Marta N. - cz. trzydziesta czwarta

          Tomek, słysząc słowa Sabiny, która zamiast podziękowania, wyjechała mu z pretensjami, uśmiechnął się do niej z niejaką wyrozumiałością czy nawet życzliwością.
- Wybacz Sabinko, jeżeli nie zadowoliłem cię czy nie do końca spełniłem twoje oczekiwania. Po prostu miałem obawę czy nie zrobiłem ci niechcący krzywdy. Wydaje mi się, że nasza zabawa erotyczna nie była zbyt łagodna, ale to ty kontrolowałaś jej przebieg. Mam więc nadzieję, że nie będziesz wspominać tego z przykrością. A jeżeli z mojej strony było coś nie tak, to przepraszam. To tyle, co mam ci do powiedzenia w tej sprawie - powiedział Tomek, zabrał spodenki i wyszedł z łazienki, zostawiając Sabinę sam na sam ze swoimi myślami.  
          Czy odczuwał zadowolenie ze zbliżenia z Sabiną? Miał na ten temat mieszane odczucia. Z jednej strony seks z Sabiną sprawił mu przyjemność, ale jej nie do końca przemyślana odzywka i wyrażone przez nią pretensje, zniwelowały niejako jego pozytywne odczucia. Pewnie w myśli pożałował swojej zgody na zbliżenie, ale to już stało się.
          No, cóż. Znał już Sabinę na tyle, że mógł to przewidzieć, ale nie przewidział. Pozostał pewien niesmak. Teraz zastanawiał się, co dalej? Ryzykować pójście do Martyny, do ich pokoju, czy dać sobie spokój i iść do 'swojego' pokoju, czyli do pokoju Marty, a może do Marysi? Po wyjściu z łazienki, w głowie Tomka rozpoczęły swoje harce różnorakie myśli czy rozważania, w jaki sposób i u kogo czy z kim spędzić pozostałą część nocy?  
          W końcu doszedł do wniosku, że i jemu należy się solidny odpoczynek, więc  skierował swoje kroki do pokoju Marty. W pokoju było ciemno, więc korzystając z poświaty, bijącej od okna, podszedł do wersalki i ze zdziwieniem spostrzegł, że na poduszce spoczywają dwie głowy, nie jedna. Czyli Martyna nie poszła do swojego pokoju, ale tak jak poprzednio wylądowała w pokoju Marty.  
          Pewnie sądziła, że Sabina z Tomkiem przeniosą się do ich pokoju, a ona nie miała nastroju do wysłuchiwania wydzierania się, czy innych odgłosów i oznak zadowolenia wydawanych przez siostrę. Wyglądało na to, że obie przytulone do siebie siostry, spokojnie spały. Miał więc kolejny dylemat czy zgryz; kłaść się obok Martyny, koło której było trochę miejsca, ryzykując, że je obudzi, czy iść do ciotki?  
          W końcu wybrał dziuplę Marysi. W tym wypadku górę wzięła wygoda spania. Przecież lepiej spać we dwójkę na szerokim tapczanie, niż w trójkę na dużo węższej wersalce. Poza tym wiedział, że nawet gdyby ciotka obudziła się, to nie okaże mu żadnego złego humoru czy niezadowolenia. Za bardzo się lubili oboje, tym bardziej ciotka, której Tomek nie poskąpił uczucia i niekłamanej empatii jako kobiecie, mimo znaczącej różnicy wieku.  
          Założył spodenki, które trzymał w ręku i przeszedł do 'dziupli' Marysi. Było ciemno, więc odczekał chwilę, żeby oczy przywykły do ciemności i ostrożnie podszedł do tapczanu. Kocimi, delikatnymi ruchami przysiadł na krawędzi tapczanu i na macanego podniósł lekko kołdrę, wsuwając się ostrożnie pod nią.  
          Marysia, jakby spodziewając się, że ktoś zechce położyć się koło niej, spała przesunięta w stronę ściany. Tomek poczuł ciepło, bijące od gorącego ciała Marysi. Przysunął się w miarę blisko do niej, ale zwalczył chęć przytulenia się i zachował niejaki dystans od jej ciała. Nic z tego. Marysia być może mimowolnie we śnie, nagle odwróciła się w jego stronę i przesunęła rękę, dotykając nią jego ciała.    
          Widocznie spała niezbyt mocnym snem, bo napotkana dotykiem przeszkoda,  zaintrygowała ją na tyle, że obudziła się i dotykając dłonią jego ciała, zaczęła obmacywać 'przeszkodę' w okolicach bioder. Chciała pewnie zorientować się, kto obok niej leży. Przesunęła dłoń po udzie Tomka i uniosła lekko głowę.
- To ty Tomuś? - usłyszał szept.  
- Tak! - odpowiedział cicho.  
- To przysuń się do mnie, bo spadniesz mi z tego tapczanu - to mówiąc Marysia, sięgnęła ręką za jego biodro i zdecydowanym ruchem przygarnęła go energicznie do siebie. Nie miał zamiaru opierać się, więc przesunął się, dotykając rozgrzanego ciała Marysi.  
          To wystarczyło, żeby feromony zrobiły swoje. Obojga ogarnęło podniecenie i trudne do ogarnięcia pożądanie. Marysia wybudzona ze snu, nie kryła się już ze swoją chcicą, która ją dopadła, kiedy poczuła koło siebie Tomka. Odrzuciła kołdrę i sięgnęła do jego spodenek, czując, że jest napalony na nią nie mniej niż ona na niego.  
          Świadczył o tym sterczący kutas, który wypychał mu spodenki. Uniósł lekko ciało, umożliwiając Marysi ściągnięcie ich z niego. Sama pozbyła się swojej koszulki i kładąc się na nim, przylgnęła na chwilę do jego ciała, sięgając ustami do jego ust. Czuła, że pożądanie które ją ogarnęło, wypływa z niej jak lawa.  
          Całowali się przez chwilę, podszczypując się nawzajem wargami, a Marysia dodatkowo kocimi ruchami suwała się cipką po jego sztywniaku. Dzikie pożądanie, które ją ogarnęło, dało jednak o sobie znać. Chciała go poczuć w sobie, więc rozsunęła lekko nogi i opuściła je na zewnątrz jego ud, po czym podgięła je i wspierając się na rękach oraz kolanach,  uniosła lekko tyłek nad jego ciałem, próbując nabić się na jego kutasa.  
          Nie bardzo jej to wychodziło, więc Tomek domyślił się, że ma jej pomóc.  Pochwycił kutasa i przytrzymał w pionie. Marysia nasunęła się szczeliną na jego główkę i parokrotnie przesunęła się cipką po sztywniaku, a potem zaczęła się na niego nasuwać i wciskać bez używania rąk. Kiedy poczuła, że kutas zaczął zagłębiać się w jej szparkę, zaczęła wchłaniać go coraz głębiej w siebie. W końcu dobiła do końca.  
          Odczekała chwilę, aby cipka oswoiła się z jego sprzętem, po czym zaczęła pracować tyłkiem i biodrami, suwając się po jego kutasie. Tomek tymczasem pochwycił jej zwisające w tej pozycji cyce, zaczynając je delikatnie i z wyczuciem pieścić czy miętosić.  
          A Marysia, która miała być wymaglowana na maksa dłonią Marty, pieszczona teraz dłońmi Tomka w sposób, który uwielbiała i czując w sobie jego pokaźnego kutasa, zaczęła wprost szaleć i zachowywać jak prawdziwa amazonka, dosiadająca narowistego konia. Wspierając się rękami na jego piersiach, nie kopulowała, ale nabijała się na niego z furią,  nie zważając na ból czy możliwość zrobienia krzywdy sobie czy Tomkowi.
- Tomku, wybacz! Ale czując cię w sobie, dostaję wprost euforii, żeby nie powiedzieć, szaleju. Sama nie wiem, dlaczego akurat to ty wyzwalasz we mnie bestię? Coś takiego wyzwalał we mnie tylko mój były mąż. Ale były to lata świetlne przed tobą - Marysia po którymś wzdrygnięciu się i syknięciu Tomka, w końcu zreflektowała się, że swoim nietypowym zachowaniem sprawia ból nie tylko sobie ale i Tomkowi.    
- E… co tam! Widząc cię w takim stanie, trudno oprzeć się twojemu urokowi. Nie jest w stanie dorównać ci żadna kobieta czy dziewczyna - Tomek kurtuazyjnie dowartościował Marysię, bo rzeczywiście to, co mu teraz zafundowała, przekraczało jego dotychczasowe doznania czy odczucia w trakcie seksu. A że trochę bolało? No, cóż? Marysię pewnie więcej.
          Tymczasem Marysia będąc maksymalnie podniecona i czując, że jest blisko szczytowania, tylko na moment zwolniła, ale powstrzymywała się już od masochistycznych zachowań, mając na względzie bardziej Tomka niż siebie. Tomek również zmniejszył nieco  intensywność miętolenia jej piersi, aby nie sprawiać jej bólu.  
- Tomuś, poprzednio było dobrze. Dochodzę i chcę czuć twoje dłonie na moich cyckach - zaprotestowała, kiedy zmniejszył szybkość i nacisk palców na jej piersi. Zaczął ponownie pieścić jej piersi, obejmując je, masując czy ugniatając całą dłonią, tak brodawki jak i sutki.            Poczuł jak natychmiast zareagowała, dysząc i mrucząc z zadowoleniem, kiedy wywołał jakimś gestem czy ruchem szczególne doznania. Dochodząc, uruchomiła mięśnie Kegla, wzmagając również doznania Tomka, tak że doszli prawie równocześnie.  
          Kiedy poczuła pulsowanie kutasa, a potem wytrysk i ciepło jego nasienia, wrzasnęła, przysiadając i nabijając się gwałtownie na jego sztywniaka, po czym znieruchomiała. Zmaltretowany kutas szybko zwinął się i ulotnił z jej norki. Kiedy ocknęła się, poczuła tylko, jak wycieka z niej wpompowane w nią nasienie. Zsunęła się szybko z niego i położyła obok, unosząc nogi i zaciskając ręką srom.
- Tomuś, ręcznik, bo zmoczę pościel - poprosiła. Poderwał się z pościeli i pobiegł do łazienki.           Chwycił pierwszy z brzegu ciemnego koloru ręcznik i wrócił do Marysi. Zaświeciła nocną lampę i czekała na jego powrót. W przytłumionym przez abażur świetle  lampy, nagie ciało Marysi wyglądało niezwykle podniecająco, więc kutas Tomka zareagował natychmiast na jej nagość i widok owłosionej cipki.              
          Marysia widząc prężącego się przed nią kutasa zareagowała śmiechem.
- Tomku, to co wyprawia ten twój kolega, nie bardzo mieści mi się w głowie. Moją cipkę zmaltretował tak, że będzie go pamiętać pewnie przez kilka dni, a on jest gotowy do dalszej zabawy. Wiesz co, Tomuś? Jeżeli musisz go gdzieś zamoczyć, to miej litość dla starszej ciotki i idź, poszukaj sobie młodszej cipki, bo moja ma na dzisiaj dość. Jest Marta, są bliźniaczki,  więc masz wybór. Ja nie piszę się dzisiaj na nic więcej - mówiąc to Marysia, chciała zabrać mu ręcznik, ale Tomek przysiadł obok jej nóg i z nieukrywaną przyjemnością zaczął wycierać jej cipkę.  
- Ja też uważam Marysiu, że jak na jeden dzień to wrażeń mam dosyć. A że jesteś piękną,  niesamowicie podniecającą kobietą, to nie dziw się, że patrząc na twoje nagie ciało, reaguję na ciebie tak a nie inaczej - mówiąc to Tomek, uśmiechając się, patrzył jej w oczy i jedną ręką rozchylał srom jej cipki, a ręcznikiem trzymanym w drugiej ręce, delikatnymi, czułymi ruchami wycierał, wyciekające z niej nasienie.  
          Robił to z takim wyczuciem i zaangażowaniem, że Marysia, mimo że zarzekała się, że ma dość i nie pisze się na nic więcej, ponownie podnieciła się. Próbowała to stłumić w sobie, ale Tomek, który ją bacznie obserwował, wyczuł i zauważył jej podniecenie. Jej cipka zaczęła ponownie produkować wydzielinę, stając się coraz bardziej wilgotna, a ona sama zaczęła mocniej i głośniej oddychać.
          Odłożył ręcznik i pochylił się nad jej ciałem, dotykając cipki językiem. Pachniała dość intensywnie sobą i nim. Liznął i spróbował. Smakowała całkiem, całkiem.  
- Tomuś, nie! Muszę odświeżyć się! - Marysia usiadła i próbowała go powstrzymać, zakrywając cipkę ręką. Przez chwilę przytrzymał jej ręce i uśmiechnął się.
- Nie ma takiej potrzeby Marysiu! Pachniesz pięknie sobą i mną, a przy tym nieźle smakujesz! - to mówiąc, próbował ponownie zagłębić się w jej sromie. Nie pozwoliła mu.  
- Idziemy więc oboje do łazienki, bo ja też chcę spróbować ciebie! - Marysia energicznie podniosła się z posłania i biorąc go za rękę, pociągnęła za sobą.  
          Przestał opierać się i po chwili znaleźli się w łazience. Marysia niezwłocznie puściła wodę i ustaliła jej temperaturę. Weszła do wanny i zaprosiła również Tomka.
- Tomku! Ty myjesz mnie, a ja ciebie! - zaproponowała, chcąc mieć więcej przyjemności.           Tomek wziął więc jedną z gąbek, nasączył ją lekko mydłem w płynie i podał Marysi. Potem to samo zrobił z drugą gąbką i czułymi gestami zaczął namydlać jej ciało, zaczynając od sterczących zadziornie piersi, zapraszających do pieszczot.  
- Tomuś, mieliśmy sobie odświeżyć tylko niektóre części a nie całe ciało - zwróciła się do Tomka, próbując naprowadzić go na zamierzoną formę odświeżania.  
          Po prostu czując jego ręce na swoich cycach, ponownie podnieciła się tak, że nie była już pewna, czy chodzi jej tylko o odświeżanie ciała.  A Tomek nadal robił swoje, podniecając nie tylko Marysię. Jego kolega sterczał już dumnie, kiwając się, jakby wysyłał sygnały, że czeka na obiecaną kąpiel. Marysia obrzuciła go spojrzeniem, wyobrażając go sobie już wewnątrz swojej cipki.  
          Nie była tylko pewna, czy jej cipka to wytrzyma. Po prostu spanikowała, bo czuła jeszcze jego gabaryty i brutalne przedzieranie się przez jej tunelik.  
- Noo…nie wiem! Chyba jednak miałeś rację! Teraz i mnie wydaje się, że przyjście tutaj, nie do końca było dobrym pomysłem - powiedziała, jakby wahając się dotknąć kutasa Tomka.
Słysząc jej słowa, zauważył jej wahanie. Wyraźnie bała się dotknąć jego sprzętu.
Co jest grane? - przebiegło mu przez myśl. Przecież nie pierwszy raz widziała i dotykała jego sztywnego kutasa. Do tego mieli przed chwilą wręcz szalony seks, wywołany przez nią.    
- Powiesz mi Marysiu, o co chodzi? Przecież już nieraz zaznajomiłaś się z tym moim kolegą?
Choćby przed chwilą. A teraz zachowujesz się jak cnotliwa nastolatka, widząca po raz pierwszy kutasa w erekcji - Tomek wyczuł coś dziwnego w zachowaniu Marysi i nie za bardzo to ogarniał.        
- Tomku! Nic się nie stało! Po prostu nie jestem pewna siebie. Z jednej strony chciałabym abyś wpakował tego rozbójnika we mnie, a z drugiej boję się, że moja cipka tego nie wytrzyma - powiedziała prawie rozpaczliwym tonem.
- Zdaję sobie z tego sprawę, bo zafundowałaś nam coś ekstra, na granicy masochizmu. Więc chciałem cię tylko popieścić i dać przyjemność bez penetracji czy zadawania bólu - Tomek zrozumiał, że Marysia zmaltretowała boleśnie swoją cipkę, ale ponownie podnieciła się i nie była pewna, czy chcica nie zmusi jej ponownie do tego samego.
- Dokończmy więc to, po co tu przyszliśmy i wracajmy do twojej dziupli - podpowiedział rozwiązanie. Szybko dokończyli toaletę i powrócili do wnęki sypialnej Marysi.  
- Obiecuję ci, że nie zrobię nic wbrew tobie czy sobie. Przede wszystkim zależy mi, aby dać ci trochę przyjemności, bez doprawiania jej bólem - powiedział, kiedy położyli się koło siebie na tapczanie.                    
- Tomuś, szczerze? - zapytała Marysia, przekręcając się na bok w jego stronę.
- Pewnie! Nawet wiem, co chcesz powiedzieć? Że nastrój prysł i masz większą chęć na odpoczynek niż na migdalenie - powiedział z uśmiechem, patrząc Marysi w oczy.
- Czytasz w moich myślach? Ale masz rację! Trochę głupio to wypadło, ale faktycznie bardziej teraz potrzebuję wypoczynku czy snu, niż pieszczot czy zabawy erotycznej - odpowiedziała z niejakim zawahaniem, nie będąc pewna, jak odbierze to Tomek.
- To ja też będę szczery wobec ciebie. Odczuwam dokładnie to samo. Podniecenie, podobnie jak nastrój do dalszej zabawy, ulotniło się i popieram pomysł przespania się… przy tobie. O ile oczywiście zgodzisz się na to? - Tomek słysząc słowa Marysi, odetchnął z niejaką ulgą.           Rzeczywiście tak nastrój jak i podniecenie uszło z niego, czego dowodem był zwiotczały kutas, który jak na zawołanie opadł i skurczył się do wielkości małego siusiaka. Marysia, jakby szukając potwierdzenia jego słów, dotknęła jego kutasa i omal nie roześmiała się, czując, jaką niepozorną formę przyjęło to coś, co jeszcze nie tak dawno nie mieściło się w jej dłoni, a przy tym  tak boleśnie i brutalnie zdemolowało jej biedną cipkę.            
- To wręcz niesamowite! Przed chwilą ten zbój taranował i demolował moją cipkę, a teraz udaje niewiniątko i malutkie narzędzie do sikania - stwierdziła żartobliwym tonem i szybko cofnęła dłoń, czując, że niepozorny siusiaczek zaczął ponownie rosnąć w jej ręku.
- Ale jesteś aparat! Strach cię dotykać! - powiedziała i odwróciła się tyłem do niego.
- Możesz spać ze mną i nawet przytulić się, ale trzymaj na wodzy tego swojego rozbójnika - rzuciła żartobliwie i sięgnęła ręką do tyłu, przygarniając Tomka do siebie.  
          Kiedy wtuliła się w niego, dotykając pośladkami kutasa, poczuł podniecenie. Marysia poczuła, jak szybko osiągnął gotowość, bodąc ją w pośladki. Ponownie sięgnęła ręką za siebie i objęła dłonią sztywniaka. Tomek nie reagował, zgodnie z tym, o co go prosiła.           Poczuł, jak zbiera wilgoć ze swojego sromu i nawilża główkę kutasa. Powtórzyła to kilkakrotnie, po czym naprowadziła kutasa na szparkę i manewrując tyłkiem, wprowadziła go lekko w siebie, po czym wcisnęła się maksymalnie w jego krocze, zagłębiając kutasa w sobie. Uniósł lekko górną nogę, umożliwiając głębsze wsunięcie kutasa.
- Teraz jest dobrze! Możemy spać! - usłyszał zadowolony głos Marysi.  
          Tomek też nie mógł narzekać, trzymając kutasa w przytulnej norce Marysi. Był tym trochę zaskoczony, że Marysia zdecydowała się na coś takiego, po tym, co powiedziała na temat stanu swojej cipki. Wiedział już jednak co nieco na temat złożoności czy nawet  przewrotności kobiecej psychiki, więc to, że Marysia, która okazywała uzasadnioną obawę przed jego kutasem, naraz zdecydowała się na wsunięcie go do swojej cipki, specjalnie go już nie zdziwiło. W trakcie rozmyślań czy rozważań o kobiecej psychice dopadł go sen.  
          Kiedy obudził się, poczuł gorąco, bijące od śpiącej obok niego Marysi. Odwrócił się w jej stronę i zobaczył, że zsunięta w dół kołdra, odsłoniła jedną z jej ładnie zarysowanych, rozpłaszczonych w tej  pozycji piersi. Ciemny, sporej wielkości, wyrazisty sutek wprost prosił się o pieszczoty.
          Wypogodzona, urocza buzia i okalające ją, zwichrzone lekko, ciemno blond włosy tworzyły obraz pięknej i dużo młodszej niż była w rzeczywistości Marysia, kobiety. Normalna, śniada i gładka skóra, jej naturalność, brak makijażu na twarzy, dodawały jej świeżości i dodatkowego powabu czy uroku.        
          Patrząc i myśląc o jej walorach kobiecości, z których jeden tak wyraziście zapraszał do zabawy, podniecił się. Poczuł ponownie nieodpartą chęć zatopienia języka i zakosztowania jej smaków, podobną do tej, która ogarnęła go w nocy, zanim udali się z Marysią do łazienki.  
          Co do licha dzieje się z nim? Ma do wyboru młodziutkie ciało zadurzonej w nim Marty, dwie chętne, niewiele od niej starsze siostry bliźniaczki, a on zachwyca się dużo starszą od niego ich matką, a jego ciotką.  
          A jednak wspomnienia odżyły. Patrzył teraz na ciało pięknej ciotki, tak jak wtedy, kiedy widział ją po raz pierwszy w domu rodzinnym podczas jej odwiedzin. To wtedy jako niespełna ośmioletni chłopiec, widząc piękną ciotkę, zadurzył się w niej bez pamięci.  
          Nie miał pojęcia o życiu erotycznym, o różnicach pomiędzy kobietą a mężczyzną, wiedział tylko jedno. Kiedyś ta piękna ciotka będzie jego kobietą, tak jak mama była kobietą taty. Z czasem to postanowienie blakło w jego pamięci, zacierało się, a on dorastał, uczył się i powoli zapominał o pięknej ciotce.  
          Pięknych kobiet nie brakowało w jego rodzinie, poczynając od matki, jej dwóch sióstr, jego sióstr czy kuzynek. Sam wyrósł na przystojnego nastolatka, więc wokół niego orbitowało również wiele pięknych dziewczyn.  
          I pewnie w końcu zapomniałby o pięknej ciotce, podejmując studia prawnicze, zgodne z oczekiwaniami ojca, gdyby ponownie nie obudziło się jego zafascynowanie przygodami sir Francis Drake'a, pirata angielskiej królowej. A spowodowało to ogłoszenie w gazecie o zasięgu ogólnopolskim, zamieszczone przez Państwową Szkołę Morską  w Gdyni.           Zawierało informację o dodatkowym naborze do PSM i zachęcający akapit; 'ciekawi cię szeroki świat i marzysz, aby przeżyć przygodę życia? Państwowa Szkoła Morska w Gdyni czeka na ciebie'. Wróciły nie tylko wspomnienia przygód Drake'a, ale również pojawiła się w jego pamięci urocza buzia pięknej cioci Marysi.  
          Po podjęciu decyzji o spróbowaniu skorzystania z zaproszenia PSM, przeprowadził z mamą dość obszerną rozmowę na temat losów ciotki Marysi i jej rodziny. Był więc dość dobrze zorientowany w rodzinnej sytuacji cioci Marysi i chłopięce wrażenia ze spotkania z piękną ciocią odżyły na nowo.  
          A teraz leży obok i patrzy na twarz pięknej cioci, która bez wahania przyjęła go pod swój dach, nie tylko jako kuzyna, ale jako miłego i pożądanego gościa. Widząc jego zafascynowanie jej urodą, szczerość i okazanie jej autentycznej adoracji jako kobiecie, której pragnie i pożąda, oddała mu się bez zastrzeżeń, pomimo dzielącej ich dużej różnicy wieku.            
          Nie miał powodu sądzić, że Marysia cokolwiek kojarzy czy przypisuje to, co ich połączyło, z jej rodzinną wizytą w jego rodzinnym domu kilkanaście lat temu. Marysia tymczasem tak jakby wyczuła przez sen, że jest obiektem niemej adoracji Tomka, otworzyła oczy i spotkała się z jego spojrzeniem.
- Długo tak gapisz się już na mnie? - zapytała z uśmiechem, widząc jego nie pozbawione pożądliwości spojrzenie.  
- Czy to ten mój cycek tak cię fascynuje? Sam się odkrył czy pomogłeś mu w tym? - jej pytania miały zabarwienie żartobliwe, ale było jej niewątpliwie miło, że fascynuje Tomka jako kobieta i on wcale tego nie ukrywa.  
- Już w nocy mówiłem ci, że chcę cię posmakować, a później nastrój i pożądanie prysło. Teraz kiedy obudziłem się, twój cycek wyraźnie mnie uwodzi i kokietuje. To co miałem zrobić, przykryć go, aby mnie nie kusił? - Tomek podjął jej konwencję rozmowy.  
- Tomku, idę teraz do łazienki, ale zaraz wrócę, to sobie pogadamy - powiedziała Marysia i usiadła obok niego, po czym pochyliła się i dała mu buziaka. Zsunęła się z tapczanu, ubrała na siebie koszulkę i opuściła dziuplę. Uśmiechała się, mile połechtana słowami Tomka.  
          Tomek leżał i zastanawiał się, czy ma powiedzieć Marysi o swoich chłopięcych wrażeniach i wspomnieniach związanych z jej wizytą w jego rodzinnym domu.
Myśląc o Marysi i jej podniecających atrybutach kobiecości, nakręcał się coraz bardziej. Aby ukryć erekcję przed Marysią, również sięgnął po spodenki i założył je na siebie.  
          Nabierał coraz większej ochoty, żeby pójść za ciotką do łazienki. Na szczęście Marysia, jakby wiedziona bardziej swoją intuicją, pojawiła się ponownie. Widać było, że odświeżyła się, bo była lekko zaróżowiona od wody i pachnąca.
- A ty nie chcesz skorzystać z łazienki? Później będą problemy, bo jest nas więcej niż zwykle - uprzedziła go, że jeżeli zaraz nie skorzysta z łazienki, to później może być zajęta.
- Masz rację! Zaraz wracam, więc nie ubieraj się! - poprosił i opuścił dziuplę.
          Marysia zgodnie z jego życzeniem położyła się i podobnie jak Tomka ogarnęły ją różne myśli i wspomnienia. Tomek fascynował ją nie mniej niż ona jego. Też przypomniała go sobie jako małego, rezolutnego chłopca z kręconymi, płowymi włosami.
          Kto by pomyślał, że wyrośnie na takiego przystojniaka. A on nie tylko wyrósł, zmężniał, ale ponownie pojawił się w jej życiu. I to jak! Z przytupem zawładnął myślami swojej ciotki i wszystkich jej córek. I nie tylko myślami. Dziwne są koleje losu. Jej myśli czy rozważania przerwał powrót Tomka. Też odświeżył się, a do tego wyraźnie spieszył się.
- Szybko załatwiłeś sprawę! Czyżbyś się spieszył ze względu na mnie czy do mnie? - odezwała się wesołym tonem, przyprawiając go o lekkie zmieszanie.
- A jak myślisz? Przecież mówiłem, że mam chęć na ciebie - potwierdził jej spostrzeżenie.
- No cóż, nie będę się sprzeciwiać takiej ochocie. Ale staraj się oszczędzić tę moją biedną cipkę. Chciałabym, aby mi posłużyła jeszcze trochę i pewnie nie tylko mnie - próbowała żartować, ale mówiąc to, sama zaczęła nakręcać się, czując jak wilgotnieje z pożądania.        
          Położyła się obok niego i sięgnęła ręką do jego spodenek. A Tomek też przestał się zastanawiać. Przesunął się do jej nóg i miał zamiar zająć pozycję pomiędzy nimi.
- Tomuś, ja też chcę cię spróbować! - usłyszał nagle jej prośbę.
- Jesteś tego pewna Marysiu? - zapytał rzeczowo, bo wiedział, że specjalnie nie przepadała za oralem, kiedy byli sami, tym bardziej wzajemnym. Bardziej odpowiadał jej klasyczny seks.  
- Może nie do końca, ale jak nie spróbuję, to nie będę wiedzieć - usłyszał niepewną  wypowiedź Marysi. Tomek też miał pewne obiekcje, czy w ogóle zaczynać zabawę, bo przecież w każdej chwili w dziupli mogła pojawić się któraś z dziewczyn.  
- Nie martw się! Wiedząc, że jesteśmy razem, raczej żadna z nich nie pojawi się tutaj. To są bystre, myślące dziewczyny, zwłaszcza Marta - uspokoiła go Marysia, widząc, że czymś się trapi i kobieca intuicja podpowiedziała jej, czym?
- Co to, czytasz w moich myślach? - zareagował Tomek, zaskoczony, że Marysia wyczuła powód jego wahania.  
- Może nie aż tak, ale widząc twoją niepewność i zamyślenie, wyjaśnienie nasuwało się samo. A co do dziewczyn, to przecież już nieraz zapewniały tak mnie jak i ciebie, że nie są o mnie zazdrosne i cieszą się, że mamy oboje tak dobre, wzajemne relacje - Marysia wyraźnie wyluzowana, dała mu jednoznacznie do zrozumienia, że i ją cieszy, że jest wobec niej szczery, otwarty i zainteresowany nią jako kobietą. …cdn…

5 komentarzy

 
  • TojaPysiorka96

    Super, może dziewczyny dołączą hihi 😘 dziękuję 😘

  • nanoc

    @TojaPysiorka96 Jestem za, "a nawet więcej jestem przeciw" :bravo:

  • Ternto

    Najwyższa pora chyba kończyć tą serię, ostatnie 10 opowiadań wygląda dokładnie tak samo

  • franco

    @Ternto Witam. Miałem zamiar pominąć milczeniem twój post i dalej robić swoje, ale przypuszczam, że twój pogląd podziela pewnie wiele czytających to, jak i inne moje opowiadania. Przyznaję, że mam dylemat. Z jednej strony mam chęć dać sobie spokój z tą całą 'zabawą słowem', jak to określiłem, a z drugiej żal zawieść tę dość sporą grupę czytelniczek czy czytelników, która to czyta. Piszesz 'najwyższa pora kończyć, bo...ostatnie dziesięć części wygląda 'dokładnie' tak samo. Nie wiem, jak to sprawdziłeś czy przeanalizowałeś, bo nie przypominam sobie, żebym powielał, kopiował czy przenosił wersy czy akapity. Nad każdą częścią jakoś tam główkuję i staram się unikać zbyt dużych podobieństw w formułowaniu myśli. Ty uznałeś, że wszystko jest powtarzaniem, powielaniem itd. Według ciebie wszystko wygląda 'dokładnie' tak samo. Masz prawo tak twierdzić, tylko pomyśl trochę, co chciałeś tym osiągnąć? Już to wcześniej pisałem; blokuję czy przeszkadzam komuś tą swoją grafomanią? Denerwują cię moje opowiastki, to czemu to czytasz i psujesz sobie oczy? Z wykształcenia jestem inżynierem nie literatem. Piszę tak jak umiem i co tam ulęgnie się w mojej wyobrazni dla zabawy i gimnastyki szarych komórek.

  • TojaPysiorka96

    @franco pisz dalej , ja czekam 😘💋

  • St.sz

    @franco nie zawracaj sobie głowy takimi tekstami. Większości (jak sądzę) się podoba, a każdy ma prawo do własnego zdania. Rób dalej (czyt. pisz) swoje i dostarczaj przyjemnej lektury. Jak się komuś nie podoba niech zmieni stronę.

  • PoProstuJa

    Trochę spóźniony jestem ale jak zwykle świetne. Dziękuję i pozdrawiam

  • franek42

    @PoProstuJa Witam. Faktycznie słychać coś jak zadyszkę! Czyżbyś bał się, że nie zdążysz?  Spokojnie,  to opowiadanie czekało na ciebie. A za post dziękuję i serdecznie pozdrawiam

  • Robert72

    Jedno dlamnie GENIALNIE

  • franco

    @Robert72 Witam. No cóż, miło, że aż tak to oceniasz. Ale przecież nie jesteś ogrodnikiem, a trochę chyba przesadzasz? A w ogóle to dziękuję za post i pozdrawiam

  • St.sz

    Witam. Coby tu nie napisać, prawda jest jedna. Oby ta Twoja ,,zabawa piórem" trwała ,,do końca świata i jeden dzień dłużej" jak mawiał klasyk. Pozdrówki.

  • franco

    @St.sz Witam. Widać, że masz klasyczne podejście, ale kuda mienia do Jurka O.? Miło cię widzieć. Pozdrawiam