Marta N. - cz. dwudziesta piąta

Z uwagi na późną porę uznałyśmy, że najwyższy czas na odpoczynek. Teraz pozostało tylko zastanowić się czy rozchodzimy się i śpimy osobno w swoich pokojach, czy też ja pozostanę u Halinki, a Martyna pójdzie do swojego pokoju. O dziwo, tak Halinka jak i Martyna spoglądały na mnie niezdecydowanie, jakby czekały, abym to ja o tym zdecydowała.  
- Wydaje mi się, że tak ja jak i wy mamy na dziś dość amorów i migdalenia się, więc chyba najlepiej wyśpimy się we własnym łóżku, a wy co o tym sądzicie? - czułam się nie tylko dopieszczona, ale i zmęczona.  
          Zobaczyłam, że obie odetchnęły z ulgą, czyli spodziewały się, że będę chciała kontynuować naszą zabawę. Moje siostry czując jakieś wydumane wobec mnie zobowiązanie, nie miały zamiaru powiedzieć mi o tym, że czują się zmęczone i nie mają ochoty na dalszą zabawę.  
          Mogłam się wszystkiego spodziewać, ale nie tego, że zdominuję do tego stopnia moje starsze siostry, że wszystko będą uzależniały ode mnie. Poczułam się więcej niż niekomfortowo.  
- Jesteście zmęczone i miałyście dość, a mimo to czekałyście na opinię, co ja o tym sądzę? Przecież wiecie, że was bardzo kocham i zależy mi na was bardziej niż na sobie samej, a mimo to nie zamierzałyście mi się sprzeciwiać. Możecie mi zdradzić dlaczego? - może nie powinnam, ale faktycznie odczuwałam żal do moich sióstr.  
          Jak bezwolne owieczki dały się zdominować mnie, swojej najmłodszej siostrze. Nie do końca to ogarniałam, bo po prostu nie mieściło mi się w głowie, że ja najmłodsza spośród nich, wyrosnę naraz na kogoś, z kim moim starszym siostrom nie tylko wypadało, ale wprost należało się liczyć w naszej rodzinie.  
- Martuś, to nie tak! Po prostu my też cię kochamy i za to wszystko, co dla nas zrobiłaś, nie chciałyśmy cię zawieść - Halinka w końcu przełamała się i spróbowała wyjaśnić mi, co nią i nie tylko nią powodowało, że tak się zachowały obie z Martyną wobec mnie.  
- Gdyby nie to, że sama jestem zmęczona, to dałabym wam taki wycisk, że tak wy, jak i wasze cipki długo by to pamiętały. Ale nie dzisiaj. Macie to jednak u mnie jak w banku. I pomyśleć tylko, moje kochane, starsze siostrzyczki nie chciały zawieść gówniary, jak jeszcze niedawno mówiła o mnie Sabina - nie zastanawiając się wiele, wyraziłam szczerze i niemal obcesowo, co myślę o ich zachowaniu wobec mnie.  
          Myślałam, że w końcu wkurzą się na mnie i odpowiedzą mi w sposób, że mi w pięty pójdzie, ale gdzie tam. Obie obdarzyły mnie słodkimi uśmiechami i dały na dobranoc po buziaku, po czym obie z Martyną pożegnałyśmy Halinę i rozeszłyśmy się do swoich pokoi. Kiedy znalazłam się w swoim pokoju, nie położyłam się, ale wprost padłam na wersalkę, jak po ciężkim dniu i wkrótce zasnęłam.  
          Obudziłam się w nocy, bo coś mi zaczęło przeszkadzać we śnie. Poczułam, że nie jestem sama. Ktoś spał ze mną i obejmując mnie ramieniem, przytulał do siebie. Grzał przy tym jak piec. Słysząc miarowy, spokojny oddech, przez chwilę nie poruszałam się, mimo, że było mi gorąco. Nie mogłam wyczuć, kto to tak zatęsknił za mną? Było cztery możliwości; mama lub któraś ze sióstr.  
          W końcu delikatnie odwróciłam się do tego kogoś. W poświacie od okna rozpoznałam Halinkę. Halinka? Co się stało, że naraz moja najstarsza i najbardziej przeze mnie kochana siostra, zdecydowała się przyjść i spać ze mną? - pomyślałam.  
          Pomyślałam też o jej zachowaniu i niejakiej obojętności w odniesieniu do Piotrka. Kurcze, ale się porobiło! - mnóstwo różnych myśli kłębiło się w mojej głowie. Przecież nie kto inny, tylko ja przyczyniłam się do tego, że miała okazję porównać zachowanie i seks z Piotrkiem oraz z Tomkiem.  
          Kochałam Halinkę, ale i Piotrek nie był mi zupełnie obojętny, bo mimo swoich ciasnych poglądów na świat i życie, lubiłam go, chyba głównie za jego lojalność względem Halinki. A teraz sama wsadziłam kij w szprychy ich związku, który zawsze wydawał mi się niewzruszony i stabilny. Jakie licho mnie podkusiło? Teraz muszę coś wymyślić, aby ponownie skleić to, co mimowolnie prawie rozerwałam.  
          Muszę doprowadzić do końca to, co mnie napędzało; czyli rozruszać i wyemancypować Piotrka, aby zmienić jego konserwatywne nastawienie do współżycia z Halinką, wtłoczyć trochę wiedzy na temat potrzeb dziewczyny i jak ma to realizować, aby Halinka odzyskała do niego zaufanie i uczucie, którym go dotychczas obdarzała.  
          Sami tego nie zrobią, bo męski honor Piotrka i dziewczęca godność Halinki uniemożliwi im swobodną rozmowę na ten temat. Sama to namotałam, więc sama to muszę rozwiązać. Trudno, uda się i Piotrek zrozumie, że będzie to jego; być, albo nie być z Halinką, albo nie uda się i cały ich związek rozleci się jak domek z kart. Halinka jest zbyt ładną, mądrą i pogodną dziewczyną, żeby nie zasługiwać na udany związek z mężczyzną, który zadba o zaspokojenie jej potrzeb tak materialnych, jak i uczuciowych oraz na szczęśliwe życie.  
          Po rozważeniu i przeanalizowaniu wszystkiego, co miało na celu dobro i spokojną przyszłość mojej najbardziej kochanej siostry, ponownie wtuliłam się w jej objęcia, bo Halinka cały czas spokojnie spała, kiedy ja toczyłam pojedynek ze swoimi myślami i ponownie zasnęłam.  
          Obudził mnie słodki całus, wyciśnięty na moich ustach przez Halinkę, która pochylała się nade mną. Widząc jej uśmiechniętą, uroczą buzię, pochwyciłam jej głowę i przyciągnęłam do siebie, oddając mocnego całusa. A potem zanurzyłam twarz w jej sterczących, cudownych cyckach, liżąc i ssąc po kolei każdego z nich, bo budziła mnie, będąc w samych majtkach.  
- Martuś, musisz wstawać, bo jest już późno! - usłyszałam słowa i lekkie drżenie jej głosu.  
- To czemu mnie wcześniej nie obudziłaś? - zapytałam z lekką pretensją w głosie, bo sama już też się podnieciłam i chętnie bym z nią pofiglowała.
- Mogłaś to zrobić w nocy, bo niby po co do ciebie przyszłam? - odpowiedziała ze śmiechem. A ja jej nie chciałam budzić - przebiegło mi przez myśl.
- Bo tak słodko spałaś, że żal mi było cię budzić - odparłam zgodnie z prawdą.
- No to musimy odłożyć to na wieczór - powiedziała, też jakby z lekkim żalem w głosie.  
Mucknęłam ją więc w usta i poderwałam się z łóżka, chcąc pościelić wersalkę.  
- Idź już do łazienki, bo mama wyszła, a ja pościelę wersalkę - powiedziała. Ruszyłam wiec do łazienki, ale że świeciło się światło, zapukałam.
- Wejdź! - usłyszałam, więc otworzyłam drzwi. Przy umywalce stała Martyna, a wannie siedziała Sabina.
- Dzień dobry! - zagadałam i usiadłam na sedesie. Wysikałam się i ściągnęłam koszulkę.
- Mogę wejść do ciebie Sabino? - zapytałam, nie chcąc tracić czasu na czekanie w kolejce.
- Pewnie! Właź! - zgodziła się Sabina i przesunęła się, robiąc mi miejsce. Byłam jednak pomerdana, bo przecież były to moje siostry, a widok ich cycków i włochatych cipek podrajcował mnie porządnie.  
          Zanim weszłam do wanny, przejechałam dłonią po cyckach i cipce Martyny, aż ją zgięło z wrażenia i wyszczerzyła do mnie zęby w uśmiechu, nie w złości. Potem już w wannie powtórzyłam to samo z Sabiną i ją też ruszyło, ale i lekko wkurzyło..
- Jednak jest z ciebie mała cholera! - stwierdziła już mniej pogodnym tonem Sabina.  
- Masz szczęście, że nie mamy dużo czasu, bo byśmy wzięły cię w takie obroty, że cipkę miałabyś jak balon nabrzmiałą - dodała, rewanżując mi się tym samym, tylko w znacznie mocniejszym wykonaniu.  
- Zdziwisz się, ale nie miałabym nic przeciwko temu - odpowiedziałam i szybko ochlapałam siebie i ją wodą, przemywając swoje i jej krocze, po czym wyszłam z wanny. Wytarłam się i szybko umyłam zęby. Założyłam świeżą bieliznę i opuściłam łazienkę wcześniej od sióstr.
          Podeszłam do swojego pokoju i ubrałam ciuchy, odpowiednie do temperatury. Poczułam się niesamowicie głodna, więc weszłam do kuchni, gdzie urzędowała jeszcze Halinka. Uśmiechnęła się do mnie wesoło, czym wprawiła mnie w wyśmienity humor.
- Widzę, że pozbierałaś się szybciej od nich - Halinka bardziej to stwierdziła niż powiedziała, podsuwając mi talerz z największą ilością przygotowanych dla nas wszystkich kanapek. Znała mój apetyt i możliwości, bo po krótkiej chwili po kanapkach nie było śladu.  
- Chcesz jeszcze, bo mogę ci dorobić? Wygląda to tak, jakbyś w nocy ciężko pracowała - roześmiała się, widząc moje możliwości.
- Dziękuję Halinko! Tak to jest siostrzyczko, jak ma się do czynienia z głodomorem, takim jak ja - stwierdziłam po prostu fakt, bo przecież normalna dziewczyna je, a nie żre, jak mi się często zdarzało w tamtym okresie.  
- Nie myśl o tym w ten sposób, bo to normalne w twoim wieku; rośniesz i rozwijasz się, więc twój organizm domaga się tego, co jest mu niezbędne - Halinka jak zwykle w sposób racjonalny wyjaśniała mi to, czego sama też domyślałam się.  
          Widziałam przecież, co dzieje się z moim ciałem. Rozwijałam się wtedy w tempie dwóch lat w rok, tak pod względem wzrostu jak i ogólnego rozwoju. A cycki to mi rosły, jak parowane kluski na drożdżach. Bliźniaczki nie były ułomkami w swoim wieku, a ja je szybko doganiałam, będąc sporo od nich młodsza. Trudno się było potem dziwić, że przy takim futrowaniu i metabolizmie, energia mnie wprost rozsadzała. Stąd te moje dziwne, różne pomysły, zachowanie i wzmożony popęd seksualny. Przecież musiałam dać upust energii nagromadzonej we mnie.
           Po chwili w kuchni pojawiły się bliźniaczki. Przywitały się z Halinką i zabrały się za jedzenie. Ponieważ siostry zawsze mnie poganiały, kiedy pojawiałam się w kuchni ostatnia, nie odmówiłam sobie, aby im się zrewanżować tym samym.
- Pospieszcie się mój kochane siostrzyczki, bo możecie spóźnić się, nie mówiąc o tym, że mogę na was nie czekać - powiedziałam to żartobliwym głosem, aby zrozumiały, że odgryzam się za te wszystkie ich poganiania mnie. Martyna natychmiast zrozumiała do czego piję i tylko uśmiechnęła się, natomiast Sabiną tąpnęło jak zwykle.
- To możesz sobie iść, jak ci się tak spieszy! Bez ciebie też trafimy! - odgryzła mi się prawie ordynarnie i w swoim stylu Sabina.
- Nie słuchaj jej Martuś i poczekaj na mnie, a ten samolub niech idzie sama - niezawodna Martyna natychmiast wykorzystała okazję, aby dopiec bliźniaczce, bardziej na zasadzie; kto się lubi, ten się czubi.  
          No cóż, Sabina wiedziała, że jest na przegranej pozycji, bo od jakiegoś czasu Martyna zawsze trzymała moją stronę, chociaż gdyby przyszło co do czego, to wiem, że dla Sabiny nie szczędziłaby ostatniej kropli krwi. Widać zresztą było, że po słowach Martyny Sabinie zrobiło się bardzo łyso.  
- Przecież ja to powiedziałam dla żartu, bo wcale tak nie myślę - powiedziała Sabina głosem pełnym żalu, aż mnie zrobiło się głupio, bo przecież ja to wywołałam.
- Mamy jeszcze trochę czasu, więc zjedzcie w końcu to śniadanie na spokojnie i razem pójdziemy - powiedziałam ugodowo, szczerząc do nich zęby w uśmiechu.  
          Po śniadaniu pożegnałyśmy się z Halinką, która wychodziła nieco później od nas i raźnym krokiem ruszyłyśmy razem w stronę szkoły. Po przyjściu i przebraniu się w szatni, rozeszłyśmy się do swoich klas, dając sobie po buziaku na dobry dzień.  
          W szkole czuć już było nastrój świąteczny, który udzielił się też naszym nauczycielom, bo przez kolejne kilka dni dzielące nas od przerwy świątecznej, ani nas specjalnie nie odpytywali ani nie zadawali za dużo do domu. W ten sposób dni te zleciały nam zgodnie z powiedzeniem; jak z bicza strzelił.  
          Tak więc we środę, po powrocie ze szkoły, widząc Halinkę, jak krząta się po kuchni, przygotowując obiad dla nas wszystkich, poczułam się tak wyluzowana i zadowolona z faktu długiej, świątecznej przerwy w szkole, że zamknęłam ją w uścisku i wycałowałam z takim entuzjazmem, że zaskoczona, nawet nie próbowała wzbraniać mi tego. Kiedy ją uwolniłam, roześmiała się.
- Co to było Marto? Napad na starszą siostrę z powodu świątecznej przerwy? Ale to był miły napad, więc nie będę robić rabanu, tylko musisz mi powiedzieć, co cię tak uszczęśliwiło? - oświadczyła pogodnie.  
- Wiele rzeczy, ale po pierwsze; długa przerwa od szkoły i luz, po drugie; zapachy, które wydobywają się z garnków, a po trzecie; mam wielką ochotę na pieszczoty z tobą siostrzyczko - wymieniłam skrótowo Halince, co mnie tak pozytywnie nakręciło.
- Wygląda na to, że niezbyt wiele trzeba, aby cię wprowadzić w dobry nastrój i uszczęśliwić. W tej chwili chyba zapach z garnków wzbudza twoje największe zainteresowanie, ale na razie mogę ci coś zrobić na szybko w formie przekąski, bo na obiad trzeba będzie jeszcze trochę poczekać. A tak do twojej wiadomości Marto; przyjechał Piotrek i spotkałam go jak szłam ze sklepu, więc też zaprosiłam go na obiad - Halinka poinformowała mnie o przyjeździe Piotrka, ale w tonie dalekim od aplauzu, w jakim bywała dotychczas, kiedy Piotr wracał z turnusu wyjazdowego. Teraz mówiła o tym tak, jakby nie była sobą, a ich nic ze sobą nie łączyło.  
- Halinko, siostrzyczko moja kochana! Wiesz jak mi przykro i smutno, słysząc teraz ciebie? Bo przecież ja cię do tego wszystkiego namówiłam i teraz mam wyrzuty sumienia - odezwałam się do siostry smutnym, zatroskanym głosem.  
- Martuś, głuptas jesteś, że tak myślisz! Gdybym nie chciała sama, to przecież nie musiałam tego robić, więc nie rób sobie wyrzutów. Bardzo dobrze stało się, że mnie do tego namówiłaś, bo pewnie sama nigdy bym się nie zdobyła na to, aby spróbować czegoś innego. I tkwiłabym w tym kokonie dalej, nie mając pojęcia, że można robić coś lepiej, przyjemniej i z większym uczuciem czy zaangażowaniem. Tak że możesz być z siebie zadowolona, że udało ci się mnie przekonać i wyrwać z tego marazmu, w którym dobrowolnie się pogrążyłam, uznając że tak powinno czy musi być. A teraz przynajmniej wiem, że tak życie jak i świat może być bardziej kolorowy, piękny i wesoły - to mówiąc Halinka podeszła do mnie, objęła ramionami i pocałowała w sposób daleki od siostrzanego.
- Kochana jesteś siostrzyczko ty moja i cieszę się, że cię mam, a właściwie mamy w rodzinie. Bądź zawsze taka, bo jesteś dla nas wszystkich, łącznie z mamą, tak jak gdzieś przeczytałam; taką muzą i natchnieniem - Halinka nieźle się rozpędziła, chcąc wyrzucić z moich myśli przykre i wzbudzić we mnie pozytywne odczucia, nie zamierzając szybko kończyć.
- Tak mama jak i każda z nas sióstr coś ci zawdzięcza, więc wyrzuć z głowy wszystkie smutne i przykre myśli, że coś zrobiłaś nie tak, bo jest wprost przeciwnie. Dzięki tobie nasza mama odżyła i poczuła się znowu kobietą, bo przecież nie kto inny, tylko ty wepchnęłaś ją w objęcia Tomka. Mnie ukazałaś inny, piękniejszy świat, a bliźniaczki uwolniłaś od prawdziwej zmory, która je przytłaczała. Więc nawet nie myśl, że przyczyniłaś się do czegoś przykrego czy niemiłego w naszej rodzinie, w tym i w moim życiu, bo tak nie jest - kontynuowała swoją wypowiedź na mój temat, ukazując kolejne superlatywy mojego postępowania.
- A poza tym, myślałam o tym, co mówiłaś o naszej wspólnej zabawie erotycznej z Piotrkiem i doszłam do wniosku, że powinnyśmy spróbować to zrobić. Jeżeli Piotrek pójdzie na to, to być może nasz związek będzie miał szansę przetrwać, jeżeli natomiast zachowa się zgodnie ze swoimi ciasnymi zapatrywaniami i utrwalonymi poglądami na życie, to faktycznie nie będzie o czym mówić - Halinka w swojej wypowiedzi nawiązała do mojej propozycji, żebym dołączyła do nich i spróbowała wykrzesać z Piotrka więcej zaangażowania czy uczucia w trakcie wspólnej zabawy erotycznej.  
- Nawet nie zdajesz sobie Martuś sprawy, że nie kto inny, ale to ty otworzyłaś mi oczy, zamknięte do tej pory na wiele spraw niezmiernie ważnych w życiu, w tym między innymi na seks. Sprawiłaś sama, a potem Tomek to pogłębił, że seks, który do tej pory uznawałam za coś mniej ważnego czy istotnego w związku dwojga ludzi, stał się dla mnie równie ważny, jak jedzenie, sen, wyjście do kina czy jeszcze inne przyjemności w życiu - Halinka rozgadała się na całego, chcąc uświadomić mi, że moja interwencja czy wtargnięcie w jej osobiste życie i nie tylko w jej, wniosła dużo więcej pozytywów niż negatywów.  
- Wszystko dobrze Halinko, ale czy pomyślałaś o tym, jak to wszystko rozegrać, aby dać szansę Piotrkowi na uświadomienie i zrozumienie sedna rzeczy, a nie zrazić go całkowicie do tego typu postępowania wobec ciebie jako kobiety, partnerki, kogoś kogo kocha? - próbowałam delikatnie zwrócić siostrze uwagę na potencjalne trudności w oswajaniu Piotrka i zaznajamianiu go z nową rzeczywistością, związanej głównie z jej osobą.
- I tu liczę na ciebie, twoje wyczucie i intuicję. Przecież wydawało mi się, że znam mamę, jej zasady i poglądy, a ty to wszystko wywróciłaś do góry nogami i zawojowałaś ją do tego stopnia, że teraz śmiało można powiedzieć tak, jak się potocznie mówi; że mama je ci z ręki, więc sądzę, że poradzenie sobie z Piotrkiem, będzie dla ciebie jak zjedzenie kromki chleba - Halinka mając określone obawy co do reakcji Piotrka, gdyby to ona rozpoczęła rozmowę czy przedstawiała określoną propozycję, w swoim stylu spróbowała przerzucić całą sprawę na mnie, a sama pozostać w cieniu.  
          Słowa siostry nie tylko nie wywołały we mnie zdziwienia, ale nawet nie pomyślałam o tym, aby ją potępiać czy obrażać się, że zwaliła wszystko na moją głowę. Sama go nawarzyłam, więc i sama wypiję to piwo - to już nie była myśl, to było postanowienie.
- I co? Wymyśliłaś już, jak i kiedy dołączysz do nas, bo nie wiem, co i jak to powiedzieć Piotrkowi, że nie mam chęci na nocowanie u niego, a przekonanie go, żeby nocował u nas, to jest u mnie w pokoju, wcale łatwe nie będzie, tym bardziej, że nie jest to również moje marzenie - Halinka bez skrupułów wyjawiła, co obecnie myśli o Piotrku i że wcale nie tęskni za spędzeniem z nim nocy.  
          A to się porobiło. Przecież nie może tak zachowywać się przy Piotrku, bo może nie jest on orłem w zakresie znajomości kobiecej psychiki, ale przecież i on w końcu pozna, że coś tu nie gra, jeżeli Halinka na wstępie okaże mu tak ostentacyjną oschłość czy wręcz obcość i obojętność. Mój mózg pracował na najwyższych obrotach, żeby wymyślić coś stosownego czy odpowiedniego do zaistniałej sytuacji.  
- Już wiem, kto może nam pomóc! - odezwałam się po chwili. Halinka patrzyła na mnie pytającym spojrzeniem.
- Piotrka trzeba trochę zmiękczyć i to najlepiej winem. Ty za alkoholem nie przepadasz, mnie nie wolno, więc w grę wchodzi tylko mama. Mamy w domu wino? Potrzeba co najmniej dwie butelki. Piotrek po turnusie jest prawdopodobnie bardzo zmęczony, więc wino rozłoży go szybko. Położymy go, nawet bez namawiania w twoim pokoju, a reszta będzie należeć do mnie. On wie, że go lubię, a ja wiem, że i on mnie lubi. Nawet nie wiem czy będzie do czegoś zdolny, ale spokojnie, zdradzi cię ze mną, a ty możesz spać z nami, albo u mnie w pokoju - oświadczyłam Halinie, przedstawiając jej mój pomysł. Roześmiała się, jakby usłyszała dobry dowcip.
- A jednak! Sprytnie to wymyśliłaś, tylko czy mama zgodzi się w tygodniu pić wino? Bo przecież nie weźmie specjalnie urlopu, żeby upić Piotrka - zaczęła się głośno zastanawiać.
- Halinko ty raczej pomyśl o tym, żeby zmienić nastawienie do Piotra, bo wygląda mi na to, że ty wyraźnie przesz do zerwania z nim - uświadomiłam siostrze, że jeżeli nie zmieni nastawienia do Piotra, to wszystkie nasze ustalenia funta kłaków nie będą warte.
- To co mam zrobić? Nie potrafię udawać jak aktorka - odezwała się zrezygnowanym głosem.
- Nic nie musisz udawać. Powiedz mi tylko, czy jest o co i po co walczyć? Czy chcesz, żeby Piotrek zmienił się i traktował cię z szacunkiem i miłością, na jaką zasługujesz, czy też to wszystko nie ma sensu, bo go już skreśliłaś? - zapytałam wprost Halinkę, która robiła wrażenie, jakby ją to już prawie nie obchodziło.  
- No co ty? Może robię czy mówię coś nie tak, ale przecież nie wyrzucę Piotrka z głowy, po dwukrotnym bzykaniu się z Tomkiem, kiedy żyliśmy ze sobą tyle lat. Faktycznie, chyba trochę przesadziłam, skupiając się tylko na tym, jak mi było fajnie z Tomkiem, zapominając o tym, jaką podporą dla mnie był dotychczas Piotrek. Może nie jest orłem w kontaktach z kobietą, ale ja go rzeczywiście kocham, chociaż może nie aż tak bardzo, jak mi się wydawało - Halinka przyznała w końcu, że stanęła przez chwilę na rozdrożu i nie wiedziała, w którą stronę się zwrócić, po seksie z Tomkiem, ale na swój sposób kocha Piotrka i jeżeli zmieni on trochę swój sposób bycia oraz nastawienie do niej, pewnie będzie miał szansę na utrzymanie tego związku z moją siostrą. I o to mi chodziło.  
- Halinko, będzie dobrze! Zachowuj się tylko normalnie wobec Piotrka. Nie zauważyłam, żebyście sobie oboje okazywali jakąś zbytnią, spontaniczną wylewność czy uczucie, więc tym bardziej będzie ci łatwiej. Nie okazuj mu tylko oschłości czy obojętności, bo jak każdy facet, nawet niezbyt pojętny, wyczuje, że jest coś nie tak. Resztę zostaw mnie i będzie w porządku. Czy bzyknie mnie czy nie, to i tak mu wmówię, że kochaliśmy się i ma się wobec ciebie zachowywać, jak facet który kocha i szanuje drogą sobie osobę, a nie jak arab, przepełniony podejrzliwością czy zazdrością. Mamę też zostaw mnie. Już ja ją przekonam i wyjaśnię w czym rzecz - uspokoiłam Halinkę.  
          Milcząc podeszła do mnie, objęła ramionami i rozbeczała się. Tego nie przewidziałam i nie spodziewałam się. Łzy mi same napłynęły do oczu.
- Co ja bym zrobiła bez ciebie? Jak już będziemy same, to tak cię popieszczę, że długo to będziemy wspominać obie - usłyszałam jej przytłumione łzami słowa. Pocałowałam ją tak czule i serdecznie, jak tylko mogłam i nie miało to wydźwięku czy podtekstu rodzinnego.  
          Jeszcze nim obiad został ugotowany, w mieszkaniu pojawiły się pozostałe siostry, potem mama, a na końcu Piotrek. Przywitał się serdecznie z nami buziakami, na co wpływ miał niewątpliwie Tomek i otrzymał w rewanżu całusa w usta ode mnie i Halinki, bo siostry i mama na to się nie zdobyły.  
          Przeprosił też, że spóźnił się, bo na chwilę położył się i dość mocno zasnął. Obudził się dopiero, kiedy budzik drugi raz zadzwonił. Wyglądał więcej niż dobrze, bo sen wpłynął pozytywnie na jego wygląd. Ogolony i pachnący dobrą wodą po goleniu, ubrany bardziej na sportowo, bo nie cierpiał garniturów, mógł się podobać i spodobał się nam wszystkim.  
          Przyniósł dwa bukiety kwiatów; dla mamy i Halinki i po jednym kwiatku dla każdej z nas. A najważniejsze; przyniósł też butelkę deserowego Martini i jakieś pamiątki z miejscowości w których był lub przez nie przejeżdżał. Byłam zbudowana, bo wszystko zaczęło układać się po mojej myśli.  
          Musiałam jeszcze porozmawiać z mamą na temat zmiękczenia Piotrka, ale okazało się to zbyteczne, bo mama jakby wiedziona intuicją, sama po obiedzie zaproponowała wypicie wina na dobre trawienie i będąc w wyjątkowo dobrym humorze, zezwoliła i nam niepełnoletnim na wypicie po kusztyczku deserowego Vermouth'u. Kiedy oboje z Piotrem opróżnili do końca butelkę, Halinka natychmiast doniosła kolejną.  
          Mamie na widok drugiej butelki oczka się zaświeciły, a że miała, przynajmniej tak uważała, odpowiedniego kompana do picia, więc humoru czy ochoty przybywało. Zmusiła wręcz Piotra do założenia akordeonu i zagrania dla przyszłej teściowej (bo tak się nazywała w obecności Piotra) jej ulubionych melodii.  
          Impreza rozwijała się więc, jakby na moje zamówienie. Bliźniaczki lekko znudzone już naszym towarzystwem, wyniosły się do siebie, a my zostaliśmy w czwórkę w pokoju. Mama podobnie jak Piotrek zaczynali mieć już dość alkoholu, bo ich zamglone spojrzenia mówiły same za siebie.
          Piotrek co prawda próbował się wymigiwać od kolejnych kielichów, ale obie z Halinką skutecznie go od tego odwodziłyśmy; bo przecież ma wolne i wino mu nie zaszkodzi. Było to tylko wino, ale odpowiednia jego ilość zrobiła swoje i tak przyszły zięć oraz jego przyszła teściowa przy czujnej pomocy z naszej strony nieźle się zaprawili.  
          Piotr coś tam zagadywał, że ma dość i najwyższa pora, żeby iść do domu, oczywiście wraz z Halinką, ale bez większego kłopotu wyperswadowałyśmy mu ten pomysł, sugerując wręcz nocleg w naszym mieszkaniu. Widocznie mu to odpowiadało, wiec nie oponował i po którymś kielichu uznał, że idzie do łazienki, a potem do łóżka. Aby go bardziej oswoić z moją osobą, sama zaproponowałam, że mu pomogę i o dziwo, zgodził się bez szemrania. Wsparł się na mnie i oboje weszliśmy do łazienki.  
          Tu pojawiły się kłopoty, bo z trudem mógł ustać na nogach, a do tego nie mógł wysupłać ze spodni kutasa. Byłam na tyle uczynna, że nie certoląc się, rozpięłam mu pasek od spodni i same spodnie, a potem ściągnęłam mu je w dół. Opierał się cały czas na mnie i biernie patrzył, jak podniosłam sedes i podtrzymując go jedną ręką, sięgnęłam po jego kutasa przez nogawkę w spodenkach czy slipach. Wyciągnęłam go na wierzch i wycelowałam do muszli;  
- Sikaj! - poleciłam. Zaczął siurać, a ja trzymałam kutasa i pilnowałam, żeby sikał do muszli. Udało się, wysikał się, więc obtarłam mu główkę papierem i poczułam, że zaczął rosnąć w mojej ręce. No, kochany, taki pijany to ty nie jesteś - pomyślałam i pewnie gdybym mu się wypięła, to bzyknąłby mnie jak nic. Ale to nie było w moich planach, więc wsunęłam mu kutasa w nogawkę i podniosłam spodnie do góry. Zapięłam mu spodnie i pasek.
- Oprzyj się Potrze o mnie i idziemy do pokoju - powiedziałam pogodnie. Popatrzył na mnie nie całkiem pijanym wzrokiem i lekko wspierając się na mnie, ruszyliśmy do pokoju Halinki.  
Zanim weszliśmy do pokoju, usłyszałam, że Halinka podobnie jak ja Piotrowi, pomaga mamie trafić do łazienki. Weszliśmy do pokoju i ja nie czekając na reakcję Piotrka, ponownie rozpięłam mu pasek i spodnie, a potem podprowadziłam do wersalki i ściągnęłam mu spodnie w dół.  
- Możesz usiąść Piotrze, to ściągnę ci spodnie - poprosiłam. Wspierając się o mnie przysiadł na krawędzi wersalki. Żeby mi nie spadł na podłogę, popchnęłam go lekko, aby się położył. Nie protestował i położył się, więc ściągnęłam mu spodnie i skarpety, odkładając je na krzesło. Usiadłam koło niego.
- Teraz podnieś się, to pomogę ci ściągnąć bluzę i koszulę - przy mojej lekkiej pomocy usiadł i podniósł ręce do góry, umożliwiając mi ściągnięcie bluzy, a następnie koszuli. Potem przesunął się w głąb wersalki, aby umożliwić przesunięcie kołdry. Bluzę i koszulę powiesiłam na krześle, podobnie jak spodnie. Spojrzałam na Piotra, patrzył w moją stronę i uśmiechał się.
- Położysz się koło mnie Martuś? - zapytał i nie był to pijacki bełkot.  
- Oczywiście, tylko że też chciałabym skorzystać z łazienki, bo chce mi się sikać - oświadczyłam pogodnie, uśmiechając się do niego.  
- Ale wrócisz, tak? - upewniał się i patrzył całkiem trzeźwym wzrokiem.
- Pewnie! Wysikam się i umyję, a potem wrócę do ciebie, oczywiście, jeżeli nie ubiegnie mnie Halinka - powiedziałam, jakby to było coś zwykłego i normalnego.
- Chyba cię nie ubiegnie, bo jest o coś zła na mnie, chociaż nie wiem o co? - powiedział spokojnym, pogodnym głosem. No to może być ciekawie? - pomyślałam.
- Prawdę mówiąc nie zauważyłam, ale może coś przeoczyłam, jeżeli oczywiście nie mylisz się. W każdym bądź razie ja wrócę - odpowiedziałam spokojnie. Podniosłam się i wyszłam z pokoju, zostawiając go samego. W łazience świeciło się światło, więc zapukałam.
- Wejdź Martuś! - usłyszałam głos Halinki. Weszłam i zobaczyłam, że Halinka myje zęby.
Usiadłam na sedesie i wysikałam się. Potem stanęłam obok Halinki chcąc też umyć zęby.
- I co? Jak sprawy z Piotrkiem? - zapytała, patrząc mi w oczy.
- Chce żebym wróciła i położyła się koło niego! - odpowiedziałam.
- Chyba ma na mnie ochotę - dodałam obojętnym tonem.
- Co? Nie jest pijany? - Halinka indagowała mnie dalej, rozbierając się i puszczając wodę do wanny.
- Wygląda na to, że nie całkiem, a do tego zastanawia się, o co jesteś zła na niego - odpowiedziałam spokojnie, zgodnie z prawdą. Halinka weszła do wanny i milczała, więc umyłam zęby i na chwilę weszłam do niej do wanny, aby przepłukać ciało.
- Mam ochotę na ciebie, wiesz o tym? - powiedziała i sięgnęła dłonią do mojego krocza.
- Ja na ciebie też, ale i na Piotrka również - odpowiedziałam ze śmiechem.
- Wiesz, że i ja też o tym pomyślałam - oświadczyła Halina z rozbrajającym uśmiechem.
- To myjemy się i idziemy do niego - powiedziałam zdecydowanym tonem. Przemyłyśmy nasze ciała i bez dalszego migdalenia się, założyłyśmy krótkie koszulki i razem ruszyłyśmy do jej pokoju. Kiedy weszłyśmy Piotr leżał na wznak, z rękami pod głową. Coś chyba rozważał, bo kiedy nas zobaczył, roześmiał się. Chyba ucieszył się widząc nas obie.
- Co, dwie na jednego? W co wy gracie dziewczyny? - powiedział to całkiem trzeźwym głosem.
- A co, boisz się, że nie wydolisz? - zapytałam wesołym głosem.
- To chyba ty bałaś się, bo wzięłaś do pomocy siostrę - odgryzł się, do tego pomijając imię Halinki, co zdarzyło mu się chyba po raz pierwszy. To oznaczało, że był na nią wkurzony.
- Obojętnie, jak to nazwiemy, ale teraz będziesz miał do czynienia z nami obiema. Milczał, więc może trochę nadużywając jego stosunek do mnie, podeszłam do wersalki nachyliłam się nad nim i chwyciłam za jego spodenki, ciągnąc w dół. O dziwo, nie protestował, więc ściągnęłam je całkowicie, bo Piotrek ułatwił mi to, podnosząc kolejno nogi. Odłożyłam jego majtki, ściągnęłam koszulkę i położyłam się koło niego.  
- A ty Halinko czekasz na specjalne zaproszenie czy na pomoc Piotrka, żeby ściągnąć koszulkę? - zwróciłam się do siostry.
- No właśnie nie wiem, bo Piotrek chyba nie jest za bardzo zachwycony, że przyszłam - powiedziała Halinka niezbyt wesołym głosem.  
- Nie gadaj głupstw! Ściągaj koszulkę i kładź z drugiej strony Piotrka, bo pomyśli, że krępujesz się w mojej obecności - zagrałam nie do końca fair ze swoją siostrą. Halinka z niejakimi oporami zdjęła podkoszulkę i położyła się z drugiej strony Piotrka, który był chyba niezbyt dobrze usposobiony do niej bo przysunął się całkiem do mnie, aby nie stykać się z jej ciałem.
          Co jest nie tak? Przecież nic nie wie o Tomku, a zachowuje się tak, jakby wiedział - przebiegło mi przez myśl. Czy to nie dlatego skłania się bardziej do mnie niż do Halinki? - miałam niezły zgryz, ale przecież nie po to leżę przy Piotrze, aby roztrząsać dylematy kierujące jego postępowaniem.  
          Nie zważając na jego słowa i zachowanie, przytuliłam się do Piotrka.
- Piotrze, bawiłeś się kiedyś z dwoma dziewczynami? - zapytałam wesołym głosem, ujmując jego, będącego w pół wzwodzie kutasa. Drgnął, ale milczał i czekał na moje dalsze działania.
- Chyba nie, prawda? - pytałam i odpowiadałam sama sobie.
- No bo skąd i kiedy? Byłeś zawsze wierny Halince i nie ciągnęło cię do innych dziewczyn, prawda? A smakowałeś kiedyś soki dziewczyny? Lizałeś i ssałeś jej łechtaczkę? - pytałam i jednocześnie bawiłam się instrumentem Piotrka, który po kilku minutach moich usilnych starań wreszcie był zdolny do użycia.  
- Pozwolisz przyszły szwagierku, że wypróbuję twojego kutasa, czy będzie pasował do mojej cipki - to mówiąc, okraczyłam kompletnie zaskoczonego Piotrka, przyklękłam i unosząc tyłek, pochwyciłam kutasa, nasmarowałam go w swoich sokach i przysiadając, wprowadziłam w siebie.  
          Na szczęście, podniecił się na tyle skutecznie, że jego kutas wszedł we mnie dość gładko. No cóż, siedząc już na koniu, można trochę pojeździć. A konik Piotrka nie był zbyt narowisty i dość ciasno opatulony moim futeralikiem, spisywał się całkiem nieźle, więc oboje mieliśmy niezłą frajdę i sporo przyjemności. Żeby go nie straszyć, bo czułam, że moja jazda może lada chwila zakończyć się, uprzedziłam go.
- Piotrze, możesz skończyć we mnie, bo jestem w bezpiecznym okresie - powiedziałam i chyba niepotrzebnie, bo nagle zatrzęsło nim i plunął we mnie nasieniem. Jego wytrysk odczułam wyraźnie i wyraźnie spotęgowało to moje doznania, bo nagle i mnie dopadł orgazm. Wrzasnęłam, opadłam na niego i znieruchomiałam. Podobno wystraszyłam swoim orgazmem Piotrka, bo zepchnął mnie z siebie i usiadł, patrząc przestraszony na Halinkę.  
- Nic się nie stało Piotrze! Po prostu dałeś jej orgazm i odleciała - uspokajała Piotrka, dla którego tego typu zachowanie było widocznie nowością.  
          Kiedy doszłam do siebie, Halinka wycierała moją cipkę i kutasa Piotrka z jego nasienia. A było podobno tego sporo, co mogło świadczyć tylko na plus Piotra, że nie szlajał się z dziewczynami w czasie turnusu wyjazdowego.  
- Piotrze, muszę przyznać, że spisałeś się na medal, bo dałeś mi porządny orgazm. Teraz czas na powtórkę tego samego z Halinką, bo myślę, że moja jazda na twoim kutasie czegoś tam cię nauczyła. Chciałabym, abyś taką samą radość i przyjemność sprawiał również Halince, która kocha cię, pewnie nie mniej niż ty ją, więc postaraj się dać jej nie mniej przyjemności niż mnie - uświadomiłam Piotrkowi, dlaczego zdobyłam się na to, aby go sprowokować do seksu ze mną w obecności jego dziewczyny.
- A teraz pozwolisz Piotrze, że zajmę się tym twoim sprzętem, aby doprowadzić go do stanu używalności, a ty spróbuj soków Halinki, bo chyba nigdy tego nie robiłeś. Halinko, podaj swoją cipkę Piotrkowi i pozwól mu spróbować twoich soków, zanim nie doprowadzę jego kutasa do gotowości - powiedziałam, obejmując jego kutasa dłonią i obserwując reakcję Piotrka. O dziwo, nie protestował, ale i nie czynił nic, aby zachęcić Halinkę. Oboje kochali się i równocześnie czaili się wobec siebie.  
- Piotrze, chcesz czy nie pobawić się po francusku z cipką Halinki, bo waszym zmartwieniem jest to, że nie rozmawiacie ze sobą o swoich oczekiwaniach czy pragnieniach - fuknęłam na Piotrka, widząc, że nie może przełamać się, aby prosić o coś Halinkę w temacie seksu. Poskutkowało. Piotrek rozchmurzył się i przemógł.
- Halinko, nie wiem o co jesteś na mnie wkurzona, ale rację ma Marta, że nie rozmawiamy o seksie jak o czymś normalnym w każdym związku i o wzajemnych oczekiwaniach. Dawno miałem ochotę na wylizanie twojej cipki i nie mogłem przełamać, aby cię o to zapytać czy poprosić. Dlatego teraz proszę, podaj mi twoją cipkę do ust i równocześnie twoje piersi, abym mógł popieścić je rękami - zwrócił się zdecydowanym głosem do Halinki.  
          Uśmiechnęła się do niego i przestała się krygować. Ponieważ prosił i o cipkę i o piersi, okraczyła go tyłem od strony głowy i pochyliła się nad nim, obdarzając go mocnym całusem, potem przesunęła się cipką nad jego twarz i pochylając się, podała mu do rąk swoje dorodne cycki. Ja tymczasem energicznie zajęłam się jego kutasem, aby postawić go do pionu. Piotrek widząc i liżąc owłosioną cipkę Halinki, poznając chyba po raz pierwszy smak jej soków i czując w rękach jej cycki, ponownie podniecił się. Jego kutas przyjął bojowa postawę i był gotów do użycia.  
- Pozwolisz Piotrku, że zabiorę ci na chwilę zabawki i spróbuję dosiąść twojego rumaka - Halinka nieźle już podniecona, widząc stojącego kutasa Piotrka, postanowiła pojeździć na nim. Zmieniła pozycję i okraczyła ciało Piotrka, a potem manewrując tyłkiem i biodrami, nasunęła się na jego kutasa i podała mu ponownie swoje cycki do zabawy. A ja byłam niezmiernie zadowolona, bo spełniłam oczekiwania swoje, Halinki i Piotrka. …cdn…

5 komentarzy

 
  • TojaPysiorka96

    Fantastyczne, z niecierpliwością czekam na kolejną część . Dziękuję też wiesz za co :*

  • Astern

    Opowiadanie trochę przesłodzone, infantylne i schematyczne, ale ogólnie dobre.

  • POKUSER

    "A cycki to mi rosły, jak parowane kluski na drożdżach" chyba zapisze w wielkiej księdze cytatów  :) Świetny odcinek, pozdrawiam

  • franco

    @POKUSER Witam. Dziękuję i pozdrawiam

  • Robert72

    Dla mnie genialnie , czysty język . Dialogi super,  :bravo:  :yahoo:

  • emeryt

    @franek42, witaj w pierwszych dniach tego lata. Co prawda że pogoda trochę  się             popsuła, lecz Ty tym odcinkiem ją trochę rozgrzałeś, za co Tobie serdecznie dziękuję.

  • franco

    @emeryt Witam. A ja dziękuję za post i aby lato, latem było. Pozdrowienia dla ciebie i Twojej Połóweczki