Marta i Ewa

Marta i EwaUwaga. Tekst o sadyźmie i seksie. Zastanów się nim zaczniesz czytać!
Wstęp.
Marta, czterdziestoletnia, energiczna, pewna siebie bizneswoman.
Ewa, trzydziestoletnia nauczycielka. Nieśmiała, łatwo podporządkowująca się silniejszym osobowościom.
Andrzej, pięćdziesięcioletni, niezależny finansowo mężczyzna, kochanek od piętnastu lat Marty i od czterech lat pan Ewy.
Kobiety znają się i nawet spotykają wspólnie z Andrzejem.
Hierarchia jest następująca. Decydujący głos ma Andrzej. On decyduje, z którą i kiedy się spotyka. Marta wykorzystuje swoją pozycję długoletniej kochanki i również wydaje rozkazy Ewie. Ewa od początku została poinformowana, jaka rola ją czeka i wyraziła na to zgodę.
Rozdział pierwszy,  
Sobota, piętnasty czerwca, godzina siedemnasta. Na parkingu, przy bloku, w którym mieszka Marta, w promieniach palącego nadal słońca stoi Ewa. Otrzymała polecenie od Andrzeja, żeby czekała na wracającą z sanatorium Martę. Ma jej usługiwać, aż do chwili, gdy ta zwolni ją do domu.Obawia się tego spotkania. Marta lubi się nad nią znęcać. Poniewiera i pokazuje swoją władzę. Z byle powodu bije, wyzywa i poniża. W obecności Andrzeja suka może jeszcze liczyć na jego interwencję, gdyby Marta maltretowała ją ponad miarę. Dzisiaj będą jednak same. Upał dokucza jej coraz  bardziej,  a  Pani  nadal się  nie  pojawia.  Wreszcie  podjeżdża  samochodem  z czterdziestominutowym opóźnieniem. Wysiada z auta i czeka  aż  służąca podejdzie.  Nie krępując się tym, że to  miejsce  publiczne,  podsuwa  pod  usta  niewolnicy  wypielęgnowaną  dłoń.  Ewa  składa  uniżony pocałunek. Postanowiła, że będzie pokornie wykonywać polecenia tymczasowej Pani i w ten sposób nie da jej powodu do wymierzenia kary
.-No proszę, jaka grzeczna sucz -szydzi Marta.  
-Na co czekasz, bierz moje rzeczy i zanieś wszystko do domu.  
Rzuca poddanej klucze od mieszkania i siada w aucie, czekając na wykonanie polecenia. W międzyczasie przegląda się w lusterku, sprawdzając makijaż. Ewa dźwiga dwie ciężkie walizki. Po kilku minutach schodzi po resztę bagażu. Marta zamyka auto i idzie za nią do mieszkania. W ręku niesie tylko torebkę, z zadowoleniem patrząc na uginającą się pod ciężarem Ewę. Nie zamierza jej pomagać. Wręcz przeciwnie, chętnie dołożyłaby jeszcze tobołków. Lubi znęcać się nad niewolnicą. Zresztą nie tylko na tą konkretną. To już czwarta suka, od kiedy jest z Andrzejem. Poprzednie prędzej  czy później rezygnowały. Ta okazuje się wyjątkowo uparta. Na co ona liczy? Może na to, że jest od swojej Pani młodsza? I po prostu ją przeczeka? Niedoczekanie. Dziś znowu dostała się w jej ręce. Już samo to, że Andrzej bez chwili wahania rozkazał tej dziwce usługiwać swojej prawdziwej kochance, powinno dać suce do myślenia. A ona skorzysta z okazji i jasno pokaże różnicę między nimi.
Już zaczęła. Pomimo tego, że budynek wyposażono w windę, wydaje polecenie, by niewolna wniosła bagaże po schodach. Gdy docierają w końcu do mieszkania na trzecim piętrze, Ewa jest już zmęczona i spocona. A to dopiero początek wieczoru. Marta rozsiada się w fotelu i przywołuje służącą.
-Zdejmij mi buty!
Dziewczyna pochyla się, żeby wykonać polecenie ale powstrzymuje ją kolejny rozkaz.
- Nie tak, głupia dziwko. Na kolanach!
Ewa boi się w jakikolwiek sprowokować Panią, klęka i zdejmuje adidasy oraz skarpetki. Marta kilkakrotnie porusza stopami, wydaje kolejne polecenie.
-Wymasuj mi nogi. Zacznij od stóp. Tylko dokładnie.
Poddana bez słowa, przystępuje do pracy. Na początek przynosi miskę z ciepłą wodą, myje stopy Marty, naciera je kremem. Tego zdążyła się już nauczyć. Następnie, nadal klęcząc, obejmuje lewą stopę obiema rękami i wykręca ją w różne strony. Pociąga za każdy palec, szczypie delikatnie skórę  i  porusza  stawem  skokowym,  raz  w  lewo,  raz  w  prawo.  Następnie  przychodzi  kolej  na podeszwy. Wykonuje koliste ruchy kciukami, przesuwając dość wolno dłonie od palców do pięt. Zajmuje się kostkami, przesuwając dookoła nich kciukami, uważając przy tym, żeby nie uciskać zbyt mocno. Odnajduje wrażliwe punkty  i poświęca im szczególne starania. Spiralnymi ruchami masuje całą dłonią grzbiet stopy. Kończy łagodnymi muśnięciami palców. Te umiejętności też posiadła już dawno. Zaraz na początku znajomości Andrzej opłacił jej kursy masażu i prawie na każdym spotkaniu zajmowała się odtąd jego ciałem. Podczas spotkań w trójkę masowała również Martę. Ewa klęczy już  od  ponad  trzydziestu  minut  i  bolą  ją  kolana.  Nie  ośmieliła  się  jednak  odbyć  masażu  zbyt pospiesznie. To i tak niczego by zresztą pewnie nie zmieniło.I rzeczywiście, słyszy kolejne polecenie.
.-Zrób mi pedicure! I dlaczego nic nie mówisz, że lakier na moich paznokciach porysował się i popękał? O wszystkim muszę sama myśleć, głupia dziwko!
Istotnie, Ewa zauważyła te niedostatki, ale nie ośmieliła się zwrócić na nie uwagi swojej Pani. A ta ze swojej strony z pewnością wiedziała o nich wcześniej i z góry zaplanowała kolejne polecenia. Rzuca  bowiem  służącej  przygotowany  przybornik  z  nożyczkami  i  pilniczkami  oraz buteleczkę lakieru. Pomimo piekących z z bólu kolan i drętwiejących mięśni, Ewa nie odważa się prosić o pozwolenie na zmianę pozycji. Zaczyna obcinać skórki. Nie wiadomo, czy to ona okazuje się niezdarną czy też Marta porusza nogą, może celowo. Tak czy inaczej, nożyczki ranią palec Pani. Zrelaksowana  Marta,  brutalnie  wyrwana  z  sielskiego  nastroju,  kopie  niewolnicę  w  pierś, przewracając ją na ziemię. Zrywa się z fotela się i wymierza kolejne kopniaki.
-Ty  głupia  dziwko!  Nie  potrafisz  wykonać  najprostszego  rozkazu.  Jesteś  pokraką  i nieudacznicą!
-Litości, o Pani. Ja nie chciałam.
Skulona Ewa błaga o łaskę.Wreszcie Marta siada i woła.
-Czołgaj się tu do mnie!
Gdy niewolnica przypełza, Pani podsuwa jej skaleczoną stopę i rozkazuje ssać palec aż krew przestanie płynąć. Przerażona Ewa stara się pokornym wykonywaniem poleceń udobruchać Martę. Starała się od samego początku i prawie jej się to udało. Gdyby nie pech, wizyta mogłabymieć spokojniejszy  przebieg. A  tak,  pobudzona  i  gniewna  Pani,  to  zwiastun  kłopotów  oraz  ostrego traktowania.Krwawienie wreszcie ustaje i poddana wraca do pracy. Maluje teraz paznokcie. Zachowuje uwagę  i  koncentrację.  Udaje  się  jej  idealnie  rozprowadzić lakier.  Na  koniec,  delikatnie  muska paznokcie wargami, sprawdzając, czy już wysechł.Pani życzy sobie, by służka przygotowała jej herbatę. Następnie rozkazuje zrobić pranie z zastrzeżeniem, że bieliznę osobistą niewolnica ma wyprać ręcznie. Marta szpera tymczasem w pawlaczu, wyraźnie czegoś szukając. Ewa obawia się, że może kolejnych stosów brudnej bielizny? Odnalezionym  po  dłuższej  chwili  obiektem  poszukiwań  okazuje  się  jednak  pejcz.  Marta  z zadowoleniem macha nim kilka razy w powietrzu, sprawdzając, jak leży w jej dłoni. Niewolnica od razu pojmuje, co ją czeka. Z pobladłą twarzą tym gorliwiej zajmuje się praniem. Pani dostrzega strach poddanej i pobudza go kolejnymi słowami.
-Zobacz, co znalazłam. Bierz się do roboty, bo popamiętasz tę wizytę na długo.
Gorliwość Ewy nie okazuje się żadną ochroną. Wiedziona impulsem, Marta właściwie bez powodu smaga służącą po plecach. To znaczy, powód istnieje. Miała na to ochotę i mogła to zrobić. Uderzona głośno krzyczy. Pobudza to jeszcze eskalację przemocy.
-Nie wrzeszcz. Sąsiedzi nie muszą słuchać twoich jęków.
Pani wprawnym ruchem knebluje usta niewolnicy, wpychając w nie wzięte  
spośród nie wypranej jeszcze bielizny stringi. Ewa szybko skłania się do jej stóp, chcąc przebłagać okrutną Władczynię, ale ta nie zwraca uwagi na ten akt pokory. Od dawna chciała solidnie zbić tę dziwkę, więc teraz kilkakrotnie uderza pejczem po pochylonych plecach. Zadowolona, zostawia płaczącą służkę w łazience i idzie do salonu, nalewa sobie sporego drinka.
-„Pokażę tej suce jej miejsce. Niech wie, jak niewiele znaczy dla Andrzeja. To da zdzirze do myślenia.”  -
Marta pobudza się planami kolejnych udręk dla Ewy.
Po  ukończeniu  prania  służącą  przychodzi  do  Pani  po  dalsze  dyspozycje.  Ta  każe  jej przygotować kąpiel. Odczekawszy chwilę, udaje się do łazienki z kolejnym drinkiem w dłoni. Rozbiera się do naga i wygodnie układa w wannie. Na znak Marty służąca zaczyna ją delikatnie namydlać. Okazuje uwagę i ostrożność. Wyczuwa wrogie nastawienie swojej Władczyni. Ta zaczyna ją prowokować
.-Na co ty liczysz? To ja jestem kochanką i kobietą Andrzeja, a ciebie trzymamy tylko po to, żebyś nam usługiwała.
Ewa przyjmuje te słowa w milczeniu, kontynuując zabiegi kąpielowe.
-Gdyby mu na tobie zależało, to by tu cię nie przysłał. Tylko do kogoś tak tępego jak ty może to nie docierać. Przed tobą mieliśmy już trzy inne, a to ja ciągle jestem dla niego najważniejsza.
-Mogę z tobą zrobić, co zechcę. Zobacz!
Mówiąc to, łapie dziewczynę za włosy i mocno policzkuje mokrą ręką. Na twarzy Ewy odbijają się ślady palców. Łka, w oczach błyszczą łzy. Marta śmieje się głośno. Przyciąga  twarz niewolnicy blisko własnej, podsuwa dłoń pod usta i nakazuje
:-Całuj i dziękuj!
Ewa niezwłocznie wykonuje polecenie. Obsypuje rękę pocałunkami i przerywanym przez łkanie głosem dziękuje za uderzenie. Usatysfakcjonowana Pani puszcza jej włosy .
-Dosyć tych czułości. Wracaj do pracy.
Dalsza część kąpieli mija bez incydentów. Na koniec służka rozkłada na podłodze ręcznik. Marta wychodzi z wanny, a niewolnica dokładnie osusza jej ciało. Pani udaje się na spoczynek, wydając rozkaz wysprzątania całego mieszkania. Ewa ma powycierać kurze z mebli, umyć podłogi, wynieść śmieci.Marta wygodnie wypoczywa na łóżku. Pomimo zmęczenia podróżą, nie ma ochoty na sen. Zamierza maksymalnie wykorzystać obecność Ewy. Na co dzień przychodzi do mieszkania opłacana sprzątaczka, ale rozkazywanie i poniewieranie niewolnicy daje o wiele większą satysfakcję.
                                                                  **
Zamyśliła się, wspominając swój związek z Andrzejem . Poznała go na polczacie, w pokoju sadomasoclub. Weszła tam z ciekawości, zachęcona przez koleżankę. Podczas rozmowy na forum ogólnym zaczęła gorąco spierać się z jednym z rozmówców na temat roli kobiety. Pewny siebie stwierdził,  że  łatwo  być  odważnym  na  necie,  nie  stojąc  z  adwersarzem  twarzą  w  twarz.  Gdy buńczucznie zapowiedziała, że dla niej to bez różnicy, zaproponował rozmowę osobistą. Po kilku zdaniach zaprosił ją na kolację do restauracji. Spędzili kilka godzin na ciekawej, szczerej rozmowie. Znaleźli szybko wspólny język i umówili się na kolejne spotkanie. To wtedy oboje odkryli karty.  
Zgodnie zaakceptowali, fakt że żadne z nich nie planuje dążyć do wspólnego zamieszkania. Następnie Andrzej jednoznacznie oświadczył, że nie  zamierza rezygnować z dominacji oraz kontaktów  z uległymi. Ona zapowiedziała, że osobiście nie widzi się w roli niewolnicy. On spokojnie przedstawił dwie propozycje. Albo będą spotykać się we dwoje, bez wkraczania na grunt BDSM, albo uczynią to ostatnie w obecność większej liczby osób.Wypytała  go,  jak  sobie  wyobraża  takie  grupowe  spotkanie.  Odpowiedział,  że  ma doświadczenie i wie, co należy robić. Ona może na początek pozostać obserwatorką i uczyć się pewnych zachowań, a jeżeli zechce, to z czasem będzie mu pomagać w tresowaniu niewolnicy. Użył właśnie takich słów: „tresowanie niewolnicy”. Gdy poprosiła o bliższe wyjaśnienia wytłumaczył, że rola poddanej polega na wykonywaniu poleceń oraz spełnianiu fantazji Pana. Jeżeli dominujący jest z jej służby niezadowolony, to może niewolną ukarać. Marta posiadała spore doświadczenie w relacjach damsko-męskich, ale nigdy nie dotyczyło ono BDSM. Zaryzykowała i zgodziła się na udział w takim spotkaniu. Byli wtedy dużo młodsi, Andrzej liczył lat 35, a ona 25. Ich pierwsza wspólna niewolnica  miała  na  imię  Basia.  Puszysta,  czterdziestoletnia  brunetka  po  przejściach.  Choroba alkoholowa spowodowała rozpad jej rodziny, a ona sama przez kilkanaście lat szlajała się w pijanym widzie po różnych  melinach, pijąc na umór i uprawiając seks z kim popadnie. Od sześciu lat zachowywała  abstynencję. A  od  trzech  lat  służyła Andrzejowi.  Pojawienie  się  Marty  przyjęła niechętnie, ale nie odważyła się zaprotestować. Pierwsze spotkania okazały się łagodne. Basia im usługiwała, Andrzej wykorzystywał ją jako „pomoc naukową” przy demonstrowaniu różnych praktyk, takich jak wiązanie czy przyczepianie klamerek. Z olbrzymim zaskoczeniem ujrzała, że niewolnica nosi pas cnoty. Andrzej zdejmował go na czas służby, a potem ponownie nakładał.Marta powoli wciągała się w nowe dla niej doświadczenia. Zaczęło jej sprawiać przyjemność wydawanie poleceń i upokarzanie innej kobiety. Początkowo z trudem powstrzymywała się od reakcji w sytuacjach, gdy Andrzej surowo karał niewolnicę za najmniejsze przewinienie. Przy lżejszych najczęściej uderzał ją w twarz, przy poważniejszych chłostał biczem. Bił po plecach, pośladkach, także po piersiach. Ona padała na kolana i całując stopy Pana przepraszała za swoje winy, a on często ją wtedy kopał. Ze zdziwieniem obserwowała zachowanie Basi. Nie krzyczała i nie próbowała się bronić, tylko głucho stękała po szczególnie mocnych uderzeniach. Gdy chłosta okazywała się długa, z oczu niewolnicy płynęły łzy. Ale nadal nie krzyczała. Marta z przerażeniem oglądała jej poznaczone bliznami ciało. Szczególnie przygnębiające wrażenie robiły ślady po przypalaniu papierosami, a na przegubach rąk blizny po samookaleczeniach. Kiedyś, gdy spotkali się z Andrzejem tylko we dwoje, spytała zaintrygowana, czy to efekt spotkań bdsm. Odpowiedział, że to ślady burzliwego życia. Kolejni kochankowie pozostawiali na ciele Basi blizny, a samookaleczenia to wynik depresji i prób samobójczych. Stwierdziła, że jej zdaniem traktuje poddaną zbyt brutalnie. Uśmiechnął się chytrze, jak gdyby czekał na te słowa i oznajmił, że może odpuścić, ale pod jednym warunkiem. Mianowicie takim, że to ona przejmie zadanie karania niewolnicy. Decyzję o rodzaju kary mieli podejmować we dwoje, ale jej wykonanie będzie obowiązkiem Marty. Zgodziła się.
Swój pierwszy raz w nowej roli przeżyła bardzo silnie. Pomimo tego, że chodziło tylko o pięć batów, odczuwała stres. Uderzała niezbyt mocno, z wyraźnym wahaniem. Zniecierpliwiony Andrzej sam wykonał w końcu wyrok. Potem odbyli długą rozmowę. Opowiedział jej historię Basi. Miała kiedyś zamożnego męża i córeczkę. Sama pracowała w urzędzie skarbowym. Z tego powodu często zapraszano ją na różne imprezy. Teoretycznie nie powinna spotykać się z petentami na gruncie towarzyskim, ale jej przełożeni czynili to również, a i sami ją do tego namawiali. Zabawy w drogich lokalach przeciągały się do późna. Alkohol, tańce, nadskakujący mężczyźni, to wszystko przyciągało jak magnes. Coraz później wracała do domu, właściwie jedynie po to, żeby się przespać i przebrać. Mąż i córka przeszkadzali tylko w bujnym życiu towarzyskim. On próbował z nią rozmawiać, nawet kilka razy zrobił awanturę, ale nie wywarło to na niej żadnego wrażenia.Rozpad małżeństwa okazał się tylko kwestią czasu. Kiedyś, po szczególnie ostro zakrapianej imprezie, obudziła się w motelu w towarzystwie jednego z uczestników zabawy. Gdy chciała wracać do domu, kochanek namówił ją do pozostania. Wypili klina i pozostali w łóżku, lecząc kaca i uprawiając seks. Późny obiad, połączony z kolacją i pobytem na dancingu, po czym powrót do pokoju. Do domu wróciła ostatecznie w poniedziałek, o 4.00 nad ranem. Przebrała się i poszła do pracy. Mąż nie wytrzymał takiego zachowania. Pojechał po nią do urzędu zanim skończyła urzędowanie i zabrał do domu, uniemożliwiając wyjście na kolejną balangę. Ustąpiła wtedy, żeby uniknąć awantury w pracy. Po powrocie do domu przeprowadzili ostateczną rozmowę. Powiedział, że nie zamierza tolerować dłużej takiego zachowania. I postawił ultimatum. Albo będzie przykładną matką i żoną albo rozwód, po którym ma się zrzec praw do opieki nad córką i wyprowadzić z domu. Próbowała się zmienić, ale nic z tego nie wyszło. Po trzech tygodniach poszła znowu w "tango". Raz jeszcze zabalowała cały weekend. Gdy wróciła nad ranem w poniedziałek, nie mogła dostać się do domu. Zamki zostały zmienione. Zamieszkała w hotelu. Po paru dniach wszyscy  znajomi wiedzieli, że rozstała się z rodziną. Otrzymała wtedy dwie propozycje zamieszkania. Wybrała tego, z którym spędziła upojny weekend. Pozbywszy się hamulców, balowała z kochankiem co wieczór. Wpadła w ciąg: praca, knajpa. W międzyczasie odbyła się sprawą rozwodowa. Zrezygnowała z praw do dziecka i zgodziła się na rozwód ze swojej winy, byle tylko szybciej odzyskać wolność.Po około dwóch latach tego szalonego, beztroskiego życia, ujawniły się pierwsze objawy kryzysu. Pijąc codziennie, uzależniła się od alkoholu. Zaczęła przychodzić do urzędu na kacu, niedbale wykonywała swoje obowiązki. Przełożeni zaczęli uważniej się jej przyglądać. Kolejnym krokiem do samounicestwienia stało się to, że zaczęła pić w pracy. Starała się to ukrywać, ale po kilku miesiącach wiedzieli o tym wszyscy. Otrzymała naganę i ostateczne ostrzeżenie. Niestety,  uzależnienie okazało się silniejsze. Straciła posadę i została utrzymanką kochanka. Nie pracując, już  
od rana pociągała z butelki. Gdy on wracał z pracy, często była pijana. Zaczęły się awantury i dochodziło do rękoczynów. Po kilku kolejnych miesiącach mężczyzna wyrzucił ją za drzwi. Szybko się pocieszyła, przeprowadzając do dużo starszego adoratora. Dojrzały, samotny facet dawał nadzieję na stabilizację. Niestety, alkoholizm i chęć balowania spowodowały, że i ten związek zakończył się po upływie roku. Wtedy wylądowała u kochanka z półświatka. Zamiast szampana i koniaków piła czystą wódkę, wino i piwo. Nowy partner okazał się sadystą i z byle powodu znęcał się nad nią. Musiała  po  raz  pierwszy  od  dłuższego  czasu  dbać  o  porządek  w  mieszkaniu,  prać,  gotować  i zaspokajać wszelkiego rodzaju zachcianki seksualne mężczyzny. Jeżeli wracający do mieszkania kochanek zastawał ją śpiąca, budził z upojenia alkoholowego przypalając papierosami. Często ją bił i kopał, traktował jak dziwkę najpodlejszego sortu. Z czasem kazał sypiać z kumplami. Pomimo tych upokorzeń i złego traktowania, pokochała go bez pamięci. Z pokorą znosiła wszystko, byle tylko on był zadowolony. Kiedy (coraz rzadziej) brał ją do łóżka, czuła się jak w siódmym niebie. On szybko spostrzegł, że wolno mu wszystko i oprócz kolegów zaczął przyprowadzać panienki, z którymi kochał się na jej oczach. Nadal jednak przy nim trwała. Czasami tylko, gdy zostawali sami i wydawał się być w lepszym humorze błagała go, żeby nie przestawał jej kochać. Wiedząc, że ona zrobi dla niego wszystko, zaczął wysyłać ją na ulicę żeby zarabiała pieniądze. Jeżeli z powodu braku chętnych przynosiła za mało, niemiłosiernie katował. Nie wiadomo, jak by się to skończyło, gdyby nie to, że po udziale napadzie został aresztowany i osadzony w więzieniu. Próbowała utrzymać się za pomocą prostytucji, ale ponieważ nigdy nie została oficjalnie zameldowana, usunięto ją z komunalnego mieszkania. Wylądowała pod mostem i zaczęła sypiać w kanałach. Brudna i zaniedbana żebrała, przeszukiwała śmietniki.Po  kilku  miesiącach  próbowała  popełnić  samobójstwo,  przecinając  sobie  żyły  na nadgarstkach. Odratowana, nadal wegetowała. Pewnej nocy została zgwałcona i pobita przez swoich współlokatorów  spod  mostu.  Ponownie  podjęła  próbę  samobójczą. Tym  razem wyrokiem  sądu umieszczono ją w szpitalu psychiatrycznym. Przeszła kurację odwykową i po jej zakończeniu zaczęła wychodzić na prostą. Podczas terapii zajęciowej wyznała zajmującej się nią psycholog, że najbardziej potrzebuje mężczyzny, który twardą ręką potrafiłby utrzymać ją w ryzach. Pani psycholog, prywatnie znajoma Andrzeja, utrzymująca kontakty ze światkiem BDSM, poleciła mu ją jako kandydatkę na niewolnicę. Uważała, że tylko twardy mężczyzna pomoże utrzymać się Barbarze na powierzchni. Nie wątpiła, że pozostawiona sama sobie wróci do poprzednich nawyków i szybko zakończy życie. Gdy przedstawiła ich sobie, dla Basi było to jakby otrzymaniem drugiej szansy powrotu do namiastki dawnego życia. Elegancki, pewny siebie mężczyzna przypomniał jej aż nazbyt boleśnie to, co utraciła. Postanowiła  nie  zmarnować  kolejnej  szansy.  Wynajął  jej  pokój  z  oddzielnym,  niekrępującym wejściem. Załatwił pracę w jakimś urzędzie. A także skierował na całą serię badań lekarskich. Oprócz wykrycia  ewentualnych  chorób  wenerycznych  czy AIDS  chciał  znać  ogólny  stan  jej  zdrowia.  
Okazało się, że pomimo wysoce niehigienicznego trybu życia nie nabawiła się żadnych poważnych schorzeń. Doprowadzona do porządku, odzyskała nawet sporo z dawnej urody. Od razu wysłał ją na basen  i  kazał  codziennie  biegać.  Szybko  odzyskiwała  formę.  Wizyta  w  salonie  fryzjerskim,  u kosmetyczki i manikiurzystki, a w końcu zakupy markowych ciuchów dopełniły przemiany. Dopiero po dwóch miesiącach odbyli po raz pierwszy sesję BDSM. Do tej pory widywał się z nią co jakiś czas, ale na gruncie towarzyskim. Te krótkie spotkania spowodowały, że bez pamięci się w nim zakochała. Była gotowa zrobić wszystko, żeby go nie stracić.  

NEFER...Wielkie dzięki za  korektę.
agnes1709 . Dziękuję  za  stronę  tytułową.

AnonimS

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 3790 słów i 22130 znaków, zaktualizował 14 sty 2020.

6 komentarzy

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • agnes1709

    BARDZO mi się podobało, ruchy tam z dwójką! :tadam:

  • AnonimS

    @agnes1709 dziękuję  za komentarz. Wbrew pozorom to najbardziej popierd..  pogmatwane życie ma Basia. Ciężko to przedstawić ale spróbuję.

  • kaszmir

    No proszę kolejne opowiadanie o brutalnej acz wyrafinowanej dla wielbicieli takiej miłości. Zawsze uważam, że kobieta potrafi zniewolić drugą jeśli da jej się ku temu przyzwolenie.  
    :nerw:  

    Pozdrawiam :)

  • AnonimS

    @kaszmir ja to.nieraz widziałem dziękuję za komentarz

  • nefer

    Mam wrażenie, że to kolejna opowieść oparta na rzeczywistych faktach. Smutna historia Basi zdaje się potwierdzać przypuszczenie, że uległe kobiety to rozbitkowie życiowi (vide: R z "Baszy";). Z drugiej strony, zimne okrucieństwo Marty dowodzi znanego faktu, że to kobiety potrafią być bardziej okrutne i bezlitosne od mężczyzn, a najbardziej wobec siebie nawzajem. Zobaczymy, co z tego wyniknie.

  • AnonimS

    @nefer bardzo dziękuję za komentarz. W życiu wielokrotnie spotykałem się z okrucieństwem kobiet . Stąd takowe postacie w moich tekstach

  • Morfina

    @nefer trudno mi się osobiście zgodzić z pierwszą częścią twojego komentarza. Jeśli chodzi o  okrucieństwo, to tu popieram. Może tylko mała uwaga o źródle brutalności - strach potrafi wyzwolić najgorsze instynkty.

  • nefer

    @Morfina Ta opinia wydaje się dość powszechna i bywa często wyrażana. Nie tylko na tym portalu. Nie wiem, na ile znasz twórczość Anonima, ale w jego opowiadaniach pojawia się kilka takich właśnie postaci.

  • violet

    Te okrutne kobiety! ;) Jak dla mnie ta Marta idealnie pasuje do porzekadła: "Zrobić z chama Pana", brakuje jej klasy, ale zobaczymy, jak rozwinie się sytuacja w późniejszych częściach.
    Pozdrawiam.

  • AnonimS

    @violet dziękuję  za komentarz.  Tym bardziej że rzadko bywasz. Z moich obserwacji ze kobiety potrafią być okrutne ( choć nie wszystkie) . Ppza tym  jak ktoś im ppdpadnie to planują  zemstę na zimno i realizują ją latami. Większość facetów , wybuchnie, da w mordę a potem złość mija.  Choć znałem sprawę sadysty ktory latami katował żonę bijąc w okolice nerek, watroby itd wełnianą skarpetą z piaskiem w środku. Sladiów specjalnie nie bylo widac ale w środku masakra.

  • nefer

    @violet Trafna uwaga. Te zabawy Marty jakieś takie prymitywne i bez polotu. Cała strona "psychologiczna" dominacji w jej wydaniu sprowadza się do próby pokazania Ewie, że to ona (Marta) jest prawdziwą kobietą Andrzeja. W dodatku wszystko to podszyte strachem przed młodszą rywalką. Moim zdaniem, Marta to żadna "Pani", nie posiada naturalnego poczucia wyższości i władzy. To raczej awansowana niewolnica, której właściwy Pan dał odrobinę tej władzy dla własnej rozrywki. Czuje się niepewnie i wypiera to okrutnym traktowaniem Ewy. PS. Dawno się nie pojawiałaś, miło widzieć.

  • violet

    @nefer miło Cię czytać :) Trochę dzieje się w moim życiu i mam mało czasu na świat wirtualny. Taki czasem nieprzychylny los.  
    Pozdrawiam.

  • nefer

    @violet Mam nadzieję, że los wyprostuje Twoje ścieżki, czego szczerze Ci życzę.

  • AnonimS

    @nefer nie zawsze w bdsm trafiają ludzie którzy dominację mają we krwi . Sa tez zwykli ludzie , ktorzy wykorzystują sytuację albo wręcz odreagowują na innych swoją niepewność .

  • Darek

    Świetne, choć opis życia Basi trochę za duży. Plus męczące literówki. Ale tak poza tym mi się spodobało. Czekam na resztę.

  • AnonimS

    @Darek dziękuję za komentarz. Możesz  pokazać te literówki? Bo sprawdzalem i nie zauważyłem.  :P

  • Darek

    @AnonimS Wybacz, źle napisałem. Chodziło mi o intetpunkcję i układ słów. No brak spacji między myślnikiem, a słowem, kiedy zaczynało się nowe zdanie. Albo (to już raczej chyba wynika z faktu, że szytam na telefonie) jak słowo jest jest dziwnie podzielone, np. ostatnia litera linijkę niżej np. szans
    y.  
    Dziwne to dla mnie trochę.

  • AnonimS

    @Darek to wina telefonu. Jak czytam z tabletu jest Ok , jak z telefonu , mama tak samo. Pozdrawiam

  • agnes1709

    @Darek To wina Lola (tak mi się wydaje), on ma czasem takie "przebłyski" :D

  • Margerita

    Łapka w górę tej Marcie to przydała by się chłosta za takie traktowanie Ewy

  • AnonimS

    @Margerita trzeba nad tym pomyśleć, choć to trochę by bylo nsruszenie ich ukladu kochanków. Dziekuje za komentarz