Marta i Ewa część trzecia

Marta i Ewa część trzeciaUWAGA : Opowiadanie o BDSM  zawiera opisy przemocy.
Powstanie trójkąta spowodowało zmiany, szczególnie w życiu Barbary. Została przesunięta na najniższe miejsce w hierarchii. O ile przed pojawieniem się Marty mogła mieć niewielką nadzieję, że wierną służbą zasłuży na względy Andrzeja, to obecnie nie powinna już na to liczyć. Powinna odejść, ale nie potrafiła. Co by o niej nie myśleć, w kolejne związki angażowała się zawsze bardzo silnie. Szczególnie, gdy kochanek okazywał brutalność. Jak gdyby złe traktowanie wyzwalało w niej ukryte podkłady uległości.

Tymczasem Marta powoli przyzwyczajała się do roli Pani. Zachęcana przez Andrzeja, na kolejnych spotkaniach wydawała komendy niewolnicy, a także ćwiczyła na niej różne techniki sado-maso. Oprócz używania wszelakich rodzajów narzędzi do chłosty, uczyła się nakładania więzów, zapinania klamerek, polewania woskiem. Krępowała poddaną w niewygodnych pozycjach i zostawiała, aż ciało suki stawało się odrętwiałe. Z byle powodu policzkowała ją albo kopała. Działało to jak sprzężenie zwrotne, im większe niewolnica okazywała posłuszeństwo i uległość, tym bardziej Marta stawała się wymagająca i okrutna. Po dawnym współczuciu nie został najmniejszy ślad. We trójkę stworzyli układ pełen przemocy i okrucieństwa. Spotykali się coraz częściej, ponieważ obecność niewolnicy i możliwość jej dręczenia wyzwalały u obojga dodatkowe pokłady namiętności, wzmagały podniecenie. Andrzej coraz częściej aktywnie włączał się do tresury. Aby móc efektywnie chłostać Barbarę we dwoje, wymyślili zestaw haków i bloczków. Podwieszali na nich uległą na środku pokoju w taki sposób, że stała tylko na czubkach palców i wtedy jednocześnie używali batów albo innych przyrządów. Podwieszali ją również wtedy, gdy szli do łózka, by kochać na oczach poddanej. Ale to nadal im nie wystarczało i przesuwali granice coraz dalej. Zaczęli zmuszać niewolnicę do seksu w trójkącie. Wyznaczali jej zadanie przygotowania ich własnych narządów do kopulacji. Klęcząc przy łóżku, lizała na przemian cipkę Marty i ssała fiuta Andrzeja, aż wystarczająco pobudzeni, zajmowali się sobą. Wtedy odtrącali ją kopniakami, niekiedy tak silnymi, że przewracała się na podłogę. Musiała warować przy łóżku, czekając aż Państwo skończą igraszki i wtedy dokładnie czyściła językiem ich genitalia. Po zakończeniu seksu przygotowywała kąpiel i myła oboje w wannie.

W coraz większym stopniu kontrolowali życie Barbary. Andrzej zdobył gdzieś eksperymentalną obrożę dozoru elektronicznego, którą nosiła przez cały czas na kostce prawej nogi. Wyznaczył niewolnicy trasy, którymi mogła się poruszać. Za pośrednictwem komputera mógł dokładnie prześledzić, co robiła minutę po minucie. Pozwalał jej tylko na pracę i spotkania z nimi. Pomimo tych ograniczeń nie skarżyła się na swój los i nie próbowała go zmienić. Jak gdyby pogodzona ze wszystkim, przestała się buntować. Zniknęła gdzieś jej nienawiść do Marty, pokornie i dokładnie starała się wykonywać wszystkie rozkazy.

Oni natomiast coraz dalej posuwali się w swoich perwersjach. Tak uległa niewolnica dawała możliwości różnego rodzaju eksperymentów. Oprócz tortur czysto fizycznych doszły kolejne udręki psychiczne. Kazali jej klęczeć przed sobą i szczegółowo opowiadać historię życia. Aby uczynić to jak najbardziej bolesnym, najczęściej pytali o ten okres, gdy była mężatką i miała rodzinę. To pokazywało jej, jak nisko się stoczyła i ile straciła, a zarazem wzmagało poczucie zależności od obecnych władców. Zdawała sobie sprawę, że jeżeli ją odrzucą, może skończyć na samym dnie. Dlatego bez sprzeciwu znosiła okrutne traktowanie i poniżanie, podczas gdy Andrzej i Marta czuli się bezkarni i szukali kolejnych podniet dla siebie oraz prób dla niewolnicy.

Marta wpadła na pomysł, żeby wykorzystywać ją jako służącą. Barbara dwa razy w tygodniu sprzątała mieszkania obojga. Dodatkowo musiała towarzyszyć Pani na zakupach. Ona kupowała, a służąca nosiła ciężkie torby i paczki. Kiedyś weszły do sexshopu. Marta wygodnie rozsiadła się na krześle i kazała niewolnicy podawać oraz nakładać buty. Musiała robić to w obecności pracownicy butiku, klęcząc, gdy Pani przymierzała kolejną parę. Pomimo takiego dokręcania śruby, suka nadal się nie buntowała. Wykonywała rozkazy najlepiej, jak tylko potrafiła.

Andrzej i Marta zgodzili się, że warto spróbować spotkań w większym gronie. Suki o zdanie nie pytali. Andrzej znalazł ogłoszenie grupy bdsm, poszukującej nowych twarzy. Jako warunek przyjęcia podano posiadanie własnego niewolnika lub niewolnicy. Dla Barbary szykował się ciężki okres.

Zanim umówili się na spotkanie, wyjechali we trójkę do ośrodka wypoczynkowego nad morzem. Wynajęli mały, dwupokojowy domek z aneksami: kuchennym i sanitarnym. Mogli sami gotować albo korzystać ze stołówki. Od pierwszych chwil pobytu suka była publicznie upokarzana. Najpierw sama rozpakowała bagaże, co wzbudziło zdziwienie u sąsiadów, że Andrzej jej nie pomaga. Jedna z sąsiadek zapytała nawet o to Martę, która odpowiedziała, że to obowiązek Barbary, bo zatrudniają ją jako służącą. W kolejnych dniach zdumieni sąsiedzi obserwowali, jak niewolnica wykonuje upokarzające posługi. Marta siadała często na ganku, a suka wykonywała zabiegi pielęgnacyjne, takie jak mycie nóg, pedicure, masaże czy balsamowanie. Może nie wzbudzało by to aż takiego zainteresowania, gdyby nie fakt, że czyniła to zawsze na kolanach. Gdy oni opalali się na plaży, ona sprzątała domek albo ręcznie prała na ganku ich bieliznę. Opinie sąsiadów okazały się zróżnicowane. Od potępiających takie traktowanie Barbary, poprzez obojętne „co mnie to obchodzi" , aż po „jeśli głupia pozwala się tak traktować, to dobrze jej tak". Zawarli bliższą znajomość z Alicją, właścicielką ośrodka. Kilka razy zaprosili ją do domku, a suka im usługiwała. Stała zawsze w pobliżu, gotowa na rozkazy, nigdy nie siadała przy stole. Przy jednej z takich okazji Alicja powiedziała do Marty:

- Zazdroszczę ci tej służącej, zwłaszcza tego, że robi na zawołanie manicure i pedicure. Ja muszę umawiać się z kosmetyczką na określony termin i jeździć kilkanaście kilometrów do gabinetu.

Marta odparła bez namysłu:

- Tobie też może zrobić, kiedy tylko zechcesz.

Zachwycona Alicja od razu skorzystała z propozycji. Gdy następnie chciała zapłacić Barbarze, Marta wyjaśniła, że to prezent. Był to pierwszy raz, kiedy niewolnica usługiwała na ich rozkaz obcej osobie.

Po powrocie postanowili wziąć udział grupowym spotkaniu bdsm. Jeszcze przed wyprawą nad morze uwagę Andrzeja przykuło ogłoszenie, reklamujące uczestnictwo w ściśle zamkniętym klubie. Wymagano dość wysokiej składki miesięcznej oraz posiadania własnej niewolnicy albo niewolnika. Kandydatów zapraszano na jedno z regularnych spotkań, po którym członkowie klubu decydowali w głosowaniu, czy przyjmą nowych członków na stałe. Otrzymali wiadomość, że następną imprezę zaplanowano na ostatni piątek miesiąca. Wymagała starannych przygotowań, gdyż od dominujących wymagano strojów wizytowych. Wszyscy zobowiązani byli nosić maski.

Gdy weszli na salę bankietową, wzbudzili zainteresowanie stałych bywalców. Marta wybrała czerwoną sukienkę z odkrytymi plecami. Dodatki, czyli buty, torebkę, a także rękawiczki, również utrzymała w czerwieni. Komponował się z tym krwistoczerwony lakier na paznokciach rąk i stóp. Wizerunku dopełniała złota biżuteria, a jej szczególny element stanowił pozłacany łańcuszek, pełniący rolę smyczy, którego koniec przypięty został do obroży na szyi Barbary.

Niewolnicę ubrali w bardzo krótką, skórzaną spódniczkę, skórzany harness o kroju biustonosza oraz skórzane, rzymskie sandały z oplotem na łydki. Całości stroju dopełniały opaski na rękach i nogach, ułatwiające podwieszanie oraz krępowanie, a także szeroka obroża, nabijana srebrnymi ćwiekami. Wszystkie akcesoria dobrali w kolorze czarnym. Nakazali poddanej rozpuścić włosy i użyć srebrnego lakieru do pomalowania paznokci rąk i nóg, harmonizującego z ćwiekami na obroży oraz posrebrzanymi karabińczykami.

Andrzej nałożył ciemnoszafirowy garnitur, śnieżnobiałą koszulę i czarne, skórzane pantofle. Rolę jedynego dodatku pełnił złoty zegarek. Tak jak i inni uczestnicy spotkania, nosili na twarzach maski.

Gospodarz klubu, używający tytułu Markiza, przedstawił nowo przybyłych pozostałym gościom. Andrzej naliczył ich szesnaścioro, razem z nimi zebrało się więc dziewiętnaście osób. Markiz dysponował dwojgiem własnych poddanych, niewolnicą i niewolnikiem. Niewolnik pełnił funkcję barmana, a niewolnica podawała drinki i przekąski. Dostrzegli jeszcze jedną parę z niewolnicą, natomiast pozostali obecni tworzyli duety: trzy dominy z niewolnikami oraz dwóch masterów z niewolnicami.

Na samym początku Markiz powtórzył im zasady. O ewentualnym przyjęciu miało zadecydować tajne głosowanie stałych bywalców. Pod koniec spotkania do cylindra wrzucano czarne lub białe kule. Przewaga białych oznaczała akceptację, głosowali tylko dominujący. Spotkania odbywały się dwa razy w miesiącu i trwały od wieczora w piątek, do południa w niedzielę. Oczywiście, można było opuścić imprezę wcześniej. Niewolnicy i niewolnice musieli usługiwać wszystkim dominującym, a także brać udział w zadaniach grupowych, za zgodą ich właścicieli. Na spotkaniach, na które przybyć mieli wyłącznie stali bywalcy, nie noszono masek. Oboje przyjęli z zadowoleniem przedstawione warunki. Barbary nikt o zgodę nie pytał, stanowiła ich własność i nie mogła o niczym decydować.

Podziękowania.  
Dla Nefera za korektę  
Dla agnes1709 za okładkę.

AnonimS

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 1720 słów i 10099 znaków.

5 komentarzy

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Lomatko

    Kolejne poczytaj mi mamo .... a to co wnosi : "Wszystkie akcesoria dobrali w kolorze czarnym. Nakazali poddanej rozpuścić włosy i użyć srebrnego lakieru do pomalowania paznokci rąk i nóg, harmonizującego z ćwiekami na obroży oraz posrebrzanymi karabińczykami." Fakt element humorystyczny jest... prawie jak "Nad Niemnem" :)

  • AnonimS

    @Lomatko pewnie pani Orzeszkowa by się obraziła za ten komentarz. Ja nie zamierzam. Pozdrawiam

  • kaszmir

    Trójkąty zdarzają się także u par nie stosujących przemocy i w tych związkach nikt nie jest chyba poniżany i stawiany niżej. Barbara zaczyna nie złościć, bo sama godzi się na takie nieludzkie traktowanie. Jednak Andrzej i Marta dla mnie są współwinni takiej sytuacji. Nie wiem jak ich klasyfikować w społeczeństwie, ba nawet pośród fauny nie ma chyba dla nich miejsca. Barbara jest pozbawiona całkowicie praw człowieka. Tylko takie rzeczy dzieją się pod okiem sąsiadów, pani ekspedientki sexshopu i dostają przyzwolenie. Pewnie powiesz, że to jej wola i pewnie masz rację, ale poniżanie człowieka podlega pod kodeks prawny.  
    Ciekawie prowadzisz tematykę i organizowaniu przyjęć znowu jest kontrowersyjne. Pomija się ludzi w decydowaniu o sobie.  

    Pozdrawiam

  • AnonimS

    @kaszmir dziękuję za komentarz. To pomijanie ludzi w decydowaniu o sobie jest dużo bardziej częste niż tylko w takich układach. Abstrahując od polityki, jest to częste w normalnym życiu. Co do odpowiedzialności karnej. Prawie na wszystko jest paragraf. Tylko trzeba to zgłosić. A Barbara tego nie zrobiła mieszkając z alfonsem i nie zrobi teraz. Zapominasz o jednym. Wystarczy jej jedno słowo " odchodzę" i od razu była by wolna. Z jakiegoś  powodu chce być z nimi dalej.

  • agnes1709

    Oż?! 6 mc-y, brawo Ty!  :kiss: Jutro :przytul:

  • AnonimS

    @agnes1709 Ważne że  wogóle coś nabazgralem. Mialem wstręt do.internetu. pozdrawiam

  • agnes1709

    @AnonimS Dlaczego? Mam na to fajny lek... bardzo nawet fajny  :D

  • Morfina

    Im bardziej zagłębiam się w relację Andrzej + Barbara + Marta tym więcej przekonania nabieram, że za skarby świata nie chciałabym znaleźć się na miejscu Baśki. I nie mam na myśli jej dramatycznej życiowej historii ale stopień w hierarchii w układzie. Podoba mi się ta część - może jest jak zauważył Nefer beznamiętna - w stylu Anonima - ale za to prawie po kobiecemu wzbogacona w szczegóły kreacji. Pozdrawiam...

  • AnonimS

    @Morfina dziękuję za komentarz.  Powiem ci cos w zaufaniu. Też bym.nie chciał być na jej miejscu. Pozdrawiam

  • AnonimS

    @Morfina a na czyim miejscu byś chciała być w takim.razie  ? :blee:

  • Morfina

    @AnonimS zaczęłam się nad tym zastanawiać dopiero jak zapytałeś na czyim miejscu chciałabym być i powiem Ci, że odpowiedź wcale nie jest prosta i łatwa... ani przyjemna... I chyba byłabym skłonna stanąć na miejscu Marty ... może spróbowałabym trochę inaczej rozegrać pewne sprawy ... Może miałabym lżejszą rękę... A może to okoliczności budzą w nas kata... może...

  • AnonimS

    @Morfina kazdy ma swój sposób rozegrania. Miejsce Marty nie jest wcale latwe. Z jednej strony chce realizowac fantazje i pomysly Andrzeja z drugiej sama musi znależç swój sposób.  No i oporna Barbara, ktora dążąc do .konfrontacji  zmusiła ją do odkrycia " ciemnej strony " duszy.

  • Morfina

    @AnonimS Wiem... zdaje sobie z tego sprawę ... stąd "może"...

  • nefer

    Znany nam trójkąt (czy raczej dwa nakładające się na siebie trójkąty) ewoluuje w stronę spotkań zbiorowych w szerszym gronie. Zapowiada się ciekawie, Autor pobudził oczekiwanie przerywając wchwili, gdy akcja zaczyna się rozkręcać. Oczywiście, to jego prawo. Wszystko opisane jak zwykle w beznamiętnym stylu, swego rodzaju znaku firmowym Anonima. A jednak znalazłem pewien element humorystyczny (ciekawe, czy zamierzony?). Otóż na imprezie BDSM obowiązuje nakaz noszenia... maseczek  :lol2:  Czy należy również zachować dystans dwóch metrów? Tak to życie pisze kpiące komentarze...  :devil:

  • AnonimS

    @nefer brawo za dociekliwość. Element nie zamierzony .te karnawałowe maski miały zapewnić swego rodzaju anonimowość .w przypadku gdyby  odrzucono kandydata. Pozdrawiam

  • nefer

    @AnonimS Ech, Autorze, to przeciez dla kazdego oczywiste.  :smile:  Ale pojawil sie niespodziewany element humorystycznie korelujacy z obecna rzeczywitoscia.  ;)

  • Morfina

    @nefer dzisiejsze maseczki i obecna rzeczywistość też powodują, ze ludzie się nie poznają na ulicy... a jak już poznają to znając miejsce pracy czasem udają że jednak nie poznają i omijają szerokim łukiem albo wędrują na drugą stronę ulicy  :rotfl:

  • nefer

    @Morfina Tak, to może być prawda. Oby ten stan rzeczy nie stał się permanentnym.