Marta N. - cz. dwudziesta dziewiąta

Mama po wyrażeniu swojego zadowolenia, ponownie zabrała się za mnie, jakby chciała wynagrodzić mi się za te wszystkie doznania, które jej zafundowałam. Nie miałam nic naprzeciw, bo też byłam już mocno rozgrzana, ale przecież w domu jest już Tomek i jeżeli nie przechwycimy go obie z mamą, to zrobią to bliźniaczki - pomyślałam. Tego byłam pewna, bo widziałam ich maślane oczy, wlepione w Tomka.
          Mama tymczasem nie odpuszczała i cały czas pracowała nad moją cipką.  
- Mamo! Mówiłaś coś o Tomku i że nie miałabyś nic przeciw temu, żeby noc spędził z nami. Czy nie sądzisz, że trzeba by było postarać się o to, aby nie zajęły się nim bliźniaczki? - zagadnęłam od niechcenia, mimo, że zaczęło mi się robić coraz przyjemniej od jej pieszczot.  
          Mama poznała już moje czułe miejsca i chcąc mi się odwdzięczyć, starała się doprowadzić mnie do finału. Jednak moje słowa odniosły skutek. Popatrzyła na mnie.  
- Masz rację! Smaruj po niego, bo inaczej rzeczywiście będziemy skazane na siebie. Nie mam nic naprzeciw, tylko że nam nic nie odstaje. Zawsze to co kutas to kutas, tym bardziej, że instrument Tomka to nie byle co - mama traktowała mnie już bardziej jak przyjaciółkę od serca niż córkę i to najmłodszą, wyrażając swoje myśli i odczucia.
          Wcale jej się nie dziwiłam, bo niby jak miała mnie traktować, kiedy ja nie miałam żadnych zahamowań wobec niej, pieszcząc i zabawiając się jej cycami czy cipką, też nie jak córka, ale jak rasowa kochanka, doprowadzając ją na szczyty doznań i przyjemności. Ale teraz faktycznie miała rację. Nie mogłyśmy zostawić Tomka na pastwę sióstr, jeżeli miałyśmy zamiar wykorzystać ten jego niebagatelny, odstający instrument.
          Nie namyślając się wiele, wyszłam z dziupli i zapukałam do łazienki. Nic nie ryzykowałam, obojętnie kto by tam nie był. Nie słysząc odzewu, otworzyłam drzwi i weszłam. Tomek akurat kończył mycie w wannie. Widząc mnie, popatrzył na mnie, jakby nic się nie stało i to że jest nagi w wannie, uznał za coś naturalnego. Jego pokaźny kutas będąc w spoczynku, przypominał bardziej siusiaka niż to coś, co ledwo mieściło się w mojej cipce.
- Przepraszam Tomku, ale pukałam! Muszę siku! - mówiąc to, usiadłam na sedesie i o dziwo, zaczęłam sikać, a przecież wchodząc, nie odczuwałam takiej potrzeby.  
          Jednak sugestia czyni cuda - pomyślałam. Sikałam i patrzyłam na Tomka, widząc, jak jego kutas dźwiga się i sztywnieje. Jaka szkoda, że mamy tylko jedną łazienkę - przebiegło mi przez myśl i podniosłam się z sedesu. Kutas Tomka kiwał się zalotnie, wręcz zachęcająco. Tomek cały czas obserwował mnie. Podtarłam się, wzięłam z wieszaka ręcznik i podeszłam do Tomka. Opłukał się, a ja pieszczotliwymi gestami zaczęłam wycierać go ręcznikiem, co rusz zahaczając ręką o jego sztywniaka, wywołując jego podrygi i kiwanie.  
- Czekamy Tomku na ciebie razem z mamą. Chyba że masz już inne plany na ten wieczór? - zwróciłam się do niego z niejakim przekąsem, wycierając go i zalecając się do niego w sposób, który nie pozostawiał wątpliwości co do tego, że mi na nim zależy.  
- Co prawda, coś mi tam świtało w głowie, bo tak Martyna, jak i Sabina próbowały mnie uwodzić czy kokietować, dając mi do zrozumienia, że mogłyby mnie dzisiaj przenocować - Tomek będąc na lekkim rauszu, próbował żartobliwie zaimponować mi tym, że był brany pod uwagę przez moje dwie niebrzydkie i znacznie dorodniejsze ode mnie, starsze siostry.  
- Wiem jednak, że byłoby mi znacznie mniej wygodnie spać na ich niezbyt szerokich tapczanach, niż na twojej wygodnej wersalce czy na szerokim tapczanie Marysi - dodał, wyraźnie przekomarzając się ze mną, tym bardziej, że Sabina też miała wersalkę.  
          Wyczuwałam jednak intuicyjnie, że Tomek zaczyna być coraz bardziej zainteresowany mną, oczywiście obok Halinki, która niewątpliwie królowała w jego sercu na pierwszym miejscu. Pewnie sam doszedł do wniosku, że jak się nie ma tego, co się lubi, to się lubi, co się ma. Kiedy uznałam, że jest wystarczająco suchy, powiesiłam ręcznik.
- Mam poczekać na ciebie czy przyjdziesz sam? - zwróciłam się do Tomka.
- Załatwię się i przyjdę! - odparł z uśmiechem, wychodząc z wanny. Wykorzystałam to.
- To sikaj, a ja sobie popatrzę, podobnie jak ty! - odezwałam się z niejaką bezczelnością.  
A co! On też nie odwracał głowy, kiedy ja sikałam - pomyślałam, ale czekałam z niejakim niepokojem na jego reakcję. A Tomuś jak gdyby nic się nie stało, podszedł do muszli, podniósł sedes i trzymając w ręku sztywnego kutasa, siurał, aż furczało, szczerząc przy tym w uśmiechu zęby do mnie. Urwałam papier i sama wytarłam mu kutasa, pieszczotliwie go głaszcząc.  
- Martuś, nie przeginaj! Jak niby mam teraz wyjść z łazienki? - zapytał z humorem.
- Normalnie! Załóż spodenki i idziemy - poradziłam mu i roześmiałam się, widząc, jak usiłuje upchnąć do spodenek, sztywnego jak kawał kija, kutasa. W końcu ubrał te spodenki, a ja otworzyłam drzwi. Przed drzwiami stały już, jak komitet powitalny, obie bliźniaczki.  
- No, no! Co my tu widzimy? My tu pod drzwiami wprost sikamy po nogach, a nasza Martusia zabawia się w łazience z kuzynem - odezwała się w swoim stylu Sabina, udając rozeźlenie i niejaką pretensję w głosie, wlepiając oczy w wybrzuszenie spodenek Tomka.
- Sabina, przestań! Nie słuchajcie jej, bo dopiero co przyszłyśmy! - Martyna szczera do bólu, zaprzeczyła siostrze i ujawniła jej słowną zagrywkę. Sabina zmierzyła ją spojrzeniem, które miało być chyba niezbyt przyjazne, na co Martyna pokazała jej język.  
- Nie krępujcie się! Łazienka wolna! - oświadczyłam wesoło, biorąc pod pachę Tomka. Niech moje siostrunie widzą, szczególnie Sabina, kto tu rządzi i rozdaje karty.  
- Wy też! Wesołej zabawy! - podsumowała Martyna, uśmiechając się ciepło do nas. Jak para zakochanych wmaszerowaliśmy z Tomkiem do dziupli mamy. Myślałam, że mama pewnie już smacznie śpi, ale przeliczyłam się. Wyraźnie czekała na nas.
- Widzę, że droga z łazienki chyba zrobiła się dłuższa, bo zajęło wam to trochę czasu - odezwała się do nas bez specjalnej emocji, ale z lekkim przekąsem.
- Ważne mamo że zdążyłam, bo Sabina z Martyną chciały go zabrać do siebie. Już się na to szykowały - skwitowałam wypowiedź mamy, też nie okazując emocji. Tomek udawał, że nie wie, o czym mówimy, ale widać było po nim, że poczuł się niezbyt komfortowo, bo mama tak jakby mimowolnie dawała do zrozumienia, że chętnie przygarnęłaby Tomka do siebie, ale sama. Mnie też zrobiło się głupio, bo tego nie spodziewałam się po mamie.  
- Wiecie co? Zostawię was teraz samych, a sama pójdę do siebie - odezwałam się ugodowo, bo w zaistniałej sytuacji, nie widziałam dla siebie odpowiedniej roli we wspólnej zabawie.
- Chyba cię pogięło! Prawda Tomku? - mama zorientowała się, że poszło coś nie tak i tak Tomek, jak i ja straciliśmy chęć do wspólnej zabawy. Ona natomiast wprost przeciwnie. Widząc wybrzuszenie nogawki spodenek Tomka, nabrała ponownej ochoty na seks, ale wspólny, z udziałem tak Tomka jak i mnie.  
- Marysiu, nie chciałbym w tym temacie zabierać za bardzo głosu. Chcę tylko uświadomić ci, że Marta paskudnie mnie traktuje. Nie wiem czy jako gość mam pozwolić się tak traktować? - Tomuś w swoim stylu wykorzystał okazję, aby przedstawić czy poskarżyć się żartobliwie mamie, jak to paskudnie go traktuję i wykorzystuję jako gościa. A on przecież przyjął nasze zaproszenie na święta i dobrowolnie zgłosił się do nas, nie wiedząc, co go czeka.  
- Marto, co ty znowu narobiłaś? Nie chciał tu iść, a ty wprost go tu przytargałaś? - mama bidula pogubiła się w tym wszystkim i nie wyczuwając żartu w słowach Tomka, potraktowała na serio jego wypowiedź, że go wbrew niemu przyprowadziłam do jej dziupli. Słysząc mamę, ledwo powstrzymałam się od śmiechu. Tego to by mi już pewnie nie wybaczyła, tak samo zresztą jak i Tomkowi, który też zamierzał ryknąć śmiechem, ale widząc moją minę i znaki, które mu dawałam oczami, z trudem wyhamował wesołość i śmiech.
- Marysiu! Nic się nie stało! Gdybym nie chciał, to przecież by mnie tu nie było, a poza tym to trochę żartowałem z tym uprowadzeniem. Marta dobrze zrobiła, że przyszła po mnie, bo Sabina z Martyną już się na mnie szykowały - Tomek też uznał, że nie może dalej żartować sobie z mamy, chyba najfajniejszej ciotki, jaką poznał, która przyhołubiła go nie tylko jako kuzyna, ale i jako kochanka, zresztą ku obopólnemu zadowoleniu.
- A ty wolałeś przyjść do dużo starszej ciotki, tak? - nie wiem dlaczego, ale mama zaczęła zagrywać z Tomkiem na ostro. Zobaczyłam, jak Tomek zesztywniał z wrażenia po słowach mamy. Wszystko to zmierzało w kierunku dalekim od moich czy naszych zamierzeń.
- Mamo, Tomek przyszedł pożegnać się z tobą, bo pewnie jesteś już trochę zmęczona, o czym świadczą twoje słowa. Pożegnamy się więc i pójdziemy do mnie, prawda Tomku? - odezwałam się spokojnym tonem, chociaż we mnie też zagotowało się wewnętrznie od słów mamy.  
- Co wy znowu kombinujecie? Zwariowaliście czy co? Co ja takiego powiedziałam? - mama nie wytrzymała napięcia i chyba dotarło do niej, że powiedziała coś niewłaściwego i wszystko poszło nie po jej myśli.  
- Tomeczku, Martuś! Jeżeli to co powiedziałam, głupio zabrzmiało, to przepraszam. Nie chciałam cię obrazić Tomku, sama nie wiem, dlaczego zapytałam cię w ten sposób, kiedy myślałam o czym innym - mama pogubiła się zupełnie, ale Tomek zachował się z klasą.
- Dobrze! Nie mówmy już o tym i nie roztrząsajmy, co kto powiedział. Mam rozumieć, że chcesz się do mnie przytulić Marysiu, tak? - zwrócił się do mamy, jakby nie słyszał poprzednich słów. Po czym położył się obok mamy na skraju tapczanu i objął ją ręką w pół.
- A ty Martuś też nigdzie nie idziesz, tylko kładziesz się z drugiej strony twojej mamy, zgoda? - nie pytał, nie prosił, po prostu stwierdził fakt.  
          Wdrapałam się więc na tapczan i przesunęłam w tył, za mamę i odwracając się w jej stronę, położyłam się na boku obok niej. Tomek tymczasem przylgnął do boku mamy i przesunął rękę na jej cyce. Potem podniósł się lekko, pochylił głowę i zaczął lizać, ssać i całować jedną z piersi mamy, pieszcząc i tarmosząc ręką drugiego cyca.  
          Widząc to i słysząc jak mama zaczyna coraz mocniej oddychać, reagując na pieszczoty Tomka, przyssałam się i ja do cyca mamy od mojej strony. Mama tymczasem poczuła, że Tomek bodzie ją kutasem, odwróciła się do niego tyłem i wypięła pośladki w jego stronę. Była już mocno napalona i podniecona, więc sięgnęła po jego sprzęt i nawilżając dłoń w swoich sokach, przesmarowała główkę kutasa i unosząc lekko nogę, nakierowała na szparkę. Tomek napierając na jej ciało, wsunął się w nią, wywołując westchnienie mamy.  
          Kiedy poczuła jego kutasa w sobie, dopchnęła się do jego krocza, chcąc poczuć go jak najgłębiej. Zaczęli kopulować, a mama dysząc, jęcząc i stękając, sygnalizowała Tomkowi, że jest jej dobrze. Tomek wyczuł, że ja również zajmuję się cyckami mamy, więc przesunął swoją rękę na jej cipkę, wspomagając doznania, wywoływane ruchami kutasa.  
          Nie trzeba było długo czekać na efekt naszych zmasowanych działań wobec mamy. W pewnym momencie wepchnęła się z dużą siłą w krocze Tomka, jęcząc przy tym jakby ją torturowano i znieruchomiała. Tylko drżeniem ciała sygnalizowała, że dopadł ją orgazm. Tak ja jak i Tomek gładziliśmy; ja jej cyce, a Tomek cipkę mamy, pomagając jej wyciszyć emocje. Mama ocknęła się i przygarnęła mnie do siebie w czułym uścisku, a potem odwróciła głowę w stronę Tomka, podając mu swoje usta, które natychmiast ucałował.
- Dziękuję Tomku! Zafundowałeś mi fajny odlot, jak mówi często Marta. Obojgu wam dziękuję za to, a teraz jeśli chcecie, możecie zostać ze mną, a możecie też iść do pokoju Marty - mama czując, że Tomek nie spuścił się w niej, uznała widocznie, że może to zrobić ze mną, kontynuując dalszy ciąg zabawy..    
- Nie chcę was pouczać, czy nakazywać, ale jeżeli Marto nie jesteś pewna, w jakim jesteś okresie, to może lepiej dla pewności ubierzcie gumkę na sprzęt Tomka. Gumki są w szufladzie komody, tam gdzie kosmetyki - mama bez emocji, w spokojny, pogodny sposób dała nam do zrozumienia, że czuje się zaspokojona i chyba trochę zmęczona, bo chciała już wyraźnie zostać sama, dając nam wolną rękę w sprawach seksu, przypominając nam jednak równocześnie, o stosownym zabezpieczeniu się przed konsekwencjami zabawy erotycznej.  
          Byłam już na tyle rozgarnięta, że mając w miarę ustabilizowany okres czy cykl miesiączkowania, mogłam z dość dużą pewnością określić swoje płodne czy bezpłodne dni w danym okresie. W tym wypadku byłam w połowie cyklu bezpłodnych dni, więc nie było potrzeby zabezpieczania się przed niepożądaną ciążą.  
          Pożegnaliśmy więc mamę buziakami i życząc jej dobrej nocy, udaliśmy się z Tomkiem do mojego pokoiku. Nie było nam jednak dane wykorzystać to swoiste sam na sam z Tomkiem w moim pokoju. Zaświeciłam lampkę na biurku, która pełniła w tym momencie rolę lampki nocnej i w jej świetle zobaczyliśmy, wystającą spod kołdry głowę leżącej czy śpiącej na mojej wersalce Martyny.  
          Światło lampki widocznie wyrwało ją ze snu, bo mrugając oczami i widząc nas, patrzyła na nas nieco zaskoczonym, a może bardziej zdziwionym wzrokiem.
- Mam się wynieść, tak? - zapytała niepewnym głosem, jakby przepraszając nas za zajęcie wersalki. Popatrzyłam na Tomka, a on na mnie. Pokiwał głową, jakby zgadzając się z góry na wszystko, co postanowię.  
          A ja za bardzo lubiłam czy kochałam Martynę jako siostrę i przyjaciółkę, żeby gniewać się czy mieć jej za złe, że wtargnęła do mojego pokoju i zajęła wersalkę.  
- Nigdzie nie musisz się wynosić, bo ta wersalka jest dość szeroka i może będzie nam trochę ciasno, ale jakoś zmieścimy się w trójkę, prawda Tomku? - zwróciłam się do Tomka, bo byłam pewna, że zaakceptuje moją propozycję. Po prostu lubił Martynę podobnie jak ja, za jej pogodne czy wesołe usposobienie, szczerość i kompromisowość czy ugodowość w kontaktach. Sabina była jakby jej przeciwieństwem, pomimo, że były bliźniaczkami.
- Oczywiście! A to że będzie nam ciaśniej, ma też swoje dobre strony. Boję się tylko czy nie roztopię się od gorąca, bo pewnie tym środkowym mam być ja, tak? - Tomek był wyraźnie zadowolony z tego, że będzie miał obok siebie dwie młode, niebrzydkie laski.  
- A jak to sobie wyobrażałeś? Przecież każda z nas chce cię mieć obok siebie, więc widzisz jakieś inne rozwiązanie? - zapytałam bardziej z przekory niż z potrzeby.
- Faktycznie! Niepotrzebnie pytałem, bo w tej sytuacji inaczej tego rozwiązać się nie da - Tomek też wziął na siebie trochę winy za niezbyt mądrą odzywkę.  
- Nie pozostaje nam więc nic innego, jak kłaść się obok Martyny, nie sądzisz? - zwróciłam się do Tomka. Na moje słowa Martyna natychmiast przesunęła się pod ścianę, udostępniając Tomkowi położenie się obok niej.
- Żeby nie było ci zbyt gorąco, to może Tomku ściągniesz od razu te swoje gacie, żeby twoje klejnoty miały swobodny dopływ powietrza - podpowiedziałam Tomkowi, zanim położył się obok Martyny. Zawahał się przez chwilę, ale posłuchał mnie i zdjął spodenki.
- A ty Martyno masz majtki na sobie? - zwróciłam się do siostry bardziej w tym celu, aby ośmielić Tomka, bo wiedziałam, że też nie lubi spać w majtkach. Nasza kochana mama od dziecka wpajała nam zasadę, że jeżeli nie ma takiej potrzeby, to powinnyśmy sypiać bez majtek, bo wtedy nasze cipki mają odpowiedni luz i wietrzenie.  
- Nie mam, ale chyba powinnam założyć, bo przecież ten zbój Tomka może poczuć moją cipkę i co wtedy? - Martyna z właściwym sobie humorem udała cnotliwą i skromną panienkę, która ma pewne obiekcje, czy powinna leżeć czy spać obok chłopaka bez majtek.    
- Nawet nie próbuj! Właśnie po to proszę Tomka, żeby ściągnął spodenki, aby jego kutas mógł sobie spokojnie wąchać nasze cipki - jednoznacznie wyjaśniłam i uświadomiłam tak siostrze jak i Tomkowi, na czym ma polegać nasze wspólne leżenie czy spanie na jednej wersalce. Wiedziałam też, że Martyna podobnie jak ja jest w połowie cyklu bezpłodnych dni, więc i w jej wypadku Tomek nie musi ubierać kutasowi ochronnego mundurka.  
          Kiedy położyliśmy się w końcu w trójkę na wersalce i poczułam nagie, gorące udo Tomka, podnieciłam się na maksa. Tomek leżał na wznak, więc obróciłam się w jego stronę i bez ceregieli sięgnęłam ręką do jego krocza. Był również podniecony i trudno byłoby się temu dziwić, kiedy leżał obok dwóch napalonych podobnie jak on dziewczyn. Kutas sterczał mu już jak maszt na żaglówce. Sięgnęłam przez niego ręką do krocza Martyny.  
          Była wilgotna i chętna, podobnie jak ja. Chyba wyczuła, że to moja ręka, bo rozsunęła uda, udostępniając mi swój skarb. Przybliżyłam usta do ucha Tomka.  
- Na co czekasz? Bierz się za nią. Jest mokra i chętna. Ja poczekam na swoją kolej - szepnęłam do niego. Tomek jakby tylko na to czekał. Mucknął mnie w usta i obrócił się do Martyny. Przylgnął do niej kroczem i bodąc ją swoim sztywniakiem, zaczął pieścić jej cycki.           Ja tymczasem sięgnęłam poprzez niego do jej cipki i rozgarniając miękkie owłosienie oraz srom, zaczęłam drażnić jej łechtaczkę i wejście do szparki. Była chyba w rozterce, bo nie bardzo wiedziała, w jakiej pozycji ma przyjąć Tomka. W końcu zdecydowała się, odwróciła się do niego tyłem i uniosła lekko górną nogę.  
          Ujęłam kutasa Tomka wtulającego się w rowek pomiędzy pośladkami Martyny i przeciągnęłam nim po jej szczelinie, a potem nakierowałam na szparkę. Martyna poczuła go na wejściu i zaczęła dopychać się do jego krocza, wchłaniając go w siebie.  
          Wcisnęłam rękę pomiędzy uda Tomka i zaczęłam bawić się jego kulkami, kiedy oboje zaczęli coraz mocniej i szybciej kopulować, napaleni na siebie maksymalnie. Nie wytrzymałam. Wyobrażając sobie jak kutas Tomka przedziera się i buszuje w cipce Martyny, zaczęłam podniecać się coraz bardziej i ja, słysząc przy tym jak dyszy i pojękuje Martyna.           Wsunęłam rękę w swoje krocze i przylgnęłam do pośladków Tomka, poruszając się równocześnie z nim i tarmosząc niemiłosiernie swoją cipkę. W pewnej chwili usłyszałam, jak Martyna prawie zawyła i dopchnęła się do Tomka, kiedy dopadł ją orgazm. Tomek też nie był jej dłużny, bo na jej wrzask zadrżał i też doszedł z uczuciem ulgi, pompując w nią zawartość swoich kulek.  
          Tomek pewnie zdał sobie sprawę, że i ja byłam nieźle napalona, bo przecież czuł, że suwam się równocześnie z nim. Chcąc więc zadowolić i mnie, przesunął rękę do tyłu i zaczął pieścić moją cipkę. Odsunęłam się więc trochę i uniosłam nogę, aby mu to ułatwić i umożliwić, a ponieważ niewiele mi brakowało, więc po chwili czując jego palce, jak zwinnie, z wyczuciem 'grają' etiudy i pasaże na mojej cipce, doszłam podobnie jak i oni. Zrobiło mi się błogo, przyjemnie i odleciałam na chwilę.
- Martuś, byłoby fajnie, jakbyś mogła przynieść coś do wytarcia, bo leje się ze mnie - usłyszałam prośbę Martyny, kiedy wróciłam do realu. Poderwałam się z wersalki i pobiegłam do łazienki. Na szczęście była wolna. Złapałam ręcznik Martyny i wróciłam do pokoiku. Oboje z Tomkiem leżeli obok siebie i rozmawiali przyciszonym głosem. Kiedy pojawiłam się, umilkli. Martyna z podniesionymi kolanami wzięła ręcznik ode mnie i zaczęła wycierać swoją cipkę.
- Nawet nie spodziewałam się, że mnie coś tak fajnego spotka w twoim pokoju - Martyna w swoim stylu zaczęła wyrażać wdzięczność tak mnie jak i Tomkowi, za wspólną zabawę erotyczną. Dobre sobie, nie spodziewała się! - pomyślałam bez jakichś ubocznych skojarzeń.           Po chwili dotarło do mnie jednak, że mogła nie spodziewać się nas, bo przecież mogliśmy z Tomkiem zostać na noc u mamy, w jej dziupli. A że tak się nie stało, to raczej mama przyczyniła się do tego, że wylądowaliśmy z Tomkiem w moim pokoju.
- To może powiesz Martyno, dlaczego wylądowałaś w moim pokoju? Pokłóciłyście się z Sabiną, czy nagle coś cię naszło, że chciałaś być sama? - zwróciłam się do siostry, bo dotychczas raczej nie zdarzało się, aby z powodu jakiegoś nieporozumienia pomiędzy nią a Sabiną, któraś z nich szukała w samotności możliwości przetrzymania czy odreagowania konfliktu pomiędzy nimi.  
- Sabina dzisiaj przeszła samą siebie. Zaczęła wydziwiać ze swoimi pretensjami do mnie, do ciebie i do Tomka. Miałam tego dość. Powiedziałam jej wprost, że jeżeli cipka ją tak swędzi, że nie może wytrzymać, to niech się podrapie po niej, a nie wydziera się i wyżywa na mnie. To się rozryczała i podniosła lament, jaka to jestem niedobra i jak bardzo ją krzywdzę, a ona tak mnie kocha. Wyciągnęła skądś jakiegoś sztucznego kutasa i zaczęła dobierać się do mnie, proponując mi wspólną zabawę z tym gumowym penisem. A ja dzisiaj nie byłam w nastroju, aby coś takiego pakować sobie w cipkę, więc życzyłam jej udanej zabawy z tym czymś i przyszłam do twojego pokoju. Po tym co powiedziałaś, sądziłam, że oboje z Tomkiem będziecie spali z mamą, więc dlatego znalazłam się tutaj. Mam nadzieję, że nie masz Martuś o to do mnie żalu? - Martyna wyjaśniła powód swojej obecności w moim pokoju.  
- Możesz być o to spokojna! Myślę też, że i ty nie żałujesz czy nie masz pretensji do nas za to, że zakłóciliśmy ci spokój i sen - powiedziałam żartobliwie, bo widziałam w oczach Martyny zadowolenie raczej niż żal z powodu zakłócenia jej spokoju czy snu.  
- Chyba jaja robisz sobie ze mnie? - oburzyła się wręcz Martyna.
- To co teraz? Mam iść do siebie czy mogę zostać z wami? - zwróciła się po chwili do nas. Po tonie jej głosu zorientowałam się, że wolałaby raczej to drugie. Tomek nie zabierał głosu, jakby uznawał, że jako gościowi nie bardzo wypada wypowiadać mu się czy wtrącać w nasze sprawy.
- Tomku, miałbyś coś przeciw temu, gdybyśmy spali w trójkę? - zwróciłam się do Tomka, chociaż z góry wiedziałam, że pewnie też wolałby mieć przy boku nas obie.
- Podobno im ciaśniej tym przyjemniej! - stwierdził filozoficznie, parafrazując powiedzenie, ale o świetle a nie o ciasnocie.
- No to masz odpowiedź! To może teraz prześpijmy się trochę, o ile Tomek zaśnie, mając dwie laski przy sobie - powiedziałam, odpowiadając Martynie i wyrażając żartobliwie obawę, czy wspólne spanie pozwoli zasnąć Tomkowi.  
          Przytuliłyśmy się więc do niego i dały po buziaku na dobranoc. A jednak! Wypity alkohol i odbyty seks, podziałał na Tomka bardziej niż nasza obecność i po chwili usłyszałam jego spokojny oddech. Niedługo po nim zasnęła Martyna, więc i ja niedługo po nich też przeniosłam się w krainę Morfeusza. …cdn…

8 087 czyt.
100%452
franek42

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne, użył 4445 słów i 23619 znaków, zaktualizował 17 paź o 6:27

Komentarze (2)

 
  • TojaPysiorka96

    TojaPysiorka96 27 paź 8:58

    😘😘😘😘dziękuję 😘😘😘😘

  • Robert72

    Robert72 16 paź 11:00

    Franku dla mnie super, to wyczucie ,dnalogi i dowcip genialnie.