Korepetytorka 24.

Korepetytorka 24.Edyta spała kilkanaście godzin. Nie leżała już pod kroplówką, której zadaniem było wypłukanie z organizmu pigułki gwałtu. Obudziła się dopiero po południu kolejnego dnia. W jej pokoju nie było nikogo. Z trudem wstała i pomimo ogromnych zawrotów głowy udała się do łazienki. Nie wiedziała, co się dzieje. Była ogromnie osłabiona, w oczach miała mgłę, a w uszach słyszała leki dźwięk.
Na korytarzu spotkała Baranowską. Kobieta podbiegła do niej i pomogła jej wrócić do sypialni.
- Co pani tu robi? - zapytała zdezorientowana dziewczyna. Jej pracodawczyni miała być jeszcze w Warszawie. Za oknem było jasno. Nie wiedziała, jaki jest dzień i jaka godzina. Na dodatek czuła się jakby była na gigantycznym kacu.
- Spokojnie Edytko, połóż się, a potem porozmawiamy.
W głosie Baranowskiej nie było pretensji ani obawy, ale Edyta czuła, że stało się coś złego. Nie mogła sobie przypomnieć ostatnich chwil, jakie spędziła w ich willi. Czuła jak coraz mocniej bije jej serce.  
Sylwia położyła ją na powrót do łóżka, po czym usiadła na jego skraju.
- Wróciłam, bo zadzwoniła do mnie moja siostra. Wczoraj stało się coś, co musisz pomóc nam wyjaśnić.  
Kobieta odwróciła się i podeszła do drzwi. Upewniwszy się, że nikt za nimi nie stoi, przekręciła klucz w zamku, i z udawanym uśmiechem na twarzy wróciła do dziewczyny. Baranowska wiedziała, że z korepetytorką łączą ją pewne sekrety, których nie chciała zdradzać nawet siostrze. Miała własną hipotezę na temat tego, co wydarzyło się poprzedniej nocy, i wierzyła, że dziewczyna ją teraz potwierdzi.
- Edyta, co pamiętasz z wczorajszego wieczora?
Dziewczyna przełknęła ślinę. Przypomniała sobie jak siedzi w salonie, razem z Piotrkiem, który chwilę wcześniej wrócił z imprezy.  
- Rozmawialiśmy, ale nie pamiętam o czym. Piłam sok, a potem nie pamiętam — powiedziała.
Baranowska nabrała tchu, a kąciki jej ust uniosły się nieznacznie.
- Ciesze się, że to powiedziałaś, choć jest to radość przez łzy — powiedziała Sylwia, a na jej twarzy pojawił się smutek pomieszany ze złością.
- Pani Sylwio, proszę mi powiedzieć, co się stało.
- Wczoraj w nocy zadzwoniła do mnie moja siostra z informacją, że mam jak najszybciej wrócić do domu, bo coś złego się stało. Natychmiast zadzwoniłam do ciebie, ale nie odbierałaś. Byłaś przecież nieprzytomna.
- Nieprzytomna? - zapytała korepetytorka, ale od razu gestem dłoni wycofała pytanie uściślające, dając Baranowskiej możliwość kontynuacji.
- Powiedziała, że dzwonił do niej Paweł i powiedział, że zabił Piotrka. Moja siostra wpadła tu i zastała Pawła w szoku i Piotrka z rozwaloną głową. Obok na kanapie leżałaś ty, prawie naga.
Edyta zmarszczyła czoło, jakby chciała ostatkiem sił wydobyć z głowy jakieś wspomnienie, ale jej wysiłki poszły na marne.
Mój szwagier zajął się Piotrkiem — kontynuowała Sylwia. Dostał w głowę wazonem, ale tomografia nic nie wykazała. Posiedział trochę na obserwacji, ale już jest w domu. Siedzi w swoim pokoju i do nikogo się nie odzywa. Moja siostra zajęła się tobą. Zorientowała się, że młoda, atrakcyjna dziewczyna z dwoma chłopakami mogła paść ofiarą...
Sylwia przerwała i spojrzała na Edytę. Baranowska poczuła, że chyba nie powinna tak obcesowo informować jej o tym, że podejrzewa gwałt, ale Edyta nie wykazywała oznak przerażenia. Na jej twarzy od kilku minut nieustannie rysowało się jedynie zaciekawienie.
- Proszę mówić dalej — ponagliła swoją pracodawczynię.
- Dorota, moja siostra, pobrała ci krew i zbadała cię ginekologicznie. Wyniki są takie, że w krwi znaleziono sporą ilość pigułki gwałtu, a w twojej pochwie były ślady wskazujące na to, że odbyłaś stosunek.
Nastała chwila milczenia, podczas której obie kobiety patrzyły na siebie.
Edyta powoli zaczynała układać to wszystko w logiczną całość. Kiedy jej się to udało, przeraziła się tym, że to, co się stało tamtej nocy w salonie, może spowodować, że sekret, jaki łączył ją, Baranowską i Pawła zostanie ujawniony.
- Edytko, powiedz mi, jak spędziłaś tamten wieczór i czy to możliwe, że Paweł cię zgwałcił, a Piotrek cię uratował? Taka jest teoria mojej siostry.
Edyta spojrzała na nią z niedowierzaniem.
- To absurd. Tamtego wieczoru zrealizowałam misje, jaką mi pani powierzyła. Odbyłam stosunek, ale zrobiłam to z przyjemnością i całkowicie dobrowolnie — powiedziała, po czym znacząco uśmiechnęła się do Sylwii. - Czuje się na tyle niezręcznie, że nie chce mówić o szczegółach — dodała.
Sylwia uśmiechnęła się do niej, ale zaraz przybrała poprzedni wyraz twarzy.
- Czyli to nie Paweł?
- Nie pamiętam, ale raczej to Piotrek. To z nim byłam w salonie i jego ostatniego pamiętam, zanim straciłam świadomość.
- Zabije gnojka. Musiał ci dosypać czegoś do picia, a potem chciał cię.... Kurwa wychowałam gwałciciela! - wyrzuciła z siebie, po czym wybuchnęła płaczem.
Edyta chwyciła ją za rękę.
- Spokojnie, przecież chyba nie zdążył tego zrobić, bo jak sama pani mówi, Paweł mu przeszkodził. Nie mam żalu do państwa i nie będę tego nigdzie zgłaszać.
- A co to zmienia? To tylko utwierdzi go w przekonaniu, że jest bezkarny.
- Piotrek robił mi ciągłe aluzje i kazał mi się rozbierać pod groźbą braku zaangażowania w naukę. Bałam się, że brak postępów się państwu nie spodoba i godziłam się na to. Poza tym podczas waszego wyjazdu było kilka mocno zabarwionych erotyzmem sytuacji, które mogły go sprowokować. To poniekąd moja wina.
Edyta opowiedziała Sylwii o tym, jak wyglądały lekcje z chłopakiem, o oglądaniu meczu w bieliźnie i przeszukaniu przez ochroniarza. Nie wspomniała o niczym, co miało związek z drugim synem Baranowskich.
- Nie mam żalu, sama ci sugerowałam, żebyś użyła swoich wdzięków do zachęcania go do nauki. Nie spodziewałam się, że skutki będą tak tragiczne. Nie chce myśleć, co by było, gdyby Paweł nie zszedł na dół...
Sylwia zakryła twarz w dłoniach.
- Sprowokowałam go. Nie powinnam..
- On nie powinien! - przerwała Baranowska.- Teraz trzeba to wszystko ogarnąć.
- Nie bardzo rozumiem..
- Posłuchaj Edytko. Wynagrodzę ci to, co przeszłaś, ale jeśli faktycznie nie chcesz tego zgłaszać, to nie rób tego. Piotrek będzie się uczył sam. Do końca wakacji nie wyjdzie ze swojego pokoju. To i tak lepsze niż prawdziwy areszt, do którego niechybnie by trafił. Wynagrodzenie otrzymasz za obydwóch zgodnie z umową. Mojej siostrze powiem prawdę, że Paweł jest niewinny, a to Piotrek chciał cię zgwałcić.
Edyta słuchała tego z zaciekawieniem i była zadowolona z takiego rozwoju wypadków. Cieszyła się z faktu, że nie będzie miała już kontaktu z tym małym gnojkiem. Dopiero teraz dochodziło do niej, co chciał zrobić. Już nawet to, że w jego obecności odczuwała ogromne podniecenie, nie było dla niej miłe. Czuła obrzydzenie na samą myśl o tym, że kiedyś chciała się z nim kochać. Przypomniała sobie o propozycji Baranowskiego. Nie było mowy, żeby zgodziła się na seks z Piotrkiem w ramach wprowadzenia go w dorosłość, za pieniądze tatusia.  
Baranowska przyniosła jej kawałek pizzy, jaką zamówiła chwile wcześniej. Nikt nie miał siły na gotowanie, a dziewczyna powinna coś zjeść, po blisko dobie snu.
- Mój mąż przez sen marzył o seksie z tobą — powiedziała nagle.
Edyta omal nie zakrztusiła się kawałkiem americano na kruchym cieście.
- No tak. Spał koło mnie a mówił, jak mu jest cudownie z Edytką.
- Ale ja nie mam z nim...
- Spokojnie, przecież wiem. Podobasz mu się. Pewnie marzy o tym samym co jego synek.
Edyta uśmiechnęła się.
- Może to panią pocieszy, ale zarówno pani mąż, jak i Piotrek dalej tylko marzą, a Paweł...
Nie dokończyła. Nie musiała. Sylwia uśmiechnęła się.
- Mam nadzieje, że to doda mu pewności siebie i pozwoli poczuć się lepszym od nich, jak tylko otrząśnie się po tym, co tu się stało wczoraj.
- Co pani maż powiedział, jak się wytłumaczył?
- Nie powiedziałam mu o tym. Nie chciałam. Nadal nie wierzę w to, że mógłby mnie zdradzić, ale nadal chce go przetestować. Nasza umowa w tym zakresie jest aktualna. Zamiast Piotrka zaproponujesz lekcje jemu. Zgodzisz na to, co chciał przed wyjazdem i delikatnie go uwiedziesz.
Edyta patrzyła na nią z lekkim przerażeniem.
- O Boże Edytko. Przepraszam. To nie tak miało zabrzmieć. To nie jest żaden rozkaz czy polecenie służbowe. Jeśli po tym, co przeszłaś, masz dosyć facetów, zwłaszcza z tej rodziny to zrozumiem.
- Spokojnie pani Sylwio. Nic się nie stało, a nasza umowa jest aktualna.  
Spojrzały na siebie tak, jakby były siostrami. Rozumiały się i chciały sobie nawzajem pomagać.
- No to w kwestii męża mamy wszytko ustalone. Myślę, że sam do ciebie przyjdzie, żeby cię przeprosić. Liczę na lojalność taką jak do tej pory i na to, że powiesz mi o każdym waszym ruchu.
Dziewczyna skinęła głową. To, co powiedziała Baranowska, było dla niej oczywiste i nie podlegało żądnej dyskusji.
- A powiesz mi, chociaż czy Paweł...
Edyta uśmiechnęła się.
- Jego żona będzie zadowolona. Żałuje, że wróciła pani tak szybko.
Obie kobiety zaśmiały się.
- Obiecuje, że nie wyrzucę cię za kłaki za drzwi, jeśli zastanę was w jego łóżku. Decyzja jest w twoich rękach — powiedziała Sylwia i puściła do korepetytorki oko. Edyta poczuła, jak jej ciało przepełnia podniecenie.

3 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Asano

    Bomba! Czekałem długo i z niecierpliwością na kolejny odcinek. Teraz znowu bede czekał z taka sama na kolejny!

  • eksperymentujacy

    Mam nadzieję że nie skończysz teraz

  • izabela

    Ciekawie myślałam, że to już koniec a wygląda na to, że to dopiero początek.