Korepetytorka 31

Korepetytorka 31Baranowski był debilem. Zastanawiałam się, skąd jego żona będzie wiedziała gdzie mamy się spotkać. Powiedział mi, że mam czekać w centrum na sms z adresem. Jego żona natomiast zapewniała mnie, że będzie znała adres i zdążą z Rafałem zamontować kamerkę. Okazało się, że biznesmen kilka lat wcześniej chodził do tego apartamentu ze swoją żoną. Na dodatek kazał zarezerwować pokój swojej asystentce. Ona oczywiście w ramach solidarności z Baranowską od lat informowała ją o niektórych poczynaniach męża. Pewność siebie go zgubiła. Sylwia zadzwoniła do mnie rano i powiedziała, że wszystko jest przygotowane. Życzyła mi powodzenia.
Ubrałam się seksownie, ale nie wyzywająco. Koronkowy stanik, bluzka i spódnica do kolan. Założyłam szpilki. Pogoda była idealna, nie za ciepło, nie za zimno. Mama nie odzywała się do mnie po naszej ostatniej kłótni, więc nawet nie skomentowała mojego wyglądu. Miałam nadzieje, że za kilka dni jej przejdzie.  
Chodziłam bez sensu po mieście, czekając na wiadomość z adresem, który i tak znałam. Wszystko miało się zgadzać, więc nie mogłam pojawić się za wcześnie. Nie umiałabym się wytłumaczyć. Nigdy nie byłam w takim miejscu jak apartament na godziny. Raz w życiu poszłam do łóżka z chłopakiem poznanym w dyskotece, ale zrobiliśmy to u niego.  
Dźwięk nadchodzącej wiadomości wyrwał mnie z zamyślenia. Nie rozpisywał się za bardzo. Podał tylko nazwę hostelu i adres. Byłam niedaleko. Na lekko trzęsących się nogach powoli udałam się na miejsce. Stanęłam jak wryta przed recepcją, nie wiedząc, co powiedzieć siedzącej tam dziewczynie.  
- Pani była umówiona na rekrutację do pana Baranowskiego? - zapytała za mnie.
Zaparło mi dech w piersiach. Nie spodziewałam się, że wymyśli taką legendę. Chcąc zachować resztki wiarygodności, kiwnęłam głową i potwierdziłam. Dziewczyna wskazała mi numer pokoju, który i tak znałam.
Rekrutacja? Dobre, trzeba było przyznać. Wiele firm wynajmowało salki na takie spotkania, ale nigdy nie słyszałam o pokoju na godziny. Od razu przyszło mi na myśl, czy zdaniem Baranowskiego jedna osoba na takie spotkanie to nie za mało. Ci ludzie w apartamencie nie byli chyba debilami. Poza tym mogli sobie pomyśleć, że to rekrutacja do jakiegoś filmu pornograficznego. Przynajmniej gdybym ja tam pracowała, to dokładnie tak bym sobie pomyślała.
Stanęłam przed drzwiami. Jeśli miałam się wycofać, to była to ostatnia chwila. Myśl o akcie tchórzostwa szybko minęła. Weszłam do pokoju.
- Witaj Edyta. Cieszymy się, że jesteś — powiedział z lekkim uśmiechem Tomasz.
- Cieszymy?  
Baranowski spojrzał w róg pokoju. Zaskoczył mnie widok jeszcze jednej osoby.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • eksperymentujacy

    No to pojechałeś - mam nadzieje że następny odcinek jeszcze w tym tygodniu