Korepetytorka 12.

Korepetytorka 12.Grzmoty i błyski zdawały się nie mieć końca. Leżeliśmy na łóżku. Paweł dotykał moich piersi, a ja głaskałam go po plecach. Nie chciałam być bierna, a na to, by dotykać w innych miejscach, było jeszcze za wcześnie. Byłam bardzo podniecona nie tylko całą sytuacją, ale dzięki temu, że Paweł całował i dotykał moje piersi przez dłuższą chwilę. Mimo wszystko cała sytuacja była dla niego trudna. Nadal był mocno spanikowany z powodu burzy, a poza tym właśnie po raz pierwszy w życiu dotykał ciało kobiety. Wiedziałam, że na nic więcej dziś nie mogę sobie, i jemu pozwolić. Sytuacja, kiedy byliśmy sami w domu, była kusząca, z punktu widzenia zadania, jakie miałam wykonać, ale mimo wszystko było za wcześnie.
Paweł położył dłoń na moich plecach i szybko ją oderwał.
- Krew — powiedział, po czym jakby zapomniał o grzmotach, spojrzał na moją ranę.
Byłam zdziwiona, nie czułam bólu. Spowodowane to było jednak przez podniecenie, na którym skupił się mój mózg.
Położyłam się na brzuchu, żeby mógł lepiej obejrzeć moje plecy. W pokoju nadal było ciemno z powodu braku prądu, ale latarka, jaką przyniosłam, spełniała swoje zadanie.  
- Nie wygląda to dobrze. Cały opatrunek, jaki założyłem, przesiąkł krwią. Trzeba go oderwać i założyć nowy.
- O nie tylko nie to! Nienawidzę, jak ktoś odrywa ze mnie plastry czy podobne rzeczy. To gorsze i bardziej bolesne od zastrzyków!
- Zrobię to szybko, więc ból będzie minimalny.
- To nic nie da, gwarantuje ci. Nawet nie wiesz, jakim wyrzeczeniem są dla mnie plastry depilacyjne! - powiedziałam. Byłam dumna z tego, że przy tej okazji udało mi się wpleść watek erotyczny. Liczyłam, że chłopak będzie teraz wyobrażał sobie, jak depiluje swoją waginę. Najwyższy czas trochę go rozbudzić erotycznie, jeśli mam go rozprawiczyć.
Paweł był bardzo ostrożny, ale i tak pierwszy milimetr spowodował mój krzyk i mechaniczne odsunięcie jego ręki.
- Edyta, ale ja muszę!
- Wiem, ale to silniejsze ode mnie.
Druga próba skończyła się tym samym.
- Nie możesz odpychać mojej reki. Musisz zacisnąć zęby i jakoś wytrzymać Edytko.
- Łatwo ci powiedzieć. Każdy się czegoś boi. Ty się boisz burzy, a ja odklejania plastra.
Zachichotaliśmy oboje, a Paweł podjął kolejną próbę. Kiedy znów odruchowo odepchnęłam jego rękę, westchnął cicho.
- Chyba będziesz musiał mnie przywiązać, bo inaczej nic z tego nie wyjdzie. Jak byłam mała, to moja mama tak zawsze robiła.
To było kłamstwo, ale miałam w nim ukryty cel. Chłopak najwyraźniej tego nie dostrzegł i wyjął z szafy krawat.
- Tylko bądź delikatny, z kobietami w łóżku trzeba delikatnie — powiedziałam żartobliwie.  
Po chwili leżałam na brzuchu, półnaga z przywiązanymi do wezgłowia łóżka rękoma. Kolejna fala podniecenia przeszła mój organizm.  
Wrzasnęłam teatralnie, kiedy chłopak w końcu oderwał plaster. Kilka minut przemywał moją ranę i założył nowy plaster.
- No powiem ci, że byłeś bardzo delikatny. Dziękuje — powiedziałam.
Grzmoty i błyski nie ustępowały, ale Paweł najwyraźniej o nich zapomniał.
- Nie musisz mnie od razu rozwiązywać. Możesz się pobawić, jeśli wiesz, co mam na myśli.
Żałowałam, że leżąc na brzuchu z głową w drugą stronę, nie mogłam dostrzec jego reakcji.  
Wiedziałam, że jeśli skorzysta z okazji, to będzie krok milowy do mojego celu. Nie obawiałam się, że posunie się za daleko, choć myśl o tym, że jestem przez niego gwałcona, spowodowała, że zrobiło mi się przyjemnie. Zawstydziłam się tej myśli. Najwidoczniej w mojej podświadomości ukrywały się jakieś fantazje, które sama odrzucałam.
Paweł położył swoje dłonie na moich plecach. Najpierw udawał, że kontroluje i poprawia opatrunek.
Potem delikatnie zaczął po nich jeździć.
- Możesz usiąść na mojej pupie, będzie ci wygodniej — zachęciłam go.
Chłopak chyba był mocno rozochocony, bo nie szukał wymówek i nie wstydził się, jak to ma w zwyczaju, tylko usiadł delikatnie na moich pośladkach. Jego masowanie było bardzo miłe. Burza nie ustępowała, a on już na pewno myślał tylko o moim ciele. Leżałam bez stanika, przywiązana do łóżka krawatem, a na mnie siedział młody chłopak. Mógł zrobić ze mną wszystko. Ta myśl spowodowała, że w moich majtkach nie było już wilgotno, ale całkiem mokro.
Dłonie chłopaka zapuściły się w okolice moich łopatek.
- Możesz wejść głębiej — dałam mu do zrozumienia, że może masować także moje piersi.
Domyśliłam się, że nie będzie mu za wygodnie i przejęłam na chwilę inicjatywę. Odwróciłam się na plecy. Ryzykowałam ponowny krwotok, ale czułam, że gra jest warta świeczki. Paweł nie ruszył się i teraz miał mnie całkowicie pod sobą.
- Masuj dalej — powiedziałam zachęcająco-uwodzicielskim tonem.
Chłopak położył ręce na moim brzuchu. Chwile potem były one już na moich piersiach. To było cholernie przyjemne. Przez chwile nawet wierzyłam, że może jednak zaproponuje mu seks. Zrezygnowałam jednak z tego pomysłu. To mogłoby być dla niego za wiele jak na jeden raz. Choć było ciemno, to czułam, jak bije od niego gorąc. Chłopak musiał być bardzo czerwony i podniecony. Miałam tylko nadzieje, że będzie panował nad sobą. Czułam jego prącie na swoich nogach i miałam wrażenie, że to kawałek drewna.
- Możesz zdjąć moją spódniczkę i zobaczyć moją cipkę, jeśli chcesz — powiedziałam, a jego dłonie zamarły. Trzymał je na moich piersiach i zapewne zastanawiał się, czy to żart.
Przesunął się w stronę moich kostek i rozpiął moją kraciastą spódnicę. Potem bardzo delikatnie ją zsunął.  
- Dalej, nie krępuj się — zachęciłam go. Czułam, że to ja zaczynam tracić panowanie. Z każdą chwilą byłam coraz bardziej podniecona. Chłopak wziął latarkę i świecił, oglądając narządy swojej korepetytorki. Świadomość tego była cudownym uczuciem.
Trochę było mi wstyd, że jestem taka mokra. Mógł pomyśleć sobie, że jestem wyposzczona, albo niewyżyta, ale z drugiej strony chciałam mu pokazać, że mnie podnieca. Lepszego dowodu i znaku chyba dąć mu nie mogłam. Co prawda, gdyby na jego miejscu był jego brat, sytuacja wyglądałby inaczej. Piotrek działał na mnie dużo bardziej i gdyby on mnie tak masował i dotykał, kto wie, może nawet dostałabym orgazmu. Ciekawe co on w sobie ma? Nie chciałam się nad tym rozwodzić. Na tę chwilę byłam z Pawłem.
- Wsadź palce, jeśli chcesz — powiedziałam, ale on tylko nieśmiało pojeździł palcem po mojej małej. Znów poziom mojego podniecenia wzrósł.
- Nie chce przesadzać — powiedział lekko speszony.
- Oj tam raz zamiast niemieckiego nauczę cię anatomii kobiecego ciała. Biologia to też bardzo ważna dziedzina nauki — powiedziałam do niego zachęcająco.
Mimo wszystko nie miałam tego wieczoru palcówki. Burza uspokajała się, a Paweł chyba nie był tak bardzo napalony i powoli zaczął się wycofywać. Znów obrócił mnie na brzuch i skontrolował mój opatrunek.
- Wszystko w porządku, nie trzeba znowu odrywać — powiedział, po czym rozwiązał moje ręce.  
W tym momencie na powrót włączono prąd. Fala jasności zalała jego pokój. Akurat siedziałam na łóżku i zakładałam spódnice, gdy to się stało.
Moje piersi stały na baczność. Chłopak siedział na krześle i patrzył na nie.  
- Podobają ci się, ale szczerze? - zapytałam.
- Bardzo — powiedział z entuzjazmem w głosie.
- To może kiedyś jeszcze mnie pomasujesz? - zapytałam, chcąc wybadać jego nastawienie.- A może za kilka dni sprawdzisz, czy rana się dobrze goi? - zaproponowałam.
Chłopak nie skomentował tego, tylko się uśmiechnął. To był dobry znak. W tym momencie zadzwoniła Sylwia, by zapytać, jak daliśmy sobie rade. Bez żadnych szczegółów poinformowałam ją, że wszystko w porządku, tylko powinna zaraz po powrocie do domu przyjść do pokoju Pawła z jakąś bluzką dla mnie, bo stara nie nadaje się już do niczego.
Sylwia przez chwilę nic nie mówiła, po czym powiedziała, że nie ma najmniejszego problemu. Byłam pewna, że pomyślała, iż uprawiałam seks z jej synem.
Piotrek i Baranowski zajęli się zaraz po powrocie tymi nieszczęsnymi narzędziarzami, a Sylwia pobiegła od razu na górę. Chwilę wcześniej z pomocą mojego ucznia założyłam stanik.
Bluzka, jaką mi przyniosła, była wspaniała. Chyba nawet miałyśmy ten sam rozmiar. Kobieta nie robiła żadnych uwag ani mi, ani Pawłowi z powodu tego, że nauczycielka siedziała przy nim w staniku, a on nawet nie zamknął oczu. To było bardzo dobrym krokiem. Dała mu znać, że ma świadomość, iż jest już prawie dorosły i ma do niego, i do mnie zaufanie. Wiedziałam, że Paweł liczy się ze zdaniem matki i takie niewerbalne okazanie przyzwolenia na takie sytuacje było jak najbardziej potrzebne.
Pokazałam Sylwii moją ranę. Pochwaliła Pawła za dobry opatrunek, a moją bluzkę zabrała od razu do kosza.
- Zaraz do was wrócę, tylko muszę coś załatwić — powiedziała i z lekką złością wyparowała na dół.
Nie miałam pojęcia, o co chodzi.
- Przez twoje lenistwo dziewczyna ma rozharatane całe plecy. Ile razu mówiłam, że masz wyrwać tego gwoździa? - dobiegały z dołu krzyki.
- No to się tatusiowi dostało — skomentował Paweł i lekko się uśmiechnął. Chłopak nie krył zadowolenia, że ojciec, który nie pała do niego miłością, oberwał za mój wypadek.
- Nie chciałam, żeby tak wyszło — powiedziałam do niego.
- Ale to nie twoja wina. Tyle razy go prosiłam! - powiedziała nerwowym głosem Baranowska, która zmaterializowała się z powrotem na górze.
Była druga w nocy.  
- Zawiozę cię do szpitala. Nie chce słyszeć słowa sprzeciwu. Muszę mieć pewność, że z tobą wszystko w porządku. Po drodze porozmawiamy — powiedziała, a ja dzięki ostatniemu zdaniu nie protestowałam. Musiałam jej opowiedzieć o rozmowie z jej mężem i o tym, co zaszło, i o tym, co nie zaszło z Pawłem.
- To jest nie do uwierzenia — powiedziała, kiedy siedziałyśmy w poczekalni szpitala. Nie chodziło jej o stan służby zdrowia, ale o propozycję jej męża, żebym rozprawiczyła Piotrka, z tym że najpierw jego ojciec musi sprawdzić, czy jestem dobra w te klocki.  
Kobieta była wstrząśnięta. Domyślała się, że jej maż ma ochotę na młodsze, ale zapewne łudziła się do końca. Miałam obawy czy zostawić ją samą, kiedy zostałam poproszona do gabinetu.
Lekarz odkaził ranę i stwierdził, że szwy nie będą konieczne. Pochwalił Pawła za dobre założenie opatrunku. Kiedy zdejmował stary, nie krzyczałam z bólu. Lekarz patrzył na mnie tak, że gdybym pozwoliła mu się przywiązać do kozetki, byłby w siódmym niebie.  
- Chciałabym, żebyś zgodziła na jego propozycje — wypaliła Sylwia w czasie drogi powrotnej. - Posłuchaj mnie, on jest w takim wieku, że ogląda się za młodymi dziewczynami. Jego kolega niedawno zostawił żonę dla jakiejś studentki. Nie chciałabym, by taki los spotkał mnie i moje dzieci.
Kobieta przerwała i westchnęła głęboko.
- Jeśli faktycznie potrzebuje skoczyć w bok i sprawdzić jak to jest, to wolałabym, by zrobił to z tobą. Mam do ciebie zaufanie. Wiem, że to będzie tylko seks, a nie uwiedziesz go i nie odbijesz mi.
Byłam w szoku. W jej oczach pojawiły się łzy. Z jednej strony nie spodziewałam się takiej reakcji. Czekałam raczej na zapowiedź, że rano będzie miał walizki przed drzwiami. W tym, co powiedziała Sylwia Baranowska, był pewien rodzaj zaufania do mnie, już po raz kolejny. Czułam, że nasze relacje zaczynają się zacieśniać. Patrzyła na mnie pytająco, a ja nie wiedziałam co powiedzieć.
- Czy ja mogę to przemyśleć? - zapytałam.
- Oczywiście. Nie zmuszam cię do tej decyzji i nie wiąż jej, proszę z pieniędzmi, jakie ci dałam. Nie jesteś prostytutką, wiem dobrze o tym. Jesteś porządną dziewczyną i moja propozycja na pewno jest dla ciebie szokiem. Przemyśl ją i daj mi znać po moim powrocie z Warszawy.
- Pani mąż także kazał mi dać odpowiedź wtedy — powiedziałam.
Sylwia kiwnęła znacząco głową.
- No to się dobrze składa.
Wyszłyśmy ze szpitala i ruszyłyśmy w stronę domu. Był już ranek. Kobieta zatrzymała się przed sklepem.
- Chcesz coś, ja muszę kupić bułki na śniadanie.
- Ja nic nie chce, ale powinna pani kupić smaczną karmę dla waszego kota. Futrzak odwalił w nocy kawał dobrej roboty.
Zaczęłyśmy się śmiać jak opętane.

3 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • PiotrMu

    Kiedy nazyfstepna część

  • izabela

    Warto było czekać, mam nadzieję, że następne części napiszesz szybciej. Gratuluję talentu.

  • eksperymentujacy

    Jestem pod wrażeniem !