Korepetytorka 13.

Korepetytorka 13.Burza wyrządziła wiele szkód w całej wiosce. U nas na szczęście nic się nie stało. Kiedy wróciłam do domu, byłam padnięta. Cała noc spędzona u Baranowskich, a potem w szpitalu dała o sobie znać. Choć ten czas nie poszedł na marne i mocno zbliżył mnie do mojego celu, to miałam pewien niedosyt. Byłam sama z Pawłem w domu i cały czas analizowałam czy nie popełniłam błędu, nie sugerując mu wprost, byśmy poszli na całość.  
Z tą myślą zasnęłam. Obudziłam się około południa. W domu nie było ani, mamy ani Marysi. Pojechały do lekarza, który miał doradzić i polecić najlepszego dilera pomp insulinowych. Byłam zadowolona, że całe to moje poświęcenie nie poszło na marne. Rana na plecach bolała mnie, ale dawałam sobie jakoś rade. Na piętnastą miałam umówioną lekcje z Piotrkiem. Po tym, co się stało na ostatniej lekcji z nim, czyli po tym, jak dostał strzała w policzek, nie miałam ochoty tam iść. Miło było z jego strony, że nie poskarżył się rodzicom. Fakt, że w zamian za milczenie poprowadzę dzisiejszą lekcję w samym staniku, był dla mnie z jednej strony upokarzający, a z drugiej podniecający. Sama nie wiedziałam co gorsze w zaistniałej sytuacji. Do tej pory nie mogłam zrozumieć dlaczego, kiedy jestem w jego pobliżu, czuję się taka podniecona.
Pod prysznicem zauważyłam skutki tego, co działo się wczoraj w pokoju Pawła. Moje piersi, które całował i lekko podgryzał całe były w niegroźnych podbiegnięciach. Świadczyło to o jego braku doświadczenia, co mogłam mu wybaczyć i o tym, że moje cycki nie są przyzwyczajone do pieszczenia. Z tym drugim powinnam coś zrobić. Uświadomiłam sobie, że czeka mnie seks ze wszystkimi trzema Baranowskimi. Z rozprawiczeniem Pawła nie powinnam mieć problemu, zwłaszcza po przygotowaniach, jakie poczyniłam ostatniej nocy. O seksie z jego bratem nie chciałam myśleć, ale biorąc pod uwagę czynniki, jakie na mnie działają pod jego wpływem, to może być nieziemskie przeżycie. Co do seksu z Tomaszem miałam najwięcej wątpliwości. Z jednej strony gość był bardzo przystojny i podniecał mnie, ale z drugiej miałam opory natury moralnej. Bądź co bądź facet był żonaty, dzieciaty, i był moim pracodawcą. Pikanterii dodawał fakt, że miał mnie przelecieć, by sprawdzić, czy dobrze rozprawiczę jego ukochanego synusia. Co za komedia! Jeszcze większa, biorąc pod uwagę, że o wszystkim wie jego żona. No właśnie! Sylwia Baranowska mogła być kobietą, która będzie miała w moim życiu bardzo duże znaczenie. Podziwiałam ją za to, jaką jest kochająca matką, i jaką wyrozumiałą żoną. Która kobieta zdecydowałaby się na to, co ona?
Zakończyłam swoje pełne nostalgii rozważania i stanęłam przed szafą. Na dworze było zimno po wczorajszej burzy. Wiedziałam, że włożę brązowy sweterek. Pod niego dobrałam taką samą bluzeczkę. Nie wiedziałam, jaki wybrać stanik, zwłaszcza że przecież w nim spędzę większość lekcji. Rozważałam biały i brązowy. Brązowy pasował do kompletu, ale był bardzo seksowny. Nie chciałam temu małemu gnojkowi fundować więcej satysfakcji, niż to byłoby konieczne. Szybko doszłam do wniosku, że kiedy założę biały, to nie dosyć, że nie będzie pasował, to jeszcze pewnie dowiem się, że jestem niewinną dziewicą, co mój uczeń przypieczętuje śmiechem. Postanowiłam pokazać, że jestem gustowną kobietą i założyłam ten brązowy. Wiedziałam jakie wrażenie wywołują moje blond włoski spadające na ramiona. Nie chciałam przeginać i za bardzo prowokować, w przypadku Piotrka nie byłam tak spokojna, jak przy jego bracie.
Na domiar złego jutro z samego rana wyjeżdżają Baranowscy. Kolejne trzy dni i trzy noce spędzę u nich w domu. Dopiero teraz do mnie to tak naprawdę dotarło. Zgodziłam się na tę opiekę chyba pod wpływem chwili, nie zdając sobie tak naprawdę sprawy, jak odpowiedzialna to misja.
- Pięknie wyglądasz — usłyszałam za plecami, przechodząc przez ogród. Zaskoczyło mnie to i trochę przestraszyło. Przy marmurowym stole ogrodowym siedział Baranowski i czytał sobie gazetę. Rzucił mi komplement i powrócił do czytania gazety, nie czekając na odpowiedź. Tak jakby ten komplement był dla niego czymś normalnym i oczywistym. To było bardzo miłe i spotęgowało jego siłę.
- Dziękuje — odpowiedziałam, a on uśmiechnął się i spojrzał na mnie, po raz kolejny podnosząc wzrok znad tekstu. Tym razem w jego spojrzeniu było już coś innego. Patrzył na mnie jak na kobietę, a nawet jak na przyszłą partnerkę seksualną. Czułam na swoich piersiach jego wzrok.  
- Cała przyjemność po mojej stronie. Powodzenia z chłopcami i udanych przemyśleń.
- Dziękuję — powiedziałam, po czym weszłam do ich domu. Zamiast do pokoju Piotrka poszłam do łazienki. Musiałam się przemyć. Ten gość działał na mnie dokładnie tak samo, jak jego pieprzony synek, tylko chyba jeszcze mocniej. Piotrek powodował we mnie podniecenie, kiedy byłam blisko niego, a tatuś nawet na odległość. Przerażało mnie to, ale z drugiej strony seks z nimi będzie cudowny. Czy takie myślenie oznacza, że podjęłam już decyzję?
Piotrek powitał mnie szerokim i pełnym cwaniactwa uśmiechem. Nie spodziewałam się w sumie niczego innego po nim. Wiedziałam, że nie omieszka skomentować tego, co wydarzyło się poprzedniej nocy.
- No i jak było? - zapytał, siadając na swoim fotelu. Oczywiście musiał rozłożyć nogi szeroko jak prawdziwy samiec. Nie miałam pojęcia, co tacy faceci chcą tym pokazać. Może sugerują kobietą, że oczekują od nich tego samego?
- O czym mówisz?
- No jak to laska o czym? Od wczoraj, odkąd zaczęła się ta pierdolona burza, myślę tylko o jednym. Kiedy matka powiedziała nam z ojcem, że zostajesz na noc z Pawłem, cały czas zastanawiamy się, co robiliście! Gdybym to ja został sam na noc z taką laską, to rzecz byłaby oczywista, ale mój braciszek?
- Nie pozwalaj sobie!
- Ty sobie ostatnio pozwoliłaś, to dziś ja! - odparował, szybko kładąc rękę na swojej szczęce, czym przypomniał mi o prawym prostym, jaki dostał.
- A jak tam ząbki? Nie bolą? - zapytałam śmiejąc się. Chciałam trochę wyluzować atmosferę i przede wszystkim zmienić temat.
- Nie, no więc jak było? On płakał, a ty go wycierałaś, czy może trzasł się, a ty go trzymałaś? No i ile mu pokazałaś, kiedy cię opatrywał?
Usiadłam z wrażenia. Odebrałam to jako akt zazdrości o jego brata. Tysiąc myśli zakołatało mi się w głowie. Z jednej strony było mi miło, że Piotrek, choć jest głupim gnojkiem, jest o mnie zazdrosny. Dobre było też to, że choć raz Paweł w jego oczach dostał od życia coś więcej niż on. Los przytarł mu trochę nosa i cieszyło mnie to.
- Przygotowałeś się do dzisiejszej lekcji?
- Nie zmieniaj tematu. Nie będzie lekcji, dopóki się nie wyspowiadasz z tego, co się w nocy działo — powiedział ze śmiechem.
- Posłuchaj Piotrek, wiem, że twoje hormony i wyobraźnia najwyraźniej zrobiły ci z mózgu sieczkę, ale nie każdy myśli o seksie cały czas tak jak ty.
Chłopak nie dawał za wygraną.
- Ojciec sam powiedział, i to przy matce, że zazdrości Pawłowi, że teraz ty go pocieszasz.  
- Dobrze zacznijmy lekcje — powiedziałam, dając jemu do zrozumienia, że temat nocy spędzonej z Pawłem uważam za zamknięty.
Chłopak spojrzał na nie i ściągnął brwi. Od razu wiedziałam, o co mu chodzi a właściwie, o co się upomina. Poczułam się przyjemnie, choć sama nie potrafiłam zrozumieć jakim cudem. Myśl o tym, że mam się przed nim rozebrać, poprawiła mi humor. Postanowiłam pójść na całość i zrobić z tego małe show. Nie chodziło mi o jego przyjemność, ale o moją własną.
Wstałam z krzesła. Położyłam prawą dłoń na prawym ramieniu i delikatnie przejechałam po biuście aż do guzików. Rozpięłam jeden ze środkowych. Liczyłam na to, że Piotrek dostrzeże przez dziurę mój stanik. Potem rozpięłam pierwszy od dołu i od góry. Przy pomocy drugiej reki rozpięłam jeszcze jeden i jeden. W końcu został ostatni. Rozpięłam go z gracją lewą ręka, a prawa poprawiłam sobie włosy. Na moim korpusie zrobiła się przestrzeń, spod której na światło dziennie wyszedł mój bardzo seksowny biustonosz, okrywający moje piersi. Spojrzałam na Piotrka. Był mocno napalony. Położyłam dłonie na połach bluzki i odsłoniłam ramiona. Wypięłam dumnie piersi do przodu.
- Mógłbyś mi z tym pomóc — wskazałam na guziki na rękawach.
Chłopak jak rażony piorunem wstał z fotela i zbliżył się do mnie. Znów poczułam ten zapach, który od razu wywołał we mnie podniecenie. Nie wiem, jak on to zrobił, ale bez patrzenia na moje rękawy rozpiął mi je. Jego wzrok bezczelnie utkwiony był w brązowej koronce, jaka okalała moje piersi.
- Dziękuję, możesz wracać na miejsce — powiedziałam sztywno, czym wprowadziłam trochę szkolnej atmosfery. Chłopak nie spodziewał się takiej odzywki, ale spokojnie wrócił na swój fotel. Zdjęłam bluzkę i położyłam ją na oparciu fotela. Usiadłam. Chwile patrzyliśmy na siebie, choć w jego przypadku można powiedzieć wprost, że gapił się na moje cycki.
- Teraz możemy już chyba wracać do materiału z lekcji — powiedziałam.
Zadałam mu kilka pytań o słówka, w celu przypomnienia poprzedniej partii materiału. Byłam pod wrażeniem. Odpowiadał mechanicznie, myślami był zupełnie gdzie indziej. Z jednej strony denerwowało mnie to, że pożera mnie wzrokiem, ale z drugiej musiał mieć faktycznie genialną pamięć, skoro odpowiadał właściwie podświadomie. Zastanawiałam się, co dzieje się w jego głowie. Marzył o tym, że mnie dotyka, całuje, czy może, że bierze mnie na ostro?
Tym razem zadziałała moja wyobraźnia. Poczułam się lepiej, a moje krocze zaczynało się pobudzać. Przez kolejne minuty starałam się opanować i dyktowałam mu słówka do nauczenia. Wystarczyło, że zrobiłam małą pauzę czy przerwę między wyrazami, a on od razu odrywał wzrok od kartki i wlepiał go w mój biust. Podobało mi się to. Byłam poniekąd adorowana przez niego. Na chwile zapomniałam, że jest napalonym gówniarzem, który nienawidzi brata i uważa się za lepszego od całego świata. Brakowało mi bycia adorowaną i właśnie to zrozumiałam.
Lekcja trwała w najlepsze.
- Teraz popracujemy nad prawidłową wymową — powiedziałam i usiadłam bliżej niego. Przystawiłam sobie fotel tak, że siedzieliśmy naprzeciwko siebie. Podniosłam go najwyżej, jak tylko się dało.  
Przez jakiś czas ćwiczyliśmy wymowę najtrudniejszych niemieckich zwrotów. Widziałam, że jest coraz bardziej czerwony, podniecony i rozkojarzony. Jakość lekcji zaczynała spadać. Wiedziałam, że już niczego się dzisiaj nie nauczymy.
Przez cały czas trzymał w ręku ołówek, którym się bawił, w końcu upuścił go na ziemie.
- Mogłabyś podnieść? — poprosił, a ja od razu machinalnie schyliłam się, by to zrobić. Dopiero w trakcie zorientowałam się, że mały gnojek zrobił to celowo, bym pokazała mu nieświadomie cycki.
Podniosłam ołówek, wsadziłam go sobie w stanik między piersi. Usiadłam wygodnie na krześle.
- Jak ci potrzebny, to wstań i sobie zabierz.
Nie wiem, co we mnie wstąpiło. Zaczynałam tracić kontrolę nad tym, co się ze mną działo. Chyba podświadomie chciałam, by się do mnie zbliżył, żebym poczuła ten jego cholernie podniecający zapach. Tak się stało. Zbliżył się do mnie i wyjął ołówek. Ja poczułam tę samą przyjemność co zawsze. To było z jednej strony cudowne, a z drugiej przerażające. Byłam tak bardzo podniecona, że ja także nie mogłam skupić się na tym, co przerabialiśmy.
- Myślę, że na dziś skończymy. Widzimy się jutro — powiedziałam, po czym założyłam bluzeczkę, a do ręki wzięłam sweter.
Wyszłam z jego pokoju. Poczułam coś dziwnego. Zaczęły trząść mi się ręce. Weszłam do łazienki. Zamknęłam drzwi i odkręciłam kran. Spojrzałam na siebie w lustrze. Byłam tak bardzo rozpalona, że zaczęło mi być wstyd. Zobaczyłam, że trzęsą mi się także nogi. Upewniłam się, że drzwi są zamknięte i rozpięłam spódnicę. Chwile potem zdjęłam majtki i wsadziłam tam dwa palce. Z trudem utrzymałam się na nogach, kiedy zaledwie po kilku minutach gigantyczna fala orgazmu zalała moje ciało. Osunęłam się po ścianie i wyprężyłam na zimnych płytkach. Straciłam całkiem kontrolę nad tym, co się ze mną działo. Cały czas ostro pracowałam palcami i po chwili wygięłam się w łuk targana drugim orgazmem.  
Poleżałam tak chwilę, po czym wstałam i doprowadziłam się do porządku. Przemyłam twarz i wyszłam z łazienki. Na szczęście nie spotkałam nikogo.
Całą drogę do domu zastanawiałam się co się ze mną przy nim dzieje i jak to będzie, gdy on sam we mnie wejdzie.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Gosc

    Jest naprawdę ekstra.  Sam bym poszedł na takie korepetycje

  • MrX

    To opowiadanie wraz z ,,Pokutą" jest najlepsze.