Korepetytorka 14.

Korepetytorka 14.- Ty jedziesz w podróż dookoła świata, czy pilnować syna sąsiadów? - zapytała Marysia, widząc, jak siłuje się z walizką, nie mogąc ja dopiąć.
- Nie syna, tylko synów, i zamiast robić głupie uwagi, mogłabyś mi pomóc.
Nie pamiętałam już, kiedy Marysia była w takim dobrym nastroju, żebyśmy mogły się wzajemnie przekomarzać. Najwyraźniej świadomość tego, że niedługo za sprawą nowej pompy znacznie poprawi się komfort jej życia, wprawiła ją w taki nastrój.
- A przystojni są, chociaż ci chłopcy? - zapytała, a ja dopiero teraz uświadomiłam sobie, że Piotrek i Paweł są zaledwie o rok starsi od niej.
- Nie dla psa kiełbasa! - powiedziałam żartobliwie i się roześmiałam.
- Oż ty....
- Przystojni są, ale na razie obaj zakochali się we mnie, więc musisz poczekać, aż im przejdzie.
- Serio?
Spojrzałam na nią wymownie, dając do zrozumienia, że cały czas tylko ironizuje.
- W każdym razie możesz im szepnąć, że masz siostrę — powiedziała, po czym wyszła z mojego pokoju.
Moja siostra do tej pory większość czasu spędzała w domu i szpitalach. Kiedy ja byłam w jej wieku, biegało już za mną sporo chłopaków. Dziewictwo straciłam, dopiero kiedy byłam pełnoletnia, za sprawą mojego pierwszego chłopaka. Mam nadzieję, że moja siostra także nie będzie z tym spieszyć.
Po dotarciu do posiadłości Baranowskich jak zwykle zostałam przywitana szczerym i pełnym ciepła uśmiechem Sylwii. Znalazła czas na kawę ze mną, choć sama zastanawiała się, co powinna zabrać jeszcze na swój wyjazd do Warszawy. Poza swoimi rzeczami musiała jeszcze spakować męża, co jak twierdziła, w jego mniemaniu było poniekąd jej obowiązkiem. Baranowski po raz kolejny stracił w moich oczach.
- Pamiętaj, że masz doskonałą okazję, ale na pewno będą jeszcze inne. Nie musisz się spieszyć! - powiedziała konspiracyjnym tonem, a ja doskonale wiedziałam, co ma na myśli.
- Wiem, że to dla pani ważne, i zrobię wszystko by wywiązać się z mojego zadania jak najlepiej. Podobnie jak pani uważam, że obecność obu chłopaków na raz w domu nie jest komfortowa dla realizacji naszych celów.
- A właśnie! Dziś jest jakiś mecz i Piotrek chciał pójść oglądać go ze swoimi kolegami w jakiejś strefie kibica. Mój mąż się zgodził, ale ja wyraziłam stanowczy sprzeciw. Sama zapewne wiesz, że jest za mody na takie wypady i to jeszcze pod nieobecność rodziców. Założę się, że skorzystałby z okazji, by wypróbować jakieś nowe rodzaje alkoholi. Boje się, że mimo wszystko będzie się chciał wymknąć, kiedy tylko nasze auto zniknie za zakrętem. Postaraj się nie dopuścić do takiej sytuacji. Możesz użyć swoich wdzięków!
- Obawiam się, że przy jego uporze mogę być bezsilna — powiedziałam lekko bezradna.
- Spokojnie Edytko, na upór nie ma lekarstwa, ale byłabym spokojniejsza, gdyby jednak był w domu — powiedziała, po czym znacząco się uśmiechnęła.
- O czym tak gawędzicie? - zapytał Tomasz, który ni stąd, ni zowąd zmaterializował się koło nas.
- Omawiamy z Edytką szczegóły jej pobytu u nas. Zastanawiam się, czy wszystko jej powiedzieliśmy?
- To wyjdzie w praniu, ale Edyta ma do nas numer i w razie jakichkolwiek kłopotów może do nas zadzwonić — powiedział, po czym uśmiechnął się do mnie szczerze i przyjacielsko.
- Jakich kłopotów? - zapytałam lekko zaniepokojona.
- W razie pożaru albo jak cię aresztuje nasza ochrona — powiedział, po czym zaśmiał się.
- An no właśnie Edytko, o tym chyba do tej pory nikt ci nie wspomniał, bo nie było okazji. Mamy ustawiony najwyższy poziom bezpieczeństwa w naszej firmie ochroniarskiej. Jeśli pomylisz się w kodzie i włączy się alarm, w ciągu trzech minut, nawet jak wpiszesz go ponownie, pojawia się ochrona. Im wtedy nic nie da się wytłumaczyć i najlepiej po prostu wykonywać polecenia.
- Ale, co to dokładnie znaczy?
- Nic wielkiego, ale kiedyś nasz ogrodnik pomylił się w kodzie i niezbyt przyjemnie wspominał tę przygodę, na szczęście ty nie wyglądasz na nieogarniętą i na pewno się nie pomylisz — skomentowała Sylwia.
- Powinienem zgłosić, że nas nie będzie i podać, kto będzie w domu w tym czasie, ale mi się nie chciało — odpowiedział Tomasz.
- Tak samo, jak z gwoździem! Jak przyjedzie ochrona, rzucą ją na ziemie i skują, to ci nogi z dupy powyrywam — zagroziła Sylwia, a na jego twarzy pojawił się taki wyraz, który pozwalał sądzić, że nie potraktował tego jak czczą groźbę.
- No to może być ciekawie — skomentowałam pod nosem. Oczami wyobraźni zobaczyłam silnych ochroniarzy, którzy siedzą na mnie, a ja nie mogę nic zrobić. Poczułam, jak bije mi serce, a mój organizm wchodzi w stan podniecenia.  
- Najważniejsze, żeby nasi synowie nie dali jej popalić. Jeśli z nimi sobie poradzi, to reszta będzie tylko milczeniem — powiedziała Sylwia, szeroko się uśmiechając.
Po kilkukrotnym sprawdzeniu, czy zabrali wszystko, w końcu pojechali. Spojrzałam na ich dom po zamknięciu bramy i nogi pode mną się ugięły na myśl o tym, że jestem za to wszystko odpowiedzialna.
- To co, pizza na podwieczorek? - zapytałam Pawła, który oglądał w salonie telewizje.
Chwilę potem złożyłam zamówienie na dużą margherite.
-Zjesz z nami pizze, za chwile przywiozą? - zapytałam Piotrka, który dopiero teraz pojawił się na dole.
- Dzięki, ale ustawiłem się z kumplami na mecz.
- Rozmawiałam o tym z twoją mamą i wolałabym...
- A ja wolałbym, żebyś pamiętała, że jesteś tylko korepetytorką, a nie naszą matką — prychnął, po czym poszedł z powrotem na górę.
Jego słowa nie były jakoś bardzo bolesne, ale przykre. Paweł zrobił pocieszającą minę, a ja dopiero teraz zrozumiałam, że mam problem. Nie chciałam dzwonić do Baranowskich z prośbą o interwencję godzinę po tym, jak wyjechali. Obiecałam im, że sobie poradzę. Wiedziałam, że jak puszczę go dziś, to pójdzie także jutro i być może wróci pijany, albo stanie się coś innego. Nie miałam zamiaru na to pozwolić. Moja sytuacja była o tyle trudna, że doskonale wiedziałam, że nie zabronię mu tak po prostu wyjść. Musiałam go przekonać, by został z własnej woli. Tylko jak do cholery? Po chwili bardzo intensywnego myślenia, od którego omal nie rozbolała mnie głowa, w końcu wpadłam na odpowiedni pomysł.
- Zaraz wracam — powiedziałam do Pawła i wybiegłam na górę.  
Nie zdążyłam rozpakować walizki, ale nie widziałam takiej potrzeby, w końcu za chwile i tak będę ją pakować z powrotem. Modliłam się, żeby to, co chciałam, w niej było.
- Jest! - krzyknęłam do siebie i wyjęłam z niej moją różową sukienkę, w której zrobiłam na chłopakach ogromne wrażenie. Miałam tylko jeden strzał i musiałam go wykorzystać.
Zamknęłam drzwi od środka i rozebrałam się całkowicie. Założyłam majtki w różowym kolorze i taki sam biustonosz. Włożyłam sukienkę i poprawiłam sobie włosy. Postanowiłam związać je w kok, a usta podkreślić czerwoną szminką. Spojrzałam do lustra i stwierdziłam, że zrobiłam wszystko, co mogłam.
Okazało się, że zdążyłam w ostatniej chwili. Kiedy zeszłam na dół, Paweł nadal oglądał telewizje i tylko się uśmiechnął. Był ponadprzeciętnie inteligentny i wiedział, co chce osiągnąć. Jego brat dopijał sok i był już prawie gotowy.
- Jednak idziesz? Szkoda. Myślałam, że w trójkę obejrzymy ten mecz, ale jak wolisz kumpli to damy sobie rade sami z Pawłem — powiedziałam, po czym usiadłam na kanapie obok jego brata.
Piotrek stał jak zamurowany. Początkowe zafascynowanie moim seksownym wyglądem minęło pod falą wściekłości, kiedy zobaczył mnie w bliskim towarzystwie jego brata. Wiedziałam, że w głowie chłopaka jest tyle zazdrości, że zastanowi się, czy nie lepiej byłoby zostać w domu.
W kilku słowach rzuconych do telefonu poinformował jednego ze swoich koleżków, że źle się czuje i nie będzie obecny na wspólnym oglądaniu. Poczułam ulgę, ale wiedziałam, że to dopiero początek.
Po wspólnym zjedzeniu pizzy chłopcy zasiedli przed telewizorem, a ja przygotowałam coś do picia.  
Mecz pomiędzy reprezentacją Polski i Niemiec zawsze budził emocje i oglądali je nawet tacy kibice jak Paweł, którzy zazwyczaj ze sportem nie mają nic wspólnego.
- Jaki wynik obstawiacie? - zapytałam nieświadoma tego, że to była najgłupsza rzecz, jaką mogłam zrobić.
- Ja nie mam pojęcia — powiedział Paweł z obojętnością.
- Ty o niczym nie masz pojęcia ani o sporcie, ani o kobietach, ani...
- Możesz przestać! - skarciłam go. Chciałam jak najszybciej przerwać tę pyskówkę z jego strony.
- Proszę jaka obrończyni, chyba jednak tej burzowej nocy było coś..
- Zamknij się! - krzyknął tym razem Paweł, co jego brat odebrał tylko jak przyznanie się do winy i zrobił minę człowieka, który wie, co się wtedy stało.
Nastała chwila milczenia, a piłkarze szykowali się do wyjścia na murawę.
Poprawiłam swoją sukienkę, licząc, że zainteresuje chłopców swoim ciałem, a nie obrzucaniem się obelgami.
- Słuchajcie mam pomysł! Obstawiamy wynik pierwszej połowy. Ten, kto trafi, ma prawo poprosić jedną z pozostałych osób, albo obie, o zrobienie czegoś miłego — zaproponował Piotrek.
- Czego na przykład?
- No nie wiem, może masaż, może drink..
- No na pewno! - skomentowałam.
- Ale dlaczego nie? Boisz się, że przegrasz? - zapytał prowokacyjnie Piotrek? - A jak trafisz i każesz mi się nie odzywać do końca dnia, to ja jako człowiek honoru z pokorą wykonam to polecenie.
Propozycja była kusząca, ale mimo wszystko niosła za sobą sporo ryzyka. Sam fakt, że to Piotrek jako znawca piłki nożnej ją zaproponował, już samo w sobie stawiało nas na niekorzystnej stopie.
- Jak dla mnie może być — powiedział Paweł, co sprawiło, że nie było sensu się kłócić i ja także się zgodziłam. Byłam szczęśliwa, że przestali sobie skakać do gardła, co było niemałym sukcesem.
- W takim razie ja stawiam na bezbramkowy remis — powiedział Piotrek takim tonem, jakby był pewny, że tak się stanie.
- Ja daje dwa do zera dla Niemiec, nie wierzę w naszych zawodników — odparł szczerze Paweł. Piotrek już chciał to skomentować, ale moje spojrzenie od razu go powstrzymało.
- Ja podobnie jak Paweł, ale wydaje mi się, że wymiar kary będzie mniejszy i jeden do zera dla Niemiec wystarczy.
- No to zobaczymy — skwitował Piotrek i wziął duży łyk soku.
Mecz zaczął się kilkoma groźnymi akcjami ze strony Niemieckiej. Gdyby strzelili bramkę, sytuacja byłaby genialna. Piotrek nie miałby już szans na zwycięstwo, a mnie od wygranej dzieliłby tylko czas do końca pierwszej połowy. W przypadku kolejnego gola to Paweł byłby zwycięzcą. Czas jednak płynął a Niemcy, choć strzelali, byli nieskuteczni. To działało na korzyść Piotrka.
Spiker oznajmił, że do końca pozostało tylko dziesięć minut, a ja z niedowierzaniem stwierdziłam, że sama nie wiem, kiedy to minęło. Poczułam lekki niepokój na myśl o tym, co Piotrek wymyśli. Wiedziałam, że będzie to miało związek ze mną, i z tym że jestem kobietą. Cały czas liczyłam na tego jednego gola dla Niemiec. Tak się jednak nie stało. Sędzia zakończył pierwszą połowę.
W salonie rozległ się szyderczy śmiech Piotrka.  
- No i co? Każdy wie, że najczęstszym wynikiem do przerwy jest zero — zero. Daliście się podejść amatorzy. Trzeba było uprzeć się na postawienie całego wyniku. Najwięcej goli jest w drugiej połowie — powiedział.
To, co mówił, miało sens i nie zamierzałam tego negować. Nie miałam pretensji do siebie ani do Pawła o to, że nie znamy się dobrze na piłce nożnej. To nie miało już najmniejszego sensu. Czekałam tylko na to, co ten gnojek wymyśli.
- Dobra mów czego chcesz — powiedział Paweł, a ja poniekąd byłam mu wdzięczna za to, że wyręczył mnie w zadaniu tego pytania.
- Po pierwsze to chciałbym zaproponować przedłużenie gry na wynik końcowy. Macie spore szanse, bo w drugiej połowie na pewno padną jakieś bramki!
Zgodziliśmy się, po krótkim namyśle.
- A jeśli chodzi o moją nagrodę, to chciałbym, aby nasza Edytka zdjęła sukienkę i całą drugą połowę obejrzała bez niej.
Nastała chwila milczenia. Wiedziałam, że poprosi właśnie o to, ale do końca miałam nadzieje.
- No co? Przecież widzieliśmy cię już w samej bieliźnie, prawda Pawełku?
Teraz zrozumiałam, o co mu chodziło. Gnojek chciał potwierdzić, co robiliśmy tamtej burzowej nocy. Paweł nie odezwał się, co było niejako przyznaniem mu racji. Był też zdziwiony, że Piotrek widział mnie w samym staniku. Pewnie myślał, że nie zgodziłam się na tę nagrodę za opanowanie słówek, którą kiedyś Piotrek zaproponował. Będę musiała mu kiedyś to wytłumaczyć. Czułam, że trochę straciłam w oczach Pawła.
- No dobra, powiedziałam, po czym wstałam i stanęłam przed telewizorem. Piotrek nie krył satysfakcji. Chciałam mu jej zabrać, choć trochę, ale nie miałam pojęcia jak. W końcu jednak wpadłam na coś.
- Paweł, podejdź tu, proszę, potrzebuje twojej pomocy.
Piotrek spojrzał dziwnie na brata, który wstał i podszedł do mnie.
- Rozepnij mi, proszę zamek, a potem pomóż ze zdjęciem sukienki. Nie chce, by rana na plecach się ponownie otworzyła.
Chłopakowi ku mojemu zdziwieniu wcale nie trzęsły się ręce. Jego ruchy były miłe i pewne. Delikatnie rozpiął mi zamek, potem opuścił różową kreację z ramion. Następnie odchylił biust i spuścił sukienkę na dół, ale nie pozwolił, by dotknęła ziemi. Pomogłam mu, podnosząc nogi. Cały czas patrzyłam na Piotrka. Widziałam w jego oczach zazdrość i pewnego rodzaju gniew. Miałam z tego powodu satysfakcję.
Przesiedziałam całe czterdzieści pięć minut w samej bieliźnie, między dwoma nastolatkami. Gdyby moja mama mnie zobaczyła, to chyba padłaby na zawał. Nie tak mnie wychowała.
Mecz bardzo się zaostrzył, ale do dziewięćdziesiątej minuty nie padła żadna bramka. Oczami wyobraźni zdejmowałam już stanik. Doskonale wiedziałam, czego ten gówniarz zażąda w zamian za prawidłowe wytypowanie drugiej połowy! Stał się jednak cud. Niemcy w końcu przeprowadzili udaną akcję i choć to mało patriotyczne wraz z Pawłem unieśliśmy dłonie w geście zwycięstwa. Gol w doliczonym czasie gry był dla mnie zbawieniem i sprawił, że to ja wygrałam drugi zakład.
- Gratulacje! - powiedział wściekły Piotrek. Miał już sporo powodów do zdenerwowania. Pierwszym było to, co zdarzyło się w przerwie meczu. Drugi to oczywiście porażka Polski a trzeci to fakt, że zabrakło mu minuty do tego, by wydać kolejne polecenie dla mnie. Wiedziałam, że liczył na to, iż pokaże mu wszystko.
- No to teraz ciekawe co Edyta dla nas wymyśli? - powiedział Paweł z autentyczną ekscytacją w głosie.
Nie miałam najmniejszego pomysłu, ale wiedziałam, że lepszej okazji nie będzie, by dać prztyczka w nos Piotrkowi.
- Na początek Paweł podaj mi sukienkę. Mimo wszystko czuje się niezręcznie, paradując w samej bieliźnie przed wami.
Chłopak podszedł do mnie i podał mi różową kreację. Spojrzałam na niego wymownie.
- Pomogłeś zdjąć, to chyba pomożesz też założyć?  
Udawałam, że szukam zamka.
- Popraw mi ramiączko stanika, bo czuje, że mi się podwinęło.
Paweł zorientował się, że robię to wszystko w jednym konkretnym celu. Wściekłość na twarzy jego brata dobitnie świadczyła o tym, że dobrze mi szło. Chwile potem byłam już ubrana. Stwierdziłam, że moje włosy dostatecznie już wycierpiały i rozpuściłam swojego koka.
- Chce, żebyście chociaż raz pokazali, że potraficie coś zrobić razem i przygotowali razem kolacje.
Mina chłopaków była dosadna. Piotrek najwyraźniej liczył na to, że moje życzenie będzie miało coś wspólnego z seksem. Może oczami swojej wyobraźni robił mi już minetę, ale na to jeszcze będzie musiał poczekać.
Około pół godziny później zjedliśmy posiłek. Niestety nie przemyślałam mojego życzenia do końca i nie dodałam do niego mycia naczyń. To skrzętnie wykorzystał Piotrek, który natychmiast ulotnił się na górę. Paweł był bardziej chętny do pomocy.
- Mogę o coś zapytać?
- Oczywiście.
- Czy ty już pokazywałaś Piotrkowi...
- Pamiętasz, jak wymyśliłam nagrodę za pierwszą partię słówek, jakich mieliście się nauczyć?  
- Pamiętam.
- Udało mu się na tyle, że rozebrał mnie do bielizny — powiedziałam.
Nie zamierzałam opowiadać mu o tym, jak dostał w twarz za dotykanie mnie tam, gdzie nie powinien i, że teraz uczę go w samym staniku.  
- Przepraszam, że zapytałem.
- Nie ma za co. Nie mam przed tobą tajemnic, ale mam za to pewne tajemnice z tobą i nie chciałabym, żeby twój brat się o nich dowiedział.
- Wiadoma sprawa, choć ta noc strasznie go ciekawi.
- Pozostawmy szczegóły jego wyobraźni — powiedziałam, po czym udałam się na górę. Paweł chciał jeszcze nalać sobie soku.
Przechodząc obok pokoju Piotrka, zauważyłam, że drzwi są uchylone, a ze środka dobiega głośny śmiech. Chłopak rozmawiał z kimś żywiołowo przez telefon.
- Stary ona jest zajebista! Gdybyś tylko widział jej cycki. Mówię ci, muszę się do niej dobrać, czy tego będzie chciała, czy nie, i nawet wiem jak to zrobić — powiedział.
Zrobiło mi się słabo.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • izabela

    Im dalej tym ciekawiej, czekam co tam dalej się działo.

  • MrX

    Niezmiennie trzyma poziom