Korepetytorka 9.

Korepetytorka 9.Po tym, co się wydarzyło u Baranowskich i po mojej masturbacji musiałam wejść pod prysznic. Uwielbiałam robić to w letnie wieczory. Zasunęłam roletę w łazience i lekko uchyliłam okno. Powoli zdejmowałam ubranie. Fajnie byłoby, gdyby pomógł mi jakiś chłopak, ale na razie pozostawały mi tylko fantazje. Lubiłam patrzeć na swoje nagie ciało. Nie miałam się czego wstydzić. Figurę miałam całkiem niezłą piersi nawet jędrne. Co prawda widać mi było żebra, co mi się nie podobało, ale z czasem nabiorę ciałka. Przynajmniej tak sobie zawsze mówiłam.
Gorąca woda spłukała ze mnie cały brud. Szkoda, że nie można tak jak ciała, umyć także duszy. Choć miałam powód, to jednak nie powinnam uderzyć Piotrka. Miałam mieszane uczucia co do tej sytuacji.
Po blisko godzinie wyszłam spod prysznica. Jeszcze raz spojrzałam na swoje nagie ciało, po czym owinęłam je ręcznikiem i wyszłam z łazienki.  
Zamierzałam położyć się już spać, kiedy na wyświetlaczu telefonu zobaczyłam dwa nieodebrane połączenia. Oba były od Sylwii Baranowskiej.
Zrobiło mi się słabo. Telefon od niej po dwudziestej drugiej mógł oznaczać tylko jedno. Byłam przekonana, że Piotrek poskarżył się na moje zachowanie i Sylwia chce mi oznajmić, że nie muszę się już do nich fatygować. Przed oczami stanęła mi Marysia i mama. Wiedziałam, jakie ta druga pokłada we mnie nadzieje, a zwłaszcza na to, że dzięki tej pracy kupimy mojej młodszej siostrze odpowiednią pompę. Chciało mi się płakać. Jak mogłam stracić taką szansę? Czy na pewno musiałam walić go po pysku? Czy moja mama uwierzy mi i zrozumie, że nie mogłam zachować się inaczej, czy może powie, że dla dobra siostry powinnam się poświęcić? A może uda mi się przekonać Baranowską do mojej wersji? Podczas naszej rozmowy wyglądała na naprawdę w porządku kobietę.
Czas płynął, a ja ciągle nie mogłam zebrać się na odwagę, by oddzwonić. W chwili, gdy byłam już na to gotowa, na wyświetlaczu pojawiła się informacja, że dzwoni po raz trzeci. Nie chciałam tego przeciągać, odebrałam.
- Witaj Edyto, mam nadzieję, że cię nie obudziłam — powiedziała miłym i przyjaznym tonem, który wlał w moje serce odrobinę nadziei.
- Nie — powiedziałam krótko, ale grzecznie.
- Chciałabym się spotkać, mamy do obgadania ważną kwestię, a nawet kilka. Przepraszam za porę, ale zależy mi na tym, by odbyło się to właśnie teraz — powiedziała, a ja sama nie wiedziałam co o tym myśleć. Jakie kwestie można obgadywać z korepetytorką, którą wywala się z roboty po dwóch dniach za pobicie ucznia?
- Dobrze, gdzie?
- Jestem pod twoim domem. Zejdź, proszę — powiedziała i rozłączyła się.
Wyjrzałam przez okno. Jej auto faktycznie stało pod naszym domem. Założyłam stanik, pierwszą lepszą sukienkę i wyszłam. Robiłam to bardzo powoli, ponieważ mama i Marysia po ciężkim dniu już spały.
Nogi trzęsły mi się tak ostatnio, jak szłam odebrać wynik matury. Nigdy nie byłam orłem z matematyki i bałam się wyników tego właśnie egzaminu. Wzięłam głęboki oddech i wsiadałam do auta.
- Dobry wieczór Edytko — powiedziała z miłym uśmiechem na ustach, co wlało we mnie trochę nadziei.
- Dobry wieczór.
- Przepraszam, że o takiej porze, ale nie mogłam wcześniej, poza tym nie chciałam się tłumaczyć w domu, przed facetami dokąd jadę.
- Rozumiem — powiedziałam cicho.
- Jak się czuje siostra? - zapytała, z taką przyznam nieudawaną troską w glosie.  
- Bywa lepiej, bywa gorzej — powiedziałam.
- A jak chłopaki? - zapytała, co upewniło mnie w tym, że nie wie o dzisiejszym zajściu. To była dobra wiadomość, bo oznaczała, że nadal mam pracę.
- Przyznam szczerze, że pani przewidywania i wskazówki okazały się bardzo trafne i pomocne — powiedziałam, po czym obie zaczęłyśmy się śmiać.
- Widziałam cię ostatnio, jak szłaś na lekcje do Pawła. To było genialne. Zrozumiałam wtedy, że podołasz zadaniu, jakie ci powierzyłam, i kolejnym, jakie zamierzam ci powierzyć.
- Kolejnym?
- Tak Edytko. Chciałabym wprowadzić mały aneks do naszej umowy — powiedziała i z lekką niepewnością spojrzała na mnie. Chwile potem sięgnęła na tylne siedzenie i podniosła z niego torebkę. Wyjęła z niej szarą kopertę i dała mi ją.
- To jest kwota, jaka potrzebujecie na pompę. Postanowiłam zapłacić ci z góry, by ulżyć wam w opiece nad siostrą. Poza tym liczę, że zrobisz dla mnie coś więcej niż tylko nauczenie chłopców niemieckiego.
Byłam w szoku. Nie wiedziałam, ile jest w kopercie, ale ważyła sporo. Musiało być tam kilkadziesiąt tysięcy. Jeszcze chwile temu spodziewałam się zwolnienia, a tu nagle dostaję zapłatę z góry, dzięki której będę mogła uratować siostrę i odciążyć mamę. Bałam się, że to sen i za chwile ktoś mnie obudzi. Tym kimś mogła być Baranowska. Dalej nie wiedziałam, czego chce jeszcze ode mnie.
- Jestem w szoku — powiedziałam całkiem szczerze.
- Spokojnie. Chciałabym, byś realizowała swoje zadanie dotyczące lekcji z chłopakami. Wiem, że nie będzie łatwo, ale błagam cię, zrób, co tylko możesz, a nawet więcej.  
Pamiętasz, jak rozmawiałyśmy o moim mężu?
- Tak — powiedziałam i dla potwierdzenia kiwnęłam głową. Czułam, że może chodzić właśnie o niego.
- Ciesze się. Moje podejrzenia co do niego nie ustały. Widziałam, jak patrzył na ciebie, kiedy byłaś w tej różowej sukience. Nie mam o to do ciebie żadnych pretensji, wręcz przeciwnie jestem wdzięczna za tę sytuację. Dała mi do myślenia. Chciałabym, abyś zaczęła go kokietować i jak to się teraz mówi, sprawdziła jego wierność.
Zatkało mnie. Baranowska chciała, żebym poszła do łóżka z jej mężem?
- Ale...
- Nie spokojnie. Chciałabym, byś dalej ubierała się tak seksownie, uśmiechała się do niego, mówiła mu jakieś komplementy i zaproponowała mu lekcje. Możesz powiedzieć, że żona nie musi o niczym wiedzieć. Chciałabym sprawdzić, jak zareaguje.
Kilka chwil zajęło mi przetrawienie tego, co powiedziała. Musiałam sobie to wyobrazić i kiedy doszło do mnie, że w sumie nie jest to nic wielkiego, postanowiłam się zgodzić.
- Chciałabym, byś informowała mnie na bieżąco o tym, jak wygląda wasza relacja — powiedziała.
- A co jeśli on będzie chciał....- zapytałam.
- Mam nadzieje, że nie, ale nie martw się. Do niczego cię nie zmusi ani on, ani ja.
- Rozumiem.
- Druga kwestia jest związana z oboma naszymi chłopcami, a trzecia tylko z Pawłem. Chodzi o to, że jedziemy teraz na trzy dni służbowo do Warszawy. Chłopcy nie chcą i nawet nie mogą z nami jechać. Nie mamy do nich na tyle zaufania, by zostawić ich w domu, dlatego chciałabym, byś ich popilnowała przez ten czas.
- Mam się do państwa wprowadzić na te trzy dni?
- Tak, zależy nam na tym, jeśli to nie problem.
- Dla mnie żaden, ale czy to nie będzie głupie, że dwaj młodzi chłopcy mieszkają z niewiele starszą dziewczyną...
- Daj spokój Edytko. Mamy do ciebie zaufanie, poza tym, zanim ktoś to zauważy, to my już wrócimy.
Jej słowa przekonały mnie.
- Nie boje się o Pawła, bo wiem, że on niczego nie wymyśli, ale Piotrek ma różnych kolegów, nie chce, by zrobił jakąś zakrapianą alkoholem imprezę albo coś jeszcze gorszego — wyjaśniła.
- Całkowicie panią rozumiem — powiedziałam, kiedy przypomniałam sobie swoich rówieśników w wieku Piotrka i Pawła.
- A ta trzecia sprawa? - zapytałam podekscytowana. Nie miałam pojęcia, o co chodzi, ale moja intuicja podpowiadała mi, że to będzie jakiś hit.
Baranowska spojrzała przed okno, tak jakby upewniała się, że nikt nas nie podsłuchuje. Potem spuściła wzrok, jakby zastanawiała się, czy się nie wycofać. Widziałam, że bije się z myślami.
- Śmiało — powiedziałam może trochę bezczelnie, ale chciałam dać znak, że jestem gotowa by jej pomóc. Za tę kopertę, jaką dziś dostałam byłam jej to winna.
- Chodzi o Pawła — wyrzuciła z siebie.
Nastała chwila, a potem Sylwia spojrzała na mnie z nadzieją i lękiem w oczach.
- Chce, żebyś go rozprawiczyła.

3 komentarze

 
  • Qwertyuu

    Cos sie zacieles?/ Zero nowych opowiadan.., a niby mialy byc serie wt i pt, pon i sr...

  • eksperymentujacy

    No i co tu komentować  
    Wincyj, wincyj…

  • Rafaello

    Tak jak zawsze zapraszam na mojego facebooka Świat Kobiet Oczami mężczyzny

  • SS

    @Rafaello Napisz coś w deseń - relacja teściowa zięć. W Twoim stylu byłoby to mistrzostwo. Kawał dobrej roboty robisz. Tak trzymaj !