Korepetytorka 26

Korepetytorka 26Denerwowałam się przed rozmową z Baranowskim. Bałam się kilku rzeczy. Nie wiedziałam, jak zareaguje na to, co się stało, kiedy był w Warszawie. Tomasz bardzo kochał Piotrka, zawsze go faworyzował i bronił. Nie zdziwiłabym się, gdyby uwierzył w zapewnienia syna, że to ja go sprowokowałam. Sylwia zapewniła mnie, że jej mąż jest także po mojej stronie, i jest wściekły na syna, ale mężczyźni częściej zmieniają zdanie niż kobiety. Druga moja obawa była związana z tym, że miałam dać mu odpowiedź na pytanie sprzed wyjazdu. Nie wiedziałam, czy jest ono jeszcze aktualne w świetle tego, co się stało. Było mało prawdopodobne, że Baranowski będzie chciał, abym rozprawiczyła Piotrka, po tym, jak chciał mnie zgwałcić. Z drugiej strony skoro faktycznie ma hopla na moim punkcie, to jego ojciec będzie chciał, żeby to ze mną zrobił ten pierwszy raz i zaspokoił swoje pragnienia. Nie myślałam o tej sprawie. Nie wiem jakiej odpowiedzi bym udzieliła, gdyby propozycja padała po raz drugi. Sprawa miał drugie dno, bo Baranowski nie chciał oddawać syna w niepewne ręce i chciał najpierw osobiście sprawdzić moje umiejętności w łóżku. Było dla mnie jasne, że tak naprawdę chodzi mu o to, żeby przespać się ze mną, a nie o Piotrka. Na dodatek o wszystkim była poinformowana Sylwia, wobec której chciałam być lojalna. Kusiła mnie kasa, jaką zaproponował biznesmen, ale pompa dla Marysi była już kupiona za pieniądze od jego żony, i to jej polecenia miały priorytet. Raz tylko wyobraziłam sobie seks z Baranowskim, ale tak bardzo się podnieciłam, że więcej nie chciałam tego robić. Największą obawę miałam o to, że wyda się, iż rozprawiczyłam drugiego bliźniaka. Co prawda Sylwia zapewniła mnie, że wyniki badania przeprowadzonego przez jej siostrę, która odkryła, że miałam tamtej nocy stosunek, pozostaną tylko między nami trzema, ale bałam się, że coś wypłynie. Gdyby Baranowski się o tym dowiedział, mógłby zareagować różnie. Najmniej bałam się konsekwencji tego, że przez niego zostałam rzucona na ziemię i skuta przez ochroniarzy. To była jego wina, bo nie zgłosił, że będę przebywała w jego domu. Sylwia podobno zmyła mu za to solidnie głowę, ale należało mu się. Z drugiej strony dzięki temu poznałam Rafała.
Nie wiedziałam jak się ubrać. Na zewnątrz był skwar, a ja nie chciałam wyglądać zbyt wyzywająco. Powinnam zagrać choć trochę rolę przestraszonej ofiary niedoszłego gwałciciela, co znacznie polepszyłoby moją pozycję w rozmowie. Po długim namyśle i wyrzuceniu połowy zawartości zdecydowałam się nie przesadzać ze skromnością i założyłam skromną, ale elegancką sukienkę. Nie pokazywała wiele, ale dodawała mi klasy, co wielokrotnie podkreślała moja mama.
- Witaj Edytko — powiedziała Sylwia, która czekała już na mnie w drzwiach. Przytuliła mnie jak daleką krewną, która wraca po latach rozłąki. Trochę mnie to zaskoczyło, ale taki gest z jej strony był bardzo miły.
- Świetnie pani wygląda — rzuciłam. Nic innego nie przyszło mi w tym momencie do głowy.
- Tomasz już na ciebie czeka. Mam nadzieje, że opowiesz mi potem, jak poszło — wyszeptała.
- Nasza umowa obowiązuje, proszę się nie martwić — zapewniłam, po czym nie chcąc dłużej przeciągać rozmowy z nią i odwlekać z jej mężem udałam się do jego gabinetu.
Baranowski pogrążony był w lekturze najnowszego numeru Forbesa.
- Kiedy zobaczę pana zdjęcie na okładce?
- Mam nadzieje, że niedługo — odpowiedział, po czym uśmiechnął się szeroko. Nie spodziewał się zapewne takiej uwagi z mojej strony, ale po jego reakcji wnosiłam, że lubi jak mu się schlebia. Był szanowanym biznesmenem, średnim ojcem i coraz gorszym mężem. Moje początkowe zdanie o nim, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam go w naszym sadzie, było jak najlepsze. Najwyraźniej Tomasz Baranowski należał do osób, które tracą przy bliższym poznaniu. Mimo wszystko gdzieś we mnie tliła się jeszcze nadzieja, że zmienię o nim zdanie, a on sam ogranie się w porę i nie dopuści do rozpadu swojego małżeństwa. Paradoks polegał na tym, że to dzięki mnie mogło się ono rozpaść.
Mężczyzna ruchem ręki wskazał mi miejsce po drugiej stronie biurka.
- Nie wiem, od czego zacząć, dlatego zacznę od tego, że świetnie wyglądasz.
Kiwnęłam głową z podziękowaniem. Jego słowa były sztuczne i sztampowe, ale nie przeszkadzało mi to.
- Chciałbym cię też przede wszystkim przeprosić — kontynuował. - Ostatnio zdarzyło się wiele spraw, które nie miały prawa się wydarzyć. Od kilku dni zastanawiam się, jak Piotrek mógł chcieć to zrobić. Zapewniam cię, że poniesie surową karę. Cały czas maglujemy go, skąd wziął tę pigułkę gwałtu. Chciałbym także przeprosić cię za tę historię z ochroną. Mam nadzieje, że nie byli zbyt brutalni.
- Historia z ochroną bardziej mnie teraz śmieszy niż martwi i absolutnie nie mam do pana o to żalu. Jeśli chodzi o Piotrka, to tłumaczy go trochę jego wiek. Gdy ma się kilkanaście lat i fascynuje płcią przeciwną, do głowy przychodzą różne rzeczy.
- W pewnym sensie zgadzam się z tobą, ale nie ulega najmniejszej wątpliwości, że mój syn przekroczył wszelkie granice i poniesie tego surowe konsekwencje. Czy zamierzasz zgłaszać tę sprawę na policji?
- Nie — odpowiedziałam i uśmiechnęłam się przyjaźnie. - Tak naprawdę do niczego nie doszło, poza tym mam wobec państwa dług wdzięczności i w ogóle, to chciałabym o tym już zapomnieć i nie poruszać tego tematu.
- Oczywiście, oczywiście. Jesteśmy w stanie jakoś zadośćuczynić ci za to zdarzenie.
- To nie jest konieczne.  
Baranowski skinął głową i oparł się na krześle. Wiedziałam, że ten temat pewnie jeszcze wróci. Z jego twarzy wyczytałam, że chce teraz przejść do innego tematu, ale sam nie wie jak się do tego zabrać.
- Piotrek będzie się uczył sam, będziesz mu tylko przygotowywać materiały. Oczywiście nie będzie to miało najmniejszego wpływu na twoją pensję. Ze strony Pawła raczej nie grozi ci żadne niebezpieczeństwo.
Zdenerwował mnie tym ostatnim zdaniem. Po raz kolejny pokazał swój lekceważący stosunek do drugiego syna. Miałam ochotę wstać i ze szczegółami wykrzyczeć mu jakim cudownym kochankiem jest znienawidzony przez niego chłopak, ale w ostatniej chwili się powstrzymałam.
- Mam nadzieje, że nie mają państwo pretensji do Pawła za to, że uderzył Piotrka w głowę. Działał w mojej obronie i nie chciałabym...
- Polubiłaś go? - przerwał mi Baranowski, czym całkowicie mnie zaskoczył.
- Tak.
- To dobrze. Może nabierze śmiałości do kobiet i jeszcze coś z niego będzie.
Znów czułam, jak rośnie mi ciśnienie, ale szybko zrozumiałam, że powinnam się w sumie cieszyć z takich słów. Poniekąd były one komplementem zarówno dla Pawła, jak i dla mnie.
- Paweł to zdolny i wartościowy chłopak. Jego nie da się nie lubić — skomentowałam, licząc, że raz na zawsze wyjaśniłam sobie z ojcem chłopaka mój stosunek do niego.
- No dobrze. Czy pamiętasz naszą rozmowę sprzed mojego wyjazdu?
Uśmiechnęłam się lekko.
- Pamiętam.
- No właśnie. Sytuacja zmieniła się diametralnie. Chciałem dzięki tobie wprowadzić Piotrka w świat kobiet i seksu, ale nie zdążyłem. Niemniej widzę, że skoro podjął się takiej próby, to najwyraźniej powinienem kontynuować swoje działania.
- Interesujące. Myślałam, że w tej sytuacji zabierze go pan do seksuologa, albo chociaż psychologa.
- Nie wierzę w tego typu specjalistów.
Zatkało mnie. Jego żona była przecież psychologiem. Nie chciałam podejmować tematu.
- Czy ja mam rozumieć, że pan nadal chce, abym ja z Piotrkiem..?
Nie miał odwagi odpowiedzieć, tylko kiwnął głową.
Brałam to pod uwagę, ale nie sądziłam, że ponowi propozycję tak szybko po tym, co się zdarzyło ostatnio. Z drugiej strony mogło też być tak, że ta sytuacja utwierdziła go w przekonaniu, że nie powinien z tym zwlekać.  
- Pamiętasz całość naszej rozmowy?
A jednak! Liczyłam, że odpuści sobie ten watek, ale w tym momencie widziałam na jego twarzy, o co mu tak naprawdę chodzi.
- Mam się z panem przespać, żeby zaprezentować moje umiejętności w łóżku. Chciał pan sprawdzić, czy się nadaje do rozprawiczenia pana syna.
- Jesteś bardzo bezpośrednia — powiedział, po czym spojrzał nerwowo na drzwi. Było w tym coś, co mnie zniesmaczyło. Świadomość, że jego żona może przysłuchiwać się tej rozmowie, napawała mnie lekkim dreszczem. Sylwia wiedziała o sprawie, ale mimo to czułam się niezręcznie.
- Nie myślałam o tym. Wydaje mi się, że skoro Piotrek jest napalony na mnie i jak zapewne pan wie sprowokowałam go trochę do tego..
- Co najwyżej pobudziłaś jego wyobraźnie. Owszem, mój syn opowiedział o sposobach nauki, jakie na nim stosowałaś. Wiem, że działało i poniekąd zazdrościłem mu takiej nauczycielki.  
Mężczyzna uśmiechnął się lubieżnie, a jego oczy z mojej twarzy automatycznie zjechały niżej. Położyłam dłoń na moim biuście, pokazując mu, że widzę jego gest i nie do końca mi się on podoba.
- W każdym razie mam wyrzuty sumienia, że za dużo sobie pozwoliłam.
- Zupełnie niepotrzebnie. Poza tym ciesze się, że o tym wspomniałaś. Chciałbym, żebyś teraz w zastępstwie Piotrka pomogła mi odświeżyć moją znajomość niemieckiego. Nie chce dopuścić do sytuacji, że moi synowie będą umieć lepiej dogadać się z ciotką, niż ja.
- Chce pan pewnie, żebym stosowała metody, jakie wypróbowałam z Piotrkiem? - zapytałam z przyjacielskim uśmiechem. Czułam, że muszę trochę spuścić z tonu.
- Myślę, że to byłby dobry początek tego, o czym rozmawialiśmy przed chwilą.
- Rozumiem. No cóż. Skoro uczyłam w ten sposób pana syna..
Dokończenie zdania nie było konieczne.
- Cieszę się. Oczywiście będzie premia. A o sprawie, nazwijmy to, wyprowadzenia Piotrka na prostą porozmawiamy za kilka dni. Zależy mi na tym. Nie chodzi tylko o to, że przy okazji..
- Że przy okazji przeleci pan mnie?
- Naprawdę podziwiam cię za to, że potrafisz mówić o tym tak otwarcie.
- Nie odpowiedział pan na pytanie.
- Nie chodzi tylko o to.
- Jasne — powiedziałam, lekko przeciągając. Uśmiechnęłam się przyjacielsko. Chciałam dać mu do zrozumienia, że mam spory dystans do siebie.
- W każdym razie zapraszam cię jutro na pierwszą lekcję. Mnie będziesz uczyć w gabinecie, a Pawła w jego pokoju.
Ostatnie słowa wypowiedział sztywnym i służbowym tonem. Zapewne zmitygował się, że w tej rozmowie poszedł za daleko. Do takiego poziomu otwartości, jaki ja prezentowałam, brakowało mu sporo, aczkolwiek nie mogłam mu się dziwić.
Zaraz po wyjściu z gabinetu wysłałam wiadomość do Sylwii, z informacją, że chce się z nią natychmiast spotkać.

4 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Gazda

    No to będzie się działo.

  • Kolekcjoner

    Fajne

  • Goscd

    Naprawdę super intryga

  • eksperymentujacy

    Świetnie to rozgrywasz :)
    Fascynujące !!