Korepetytorka 6.

Korepetytorka 6.Ta dziewczyna jest inna, ma niebieskie oczy, różową sukienkę, kocham tylko ją. Jaki piękny świat, gdy się ma dwadzieścia lat....
Słowa tej piosenki chodziły za mną przez cały ranek i przedpołudnie, i były dla mnie natchnieniem. Tego dnia miałam zaplanowaną lekcje z Pawłem. Nadal nie otrzymałam od niego maila z informacją, jaką nagroda chce za dobre opanowanie materiału, jaki mu zadałam. Jego brat poradził sobie z nim świetnie. Nagroda, jaką musiałam mu dać, była dość krępująca, ale teraz nie chciałam o tym myśleć. Wiedziałam, że Pawła nie będzie tak łatwo rozgryźć, i lekcje z nim paradoksalnie będą dużo trudniejsze. W tym chłopaku było jednak coś, co mnie ciekawiło. Nie wiedziałam, czy to moje odczucie, czy sugeruję się tym, co powiedziała mi o nim jego matka. Postanowiłam w każdym razie podejść do niego inaczej niż do Piotrka. Za radą Sylwii postanowiłam zrobić wszystko, by go sobą zauroczyć. Wiedziałam, że najprawdopodobniej przerodzi się to w zakochanie. Bałam się tego, wiedziałam, że muszę być ostrożna, ale czułam jakąś niezrozumiałą pewność i zaufanie do samej siebie.
Chciałam tego dnia wyglądać jak młoda, ładna dziewczyna. Byłam od niego starsza o dziewięć lat. Nie było tego widać, ale ja chciałam mimo wszystko troszkę to jeszcze zniwelować.
Sukienka, jaką wybrałam, była ładna. Ostatni raz nosiłam ją jeszcze w liceum. Mogłam ją założyć, bo tego dnia był wyjątkowo upalny dzień. Sukienka pokazywała sporo, ale na plecach, była wiązana na szyi. Zdecydowałam się nie zakładać ramiączek od stanika. Na nogi włożyłam białe buty. Zastanawiałam się co zrobić tego dnia z włosami. Rozważałam gustowny kok, ale ostatecznie rozpuściłam je i założyłam opaskę. Nie umalowałam się, ale lekko poprawiłam usta błyszczykiem.  
Liczyłam na dwie rzeczy. Pierwsza to taka, że spodobam się Pawłowi i jakoś zbliżę się do niego. Druga to taka, że zobaczy mnie Piotrek i będzie zazdrosny o to, że tak się wystroiłam dla jego brata. Chciałam dąć mu lekki prztyczek w nos. Co prawda widział mnie w samej bieliźnie i mój widok ubranej w ładną sukienkę, to przy tym pryszcz, ale może jednak przemyśli swój stosunek do mnie. Na razie miałam wrażenie, że te korepetycje to dla niego sposób na to, by pogapić się na ciało nauczycielki, a nie by się czegoś nauczyć. Starałam się nie myśleć o tym, co dzieje się z moim ciałem, kiedy jest w pobliżu mnie. Liczyłam na to, że Paweł nie będzie mnie tak podniecał, jak jego brat.
Przed drzwiami spotkałam Baranowskich i Piotrka. Uśmiechnęłam się i przywitałam. Mina Piotrka wyraźnie sugerowała, że jest zachwycony moim widokiem. Chwile, potem kiedy zapytałam, gdzie zastanę Pawła, na jego twarzy pojawiła się złość. To mnie w tym gówniarzu najhardziej denerwowało. Nienawidził swojego brata.
Baranowscy wychodzili na jakąś imprezę, a Piotrka przy okazji mieli powieść na mecz. Tomasz również spoglądał na mnie z zachwytem. Starałam się to ignorować i po zamienieniu kilku słów, udałam się na górę do pokoju Pawła.
Chłopak wyszedł po mnie na korytarz. Uśmiechnął się, ale nie zauważyłam, by mój widok rzucił go na podłogę. Wiedziałam, że jest bardzo nieśmiały, i nawet jeśli mu się podobam, to za nic tego nie okażę. Właśnie to było w nim najtrudniejsze.
Jego pokój w porównaniu do pokoju jego brata był zupełnie inny. Przede wszystkim był o wiele mniejszy. Na ścianach nie było żadnych plakatów, a na regałach zamiast pucharów były książki. Było w nim czysto. Na podłodze ani na krzesłach nie walały się żadne ubrania. Z drugiej strony niczym mnie nie zaskoczył. Właśnie takiego obrazu się spodziewałam. Mimo wszystko byłam pełna podziwu dla niego. Wiedziałam, że sam dba o czystość.
- No i jak tam nauczyłeś się słówek o częściach ciała? - zapytałam na początek. Od razu skarciłam się za to. Zapomniałam, że kiedy zastanawiałam się nad przebiegiem tej lekcji, ustaliłam, że na początek odbędę z nim jakąś luźną rozmowę, by go trochę ośmielić. Szybko postanowiłam naprawić swój błąd.
- Albo wiesz co, może na początek opowiesz mi coś o sobie?
- Myślę, że po rozmowie z moim tatą, i po tym, co ostatnio na naszej wspólnej lekcji pani zobaczyła, wie pani o mnie już wszystko — powiedział ze smutną miną.
- Dlaczego tak myślisz? - zapytałam zdziwiona.  
- Nieważne. Lepiej zacznijmy już tę lekcję.
- Dlaczego nie napisałeś mi, jaką chcesz nagrodę?
- Nie miałem pomysłu, poza tym trochę się wstydziłem.
- Czego?
Chłopak zrobił się czerwony. To był dla mnie jasny sygnał, że najprawdopodobniej jego myśli w tym momencie oscylowały wokół mojego ciała. Zapewne chciałby w nagrodę otrzymać coś podobnego, jak jego brat, ale nie miał odwagi, by o to poprosić. Sama nigdy bym nie wyszła z taką propozycją.
- A mój brat dostał nagrodę? - zapytał.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć, ale nie zaprzeczyłam. Piotrek przy nim zaproponował mi rozbierankę w nagrodę i Paweł miał świadomość, że zapewne nie zmienił zdania.
- Ja nie chcę żadnej nagrody — powiedział i poprawił się na krześle.
Zapytałam go o kilka słówek. Nie miał większych problemów, ale widać było, że nauka nie przychodziła mu tak łatwo, jak jego bratu. Być może było to spowodowane tym, że nie miał takiej motywacji...
- A może teraz zrobimy przerwę i zagrasz coś? - zapytałam, wskazując na futerał ze skrzypcami.
Chłopak z uśmiechem na twarzy podszedł do instrumentu. Widać było, że sprawia mu to niesamowitą przyjemność. Wziął w dłonie skrzypce, smyczek i zaczął grać. Wspaniała melodia zaczęła unosić się po pomieszczeniu. To było coś niesamowitego. Miał dopiero szesnaście lat, ale widać było, że urodził się z niesamowitym talentem. Melodia była cudowna. Gdyby nie to, że gra zatańczyłabym z nim. Miałam na to ogromną ochotę. Kiedy skończył, wstałam i spontanicznie zaczęłam bić brawo. Byłam tym zachwycona.
- Pięknie! Chłopaku, ty masz talent! - powiedziałam uradowana, zakrywając usta.
- Mama też tak mówi — powiedział, wkładając instrument do futerału.
Fakt, że nie wspomniał o ojcu, i bracie był znamienity. Najwidoczniej oni uważali grę na skrzypcach za dziwactwo.
Wróciliśmy do lekcji. Paweł miał problem z prawidłową wymową kilku słówek, ale wspólnie daliśmy sobie z tym rade.
- Czy mój brat poradził sobie lepiej? - zapytał mnie na koniec. Nie chciałam go okłamywać, zważywszy na fakt, że to miałoby to bardzo krótkie nogi.
- Tak, ale to nie ma znaczenia.
- Powie pani tacie, że poszło mi gorzej?
Zaskoczył mnie tym pytaniem. Wiedziałam, co może się za nim kryć.
- Nie mam takiego zamiaru — powiedziałam z uśmiechem na twarzy. - Poza tym wcale nie uważam, że poszło ci gorzej. Wymawianie niemieckich słów jest bardzo trudne dla kogoś, kto pierwszy raz spotyka się z tym językiem.
- Może ma pani racje.
- Wiesz co, dajmy spokój z tym „pani”. Jestem od ciebie niewiele starsza i mów do mnie po prostu Edyta albo Edi, jeśli chcesz.
Chłopak był zaskoczony moją propozycją. Sama z siebie zaproponowałam, że jeśli chce, to przy rodzicach i bracie może dalej mi „paniować”. Uśmiechnęłam się przy tym z konspiracyjną miną. Chłopakowi ten pomysł wyraźnie się spodobał i po raz pierwszy tego dnia uśmiechnął się do mnie.
Wiedziałam, że pierwszy lód został przełamany i miałam nadzieje, że teraz będzie już tylko lepiej.
- Skoro sam nie wybrałeś sobie nagrody, to pozwól, że ja sama ci ją dam — powiedziałam.
Był zaskoczony. Podeszłam do niego, położyłam ręce na jego ramionach, by dodać mu trochę pewności siebie. Pocałowałam go w policzek.
Zrobił się czerwony, ale w jego oczach widać było radość. Był zadowolony, że dostał całusa od swojej korepetytorki, która bez fałszywej skromności była bardzo atrakcyjną dziewczyną. To mógł być pierwszy taki pocałunek w jego życiu.
- To było miłe, dziękuje — powiedział.
- Uśmiechnęłam się, zabrałam torebkę i wyszłam.
Całą drogę zastanawiałam się nad tym chłopcem. Porównywałam go do brata. Urzekł mnie swoją skromnością, talentem i wdziękiem. To był naprawdę mile spędzony czas. Z drugiej strony złapałam się na tym, że przy nim nie czułam się tak podniecona, jak przy jego bracie. Skarciłam się za takie myśli.
Taka mimo wszystko była jednak bolesna prawda.

1 komentarz

 
  • GallAnonim

    Bardzo dobre. Szkoda tylko że takie krótkie te części. Czekam na kolejne