Murtagh - 40(fanfiction)

Safira rozłożyła swoje ogromne skrzydła i odbiła się mocno od brukowanego dziedzińca, wznosząc się majestatycznie ponad Ilireę. Po chwili dołączył do niej Fírnen, dużo mniejszy od swej siostry, wzlatując znad obronnych blanek. Murtagh wraz z Nasuadą stali jeszcze przez chwilę, przyglądając się malejącym smokom z ponurą powagą.
- Chciałbym z tobą o czymś porozmawiać – powiedział Jeździec, gdy w otoczeniu Nocnych jastrzębi zmierzali do swej komnaty.
- O co chodzi, najdroższy? – zapytała łagodnie.
- Chciałbyś cię prosić, abyś opuściła Ilireę – mruknął, gdy doszli na miejsce.
- Dlaczego? – zdumiała się.
- Stolica jest zbyt narażona na atak Szarego Ludu. Wciąż drżę o twe bezpieczeństwo. Zwłaszcza po tym, co się tu wydarzyło – wyjaśnił, gdy weszli do środka. – Proszę cię, udaj się jak najprędzej do Orika.
- Sądzisz, że właśnie tam będę bezpieczna? – zapytała z niejakim powątpiewaniem.
- Na pewno dużo bardziej niż tutaj. Tronheim jest wielkim miastem, a poza tym trzeba przebyć Pustynię Hadaracką, by dostać się do Gór Beorskich. A tam jest wiele opuszczonych tuneli, więc odnalezienie tego właściwego zajmuje trochę czasu – powiedział poważnie, biorąc ją w objęcia. – Nie mogę was stracić, Nasuado. Nie, kiedy wreszcie pozbyłem się ciążącego nade mną jarzma Galbatorix’a!
- Nie opuszczę poddanych, Murtagh’u – zaprotestowała. – Ludzie mnie potrzebują! Jakby to wyglądało, gdybym uciekała za każdym razem, gdy ktoś zagrozi królestwu? Nie byłabym wtedy godna noszeni korony! A teraz niebezpieczeństwo jest jeszcze potężniejsze niż rok temu. Nie mogę tego uczynić!
- Jestem pewny, że nikt przy zdrowych zmysłach nie miałby ci tego za złe, najmilsza! Zwłaszcza biorąc pod uwagę twój błogosławiony stan – mruknął, zdejmując grubą kamizelkę.
- Nie, Murtagh’u. Nie jestem już jedną z Vardenów. I nie chowam głowy w piasek w nadziei na przeczekanie niebezpieczeństwa! Myślałam, że mnie znasz…
- Znam cię, Nasuado i wiem, jak dumna i uparta jesteś – warknął z irytacją, podążając za nią do łaźni, gdzie czekała już na nich przyszykowana kąpiel.
- Proszę, zrozum mnie – spuściła nieco z tonu i spojrzała na niego błagalnie.
- Rozumiem – przyznał po chwili niechętnie, znów ją obejmując, gdy pozbyła się odzienia. Przejechał dłońmi wzdłuż jej boków, na co zamruczała cicho z zadowoleniem, gdy ten drobny gest sprawił jej wielką przyjemność. – Ale nie pochwalam – dodał po chwili.
- Wiem – przyznała. – Za niedługo zrobię się naprawdę gruba – wyszeptała, odwracając się stronę ustawionego na przeciwnej ścianie wysokiego zwierciadła.
- Dla mnie zawsze będziesz najpiękniejsza – wymruczał jej do ucha i pocałował ją w szyję. Uśmiechnęła się do niego delikatnie, acz nieco ponuro, gdy pomagał wejść jej do wielkiej balii wypełnionej przyjemnie ciepłą wodą.
- Chciałabym, abyś coś mi przyobiecał, Murtagh’u – powiedziała cicho.
- Co tylko chcesz, najmilsza.
- Chcę, byś obiecał mi, że zrobisz wszystko, o tylko będziesz w stanie, by jak najlepiej wychować nasze dziecko, gdyby mnie niespodziewanie zabrakło…
- O czym ty mówisz? – zdumiał się. Spojrzał na nią poważnie, gdy odwróciła się w jego stronę. – Źle się czujesz?
- Nie! – zaprotestowała gwałtownie, potrząsając głową. – Po prostu się boję…
- Czego?!
- Porodu – wyznała, a w jej oczach pojawiły się łzy. – Tego, że nie dam rady i się poddam.
- Najmilsza ma! – Murtagh natychmiast otoczył ją swoimi ramionami. – Jesteś niebywale odważną i silną kobietą. Przypomnij sobie Próbę Długich Noży! – wyszeptał, tuląc Nasuadę do swej piersi. – Nie sądzę, by poród był boleśniejszy od tamtych zawodów, czy tortur, jakie zafundował ci Galbatorix, a których ja byłem wykonawcą…
- Nie myśl o tym – powiedziała. – Poza tym, nie wiesz, co mówisz. Poród może kosztować matkę nawet życie, jeśli dziecko źle się ułoży! Lub ta może zemrzeć w połogu – wychlipała.
- Nasuado – powiedział miękko. – Rozumiem to, że się obawiasz, to naturalne, ale zapewniam cię, najdroższa, że z powiciem dziecka poradzisz sobie doskonale. Naprawdę nie masz się czego obawiać. W stolicy posiadamy wspaniałych medyków, a ja sam jestem Jeźdźcem. Poza tym do rozwiązania zostało jeszcze trochę czasu i jestem przekonany, że wtedy będą tu już i Eragon i Arya, a ci zapewne nie odmówią ci swej pomocy...

502 czyt.
100%41
elenawest

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 788 słów i 4602 znaków.

1 komentarz

 
  • Mmakao

    Mmakao · 11 wrz 2018

    Trochę krótkie jak jak na taki odstęp czasu.
    A i chyba piszę się Saphira nazwę smoczycy.