Za mało - Rozdział 32

Natalia

Wpatruję się w talerz wypełniony frytkami, doskonale zdając sobie sprawę, że powinnam coś zjeść. Wykręcam sobie palce pod stołem, niepewnie zerkając w stronę milczącego Szymona. To milczenie trwa od momentu, w którym przekroczyłam próg jego mieszkania i napomknęłam o wiadomościach od Kuby. Zaproponował frytki i tyle. Powoli dopadają mnie wyrzuty sumienia, bo zaczynam rozumieć, jak to musi wyglądać z jego strony. Jeszcze niedawno uparcie twierdziłam, że kończę z facetami, odpychałam go i wygłaszałam głupie kazania. Pomógł mi podnieść się po rozstaniu z Kubą, co wcale nie oznacza, że to w jego ramię powinnam się teraz wypłakiwać.

Przełykam z trudem ślinę i ponownie patrzę na talerz z frytkami. Mam ściśnięte gardło, a mój żołądek stanowczo odmawia przyjęcia jakiegokolwiek jedzenia. Biorę głęboki wdech i znowu zerkam na Szymona, który nie odrywa oczu od stołu. Opuszczam wzrok na jego napięte ręce, co tylko podwaja moje wyrzuty sumienia.

– Przepraszam – wyduszam z siebie, nie wiedząc, co jeszcze powinnam dodać.

Kiwa głową, ale nic nie mówi. Coś boleśnie ściska mnie w dołku. Już żałuję, że tu przyszłam. Mogłam zostać w mieszkaniu lub pojechać do siostry.

– Jedz – burczy pod nosem.

– Nie jestem głodna.

Wzdycha i odkłada widelec. Jego szczęka napina się, a potem rozluźnia. Opiera łokcie na stole i splata dłonie, przyciskając je do ust. Niechętnie na mnie patrzy.

– Wyrzuć to z siebie.

Nawet jego głos brzmi nieprzyjemnie.

– Nie chcę rozmawiać o Kubie – odparowuję.

– To dobrze. – Potakuje głową, chociaż nie wygląda na przekonanego. – Bo ja też nie chcę.

– Przepraszam, że tutaj przyszłam... – Wykręcam sobie boleśnie palce. – Byłeś pierwszą osobą, o której pomyślałam. – Zaciskam usta. – Napisał już wczoraj z życzeniami urodzinowymi – dodaję gorzko. – Ale zignorowałam go. Dzisiaj przerwał naszą... rozmowę.

Kręci głową.

– Może wystarczyłoby mu napisać, że ma spadać? – sugeruje chłodnym tonem.

– Jeśli mu odpiszę, pomyśli, że chcę z nim jednak gadać.

– Skoro nie chcesz mieć z nim kontaktu, to chyba warto go o tym poinformować, nie sądzisz?

Nabieram powoli powietrza do płuc. Staram się nie dopuszczać do siebie myśli, że za dziwne zachowanie Szymona odpowiada zazdrość.

– On o tym wie.

– Najwidoczniej nie – rzuca chłodno.

Odchylam się na krześle, a do moich oczu napływają łzy.

– Powiedziałam mu, że nigdy nie byłabym z nim szczęśliwa – wypalam. – On nigdy nie zapragnie mieć dzieci. Na dodatek mnie okłamywał! Naprawdę myślisz, że po tym wszystkim mogłabym tak po prostu do niego wrócić i udawać...

– Już sam nie wiem, co myślę!

Gwałtownie podnosi się z krzesła i w ciszy sprząta ze stołu nasze talerze. Przyglądam mu się, gdy wyrzuca resztki, a potem wkłada naczynia do zlewu. Na koniec opiera się dłońmi o krawędzie szafki. Cały czas jest spięty i niezadowolony.

– Nie chcę do niego wrócić.

Nie reaguje, wciąż odwrócony do mnie plecami.

– Nie kocham go.

Opuszcza bezradnie ramiona.

– To po co tu przyszłaś?

Wstaję od stołu i powoli do niego podchodzę. Moje serce dudni w piersi jak szalone.

– Bo mieliśmy być ze sobą szczerzy, tak?

Odwraca się i krzyżuje ramiona, narzucając dystans.

– Wczoraj musiałem słuchać, jak twoja najlepsza przyjaciółka wychwala Kubę, uważając, że to najlepszy facet, na jakiego mogłaś trafić, że miłość wymaga poświęceń i inne bzdury – mówi gorzko. – Dzisiaj muszę słuchać, że ten idiota cię kocha i tęskni. – Wzdycha. – Mam dość spierdolenia w swoim życiu.

Obejmuję się mocno ramionami, bo nie wiem, co mam zrobić z rękami. Chcę wtulić się w jego szerokie ramiona i zapomnieć, ale on tego nie chce. Dystansuje się, bo myśli, że ja wciąż coś czuję do Kuby.

– Nie kocham go – powtarzam.

– W porządku.

– Nie, nie jest w porządku – wybucham. – Nie wierzysz w to.

– Nie wierzę – przyznaje. – I mam dość tej rozmowy. Muszę się wyspać. – Macha niedbale dłonią w stronę swojej sypialni. – Możesz spać w moim łóżku, ja prześpię się na fotelu.

Czuję się dotknięta do żywego.

– Dlaczego mamy spać osobno?

– A dlaczego razem? – pyta chłodno. – Zaraz się pokłócimy, więc lepiej skończmy już ten temat.

Nie zamierzam odpuścić, ale gdy tylko otwieram usta, Szymon unosi dłonie i kręci głową.

– Mam dość, rozumiesz? Idę się wykąpać. – Macha ręką w stronę sypialni. – Tara śpi na moim łóżku, więc jeśli ci to przeszkadza, wezmę ją tutaj.

Odwracam wzrok, bo jestem bliska płaczu. Wściekła na siebie, mam ochotę wyjść z tego mieszkania, ale wiem, że nie powinnam tego robić.

– Tara mi nie przeszkadza – mówię cicho. – Dobranoc.

Idę do jego sypialni, a on mnie nie zatrzymuje. Dopiero za drzwiami zdaję sobie sprawę, że po moich policzkach spływają łzy. Zerkam na śpiącą Tarę i przygryzam wargę. Wygładzam materiał sukienki na brzuchu, zastanawiając się, w czym ja w ogólę będę spać. Spanie w samej bieliźnie nie wchodziło w grę, bo nie chcę, żeby Szymon pomyślał... Przymykam powieki i rozmasowuję palcami skronie.

Mogłam po prostu zablokować numer Kuby.

Przypominam sobie o Mai i bzdurach, które wygadywała. Jeśli miała coś wspólnego z wiadomościami od Kuby, to już nigdy się do niej nie odezwę. Nie pozwolę, żeby ktoś próbował sterować moim życiem. Miłość nie wymaga żadnych poświęceń. To czyste, piękne uczucie. Mogę pójść na kompromis, ale to jedyne ustępstwo, na jakie jestem gotowa.

Obracam się w stronę Tary i wsuwam palce w miękką sierść. Ciche pomrukiwanie wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Ignoruję terraria, bo obrzydliwe pająki – poza Smitim – nie są w stanie pogorszyć mojego nastroju.

Gorzej być już nie może.

____

Szymon

Patrzę w lustro i próbuję wbić sobie do głowy, że tu naprawdę chodzi o szczerość. Jestem wściekły na Natalię, bo nie zamierzam być żadnym, pieprzonym pocieszycielem. Nie chcę, żeby tu spała, bo ostatnie czego pragnę, to czuć jej zapach w moim łóżku. Przecieram dłonią twarz, bo i tak muszę wejść do sypialni, żeby dać jej coś do spania.

Dlaczego nic nie może być proste, do cholery?

Jeszcze wczoraj całowaliśmy się i myślałem, że teraz będzie już dobrze. Nie przekroczyliśmy granicy. Widziałem na jej twarzy uśmiech, gdy się żegnaliśmy. Była szczęśliwa. Może nie przez cały wieczór, ale na pewno przez te kilka minut, kiedy byliśmy sami. Uśmiecham się pod nosem, bo Natalia wyglądała zjawiskowo w tej żółtej sukience. Dzisiaj ma na sobie czarną sukienkę. Bardzo długą i szeroką, ale jej wygląd prawdopodobnie jest odbiciem jej kiepskiego nastroju.

Poprawiam spodnie dresowe i wychodzę z łazienki. Nie obchodzi mnie, że nie mam na sobie koszulki. Jestem u siebie, więc mogę paradować nawet nago i nikt nie powinien mieć do mnie pretensji. Pukam do drzwi sypialni. Po chwili słyszę ciche zaproszenie, dlatego biorę głęboki wdech i wchodzę do środka. Natalia siedzi na łóżku i głaszcze śpiącą Tarę. Zauważam jej smutne, zaczerwienione oczy, ale udaję, że mnie to wcale nie rusza. Wyciągam z szafy koszulkę i kładę ją na poduszce.

– Możesz w tym spać. W łazience znalazłem zapasową szczoteczkę, więc możesz jej użyć. – Niechętnie spoglądam na nią przez ramię. – Dobranoc.

– Dziękuję – szepcze. – Dobranoc.

Zabieram jedną poduszkę, wyciągam koc i wychodzę. Zaczynam mieć powoli wyrzuty sumienia. Zaciskam szczękę i rozkładam fotel, bo Natalia nie ma żadnych wyrzutów sumienia. Pewnie nawet nie rozumie, dlaczego jestem zły.

Rzucam poduszkę na fotel, a potem sam na nią padam i przykrywam się kocem. Jestem zbyt wysoki, więc wystają mi nogi. Sfrustrowany, uginam je, ale to niewiele pomaga, bo teraz wystają mi kolana. Z trudem przerzucam się na plecy, ale uderzam ramieniem w poręcz fotela. Zgrzytam zębami, bo mam dość. Naprawdę mam dość, dlatego przenoszę się na podłogę. Rozkładam się na dywanie i zamykam oczy, nie przestając zaciskać zębów.

Przed oczami staje mi obraz smutnej Natalii. Odruchowo myślę o Kubie i mam ochotę mu przywalić. Zaczynam żałować, że nie zrobiłem tego wcześniej, gdy mówił, że ją zawiódł. Obiecuję sobie, że nasze następne spotkanie skończy się złamaniem mu nosa.

Obracam się na plecy i przeklinam, bo jutro będę miał piękny wzór dywanu na skórze.

*

Piję kawę i co chwilę zerkam na swoją nagą klatkę piersiową oraz brzuch – wyglądam śmiesznie. Na dodatek bolą mnie plecy i lewe ramię, jestem też niewyspany. Natalia i Tara wciąż śpią. Za chwilę będę musiał obudzić psa, ale mam nadzieję, że nie zrobi zamieszania. W nocy słyszałem płacz, co doprowadzało mnie do szału, bo nie byłem tam. Leżałem na podłodze w innym pomieszczeniu i złościłem się na tę dziewczynę, zamiast wziąć poduszkę i pójść do sypialni, żeby położyć się obok i... przytulić ją.

Sięgam po komórkę, bo muszę uprzedzić Klarę. Pewnie nie będzie zaskoczona obecnością Natalii w moim mieszkaniu, ale nie chcę stawiać jej w niezręcznej sytuacji i już na pewno nie chcę, żeby tworzyła sobie jakiś chory obraz wczorajszego wieczoru. Odbiera praktycznie od razu.  

– Pamiętam o dzisiaj. Wpadniemy z Amelią o dwunastej – mówi szybko.

– Wiem, że pamiętasz. – Drapię się po głowie. – Moje mieszkanie nie będzie puste.

– No tak, bo będzie w nim Tara – rzuca ze śmiechem. – Nie wyspałeś się czy co?

Przewracam oczami.

– Natalia jest u mnie.

– Wow, szybko poszło.

Zaciskam zęby.

– Do niczego między nami nie doszło.

– Przecież nie musisz mi się tłumaczyć. Jesteś dorosły i chyba wiesz, co robisz?

– Ja spałem na podłodze w salonie, a ona na łóżku w sypialni – odpowiadam poirytowany.

– Co się stało?

– Długo by gadać...

– To mów. Tylko najważniejsze informacje.

Wzdycham ciężko, ale postanawiam na szybko opowiedzieć o tym, co wydarzyło się przez ostatnie dwa dni. Klara długo milczy. Doskonale wiem z jakiego powodu.

– Czyli... jej przyjaciółka cię nie lubi i wolałaby, żeby Natalia była z Kubą. I ten Kuba napisał do Natalii, że ją kocha i tęskni. A ona przybiegła do ciebie, a ty się wkurzyłeś. Powiedziała też, że nie chce do niego wrócić i go nie kocha, ale ty jej nie wierzysz, więć dalej jesteś wkurzony. Dobrze zrozumiałam, tak?

Nie wspomniała nic o Bartku, dlatego postanawiam tymczasowo nie wracać do tematu jej małżeństwa.

– Tak – odpowiadam zniecierpliwiony. – Miałem prawo się wkurzyć, prawda?

– Odepchnąłeś ją.

– Wcale tego nie zrobiłem – syczę. – Po prostu nie będę jej pocieszycielem. Jeszcze niedawno mówiła, że kończy z facetami. Na jej urodzinach...

– Całowaliście się i co z tego? Szymon, ona była z Kubą szmat czasu. To normalne, że wciąż coś do niego czuje, bo na pewno czuje. Może i go nie kocha, ale... – Wzdycha sfrustrowana. – Spójrz na mnie i Bartka. Powinnam przestać go kochać pół roku temu, gdy dowiedziałam się, że mnie zdradzał i okłamywał, ale nie potrafię. Rozumiesz? Nie potrafię przestać go kochać. To też nie znaczy, że będzie tak zawsze. Ale nasza sytuacja jest zupełnie inna.

– Mogłaś się powstrzymać od tych mądrości.

– Przecież powiedziała ci, że go nie kocha – przypomina.

– Twoim zdaniem wciąż coś do niego czuje – rzucam wkurzony.

– A nie pomyślałeś, że może Natalia jest smutna, bo przypomniała sobie, jak bardzo Kuba ją zranił? Ten facet jest głupkiem, skoro nie potrafi odpuścić. Przekreślił ich związek swoim egoizmem. Musiałaby być kompletną idiotką, żeby chcieć do niego wrócić. Powinieneś być przy niej.

– Muszę kończyć, bo jeszcze nie wyszedłem z Tarą na spacer.

– Szymon, nie rań jej.

– Nie ranię – warczę. – Przecież pozwoliłem jej zostać, tak? Śpi w moim łóżku.

– Ale ciebie w nim nie było.

– Bo nie jesteśmy razem, do cholery.

– Średni powód – mówi rozbawiona. – Jesteście dorośli i chyba potraficie trzymać ręce przy sobie, prawda?

Muszę zmienić temat, bo zaczynam gotować się w środku ze złości.

– A ty? Wybaczysz Bartkowi?

– Nie wiem...

Ściągam brwi, bo nie podoba mi się ta odpowiedź. Klara brzmi na bezradną i pokonaną.

– Już przyznałaś, że go kochasz, ale czy potrafiłabyś poradzić sobie z jego zdradą?

– Zrobił to dawno temu. Od tamtego czasu wiele rzeczy się zmieniło. Wzięliśmy ślub, kupiliśmy dom i urodziła się Amelka. Bartek... – milknie i wypuszcza głośno powietrze z płuc. – Bartek chyba już wtedy zrozumiał, że popełnił błąd. Teraz płaci za ten błąd, a przecież dobrze nam było razem. Jest dobrym ojcem. I był dobrym mężem.

Pocieram dłonią czoło.

– Czyli mu wybaczysz? – pytam ponownie.

– Nie wiem, Szymon. To trochę skomplikowane. Nie mogę tego zrobić ze względu na Amelię, bo będę nieszczęśliwa. Ale... i tak będę nieszczęśliwa, wiesz?

– Ostatnio rozmawialiśmy o rozwodzie.

– Tak, ale mamy za sobą już kilka szczerych rozmów, a przynajmniej prób, bo Bartek jest uparty i nie zamierza tak łatwo odpuścić.

– Wow, czyli mój brat poszedł po rozum do głowy – prycham. – Nie rozumiem, dlaczego przyszedł do mnie, skoro sami już powoli dochodzicie do porozumienia.

– Wie, że się waham. Rozwód wydaje się najrozsądniejszą opcją. Ale... wcale nie chcę iść do żadnego sądu. Ludzie... się zmieniają.

Zamykam oczy, bo już się nienawidzę za to, o co za chwilę się zapytam.

– A jeśli historia się powtórzy?

Zapada cisza.

Nie chcę zmuszać Klary do czegokolwiek. Chcę, żeby była pewna swojej decyzji. Mój brat ma dobre momenty, ale i tak uważam go za idiotę. Gdyby to jeszcze była jedna noc, ale było ich kilka, a potem jeszcze te pieniądze... To już wtedy wyglądało kiepsko, a z perspektywy czasu wcale nie jest lepiej.

– Podobno musisz kończyć – odzywa się Klara. – I jeszcze jedno. Korzystaj z tych pieniędzy i rzuć pracę w restauracji.

Przewracam oczami, bo znowu się zaczyna.

– Tak, tak. Wiem.

– Mówię poważnie – mówi surowo. – Musisz zacząć korzystać z życia.

– W porządku. Tym razem naprawdę kończę. Cześć!

– Pamiętaj, że nie dam ci z tym spokoju. Cześć!

Odkładam komórkę, biorę głęboki wdech i kieruję się w stronę sypialni. Przystaję w drzwiach, gdy zauważam w jaki sposób śpi Natalia. Zasycha mi w ustach na sam widok jej odsłoniętych nóg. Śpi na kołdrze, a koszulka podwinęła się, więc widzę jej skąpe majtki i odsłonięte pośladki. Leży w poprzek łóżka, wtulona w Tarę.

Najpierw podchodzę do szafy i wyciągam z niej ubrania. Gdy już wszystko mam, klękam ostrożnie na łóżku i pochylam się nad Tarą. Budzę ją bardzo delikatnie i mam ogromną nadzieję, że ona równie delikatnie wstanie z łóżka i wyjdzie z tego pokoju. Ledwo otwiera oczu, a ja już przyciskam palec do ust, obrzucając ją dość wymownym spojrzeniem. Ciche skomlenie sprawia, że odruchowo zerkam na Natalię, która właśnie obraca się na drugi bok, dzięki czemu Tarze będzie łatwiej się ewakuować. Zamiast zająć się psem, opuszczam wzrok na odsłonięty tyłek Natalii.

Dobrze, że nie spaliśmy razem.

Wskazuję Tarze drzwi, a ona po cichu zeskakuje z łóżka i wybiega truchtem z pokoju – jest przy tym taka cicha, że jestem w szoku. Powinienem pójść w jej ślady, ale zamiast tego nachylam się nad Natalią i całuję ją w policzek. Jeszcze przez chwilę wpatruję się w jej spokojną twarz, a potem wstaję i wychodzę, cicho zamykając za sobą drzwi.

Moja złość zniknęła trzydzieści sekund temu.

____

Natalia

Budzi mnie hałas dochodzący z kuchni. Dzięcięcy głos i szczekanie psa sprawiają, że spanikowana siadam na łóżku i rozglądam się wokół, zastanawiając się, gdzie ja jestem. Przecieram dłońmi twarz, gdy przypominam sobie o fatalnym wieczoru i jeszcze gorszej, samotnej nocy.

Szymon źle zinterpretował moje łzy. Może nie powinnam od razu do niego przychodzić. Mogłam na spokojnie przemyśleć całą sytuację, a dopiero potem zjawiać się w progu jego mieszkania. Może... gdybym nie płakała, wyrzuciła z siebie prawdę głosem pozbawionym emocji... Może właśnie to by przekonało Szymona, że naprawdę nie kocham już Kuby i za nim nie tęsknię.

Do szczekania i dzięcięcego świergotu dochodzi jeszcze jeden głos. Jest dziwnie znajomy i należy do dorosłej kobiety. Wyskakuję z łóżka, przebieram się szybko we wczorajszą sukienkę i wychodzę z sypialni. Zamieram w progu na widok Klary. Mrugam nerwowo przeskakując spojrzeniem na jej córkę, a potem Tarę.

– Hej – mówi Klara, odwracając się w moją stronę. – Przepraszam za hałas, ale Amelia i Tara nie potrafią być cicho, gdy są razem. – Uśmiecha się przepraszająco. – Właśnie wróciliśmy ze spaceru. Kupiłam po drodze pączki i ciastka. Zjesz z nami?

Jestem skołowana, bo Klara nie wygląda na zaskoczoną.

– Gdzie Szymon? – pytam.

– Dochodzi trzynasta. Od rana jest w pracy. Wróci pewnie koło dwudziestej, bo dzisiaj ma taką dziwną zmianę w restauracji, a potem jeszcze jedzie do sklepu budowalnego, bo musi coś załatwić. – Macha dłonią. – Dam Tarze jeść, Amelia jeszcze chwilę się z nią pobawi i pójdziemy do domu, więc będziesz mogła się jeszcze trochę przespać.

Nabieram ostrożnie powietrza do płuc i podchodzę bliżej, żeby Amelia mnie nie usłyszała. Póki co nie zauważyła mojej obecności, bo pies pochłonął całą jej uwagę.

– Raczej wyjdę z wami. – Poprawiam kosmyki włosów, nagle zdając sobie sprawę, że muszę bardzo źle wyglądać. – Ale chyba najpierw skorzystam z łazienki i doprowadzę się do porządku. – Uśmiecham się niepewnie. – Szymon powiedział ci, że tu będę?

Kiwa głową.

– I mam nadzieję, że nie będziesz zła, bo powiedział również o Kubie.

Sztywnieję. Chcę się wkurzyć, ale wiem, że Klara jest dla Szymona kimś w rodzaju przyjaciółki. Dobrze, że z kimś o tym porozmawiał, bo tłumienie w sobie emocji nie jest niczym dobrym.

– Źle zrozumiał...

– Wiem – przerywa, kładąc dłonie na moich ramionach. – Próbowałam mu wytłumaczyć, ale jest uparty. Zazdrość chwilowo przysłoniła mu zdrowy rozsądek. Te kilka godzin w pracy powinny mu uświadomić, że nic nie jest czarne ani białe.

– Nie kocham go – wyrywa mi się. – Chodzi mi o Kubę – dodaję szybko.

Klara wzdycha.

– Dlatego też powinnaś postawić się w jego sytuacji. Twój związek z Kubą nie był przelotny, bo planowaliście wspólną przyszłość. Może bez dzieci w jego przypadku, ale jednak. Gdybyś wszystko potoczyło się inaczej, nie stałabyś tu teraz. Szymon pewnie z czasem znalazłby sobie kogoś innego, ale myślami wracałby do ciebie.

Chcę coś powiedzieć, ale nagle między nami pojawia się Amelia.

– Ciocia Natalia? – pyta, mrużąc oczy.

Uśmiecham się.

– Cześć – mówię.

– Co robisz u wujka Szymona? – Amelia przekrzywia głowę w zabawny sposób i długo mi się przygląda. – Masz nieuczesane włosy i niewyprasowaną sukienkę.

Klara posyła mi przepraszające spojrzenie, ale uśmiecham się do niej, bo dzieci bywają bardziej spostrzegawcze niż dorośli. Nie zamierzam jednak odpowiadać na pytanie, czy jestem dziewczyną Szymona, dlatego postanawiam uciec do łazienki.

– Dopiero wstałam, a sukienkę wygniotła Tara – wyjaśniam.

– Może pomyślała, że jest żelazkiem? – sugeruje mała.

Obie z Klarą wybuchamy śmiechem. Ciche, protestujące skomlenie rozbawia nas jeszcze bardziej. Zerkam w stronę sypialni, gdzie zostawiłam komórkę, ale nie zamierzam po nią wracać. Szymon na pewno nie napisał żadnej wiadomości. Jedyne, na co mogę się natknąć, to na bezsensowne SMS–y od Kuby.

– Pójdę się ogarnąć – mówię do Klary, wskazując dłonią łazienkę.

Kiwa głową i odwraca uwagę swojej córki. Przyglądam się im jeszcze przez chwilę. Nie rozumiem, dlaczego Klara stoi po mojej stronie i dlaczego w ogóle chce mi pomóc, ale doceniam to. Doceniam również sam fakt, że Szymon nie wyprosił mnie rano z mieszkania, tylko pozwolił zostać.

Zamykam się w łazience, opieram plecami o drzwi i wypuszczam cicho powietrze z płuc. Zwlekam z patrzeniem w lustro. Wiem, że powinnam jak najszybciej wrócić do domu, wziąć jeszcze jeden prysznic i przemyśleć na trzeźwo kolejny krok, bo muszę poważnie porozmawiać z Szymonem i wyjaśnić mu, że wcale wczoraj nie miał racji.

Nie kocham Kuby. Nie tęsknię nawet za nim. Tęsknię jedynie za chwilami, gdy naprawdę byłam szczęśliwa. Jednak za każdym razem, gdy moją głowę zalewają dobre wspomnienia, przypominam sobie, że moje szczęście było kłamstwem.

Maja nie ma racji. Szymon musi to zrozumieć.

____

Szymon

Gapię się na lustro od dobrych piętnastu minut. Pocieram dłonią brodę ze zdenerowania, bo powinienem wrócić do mieszkania. W drodze na magazyn spotkałem Milenkę, która nie mogła się powstrzymać i wygłosiła kazanie na temat mojego dziwnego zachowania. Wczoraj podobno byłem zbyt rozkojarzony, a dzisiaj podobno mam minę mordercy. Niestety muszę przyznać, że moje lustrzane odbicie nie wygląda dzisiaj przyjaźnie.

Słyszę kroki, więc obracam głowę i wysilam się na kiepski uśmiech.

– Co to lustro tu robi? – pyta Wojtek, podchodząc bliżej.

– Stoi.

– Widzę, że stoi – kpi. – Zdziwiłbym się, gdyby leżało.

Gromię go wzrokiem i zaciskam szczękę.

– Powinieneś chyba pracować?

– Daruj sobie. – Uśmiecha się bezczelnie. – Dzisiaj masz wolne, a rządy sprawuje Milenka. Już porozstawiała wszystkich po kątach.

– To dobrze.

– Skąd ta mina mordercy?

Przewracam oczami.

– Czy Milenka potrafi trzymać język za zębami? – Wzdycham. – Mam gorszy dzień.

– Chyba morderczy.

Obrzucam Wojtka lodowatym spojrzeniem, więc szybko unosi dłonie w przepraszającym geście.

– Przepraszam – rzuca. – Samo się nasunęło.

– Nieważne – warczę. – Mógłbyś podskoczyć i wydrukować mi formatkę na to lustro? Kupuję je.

– Nawet jeśli przedstawia cię w niezbyt dobrym świetle?

Przymykam powieki i pochylam głowę, żeby wziąć głęboki wdech.

– Przegiąłem, prawda? – pyta cicho Wojtek.

– Udam, że tego nie słyszałem – odpowiadam zimno. – Mógłbyś spełnić moją prośbę?

– Jasne. Zaraz wrócę.

– Dzięki.

Wojtek kiwa głową, ale dalej stoi w miejscu i się na mnie gapi. Wysilam się na kolejny kiepski uśmiech.

– Nic mi nie jest – dodaję.

– Niekoniecznie mogę się z tym zgodzić, ale nie zamierzam naciskać. – Wzrusza ramionami. – Od siebie mogę jedynie powiedzieć, że kobiety bywają trudne i trzeba nauczyć się z tym żyć.

– Dzięki, ale już się tego domyśliłem.

– To dobrze. – Wojtek kiwa głową. – A tak odchodząc od tematu... jak zamierzasz przewieźć to lustro?

– Normalnie. Tak jak zawsze, czyli autobusem.

– Mógłbyś sobie wreszcie kupić ten samochód.

Wzdycham ciężko, bo mam dość rozmów o tym, co powinienem. Samochód od zawsze zajmuje ostatnie miejsce na liście rzeczy do kupienia, bo to nie jest jednorazowy wydatek.

– Autobusy są spoko – upieram się.

– Samochody też są spoko.

Patrzę niecierpliwie na Wojtka.

– Czy mógłbyś...

– Jasne. Już idę. – Macha dłonią w kierunku sklepu. – Przyniosę też terminal płatniczy, to wyjdziesz tylnym wyjściem. Będziesz miał bliżej na przystanek autobusowy.

– Dzięki.

Wojtek kiwa głową i odchodzi.

Czekam, aż zniknie z pola widzenia, a potem wyciągam komórkę. Od rana czekam na wiadomość od Natalii. Cały czas mam nadzieję, że coś napisze. Zadowolę się czymkolwiek, nawet głupim żartem na temat pogody. Po prostu chcę wiedzieć, czy jest na mnie zła. Moja złość już dawno wyparowała, bo nie mam prawa żądać, aby całkowicie zapomniała o Kubie. Ja o niej nie zapomniałem przez ponad dwa lata, więc dlaczego ona miałaby zapomnieć o kimś, z kim była tyle czasu i kogo tak mocno kochała? To niemożliwe. Powinienem to wiedzieć i rozumieć, a przynajmniej spróbować zrozumieć.

Jestem zazdrosny. Zawsze będę zazdrosny o tego dupka.

Przypominam sobie, że Natalia powołała się wczoraj na szczerość. Biorę kilka głębszych wdechów i postanawiam odezwać się pierwszy.

„Wróciłaś bezpiecznie do domu?".

Odpowiedź przychodzi niemal natychmiast.

„Tak, wyszłam z Klarą i Amelią. Dziękuję, że pozwoliłeś mi zostać."

„Nie chciałem cię budzić. Miałaś za sobą ciężką noc."

Zerkam kontrolnie przez ramię, ale wciąż jestem sam.

„Byłoby mi łatwiej, gdybyś został ze mną..."

Jestem zaskoczony, bo nie spodziewałem się takiej szczerości.

„Byłem zły."

„Wiem. Widziałam."

Zaczynam coś pisać, ale szybko kasuję. Powinienem ją przeprosić, bo nawet nie pozwoliłem się jej wytłumaczyć. Nie słuchałem jej. Od razu dopisałem sobie swoją wersję.

„Przepraszam."

„Ja też przepraszam. Zdaję sobie sprawę, że musiało to źle wyglądać."

„Pomyślałem, że wciąż go kochasz..."

„Ale nie kocham, o czym ci mówiłam, ale mnie nie słuchałeś..."

„Czyli nie jesteś zła?"

„Nie, ale tęsknię za tobą."

Uśmiecham się do komórki jak głupek.

„Ja też tęsknię, mała" – piszę szybko.

„Jeszcze raz tak mnie nazwiesz, a przestanę się do ciebie odzywać!"

Parskam śmiechem.

„Groźby bez pokrycia, mała."

Telefon milczy, ale nie przejmuję się tym zbytnio. Ważne, że się dogadaliśmy. Jutro pojadę do jej mieszkania i znowu będzie dobrze. Dobrze, o ile nie napatoczy się jej głupia przyjaciółeczka albo ten dupek.

Słyszę trzask drzwi, więc chowam komórkę do kieszeni i odwracam się w stronę Wojtka, który nagle zatrzymuje się w pół kroku.

– Masz wahania nastrojów jak kobieta przed okresem – komentuje ze śmiechem.

Postanawiam to przemilczeć. Odbieram dokument, płacę, a potem razem z Wojtkiem pakujemy lustro, odpowiednio je zabezpieczając, żeby nie uległo żadnemu wypadkowi podczas jazdy autobusem. Mam tylko nadzieję, że prezent spodoba się Natalii, bo w mojej głowie była bardzo zadowolona.

Zadowolona i podniecona, ale o to drugie mogę się postarać – nawet podwójnie, jeśli lustro się nie spodoba.  



_____________________

Wiem, że długo mnie nie było :( Mam jedynie nadzieję, że nowy rozdział się Wam podobał. Koniecznie dajcie znać w komentarzach ❤ Dziękuję za Waszą cierpliwość! ❤

elorence

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 4538 słów i 26967 znaków.

5 komentarzy

 
  • Domiii

    Helou, kiedy kolejna część?? 💙

  • elorence

    @Domiii nie chcę Wam już obiecywać, bo mam ogromne wyrzuty sumienia, że w ubiegły piątek nic się nie pojawiło 😭 Staram się, jak mogę, żeby jak najszybciej ukończyć nowy rozdział ❤ Przepraszam Was ❤

  • 9428181

    @elorence  
    Any updates?

  • elorence

    @9428181 zostało mi niewiele do napisania, więc myślę, że jutro powinien się pojawić rozdział - tak wyjątkowo w czwartek ❤

  • elorence

    Kochani, niestety, nie uda mi się dzisiaj dodać rozdziału :( Trzymajcie mocno kciuki, żeby rozdział pojawił się w piątek! ❤

  • Mena

    Świetna część :) już nie mogę się doczekać następnej ;) każda kolejna część sprawia, że coraz bardziej nie można się doczekać następnej :)

  • elorence

    @Mena dziękuję ❤ Bardzo się cieszę, że czekasz na kolejne rozdziały! :) Właśnie piszę kolejny rozdział i mam nadzieję, że najpóźniej w środę się pojawi :)

  • Mała Mi

    Super, że relacja Natalii i Szymona wygląda obecnie na bardziej "dorosłą". To ciągłe ryczenie  Natalii wróciło, jest to jej cechą, która bardzo mnie irytuje. Ona płacze z byle powodu... straszna beksa. Ciekawe ile razy płakała w obu częściach. Autorzy lubią jakieś sformułowanie, cechę lub zachowanie i powtarzają zbyt wiele razy. Kiedyś czytałam książkę, w której nic nie działo się nagle, szybko lub nieoczekiwanie, tylko "raptownie", płacz Natalii jest czymś podobnym. Jakby nie znała innej reakcji.  
    Czy będzie konfrontacja z Mają? Ona i Krzysiek też są ciekawym wątkiem i jako wielka zwolenniczka małżeństw trzymam kciuki żeby się dogadali.

  • elorence

    @Mała Mi nie podoba mi się Twój komentarz i porównywanie mnie do innych autorów. Słowo "beksa" to w ogóle beznadziejne słowo o bardzo negatywnym wydźwięku. Ludzie nie są beksami. Ludzie po prostu są wrażliwi - w większym lub mniejszym stopniu. Każdy radzi sobie ze smutkiem na swój sposób. Niektórzy płaczą. Niektórzy reagują złością. Niektórzy rzucają się w wir pracy lub zaczynają ostro ćwiczyć. Niektórzy spożywają nadmierne ilości alkoholu. Niektórzy zwierzają się swoim przyjaciołom. I pewnie jest jeszcze ogrom innych sposobów.  

    Ja nie piszę książek pod jakiś schemat. Piszę - a przynajmniej bardzo staram się pisać - życiowo, prawdziwie. Nie obchodzi mnie, co robią inni autorzy. Niech piszą. co tylko zechcą. To czytelnik wybiera, co czyta.  
    Powtarzalność jakiejś cechy charakteru to nie jest widzimisię autora, tylko cecha danego bohatera. Każdy człowiek ma zbiór charakterystycznych cech.  

    I napiszę zapobiegawczo: Natalia nie jest mną.  

    Dopiszę jeszcze, że masz pełno prawo nie lubić Natalii i ogólnie moich bohaterów. Masz również pełne prawo, żeby nie lubić tej historii. Wytykaj błędy, ale wytykaj je fabule, a nie mnie. Nigdy nie będziesz wiedzieć, co autor ma w głowie podczas pisania. Nigdy nie będziesz wiedzieć po moich historiach, jakim naprawdę jestem człowiekiem, jakie mam poglądy, czy jestem wierząca, czy jestem toleracyjna. Moje historie to fikcja literacka. Opieram się na swoich doświadczeniach, przeżyciach i ludziach, których znam, ale to wszystko jest spowite fikcyjną otoczką.

  • Mała Mi

    @elorence Nie utożsamiałam Ciebie z postacią Natalii.  
    A jeśli chodzi o pozostałą część Twojej wypowiedzi, to publikując historię autor musi liczyć się z tym, że będzie ona różnie odbierana, najprawdopodobniej nie tak jak zakładał, ponieważ każdy jest inny i każdy w odmienny sposób interpretuje przeczytane słowa. Jednocześnie mój komentarz dotyczył technicznej kwestii nakreślania świata przedstawionego w powieści. Napisałaś ponad 30 rozdziałów, więc chyba można uznać to za powieść obyczajową.  
    Technicznie, w fazie korekty, książka jest "ulepszana", dzięki czemu wielokrotnie powtarzane opisy mogą być redukowane, a historia ma lepszy wydźwięk, jest poprawiona. Zakładam, że doskonale o tym wiesz skoro wydałaś już dwie książki. Nie bierz moich słów personalnie. To miała być konstruktywna krytyka, dzięki której zastanowisz się jakie inne emocje mogą odczuwać i/lub okazywać bohaterowie w nakreślonych przez Ciebie sytuacjach. Ludzie  odczuwają różne emocje w różnych momentach życia, nawet jeśli sytuacje, w których się znajdują wydają się być bliźniaczo podobne, a postać Natalii zawsze ma tą samą emocje - wielki smutek i łzy. Fakt, jestem krytyczna wobec tej bohaterki i nie chodzi tu o to, że jej nie lubię, a o to że chciałabym dla niej czegoś lepszego. Gdybym znała taką osobę to staralabym się podbudować jej samoocene, potrząsnąć nią i powiedzieć "kobieto! Nie uzalaj się nad sobą, jesteś silna, niezależna, masz prace którą lubisz, mieszkanie z potencjałem, kochającą rodzinę,  przede wszystkim sama jesteś zajebista i żaden facet nie jest Ci potrzebny do szczecia! Sama możesz i powinnaś być źródłem swojego szczęścia".  

    Na koniec jeszcze raz chcę podkreślić, że mój komentarz nie ma na celu Cię zirytować, czy być w jakikolwiek sposób niemiły. Zakładam, że umieszczając swoje teksty na takim portalu oczekujesz komentarzy na temat swojej pracy. Mało kto analizuje głębiej bohaterów, ja staram się to robić, a jeśli mam chwilę to też napisać chociaż kilka słów swoich przemyśleń.  

    Pozdrawiam ciepło i czekam na kolejny rozdział, widziałam w komentarzach, że może będzie w środę także trzymam kciuki i wbijam tu jutro <3

  • elorence

    @Mała Mi mnie bardziej chodziło o formę tej krytyki, bo ja naprawdę nie mam problemu z krytyką, tylko nie chcę być porównywana do innych autorów i naprawdę nie chcę, żeby ktoś doszukiwał się moich poglądów w historiach.  

    Twój komentarz miał trochę niemiły wydźwięk i rozumiem, że nie chciałaś mnie urazić. Zawsze Ci odpisuję na komentarze, chcąc też pokazać trochę mój punkt widzenia, żeby "pogląd autora" mój się zderzyć z "poglądem czytelnika". Doceniam Twoje komentarze. Tak jak pisałam przy pierwszej części tej historii: zanotowałam Twoje rady i sugestie, bo na pewno pomogą mi przy ogarnianiu całości, gdy wreszcie skończę drugi tom.

    Komentuj, proszę, dalej, bo krytyka jest potrzebna. Sama o tym często piszę gdzieś tam na Instagramie, w recenzjach, w komentarzach u innych osób. Pisarz cały czas się rozwija (a przynajmniej powinno tak być, bo zawsze znajdzie się jakiś wyjątek) i potrzebuje konkretnych bodźców, które pozytywnie wpłyną na ten rozwój.  

    Dziękuję i pozdrawiam! ❤

  • Paula92

    Oczywiście że się podobał, jak zawsze :smile:

  • elorence

    @Paula92 cieszę się i dziękuję ❤