Za mało - Rozdział 27

Natalia

Patrzymy z Szymonem na ścianę, którą próbowałam wytapetować. Zaciskam usta, gdy słyszę cichy śmiech. Odruchowo zakładam kosmyki włosów za ucho, a potem krzyżuję ręce.

– Co cię tak bawi? – syczę, spinając wszystkie mięśnie mojego ciała.

Szymon obraca głowę. W jego brązowych oczach dostrzegam współczucie pomieszane z rozbawieniem.

– Przecież już ci mówiłam, że się nie znam – dorzucam. Nie ukrywam frustracji, gdy śmiech nie cichnie. – Powiesz, co takiego karygodnego zrobiłam, czy wolisz dalej się ze mnie śmiać?

– Masz obsesję na punkcie tego remontu – komentuje z szerokim uśmiechem. – Drobne potknięcia traktujesz jak porażki. – Macha dłonią w kierunku ściany. – Podobno stosowałaś się do zasad opisanych w internecie, a tam na pewno było wspomniane o odpowiednim przygotowaniu powierzchni.

Przeklinam cicho pod nosem, co jeszcze bardziej rozbawia Szymona.

– Ominęłaś pierwszy punkt? – pyta z udawanym niedowierzaniem.

– Zdarza się najlepszym – burczę.

– Wyglądasz jak obrażone dziecko.

Obrzucam go chłodnym spojrzeniem, ale uśmiech nie schodzi mu z twarzy. Widzę, jak sunie wzrokiem po całym moim ciele, wywołując skurcze w moim żołądku. Na koniec przygryza wargę i odwraca się, pocierając dłonią kark. Zerkam kontrolnie w dół, bo nie włożyłam niczego wartego podziwiania – zwykła koszulka z kolorowymi plamami po farbach i krótkie, szerokie spodenki, czyli mój zestaw remontowy.

– Dzisiaj na pewno nie zaczniemy nakładać tapety – odzywa się Szymon. – Zostawimy sobie to na jutro. Będziemy mieli więcej pracy, ale damy radę.

Biorę głęboki wdech i opuszczam wzrok, bo przyłapuję się na gapieniu na jego klatkę piersiową. Naprawdę się rozrósł. Zawsze było mi dobrze w jego ramionach.

Ganię się za głupie myśli, co nic nie daje, bo dalej na niego patrzę.

– Oceniasz czy poradzę sobie z tapetowaniem? – pyta, nie odrywając oczu od ściany.

Otwieram usta i od razu je zamykam. Obejmuję się mocniej ramionami, nie mając zielonego pojęcia, co powinnam odpowiedzieć.

– Jesteś większy – mówię, doskonale wiedząc, że moja wypowiedź jest ryzykowna.

– Większy? – powtarza z lekkim rozbawieniem, zerkając na mnie kątem oka. – W jakim kontekście?

Zarumieniona, odwracam wzrok.

– Chodzi o twoje mięśnie – odpowiadam szybko. – Masz ich więcej.

– Ciągle tyle samo – poprawia mnie. – Po prostu zwiększyły swoją objętość. – Wzrusza niedbale ramionami. – To wynik systematyczności i ciężkiej pracy.

Ściągam brwi.

– Nigdy nie widziałam, jak ćwiczyłeś, chociaż mieszkaliśmy razem tyle czasu.

Szymon obraca się do mnie przodem i ponownie lustruje wzrokiem.

– To czas, gdy znęcam się nad moim ciałem i nie potrzebuję widowni. – Drapie się po głowie. – W obecnym mieszkaniu nie mam już tyle miejsca w sypialni co kiedyś, ale nie chciałem wprowadzać nerwowej atmosfery. Unikałem chodzenia bez koszulki, chociaż tak mi jest wygodniej, a przy okazji nabawiłem się lekkiej kontuzji ramienia, bo źle oceniłem odległość między moim ciałem i łóżkiem.

– Rozumiem. – Kiwam powoli głową. – I dzięki.

– Ale to wcale nie oznacza, że podczas remontu będę w pełni ubrany. Kolejne dni mają być bardzo ciepłe, a ja bardzo nie lubię się pocić.

– Nie ma mowy – mówię twardo.

– A mój komfort pracy?

– To moje mieszkanie – przypominam. – Zero golizny.

Szymon nie wytrzymuje i parska głośnym śmiechem. Podchodzę bliżej, mrużąc groźnie oczy.

– Podważasz to?

– Podważam – odpowiada szybko.

Dźgam go palcem w brzuch.

– Nie masz tutaj żadnego prawa głosu.

– Tak myślisz? – Przysuwa się bliżej i nachyla nad moją twarzą. – A obiecujesz doprać każdą ubrudzoną koszulkę?

Dzielnie wytrzymuję jego spojrzenie, chociaż nasze twarze znajdują się podejrzanie blisko siebie.  

– Proponuję wytypować jedną, za którą nie będziesz tęsknił – mówię, przysuwając się jeszcze bliżej. – Na pewno masz jakieś koszulki niedające się do codziennego użytku.

Szymon unosi kącik ust.

– Sprytnie – stwierdza, puszczając do mnie oko. – Ale bardzo niepraktycznie.

Wzruszam ramionami.

– To już twój problem. – Stukam palcem w jego klatkę piersiową. – Przestań negocjować warunki, bo one nie ulegną żadnym zmianom. – Robię krok do tyłu. – Lepiej weźmy się do pracy.

– Jeszcze wczoraj miałaś wyrzuty sumienia i mnie przepraszałaś – przypomina.

– I to było wczoraj – mówię z naciskiem. – Dzisiaj to dzisiaj.

Parska śmiechem.

– Czy ty jesteś przed okresem?

Nabieram wody w usta, bo mam ochotę go udusić.

– Dlaczego tak sądzisz? – pytam, mrużąc oczy.

– Zmiany nastroju, nieuzasadniony płacz, a teraz obudziła się w tobie mała wredota.

Trudno się z tym nie zgodzić. Przez ostatnie zmiany przestałam obserwować swoje ciało, a mój organizm postanowił zmienić swój tryb.

– Całkiem możliwe – odpowiadam spokojnie. – Masz z tym problem?

Zaciska zęby, chociaż widzę, jak drgają mu kąciki ust. On się ze mnie nabija! Nie rozumiem jego dobrego humoru. Nienawidzę remontów, a Szymon chyba je uwielbia – przynajmniej taki wniosek można wysnuć po jego dziwnym zachowaniu.

Nie uzyskuję żadnej odpowiedzi, więc wzdycham ciężko.

– Przyniosę radio.

– Szlifierka i tak je zagłuszy.

Przewracam oczami.

– Dobrze, panie kierowniku – mamroczę pod nosem.

Szymon znowu parska śmiechem.

– Nie martw się, mała. – Puszcza do mnie oko. – Wiem, co robię.

Kiwam głową, bo w to nie wątpię.

*

Opieram się ramieniem o framugę drzwi i wpatruję się w drzwi łazienki. Słyszę szum wody, który doprowadza mnie do szału. Powinnam się czymś zająć, coś ugotować… cokolwiek. Zamiast tego wciąż tu stoję i dopuszczam do siebie rzeczy, których nie powinnam, bo przecież kończę z facetami. Nie powinnam sobie wyobrażać mokrej klatki piersiowej Szymona, ani tym bardziej nie powinnam widzieć siebie w tej ciasnej kabinie.

Łapię się za włosy i opuszczam nisko głowę.

Jeśli chociaż przez sekundę myślałam, że wspólne remontowanie to dobry pomysł, byłam po prostu głupia.

____

Szymon

Zaciskam mocno palce na smyczy, bo Tara ma wyjątkowo dużo energii z samego rana, a może po prostu to ja jestem jedną nogą w łóżku… Przecieram dłonią twarz, bo jestem zmęczony. Nie wyspałem się, bo późno wyszedłem od Natalii i zanim trafiłem do domu, spędziłem ponad czterdzieści minut na przystanku.

Dzisiaj mam dwie zmiany, więc nie obędzie się bez kawy. Na szczęście Marcel ma wolne. Za to w sklepie… Krzysiek wraca za kilka dni, a do tego czasu wszystko jest na mojej głowie. Milenka i Wojtek dużo mi pomagają, ale jednak kierownik to kierownik.

Rozglądam się po parku, mając nadzieję, że nie spotkam Bereniki. Nie mam siły na odpychanie nachalnych dziewczyn.

Do głowy wpada mi myśl, że powinienem zrezygnować z jednego etatu, ale szybko ją odpycham. Nie tknę pieniędzy Klary, chociaż uważa, że należą do mnie. Jestem innego zdania. Sam wpakowałem się w to bagno, więc teraz sam muszę z niego wyjść. Gdyby Bartek oddał mi pieniądze, pewnie podszedłbym inaczej do tematu, spłacił resztę kredytu i odetchnął z ulgą. Problem w tym, że Klara ma na utrzymaniu Amelkę i wciąż istnieje szansa, że będzie musiała o nią walczyć w sądzie, bo Bartek nie zamierza tak łatwo odpuścić.

Wiem, że pomaganie Natalii w remoncie, dwie prace, Tara i inne rzeczy… to bardzo dużo, stanowczo zbyt dużo dla jednego człowieka, ale nie mam innego wyjścia.

Z niczego nie zrezygnuję.

Przypominam sobie o zaróżowionych policzkach Natalii, gdy przyłapywałem ją na gapieniu się na mnie. Co jakiś czas zerkałem przez ramię, bo wiedziałem, co zobaczę. Jeszcze dziwniej zaczęła się zachowywać, gdy zmyłem z siebie pył – zarówno przedwczoraj, jak i wczoraj. Nie potrafiła spojrzeć mi w oczy. Nic nie zrobiłem, chociaż cholernie chciałem ją złapać, przyciągnąć do siebie i pocałować. Powstrzymywała mnie świadomość, że Natalia jeszcze nie jest gotowa.

Jeszcze nie, ale niebawem będzie. Postaram się o to.

____

Natalia

Chodzę po kuchni, próbując zebrać myśli i jednocześnie słucham relacji Mai. Jej głos brzmi tak radośnie, że w duchu oddycham z ulgą, bo widocznie wreszcie między nią i Krzyśkiem jest lepiej – przynajmniej mam taką nadzieję. Nasze relacje wciąż są chłodne, ale prawdopodobnie jeszcze długo będą.

Nagle przygryzam wargę, bo moja przyjaciółka wciąż nie wie, że utrzymuję kontakt z Szymonem. Nasza znajomość nie skończyła się w styczniu tak, jak pewnie założyła.

– No dobra, koniec o mnie. Z chęcią posłucham o postępach w remoncie – mówi Maja.

Biorę głęboki oddech.

– Jest w porządku – mówię z lekkim wahaniem. – Napotkałam kilka, drobnych przeszkód, ale… nie mogę narzekać.

– Dalej remontujesz samotnie?

Powoli wypuszczam powietrze.

– Prawie.

– Prawie?

Wsuwam palce we włosy i zatrzymuję się na środku kuchni.

– Mam pomocnika – odpowiadam niepewnie.

– Wreszcie zdecydowałaś się zatrudnić fachowca? – pyta zaskoczona. – Najwyższa pora! Dobrze wiesz, że nienawidzę remontów. Nawet Krzysiek ich nienawidzi. Świetnie, że postanowiłaś sobie ułatwić ten trudny okres.

Wzdycham.

– Poprosiłam Szymona o pomoc.

Zapada cisza.

– Maja?

– Czyli dalej utrzymujecie kontakt? – pyta dziwnym tonem głosu. – Myślałam, że to skończyło się w styczniu, zrozumiałaś swój błąd i już nie chcesz go powielać.

Próbuję się uspokoić, bo zaczynam się niepotrzebnie denerwować. Niepotrzebnie, bo to była moja decyzja i doskonale wiedziałam, na co się piszę. Chyba wiedziałam, bo moje zachowanie przez cały weekend pokazało, że jednak miałam zupełnie inne wyobrażenia odnośnie wspólnego remontowanie. BARDZO inne.

– Szymon się zmienił, ja również się zmieniłam, więc nie oceniaj nas przez pryzmat przeszłości, bo nie wyjdzie z tego nic dobrego.

– Czyli naprawdę mu wybaczyłaś? – pyta z wyczuwalną pretensją. – Jak mogłaś?

– Od początku ci mówiłam, że to zrobiłam – mówię wkurzona. – Wybaczyłam, ale nie zapomniałam – przypominam jej. – Ale trudno pamiętać o tym, co było, gdy Szymon się o mnie troszczy.

– Powstrzymam się od komentarza – burczy z niezadowoleniem. – Już zapomniałaś, co was wcześniej łączyło? Seks. Tylko seks. Bardzo słaby fundament, nie sądzisz?

– Nie sypiamy ze sobą – odpowiadam błyskawicznie. – I nie będziemy sypiać.

– Czyli on wcale nie chce znowu znaleźć się w twoim łóżku?

Przewracam oczami, opadając na krzesło. Czuję się bezsilna, bo przyjaciółka nie odpuści mi tego za żadne skarby świata.

– Chce.

– Chce? – powtarza zdumiona. – Chce, a ty twierdzisz, że nie do niczego między wami nie dojdzie? – Wypuszcza głośno powietrze. – Jesteś jeszcze bardziej naiwna niż kiedyś.

– Lubię go i lubię Tarę. Nie chcę z nich rezygnować z tak błahego powodu.

– Wow – komentuje krótko Maja. – Bardzo błahy powód – dodaje kpiąco.

– Szymon nie zrobi nic, czego bym nie chciała. Przecież nie zmusi mnie do seksu!

– Ciebie akurat nie trzeba zmuszać.

Czuję potworny gorąc na policzkach. Jestem wściekła na przyjaciółkę, że pozwoliła sobie na coś takiego. W kącikach moich oczu pojawiają się łzy. Chcę się obronić, ale wiem, że cokolwiek powiem, to i tak zostanie użyte przeciwko mnie, dlatego rezygnuję. Odsuwam komórkę od ucha i naciskam czerwoną słuchawkę.

Mam wyrzuty sumienia, ale tylko przez chwilę.

Nasze relacje przez ostatnie miesiące były nienajlepsze. Teraz są jeszcze gorsze.

Myślę o Szymonie i jego ciepłych, brązowych oczach. Z jakiegoś powodu wiem, że tym razem by mnie nie skrzywdził. Opiekował się mną po rozstaniu z Kubą. Widział, w jak złym byłam stanie i próbował posklejać kawałki mojego złamanego serca. Potem mnie pocałował i wszystko zniszczył, ale czy na jego miejscu nie postąpiłabym tak samo?

Pożądanie to silne uczucie.

Gdyby Szymon chciał mnie wykorzystać, to nie pozwoliłby mi odejść.

Odchylam głowę i patrzę na lampkę z kwadratowym kloszem. Widzę niewielki ubytek plastiku w jednym z rogów, więc skupiam na nim wzrok.

Wciąż nie posklejałam wszystkich kawałków mojego serca. To jeszcze nie jest dobry moment na związek, nawet nie mam pewności, czy kiedykolwiek będę potrafiła zaufać. Na razie kończę z facetami.

Mrugam nerwowo.

Na razie.

Miałam z nimi definitywnie skończyć. Nie wchodziły w grę żadne ustępstwa, żadne wyjątki. Łapię się na tym, że myślę w czasie przeszłym, co nie jest dobrą wróżbą, jakby serce podjęło już decyzję, a rozsądek uznał ją za słuszną.

*

Ignoruję wiadomości Marka na komunikatorze, który prosił, błagał, a teraz żąda, żebym łaskawie zjawiła się u niego i zatwierdziła zmiany zlecone przez Karolinę. Nie mam czasu, bo nanoszę poprawki w artykule, który ma pójść do druku jeszcze dzisiaj. Co chwilę zerkam na zegarek, upewniając się, że mam dostateczną ilość czasu.

Remontowanie pochłania więcej mojego czasu niż zakładałam – nawet z pomocą Szymona, co pewnie jest moją winą, bo mogłabym wreszcie przestać się na niego gapić i pracować tak jak on. Tak, to z pewnością jest najlepsze rozwiązanie.

Prawie podskakuję na krześle, gdy słyszę dźwięk nadchodzącego maila. Wkurzona, minimalizuję dokument i sprawdzam. Jestem przygotowana na kłótnię z Markiem, jeśli postanowił mnie ponaglić na wszystkie możliwe sposoby. Jeśli dodał Karolinę do odbiorców, to go uduszę.

Ściągam brwi w zdumieniu, bo nadawca jest mi nieznany. Czytam, czytam i jestem w coraz większym szoku.

Wiadomość pochodzi z innej redakcji. Przestaję oddychać, gdy widzę jej nazwę. Czuję suchość w gardle, bo od razu przypominam sobie o Kubie, bo tam się przeniósł.

Słyszę zbliżające się głosy, więc powracam do dokumentu. Biorę głęboki wdech i staram się skupić na poprawkach, co jest trudne, bo bardzo chciałabym się dowiedzieć, co dokładnie jest napisane w mailu.

Nie jestem zadowolona, że znowu będę rozpamiętywać przeszłość. Zastanawiać się, kto stoi za tym mailem, dlaczego go wysłano i czy Kuba miał z tym coś wspólnego. Wciąż na samo wspomnienie jego niebieskich oczu czuję ciepło pod skórą, ale upływem czasu jest coraz mniej odczuwalne. Pewnego dnia zniknie całkowicie.

Kątem oka zauważam powiadomienie na komórce. Podnoszę ją z mocno bijącym sercem, ale na całe szczęście to tylko wiadomość od Szymona.

„Wpadniesz dzisiaj do mnie do pracy? Chcę ci coś fajnego pokazać. Wyglądałoby super w twojej kuchni”.

Przymykam powieki, bo wiem, co na to powiedziałby Kuba. Teraz nie pozbędę się go ze swoich myśli. Na każdym kroku będzie mi przypominał, dlaczego nie powinnam w ogóle myśleć o związku z Szymonem.

Przygryzam wargę i szybko odpisuję: „Jasne, przyjadę”.

Krótko i zwięźle. Nic, co mogłoby sugerować, że za nim tęsknię.

Zauważam kolejną wiadomość na komunikatorze i przeklinam pod nosem. Marek nie da mi żyć. Zerkam na zegarek, a następnie cicho jęczę, bo straciłam mnóstwo czasu.

*

Siedzę w samochodzie na parkingu i wpatruję się w komórkę. Niepotrzebnie weszłam w stare wiadomości. Częstotliwość miłosnych wyznań powoduje ból w mojej klatce piersiowej. Gdyby Kuba naprawdę mnie kochał, nigdy nie postąpiłby w taki sposób, bo podobno miłość nie powinna ranić.

Jestem na siebie wściekła za to całe rozpamiętywanie. Wina leży po stronie maila z tamtej redakcji. Jeszcze do niego nie wróciłam i nie przeczytałam. Odczuwam strach.

Jeśli Kuba chce wrócić do mojego życia… Jeśli to jego sprawka… Jeśli…

Do rzeczywistości przywraca mnie dźwięk komórki. Na wyświetlaczu pojawia się imię męża mojej siostry. Zaskoczona, automatycznie odbieram.

– Hej – witam się niepewnie. – Stało się coś?

Słyszę śmiech Kamila

– Nie – odpowiada rozbawiony. – Ja żyję. Hania żyje. Tomek też.

Kręcę głową z niedowierzaniem.

– Nie zdarza ci się dzwonić do mnie bez powodu.

– Po prostu pomyślałem, że mógłbym ci pomóc w remoncie.

– Wybacz, ale skreśliłam cię już na samym początku – mówię z udawanym żalem. – Często robisz nadgodziny, masz żonę i dziecko. Nie ma mowy, żebym prosiła cię o jakąkolwiek pomoc.

– Ale nie byłbym z tym sam, prawda?

Opuszczam ramiona.

– Mówisz o mnie?

– O Szymonie.

Zatyka mnie.

– Hania mi powiedziała. O twoich „przypadkach” również – dodaje pospiesznie.

Mrużę oczy.

– Przypadkach, tak? – drwię. – Parę rzeczy nie poszło po mojej myśli, ale to nie jest koniec świata. Szymon poprawił po mnie i teraz jest super. Mam idealnie wytapetowany salon i piękną, żółtą kuchnię. Ach, zapomniałabym o idealnie białych sufitach!

– Brzmi tak, jakbyś już nikogo nie potrzebowała.

– Jeszcze dużo rzeczy przed nami, ale… koniec jest bliżej niż dalej. To dobry znak.

– Oczywiście, że tak! – Wzdycha. – Dobra, przejdę lepiej od razu do rzeczy, bo zaraz pomyślisz, że chcemy nadzorować twoją relację z Szymonem.

Mrugam, bo akurat to mi nawet nie przeszło przez myśl.

– Niby dlaczego miałabym tak pomyśleć? – pytam zaskoczona.

– Wiemy, że twoi przyjaciele nie mają dobrego zdania o Szymonie. Jednak moje intencje są czyste, bo niedługo masz urodziny i chcieliśmy się zorientować…

– Zero prezentów – przerywam mu, zaciskając mocniej palce na komórce. – Nawet nie myślę o tych przeklętych urodzinach.

To prawda. Urodziny tylko boleśnie przypominają o upływającym czasie i moich niespełnionych marzeniach o rodzinie. Nie zamierzam świętować swoich porażek, nie jestem aż taką masochistką.

– Przesadzasz.

– Nie będę ci tego tłumaczyć, bo i tak nie zrozumiesz – rzucam szybko. – Nie zamierzam niczego wyprawiać, więc nie chcę też żadnych prezentów.

– To idealny dzień na rodzinne spotkanie – przekonuje.

Wzdycham ciężko.

– Kamil, dlaczego nie zadzwoniła Hania?

– Bo uważa, że moglibyśmy się lepiej dogadywać.

– Przecież się dogadujemy – mówię wzburzona.

– Ale mało rozmawiamy – doprecyzowuje.

Parskam śmiechem.

– No dobrze, mogę się z tym zgodzić.

– Ja tak samo, dlatego postanowiłem wykazać się inicjatywą i zadzwoniłem. – Odchrząkuje. – To jak będzie? Mogę kiedyś wpaść i wam pomóc?

– Jasne – odpowiadam szybko. – Tylko daj znać, kiedy będziesz miał czas. – Odpinam pas i wyciągam kluczyk ze stacyjki. – Teraz idę do Szymona, bo podobno znalazł coś fajnego w sklepie, w którym pracuje.

– Chyba wkręcił się w ten remont.

Przygryzam wargę, ciesząc się, że nikt nie może zobaczyć rumieńców na mojej twarzy.

– Yhym – mruczę. – Będę kończyć.

– Dobrze, ja w sumie też. Trochę goni mnie praca, a nie chcę siedzieć do wieczora.

– Dzięki za telefon!

– Nie masz za co dziękować. I lepiej pomyśl o urodzinach, bo Hania tak łatwo nie odpuści.

– Rodziny się nie wybiera – rzucam rozbawiona.

– Prawda. – Śmieje się. – W takim razie będziemy w kontakcie. Trzymaj się!

– Dzięki i cześć.

Kamil rozłącza się pierwszy, a na wyświetlaczu znowu pojawiają się wiadomości Kuby. Szybko blokuję komórkę, łapię torebkę i wysiadam z samochodu.

Nie będę opłakiwać czegoś, co skończyło się dawno temu.

*

Chodzę po sklepie i rozglądam się w poszukiwaniu Szymona. Nie chcę nikogo pytać, w ostateczności spróbuję do niego zadzwonić. Mijam kolejne alejki, ale nigdzie nie dostrzegam znajomej sylwetki. Wchodzę na dział z prysznicami i zamieram w połowie kroku. Na końcu zauważam Szymona w towarzystwie… Karoliny. On stoi odwrócony plecami, więc nie mogę zobaczyć jego wyrazu twarzy, a bardzo chcę, bo ta dziewczyna się uśmiecha. I to wcale nie jest zwykły uśmiech.

Czuję bolesny ucisk w żołądku.

Dlaczego z nią rozmawia?

Dlaczego ona uśmiecha się do niego w taki sposób?

Boże, dlaczego mnie to w ogóle obchodzi?

Wstrzymuję oddech, gdy Karolina łapie Szymona za nadgarstek, a potem przesuwa dłoń w górę.

To dla mnie za dużo, więc wycofuję się po cichu z alejki. Gwałtownie skręcam w stronę, z której przyszłam i idę szybko przed siebie, żeby tylko znaleźć się jak najdalej od nich.

Nie czuję się najlepiej. W głowie mam mętlik, w żołądku wciąż czuję ten cholerny ucisk, a moje serce dosłownie wariuje. Odpycham od siebie myśl, że jestem zazdrosna, bo nie mogę być. Przecież powiedziałam mu…

Nieważne.

Zatrzymuję się przy wiertarkach i mam ochotę parsknąć śmiechem, bo co ja tutaj robię? Kompletnie się na tym nie znam.

Obejmuję się mocno ramionami i wypuszczam powoli powietrze. Niepotrzebnie spanikowałam. Może nie tak całkowicie niepotrzebnie, bo przerwanie im rozmowy mogłoby zasugerować Szymonowi, że to mi się nie podobało. W porządku, to byłaby prawda, ale nic sobie nie obiecywaliśmy. Tylko się spotkamy, a będąc dokładniejszą… Szymon tylko mi pomaga.

Tak. Tylko pomaga. Koniec.

____

Szymon

Jestem wściekły. Gdyby Krzysiek nie poszedł na urlop, pewnie nie musiałbym rozmawiać z Karoliną i znosić jej umizgów. Nie miała żadnych hamulców, bo zaczęła mnie dotykać, nic sobie nie robiąc z mojej odmowy. Nie wiem, może liczyła, że w ten sposób zmienię zdanie, ale się przeliczyła.

Przeczesuję dłonią włosy i idę główną alejką.

Muszę znaleźć Milenkę, bo tylko ona może przemówić Karolinie do rozumu. Nie chcę stosować radykalnych środków, a już na pewno nie chcę pójść na skargę do kierownika. To tylko niegroźne zaloty koleżanki z pracy. Zrobiła się śmielsza, bo zobaczyła mnie z Natalią, czym zyskała pewność, że jednak jestem zainteresowany dziewczynami.

Gwałtownie się zatrzymuję i robię dwa kroki w tył. Mrugam, bo niedowierzam.

Natalia ogląda wiertarki.

Wyciągam komórkę z kieszeni, odblokowuję ekran, ale nie zauważam żadnego powiadomienia. Może nie powinno mnie dziwić, że interesuje się takimi rzeczami, bo jest w trakcie remontu, ale dlaczego nie dała mi znać? Dlaczego nie zadzwoniła ani nie napisała?

Podchodzę do niej powoli, żeby jej nie wystraszyć. Gdy jestem blisko, obraca głowę, a jej oczy robią się nienaturalnie duże.

– Cześć?

– Hej – mówi cicho, krzyżują ręce na piersiach. – Będziesz musiał mi pomóc, bo nie wiem, jakiej potrzebuję. – Macha dłonią w stronę wiertarek. – Stoję tutaj od kilkunastu minut i chyba marnuję tylko czas.

– Dlaczego nie dałaś mi znać, że już jesteś?

Odwraca wzrok.

– Miałam to zrobić, ale postanowiłam trochę rozejrzeć się po sklepie – mówi z lekkim wahaniem.

Kłamie.

– Ale mogłaś dać znać, że jesteś, prawda? – nie odpuszczam. – Ze mną poszłoby ci o wiele sprawniej. Nie musiałabyś tracić czasu na rozpracowywanie specyfikacji.

Garbi się, zerkając na mnie kątem oka.

– Nie pomyślałam o tym.

Cholera, ona naprawdę kłamie.

Zaciskam zęby, bo doskonale wiem, co to oznacza – widziała mnie i Karolinę. Nie podeszła, bo wybrała ucieczkę. Jestem ciekaw, ile chciała czekać. Gdyby role się odwróciły, nie miałbym skrupułów, żeby podejść bliżej i pokazać facetowi, że powinien odpuścić. Naprawdę nie wiem, co chciała tym uzyskać. Pokazać mi, że zazdrość jest jej obca i naprawdę kończy z facetami?

Przysuwam się bliżej, a Natalia podchodzi do półek, więc przystaję i unoszę brwi.

Teraz będzie mnie unikać?

– Cena ma jakieś znaczenie? – pyta, stając na palcach.

Przecieram twarz dłonią i na kilka chwil skupiam wzrok na wiertarkach, ale szybko przenoszę go na Natalię.

Skoro chce tak ze mną pogrywać, to proszę bardzo. Udowodnię jej, że nie ma racji i na pewno nie jestem jej obojętny.  



___________________

Trochę mnie tu nie było, ale najwyraźniej miałam lekki kryzys, bo pisanie szło mi wyjątkowo wolno...  Ale to jest nieważne. Ważne, że wreszcie go napisałam!

Dajcie koniecznie znać, czy rozdział się Wam spodobał :)

elorence

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 4032 słów i 24383 znaków.

6 komentarzy

 
  • Paula92

    Wiesz kiedy mniej więcej pojawi się nowa cześć?

  • elorence

    @Paula92 powinnien pojawić się dzisiaj wieczorem, bo mam do napisania jeszcze tylko 3 sceny :)

  • Paula92

    @elorence  super, nie mogę się już doczekac :-)

  • Mena

    Rozdział super 😍 nie mogę się doczekać następnych rozdziałów :)

  • elorence

    @Mena bardzo się cieszę i dziękuję ❤

  • Paula92

    Czuję lekki niedosyt po tej części. Zgadzam się z resztą co do Mai, ogólnie to mnie ona irytuje. Co do Natalii i Szymona to nie mogę się doczekać aż ta dwójka znowu będzie razem, mam nadzieję że im się uda i stworzą razem coś pięknego. Życzę duże weny  :)

  • elorence

    @Paula92 ja po cichu liczę, że w przyszły weekend będę miała dla Was dwa rozdziały ❤ Zobaczymy, jak to z nimi będzie :) Dziękuję ❤

  • Gazda

    Eh te przyjaciółki. Jakby mogły to by oczy wydrapały. No ale cóż, takie bywają kobiety niektóre.
    Natalia to tak jakby chce a boi się. Taka ciepła klucha się z niej robi.
    A trzasnąć drzwiami na przeszłość i żyć tu i teraz. I brać życie garściami z Szymonem, który ją kocha.
    Rozdział jak zawsze super. Czekam na następne👋👋

  • elorence

    @Gazda ja to z przyjaciółkami to mam takie średnio dobre wspomnienia, bo mam czasami wrażenie, że taka relacja jest idealizowana bez żadnego powodu. Maja jest idealnym przykładem, jaką przyjaciółką nie być :)
    Kolejne rozdziały powinny się spodobać, skoro proponujesz zatrzaśnięcie przeszłości :)
    Dziękuję ❤

  • Mała Mi

    Gratuluję wydania drugiej książki <3  
    Natalia jest taka memława, że nie wiem co ci wszyscy faceci w niej widzą. Nie dostrzegam w niej pozytywnych cech, kiedyś piekła chociaż ciasta, teraz niczym się nie wyróżnia. Remont i współpraca w jego trakcie to super pole do popisu, żeby pokazać relacje z Szymonem w bardziej pozytywny sposób. Trochę to niewykorzystane. Między bohaterami nie czuć chemii, wiemy, że ich do siebie ciągnie bo o tym mówią/myślą, ale nie przekłada się to na magnetyzm między nimi.  
    Maja jak zwykle irytuje, szkoda, że nie dostrzega swojego udziału w złym samopoczuciu Natalii. Chciałaby kierować życiem przyjaciółki zamiast ją wspierać w jej wyborach. Dziwna jest ta relacja. Toksyczna.

  • elorence

    @Mała Mi dziękuję ❤

    Zrobiłam rozpiskę i to chyba ona jest źródłem mojego kryzysu, ale... takie sceny "remontowe" będą ciut później, a z nimi są powiązane ostatnie słowa Szymona w tym rozdziale 😊 Mam nadzieję, że mi to wyjdzie, ale to się zobaczy. Też nie chciałam, żeby się na siebie "rzucili", bo to zrobili w pierwszym tomie i wyszło jak wyszło 😅

    Co do Mai... no dziewczyna jest bardzo toksyczna, czego nie zauważa. Sądzi, że wie, co jest najlepsze dla jej przyjaciółki. My wiemy, że źle robi, ale ona musi zdać sobie z tego sprawę lub ktoś jej musi to wytknąć - dobra, koniec spoilerów :)

    Dziękuję za komentarz ❤

  • Mała Mi

    @elorence Pisząc o magnetyzmie nie miałam na myśli rzucania się na siebie, ale sytuacje, rozmowy, gesty, w których czuć emocje. Jestem zwolenniczką powolnego rozwoju relacji bohaterów. W wielu książkach ten kluczowy moment następuje w połowie lub już za połową historii po czym pół rozdziału szczęścia i drama. Liczę, że skoro dram mamy już jak na dwie powieści to dalsza historia będzie już tylko pozytywna <3

  • elorence

    @Mała Mi dlatego rzucanie napisałam w nawiasie :) Sama najbardziej lubię czytać o chemii między bohaterami itd. Jeśli znasz jakieś fajne tytuły, przeczytałaś ostatnio coś super, to śmiało polecaj 😀
    Nie chcę już męczyć moich bohaterów i mam nadzieję, że będę się trzymała rozpiski, bo tylko wtedy jest szansa na pozytywne sceny 😅

  • Mała Mi

    Czytam/słucham głównie romanse erotyczne więc nie wiem czy Twoje klimaty, ale taki na którym najbardziej się uśmiałam i chemia między bohaterami była bardzo pozytywna to kristen callihan niegrzeczny manager. Wiem, tytuł nie zachęca, ale książka bardzo pozytywna. Cała seria ma takie dziwne tytuły...

  • elorence

    @Mała Mi podziwiam za słuchanie audiobooków! Romanse erotyczne to tak średnio moje klimaty, ale ostatnio zdarzyło mi się przeczytać całkiem fajne książki z tego gatunku. Ogólnie to uwielbiam Elle Kennedy i jej wybaczę nawet sporą ilość scen seksu :)  
    Tak, słyszałam o tym "Niegrzecznym managerze" i nie sięgnęłam ze względu na tytuł 😅 Ale dodaję na półeczkę Legimi - może mi się spodoba, skoro pozytywna :)

  • NelaMotylek

    Faktycznie, trochę Cię nie było ale tak już jest z pisaniem. Jak masz wenę to lecisz jak burza, jak chwilowo jej nie masz to nad jednym zdaniem ślęczysz tygodniami 😉 Ważne, że już jesteś! 😁

    Rozdział jak zwykle super. Podoba mi się obecna relacja Natalii z Szymonem, że to tak wszystko powolutku i na wesoło idzie. W ogóle jak Szymon już szybko rozgryzł Natalię. Czasami mnie to zadziwia. Jestem ciekawa jak on dalej to rozegra 😀

    Maja jak zwykle pokazała, jaka to z niej wspaniała przyjaciółka. Teksty, którymi rzucała, szczególnie ostatnim, to przekroczenie wszelkich granic. Powinna porządnie ugryźć się w język.

    Czekam na dalszy rozwój wydarzeń ❤️

  • elorence

    @NelaMotylek nie lubię takich przerw, bo później więcej czasu mi zajmuje ponowne "wgryzienie" się w historię 😌  

    Szkoda, że pierwszy tom był tylko z perspektywy Natalii, bo ogólnie Szymon to taki typ obserwatora. Zawsze trzymał się na uboczu, nie przepadał za ludźmi, dlatego dobrze ich rozgryza, a Natalia się nie popisała w tym rozdziale :)  

    Co do Mai... czekam na taki jeden rozdział, bo tam się będzie działo - a przynajmniej mam taką nadzieję :)

    Dziękuję ❤

  • NelaMotylek

    @elorence To też jest prawda, że jest później problem z powrotem do historii ale dajesz radę. Zobacz jak Ci idzie z "Nie próbuj mnie ratować" 😉

    Ooo, widzę że mamy z Szymonem bardzo wiele wspólnego 😉

    W takim razie pozostaje czekać na dalsze rozwinięcie sytuacji z Mają, jak i pozostałymi bohaterami tej historii 😊

  • elorence

    @NelaMotylek boję się, że "Nie próbuj mnie ratować" będę pisała sześć lat... jak fanfiction "Zmierzchu" 😅  

    No widzisz! Bycie obserwatorem to zarówno przekleństwo jak i niesamowita zaleta - wiem po sobie :)  

    Baaardzooo się cieszę! ❤