Za mało - Rozdział 4

Natalia

Siedzimy na łóżku, ale nie patrzymy na siebie. Nasuwam rękawy swetra na drżące dłonie, bo z jakiegoś powodu boję się tej rozmowy. Niepokój ściska mój żołądek, a moje serce bije tak wolno, jakby za chwilę miało się zatrzymać. Nic z tego nie rozumiem. Obracam głowę i przyglądam się profilowi Kuby. Wygląda na zamyślonego.

– Pamiętasz naszą pierwszą, wspólną kolację? – pyta niespodziewanie.

– Tak – odpowiadam niepewnie, bo kompletnie nie wiem, do czego zmierza.

Nigdy nie wracaliśmy do tego, co było, bo wszystko łączyło się z Szymonem, o którym desperacko pragnęłam zapomnieć. Wtedy jeszcze łudziłam się, że to jest możliwe. Dzisiaj wiem, że nie da się o zapomnieć o ludziach, którzy przez jakiś czas byli nierozerwalną częścią naszego życia.

– Do czego zmierzasz? – dopytuję, bo Kuba milczy.

– Myślałaś kiedyś o tym, co by było, gdybyś nigdy nie rozstała się z Szymonem?

Wzdycham cicho, bo nie spodziewałam się takiego pytania.

– Mieliśmy rozmawiać o nas – przypominam mu, kładąc nacisk na „nas”. – Szymon nie ma z tym nic wspólnego. Jeśli sądzisz, że to jedno niefortunne spotkanie w parku…

– Spokojnie – przerywa mi, łapiąc za dłonie. – Nie zamierzam nawiązać do wczoraj, ale… – Bierze głęboki oddech. – Gdybyś dalej z nim była, straciłabyś mnie.

Mrugam.

– Zostawiłbyś mnie?

– Byłem bliski podjęcia takiej decyzji – szepcze.

Lodowaty dreszcz przechodzi przez całe moje ciało.

– Co się stało, że jednak nie zrezygnowałeś?

– Możesz znienawidzić Brydzię, ale bardzo się o ciebie martwiła, więc zdawała mi relację… co jakiś czas. – Krzywi się. – Nie czułem się z tym zbyt dobrze, ale nie odbierałaś moich telefonów, nie odpisywałaś na wiadomości. Chciałem dać ci czas, ale jednocześnie bałem się, że zapomnisz. Na samą myśl, że już nigdy więcej byśmy się nie spotkali, ogarniała mnie panika. Kilka miesięcy później twój telefon odebrała przyjaciółka i poprosiła mnie o spotkanie. – Chyba widzi moją niezadowoloną minę, bo wzmacnia ucisk i dodaje szybko: – Nie prosiła, żebym cię w sobie rozkochał, tylko sprawił, żebyś znów się uśmiechała.

Przez krótką chwilę Kuba staje się niewyraźny przez łzy cisnące się do moich oczu. Zaciskam wargi, bo nie chcę się rozpłakać.

– Opowiedziała też o tym, jak ciężko przeżyłaś ciąże swojej siostry i jej, twojej najlepszej przyjaciółki – mówi dalej. – Nie miałaś nikogo, z kim mogłabyś o tym porozmawiać.

– Dalej nie rozumiem, do czego zmierzasz – szepczę.

Kuba unosi kącik ust.

– Mówiła też, że jeśli kiedykolwiek będę chciał cię uszczęśliwić, nie tylko jako przyjaciel, ale również partner, to jedynie wtedy, gdy będę pragnął dokładnie tego samego, co ty. – Patrzy mi głęboko w oczy i obejmuje dłonią mój policzek. – Chcę, żebyś była moją żoną i matką moich dzieci. – Pochyla się, a jego ciepły oddech otula moją twarz. Nie potrafię oderwać wzroku od rozjaśnionych, niebieskich tęczówek. – Wiedziałem to, gdy tamtego dnia przekroczyłem próg domu twoich przyjaciół. Może kilka minut wcześniej niczego nie byłem pewien, ale potem, gdy cię zobaczyłem… – Uśmiecha się. – Miłość okazała się silniejsza od moich wątpliwości.

Podnoszę dłonie do jego twarzy i delikatnie jej dotykam. To najlepszy dzień mojego życia. Mężczyzna, którego kocham, pragnie spędzić ze mną resztę swojego życia. Czy to nie jest piękne? Czy właśnie nie tego pragnęłam?

Wreszcie czuję się wystarczająca.

– Kocham cię – szepczę łamiącym głosem. – Nawet nie masz pojęcia…

Ucisza mnie krótkim pocałunkiem.

– Kocham cię o wiele mocniej – mówi uśmiechnięty.

Po moich policzkach zaczynają płynąć długo powstrzymywane łzy. Kuba obserwuje je ze zmarszczonym czołem.

– To ze szczęścia – wyjaśniam. – Bo nigdy nie byłam tak szczęśliwa, jak jestem w tym momencie.

– Czyli się zgadzasz?

– Brzmiałeś tak, jakbyś podjął decyzję za nas obojga.

Śmieje się.

– Po prostu wiem, że mnie kochasz. Wiem też, czego pragniesz. – Zakłada kosmyk moich włosów za ucho, patrząc na mnie czule. – Nie zapominaj, że wciąż jestem też twoim przyjacielem.

– Najlepszym.

– To właśnie powiedziałaś po naszej trzeciej kolacji u Konrada, gdy staliśmy pod kamienicą, w której mieszkałaś. – Dostrzegam błysk w jego oczach. – Wyglądałaś tak pięknie, że miałem ochotę cię pocałować.

– A ja wcale nie chciałam się z tobą rozstawać. – Przesuwam dłonie na jego kark, czując pod palcami ciepło, które idealnie zgrywało się z ciepłem pod moją skórą. – Podświadomie czułam, że łączy nas coś więcej niż przyjaźń, ale odpychałam od siebie uczucia.

Kuba uśmiecha się wyrozumiale.

– Chyba też to czułem, bo widziałem, jak na mnie patrzyłaś. – Nagle się krzywi. – Następnego dnia chciałem z tobą o tym porozmawiać, ale zobaczyłem ślady na twojej szyi. – Spuszcza wzrok i bierze oddech. – Dostałem tylko potwierdzenie, że dobrze robię, zmieniając pracę.

Nieruchomieję.

– Dlaczego zrezygnowałeś z tej rozmowy? – pytam z lekkim wyrzutem. – Nie pomyślałeś, że…

– Nie zamierzałem wywierać na tobie presji. Na dodatek byłaś zagubiona w tej pokręconej relacji z Szymonem. Nie chciałem dokładać ci problemów.

– Nigdy nie byłeś dla mnie problemem – obruszam się. – Zależało mi na tobie – mówię stanowczo.

Widzę jego zadowolony wyraz twarzy, a dosłownie sekundę później łapie mnie za biodra i przyciąga do siebie, więc siadam mu na kolanach i mocno obejmuję go w pasie.

– Po prostu postawiłem się na miejscu Szymona. Nikt nie powinien wpychać się między zakochanych – wyrzuca z siebie na jednym oddechu. – Mogłem go nie lubić, ale nie zamierzałem osądzać. – Całuje mnie we włosy. – Uważam, że moje słowa nie uratowałyby cię przed zranieniem. Byłabyś jeszcze bardziej zagubiona i całkiem prawdopodobne, że podjęłabyś więcej złych decyzji.

Uśmiecham się pod nosem, całkowicie ignorując wzmiankę o zakochanym Szymonie, i przytulam go mocniej.

– Jesteś najlepszy – powtarzam.

Tym razem całuje mnie w skroń.

– Dlatego mnie kochasz – mówi radośnie.

Przymykam oczy i zaciągam się jego zapachem. Niepokój już dawno zniknął. Cieszę się, że odbyliśmy taką rozmowę, bo wiem, że przez taką szczerość, kocham Kubę jeszcze bardziej. I ma rację. Nie jestem tylko jego partnerką, ale również przyjaciółką. Nie ma nic wspanialszego niż miłość, która narodziła się z przyjaźni.

Nie żałuję, że spotkałam Szymona. Nie żałuję złamanego serca. Nie żałuję tych wszystkich pustych dni, gdy moje serce skuwał lód. Dopiero, gdy całkowicie się załamałam, odnalazłam siebie, a przecież tego chciałam. Wiedziałam, że to uzdrowi moją zranioną duszę. Lód stopniał i moje serce znów mogło kochać. I pokochało Kubę.

Chcę zatrzymać tę chwilę, żeby już zawsze być w jego ramionach.

____

Szymon

Przebieram się w ubranie robocze, bo jestem już mocno spóźniony. Jednym okiem zerkam na komórkę, bo Klara miała zabrać Tarę na spacer. Nagle ekran się rozjaśnia, więc klikam w powiadomienie i uśmiecham się szeroko, patrząc na zdjęcie. Klara uchwyciła Amelkę i Tarę podczas zabawy nową, zieloną piłką, którą kupiłem rano w osiedlowym sklepie. Poniżej zauważam wiadomość:

„Co się dzieje z Tarą? Jest może chora? Była dzisiaj bardzo grzeczna i ani razu nie próbowała wskoczyć na Amelię…”

Drapię się po głowie, bo najwidoczniej pies potrzebuje trochę więcej czasu niż trzy dni, żeby otrząsnąć się z szoku.

„Powiem ci później, dobra?” – odpisuję szybko.

„Jasne, pogadamy w sobotę!”

Zerkam na godzinę, a potem blokuję ekran komórki. Ciągnę za cholerne szelki i przeklinam głośno, gdy nie chcą się zapiąć. W szatni pojawia się Wojtek i obrzuca mnie zaskoczonym spojrzeniem.

– Stary, to czwarte spóźnienie w tym miesiącu – mówi wystraszony. – Fakt, nie musimy się bać już Koniarskiego, ale to wcale nie znaczy, że powinieneś podać się nowemu na tacy.

Sztywnieję.

– Nowemu? – pytam zaskoczony.

– No tak. Od tygodnia wszyscy o tym gadają. Naprawdę nic nie słyszałeś? – Wydaje się szczerze zdziwiony. – Milenka wyrywa sobie włosy z głowy już od tygodnia, zastanawiając się, czy ten nowy kierownik nie ma problemu z kobietami tak jak Koniarski. Boi się, że znowu będzie przerzucona na dział kuchenny.

W tym samym momencie obydwaj parskamy śmiechem.

– Akurat ona nie powinna się niczego bać – rzucam rozbawiony. – Na pewno już przygotowuje długie kazanie na temat nierównego traktowania kobiet.

– To na pewno – przyznaje Wojtek. – A ty, co? Znowu miałeś zmianę w tej swojej restauracyjce?

Zaciskam zęby.

– Tak – cedzę. – Kolega spóźnił się na swoją zmianę, więc musiałem dłużej zostać.

Wojtek marszczy brwi.

– Dlaczego jeszcze nie rzuciłeś tej pracy w cholerę? – Krzyżuje ręce. – Na twoim miejscu już dawno bym to zrobił. Jak czasami wpadają tutaj twoi kumple, to mam ochotę zainwestować w ciężarówkę i ich przejechać, a potem wycofać i znowu przejechać. – Uśmiecha się szeroko. – Nie jestem psycholem, ale mam alergię na idiotów.

Trzęsę się ze śmiechu, bo moja wyobraźnia podsuwa mi całkiem realne sceny. Nie potrafię uwierzyć, że Wojtek byłby do tego zdolny, bo jest miłym facetem i chyba mnie lubi. Przemilczałem dla niego jedną rzecz, ratując mu dupę, a on postanowił obdarzyć mnie całkowitym zaufaniem. Nigdy nie otrzyma czegoś podobnego w zamian, ale sympatię – na pewno.

– Nie wierzę ci, ale dzięki – mówię cicho. Poprawiam nogawki obszernych spodni i prostuję się. – Lepiej wyjdźmy stąd, zanim Koniarski tu wparuje i zrobi awanturę.

– Te awantury już nic nie zmienią – prycha Wojtek z uśmiechem. – Czasy dyktatury wreszcie dobiegają końca.

– Nie chwaliłbym dnia przed zachodem słońca.

– E tam. – Macha niedbale dłonią. – Słyszałem, że ten nowy zrezygnował ze stanowiska dyrektora regionalnego. Pracował w innym sklepie, ale wybrał nasz.

– A ten dyrektor bywał u nas?

– Czasami. – Wojtek wzrusza ramionami. – Rozmawiał głównie z Koniarskim, a ten trzymał go od nas z daleka, bo bał się, że ktoś zacznie narzekać.

– I nikt się nie domyślił, że coś jest nie tak?

– Koniarski zawsze mówił, że mamy pełne ręce roboty i wszystko gra.

Uśmiecham się gorzko.

– Cały on – drwię.

– Co nie? Podobno ma być impreza pożegnalna, ale kto na nią przyjdzie? – Wojtek ma niezadowoloną minę. – Podobno mają być wszyscy, ale wiesz… ty masz lepiej. Załatwisz sobie zmianę w restauracyjce i przestaną się ciebie czepiać.

Pokazuję mu, żeby postukał się w czoło.

– Pamiętasz, na jakich zasadach tu jestem? Praca w restauracji nie może wpływać na zmiany tutaj – przypominam mu. – Taki był warunek Koniarskiego, więc zamierzam go przestrzegać do samego końca.

– Jezu, jaki ty jesteś honorowy – rzuca kpiąco Wojtek, a potem wybucha śmiechem. – A no właśnie, bo Milenka ostatnio mnie pytała, czy jesteś zajęty.

Najbardziej w nim lubię to przeskakiwanie z tematu na temat. Chyba nauczyła go tego jego żona, bo faceci zazwyczaj szybko tracą wątek.

– Nie jestem zainteresowany Milenką – odpowiadam, nie ukrywając grymasu.

Przewraca oczami.

– Ona na nikogo z nas nie leci, dobra?

– Wyglądasz, jakbyś żałował – przekomarzam się z nim.

– Jezu, w życiu!

Tym razem to ja wybucham śmiechem.

– No dobra, ale o co chodzi? – pytam.

– Karolina ją pytała.

Biorę głęboki oddech i ściskam palcami nasadę nosa.

Co za dziewczyna! Pół roku temu jej powiedziałem, że nie jestem zainteresowany, ale ona najwyraźniej nie rozumie tak prostych komunikatów. Nigdy z nią nie flirtowałem, nie dawałem nadziei. Starałem się być po prostu miły.

– Widzę, że nie jesteś zaskoczony – mówi zdezorientowany Wojtek. – Grubsza sprawa?

– Od pół roku mnie nęka – wyjaśniam, przecierając dłonią twarz. – To męczące.

– A mówiłeś jej, że to nie wypali?

– Oczywiście, że tak! – Kręcę głową z niedowierzaniem. – Już myślałem, że zrozumiała…

– Powiem Milence, że ma jej przemówić do rozumu – pociesza mnie Wojtek. – Zobaczysz, tak nią wstrząśnie, że Karolina od razu zmądrzeje i sobie odpuści.

Śmieję się krótko.

– Żeby jej tylko nie doprowadziła do płaczu.

– Pamiętaj, że dla niej liczy się tylko efekt końcowy – przypomina mi.

Kiwam energicznie głową.

– Tak! Uwierz mi, doskonale zdaję sobie z tego sprawę!

Wojtek uderza mnie w plecy, pchając w stronę wyjścia, a sekundę później w szatni pojawia się Koniarski. Obrzuca nas nieprzychylnym spojrzeniem, ale nic nie mówi. Wojtek patrzy na mnie znacząco, jakby oczekiwał oklasków. Pokazuję mu tylko, żeby postukał się w czoło. Udaje obrażonego, ale gdy tylko znajdujemy się na sklepie, uśmiecha się szeroko i opuszcza mnie, idąc na swój dział.

Wypuszczam głośno powietrze, a wraz z nim znika cały mój dobry nastrój. Wojtek chwilowo mnie rozbawił, ale wzmianka o nowym kierowniku wcale nie sprawiła, że odetchnąłem z ulgą. Nie znałem dyrektora regionalnego, ale ludzie gadali różne rzeczy. Miałem nadzieję, że przynajmniej połowa z nich nie jest prawdziwa. Koniarski dobrze go ukrywał, skoro nigdy się na niego nie natknąłem, więc wątpię, aby martwił się naszymi narzekaniami – pewnie istniało drugie dno.

Nie chcę stracić tej pracy. Koniarski wyświadczył mi ogromną przysługę, pozwalając dorabiać w innym miejscu, bo zazwyczaj zwalniał pracownika, gdy tylko dowiedział się prawdy. Wyjaśniłem mu moją sytuację. Niby każdy ma kredyt, ale ja muszę płacić więcej, żeby szybciej się go pozbyć, by zniknąć wreszcie z listy dłużników.

– Dzięki, bracie – burczę pod nosem, idąc w kierunku swojego działu.

____

Natalia

Stoimy na środku kuchni, a Kuba patrzy na mnie wyczekująco.

– Ale co ty chcesz tu zmieniać? – pytam go po raz czwarty, krzyżując ramiona. – Lubię te biały ściany i ciemne meble.

– Odkąd się tu wprowadziłaś, nie zasugerowałaś żadnej zmiany – wytyka mi. – Chcę, żebyś czuła się jak u siebie, jakbyś urządzała nasz dom.

Przewracam oczami.

– Przecież wiesz, dlaczego tak powiedziałam – mówię urażona. – Naprawdę mi się tutaj podoba. Nie musimy nic zmieniać.

– Dobra, skoro tak... – Urywa i również krzyżuje ramiona. – Chcę coś tutaj zmienić. Bardzo długo nie ruszałem kuchni, więc może ją odmalujemy i… – Przygląda się uważnie fragmentowi ściany między wiszącymi szafkami a blatem. – Nie chciałabyś tutaj płytek?

Mrużę oczy, bo doskonale wiem, że próbuje mnie podejść.

– Płytek?

– Nawet stąd widzę pełno plam.

Wzdycham.

– Nigdy o nich nie wspominałeś – wytykam mu.

Wzrusza ramionami, udając niewzruszonego.

– Bo sam je zrobiłem. To tak, jakbym przyznał się do zbrodni.

– Jesteś pokręcony – stwierdzam. – Naprawdę podoba mi się to mieszkanie!

– A ja naprawdę chcę coś w nim zmienić – upiera się. – Odłożyłem całkiem sporo pieniędzy na dom, ale jeszcze trochę brakuje mi do pełnej kwoty, a nie zamierzam brać kredytu.

Podnoszę dłonie w poddańczym geście.

– Dobra, zmieńmy tutaj coś – mówię niezadowolona. – Pomysł z płytkami mi się podoba, ale też kupiłabym nowe talerze, bo twoje są zbyt białe, a ja lubię wzorki. No i odmalowałabym również przedpokój. – Klaszczę w dłonie, bo mam jeszcze lepszy pomysł. – Nie, lepiej go wytapetujmy! Zaakceptujesz delikatne kwiaty?

Kuba przygląda mi się badawczo.

– A paski?

– Kwiaty? – powtarzam, przechylając głowę.

– To może kropki? – proponuje.

– Drobne kwiatki?

Wzdycha ciężko.

– Niech będą, ale tapeta ma być czarno–biała.

Chcę zaprotestować, ale chyba uzyskaliśmy kompromis. Podoba mi się to.

– W porządku – mówię radośnie. – W takim razie będą czarno–białe, drobne kwiatki. I kubki! Musimy kupić nowe kubki! – Zamyślam się przez chwilę. – Koniecznie kolorowe – zastrzegam, bo przecież nie tylko talerze tu są białe.

Mina Kuby pozostawia wiele do życzenia. Chyba właśnie zastanawia się, czy dobrze zrobił, naciskając na zmiany.

– Dobrze, w takim razie w piątek pojedziemy na zakupy.

– Bardzo szybko – mówię zaskoczona.

– Zbliżają się święta, wiesz?

Biorę głęboki oddech.

– Nie możemy tego zostawić na nowy rok? – pytam, bo chyba nie potrzebujemy tych zmian od razu.

– Wolę teraz, bo po nowym roku mam już zaplanowane wyjazdy, więc będę częściej poza domem niż w nim – odpowiada, a w jego głosie słyszę smutek. – Pod moją nieobecność będziesz mogła wymienić wszystkie naczynia w naszej kuchni. Jestem pewien, że pozbędziesz się też misek.

Otwieram szeroko oczy ze zdziwienia.

– Skąd wiedziałeś?

Podchodzi bliżej, uśmiecha się czule i całuje mnie w nos.

– Przecież dobrze cię znam, prawda? – odbija piłeczkę. – A tak zmieniając temat… – Urywa i przygryza moją dolną wargę. – Czy wieczorem będzie czekała na mnie niespodzianka?

Mrugam.

– Niespodzianka? – powtarzam, przeciągając samogłoski.

– Tak – szepcze, dotykając ustami mojej szyi. – Chyba jest niebieska i koronkowa.

– A teraz jej nie chcesz? – pytam z mocno bijącym sercem, sięgając do paska Kuby.

Łapie mnie za nadgarstki i odsuwa się niechętnie.

– Jestem spóźniony, a doskonale wiesz, jak nienawidzę się spieszyć. – Krzywi się. – Nabiorę tylko jeszcze większej ochoty i nie skupię się na pracy, bo cały czas będę myślał o tobie.

Uśmiecham się kokieteryjnie, a potem przygryzam wargę.

– To może wyślę ci kilka zdjęć?

Kuba wypuszcza głośno powietrze z płuc.

– Nawet nie próbuj – odpowiada szybko. – Nie chcę ani jednego zdjęcia.

Robię smutną minę, ale w ogóle się na to nie nabiera. Kręci głową, całkowicie rozbawiony, całuje mnie krótko w usta i zbiera się do wyjścia. Obserwuję go, a moje serce dalej bije jak szalone. Naprawdę nie miałabym nic przeciwko, gdyby wziął mnie na stole lub na blacie. To ostatnie chwile tej kuchni, więc mógłby mi pomóc się z nią pożegnać.

Zaciskam usta, żeby się nie roześmiać.

Chyba wszystko wróciło do normy.

***

W pracy wkurzam się na brak długopisów. Jestem zbyt leniwa, żeby odwiedzić Marka i zrobić mu awanturę, bo pewnie znowu postanowił je pożyczyć, ale zapomniał oddać – standard. Sięgam po torebkę i grzebię w niej, mając nadzieję, że znajdę tam chociaż jeden działający długopis. Zamiast niego, znajduję coś innego. Wyciągam i przyglądam się uważnie czerwonej piłce. Jest prawie cała gładka, tylko w niektórych miejscach pozostała szorstka. Pies Szymona chyba musi mieć ją od dawna.

Uśmiecham się pod nosem.

Trochę się klei, ale nie zamierzam jej myć. Chcę, żeby pies ją od razu rozpoznał. Sama nie wiem, po co ją zabrałam. Nie znam adresu Szymona, bo nie mam żadnej gwarancji, że wciąż mieszka w tamtej kamienicy. Niby mam jego numer, ale czy go nie zmienił?

Wzdycham ciężko i wrzucam piłkę z powrotem do torebki.

Zadzwonię do niego i co? Poproszę o spotkanie? Po tym wszystkim, co się między nami wydarzyło? Przecież to niemądre! Kuba nie będzie zachwycony, a na pewno mu o tym powiem. Czy naprawdę chce doprowadzić do kolejnej kłótni? Ledwo się pogodziliśmy!

Opieram łokcie na biurku i ukrywam twarz w dłoniach, bo chyba zwariowałam. Nie kocham go, tego jestem pewna, ale po co chcę go znowu zobaczyć? Upewnić się, że jego życie też jest dobre? Dowiedzieć się, że ma dziewczynę? Usłyszeć, że jest szczęśliwy?

Po co mi takie informacje?

To nie ja byłam jego tajemnicą. To nie ja go zraniłam. To nie ja złamałam mu serce.

Wybaczyłam mu i niczego nie żałuję, ale dlaczego chcę, żeby choć na chwilę powrócił do mojego życia?

Wplatam palce we włosy i nagle dociera do mnie prawda.

Chcę mu powiedzieć, że jestem bez niego szczęśliwa.

elorence

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 3411 słów i 20450 znaków.

6 komentarzy

 
  • elorence

    W ten weekend pojawi się tylko 1 rozdział, na dodatek dopiero jutro :(

  • agnes1709

    @elorence Jutro to już nie weekend :D JUTRO?! OŁ NOŁ! :wisielec:

  • Szymonfanclub

    @elorence kiedy kolejny rozdział???

  • elorence

    @Szymonfanclub dopiero w piątek, bo ostatnie dni były dla mnie bardzo trudne i nie miałam głowy do pisania 😔

  • Agaaa

    Kuba.... No poprostu złoty chłopak. Wie czego pragnie, wie że Natalia Go kocha.
    Chcesz kolorową porcelanę? Oczywiście.  
    Chcesz kwiaty na ścianie? Oczywiście.  
    Chcesz mieć dziecko? Nie ma problemu.
    Chyba tylko zapomniał o gwiazdce z nieba, bo pewnie by już ją dał Natali. Oj jaka szkoda....

    Musiałam to napisać. Mam wrażenie że pomimo tego czasu jaki tworzą już związek, Kuba cały czas próbuje przypodobać się Natali. Kocha ją,  nie twierdzę że nie. Ale czy krótkie wspomnienie o Szymonie nie zasiało jakiejś nutki niepewności?
    Czekam z niecierpliwością na kolejne spotkanie Natali z Szymonem🙂

  • elorence

    @Agaaa jakie piękne podsumowanie Kuby! Od razu widać, że bardzo go lubisz 😅
    Bardzo podoba mi się Twoja analiza postaci. Pewnie niebawem dużo rzeczy wyjdzie :)
    Dziękuję za cudny komentarz ❤

  • AlexAthame

    To prawda...to ostatnie zdanie. Wiem co mi napisalaś i myślę co ty kombinujesz. Poprzednio dałaś odczuć, że Szymon na nią działał fizycznie.W tej opowiastce czytamy, że Natalia kocha Kubę i jest szczęśliwa.Nie chcę być wścibski i nieuprzejmy dla Natki, tym bardziej dla Ciebie ale czy tu nie mamy sytuacji, że u Kuby nie czuje tej fascynacjì? Kochać się z Szymonem,  a kochać Kubę? Nie podejrzewam Natki o takie myśli...Co tu jest grane? :)

  • elorence

    @AlexAthame od razu muszę coś kombinować? 😅 Fakt, Kuba wywołuje w Natalii zupełnie inne uczucia. To, co było między nią a Szymonem można nazwać fascynacją i może masz rację :) Od razu, że Natalia zrobi najgorsze 😅

  • Katia

    Im bardziej Nati twierdzi ze jest szczęśliwa bez niego tym bardziej próbuje zagłuszyć głos serca... mam nadzieje ze będzie happy end z Szymonem bo trochę bez sensu byłoby kończyć pierwsza cześć na etapie ze nie sa razem i druga cześć podobnie...

  • elorence

    @Katia a może właśnie jest szczęśliwa? :) Z Szymonem było inaczej, chyba wywoływali w sobie więcej emocji niż Nati i Kuba, ale związki są różne, bo ludzie są różni :) Co do zakończenia... nie będzie spoilerów :) Może będzie tak jak piszesz, a może Natalia tylko utwierdzi się w przekonaniu, że Kuba jest tym jedynym 😅

  • agnes1709

    "Chcę mu powiedzieć, że jestem bez niego szczęśliwa" - prawda to była. Ona tak myśli, ale w środku siedzi coś innego, a ona nie zdaje sobie z tego sprawy, albo nie chce zdawać. Piłkę też zabrała z dobroci serca? :rolleyes: Kombinuje dziewuszka, żeby jej tylko w pięty nie poszło. No bo potem te wszystkie bezsenne noce...:lol2:

  • elorence

    @agnes1709 hahaha, no i nie odpuszczasz 😂

  • agnes1709

    @elorence W życiu :D Bo ja życie dobrze znam <zarozumiała>:lol2:

  • NelaMotylek

    Im bardziej zagłębiasz się w relację Natalia-Kuba, tym mam większe wątpliwości, czy ten związek faktycznie nie jest dla niej lepszy. I pomimo całej mojej sympatii do Szymona, nie wiem czy to ma jeszcze szansę. Do końca jednak moje serducho będzie przy nim.

    Czy można przestać kochać? Myślę, że tak. Zapomnieć, nigdy, o czym sama Natalia się przekonała. I dlaczego tak bardzo chce mu powiedzieć, że jest szczęśliwa bez niego?  

    Zastanawiam się też, czy i kiedy wyjdą na wierzch wszystkie sekrety Szymona. Czy Natalia się o nich dowie? Czy zrozumie jego tok postępowania, a co wtedy? Tyle pytań bez odpowiedzi.  

    Normalnie, taką książkę pochłonęłabym w jedną noc, bo ciekawość zakończenia wzięłaby górę, a tak przeżywam przez tydzień każdą część i zachodzę w głowę, co będzie dalej.

  • elorence

    @NelaMotylek uwielbiam Twoje analizy postaci! ❤

    Fakt, nie da się zapomnieć o kimś, kogo się kochało. A co powiedzenia, że jest szczęśliwsza bez niego, chyba w jakiś sposób próbuje się uwolnić od wspomnień. Jakby chciała mu pokazać, że wcale jej nie złamał. Mam nadzieję, że sytuacja nie wymknie mi się spod kontroli, bo będzie nieciekawie 😅

    Dziękuję za piękne słowa ❤ Nie wiem, czy będę w stanie napisać dwa rozdziały na ten weekend, ale postaram się :)