Za mało - Rozdział 34

+18



Natalia

– Kłamałaś – zarzuca mi Szymon, odsuwając od siebie pusty talerz. – Miały być frytki, a zaserwowałaś mi sałatkę.

– Z kurczakiem – przypominam, uśmiechając się do niego słodko. – Po prostu pomyślałam, że wino i frytki mogą nie być zbyt dobrym połączeniem dla naszych żołądków. – Opieram się wygodnie o oparcie krzesła. – Nie możesz zarzucić mi kłamstwa, gdy działałam w dobrej wierze.

– Nie powiem, sałatka była pyszna. Niby zwykłe składniki, ale sos zrobił robotę.

Mój uśmiech się poszerza.

– Sos to moja mała tajemnica i... – milknę, delikatnie się krzywiąc. – Nie będę ukrywać, że dzisiaj byłeś moim królikiem doświadczalnym.

Szymon unosi wyżej kieliszek, aby się napić, gdy nagle sztywnieje – chyba dopiero teraz dotarł do niego sens moich słów. Mruga i ściąga brwi.

– I nie zostałem o tym poinformowany.

– Przecież właśnie ci powiedziałam.

Dostrzegam iskierki rozbawienia w jego orzechowych oczach, dlatego nerwowy ucisk w moim żołądku, który przed chwilą się pojawił, nagle znika.

– Trochę za późno, nie sądzisz? – droczy się.

– Lepiej późno niż wcale.

Mruży oczy.

– Chyba będę się domagał rekompensaty.

– Nie mam frytek – odpowiadam pośpiesznie. – Możesz sprawdzić zamrażalnik, ale nic tam nie znajdziesz oprócz mrożonego groszku i kostek lodu.

– Jesteś nieprzygotowana – oburza się. – To niedopuszczalne.

Rozbawiona, przewracam oczami i dolewam sobie wina. Wiem, że powinnam wyznaczyć sobie granicę w piciu, jednak ostatni weekend dał mi popalić. Dużo płakałam i byłam taka samotna, że... Odpycham od siebie natrętną myśl i skupiam wzrok na twarzy Szymona. Długo patrzymy sobie w oczy. Dzieli nas stół, który mógłby zniknąć. Boję się, że jeśli wypiję jeszcze jeden kieliszek wina lub dwa, to będę siedziała na kolanach Szymona. Nie sądzę, żeby miał coś przeciwko, ale przecież mamy za sobą nieprzyjemny weekend. Seks w tym momencie nie jest dobrym rozwiązaniem, a na pewno bym go oczekiwała.

Zaczynam tęsknić za naszymi zbliżeniami i jestem pełna podziwu dla samokontroli Szymona, skoro pomimo dwuletniej absytencji, ani razu nie przekroczył granicy.

Zawstydzona, przygryzam wargę i pierwsza odwracam wzrok.

Powinnam rozważyć tymczasowe odstawienie alkoholu, jeśli zależy mi na tej relacji. Bo zależy. Cholernie zależy. Nie chcę niczego popsuć.

– Kończymy?

Mrugam, ponownie skupiając wzrok na Szymonie.

– Słucham?

– Tara już od dawna śpi, więc może i my pójdziemy spać? Jutro rano zaczynam zmianę z Krzyśkiem i chyba wolałabym się nie spóźnić. Jest wyrozumiały, ale jeśli mnie zwolni, to zostanę bez pracy.

– Moment, przecież pracujesz również w restauracji. Może nie masz tam najlepszej umowy, ale...

– Składam wypowiedzenie – przerywa mi.

– Skąd ta decyzja?

Szymon wpatruje się w moją twarz i milczy. Nie chcę go poganiać, bo moje mocno bijące serce chyba zna prawdę.

– Chcę spędzać z tobą więcej czasu.

Zwilżam usta językiem, nie potrafiąc wydusić z siebie słowa. I nawet nie chcę nic mówić. Podnoszę się z krzesła i nieśpiesznym krokiem omijam stół, zatrzymując się dopiero przy krześle Szymona. Bez zastanowienia siadam na nim okrakiem, wciąż ściskając w dłoni kieliszek wina. Wmawiam sobie, że nie robię nic złego. Zmniejszyłam tylko dystans, który mnie wkurzał. Lubię czuć ciepło jego ciała. No i mamy na sobie ubrania.

– To miłe – mówię, a potem upijam łyk wina. – Powiedziałabym, że nawet bardzo miłe. Tara z pewnością też się ucieszy.

– Amelia również.

Bolesny skurcz w moim żołądku przypomina mi, że przez mój remont Szymon musiał zrezygnować z wielu rzeczy. Bardzo mi się to nie podoba, bo nie chcę być tym typem dziewczyny. Nie chcę, żeby musiał wybierać między mną a rodziną i przyjaciółmi.

Łapię go za dłoń i uśmiecham się zachęcająco.

– Zawsze możesz zabrać ją tutaj. My zajmiemy się sobą, a ty...

– A ja będę ciężko pracował? – przerywa mi. Wyciąga kieliszek z mojej dłoni i odkłada go na stół. – Nie podoba mi się taki podział. – Kładzie dłonie na moich biodrach i przyciąga mnie bliżej. Robię co w mojej mocy, żeby nie zacząć się o niego ocierać. Ostrożnie kładę dłonie na umięśnionych ramionach. – Może jak skończymy remont, to zabiorę tutaj Amelię, ale póki co... – Zawiesza wzrok na moich ustach. – Mamy jeszcze dużo rzeczy do zrobienia.

Nie jestem pewna, czy wciąż chodzi mu o remont. Walczę z przyjemnym ciepłem w podbrzuszu, powtarzając sobie, że przecież nie możemy. Nie tak. Nie tutaj. Nie teraz. Rozum i serce nie chcą współpracować, dlatego pochylam się nad twarzą Szymona, powoli przesuwając dłonie na jego barki. Żałuję, że ma na sobie koszulkę, chociaż moja wyobraźnia radzi sobie doskonale, podsuwając mi coraz gorętsze obrazy. W jednej z fantazji kochamy się na tym krześle, w innej wzajemnie pieścimy, co jest bardziej prawdopodobne, bo niestety nie zdecydowałam się na sukienkę z wiadomych powodów. Zwykła koszulka i krótkie spodenki nie wydawały mi się zbyt podniecające, dlatego je włożyłam. A teraz najchętniej bym się ich pozbyła. Bielizny również. Wszystkiego.

Orzechowe oczy płoną. Jestem przekonana, że moje również. Przenoszę ciężar ciała na palce stóp i delikatnie poruszam biodrami, powolutku zbliżając wargi do ust Szymona. Pierwsze zbliżenie to zaledwie muśnięcie. Moje serce uderza głucho, ale nie skupiam się na nim. Doskonale znam ten rytm. Wiem, co oznacza. Spod półprzymkniętych powiek zerkam na spokojną twarz Szymona. Ma zamknięte oczy i rozchylone wargi. Przesuwam dłonie wzdłuż barków, muskam palcami szyję, żuchwę, aż docieram do policzków. Muszę ugryźć się w język, bo dwa słowa same pchają mi się na usta. Jedyne czego pragnę, to żeby ten mężczyzna odwzajemniał moje uczucia.

Wiem, że przeciągam, dlatego wreszcie go całuję. Dłonie znikają z moich bioder i zaczynają masować uda, a kciuki co chwilę zahaczają o wewnętrzną część nogawek. Nasze pocałunki stają się zachłanne. Tracę poczucie czasu i miejsca. Czuję tylko ciepłe dłonie na mojej skórze, niezaspokojone pragnienie między nogami i gorące usta. Pustka w mojej głowie niczego nie ułatwia.

Mrugam zaskoczona, gdy nagle Szymon łapie mnie za biodra i sadza na stole. Moje ciało drży, oddech się rwie, a rozgrzana skóra domaga się pieszczot.

– Dlaczego? – wyrzucam z siebie, niezgrabnie zakładając kosmyki włosów za ucho.

____

Szymon

– Bo to nie jest dobry moment – odpowiadam niechętnie, próbuj ignorować bolesny ucisk w kroczu. – Nie po takim weekendzie.

Tak naprawdę sam nie wiem, dlaczego to przerwałem. Jestem podniecony. Czułem, że Natalia nie miałabym nic przeciwko, gdybym wziął ją na ręce i zaniósł do sypialni. Pewnie nie zaprotestowałaby, gdybym wsunął dłoń pod gumkę spodenek, gdybym odsunął materiał majtek i...

Potrząsam głową, bo całkowicie wariuję.

Nie chcę się do tego przyznać, ale dzisiejsza obecność Kuby w restauracji wszystko popsuła. Mógłbym o tym zapomnieć, a przynajmniej spróbować, jednak już raz źle zaczęliśmy. Nie chcę popełniać tych samych błędów, dlatego dzisiaj nie będzie żadnego seksu. Wytrzymałem ponad dwa lata, więc wytrzymam parę dni.

Nie potrafię patrzeć na Natalię. Zawód w jej pięknych oczach każe mi wciągnąć ją z powrotem na kolana i...

Przeczesuję nerwowym gestem włosy.

– Pójdę się wykąpać, jeśli nie masz nic przeciwko – wyrzucam z siebie, odwracając wzrok.

– W porządku – mówi cicho.

Wychodzę szybko z kuchni i kieruję się do łazienki. Zimny prysznic powinien postawić mnie na nogi.

____

Natalia

Opróżniam kieliszek i dolewam sobie więcej wina. Czuję okropny wstyd. Naprawdę nie rozumiem swojego zachowania. Znam naszą przeszłość, znam nasze błędy, a jednak znowu chcę powtórzyć całą naszą historię. Seks powinien być miłym dodatkiem a nie żadnym cholernym fundamentem związku.

Odchylam głowę, przymykam na chwilę oczy i biorę głęboki wdech.

Przestanę naciskać. Muszę przestać, jeśli chcę go przy sobie zatrzymać na dłużej niż parę tygodni. Już dawno powinnam wyciągnąć wnioski ze związkowych niewypałów. Seks to tylko kilka minut zabawy – przy dobrych wiatrach. Bez uczuć to żadna przyjemność.

Kubie można wiele zarzucić, ale dzięki niemu wiem, czym jest prawdziwy związek.

Otwieram oczy i uśmiecham się kpiąco.

Może jednak nie wiem, skoro ten mężczyzna skutecznie mnie okłamywał od samego początku. Byłam tak zaślepiona, że ignorowałam sygnały, które powinny mnie zaniepokoić. A na sam koniec pozwoliłam kolejnowi facetowi złamać moje biedne serce.

W progu kuchni pojawia się Szymon w samych spodniach dresowych. Staram się nie zerkać na jego nagą klatkę piersiową i brzuch, ale jest to niezwykle trudne.

– Łazienka wolna.

Kiwam głową i podnoszę się z krzesła, od razu sięgając po kieliszki i inne zbędne naczynia.

– Zostaw – mówi Szymon. – Posprzątam.

Ponownie kiwam głową, mijam go i idę do sypialni. Wybieram najbardziej aseksualną pidżamę – fioletową w srebrne serduszka, a potem zamykam się w łazience. Chce mi się śmiać, co pewnie jest zasługą zbyt dużej ilości wypitego wina. Zrzucam z siebie zbędne ubrania i wchodzę pod prysznic. Ustawienie ciepłej wody zajmuje trochę czasu. Pewnie powinnam zafundować sobie zimny prysznic, ale nie mam zamiaru. Nienawidzę zimna.

Wysoka temperatura sprawia, że zaczyna mi się kręcić w głowie. Opieram się czołem o kafelki i biorę kilka głębszych wdechów. Niezaspokojone pragnienie między nogi się nasila. Przygryzam wargę, próbując to ignorować. Jak na złość, przed moimi oczami pojawiają się wspomnienie z przeszłości. Dobrze pamiętam, jak Szymon zaspokoił mnie palcami w kuchni, gdy nie doszłam.

Dotykam delikatnie podbrzusza, kreśląc palcami nieokreślone wzory. Nie chcę jęczeć pod prysznicem, gdy w mieszkaniu znajduje się Szymon, ale czuję, że nie wytrzymam. Jeśli sobie nie pomogę, to zwariuję. Przesuwam palce niżej, powoli wsuwając jeden w cipkę i przygryzam mocniej wargę, żeby nie jęknąć. Na krótką chwilę zamieram, żeby choć trochę się uspokoić. Łapię z trudem powietrze. Na dodatek nic nie mogę poradzić na to, że wyobraźnia zastępuje moje palce... palcami Szymona, który dokłada drugi palec, całuje szyję i szepcze, że zrobiłby ze mną całe mnóstwo przyjemnych rzeczy. Czuję jego gorący oddech na skórze, dłoń zaciskającą się na piersi, ale najbardziej skupiam się na palcach, które sprawiają, że cała mięknę od środka.

Z moich ust wypada przeciągły jęk. Obracam się i uderzam plecami o kafelki, łapczywie łapiąc powietrze. Jeszcze chwilę masuję palcami cipkę, bo jest mi niewiarygodnie przyjemnie. Z trudem wchodzę pod strumień ciepłej wody. Drżą mi nogi. Czuję się też dziwnie lekka. Wino zrobiło swoje i coraz bardziej dociera do mnie, że nie powinnam pić.

Ale teraz będzie łatwiej. Będzie łatwiej leżeć obok Szymona i nie pragnąć, żeby mnie zaspokoił, skoro zrobił to już w mojej głowie.

____

Szymon

Leżę na materacu i wpatruję się w sufit. Może powinienem zasnąć, ale chcę jeszcze porozmawiać z Natalią. Musimy sobie wyjaśnić kwestię seksu, bo inaczej chyba oboje zwariujemy – ja na pewno. Zimny prysznic chwilowo pomógł, ale nie jestem pewien, jak moje ciało zareaguje na bliskość Natalii. Gdybyśmy nie mieli przeszłości, to byłoby nam łatwiej. Nie musielibyśmy być tacy ostrożni, zdystansowani, ale to drugie odnosi się wyłącznie do mnie. To ja ją odpycham, ciągle wmawiając sobie, że to nie jest dobry moment. Tak na dobrą sprawę nigdy go nie będzie. Kuba już wielokrotnie próbował popsuć naszą relację. Robił to kiedyś i zrobił to dziś.

W drzwiach sypialni staje Natalia. Unoszę się na łokciach i momentalnie zamieram. Rozchylam usta, zatrzymując dłużej wzrok na zarumienionych policzkach i błyszczących oczach. Nie chcę tego robić, ale ostatecznie decyduję się zerknąć na koszulkę. Widzę mocny zarys sutków, przebijający się przez koszulkę w jakiejś błyszczące wzory. Wiem, jak ta dziewczyna wygląda po orgaźmie i jestem w stu procentach pewien, że dosłownie kilka minut temu jęczała pod prysznicem. Moja wyobraźnia nie potrzebuje więcej. Zaciskam zęby i odwracam wzrok, bo chociaż Natalia miała zapewne dobre zamiary, to tylko dodatkowo mnie nakręciła. Cieszę się, że nie może dostrzec mojego wzwodu. I z jakiegoś cholernego powodu, czuję się pominięty.

Natalia zakłada kosmyki włosów za ucho – pewnie znowu się denerwuje.

– Myślałam, że już zasnąłeś – mówi, podchodząc do materaca. – Jeśli na mnie czekałeś to przepraszam, ale suszyłam jeszcze włosy.

– Jasne – rzucam pod nosem, doskonale znając prawdziwy powód.

Obserwuję, jak Natalia przykłada głowę do poduszki. Zerka na mnie niepewnie, bo wciąż unoszę się na łokciach i nie spuszczam z niej wzroku.

– Wszystko w porządku? – pyta zdezorientowana.

– Dlaczego nigdy nie pozwoliłaś mi zaspokoić cię... ustami?

Mój mózg się chyba wyłączył w chwili, gdy weszła do sypialni.

Natalia mruga nerwowo, a jej policzki przybierają ciemniejszą barwę czerwieni.

– Chyba wypiłeś za dużo wina – odpowiada niepewnie.

– Pytam poważnie. – Ponownie opuszczam wzrok na koszulkę, ale Natalia naciąga kołdrę wyżej, na co jęczę w duchu niezadowolony. – To nie jest trudne pytanie.

– Może i nie, ale chyba nie powinniśmy poruszać teraz takich tematów.

Obracam się na bok i uśmiecham się zachęcająco.

– Jeśli nie teraz, to kiedy?

– Najlepiej nigdy. – Uśmiecha się sztucznie. – Po co ci taka wiedza?

– Po prostu się nad tym zastanawiałem – odpowiadam szczerze.

Wzdycha ciężko i również unosi się na łokciu. Prawie stykamy się nosami. Widzę, że chce się odsunąć, dlatego wsuwam szybko rękę pod kołdrę i obejmuję dłonią biodro. Kciuk samoistnie wkrada się pod koszulkę Natalii i delikatnie gładzi jej ciepłą skórę.

Zaraz zwariuję.

– Nie lubię tego – wyrzuca z siebie z nietęgą miną. – Nie lubię też tego robić.

– A to nie jest tak, że nie chcesz, aby facet to robił, bo wtedy będzie chciał rewanżu?

Ucieka wzrokiem w bok.

– Może trochę... Sama nie wiem. – Wzdycha. – To jest przyjemne, ale nie ma w tym bliskości, jaką lubię.

– Ale lubiłaś, gdy zaspokajałem cię palcami, prawda?

Jej twarz teraz jest cała purpurowa.

– Boże, co to jest za zestaw pytań? – Jej głos drży. – Chodźmy spać. Przecież sam mówiłeś, że musisz rano wstać do pracy.

– Nie odpowiedziałaś – wytykam jej. – Więc?

– Wiesz, że...

– Tak, wiem – przerywam. – Nie zmieniaj tematu.

Wypuszcza cicho powietrze z płuc, a następnie uważnie przygląda się mojej twarzy.

– Lubiłam, okej?

– I wtedy byłem tak blisko, jak lubisz?

Kątem oka zauważam, że jej klatka piersiowa gwałtownie porusza się w górę i w dół.

– Tak – szepcze drżącym głosem.

– Teraz też jestem wystarczająco blisko? – pytam, zniżając głos.

– Szymon – upomina mnie.

Wiem, że powinienem przestać, ale nie potrafię. Chcę ją mieć, do cholery. Czuję nieprzyjemny ucisk w bokserkach. Moja głowa jest pełna podniecających wspomnień. Natalia kilka minut temu miała orgazm, przy którym mnie nie było.

Kurwa.

Nie uprawiałem seksu ponad dwa lata.

Jak można w takich warunkach zasnąć?

Nie mogę już wytrzymać, dlatego nachylam się i całuję Natalię. Może i jest zaskoczona, ale szybko zaczyna oddawać pocałunki. Po chwili łapie mnie za ramiona i popycha, dlatego opadam na plecy, odruchowo wciągając ją na siebie. Ona skupia się na całowaniu, a moje dłonie wsuwając się pod gumkę spodenek. Jęczę w jej ustach, gdy wyczuwam, że nie ma majtek. Obejmuję dłońmi pośladki, ściskając je mocno i unosząc biodra.

Chcę być w niej. Czuć jej ciepło.

Natalia odrywa się i siada okrakiem. Jej oczy zachodzą lekko mgłą, gdy ociera się o mojego penisa wypychającego bokserki. Pozwalam jej na to, chociaż ledwo nad sobą panuję. Sięgam dłonią do jej twarzy. Obrysowuję kciukiem usta, które rozchylają się pod wpływem dotyku. Wyobrażam sobie te usta na moim penisie, a mój oddech przyspiesza. Wiem, że przed chwilą Natalia jasno określiła swoje podejście do seksu oralnego, ale nie mogę się powstrzymać i wsuwam kciuk do jej ust. Ku mojemu zaskoczeniu zaczyna go ssać. Mrużę oczy, sapiąc pod nosem z zadowolenia.

Łapię ją za ręce i przyciągam do siebie, a potem obracamy się i tym razem to ja jestem na górze, podpierając się na łokciach. Całuję ją łapczywie, jedną ręką zsuwając spodnie dresowe i bokserki. Natalia nerwowo szarpie spodenki od pidżamy. Może to nie jest romantyczne i może pośpiech nie jest wskazany, ale pragnienie jest silniejsze.

Wchodzę w nią tak gwałtownie, że wbija boleśnie palce w moja ramiona i głośno jęczy. Wysuwam się i wchodzę w nią jeszcze mocniej. Jest mi tak dobrze, że na chwilę zamykam oczy. Kiedy je otwieram, zauważam, że Natalia patrzy na mnie spod półprzymkniętych powiek. Wygląda tak, jakby chciała coś powiedzieć, ale nagle przygryza wargę i odchyla głowę, bo wchodzę w nią jeszcze głębiej. Ciągle mi mało, a ona nie protestuje.

Wtulam głowę w zagłębienie jej szyi, łapię ją mocno za biodra i zaciskam zęby. Głośne jęki pieszczą moje uszy. Ciało Natalii zaczyna drżeć, więc wiem, że jest już blisko. Mnie również niewiele potrzeba, dlatego narzucam większe tempo. Dochodzimy niemal w tym samym czasie, ale nie wysuwam się z niej. Puszczam jej biodra i unoszę się na łokciach, żeby móc spojrzeć na jej twarz. Błogi uśmiech mile łechta moje ego.

– O Boże, to było niesamowite. – Głos jej drży, dokładnie tak samo jak jej ciało. Uwielbiam to. – Nie wiem, co cię do tego skłoniło...

Urywa, bo nachylam się nad jej uchem.

– Mam nadzieję, że to moje palce robiły ci dobrze pod prysznicem – szepczę, a potem wgryzam się w jej szyję.

Natalia wydaje z siebie przeciągły jęk. Ponownie patrzę na jej twarz, tym razem całą czerwoną.

– Skąd wiedziałeś?

– Po prostu cię znam. – Uśmiecham się. – Wciąż doskonale pamiętam, jak wyglądasz po orgaźmie. To najbardziej podniecający widok na świecie, dlatego gdy weszłaś do tego pokoju taka zarumieniona, z błyszczącymi oczami i nabrzmiałymi sutkami, to moją samokontrolę szlag jasny trafił.

– Zrobiłam to po to, żeby już nie dobierać się do ciebie i... uzyskałam odwrotny skutek. – Uśmiecha się szeroko. – Na dodatek pamiętasz, że lubię się przytulać po seksie.

Odgarniam zbłąkane kosmyki z jej czoła. Moje serce bije mocno w klatce piersiowej, bo mam na końcu języka słowa, których boję się wypowiedzieć.

– Pamiętam wszystko – mówię cicho.

Natalia unosi głowę i całuje mnie krótko w usta.

– Wspólny prysznic?

Wysuwam się z niej i nagle to czuję.

– Jasna cholera – syczę.

– Co się stało? – pyta zaniepokojona Natalia.

Unikam jej spojrzenia i szybko się podnoszę.

– Nie użyliśmy prezerwatywy.

____

Natalia

Blednę.

– O Boże – szepczę zaskoczona, również wstając. – Ja... Nie wiem, jak to się stało...

– Przepraszam. – Szymon przysuwa się bliżej i łapię mnie za podbródek. – To moja wina.

– Moja również – przypominam mu, bo przecież do tańca trzeba dwojga, do cholery. – Całkowicie o tym zapomniałam.

– Przepraszam, kochanie.

Moje serce radośnie drga na to drugie słowo. Obejmuję twarz Szymona i spoglądam w orzechowe oczy, w które mogłabym patrzeć godzinami. Nie czuję strachu związanego z tym, co się wydarzyło, ale może to wina alkoholu.

– Nie przepraszaj mnie za dobry seks – próbuję zażartować.

– Dobrze wiesz za co przepraszam. – Jego wyraz twarzy jest nieprzenikniony. – To nie powinno się wydarzyć.

– Ale się wydarzyło i już nie masz na to wpływu.

– Nie jesteś zła?

Kręcę powoli głową, a Szymon wzdycha.

– Na pewno?

– Tak.

Łapie mnie delikatnie za ramiona i całuje w czoło. Bez zastanowienia wtulam się w niego, a on obejmuje mnie ciasno rękami.

Jestem w samej koszulce, on jest nagi. Stoimy na środku pokoju i przytulamy się.

Powinnam się martwić o konsekwencje seksu bez zabezpieczenia, ale przesuwam to wszystko na jutro. Dzisiaj pozwolę sobie na bycie szczęśliwą.

*

Odświeżona, przebieram się w nową pidżamę. Tym razem postawiłam na coś seksownego. Czarna koszulka nocna odsłania piersi, a wycięte majtki optycznie ładnie zaokrąglają pośladki. Dwa orgazmy jednego wieczoru wystarczą, ale podświadomie liczę na przyjemny poranek.

Odruchowo zerkam na komórkę i zauważam powiadomienie o wiadomości tekstowej. Serce podchodzi mi do gardła ze strachu. Jeśli to Kuba... Biorę głęboki wdech i wchodzę w wiadomości.

„Wiem, że pewnie nie chcesz ze mną rozmawiać, ale... nie chcę stracić najlepszej przyjaciółki. Natka, może wpadniesz jutro, co? Kacperek się za tobą bardzo stęsknił, a podczas jego drzemki mogłybyśmy porozmawiać. Szczerze porozmawiać. Obiecuję odpuścić temat Kuby. Coś zrozumiałam przez ten weekend..."

Czytam wiadomość kilka razy, ale wcale nie czuję się lepiej. Odkładam komórkę i wychodzę szybko z łazienki.

Ledwo przekraczam próg sypialni, a Szymon drugi raz tego wieczoru zamiera. Tym razem z jękiem opada na poduszkę i nakrywa kołdrą głowę. Uśmiecham się niewyraźnie pod nosem i zbliżam się do materaca. Siadam na jego brzegu i ciągnę kołdrę. Uśmiechnięty Szymon unosi się na łokciu. Kiedy zauważa moją minę, automatycznie poważnieje.

– Coś się stało?

– Maja do mnie napisała – mówię niezadowolona. – Chce porozmawiać.

Szymon marszczy brwi, udając, że go to wcale nie rusza.

– O czym?

– Obiecała, że nie poruszy jego tematu.

– Wierzysz jej?

– To moja najlepsza przyjaciółka – mówię gorzko. – Napisała też, że coś zrozumiała przez ten weekend.

– Może Krzysiek z nią porozmawiał – sugeruje Szymon.

– Może.

Szymon kładzie dłoń na moich plecach i całuje mnie w skroń.

– Będę cały czas pod telefonem. Mam zmianę z Krzyśkiem, więc jeśli zajdzie taka potrzeba, przyjadę do domu tej wariatki i cię uratuję.

Mimowolnie się uśmiecham.

– Będziesz moim księciem z bajki? – rzucam żartobliwie.

– Będę kim zechcesz – odpowiada bardzo poważnie, muskając wargami moje nagie ramię.

Kiedyś mi powiedział, że nie jest księciem z bajki i nigdy nim nie będzie. A teraz... teraz chce nim dla mnie być.  



___________________________

Kochani, bardzo Was przepraszam za tak długą nieobecność, ale nie jest ze mną najlepiej. Rozdział miałam dodać między 20 a 21, ale pokonał mnie internet :( Najważniejsze, że wreszcie pojawił się nowy rozdział ❤❤❤

elorence

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 3933 słów i 23266 znaków.

6 komentarzy

 
  • Anusia

    Wszystko Ok?

  • elorence

    @Anusia nie do końca, ale udało mi się napisać rozdział ❤ Dziękuję za troskę ❤

  • Iga21

    Kiedy następny rozdział?  :kiss:

  • elorence

    @Iga21 przepraszam, że tak późno odpisuję, ale już dodaję ❤

  • Mena

    Na takie świetne rozdziały zawsze warto poczekać 😍 Trzymaj się ciepło :)

  • elorence

    @Mena cieszę się i dziękuję ❤

  • NelaMotylek

    Z ogromną przyjemnością i wielkim uśmiechem na twarzy czyta się takie rozdziały. Miłość rozkwita i to jest piękne 😍


    Trzymaj się ❤️❤️❤️

  • elorence

    @NelaMotylek dziękuję ❤❤❤

  • PeterFalk

    Co tu dużo pisać . .  :bravo:  
    A kłopoty, kto ich dzisiaj nie ma ...
    Czytelnicy poczekają, warto, bo naprawdę Twoje opowiadania zdecydowanie należą do najlepszych na tej witrynie, a może nawet są najlepsze.  
    Zdrówka i spokoju życzę. Każdy problem kiedyś się skończy, oby jak najszybciej. I pisze to naprawdę stary facet, po wielu przejsciach.

  • elorence

    @PeterFalk bardzo dziękuję! 😍

  • Anusia

    Wspaniały rozdział❤️ Trzymaj się ciepło i oby wszystko się u ciebie ułożyło🥰

  • elorence

    @Anusia potrójnie dziękuję ❤❤❤