Za mało - Rozdział 22

Natalia

Nie potrafię już płakać. Siedzę w samochodzie i nie mam siły przekręcić głupiego kluczyka w stacyjce. Gapię się na przednią szybę, ze wszystkich sił próbując się nie załamać. Wracam do wspomnieniami do ostatnich trzech tygodni, które wydają się czymś nierealnym. Ja i Szymon – to już było i nie skończyło się najlepiej. Prawda niczego nie ułatwiła. Przepracowałam przeszłość, a teraz muszę przepracować ją ponownie.

Odchylam głowę i przymykam powieki.

Powinnam włączyć ogrzewanie, ale chłód mi nie przeszkadza. Tylko on sprawia, że jeszcze nie zalewam się łzami.

Nic nie rozumiem. Nic nie wiem. Nie mam już żadnych oczekiwań.

____

Szymon

Chodzę bez celu po kuchni, próbując zebrać myśli.

Po co ją pocałowałem? Po co mi do było, do cholery?

Przeczesuję dłońmi włosy, mając ochotę je sobie wyrwać. Nie zachowałem się rozsądnie. Nie miałem żadnego prawa przekraczać granicy. Doskonale ją znałem – dystans Natalii mówił wszystko, a jednak postanowiłem zniszczyć resztkę nadziei. Mogłem wciąż być obok i czekać. Czekać tak długo, aż wreszcie przestanie kochać Kubę i zauważy, że nie jestem tym samym facetem co kiedyś. Prosty plan, bo przecież nadszedłby ten dzień, gdy jej serce byłoby w stanie pokochać kogoś innego.

Żadna miłość nie trwa wiecznie.

Zerkam pobieżnie na Tarę, która nie spuszcza ze mnie smutnych oczu. Leży na śpiworze, opierając łeb na przednich łapach. Wygląda żałośnie.

Chwytam za telefon i wybieram numer Natalii, ale nie naciskam zielonej słuchawki, bo nadal się waham. Czy będę natrętnym dupkiem, jeśli spróbuję wyjaśnić jej kilka rzeczy? Czy będę żałosny, jeśli poproszę o stały kontakt? Czy będę naiwny, licząc, że odbierze? Te bezsensowne pytania nie przybliżają mnie do celu, ale w tej chwili nawet nie wiem, czym on jest. Myślę tylko o niej – o jej łzach, złamanym sercu i rozczarowaniu.

– Walić to – rzucam w eter i przykładam komórkę do ucha.

Przymykam powieki. Zaczynam liczyć w głowie, próbując ignorować dudnienie własnego serca.

Natalia odbiera w ostatnim momencie. Przystaję w miejscu i biorę głęboki wdech, gdy słyszę jej cichy głos:

– Zapomniałam o czymś?

– Gdzie jesteś?

– Jeszcze nigdzie – odpowiada jeszcze ciszej. – Siedzę w samochodzie.

– Nie ruszaj się, zaraz tam będę – mówię szybko, a następnie się rozłączam.

Nie zwlekam, tylko łapię klucze i zakładam buty, żeby po kilkunastu sekundach zbiec po schodach i wypaść przez główne drzwi. Lodowaty wiatr szybko przypomina mi, że zima nie jest dobrą porą do chodzenia w samej bluzie, ale dzisiaj nic mnie już nie obchodzi. Jest późne popołudnie, słońce zachodzi, a na pustej uliczce przed blokiem stoi tylko jeden samochód. Bez zastanowienia podchodzę bliżej i siadam na fotelu pasażera. Zaskoczona Natalia wpatruje się we mnie ogromnymi oczami.

– Co ty wyprawiasz?

Kręcę powoli głową.

– Nie powinnaś wyjeżdżać – mówię stanowczo.

Odwraca wzrok.

– Wydaje mi się, że w ogóle nie powinno mnie tu być. Wszyscy, którzy znają naszą historię, na pewno przyznają mi rację. – Prycha cicho. – Nie rozumiem samej siebie, dlatego tym bardziej nie rozumiem tego, co robisz. – Na krótką chwilę nasze spojrzenia krzyżują się ze sobą. – Wprowadzasz niepotrzebny chaos, a ja mam dość chaosu. Chcę mieć normalne życie.

– Wiem – przyznaję. – Też tego chcę.

Przymyka powieki. Jej usta wyginają się w smutnym uśmiechu.

– To trudne, rozumiesz? – Otwiera oczy. – To trudne… patrzeć na ciebie z myślą, że cała nasza przeszłość była niedopowiedzeniem. Nie mogę wiecznie oglądać się za siebie, analizować tego, co było, leczyć złamanego serca. Mijają lata, a ja stoję w miejscu, wiesz? – Jej oczy zaczynają niepokojąco błyszczeć. – Inni ruszają naprzód, realizują marzenia, odnajdują miłość… Ale nie ja. Robię krok do przodu, żeby po chwili cofnąć się o kilkanaście kroków wstecz. Nie mam nawet własnego mieszkania, miejsca, do którego mogłabym uciec i zniknąć. – Przenosi wzrok na przednią szybę. – Ciągle muszę kogoś prosić o pomoc, bo sama nie potrafię uporządkować swojego życia. To żałosne.

Milczę, bo nie wiem, co mam na to odpowiedzieć. Chcę ją przytulić, ale pewnie znowu przekroczę niewidzialną granicę.

– Nikt nie jest ze mną szczery – mówi dalej. – Kuba od samego początku znał prawdę. Nie ukrywałam swoich marzeń, bo zawsze uważałam, że nie mam się czego wstydzić. Moje koleżanki chciały robić kariery, dalej tego chcą, a ja pragnęłam mieć dobrą pracę i rodzinę. Rodzinę z dziećmi. I psem. – Uśmiecha się niewyraźne i bierze głęboki wdech. – Moja siostra wiedziała, że Kuba nie chce mieć dzieci, ale milczała. Prowokowała różne sytuacje, żebym przejrzała na oczy. Nie zdobyła się na żadną cholerną odwagę, aby chociaż częściowo uratować moje serce. Moja przyjaciółka długo ukrywała przede mną ciążę ze strachu, że ją znienawidzę, bo doskonale wiedziała, jak bardzo pragnę mieć dzieci. Ten stres prawie zabił…

Zaciska usta, a z jej oczu zaczynają płynąć łzy. Zerkam na jej zaciśnięte dłonie i zaciskam własne, bo nie chcę być tak daleko. W rzeczywistości dzielą nas marne centymetry, chociaż w przenośni to tysiące kilometrów.

Powinienem być obok.

– Nie powinniśmy się spotkać. – Kiwa głową, jakby próbowała przekonać samą siebie, że to dobry pomysł. – Nigdy nie powinno dojść do tego spotkania i nie chcę, żeby doszło do kolejnego w przyszłości. – Zerka na mnie kątem oka. – Chcę, żebyś uszanował moją prośbę.

– Nie proś mnie o to – wymawiam te słowa z trudem, wywiercając spojrzeniem dziurę w jej prawym profilu. – Nie mów, że nie chcesz mnie już spotkać. To kłamstwo.

Natalia obraca głowę.

– Kłamstwo? – pyta zaskoczona. – Wybaczyłam ci, ale nie zapomniałam, Szymon. Moje serce pamięta, jak rozerwałeś je na kawałki.

– Rozdarłem też swoje.

Patrzy na mnie z niedowierzaniem.

– Po co tu przyszedłeś? – cedzi. – Chcesz wybaczenia?

– Nie. Chcę ciebie.

– Chyba żartujesz…

– Chcę ciebie – powtarzam z naciskiem.

Mruga i nagle uderza dłonią w kierownicę.

– Przestań!

– Już za późno.

Kręci energicznie głową.

– Nie! Nie jest za późno! – krzyczy. – Masz w tej chwili przestać! – Ponownie uderza dłonią w kierownicę. – Cofnąć te słowa i przestać!

Próbuję złapać ją za rękę, ale odpycha ją, patrząc na mnie z bólem.

– Kocham innego – wyrzuca z siebie. – Kocham go, rozumiesz?

– Nie będziesz go kochać zawsze – przypominam, wpatrując się w jasnobrązowe oczy. – Nie był dla ciebie.

– Przestań!

Nie zamierzam przestawać, bo nie dostanę kolejnej takiej szansy. Jeśli teraz nie powiem jej tego, co czuję, to już nigdy nie będę miał okazji.

– Jesteśmy innymi ludzi. – Nachylam się w jej stronę. – Nie widzisz tego?

– Szymon, musisz już iść.

Puszczam jej słowa mimo uszu.

Koniec kłamstw.

– Teraz potrafię kochać.

____

Natalia

„Teraz potrafię kochać”.

„Teraz potrafię kochać”.

„Teraz potrafię kochać”.

O moją czaszkę obijają się te same słowa, nawet w moich uszach one dźwięczą.

Wpatruję się w poważną twarz Szymona, w głowie mam mętlik, w sercu – chaos. Jestem zagubiona. Zagubiona, zraniona, zawiedziona i niewystarczająca.

Jestem wybrakowanym egzemplarzem z uszkodzonym sercem. Każda kolejna naprawa wymaga coraz więcej czasu i odpowiedniej ilości ciepła. Ciepła, które powinno emanować od właściwego źródła.

Może on potrafi kochać, ale nie ja.

– Muszę jechać – odpowiadam spanikowana.

Chcę zapanować nad drżącym głosem, ale spojrzenie Szymona mówi wszystko. On doskonale wie, co się ze mną teraz dzieje. Wie, że chcę uciec. Mam tylko nadzieję, że mi na to pozwoli. Musi pozwolić.

– Dobrze – zgadza się. – Tylko nie znikaj.

Unoszę pytająco brew.

– Nie znikaj na zawsze – mówi ciepłym głosem.

Kiwam niepewnie głową, wciąż niczego nie rozumiejąc.

Szymon posyła w moim kierunku uśmiech i wysiada. Brak pożegnania sugeruje, że to nigdy nie będzie nasze ostatnie spotkanie. Tym razem nie zamierza odchodzić z mojego życia.

Boże.

Czy on kiedykolwiek z niego odszedł?

*

Stoję przed drzwiami domu należącego do Hani i Kamila. Nie wiem, co ja tutaj robię, ale z jakiegoś powodu czuję, że to właśnie tutaj powinnam być. Biorę głęboki oddech i pukam, bo nie jestem pewna, czy Tomek akurat nie ma jednej ze swoich drzemek. Drzwi otwiera moja siostra. Długo na mnie patrzy. Widzę, jak jej wzrok świdruje moją twarz. Mogę tylko sobie wyobrażać, co widzi – obraz nędzy i rozpaczy. W ciszy czekam na jej ruch. Nagle obejmuje mnie ramieniem i przyciąga do siebie, zamykając w mocnym, siostrzanym uścisku. Już nie pamiętam, kiedy ostatni raz przytulałyśmy się w ten sposób.

– Tak mi przykro – mówi. – Tak mi przykro, siostrzyczko.

Milczę, wtulając się w nią mocniej. Z moich oczu zaczynają płynąć łzy, ale ich nie powstrzymuję. Uścisk Hani się wzmacnia. Ciepło jej ramion kojarzy mi się z bezpieczeństwem, którego teraz tak bardzo potrzebuję.

– Przepraszam – szepczę.

– Ciii. – Hania ucisza mnie. – Już dobrze. Wszystko będzie dobrze.

*

Siedzimy z Hanią na zimnych kafelkach. Otulone ciepłym kocem, popijamy wino. Kamil stwierdził, że właśnie tego potrzebujemy. Trudno było mi się z tym nie zgodzić. U Szymona nie wypiłam ani łyka alkoholu, doskonale wiedząc, do czego to mogłoby doprowadzić.

Opieram skroń o szafkę i przyglądam się uważnie twarzy siostry. Unosi wysoko brwi, odwzajemniając spojrzenie.

– Lubię czasami napić się dobrego wina – mówi urażona. – Nie jestem taką idealną żoną i matką, jak sądzisz. – Puszcza do mnie oko. – Każdy potrzebuje chwili dla siebie.

– Kamil jest zły?

Hania kręci wolno głową.

– Jest zaskoczony, a to różnica. – Upija łyk wina. – Spodziewaliśmy się takiego zakończenia, ale żadne z nas nie przypuszczało, że nastąpi tak szybko.

Krzywię się.

– Dlaczego mi nie powiedziałaś? – pytam z wyrzutem, stawiając wszystko na jedną kartę.

– Bo dobrze cię znam. Wiem, że nie lubisz, gdy ktoś steruje twoim życiem. Dlatego utraciłyśmy dawny, dobry kontakt.

Przewracam oczami.

– Tu wcale nie o to chodzi.

– Nie? – Śmieje się krótko. – Mama ciągle suszyła ci głowę o ślub i dzieci. Cały czas pytała, czy kogoś masz, a jak już miałaś, to kazała ci go przyprowadzać. – przekrzywia głowę. – Nie pamiętasz tego już?

– Pamiętam – odpowiadam niechętnie.

– Nie jestem dumna, że prowokowałam Kubę, ale wiedziałam, że powinnaś poznać prawdę. Zasłużyłaś na nią. – Zaciska usta. – Kuba chciał być twoim księciem z bajki, ale najwidoczniej nie doczytał, jakie cechy powinienem mieć ktoś taki. Mydlił ci oczy tyle miesięcy, że kilka razy byłam bliska… – Wypuszcza głośno powietrze z płuc. – Kiedy się dowiedziałaś?

Otulam się szczelniej kocem.

– W drugi dzień świąt.

– Jest połowa stycznia – przypomina Hania, świdrując mnie wzrokiem. – Gdzie byłaś przez ostatnie trzy tygodnie?

– U… znajomego – odpowiadam szybko. – Miałam żal do ciebie, Mai, rodziców… Czułam, że będzie ze mną tylko gorzej, jeśli zatrzymam się u was, dlatego wybrałam kogoś innego. Kogoś, kto już raz złamał moje serce. Byłam przekonana, że to mi pomoże.

Hania marszczy brwi.

– Kim on jest?

Nie mówiłam jej o nim. Nigdy go nie poznała, więc dlaczego miała cokolwiek wiedzieć? Bałam się kazań – tak jak w przypadku matki, dlatego milczałam.

– To mój poprzedni współlokator. – Opuszczam wzrok na kieliszek. – Nasza relacja była bardzo zagmatwana.

– Mamy całą noc – przypomina Hania, uśmiechając się do mnie zachęcająco. – Ale zanim zaczniesz… czy to on jest tym chłopakiem od kawy z cynamonem?

Podnoszę wzrok na siostrę. Mogę przysiąc, że moje oczy są w tym momencie ogromne z powodu zaskoczenia.

– Przestałaś ją pić po wyprowadzce z tamtego miejsca. Jestem twoją siostrą, potrafię łączyć niektóre fakty. – Sięga po butelkę i dolewa sobie wina. – Nie rozumiem tylko, dlaczego uciekłaś do niego, skoro najwyraźniej nie byliście ze sobą szczęśliwi.

Zaciskam mocniej palce na kieliszku.

– Dzisiaj chyba mieliśmy coś w rodzaju dnia szczerości. – Przygrywam wargę. – Powiedział, że zasługiwałam na szczęście, którego nie potrafił mi dać. – Moje ciało ogarnia chłód. – Zadecydował za mnie, chociaż nie miał żadnego prawa.

– A miał ku temu powody?

Mrugam.

– Powody?

– Musiał to poprzeć jakimiś argumentami. Jeśli nie, to oznacza, że jest dupkiem. – Mruży oczy. – Dupkiem do kwadratu.

Uśmiecham się mimowolnie, bo doskonale pamiętam ten zwrot z dawnych czasów, gdy jeszcze dzieliłyśmy się ze sobą wszystkimi radościami i smutkami.

– Uznał, że nasz związek mnie wykańczał – odpowiadam szczerze. Opróżniam kieliszek i odstawiam na podłogę. – Problem w tym, że ukrywał mnie przed rodziną, znajomymi… Nie byłam częścią jego życia. – Opuszczam nisko ramiona, z których szybko zsuwa się koc, ale go nie poprawiam. – Po części rozumiem go, bo jego rodzina nie jest idealna. Nigdy go nie akceptowali. Jego brat zdradził swoją kobietę, a on go krył. Podobno kochanka szantażowała Bartka, więc ten oddał jej wszystkie pieniądze. Szymon… – Biorę głęboki wdech i przypatruję się Hani, która słucha mnie uważnie. – Szymon wziął na siebie kredyt, którego Bartek nie miał zamiaru spłacać, dlatego…

– O Boże – przerywa mi. – Wpadł w kłopoty przez swojego brata?

Kiwam głową.

– Szymon wpadł w długi, więc pracuje na dwie zmiany i praktycznie nie ma czasu dla siebie. Przez te trzy tygodnie nie widywaliśmy się zbyt często, chociaż mieszkaliśmy pod jednym dachem. – Wzruszam ramionami. – To na pewno ułatwiło mi przebywanie w tamtym miejscu.

– Gdzie spałaś?

– Na podłodze.

Moja siostra kręci głową z niedowierzaniem.

– Naprawdę? – dopytuje. – Pozwolił ci na to?

– Nie. Oferował fotel, w którym znalazłam martwego świerszcza.

– Co takiego?

Zakładam włosy za ucho i zaczynam się śmiać, widząc przerażoną minę Hani.

– Szymon ma pięć pająków. Tara podczas zabaw z jego bratanicą zrzuciła pudło z tymi obrzydlistwami, no i rozeszły się po całym mieszkaniu.

Hania się wzdryga.

– Pająki? Świerszcze? – upewnia się piskliwym tonem. – A kim jest Tara?

– Jego psem.

– Pies i pająki?! – Wachluje się dłonią. – I ty to przeżyłaś?

Przewracam oczami.

– Pająki były pierwsze. Po naszym… rozstaniu… postanowił kupić sobie psa, chociaż kiedyś zarzekał się, że nie potrafiłby się nim opiekować. Teraz głównie spędzałam czas z Tarą, bo nie wchodziłam do jego sypialni. – Przymykam powieki na krótką chwilę. – No dobra, byłam tam raz, ale Szymon o tym nie wiedział.

– Naprawdę nie przeszkadzały ci pająki? – dopytuje.

– Smiti jest całkiem fajny.

Hania kręci energicznie głową.

– Koniec tematu pająków, bo już teraz mam ciarki. Przez ciebie nie będę mogła spać!

Parskam śmiechem.

– Smiti raz uciekł i znalazłam go na kuchennym stole. – Mina mi rzednie, bo przypominam sobie o tym, co było dalej. – Byłam bliska zawału – dodaję szybko.

– Super, naprawdę. – Hania opróżnia kieliszek i dolewa sobie wina. – Może pominiesz w swoich opowieściach te włochate bestie?

Dotykam palcem dolnej wargi i popadam w zadumę, co nie umyka mojej siostrze.

– O czym myślisz?

Łapię za butelkę i uzupełniam kieliszek, chociaż nie wypiłam wszystkiego.

– On chce wrócić.

Hania marszczy brwi.

– Kto?

Wypijam cały kieliszek. Delikatnie się krzywię, bo czuję na języku gorzki posmak, który po chwili znika.

– Szymon – wyrzucam z siebie i znowu dolewam sobie wina. – Wie, że kocham Kubę, ale i tak nie mógł się powstrzymać.

Dłoń zaczyna mi drżeć, dlatego odkładam pustą butelkę i biorę głęboki wdech.

– Nie chciałam tego usłyszeć – szepczę.

Siostra przysuwa się do mnie, więc opieram głowę na jej ramieniu.

– Rozumiem – mówi cicho.

– Nie chciał, żebym wyjeżdżała. – Przechylam kieliszek. – Muszę porozmawiać z Kubą.

– Jesteś gotowa?

Cieszę się, że Hania postanowiła nie ciągnąć tematu Szymona.

– Nigdy nie będę, ale muszę odzyskać swoje rzeczy. Ucieczka przesunie to tylko w czasie. Wiesz, ja nawet nie staram się wyrzucić Kuby ze swojego serca. Nie robię nic, żeby zapomnieć i przestać go kochać.

Hania obejmuje mnie ramieniem.

– Na odkochanie przyjdzie jeszcze czas – pociesza.

– Nie powiem mu o Szymonie, bo to złamie mu serce.

– Całkiem empatyczne jak na to, co ci zrobił – zauważa. – Nie wiem, co ten facet miał w głowie, ale powinien wiedzieć, że nic nie będzie w stanie zapełnić pustki po niezrealizowanych marzeniach. Mógłby cię kochać najmocniej na świecie, ale tej miłości wciąż byłoby za mało. – Hania ściska mnie mocno i opiera policzek o moją skroń. – Szymon też miał problem z dziećmi?

Sztywnieję, bo to nie chcę wracać wspomnieniami do dnia, w którym Szymon bawił się z Kacperkiem i Tarą. Jego ponadprzeciętna cierpliwość i zrozumienie… to za dużo. Kuba tego nie miał, więc dlaczego akurat on musiał to mieć?

– Świetnie sobie z nimi radzi – odpowiadam cicho. – Poznał Kacperka.

– Kuba o tym wiedział?

Wzdycham ciężko.

– Tak.

– Pewnie nie był zadowolony, co?

– Cały czas uważał, że Szymon chce mnie odzyskać i wie, co robić, żebym wróciła. – Krzywię się. – Ale Szymon nic nie robił, a przynajmniej wtedy, gdy byłam jeszcze z Kubą. Nie mówił o nim nic złego. Nawet… – Zamykam oczy. – Stanął w mojej obronie, gdy Kubie odbiło z powodu zazdrości.

– Myślisz, że miał powód? – drąży.

Nie podoba mi się ta rozmowa, ale Hania nie próbuje być natrętna. Ona chce zrozumieć. Ja również tego pragnę, bo inaczej nigdy nie dojdę do ładu i składu ze swoim życiem. Męczy mnie to wszystko.

– Nie. – Brzmię pewnie, bo wiem, że nigdy nie zdradziłabym Kuby. – Chyba wiedział, że mnie straci, gdy poznam prawdę – dodaję cicho. – Ten strach był tak ogromny, że przekładał się na nasze codzienne życie. Dostawałam tyle sygnałów, ale nie potrafiłam ich rozpoznać. Cały czas rozgrzeszałam go w głowie, powtarzając sobie, że to przecież Kuba. – Mrugam, żeby odgonić łzy. – Nie tylko mój mężczyzna, ale również przyjaciel, który zawsze był ze mną szczery.

– Nie każdy przyjaciel nadaje się na partnera.

– Maja uważała… – urywam, bo z jakiegoś powodu nie chcę narzekać na przyjaciółkę.

– Dokończ – prosi Hania.

Odsuwam się od siostry i zerkam w napięciu na niepełny kieliszek.

– Po rozstaniu z Szymonem długo nie potrafiłam dojść do siebie. Unikałam Kuby, chociaż wcześniej świetnie się dogadywaliśmy. Nie chciałam go obarczać swoimi problemami. Maja… – Wypuszczam powietrze. – Maja spotkała się z nim i wytłumaczyła mu sytuację. Wiem, że zawsze czułam do niego coś więcej, ale to on zrobił pierwszy krok. Przyjechał do domu moich przyjaciół i wszystko zaczęło się powoli układać.

Hania nie wygląda na zadowoloną.

– Dlaczego się wtrąciła? – pyta. – Strzelam, że nawet go nie znała i to było ich pierwsze spotkanie, więc na jakiej podstawie stwierdziła, że jest odpowiedni?

Otwieram i zamykam usta, bo nie znajduję odpowiednich słów. Moja siostra przygląda się mojej twarzy, ale nie ponagla, tylko czeka. Z nerwów zaczynam skubać brzegi koca.

– Dużo o nim opowiadałam. – Wzdycham. – Szymon uważał, że Kuba mnie kocha, że przy nim jestem inna… szczęśliwsza.

Zapada cisza.

Boli mnie prawda. Moi przyjaciele zdecydowali, że Kuba będzie odpowiedni. Gdy tak teraz myślę o kłótniach z Szymonem, to zaczynam dostrzegać, że jego odejście z mojego życia również musiało mieć coś wspólnego z Kubą.

– Wiesz, że są różne rodzaje szczęścia? – pyta nagle Hania. – Nie każde szczęście powinno nam się kojarzyć z miłością. Kuba świetnie sprawdzał się w roli przyjaciela i powinien nim pozostać.

Przygryzam wargę, bo nie potrafię się z nią zgodzić. Odczuwam silną potrzebę usprawiedliwienia zachowania Kuby.

– Byłam z nim szczęśliwa – mówię i wiem, że brzmię żałośnie.

– Ale to nie było prawdziwe, bo opierało się na kłamstwie.

Kiwam powoli głową.

– Nie chcę jechać do niego sama.

– I nie pojedziesz – pociesza mnie Hania. – Poproś Kamila. Na pewno będzie chciał ci towarzyszyć. – Uśmiecha się z trudem. – Jeśli Kuba z jakiegoś powodu nie będzie miał zamiaru pozwolić ci odejść, Kamil sobie z tym poradzi.

Jest mi trochę lżej.

Patrzę, jak moja siostra wyciąga z szafki kolejną butelkę wina, a na jej twarzy dostrzegam pokrzepiający uśmiech. Uzupełnia nasze kieliszki po same brzegi, trochę mocząc koc. Parskamy śmiechem.

– To chyba znak, że nam wystarczy. – Wzrusza ramionami. – Ale kogo to obchodzi, prawda? – Spogląda na mnie znacząco. – Toast?

– Toast.

Unosimy kieliszki i delikatnie się nimi stukamy.

– Za dwie, małe siostry. Żebyśmy już nigdy się nie rozdzieliły. Żeby już nic nas nie poróżniło. – Unosi kącik ust. – I za ciebie.

Posyłam siostrze uśmiech.

Wyrzuty sumienia rozpływają się w czerwonym winie. Jestem w miejscu, w którym powinna być. Przy siostrze, która zawsze chciała dla mnie najlepiej. Wiem, że jej obecność pomoże mi odnaleźć się we własnym życiu. Życiu bez Kuby i bez… Szymona.

elorence

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 3635 słów i 22051 znaków.

4 komentarze

 
  • Martyna33

    Ja też czekam czy dziś będzie część o której w nocy kocham twoje opowiadania 🥰🥰masz taki talent że szok ubóstwiam i kocham 😘😍👏👏👏

  • elorence

    @Martyna33 może być bardzo późno, albo dopiero jutro, bo nie chcę też Wam oddać rozdziału bez kontrolnego czytania 😊 Dziękuję za cudowne słowa! ❤❤❤

  • Aneczka42

    Szymon wreszcie zaczyna działać ale faktycznie teraz musi to robić rozważnie tak aby nie spłoszyć Natalii.... czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy...🥰

  • elorence

    @Aneczka42 musi być ostrożny, czyli jeszcze długa droga przed nim 😅  
    Dziękuję ❤

  • AlexAthame

    Bardzo dobra część.

  • elorence

    @AlexAthame dziękuję!

  • NelaMotylek

    Czuję ogromny niedosyt 🤷‍♀️😉

    Bardzo dobra rozmowa z Hanią. Mądrze mówiła. Na dodatek zgadzamy się w kwestii tego, że Kuba powinien zostać przyjacielem.

    Szymon w końcu zaczyna walczyć. Małymi kroczkami ale próbuje. Najważniejsze żeby się nie poddał 😊

  • elorence

    @NelaMotylek rozdział miał zawierać jeszcze kilka scen, ale... Hania się rozgadała 😅  

    Może do piątku uda mi się napisać następny, żeby idealnie wstrzelić się w mój harmonogram publikacji, bo - tak przynajmniej myślę - po rozdziale 23 zaczną dziać się fajne rzeczy 😊

    ❤❤❤

  • Mkcafe

    @elorence piątek minął 🙈🤣Czekam z niecierpliwością 😁😁

  • elorence

    @Mkcafe mam do skończenia rozdział do drugiej historii, więc pewnie jeszcze dzisiaj zacznę pisać wyczekiwany rozdział "Za mało". Jeśli będzie flow, to może uda się późno w nocy opublikować ❤

    Cieszę się, że tak mnie pilnujecie 😁😍