Za mało - Rozdział 31

Ostrzegam, że jest tutaj fragment +18.

___________________________

Szymon

Wpatruję się w brata, nie mogąc zrozumieć, dlaczego w ogóle pomyślał, że jego wizyta w moim mieszkaniu będzie dobrym pomysłem. Jestem wściekły na Klarę, bo naprawdę sądziłem, że Bartek postanowi wysłać przelew. Nie minęło nawet pół roku, a moja nienawiść nie zmalała – jego pewnie też. Zaciskam dłoń na butelce z wodą i zerkam kontrolnie w stronę sypialni, gdzie śpi Tara. Całkowicie olała mojego brata. Nie powinienem być zaskoczony, bo ma nosa do ludzi.

– Czego chcesz? – pytam, obserwując, jak mój brat opiera łokcie na krawędzi stołu i podnosi dłonie do twarzy. – Mogłeś zadzwonić – dodaję z wyrzutem.

– Wiem, że byłeś na urodzinach Natalii.

Przewracam oczami.

– Myślałem, że rozmawiacie z Klarą tylko na ważne tematy.

Bartek krzywi się, bo najwyraźniej jest urażony.

– Jesteś moim bratem – przypomina. – Oczywiście, że jesteś ważnym tematem.

Mam ochotę się roześmiać.

– Czego chcesz? – powtarzam.

Bartek sięga do kieszeni spodni i wyciąga pogniecioną kartkę.

– Tutaj jest czek. – Robi zbolałą minę. – Wiem, że spieprzyłem wiele rzeczy i nigdy nie powinienem cię prosić o...

– Czy ty dalej niczego nie rozumiesz?! – warczę. – Wziąłem kredyt, trudno, ale ty go, kurwa, nie spałacałeś. Na dodatek o niczym mnie nie poinformowałeś. Odsetki rosły, dług rósł, a ty, kurwa, słowem się nie odezwałeś! Wpierdoliłeś mnie w bagno, z którego do teraz wychodzę.

Mój brat rozgląda się po mieszkaniu.

– Nie rozumiem, dlaczego wyprowadziłeś się z mieszkania wujka.

– Żartujesz sobie? – Zaciskam dłonie pod stołem. – Miałem dość inwigilacji naszej kochanej mamusi. Podsuwała mi dziewczyny, którymi gardziłem. Podrywałem je, pieprzyłem, a potem raniłem... jak ostatni skurwysyn. Niby była oburzona moim zachowaniem, ale i tak w kółko robiła to samo. Jak myślisz, na co liczyła? – Ściągam brwi. – Naprawdę sądziła, że jedna z tych pustych lasek zostanie moją żoną?

– Natalii sobie nie odpuściłeś – rzuca gorzko Bartek.

– Bo Natalia jest inna. Chciała mnie i nie robiła nic, żeby mi się podlizać. Była sobą... – Przełykam z trudem ślinę i opuszczam głowę. – Zraniłem ją, bo wy cały czas robiliście mi pranie mózgu. Wiecznie, kurwa, niewystarczający. Próbowałem stawiać wam granice, ale zawsze je przesuwaliście. Nie rozumieliście, że też pragnąłem miłości. Nie tej sztucznej, wymuszonej, ale prawdziwej. – Biorę głęboki wdech i patrzę z wyrzutem na brata. – W najgorszym momencie mojego życia pojawiła się Natalia. Chciałem dać jej siebie... Próbowałem... Ale i tak nie mogłem jej uszczęśliwić, bo ciągle coś się pieprzyło. I wiedziałem, że jeśli pozna moją beznadziejną rodzinę, to stracę ją całkowicie.

– Sam wiesz, że mama była nią zachwycona – przypomina. – Klara od razu ją polubiła. Moja córka również. – Odrywam dłoń od twarzy i celuje we mnie palcem. – To ty stworzyłeś problem i to ty ją zraniłeś.

Mam ochotę mu przywalić.

– Czego chcesz? – cedzę. – Bo jeśli nie masz mi nic więcej do powiedzenia, to wypierdalaj.

Bartek porusza się niespokojnie na krześle, aż wreszcie odchyla się i obrzuca mnie dziwnym spojrzeniem.

– Chcę ją odzyskać.

Gdybym coś pił, to z pewnością bym się zakrztusił.

– Co?

– Chcę ją odzyskać, Szymon. Moją żonę. I moje dziecko.

Przyglądam mu się uważnie i muszę odwrócić wzrok, bo wygląda naprawdę żałośnie.

– Co ja mam z tym wspólnego?

– Musisz mi pomóc.

Parskam śmiechem, ale mina Bartka pozostaje poważna, dlatego kręcę głową z niedowierzaniem.

– To żart, tak?

– Kocham je i nie chcę żyć bez nich – odpowiada cholernie poważnym tonem.

Zaciskam zęby.

– Sam zniszczyłeś ten związek, więc teraz sam kombinuj, jak naprawić relację z żoną i córką. – Prycham. – Tym razem nie wpakuję się w bagno. Milczałem latami i nienawidzę się za to, bo prawie straciłem przez to dwie ważne dla mnie osoby.

– Ona chce rozwodu – rzuca żałośnie, nerwowym gestem przeczesując włosy i zostawiając je w nieładzie. – Chce ustalać opiekę, alimenty, ale, kurwa, ja nie chcę tak żyć. Nie chcę bez niej żyć. Kocham ją. Kocham Amelkę. Zrobiłbym dla nich wszystko, a ona chce mnie po prostu odsunąć... – Spuszcza głowę. – Sama myśl, że moje miejsce zająłby inny facet... – Podnosi na mnie wzrok. – Wiem, że spieprzyłem sprawę, ale spróbuj mnie zrozumieć.

– Nie potrafię – mówię twardo. – Nigdy nie zdradziłem żadnej kobiety. Nawet gdy zabierałem je do swojego łóżka, a potem raniłem, to nigdy nie zdradziłem. Zdrada to najgorsze kurestwo świata, a ty to zrobiłeś kobiecie, która oddałaby za ciebie absolutnie wszystko.

W oczach mojego brata pojawiają się łzy.

– Gdybym tylko mógł cofnąć czas, to nigdy nie dopuściłbym do tego. Powinienem wiedzieć, że inna kobieta zrujnuje mi życie. Powinienem nie myśleć kutasem... Powinienem pomyśleć o mojej kobiecie i konsekwencjach. – Potrząsa głową. – Ale nie cofnę czasu. Nie zmienię przebiegu tamtych zdarzeń.

– Powiedz to swojej żonie.

– Próbowałem, ale ona ciągle ucina temat – burczy pod nosem. – Próbuję i próbuję, jednak ciągle odbijam się od muru, który wokół siebie wybudowała. Nienawidzi mnie, ale mam nadzieję, że wciąż choć trochę... kocha.

Łapię się za głowę, bo ta rozmowa nie jest na moje nerwy. Jeszcze dwie godziny temu całowałem Natalię, tuląc jej drobne i ciepłe ciało. Podnieciła mnie tak bardzo, że chciałem skończyć ten wieczór w jej sypialni... albo w kuchni, żeby każdego dnia, parząc sobie poranną kawę, pamiętała o mnie.

W życiu, jak to w życiu, nic nie może iść ku dobremu, bo zawsze coś musi się spierdolić. Pojawienie się mojego brata jest tego idealnym przykładem. Gdy już otworzyłem serce, poczułem coś więcej, pojawiła się przeszłość, przypominając mi, kim kiedyś byłem.

Myślałem, że etap rozpamiętywania mam już za sobą, ale nic z tego.

– Naprawdę nie wiem, czego ty ode mnie oczekujesz – mówię chłodno. – Nie zamierzam mówić Klarze, co ma robić. Jest dorosła, mądra i z pewnością chce dla swojej córki jak najlepiej, a jeśli uważa wasze małżeństwo za zakończone – rozkładam bezradnie ręce – to nic nie mogę z tym zrobić. Jestem jej przyjacielem, a przyjaźń nie polega na mówieniu drugiej osobie, co ma robić. – Macham niedbale dłonią w jego stronę. – Sam musisz sobie z tym poradzić.

Odchyla się gwałtownie na krześle.

– Po prostu pomyślałem, że skoro jesteś moim bratem...

– Nie mam żadnych, kurwa, dodatkowych obowiązków z tego tytułu – przerywam mu ostro. Nachylam się nad stołem i obrzucam go lodowatym spojrzeniem. – Nigdy nie byłeś idealnym bratem. Wiecznie mnie gnoiłeś. Zawsze brałeś stronę rodziców, gdy godzinami wytykali mi błędy. Żadne z was nie wpadło na pomysł, że może ja po prostu nie lubię ludzi, że nie chcę z nimi przebywać, że... wolę samotność.

Bartek krzywi się i kiwa głową.

– Jakoś Natalii nie potrafisz sobie odpuścić. – Wskazuje palcem sypialnię. – I masz psa – dodaje z wyrzutem.

Przewracam oczami.

– I co z tego?

– Byłeś trudnym dzieciakiem – mówi ostrożnie. – Rodzice nie wiedzieli, jak mają do ciebie dotrzeć. Ja również tego nie wiedziałem, dlatego kierowaliśmy się schematem. Może dalej cię nie rozumiem, nie pochwalam twoich wyborów, ale chyba dojrzałem, żeby... przyznać się do błędu.

Wypuszczam głośno powietrze z płuc.

– I mam ci uwierzyć? – kpię. – Przyszedłeś tutaj z misją, więc zrobisz wszystko, żebym zgodził ci się pomóc. Jednak sięganie po coś takiego... – Kręcę głową. – Jesteś chory.

Nachyla się nad stołem i opuszcza nisko ramiona.

– Rodzice mają wyrzuty sumienia.

Jego słowa działają na mnie jak płachta na byka.

– Boże, skończ – warczę. – Nie będę słuchał tego gówna.

– Cieszą się, że Natalia...

– Nie! – podnoszę głos. – Nie będziesz jej wciągał w to bagno – rzucam ostrzegawczo. – Żadne z was tego nie zrobi. Nigdy nie przyprowadzę Natalii do domu, co więcej... moja noga nigdy więcej nie przekroczy progu tego spierdolonego domu. To koniec, Bartek.

– Przestań.

– Mówię poważnie. To koniec. – Przełykam głośno ślinę. – Spierdoliliście mi życie. Przez was czułem się niekompletny. Robiłem rzeczy, z których nie jestem dumny. Zapierdalam całymi dniami, żeby pozbyć się długu. Liczę sobie każdy grosz.

– Nie musisz tego robić – mówi wściekły. – Klara mówiła, że przelała ci połowę. Ja daję ci czek. – Przesuwa kawałek papieru w moją stronę. – Spłać resztę kredytu, rzuć jedną robotę i zacznij żyć.

Odpycham od siebie czek.

– Mam to w dupie.

– To twoje pieniądze.

– A te? – Wskazuję dłonią na papier. – Nie jestem głupi, wiem, że pomogli ci rodzice. Tylko dlaczego nie zrobili tego wcześniej? Dlaczego... – Milknę. – Nieważne, a teraz wyjdź.

– Szymon...

– To koniec, Bartek. – Wzdycham ciężko. – Chcę wreszcie ruszyć do przodu. Pokochać dziewczynę, która będzie tego warta. Założyć rodzinę i... zapomnieć. Zapomnieć o tym piekle, który mi zgotowaliście. Bo wbrew temu, co zawsze uważaliście, potrafię kochać.

Bartek długo mi się przygląda.

– Kochasz ją – stwierdza.

Chciałbym móc zaprzeczyć, ale po prostu nie mogę.

Gdy mnie dzisiaj całowała, moje serce drżało. Wiem, że u niej było podobnie. Czułem to w nacisku jej ust i sile przytulenia. Żałuję, że przerwałem, chociaż to była dobra decyzja. Natalia miała poczuć się ważna. Seks mógłby wszystko zepsuć.

– To nie jest twoja sprawa – mówię wkurzony.

– Moja czy nie... jeśli zdecydujesz się z nią być, to z czasem stanie się częścią naszej rodziny. – Patrzy na mnie znacząco. – Nie będziesz mógł jej ukrywać w nieskończoność, a tym bardziej, gdy na świecie pojawiają się dzieci.

Biorę głęboki, uspokajający wdech.

– Idź już.

– Szymon...

– Spierdoliłeś mi jeden z najfajniejszych wieczorów od ponad dwóch lat – tłunaczę. – Nie mam ochoty dłużej słuchać o tym, jak bardzo żałujesz tego, co zrobiłeś. Mogłeś, kurwa, od razu użyć mózgu, bo podobno kochałeś ją, tak? – Nie odpowiada mi, tylko odwraca wzrok. – Gdy się kogoś kocha, to nie rani się go w ten sposób. Nigdy.

____

Natalia

Piję wino, a łzy ciekną po moich policzkach. Siedzę na materacu i robię wszystko, żeby moje myśli uciekały w stronę Szymona. Skupiam się na jego miękkich i spragnionych ustach, ale to wciąż za mało. Absolutnie każdą myśl przecina wiadomość od Kuby, którą znam na pamięć:

„Wszystkiego najlepszego, piękna. Cały czas o tobie myślę i mam nadzieję, że radzisz sobie lepiej z naszym rozstaniem niż ja. Dzisiaj znalazłem w telefonie nasze wspólne zdjęcia sprzed roku. Byłaś taka uśmiechnięta i szczęśliwa. Pamiętasz, że obiecałem ci wtedy pierścionek zaręczynowy z serduszkiem? Głośno się śmiałaś, gdy zapewniałem cię, że właśnie taki dostaniesz... Cholernie żałuję, że już wtedy ci się nie oświadczyłem. Byłaś moim wszystkim. Dalej jesteś. Nie przestałem cię kochać i chyba już nigdy nie przestanę. Wiem, że pewnie nie chcesz już tego słyszeć, ale nie chcę mieć na koncie niewykorzystanych szans. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego!"

Ścieram palcami łzy.

Nienawidzę go.

Naprawdę nienawidzę go za to, co mi robi.

Najpierw Maja, a potem on. Dlaczego żadne z nich nie rozumie, że nasz związek nie miał żadnej przyszłości? Kuba nie chce dzieci – ja o nich marzę całe swoje życie. Jak dwójka takich osób może stworzyć szczęśliwy związek?

Dostaję nieprzyjemnych drgawek od ciągłego płaczu. Nie potrafię się uspokoić. Ciągle rozpamiętuje rzeczy, na które nie miałam wpływu już od samego początku. Myślę nawet o seksie z Kubą bez zabezpieczenia, bo co by było, gdybyśmy wpadli? Jakby zareagował? Zostawiłby mnie? A może postanowiłby przekonać mnie do aborcji? Na samą myśl, że mógłby nie chcieć naszego dziecka, ogarnia mnie smutek, boleśnie dotykający mojej duszy. Kochałabym to dziecko podwójnie, ale nie muszę być jasnowidzem, żeby wiedzieć, że to dziecko czułoby się niewystarczająco dobre. Bo przecież każde dziecko szuka akceptacji i miłości. Kuba prawdopodobnie nie potrafiłby dać obu tych rzeczy.

Energicznymi ruchami pocieram czoło, nie potrafiąc się skupić. Mam ochotę sięgnąć po komórkę i zadzwonić po Szymona, ale wątpię, aby był zadowolony. Nie lubi Kuby. Na dodatek mógłby źle zinterpretować moje łzy. Nie chcę go obarczać swoimi nieprzepracowanymi problemami.

Dolewam sobie wina.

Jutro będzie lepiej.

____

Szymon

Stoję pod prysznicem z zamkniętymi oczami już od godziny. Nie powinienem tego robić, choćby ze względu na wysokie rachunki za wodę, ale mam wyjebane. Bartek otworzył drzwi, które na zawsze powinny zostać zamknięte. Czuję się rozbity i podwójnie samotny, nawet jeśli istnieje Natalia, bo nasza relacja pozostaje nieokreślona. Całowaliśmy się, ale co to tak naprawdę znaczy? Wymiana śliny nie jest żadnym potwierdzeniem związku. Natalia długo twierdziła, że kończy z facetami, więc z pewnością niczego do mnie nie poczuła.

Wciskam głowę pod strumień wody i otwieram usta, żeby nabrać powietrza.

Gdyby nie pojawił się Bartek i nie zrujnował doszczętnie tego dnia, pewnie teraz rozbierałbym w głowie Natalię, przypominając sobie, jak bardzo jej ciało lubiło mój dotyk. Moja wyobraźnia szaleje, nie pytając mnie o zgodę. Zaciskam powieki, bo przez głowę przelatuje mi luźna myśl. Chociaż bardzo chciałem, to nigdy nie mogłem sprawdzić językiem, jak bardzo Natalia była dla mnie mokra. Za każdym razem, gdy znajdowałem się między jej udami, wynajdowała różne powody, żebym znalazł się wreszcie w niej. Nie rozmawialiśmy o seksie i granicach, więc może to stanowiło problem, ale czułem się niezaspokojony. Chciałem patrzeć, jak jej ciało wije się z przyjemności i mieć tę cholerną świadomość, że to moja zasługa.

Tak bardzo płynę w swoich wyobrażeniach, że przypominam sobie o lustrze, które widziałem w sklepie. Dalej utrzymuję, że idealnie pasowałaby do sypialni Natalii. Moja wyobraźnia dokłada tam również łóżko, lokując je idealnie przed lustrem.

Opieram się dłonią o kafelki i ciężej oddycham.

Natalia siedzi na mnie z szeroko rozłożonymi nogami, przylegając plecami do mojej klatki piersiowej. Niecierpliwe ruchy jej bioder doprowadzają mnie do szału. Wsuwam się w nią i gryzę w szyję, wywołując głośne jęki. Zerkam w lustro i jestem bliski szaleństwa. Jej piersi, płaski brzuch i te szerokie biodra, które tak uwielbiam... Nie wytrzymuję i dotykam palcami jej łechtaczki. Reakcja jest praktycznie natychmiastowa. Natalia unosi wyżej biodra, ale obejmuję ją ręką w pasie i powstrzymuję od dalszych ruchów. Chcę, żeby mi się całkowicie poddała. Znowu wgryzam się w jej szyję, cały czas patrząc w lustro.

Moja wyobraźnia przestaje działać, a moim ciałem wstrząsają dreszcze. Zaciskam zęby i dochodzę, wściekły, że jestem sam.

Bo nie ma jej tutaj, a powinna być.

____

Natalia

Leżę w łóżku, chociaż powinnam już dawno wstać i coś zrobić. Jestem przerażona, bo Kuba próbował się do mnie dodzwonić, gdy spałam. Podejrzewam, że musiał być pijany, a alkohol i tęsknota nigdy nie są dobrym połączeniem. Cieszę się, że miałam mocny sen, bo przynajmniej czuję się w miarę wyspana. Co prawda, ciężkie powieki wciąż mi przypominają o przepłakanym wieczorze, ale na całe szczęście udało mi się zasnąć.

Kuba mógł sobie darować. A ja, zamiast czytać w nieskończoność wiadomość od niego i płakać, mogłam wyobrażać sobie Szymona. Całować go, dotykać i być z nim w swojej głowie. Wtedy na pewno obudziłabym się wyspana. Może nawet podniecona, ale to nie byłoby nic złego, skoro oboje tego pragniemy.

Chwytam za komórkę i wybieram numer Szymona, całkowicie ignorując nieodebrane połączenia od Kuby. Drżącymi palcami wystukuję wiadomość, bo wiem, że jest w pracy i nie mógłby odebrać mojego telefonu.

„Dzień dobry. Mogę dzisiaj wpaść?"

Podnoszę dłoń do ust i przygryzam paznokieć w oczekiwaniu na odpowiedź. Mija kilka minut, aż wreszcie ekran się rozświetla.

„Możesz, a nawet powinnaś".

Uśmiecham się pod nosem, całkowicie wyrzucając z głowy Kubę.

„Tara na pewno ucieszy się z mojego towarzystwa".

„Nie tylko ona".

Przygryzam wargę, czując przyjemne ciepło w podbrzuszu.

„Dlaczego nie tylko ona?"

„Jej właściciel też się ucieszy".

Coś ściska mnie w dołku, bo mam ochotę napisać mu, że tęsknię. Nie jestem pewna, czy to dobry pomysł, dlatego długo zwlekam z odpisaniem. Rozważam wszystkie „za" i „przeciw", ale i tak to powracające myśli o Kubie wszystko psują, bo on za mną tęskni, bo wciąż mnie kocha. Tylko moje serce lgnie do kogoś zupełnie innego, dlatego zdobywam się na odwagę i piszę:

„Tęsknię za tobą".

Tym razem na odpowiedź muszę czekać dłużej. Nie ruszam się z łóżka, bo mam i tak wolne. Pozwalam sobie na leniuchowanie, ponieważ łzy i wino całkowicie wypompowały ze mnie energię. Wiem, że powinnam znaleźć inny sposób, żeby poradzić sobie ze wspomnieniami i przeszłością. Alkohol nigdy nie pomaga, tylko chwilowo tuszuje niechciane uczucia.

Łapię się gwałtownie za serce, gdy komórka zaczyna wibrować mi w dłoni.

„Ja też, dlatego miałem bardzo miłe sny".

Oblizuję usta, czując gorąc na policzkach.

„Jak bardzo miłe?"

„Flirtujesz ze mną? I to na dodatek, gdy jestem w pracy?"

Otrząsam się, bo od razu przypominam sobie o Kubie i jego wyrzutach. Chcę odłożyć komórkę, ale przecież Szymon nie jest Kubą.

„A masz problem, żeby skupić się na swoich obowiązkach?"

„Pomyliłem już dwa zamówienia, więc... masz swoją odpowiedź".

Siadam na materacu i szybko zakładam włosy za ucho, pisząc kolejną wiadomość:

„Zdradzisz chociaż jeden sen?".

„Chcesz, żebym już całkowicie nie potrafił skupić się na pracy? Krzysiek mnie zabije".

„Na szczęście ja dzisiaj leniuchuję, bo jeszcze nie wstałam z łóżka".

„Wciąż... jesteś w łóżku?"

Czytam jego wiadomość z uśmiechem. Jestem już podniecona, dlatego nie zamierzam się wycofać.

„Tak i myślę o tobie".

„A co robię w twoich myślach?"

Przełykam z trudem ślinę i opadam na plecy. Ściskam mocniej uda, bo naprawdę jestem podniecona. Wiem, że nie powinnam kontynować tych sms–owych gierek, ale nie mogę się powstrzymać.

„Jesteś bardzo, bardzo zajęty".

„Przytulaniem, całowaniem... czy czymś innym?"

Czuję się jak nastolatka, co jest głupie, ale też cudowne.

„Czymś innym" – odpisuję szybko.

„Opiszesz?"

„Jesteś pewien? Jak się skupisz na pracy?"

„Wysłali mnie na magazyn, bo podobno jestem bezużyteczny na sklepie".

Przygryzam boleśnie wargę.

„Żałuję, że skończyło się na całowaniu..."

„Ja też żałuję, ale w mojej głowie i tak cię rozebrałem. Niesamowicie wyglądałaś w tej żółtej sukience".

Biorę kilka głębszych oddechów, próbując ignorować żar między udami.

„W takim razie masz świetną samokontrolę".

„Byłem na granicy, ale... jesteś dla mnie ważniejsza niż seks".

Mrugam, bo nie wierzę, że to napisał. Moje serce dudni radośnie w klatce piersiowej. Gdyby Szymon był tutaj, to zacałowabym go na śmierć.

„Skoro jestem ważniejsza, to zdradzisz mi jeden ze swoich miłych snów?"

Znowu muszę długo czekać na odpowiedź, ale wiem, że będzie warto. Praktycznie się nie ruszam, gapiąc się na komórkę.

„Kochaliśmy się przed lustrem. Twoje piersi, brzuch, uda... byłaś cała naga. Wgryzałem się w twoją szyję, a ty tak słodko jęczałaś".

Mój oddech się rwie. Przymykam powieki, ale od razu je unoszę, bo komórka ponownie zaczyna wibrować.

„I to nie był sen. Tak sobie ciebie wyobrażałem, gdy robiłem sobie dobrze".

Poruszam nogami, czując niewyobrażalną ochotę na skrócenie swoich męk.

Kolejna wibracja wywołuje dodatkowe ciepło w brzuchu, które momentalnie znika, gdy odczytuję imię nadawcy.

„Nie mogę przestać o tobie myśleć. Spotkajmy się i pogadajmy. Przecież byliśmy szczęśliwi, bo byliśmy, prawda? I na pewno wciąż musisz mnie kochać".

Moje ciało ogarnia chłód. Gwałtownie wstaję, rzucam komórkę na łóżko i idę do łazienki, żeby jak najszybciej doprowadzić się do porządku. Jest mi niedobrze, moje serce świruje, a myśli nie nadążają za przebiegem zdarzeń.

Nie rozumiem, dlaczego Kuba postanowił się odezwać. W pewnym stopniu potrafię zrozumieć powód jego tęsknoty, bo byliśmy w naprawdę długim i poważnym związku. Ma prawo mnie kochać i tęsknić, ale nie ma prawa na siłę wpychać się do mojego życia i psuć relację, na której zaczyna mi coraz bardziej zależeć.

Chcę mieć dzieci. Zawsze tego pragnęłam i będę pragnąć. Nigdy nie zrezygnuję z tego marzenia, a miłość, która żąda takiego poświęcenia, nie może być nazywana miłością.

To jakaś pomyłka.

____

Szymon

Mija kolejna godzina – już chyba ósma, a Natalia dalej nie odpisuje. Siedzę na łóżku i rozważam różne scenariusze. W niektórych żałuję, że całkowicie odkryłem się w wiadomościach, ale w innych... uważam, że postąpiłem fair. Tajemnice są czymś złym, a skoro opowiedziałem Natalii o rodzicach, Bartku i tym całym syfie, to dlaczego miałbym jej nie powiedzieć wprost, że mnie podnieca? Że myślę o niej, rozbieram ją oczami wyobraźni i doprowadzam do orgazmu? To nic złego.

Do końca dnia nie potrafiłem skupić się na pracy. Gorączkowo zerkałem na komórkę, czekając na jakąkolwiek odpowiedź. Całe szczęście, że Krzysiek ma wolny weekend, bo na pewno nie byłby zadowolony z mojego roztargnienia.

Słyszę ciche pukanie do drzwi, więc odruchowo cały się spinam. Od razu przypominam sobie o porannym spacerze z Tarą i Berenice, która nie odrywała ode mnie wzroku. Udawałem, że tego nie dostrzegam. Jeśli postanowiła przyjść, to... nie wiem.

Podminowany, podchodzę do drzwi i je otwieram. Staję jak wryty, gdy mój wzrok zatrzymuje się na Natalii. Uśmiecha się niepewnie, co mnie zaskakuje, bo jej jasnobrązowe są pełne smutku. Od razu wpuszczam ją do środka i otwieram ramiona, w które wpada z cichym westchnieniem ulgi.

– On napisał – mówi drżącym głosem, bliska płaczu. – Myślałam, że to koniec, że już nigdy więcej się nie spotkamy, a on... – Milknie i wtula się we mnie mocniej. – On...

Nie odzywam się, chociaż ciekawość i niepewność zżerają mnie od środka. Staram się rozluźnić dłonie, bo jestem wściekły.

– Możesz mi powiedzieć – wypalam, bo nie zniosę tego dłużej.

– On wciąż mnie kocha i tęskni...

Sztywnieję, niezdolny wymówić choćby jednego, głupiego słowa. Jeśli teraz powie, że go również kocha i tęskni, złamie moje serce.

elorence

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 4050 słów i 23654 znaków.

4 komentarze

 
  • Iga21

    Cały czas czytam, ale zwyczajnie nie komentuje bo nie wiem co napisać. Jedno jest pewne chcę WIĘCEJ WIĘCEJ i JESZCZE WIĘCEJ   :kiss:

  • elorence

    @Iga21 bardzo się cieszę i dziękuję ❤

  • Mała Mi

    Już myślałam, że ostrzeżenie u góry jest spoilerem, a tu taka niespodzianka :D świetne zagranie na przyszłość ;)
    Super rozdział, jak każdy ostatnio.
    Jak zwykle czekam na ciąg dalszy i pozdrawiam

  • elorence

    @Mała Mi dziękuję! :) ❤ Również pozdrawiam!

  • NelaMotylek

    Ostatnia myśl Szymona - moje serce też by złamała. Za bardzo lubię jego postać. Jestem jednak pewna, że tego nie zrobi.  

    Dobra rozmowa z Bartkiem.

    Świetne smsowe flirty.  

    A Kuba widać musi jeszcze trochę namieszać, żeby było ciekawiej.  

    Jak zawsze świetny rozdział i przyjemnie spędzona chwila na czytaniu.

    ❤️❤️❤️

  • elorence

    @NelaMotylek Natalia pogodziła się z rozstaniem, ale nie Kuba i to jest smutne, bo skoro ją kocha, to powinien chcieć, aby była szczęśliwa - nawet bez niego :(
    Dziękuję ❤❤❤

  • Jolanta

    I ta pseudo przyjaciółka dalej miesza mam takie przeczucie, za kudły bym ja wytargała😡 przerwać w takim momencie… !!!! Kurcze co dalej co dalej????👏☺️

  • elorence

    @Jolanta gdybym była na miejscu Natalii, to by już dawno jej nie było w mieszkaniu :) Niestety nie wiem, kiedy będzie kolejny rozdział :(