Za mało - Rozdział 16

Natalia

– Kuba?

Jego oczy zachodzą łzami.

– Usiądź, proszę.

Zmuszam ciało do posłuszeństwa i siadam sztywno przy stole, ściskając w dłoniach kubek. Odkładam go na bok, bo nie wiem, czego mam się spodziewać. Kuba siada naprzeciw mnie i opuszcza nisko ramiona. Niepewnym ruchem sięga po moją dłoń.

– Z góry przepraszam za wszystko – mówi zdławionym głosem. – Ale musisz wiedzieć, że nigdy nikogo nie kochałem tak jak ciebie. Nie zamierzałem cię skrzywdzić.

Czuję gulę w gardle, bo nie wiem, czego mam się spodziewać, ale to nie może być nic dobrego, skoro Kuba jest w takim stanie.

– Co zrobiłeś? – wyrzucam z siebie.

Myślę o zdradzie. To by było nawet logiczne. Jego zazdrość o Szymona wykraczała poza wszelkie granice. Niespecjalnie przeszkadzała mu w opiekowaniu się inną kobietą, chodzeniem z nią na piwo i utrzymywaniem kontaktu poza pracą.

– Nie chcę mieć z tobą dzieci.

Jego słowa są jak cios w żołądek. Nie mrugam, tylko uważnie przyglądam się Kubie. Ma taki udręczony wyraz twarzy, ale w tym momencie nic mnie nie rusza.

– Nigdy nie lubiłem dzieci, ale myślałem… – Marszczy czoło i wypuszcza głośno powietrze z płuc. – Naprawdę myślałem, że gdy spotkam właściwą kobietę, to zapragnę czegoś więcej.

Nie jestem właściwą kobietą?

Spod mojej skóry znika ciepło, a zamiast niego pojawia się chłód. „Nie chcę mieć z tobą dzieci” – odbija się jak echo w mojej głowie i wiem, że nigdy mnie już nie opuści.

Kuba ściska mocniej moją dłoń, nachyla się i całuje moje palce.

– Naprawdę nie chciałem, żebyś dowiedziała się w ten sposób.

Wciąż milczę, bo wiem, że gdy tylko spróbuję otworzyć usta, to ściśnięte gardło uniemożliwi mi mówienie. Nie czuję się na siłach na kolejną awanturę. Nie mam siły na walkę o coś, co w ciągu kilku sekund straciło sens.

– Natalia, proszę, odezwij się…

Jego ciepłe palce muskają moją chłodną dłoń, ale pozostaję niewzruszona. Czułe gesty w niczym tutaj nie pomogą. Mogą jedynie pogłębić moje przygnębienie.

– Wiem, że to było samolubne z mojej strony, ale naprawdę… – Podnosi moją dłoń i wtula w nią swój policzek. Z moich oczu zaczynają płynąć łzy. – Jesteś jedyna. Nikogo nie pokocham tak jak ciebie, ale nie jestem w stanie cię uszczęśliwić. Bardzo bym chciał, żeby mogło być inaczej… – Całuje mój nadgarstek, jednak wciąż nic nie czuję. – Moi rodzice uświadomili, jak bardzo cię krzywdzę, pozwalając ci tworzyć nieprawdziwą wizję naszej przyszłości. – Ciepłe usta ponownie dotykają skóry, ale nie przywołują ciepła. – Moi koledzy uważają, że narodziny dziecka wszystko zmienią. Długo o tym myślałem, bo przecież dzieci kocha się bezwarunkowo. Jednak za każdym razem, gdy myślałem o przyszłości… widziałem tylko ciebie, rozumiesz? Zero dzieci. Tylko my.

Kolejny cios.

Wiedział od samego pieprzonego początku, ale i tak pozwolił mi się w sobie zakochać? Liczył, że zrezygnuję? Dlatego tak nalegał na ograniczanie kontaktu z rodziną i przyjaciółmi? Miałam nie spotykać się z dziećmi, żeby przypadkiem nie zachcieć ich bardziej?

Czuję, że zaczyna mi brakować powietrza. Chyba jestem w szoku.

– Nie mogę – mówię drżącym głosem. – Nie mogę… tego słuchać.

Chcę wyrwać dłoń z uścisku, ale Kuba mi na to nie pozwala. W jego oczach znowu pojawiają się łzy.

– Przepraszam, że cię skrzywdziłem.

Jedno z nas musi stąd wyjść, albo za chwilę się uduszę.

– To… za mało – odzywam się, z trudem łapiąc powietrze.

– Wiem – odpowiada smutno.

Kuba przesuwa moją dłoń po swojej twarzy, aż moje palce zatrzymują się na jego ustach. Patrzy mi głęboko w oczy, ale moje serce nie zrywa się do biegu. Czuję tylko promieniujący ból. Z każdą chwilą jest coraz silniejszy. Obawiam się, że moje biedne serce dłużej tego nie wytrzyma.

Szymon złamał moje serce, ale Kuba bezlitośnie je zmiażdżył. Za chwilę lód nie będzie miał czego skuwać, bo nic już nie zostanie. Będę pusta jak pieprzona wydmuszka.

– Kocham cię.

Chciałabym mu wykrzyczeć, że powinien to zostawić dla siebie; że nie ma żadnego pieprzonego prawa mówić mi takich rzeczy; że już mnie nie ma. Bo nie ma. Jednak nie jestem w stanie wydusić z siebie choćby jednego, cholernego słowa. Siedzę sztywno na krześle, wpatruję się zapłakanymi oczami w Kubę, który dalej ściska moją dłoń. Wygląda jak wystraszony, tonący chłopiec. Może gdyby nie zmiażdżył mojego serca, mogłabym mu współczuć, ale teraz czuję tylko odrazę. Okłamywał mnie miesiącami. W ciągu kilku sekund zniszczył marzenia. Uświadomił, że pokochałam zupełnie innego człowieka.

Opuszczam wzrok na stół, a z moich oczu wypływa kolejna porcja łez.

Jeszcze nigdy nie czułam się tak niewystarczająca jak teraz. Pragnęłam tylko założyć rodzinę, stworzyć kochający dom, podzielić się miłością… Czy to naprawdę tak dużo?

Kuba coś mówi, ale nie słucham go uważnie. Znowu zapewnia o swojej miłości. Co mi po niej, jeśli w pełni mnie nie chce?

„To koniec” – szepcze cichy głosik w mojej głowie.

Podnoszę wzrok. Rozpacz w niebieskich tęczówkach nie rusza mnie ani trochę. Jestem ciekawa, co Kuba widzi w moich oczach. Czy w ogóle zdaje sobie sprawę, co mi zrobił, co NAM zrobił?

– To… koniec.

Mrugam, zdając sobie sprawę, że powiedziałam to na głos. Kuba delikatnie kładzie moją dłoń na stole. Wciąż muska ją ciepłymi, drżącymi palcami. Nie chce się ze mną rozstawać. Chyba do niego nie dociera, że nie ma innego wyjścia z tej sytuacji.

Każde z nas pragnie czegoś innego. Nie ma mowy o kompromisach. Nie w tym przypadku.

Ostrożnie cofam dłoń i przyciskam ją do serca, a raczej miejsca, gdzie jeszcze niedawno było. Teraz jest w kawałkach. Odwracam wzrok, bo nie potrafię znieść spojrzenia Kuby pełnego bólu.

– Jeśli istnieje choć cień nadziei, że mi wybaczysz… – Przełyka głośno ślinę. – Jeśli… chociaż malutka iskierka nadziei, to błagam, przyjdź… dzisiaj. Będę na ciebie czekał. Jednak jeśli nie widzisz w tym sensu… zrozumiem.

Kiwam nieznacznie głową.

Kątem oka zauważam, że Kuba powoli się podnosi, podchodzi do mojego krzesła i całuje mnie we włosy, na krótką chwilę obejmując ciepłą dłonią mój policzek.

– Zawsze będę cię kochał – mówi, a parę minut później słyszę, jak zamyka za sobą drzwi.

Nie potrafię zmusić swojego ciała do czegokolwiek, więc dalej siedzę na krześle. Powinnam zebrać zmiażdżone kawałki mojego serca, ale nawet na to nie mam siły.

Chcę tylko, żeby przestało boleć.

____

Szymon

Nie jestem w nastroju do żartów, chociaż Konrad zasypuje nas nimi od dwóch godzin. Krążę myślami wokół słów Marcela. Wciąż nie wierzę, że Kuba oświadczy się Natalii. Chodzę podminowany, co nikomu nie umyka, a już na pewno nie Marcelowi. Patrzy na mnie wymownie, z ust nie schodzi mu głupi uśmiech i ciągle wymiguje się od obsługiwania stolików. Wiem, co temu idiocie chodzi po głowie, ale nie zamierzam dać się wrobić. Nie zamierzam doszczętnie popsuć sobie humoru.

Chowam się w kuchni, gotowy w każdej chwili pomóc chłopakom w przygotowaniach. Od kiedy zacząłem gotować i eksperymentować z przepisami, Konrad wielokrotnie pozwolił mi być pomocnikiem kucharzy. Mam nadzieję, że i dzisiaj to się uda, bo naprawdę nie mam ochoty oglądać Natalii i Kuby. Nie chcę musieć patrzeć, jak ten idiota wsuwa pierścionek na jej drobną dłoń. Jestem pewien, że ten widok mógłby mnie zabić.

– Sala! – woła Marcel, wychylając się zza drzwi.

Staram się go zignorować, ale włącza się Konrad.

– Jak będziesz tu bardziej potrzebny, to cię zawołam. Wracaj na salę.

Zaciskam zęby i kiwam głową, idąc w stronę uśmiechniętego Marcela. Ledwo zamykają się za nami drzwi, a ten dupek przysuwa się do mnie.

– Przyszedł sam.

– No i co z tego?

– Wygląda tak, jakby miał się za chwilę rozpłakać – odpowiada kpiąco. – Chyba twoja panna kopnęła go w dupę.

Przewracam oczami.

– Spadaj, dobra? – syczę, zaciskając dłonie w pięści.

– Wiem, że ją bzykałeś – mówi rozbawiony.

Zaczyna brakować mi cierpliwości. Mam ochotę mu przyłożyć za te wszystkie popieprzone akcje, w których musiałem brać udział. Jego intrygi wielokrotnie uprzykrzyły mi życie, ale tym razem przegina. Natalia jest przeszłością. Nie mogę patrzeć na te zaręczyny, bo nienawidzę Kuby – logiczne. Gdyby była z kimś innym, to pewnie byłbym spokojniejszy.

Podchodzę do kasy, pod pretekstem sprawdzenia czegokolwiek i rozglądam się po sali. Znalezienie Kuby nie zajmuje mi zbyt wiele czasu, bo tylko on siedzi sam. Z daleka widzę, że nie jest w porządku, ale nie zamierzam grać żadnego kumpla. Cokolwiek się stało, Natalia pewnie się pojawi, bo go kocha.

*

Godzinę później dostaję informację od Marcela, że Kuba wciąż niczego nie zamówił – nie licząc alkoholu, a był u niego już trzy razy. Rzuca mi wymowne spojrzenie, na które nie reaguję.

– Koleś chyba chce tu nocować – zadrwił. – Siedzi, pije i gapi się w pusty talerz. Wygląda żałośnie.

Wzruszam niedbale ramionami.

– Miał rezerwację, więc może tam siedzieć, ile tylko zechce – mówię wkurwiony. – Skup się na innych stolikach, do cholery.

– Idź do niego.

– Nie.

– Szymon, on tam naprawdę się zaraz rozbeczy.

Przymykam na chwilę powieki, licząc w głowie do dziesięciu. Jeśli Marcel nie przestanie tak naciskać, to zaraz zaprowadzę go siłą na zaplecze i…

Wdech i wydech.

Muszę się natychmiast uspokoić. Kilkusekundowa satysfakcja nie jest warta dyscyplinarki.

– Nic mnie to nie obchodzi – mówię ostro. – Nie jestem jego kumplem, więc się odpierdol.

Marcel parska cichym śmiechem.

– Mam sam do niego iść i podpytać o twoją pannę?

Dlaczego nazywa Natalię moją panną? Przecież nie jesteśmy razem od ponad dwóch lat. Nasz związek trwał krótko. Nawet nie zdążyłem jej powiedzieć, że ją ko…

Szybko doprowadzam się do porządku i obrzucam Marcela lodowatym spojrzeniem. Udaje, że się wzdryga i odchodzi. Rzuca mi przez ramię kolejne wymowne spojrzenie, więc znowu liczę do dziesięciu. Dupek wie, że wygrał.

Długo zbieram się w sobie, ale ostatecznie wychodzę zza lady i kieruję się w stronę Kuby. Chyba całkowicie mi odbiło, skoro przejmuję się losem tego idioty. Zatrzymuję się obok niego i zauważam, że Marcel miał rację, bo wygląda żałośnie. Siedzi zgarbiony, gapi się w pusty talerz i pije wino.

– Cześć – burczę.

Kuba niechętnie podnosi na mnie wzrok.

– Czego chcesz? – warczy. – Twój kolega się poskarżył, że byłem niemiły? Zapłaciłem za ten stolik, więc nie możesz mnie stąd wyrzucić.

Chowam ręce za siebie, bo chociaż jeszcze chwilę temu mu współczułem, to teraz mam ochotę przyłożyć mu w twarz.

– Powinieneś coś zamówić, bo za chwilę będziesz pijany. Jeśli zaczniesz sprawiać problemy, będę musiał cię wyprowadzić.

Wzrusza ramionami.

– Obchodzi cię to? – kpi.

– Jestem w pracy – cedzę.

Kuba unosi kieliszek jak do toastu.

– Moje kondolencje.

Nie, nie wytrzymam z nim.

– Może zadzwonisz po Natalię i…

– Ona nie przyjdzie – przerywa mi.

Marszczę brwi, bo nie takiej odpowiedzi się spodziewałem. Milczę chyba zbyt długo, bo Kuba przygląda mi się uważnie z krzywym uśmiechem.

– Już nie jest moja – doprecyzowuje. – Zostawiła mnie dzisiaj.

Sztywnieję.

Nie wierzę, że Natalia go zostawiła. Uważała go za najlepszego i najfantastyczniejszego faceta na świecie. Nazwał ją dziwką, ale na pewno mu to wybaczyła. Z jakiego innego powodu mogła odejść?

– Nie udawaj zaskoczonego – ruga mnie. – Przecież do tego dążyłeś.

Rozglądam się dyskretnie wokół, zdając sobie sprawę, że jesteśmy źródłem zainteresowania innych klientów.

– Koniec tego picia – mówię stanowczo. – Zaraz przyniosę rachunek.

– Nie będziesz mi…

– Natalia nie chciałaby, żebyś pił i użalał się nad sobą – rzucam ostro. – Weź się w garść, odstaw ten kieliszek, zapłać i wyjdź stąd.

– Jesteś niepow…

– Spotkamy się na zewnątrz – wchodzę mu w słowo i kieruję się z powrotem w stronę kasy, przy której stoi zszokowany Marcel.

– Co zamierzasz? – pyta, ale nie odpowiadam.

Szybko załatwiam rachunek, pilnuję, żeby Kuba zapłacił i się ubrał. Uzgadniam szybko z Konradem, że robię sobie pół godzinną przerwę, narzucam na siebie kurtkę i wychodzę. Nie wiem, dlaczego to robię. Chyba czuję się winny temu wszystkiemu, bo przecież pragnąłem, żeby z nim była. Tylko przy nim była tak naprawdę szczęśliwa.

A teraz z nim zerwała, chociaż dalej w to nie wierzę.

Na środku zaśnieżonego chodnika stoi Kuba. Patrzy przed siebie. Przyglądam mu się, ale nie potrafię niczego wyczytać z jego wyrazu twarzy. Wyjście na świeże powietrze chyba dobrze mu zrobiło, bo wygląda trochę lepiej.

– Dlaczego to robisz? – pyta, ale nie słyszę w jego głosie pretensji.

– Dlaczego z tobą zerwała?

Zerka na mnie, a w jego oczach dostrzegam całą masę bólu. Nie chcę mu współczuć, dlatego odwracam wzrok.

– Zawiodłem ją – odpowiada cicho.

Wzdycham ciężko.

– Wie o zaręczynach?

Wzrusza ramionami.

– Nie.

– Skoro z tobą zerwała, to dlaczego tu przyszedłeś?

Znowu wzrusza ramionami.

– Miałem nadzieję, że mi wybaczy – odpowiada łamiącym głosem. – Możesz mnie nie lubić, ale ja naprawdę ją kocham.

Zaciskam i rozluźniam dłonie, bo nie podoba mi się kierunek ten rozmowy.

– W takim razie wracaj do domu i z nią porozmawiaj.

Kuba unosi wysoko brwi, podchodząc bliżej. Długo przygląda się mojej twarzy. Jego oczy są bardzo smutne, ale staram się nie zwracać na nie uwagi. Zawiódł Natalię. Powinienem spuścić mu porządny łomot, a nie zachęcać do pogodzenia się.

– Słyszałeś, co przed chwilą powiedziałem? – upewnia się.

– Tak.

– Nie chcesz mi przyłożyć? – pyta zaskoczony.

– Jesteś pijany – odpowiadam wymijająco. – Niekoniecznie musisz zdawać sobie sprawę z tego, co mówisz. Zamówię ci taksówkę.

– Niech ci będzie – burczy pod nosem.

Chcę coś powiedzieć, ale gryzę się w język. Wyciągam komórkę i przeglądam listę kontaktów. Palec zatrzymuje się przy numerze Natalii. Może powinienem ją poinformować o stanie Kuby…

Wypuszczam głośno powietrze i wybieram numer firmy taksówkarskiej. To, co wydarzyło się między nią i Kubą… to nie jest moja sprawa, do cholery.

Milczymy do przyjazdu taksówki. Cisza jest mało komfortowa, ale nie chcę rozmawiać. Powoli zaczyna mnie ogarniać gniew, bo naprawdę powinienem być wkurwiony i pokazać to Kubie.

Cholerne wyrzuty sumienia. Aż tak bardzo czuję się winny?

Taksówka przyjeżdża, więc pomagam Kubie wsiąść do środka, bo widzę, że się waha. Nie żegnamy się, co jest mi bardzo na rękę. Grzeczne nieszczerości nie są dla mnie. Na pewno nie usłyszałby z moich ust, że życzę mu powodzenia, bo nie życzę.

Gdzieś głęboko w sercu czuję radość, ale nie przyznaję się do tego głośno.

____

Natalia

Jeżdżę po mieście bez celu. Nie potrafię zebrać myśli, zastanowić się, co robić dalej. Ściskam dłońmi kierownicę, próbując nie płakać.

Myślę o mojej przyjaciółce. Jestem na nią wściekła, bo spotkała się z nim za moimi plecami i ponownie zaprosiła do mojego życia. Wiem, że chciała dobrze, ale nie da się nikogo uszczęśliwić na siłę.

Uderzam dłonią w kierownicę.

– Dlaczego? – szepczę płaczliwie, chociaż doskonale wiem, że nikt mnie nie usłyszy.

Gdyby powiedział, że nie może mieć dzieci, to sytuacja wyglądałaby inaczej. Na pewno byłam wściekła, ale po opadnięciu emocji moglibyśmy przedyskutować sprawę adopcji. Przecież tyle osób na świecie nie może mieć dzieci. Ale w naszym przypadku jest zupełnie inaczej. Kuba nie chce mieć dzieci. Nie chce ich mieć ze mną. Wiem, że nie powinnam traktować tego osobiście, bo prawdopodobnie z inną kobietą również nie chciałby ich mieć, ale to tak bardzo boli. Najważniejsza osoba w moim życiu okłamywała mnie przez tyle miesięcy. W imię czego? Miłości do mnie?

Śmieję się histerycznie pod nosem, bo to absurd!

Przez chwilę myślę też o siostrze, która o wszystkim wiedziała. Pewnie się domyśliła. Może nawet dobrze, że tak uważnie prześledziła moją relację z Kubą, ale nie rozumiem jej zachowania. Dlaczego milczała? Naprawdę myślała, że mnie straci? Pewnie nie uwierzyłabym jej od razu. Mogłabym za to podstawić Kubę pod ścianą i zasypać go gradem pytań. Prędzej czy później wyjawiłby mi prawdę. Zawsze był szczery…

Potrząsam głową.

– Jest kłamcą – mówię do siebie.

Cholernym kłamcą, który rozkochał mnie w sobie całkowicie świadomie!

____

Szymon

Marcel próbuje ze mnie wyciągnąć prawdę, ale gryzę się w język i milczę. Nie jestem z siebie dumny, chociaż wiem, że postąpiłem właściwie. A przynajmniej mam nadzieję, że tak jest. Natalię naprawdę kocha tego idiotę, dlatego nie mogę stawać im na drodze. Cokolwiek zrobił, to na pewno nie było nic okropnego, bo ten facet nie skrzywdziłby tej dziewczyny. Odpierdolił tamtą akcję tylko z powodu zazdrości. Tyle.

Staram się znaleźć zajęcie dla rąk, bo zaczynam przesadnie analizować, a tego bardzo nie lubię. Na wiele rzeczy nie mam wpływu, dlatego powinienem przestać.

Napinam mięśnie i wycieram blat kolejnego stolika, a potem zakrywam go nowym obrusem. Skupiam myśli na prostych czynnościach, bo tylko w taki sposób się uwolnię od głupich myśli.

____

Natalia

Nie wiem, co tu robię. Siedzę z zamkniętymi oczami i zastanawiam się, jak bardzo jestem głupia, przyjeżdżając do mężczyzny, który złamał moje serce. Zerkam na deskę rozdzielczą. Już dawno po dwudziestej trzeciej. Jeździłam kilka godzin z przerwami. Jestem nienormalna. Nawet nie chcę wiedzieć, ile straciłam pieniędzy na paliwo.

Na początku chciałam pojechać do przyjaciół, ale przypomniałam sobie o ich problemach i dziecku. Potem do głowy wpadła mi myśl, że siostra pewnie przyjęłaby mnie z otwartymi ramionami, ale nie powiedziała mi prawdy i również ma dziecko. Rodzice nie wchodzili w grę, bo nie zniosłabym głupiego gadania mojej matki, tym bardziej po jej wigilijnym monologu. Wielokrotnie już usłyszałam, że zostanę starą panną. Nie mam już dzisiaj siły na kolejne durne kazania; na słuchanie o tym, że jestem niewystarczająca.

Sięgam po komórkę i wybieram numer Szymona. Zwlekam z naciśnięciem zielonej słuchawki, bo nie do końca jestem pewna, czy powinnam tu być. Jestem zagubiona, ale potrzebuję kogoś, kto nie pozwoli mi wrócić do mieszkania. Nie chcę spotkać Kuby, patrzeć w jego smutne oczy i współczuć. Boję się, że całkowicie odrzucę swoje wieloletnie marzenie i zgodzę się na brak dzieci. Przez te kilka godzin jazdy już kilka razy miałam takie myśli.

Biorę głęboki wdech i dzwonię. Szymon odbiera od razu.

– Słucham?

Jego głos brzmi niepewnie. Pewnie nawet nie wie, kto w ogóle dzwoni.

– Hej, tu Natalia. Przepraszam, że dzwonię, ale potrzebuję pomocy. – Biorę szybko kolejny głęboki wdech i odruchowo zakładam kosmyk włosów za ucho. Szymona nawet nie ma obok, a ja znowu bawię się włosami. – Mogę do ciebie wpaść? – pytam nieśmiało, bawiąc się suwakiem kurtki.

Nie odpowiada od razu. Czuję malutkie ukłucie szpilki w jednym z kawałków mojego serca. Mogłam się przecież tego spodziewać. Nigdy mnie nie kochał, więc dlaczego miałby chcieć mi pomóc?

Już chcę się rozłączyć, gdy nagle słyszę jego głos:

– Myślę, że tak.

Więcej nie potrzebuję, żeby odetchnąć w duchu z ulgą.

____

Szymon

Kręcę się wokół drzwi, wyrywając sobie włosy z głowy.

Co ja wyprawiam, do cholery? Dlaczego pozwoliłem jej tu przyjechać? Co jest ze mną nie tak? Jeszcze kilka godzin temu zachęcałem Kubę, żeby wrócił do domu i z nią porozmawiał! A teraz ona przyjeżdża do mnie?

Tara przygląda mi się w milczeniu, co również mnie niepokoi.

Słyszę ciche pukanie, a moje serce przestaje na chwilę bić. Bardzo wolno podchodzę do drzwi i otwieram. Na progu stoi Natalia. Omiatam spojrzeniem jej smutne, zaczerwione oczy i blade policzki. Ściska w dłoniach niewielką torbę, która sprawia, że moje wnętrzności wywracają się do góry nogami.

Ona chce tu nocować.

Przełykam z trudem ślinę i otwieram szerzej drzwi, wpuszczając ją do środka. Wchodzi bardzo niepewnie, a w jej oczach dostrzegam strach. Sam jestem przerażony.

– Wiem, że powinnam wcześniej zapytać, ale… – Sięga dłonią do włosów i delikatnie je wygładza. – Zrozumiem, jeśli się nie zgodzisz. Zwalam ci się na głowę bez uprzedzenia. – Wzdycha cicho. – Czy mogę u ciebie zostać na… parę dni?

Mrugam, bo na coś takiego również nie byłem przygotowany. Zanim zdążę przeanalizować wszystkie „za” i „przeciw”, moje ciało reaguje pierwsze. Kiwam głową, czym zaskakuję nie tylko siebie, ale również ją.

Robi się niezręcznie, ale na szczęście Tara podbiega do Natalii i zaczyna wokół niej skakać. Oddycham z ulgą, chociaż odczuwam niepokój.

Wiem, że nie wyjdzie z tego nic dobrego.

elorence

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 3701 słów i 21630 znaków, zaktualizowała 28 mar o 23:48.

6 komentarzy

 
  • Mała Mi

    Hmm... Chyba Natalia powinna wybrać hotel, to byłby bardziej naturalny wybór niż były chłopak. No ale rozumiem, że w ostatnich dniach Szymon pomógł Krzyskowi, był dla Natalii bardzo miły, to o nim pomyślała.
    Wydawało mi się że kilka rozdziałów temu Kuba mówił Natalii, że chciałby żeby została matką jego dzieci. Skoro później tyle czasu milczał, to po co w tamtym momencie kłamał? Trochę jakby pomysł, że Kuba nie chce mieć dzieci pojawił się po tej rozmowie.

  • elorence

    @Mała Mi zacznę od końca, bo bardzo nie podoba mi się to zdanie. Proszę, nie zakładaj, że znasz przebieg całego procesu twórczego autora :) Myślę godzinami o tej historii. Potrafię też przyznać się do błędu, ale to nie ten przypadek.  

    Ludzie kłamią z różnych powodów. A gdy chodzi o miłość... wtedy dopiero zaczyna się cyrk.  
    Na pewno pojawi się jeszcze rozmowa Kuby i Natalii, bo nie zabrała wszystkich swoich rzeczy z mieszkania :)


  • Jo

    😱 czuje emocje Kuby, Natalii i Szymona... dla mnie majstersztyk i oczywiście znowu obgryzam palce w oczekiwaniu na cd... ❤️

  • elorence

    @Jo bardzo mnie to cieszy, że emocje są tak odczuwalne ❤ Jakie to miłe ❤

  • Jo

    @elorence ❤️ Zdradzisz ile dni będziemy musieli czekać na kolejny rozdział...???🙏

  • elorence

    @Jo chciałam być bardzo systematyczna, ale to średnio wychodzi 😔

  • Iga21

    Przynajmniej dziewczyna wie na czym stoi.
      
    Coś mi się wydaje, że ta para prędzej czy później wyląduje w łóżku.

  • elorence

    @Iga21 szkoda, że tak późno się dowiedziała :(

    Znamy Natalię i Szymona z pierwszej części, więc może być... różnie 🙈

  • Iga21

    @elorence poczekamy a zobaczymy :)

  • AlexAthame

    Szkoda, że tak się skończyło

  • elorence

    @AlexAthame no niestety...

  • AlexAthame

    @elorence Nie miałem na myśli opowiadania. :sad2:

  • NelaMotylek

    OMG! Ale akcja. Dobra powoli, bo się tak podjarałam, że nie pytaj 🤣

    Myślałam, że Kuba faktycznie nie będzie mógł mieć dzieci a nie, że w ogóle ich nie chce. Chociaż to dało się wyczuć. W takim wypadku naprawdę postąpił brutalnie, wiedząc jak Natalii zależy na stworzeniu pełnej rodziny. Sama bym mu przyłożyła.

    Szymon. Nie zdążył jej wtedy powiedzieć, że ją kocha. Mam nadzieję, że będzie miał ku temu okazję.

    Zakończenie jest cudowne. Cały czas się uśmiecham, bo w końcu jest nadzieja na ich ponowne zbliżenie, a przynajmniej na początek na wyjaśnienie wielu rzeczy z przeszłości. Oj, Szymon, a może właśnie wyjdzie coś z tego bardzo dobrego. Rany, jak ja im kibicuję 🤗❤️

    DZIĘKI elorence! Cudowne dwie części ❤️

  • elorence

    @NelaMotylek bardzo, bardzo się cieszę! ❤  

    Na miejscu Natalii bym Kubie przyłożyła, bo postąpił okrutnie :( I tak będzie jeszcze rozmowa wyjaśniająca, ale raczej już wszystko jasne.  

    Dobrze, że im kibicujesz, bo oni chyba tego potrzebują 😀

    Super, że się podobało!❤❤❤ Bałam się, że ten wątek może być niewystarczający, bo ludzie różnie interpretują różne rzeczy.

  • Speker

    Cały Szymon, jak to Szymony...

  • elorence

    @Speker to teraz nie wiem, czy to dobrze, czy też nie 😃