Za mało - Rozdział 39 [KONIEC]

Natalia

Jedziemy dłuższą chwilę w kompletnej ciszy.

– Powiesz mi, co się stało?

Ignoruję pytanie Hani.

– Natalia! Co mu powiedziałaś?

– Nie chcę o tym rozmawiać – odpowiadam cicho. – Nie chcę już w ogóle z kimkolwiek o tym rozmawiać – dodaję, osuwając się głębiej w fotelu.

Kładę dłoń na kieszeni swetra, gdzie znajduje się zdjęcie z USG. Chciałam je pokazać Szymonowi. Pokazać mu nasze dziecko.

– Nie zbywaj mnie. Co mu powiedziałaś? – drąży Hania.

– Powiedziałam prawdę, że jestem w ciąży, a on milczał.

Moja siostra nabiera powoli powietrza do płuc.

– Powinnaś poczekać...

– Czekałam – przerywam jej. – Czekałam i czekałam, a on wciąż milczał. Patrzył na mnie i milczał. – Obejmuję się ciasno ramionami, przymykam powieki i osuwam się jeszcze głębiej w fotelu. – I nie chcę już o tym rozmawiać.

– Natalia... – Hania ciężko wzdycha. – Nie sądzisz, że zareagowałaś trochę zbyt... impulsywnie? Nie dałaś mu czasu...

– CZEKAŁAM! – krzyczę. – Czekałam wystarczająco długo! Myślisz, że to tylko dla niego jest trudne?! Że tylko on ma prawo być zaskoczony?!

– Uspokój się.

– To przestań go bronić!

Hania wzdycha, ale już nic więcej nie mówi, co przyjmuję z ogromną ulgą. Obracam głowę w stronę okna i skupiam wzrok na mieście, które miga mi przed oczami. Robię, co mogę, żeby przestać myśleć i przez chwilę to mi się nawet udaje.

Nie wiem, co będzie dalej i ta myśl przeraża mnie najbardziej.

____

Szymon

Jestem bliski rozwalenia czegoś na magazynie.

Natalia nie miała prawa odejść! Poinformowała o ciąży i na co liczyła? Zaskoczyła mnie! Nie potrafię uwierzyć, że tak łatwo zwątpiła. Odwróciła się na pięcie i zniknęła, zostawiając mnie bez słowa. Teraz pewnie jest wściekła, ale co ja mam powiedzieć? Nie dała mi wystarczająco dużo czasu na reakcję!

Nigdy nie przypuszczałem, że informacja o ciąży sprawi, że zaniemówię. Nie jestem z siebie dumny, ale Natalia przesadziła.

Wyrywam sobie włosy z głowy, krążąc bez celu po magazynie. Nie wiem, jak mam to teraz naprawić. Jestem jednocześnie zły i zawiedziony. Tak łatwo odpuściła, jakby brała pod uwagę tylko najczarniejszy scenariusz.

Kurwa.

Za to ja nie odpuszczę. Pojadę do niej i zmuszę do wyjaśnień.

*

Stoję przed drzwiami i biorę kilka głębokich wdechów, bo nie mogę wybuchnąć. Natalia jest w ciąży. Nie powinna się denerwować.

Kurwa.

Szkoda, że nie pomyślała o mnie, gdy tak prędko opuszczała parking.

Otwieram drzwi i wchodzę do środka. Nawet nie ściągam butów, tylko od razu zaczynam szukać swojej dziewczyny. Znajduję ją w kuchni. Siedzi przy stole z kolanami podciągniętymi pod brodę i patrzy na coś małego, co trzyma w dłoniach. Podchodzę bliżej i zauważam zdjęcie z USG. Rozczarowanie wbija mi szpilę prosto w serce. Nie tylko pozbawiła mnie szansy na wyjaśnienia, to na dodatek pozbawiła mnie możliwości zobaczenia mojego dziecka. Co z tego, że jest malutkie i praktycznie niewidoczne. To wciąż moje dziecko.

Nie chcę wystraszyć Natalii, dlatego pukam w szafkę. Dziewczyna się odruchowo spina i wolno obraca głowę w moją stronę. Pierwsze, co zauważam, to zaczerwione oczy i mokre policzki, które szybko ociera dłońmi.

– Co ty tutaj robisz? – pyta, powoli podnosząc się z krzesła. Chowa zdjęcie do kieszeni swojego swetra. – Nie musisz nic wyjaśniać, twoje milczenie było bardzo wymowne – mówi oschle.

– Chyba sobie żartujesz! Zostawiłaś mnie na środku parkingu i odeszłaś, nie dając mi żadnej możliwości...

– Czekałam! – przerywa mi, podnosząc głos.

– Najwidoczniej zbyt krótko – rzucam kpiąco, bo nie potrafię się powstrzymać.

Opiera się dłonią o oparcie krzesła i spuszcza głowę.

– Poradzę... poradzimy sobie bez ciebie. Nie musisz czuć się zobowiązany do czegokolwiek.

Mrugam, bo nie dowierzam.

– Dlaczego z góry założyłaś, że nie chcę dziecka? – pytam, starając się panować nad głosem, bo mam ochotę potrząsnąć Natalią. – Co to ma w ogóle znaczyć?

– Nie wyglądałeś na zadowolonego.

– Bo byłem zaskoczony! Wciąż jestem. – Przecieram dłonią twarz, bo ta sytuacja zaczyna mnie przerastać. – Jak możesz oczekiwać natychmiastowej reakcji po...

– Mogę! – Unosi gwałtownie głowę. – Doskonale wiedziałeś, że to jest możliwe! Tamtej nocy byłeś ze mną! Kochałeś się ze mną! Ale pewnie całkowicie to olałeś, prawda? – Mrozi mnie spojrzeniem. – Z góry założyłeś, że nie będzie z tego dziecka, a teraz udajesz zaskoczonego!

– Nie olałem! – zaprzeczam prawie krzycząc.

Natalia wydziera się na mnie, ale nie zamierzam iść w jej ślady. Rozumiem jej rozgoryczenie, ale nie rozumiem, dlaczego z góry założyła, że nie chcę żadnego dziecka.

– Jasne – kpi.

– Mam prawo być zaskoczony!

– Ja też mam prawo!

Mam ochotę rwać sobie włosy z głowy. Natalia nie jest sobą.

– A czy ja powiedziałem, że go nie masz? Po prostu nie rozumiem, dlaczego mnie odsunęłaś...

– Sam się odsunąłeś. – Wyciera nos w rękaw swetra. – Czekałam na tym parkingu jak idiotka, aż wreszcie wydusisz z siebie cokolwiek, nawet to idiotyczne „będzie dobrze", ale tego też nie usłyszałam. Niczego nie usłyszałam!

– Zaskoczyłaś mnie! – powtarzam. – Przyjechałaś do mojej pracy i zrzuciłaś na mnie prawdziwą bombę! Czego się spodziewałaś? Potrzebowałem dłuższej chwili, żeby wszystko do mnie dotarło. Uwierz mi, z pewnością...

– Przestań.

Nie zamierzam się poddać.

– Uwierz mi – zaczynam ponownie – z pewnością...

– Po prostu przestań! – Zanosi się płaczem. – Potrzebowałam twojego wsparcia, twoich pieprzonych ramion! Chciałam, żebyś mnie w nich zamknął i zapewnił, że wszystko będzie dobrze!

– Zrobiłbym to, gdybyś...

– Przestań! – krzyczy. – Nic nie zrobiłeś!

Opuszczam ramiona, bo czuję się pokonany. Cokolwiek powiem, to dla niej wciąż nie jest zbyt wystarczające. Chcę ją przytulić, ale wiem, że na to również mi nie pozwoli. Kusi mnie, by poprosić o zdjęcie z USG, jednak nie chcę, żebyśmy pokłócili się jeszcze bardziej. Zaciskam tylko dłonie w poczuciu bezsilności.

– Dzisiaj odpuszczę, bo jesteś w ciąży i nie zamierzam zaszkodzić dziecku. Jednak wiedz, że wrócimy do tej rozmowy.

Opuszczam wzrok na brzuch Natalii. Wiem, że jeszcze nic nie widać, ale sama myśl, że tam znajduje się cząstka mnie...

– Ale mam nadzieję, że sama zrozumiesz, jak cholernie bardzo jesteś niesprawiedliwa. Nigdy nie powiedziałem, że nie chcę mieć z tobą dzieci. Pragnąłem ciebie i wszystkiego, co jest z tobą związane. Dalej pragnę. – Wycofuję się w stronę drzwi. – Nigdy nie chciałem być tylko twoim facetem, ale również częścią twojego życia. – Kładę dłoń na klamce. – I jeszcze jedno: Tara kocha dzieci i z pewnością pokocha też nasze. Dokładnie tak jak ja.

Wychodzę zanim powiem coś jeszcze. Zbiegam ze schodów i gwałtownie wychodzę na zewnątrz. Przez chwilę stoję w miejscu i wdycham świeże powietrze. Muszę się natychmiast uspokoić.

Teraz nie jestem już tylko rozczarowany, ale również zraniony.

____

Natalia

Dni mijają, a moim ulubionym zajęciem jest leżenie w łóżku. Poprosiłam nawet Karolinę o możliwość pracy z domu. Skłamałam, że nie czuję się zbyt dobrze. O dziwo, nie miała nic przeciwko, co przyjęłam z ulgą.

Hania często mnie odwiedza. Czasami sama, czasami z Kamilem i Tomkiem. Wciąż odwlekam odwiedziny u rodziców. Nie chcę stanąć w drzwiach i poinformować ich o ciąży, nie mając obok siebie żadnego wsparcia. Wiem, że mogłabym poprosić o pomoc moją siostrę, ale wolałabym wesprzeć się na ramieniu ojca dziecka.

Nie mam odwagi, żeby zadzwonić do Szymona. Chyba z czasem zaczynam go nawet rozumieć. Miałam prawo się wściec, ale nie miałam żadnego cholernego prawa z góry zakładać, że nie chce żadnych dzieci. Powinnam go wysłuchać, czego nie zrobiłam. Doprowadziłam do strasznej kłótni, na koniec każąc mu grzecznie spadać. Nie wiem, co mną kierowało, ale Hania jest zdania, że to te paskudne hormony, które często odbierają kobiecie ciężarnej możliwość wyboru, decydując za nią w wielu kwestiach.

Nie jestem z siebie dumna, ale Szymon mógłby mnie choć trochę zrozumieć.

Przebywanie w pustym i cichym mieszkanie nigdy mi nie przeszkadzało, bo wiedziałam, że prędzej czy później pojawi się Szymon, często z Tarą. A teraz chce mi się tylko ciągle płakać. Próbuję sobie poprawić humor, oglądając zdjęcia Tary. Najwięcej czasu poświęcam tym, na których znajduje się również jej opiekun.

Maja nie kontaktowała się ze mną od tamtego pamiętnego spotkania z Kubą. Nawet cieszę się, że milczy, bo nie czuję się na siłach, żeby z nią rozmawiać. Zraniła mnie i wiem, że nasza przyjaźń się skończyła. Prawdopodobnie stało się to o wiele wcześniej, ale próbowałam się okłamywać. Byłam przy niej w najgorszych chwilach jej życia, podnosiłam z klęczek, gdy upadała, pocieszałam, zajmowałam się jej synem... Najwyraźniej to było zbyt mało, żeby dostać od niej choć trochę wsparcia. Jeszcze nie wiem, jak to będzie z Kacperkiem, bo nie chcę tracić z nim kontaktu.

Podciągam kołdrę wyżej i zerkam kąta oka na komórkę. Hania wysłała mi wiadomość przypominającą o kolejnej wizycie u ginekologa. Chyba wie, że jestem teraz jeszcze mniej rozgarnięta niż zazwyczaj. Zapisuję sobie datę w powiadomieniach i odpisuję jej krótkie „dziękuję".

Odkładam komórkę i zsuwam kołdrę. Podciągam koszulkę, czując lekki zawód, bo brzuch wciąż jest płaski. Wiem, że ten stan potrwa jeszcze kilka tygodni, ale nie mogę się doczekać, aż poczuję pierwsze ruchy dziecka. Doskonale pamiętam, jak bardzo byłam podekscytowana, gdy dotykałam brzucha Mai.

Ostrożnie kładę dłonie na brzuchu i przymykam oczy.

Moja wyobraźnia postanawia działać bez mojej pozwolenia, więc po chwili czuję męskie dłonie zamiast moich, które delikatnie dotykają skóry.

Otwieram gwałtownie oczy, z których automatycznie zaczynają płynąć łzy.

*

Hania krząta się po kuchni, robiąc kilka rzeczy jednocześnie. Kilka razy oferowałam swoją pomoc, ale kazała mi siedzieć i nie przeszkadzać.

– Jak długo masz zamiar się do niego nie odzywać? – pyta, mieszając zupę w ogromnym garnku. – Nie uważasz, że trwa to trochę za długo?

Wzruszam ramionami.

– On też milczy – przypominam.

– Z tego, co mówiłaś, to czeka na twój ruch.

– Nie przeproszę go – wypalam od razu.

– Raczej nie chodziło mu o przeprosiny, tylko możliwość normalnej rozmowy – wyjaśnia spokojnie moja siostra. – Dobrze wiesz, że przegięłaś.

– Nawet nie wiesz, co czułam, gdy patrzyłam na niego i czekałam, aż coś wreszcie powie, a on... – Milknę, bo na samo wspomnienie łzy cisną mi się do oczu. – Po prostu nie rozumiem, dlaczego...

– Bo nie dałaś mu szansy – wtrąca się Kamil, który pojawia się znikąd. – Wybacz, nie mogłem się powstrzymać.

Wzdycham ciężko.

– Traktujecie go jak małe dziecko, a to przecież dorosły mężczyzna. Chyba wie, skąd biorą się dzieci i co oznacza seks bez zabezpieczenia.

– Tu nie o to chodzi – mówi Kamil, siadając obok mnie. – Ty miałaś dużo czasu, aby oswoić się z nową sytuacją, a Szymonowi dałaś kilka minut. Uważasz, że to jest sprawiedliwe?

– Na dodatek nie byłaś sama – dorzuca Hania.

Prostuję się na krześle i przygryzam wargę. Wiem, że mają trochę racji. Może zareagowałam trochę impulsywnie, ale wiadomość o ciąży mnie zaskoczyła. Nie myślałam logicznie i pozwoliłam emocjom przejąć kontrolę.

– I niby mam teraz tak po prostu do niego zadzwonić?

– Tak. Tak po prostu do niego zadzwoń – odpowiada Kamil.

– Nie mam gwarancji, że będzie chciał ze mną rozmawiać – ripostuję.

Hania odwraca się i opiera o szafkę, patrząc na mnie z politowaniem.

– Ile jeszcze wymówek wymyślisz, żeby do niego nie zadzwonić, co? – pyta zniecierpliwiona. – Szymon miał prawo poczuć się skrzywdzony. Nawet nie pokazałaś mu zdjęcia z USG!

Brakuje mi argumentów, dlatego postanawiam tego nie komentować.

– Lepiej nie trać czasu i zadzwoń jeszcze dzisiaj – dodaje Hania.

– Facet pewnie wariuje – rzuca Kamil, patrząc na mnie wymownie. – Uwierz mi, wiem co mówię.

Siły nie są rozłożone równomiernie, więc czuję się pokonana.

– Dobra – mówię niechętnie. – Porozmawiam z nim.

– I nie martw się na zapas – radzi moja siostra. – Nigdy nie zostaniesz z tym sama, nawet jeśli on nie stanie na wysokości zadania.

Wstaję i ściskam ją mocno. Nie trwa to zbyt długo, bo zupa zaczyna kipieć. Kamil cicho się śmieje i wychodzi z kuchni.

– A mówiłam! – Moja siostra uderza mnie ścierką w ramię. – Miałaś mi nie przeszkadzać!

Zaczynam się śmiać i wracam z powrotem do stołu.

Chociaż nadal czuję ucisk w żołądku, to przynajmniej mam pewność, że nie jestem sama i nigdy nie będę, a to jest najważniejsze.

____

Szymon

W pracy wszyscy mnie unikają, a najbardziej sam Krzysiek. Od spotkania Kuby schodzi mi z drogi. Cieszę się, że nie chce ze mną rozmawiać, bo i jemu bym przyłożył. Tamten skurwiel wcisnął Natalii do głowy takie bzdury, że następnego dnia prawie mnie rzuciła. Żadne z nas oficjalnie nie zakończyło związku i dalej się łudzę, że nic się nie zmieniło. Pokłóciliśmy się, ale wierzę, że dojdziemy do porozumienia. Już nawet nie chodzi o dziecko, ale o nas samych. Kochamy się, więc z jakiego cholernego powodu powinniśmy żyć osobno?

Wielokrotnie chciałem zadzwonić. Wyciągałem komórkę, wybierałem numer i patrzyłem na niego przez kilka minut. Ostatecznie blokowałem ekran i ukrywałem twarz w dłoniach, nie wiedząc, co mam jeszcze zrobić, żeby Natalia mnie zrozumiała.

Przed chwilą próbowałem znowu zadzwonić, ale kolejny raz spasowałem. Nagle komórka zaczyna dzwonić. Szybko zerkam na ekran i wzdycham ciężko, bo to tylko Klara.

– Tak?

– Bez zmian?

– Dalej się nie odzywa – odpowiadam i mam wrażenie, że początek każdej naszej rozmowy w ostatnim czasie brzmi tak samo. – Może powinienem...

– Nie martw się. Jestem pewna, że niebawem zadzwoni.

Przeczesuję dłonią włosy.

– Ale ja nie jestem – burczę. – Milczy już od tylu dni, że zaczynam wariować.

– To nie jest dla niej łatwa sytuacja. I wiem, że dla ciebie również. Ona najwyraźniej potrzebuje trochę więcej czasu, żeby zrozumieć.

– Mam nadzieję – mówię cicho. – Tęsknię za nią.

– Musisz ją bardzo kochać.

Ściągam brwi, bo przypominam sobie, że Klara zadzwoniła do mnie drugi raz w ciągu tego samego dnia.

– Dzwonisz w jakiejś konkretnej sprawie?

Klara odchrząkuje.

– Mógłbyś do nas jutro wpaść? – pyta sztywno.

– Od kiedy pytasz? Zazwyczaj mnie po prostu informujesz.

– Wiem, że masz swoje problemy, dlatego nie chcę wywoływać na tobie żadnej presji.

Uśmiecham się blado.

– Szkoda, że dopiero teraz na to wpadłaś – mówię cierpko.

– Nie bądź uszczypliwy – ruga mnie. – To wpadniesz?

– A mam inne wyjście? – kpię. – Jasne, że tak.

Rozmawiamy jeszcze chwilę o Amelce, a potem znowu jestem sam ze swoimi myślami. Siedzę w pustej sypialni i nawet Tara ma mnie w nosie, bo śpi pod szafkami w kuchni. Kupiłem jej nowe jedzenie, więc chyba postanowiła go strzec dniami i nocami, nawet jeśli podłoga w tamtym miejscu jest średnio wygodna.

Mieszkanie wydaje się dziwnie puste, choć Natalia mieszkała tutaj tylko czasami, bo większość czasu spędzaliśmy u niej. Brakuje mi tego.

____

Natalia

Leżę w łóżku i gapię się na komórkę. Jednocześnie chcę i nie chcę zadzwonić do Szymona. Dobrze wiem, że Hania i Kamil mają rację. Nie powinnam być samolubna. Dziecko nie jest tylko moje. Przetrząsnęłam już pół internetu, podpytałam Hanię i wiem, czego mogę się spodziewać na drugiej wizycie u ginekologa. Będę mogła usłyszeć bicie serduszka tej malutkiej istoty, która we mnie jest. Mrugam nerwowo, bo to będzie piękny moment.

Ściskam mocniej telefon w dłoniach, bo Szymon pewnie chciałby w tym uczestniczyć, a przynajmniej mam nadzieję, że chciałby. Szybko rezygnuję z dzwonienia, bo łatwiej będzie mi znieść jego odmowę, gdy ją przeczytam. Jeśli usłyszę... nie mogłabym powstrzymać łez, co wzbudziłoby w nim litość. Nie chcę niczyjej litości. Poradzę... poradzimy sobie.

Komórka zaczyna mi wibrować w dłoni. Zerkam na ekran i przeklinam w duchu. Maja wybrała niewłaściwy moment na konfrontacje. Nie mam ochoty na kłótnię i tłumaczenia. Jednak wiem, że nie mogę odwlekać tego w nieskończoność, dlatego biorę głęboki wdech i odbieram.

– Cześć – mówię chłodno.

– Cześć. Wiem, że minęło dużo czasu, ale nie chciałam wywierać presji. Z pewnością już poukładałaś...

Automatycznie siadam na łóżku, a moje serce zaczyna bić jak szalone.

– Poukładałam? JA miałam coś sobie układać?!

– Natalia, spokojnie.

– Jakie spokojnie? Jeśli dzwonisz, żeby wygłosić kolejny beznadziejny wykład, to ja podziękuję.

Jestem tak wściekła, że zaciskam wolną dłoń na kołdrze, gotowa rozerwać cienką poszewkę.

– Nie chciałam źle i jestem pewna, że Kuba również nie miał złych intencji.

Teraz mam pewność, że nasza przyjaźń już dawno się skończyła. Jeśli przez ostatnie tygodnie się łudziłam, to teraz już znam prawdę.

– Po tym wszystkim, co się wydarzyło, masz czelność wspominać o moim byłym? Czy ty nie widzisz, że wreszcie jestem szczęśliwa? – Pomijam kłótnię z Szymonem, bo Maja nie jest już moją przyjaciółką i nie powinna wiedzieć wszystkiego. – Obiecałaś, że zerwiesz z nim kontakt, do cholery!

– I to zrobiłam – broni się. – Naprawdę to zrobiłam! Ale potem on przyjechał i poprosił o rozmowę z tobą, bo... bał się o ciebie.

– ON się bał o mnie? – drwię. Sięgam dłonią do włosów i mocno je ciągnę. – Czy ty się w ogóle słyszysz? Po co dzwonisz? Bo jeśli masz zamiar ciągnąć tę farsę, to ja się rozłączam – ostrzegam. – Nie mam najmniejszej ochoty słuchać o dobrych intencjach mężczyzny, który złamał mi serce.

– Ale może faktycznie, gdyby urodziło się wam dziecko...

Zamykam oczy i od razu czuję piekące łzy pod powiekami. Mam ochotę zacząć krzyczeć, bo głupota Mai jest przerażająca. Ignoruję fakt, że jestem w ciąży i być może zostanę samotną matką.

Maja dalej coś mówi, ale jej nie słucham.

– Przestań – mówię szorstko, otwierając oczy. – Przestań już mówić.

– Pozwól mi wytłumaczyć...

– Nie, Maja. Koniec tłumaczeń. Nasza przyjaźń... – urywam, bo głos mi się załamuje. – To koniec, rozumiesz?

– Natalia...

– Nie chcę już nic więcej słyszeć. Nasza przyjaźń się skończyła. Przykro mi.

Rozłączam się bez żadnego pożegnania.

Wiem, że pewnie już nigdy więcej nie zobaczę Kacperka, ale mam teraz swoją rodziną i to o nią powinnam zadbać, dlatego postanawiam napisać wiadomość do Szymona. Muszę dać mu szansę, bo jest ojcem mojego dziecka, ale również mężczyzną, którego kocham.

____

Szymon

Jestem sztywny jak kołek, bo spodziewałem się wszystkiego, ale nie obecności Bartka. Klara dwoi się i troi, żeby atmosfera stała się ciut przyjemniejsza, ale nadaremnie. Nie zamierzam udawać, że uwielbiam swojego popieprzonego braciszka. Koniec z takimi cyrkami. Amelia zdaje się, że niczego nie zauważa, co bardzo mnie cieszy. Bawi się z Tarą i kompletnie nie zwraca na nas uwagi.

– Podobno zostaniesz ojcem.

Zaciskam dłonie i gromię wzrokiem Klarę, która robi wszystko, żeby tylko nie spojrzeć mi w oczy.

– To nie twoja sprawa.

– Będę wujkiem – stwierdza.

– Po moim trupie – burczę pod nosem.

– Przestań.

Nasze spojrzenia krzyżują się nad stołem.

– Niby czemu?

– Nie możesz...

– Mam zapomnieć, tak? – przerywam mu. – Nieważne, że jest tu Klara i Amelia. Nie zamierzam już więcej udawać. Pogódź się z tym.

Bartek wypuszcza głośno powietrze.

– Nie chcę, żeby udawał. Chcę jedynie dojść do pewnego porozumienia.

Prycham.

– Wow. Jesteś naprawdę bezczelny.

– Ale co ci szkodzi, co?

Unoszę brwi.

– Mam nadzieję, że się przesłyszałem.

– Boże, Szymon – jęczy Klara. – Dlaczego nie możesz chociaż spróbować? Mówiłeś, że to mój wybór, który zaakceptujesz.

Zerkam na nią i czuję się podle, bo jej oczy są pełne łez. Wiem, że ta sytuacja nie jest dla niej łatwa. Dopiero od paru dni próbuje odbudować małżeństwo. Powinienem się ogarnąć, chociażby z jej powodu.

– Przepraszam – mówię.

– Nie przepraszaj – szepcze Klara. – Tylko spróbuj.

Kiwam głową i przenoszę wzrok na Bartka.

– Spróbuję – informuję go.

– Tyle mi wystarcza.

Widzę po jego minie, że to nieprawda, bo prawdopodobnie liczył na wielkie pogodzenia. Potrzebuję czegoś więcej niż paru pustych słów, żeby ponownie komuś zaufać – nawet bliskiej rodzinie.

Komórka zaczyna mi wibrować w kieszeni, więc odchodzę od stołu i idę do przedpokoju. Serce zrywa się do nagłego biegu, gdy widzę imię nadawcy.

„Cześć. Jutro mam wizytę u lekarza. Chcesz jechać ze mną?"

Długo wpatruję się w tę wiadomość, aż wreszcie odpisuję:

„Ok"

„Skąd mam cię odebrać? Wizytę mam o 17"

Kręcę głową, bo ta godzina kompletnie mi nie pasuje. Mam popołudniową zmianę i muszę się z kimś zamienić. Wezmę nawet urlop na żądanie, żeby tylko móc tam być.

„Z pracy"

„Dobrze"

Rozmowa jest krótka i sztywna, no i wcale nie poprawia mi humoru. Wracam do stołu, tłumacząc się pracą, bo nie mam siły na rozmowę o Natalii i dziecku.

____

Natalia

Chłód ze strony Szymona wywołuje skurcz w moim żołądku. Staram się zapanować nad poczuciem winy, które wywołuje we mnie spojrzenie orzechowych oczu. Siedzimy u lekarza, który przeskakuje spojrzeniem ze mnie na Szymona.

– Jak rozumiem, jest pan ojcem dziecka, tak?

– Tak.

– Mają państwo bardzo ponure miny. Ostatnio gratulowałem pani Natalii, ale nie wiem, czy pan również chce takich gratulacji.

Szymon zerka na mnie chłodno.

– Chcę.

– W takim razie gratuluję – mówi lekarz z dziwnym uśmiechem.

Ta rozmowa jest okropna i cholernie przygnębiająca. Wyglądamy jak najnieszczęśliwsi ludzie na świecie.

Dalsza część wizyty przebiega jak zwykle. Szymon musiał na chwilę wyjść, ale wrócił, gdy lekarz postanowił wykonać USG. Nie czuję się zbyt komfortowo, ale staram się skupić na celu wizyty. Wstrzymuję powietrze, gdy Szymon siada obok mnie. Patrzę na jego twarz, która jest mocno ściągnięta. Na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że on wcale nie chce tu być, co prawie doprowadza mnie do płaczu.

– O mamy go lub ją – mówi lekarz, skupiając moją uwagę na monitorze. – Patrzymy na piękną fasolkę.

Wzruszona, rozchylam usta, obserwując tę cudowną, malutką istotkę.

– A teraz posłuchamy sobie bicia serduszka.

Nie jestem na to przygotowana, dlatego gdy słyszę pierwsze dźwięki do moich oczu napływa większa porcja łez. Niespodziewanie czuję ciepłą dłoń w swojej własnej. Zerkam na Szymona, który nie patrzy na mnie, tylko zachwycony obserwuje dziecko. Patrzę na nasze dłonie i czuję dziwny ucisk w okolicach serca. Nie chcę nic stracić, dlatego postanawiam wrócić spojrzeniem do monitora.

– Pięknie bije – stwierdza lekarz, kontrolnie patrząc najpierw na mnie, potem na Szymona, a na koniec na nasze dłonie. Widzę lekki uśmiech na jego ustach. – Dziewczynka czy chłopiec?

– Dziewczynka – odpowiada Szymon, czym mnie zaskakuje.

– Dziewczynka – powtarzam po nim.

– Jeśli maluch nam pozwoli, to za parę tygodni będziemy mieć pewność, może nie stuprocentową, ale to już coś. – Lekarz drukuje zdjęcia, a następnie podaje mi papierowe ręczniki. – Proszę się wytrzeć, a pana zapraszam do biurka.

Dłoń Szymona wysuwa się z mojej i czuję pustkę. Zmuszam się do ogarnięcia, bo nie jesteśmy sami. I chociaż chcę, by było inaczej, to boję się, że jeśli stąd wyjdziemy, to znowu będziemy osobno.

*

W samochodzie panuje cisza. Szymon patrzy przez przednią szybę i milczy. Na moich kolanach wciąż leży koperta ze zdjęciami z USG. Chciałam mu dać jeszcze w gabinecie, ale nie zdobyłam się na odwagę. Teraz też nie potrafię. Jest mi niedobrze i mam ochotę płakać, bo wszystko koncertowo się spieprzyło. I wiem, że to moja wina.

Wciskam kluczyk do stacyjki i chcę ruszać, ale Szymon łapie mnie za nadgarstek i ciągnie w swoją stronę. Obracam głowę i patrzę na niego.

– Kiedy to się wreszcie skończy?

– My?

Kręci głową z niedowierzaniem.

– Naprawdę myślisz, że zostawiłbym ciebie i dziecko? – Ciągnie mnie mocniej za rękę, więc prawie opadam na niego. Łapie mnie za ramiona i powoli przesuwa dłonie w kierunku mojej twarzy. – Kocham cię. I kocham też nasze dziecko. Gdybyś poczekała kilka minut dłużej, gdybyś tylko pozwoliła mi oswoić się z sytuacją, to właśnie to byś usłyszała.

Kilka łez spływa po moich policzkach, a Szymon ściera je delikatnie kciukami.

– Będziesz cudowną matką – dodaje. – Najlepszą.

Znika uścisk w moim żołądku, nawet serce staje się ciut lżejsze.

– Przepraszam, że tak impulsywnie zareagowałam – szepczę rozemocjonowana. – Nie chciałam tego. Byłam zagubiona i...

Szymon przyciska kciuk do moich ust, uniemożliwiając mi dalsze mówienie.

– Wiem o tym i rozumiem.

Wyciągam szyję i całuję go w usta. Ten pocałunek jest pełen tęsknoty i miłości, bo właśnie to czułam przez ostatnie dni. Wsuwam palce w miękkie włosy i wzdycham. Wreszcie jestem szczęśliwa i po raz pierwszy w życiu czuję się spełniona.

– Czyli chcemy dziewczynkę? – pyta rozbawiony Szymon, przerywając pocałunek. Chyba próbuje całkowicie rozluźnić atmosferę. – Mogę już coś zaproponować?

Śmieję się przez łzy.

– Myślę, że powinieneś jeszcze się wstrzymać.

Szymon uśmiecha się zawadiacko, a potem wraca do całowania. W krótkim czasie zdaję sobie sprawę, że to wstęp do seksu. W samochodzie robi się gorąco, a moje ciało wręcz domaga się dotyku.

– Lepiej wracajmy – mówi ochryple Szymon.

– Masz już plany na wieczór?

Nachyla się do mojego ucha.

– Chcę powtórzyć ostatnią fantazję – szepcze, a po moich plecach przebiega miły dreszcz. – Lekarz nic nie mówił o seksie, więc wnioskuję, że nie ma żadnych przeciwwskazań.

Kręcę głową, zsuwając dłonie na jego barki.

– Mówiłam już, że cię kocham?

– Dzisiaj nie – odpowiada z głupim uśmiechem.

– Kocham cię.

Ogień w orzechowych oczach płonie jasnym blaskiem – to pożądanie połączone z miłością. Połączenie, które jest dla nas idealne.

Jestem szczęśliwa.

Jestem spełniona.

Jestem wystarczająca.

Moje serce oblewa ulga.

Nareszcie.


KONIEC  

____________________________________________________

To już koniec historii Szymona i Natalii ❤️

Dziękuję Wam za te półtora roku, bo właśnie tak długo pisałam obie części. Cieszę się, że moje historie mają tak wspaniałe Czytelniczki i wspaniałych Czytelników ❤️ Wykazaliście się niesamowitą cierpliwością przez ostatnie miesiące za co podwójnie Wam dziękuję, bo to nie był dla mnie dobry czas. Miałam ogromny kryzys pisarski i byłam o krok od... rzucenia pisania. Gdybym nie robiła sobie tych długich przerw, pewnie "Za mało" nigdy nie doczekałoby się zakończenia. A teraz mogę odetchnąć z ulgą, bo cała seria zbiegła się z bardzo przykrymi wydarzeniami. Na szczęście wszystko zostawiłam w starym roku i teraz mogę zacząć coś nowego.  

Jestem świadoma, że wiele rzeczy muszę dopracować w tej historii, ale na to przyjdzie czas za trzy lub cztery miesiące. Dajcie koniecznie znać, czy Wam się podobało i napiszcie o tym, co Wam się nie podobało ❤️

W następny piątek pojawi się pierwszy rozdział "Excluidy", na który serdecznie Was zapraszam ❤️ A poniżej zostawiam opis:

Spokój znika z ulic Hiszpanii. Właściciele ziem zbierają siły, szukają wspólników i zawierają sojusze. Gabriela Meléndez wychowała się w Toledo i nie wyobraża sobie oddać całego Castilla-La Mancha jednemu z najbardziej niebezpiecznych i bezwzględnych rosyjskich gangsterów – Michaiła Woronowa. który pod przykrywką dobrych intencji próbuje manipulować Manuelem, aby ten oddał nie tylko swoje ziemie, ale również rękę najstarszej córki.  

Gabriela jest postawiona pod ścianą. Ma tylko dwa wyjścia: może szukać męża na własną rękę albo zgodzić się poślubić Michaiła. Sprawy się komplikują, gdy siostra Rosario z lokalnego sierocińca zwraca się do niej o pomoc. Ktoś próbuje grać nieczysto, grożąc i zastraszając mieszkańców Toledo.  

Ale nie tylko Michaił pragnie zagarnąć tereny Castilla-La Mancha. W domu rodziny Meléndez pojawia się sam Baltasar Ortega, którego wygląd i profesja są owiane tajemnicą. Manuel ma nadzieję, że córka dokona właściwego wyboru, bo przecież... rodzina jest najważniejsza.

elorence

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 4963 słów i 29620 znaków, zaktualizowała 9 sty o 13:37.

8 komentarzy

 
  • iwa

    A moze epilog jak widzisz ich po roku.?

  • elorence

    @iwa długo myślałam o dodaniu sceny na koniec tego rozdziału, ale moim zdaniem to byłoby już zbyt słodkie zakończenie. Nie mówię "nie", bo za parę miesięcy wezmę tę historię ponownie na warsztat, ale na tę chwilę żegnam historię Szymona i Natalii, choć jest ciężko, bo naprawdę ich lubiłam ❤️

  • aile

    Naprawdę przyjemnie czytało się tę historię. Teraz z niecierpliwością czekam na kolejne opowiadanie, gdyż opis naprawdę mnie zaciekawił 😄 Powodzenia ❤

  • elorence

    @aile bardzo się cieszę i dziękuję ❤️

  • iwa

    Jak dla mnie to za malo ,jeszcze  troche bym poczytala o ich losach.

  • elorence

    @iwa nie lubię się rozstawać z bohaterami, ale każda historia musi kiedyś się skończyć - niestety.  

    Dziękuję za obecność i czas poświęcony tej historii! ❤️

  • Gazda

    Dla takich autorów warto tu być.
    Szkoda, że historia już się skończyła.
    Czekam z niecierpliwością na następną. Mam nadzieję że będzie równie wciągająca. :bravo:  :bravo:  :bravo:

  • elorence

    @Gazda ooo, dziękuję za tak miłe słowa! ❤️ Jestem bardzo ciekawa, czy "Excluida" również przypadnie CI do gustu.  
    Dziękuję za obecność i czas poświęcony tej historii! ❤️

  • Iga21

    Piękna historia. Kibicowałam im od samego początku i bardzo się cieszę, że ta historia tak się skończyła  :kiss:

  • elorence

    @Iga21 cieszę się, że historia tak się spodobała ❤️
    Dziękuję za obecność i czas poświęcony przeczytaniu tej historii! ❤️

  • Mała Mi

    Szkoda, że historia skończyła się w takim momencie. Znając Natalię to już miesiąc później może kopnąć Szymona w tyłek, bo znowu jej coś oddwali, a on biedny będzie znosił jej humory. Natalia jest postacią, która zdecydowanie należy do mojego top10 najbardziej nielubianych postaci z książek, zaraz koło Scarlett O'Hara i Izabeli Łęckiej (choć tą drugą w ostatnim czasie zaczęłam bardziej rozumieć). Z drugiej strony takie zakończenie daje szansę na powrót bohaterów w innych powieściach jako postaci drugoplanowe itp.
    Gratuluję skończenia książki! To wielki sukces i ogrom pracy, który włożyłaś w tą historię. Czekam na kolejną <3

  • elorence

    @Mała Mi przyznam, że Natalia to taka postać, która może nie budzić zbyt pozytywnych odczuć, ale pewnie już niejednokrotnie wspominałam, że w życiu jest dokładnie tak samo: nie lubimy każdego człowieka, co jest naturalne, bo jako ludzie mamy różne priorytety, upodobania, poglądy itd. Trochę bym się przeraziła, gdyby główni bohaterowie byliby uwielbiani, skoro robią czasami złe rzeczy, a Natalia podjęła wiele złych decyzji.  
    Całkiem możliwe, że właśnie pojawią się w innej historii, bo czasami tak robię, ale nie wiem. Czas pokaże 😁

    Dziękuję za obecność i czas poświęcony przeczytaniu tej historii ❤️

  • PetetFalk

    No i jak pięknie kończy się ta historia ...
    Dziękujemy  
    :bravo:

  • elorence

    @PetetFalk cieszę się! 😁

    Dziękuję za obecność i czas poświęcony tej historii! ❤️

  • NelaMotylek

    Wiesz co? Smutno mi 😔 smutno mi, bo to już koniec. Pokochałam tę historię, pokochałam Szymona, pokochałam Tarę i straszenie będę za nimi tęsknić. Podejrzewam, że jeszcze nie raz wrócę do tej historii ☺

    Od początku kibicowałam Szymonowi i Natalii, przede wszystkim jednak Szymonowi. Nie wiem, co dokładnie mnie w nim urzekło ale bardzo go polubiłam i dla mnie ważne było, aby był szczęśliwy. Natalia natomiast była ciężkim przypadkiem, z bardzo zaniżoną samooceną i trudną w rozmowie dziewczyną. Cieszę się, że ostatecznie Szymon potrafił do niej dotrzeć i odzyskał jej miłość. Co mam Ci powiedzieć? Kocham szczęśliwe zakończenia. 🤷‍♀️🥰

    Dziękuję Ci za tę historię ❤❤❤

  • elorence

    @NelaMotylek bardzo się cieszę, że pokochałaś tę historię ❤️❤️❤️  
    Co do Szymona... od razu widać, że sama go bardzo polubiłam ❤️ Tara to już w ogóle mój numer pierwszy (razem z kotem Stefanem z serii "Śnieżka) na liście ulubieńców!

    Ja również dziękuję za Twoją obecność i poświęcony czas ❤️