Za mało - Rozdział 7

Szymon

Powtarzam sobie, że to nie może dziać się naprawdę. Tyle miesięcy jej nie widywałem, a teraz w takim krótkim okresie to już nasze drugie spotkanie! I jest jeszcze gorzej, bo muszę patrzeć na Kubę, a ten gość nie spuszcza ze mnie wzroku. Ignoruję go i podchodzę, mając nadzieję, że nie będą niczym zainteresowani i znikną. Nawet nie będę się wysilał, żeby cokolwiek sprzedać. Niech mnie przyłapie sam Koniarski – mam to w dupie.

Zatrzymuję się przy nich, ale Natalia jeszcze mnie nie zauważa, tylko przygląda się kolorowym płytkom. Nie chcę na nią patrzeć, ale nie potrafię przestać. Kątem oka widzę, jak Kuba przysuwa się do niej. Wiem, że zaznacza teren, chociaż nie ma ku temu powodów. Ona nie jest moja i nigdy nie była.

– Cześć – mówię bardzo oficjalnym tonem.

Natalia zamiera. Przyglądam się uważnie jej profilowi. Przymyka na chwilę powieki, a potem bardzo powoli obraca się w moją stronę.

– Cześć – szepcze, od razu sięgając do włosów. Dłoń jej lekko drży, gdy zakłada kosmyk za ucho. – Nie wiedziałam, że tu pracujesz.

– To ta druga praca – wyjaśniam krótko. Nie chcę przedłużać, dlatego wskazuję dłonią ścianę pełną płytek. – Wybrałaś coś?

– Niczego nie nauczyłeś się przez ostatnie miesiące – odzywa się szorstko Kuba.

Nie powinienem odpowiadać na zaczepkę, dlatego zaciskam zęby.

– Kuba – upomina go Natalia. – Naprawdę chciałabym mieć to już za sobą i skupić się na nowych kubkach.

– Podobają Ci się te żółte? – pyta ją.

Kręci głową i wskazuje zupełnie inne. Białe w czarne, delikatne wzory – jedne z naszych najpopularniejszych. Może do naszego mieszkania kupiłaby żółte, ale widocznie ich jest zbyt… eleganckie. Prawie zgrzytam zębami, bo przecież nic nie było „nasze”.

– Te są super i pasowałyby do ciemnych mebli. Do tej tapety w przedpokoju też, bo chciałabym coś z kwiatami i zawijasami, dokładnie takimi jak tu. – Natalia poprawia włosy i nagle odwraca się w stronę Kuby. – Zgadzasz się?

Delikatnie ujmuje ją za łokieć i uśmiecha się tak, że mam ochotę zwrócić swoje śniadanie.

– Co tylko zechcesz – odpowiada, wywołując uśmiech na twarzy Natalii. Przenosi na mnie wzrok, a z jego twarzy znikają wszystkie emocje. – Poprosimy trzy paczki.

– Wymierzyliście wszystko?

Kuba unosi kpiąco kącik ust.

– Potrafię obsługiwać miarkę.

Zastanawiam się, czy cios w twarz mógłby skutkować dyscyplinarką, bo temu idiocie się należy. Od początku mnie nie lubił. W sumie to ze wzajemnością.

– Płytki lubią pękać, tylko dlatego pytam.

– Mamy jedną płytkę zapasu, tak? – wtrąca się Natalia.

– Tak – przyznaje niechętnie Kuba. – Zaraz mi powiesz, że to za mało.

– Dokładnie.

Wzdycha.

– W porządku, niech w takim razie będą cztery paczki – rzuca w moją stronę.

Oddycham w duchu z ulgą, bo za chwilę się rozejdziemy. Nawet nie było tak tragicznie, chociaż wciąż mam ochotę rozkwasić Kubie nos.

– Podejdziecie ze mną do komputera? Złożę zlecenie na magazyn, żebyście nie musieli czekać. W międzyczasie będziecie mogli kupić kubki.

– Pójdę z tobą – wypala Natalia, czym mnie zaskakuje.

Kuba nie wygląda na zadowolonego.

– Kochanie – zaczyna, ale ona nie pozwala mu dokończyć.

– Poszukasz działu z naczyniami? – zadaje pytanie, wpatrując się w niego czule. – Za chwilę do ciebie dołączę.

– Jasne – burczy w odpowiedzi. – Poczekam.

Odwracam się i ruszam w stronę komputera, nie oglądając się za siebie. Nie będę sprawdzał, czy Natalia idzie za mną. Przy moim stanowisku krząta się Wojtek, co w tym momencie jest mi bardzo nie na rękę. Daję mu szybko znać oczami, że ma milczeć, a potem zajmuję się wpisywaniem wszystkich potrzebnych danych do pliku.

– Zaraz wam wydrukuję formatkę. Będziecie mogli odebrać płytki od razu po zakupach. Powiem kumplowi, że ma je wam ustawić przy wejściu do magazynu.

– Dzięki – szepcze Natalia.

Na krótką chwilę podnoszę wzrok znad komputera i nasze spojrzenia krzyżują się ze sobą. Teraz, gdy nie ma z nami Kuby, jest mi o wiele łatwiej. Przyglądam się uważnie jej twarzy i sunę wzrokiem w dół, natrafiając na gruby golf, który zakrywa jej szyję. Może to nawet lepiej. Nie chciałbym oglądać żadnych malinek.

– Jak się miewa twój pies? – zagaduje.

Unoszę brew.

– Tara ma się dobrze.

– Tara? – pyta rozbawiona.

– Od Tarantuli.

– A nie od „taranować”?

Uśmiecham się pod nosem.

– Nie pomyślałem o tym – odpowiadam szczerze.

Nagle przygryza wargę i sięga do torebki. Moje palce zastygają nad klawiaturą, gdy zauważam czerwoną, pogryzioną piłkę.

– Przepraszam, że ją zabrałam – mówi, kładąc ją na blacie. – Wyglądałeś na przejętego, a wiem, że psy bardzo przywiązują się do swoich rzeczy, więc pomyślałem, że… – Wzdycha ciężko. – Po prostu pomyślałam, że ją wezmę i oddam przy najbliższej okazji.

Jestem w szoku, ale ten stan nie trwa długo, bo ponad jej głową zauważam Kubę. Stoi kilka metrów dalej i nie spuszcza z nas wzroku.

– Nie musiałaś, bo następnego dnia jej szukaliśmy, ale… dzięki. – Posyłam jej niepewny uśmiech, który szybko znika z mojej twarzy, bo przypominam sobie o czymś jeszcze. – Jak maluch?

– Maja mnie nie zabiła, więc pewnie wszystko jest w porządku. Kacperek uwielbia psy, a twoja Tara nieco go zaskoczyła. – Przygryza wargę. – Krzysiek jest o wiele bardziej wyrozumiały, ale ojcowie już tak mają.

Moment, jaka Maja? Co jej przyjaciółka ma z tym wspólnego? I jaki Krzysiek?

Potrzebuję więcej niż kilku sekund, żeby nagle zdać sobie sprawę, o co w tym wszystkim chodzi. Ten dzieciak nie jest synem Natalii, tylko jej przyjaciół. Co za ulga! Nie zniósłbym, gdyby jego ojcem okazał się Kuba.

– Tara nie jest zbyt posłuszna – mówię z lekkim zawstydzeniem. – Mam ją od roku, ale niewiele razem wypracowaliśmy.

– To golden retriever, prawda?

– Tak.

– Jest piękna – mruczy zachwycona. – I raczej ta rasa nie słynie z posłuszeństwa – dodaje rozbawiona. – Powinieneś przywyknąć.

– Trudno przywyknąć, gdy twój pies rzuca się na dwuletnie dziecko. – Odruchowo się krzywię. – Przeraziłem się.

– Nie tylko ty – przypomina. Znowu sięga dłonią do włosów i przeczesuje je palcami. – Byłam cała roztrzęsiona, chociaż to był tylko nieszczęśliwy wypadek. A poszło o głupią piłkę. – Wskazuje palcem na mój obszerny blat. – Zapowiedziałam, że już nigdy więcej nie pójdę z Kacperkiem do parku, żeby sytuacja się nie powtórzyła, ale Krzysiek mocno mnie ochrzanił. – Wzrusza ramionami. – Pewnie ma rację, ale nie wiem, czy jestem na tyle silna psychicznie, żeby przeżyć to drugi raz.

– Może gdyby Tara była bardziej posłuszna…

– Może gdybym nie zabrała Kacperka do parku – przerywa mi. – Możemy tak gdybać w nieskończoność, ale żadne z nas nie zawiniło. Ty pobiegłeś za psem, a ja – za dzieckiem. Próbowaliśmy nie doprowadzić do tragedii i na szczęście nic złego się nie stało.

Jest mi lżej, że Natalia patrzy na tę sprawę dokładnie tak jak ja.

– Zero siniaków?

– Zero – odpowiada stanowczo. – Wieczorem uważnie go obejrzałam, bo akurat był pod moją opieką. – Bierze głęboki wdech. – Trochę się bałam reakcji jego rodziców, ale byli nad wyraz wyrozumiali. – Niespodziewanie marszczy brwi. – Może nie do końca wierzę Mai, ale ich syn jest moim oczkiem w głowie.

– Nie wątpię. – Chcę ugryźć się w język, ale i tak dodaję: – Myślałem, że to twój syn.

Mruga nerwowo.

– Dlaczego tak pomyślałeś? – pyta, opuszczając ramiona.

– Byłaś względem niego bardzo opiekuńcza.

Atmosfera nagle gęstnieje.

– Długo mieszkałam u nich i Kacperek trochę uzależnił się ode mnie. Nie wybaczyłabym sobie, gdyby coś mu się stało.

– Jesteś jego najlepszą ciocią? – rzucam, unosząc kącik ust.

– Można tak powiedzieć – mówi, a jej twarz rozświetla uśmiech. Uśmiech, za którym tęskniłem.

Słyszę chrząknięcie, więc zerkam kątem oka na Wojtka. Wpatruję się we mnie znacząco, dlatego wracam do wypełniania formatki. Oby tylko potem nie zadawał durnych pytań. Ledwo klikam „drukuj”, a Wojtek już podsuwa Natalii papierek. Mrożę go spojrzeniem, więc się wycofuje.

– Daj to magazynierowi, musi to podpisać i wtedy dopiero dostaniecie swój towar – wyjaśniam. – Nic skomplikowanego.

– Dzięki.

– To ja dziękuję za zakup – mówię oficjalnym tonem, a przynajmniej próbuję, bo na moje usta wkrada się uśmiech. Może dlatego, że Natalia również się uśmiecha. – Lepiej wracaj do Kuby, bo chyba nie potrafi znaleźć działu z naczyniami. Podpowiem, że nad waszymi głowami jest rozpiska.

Natalia przygląda mi się bardzo długo, aż wreszcie kiwa głową. Mija sporo czasu, zanim postanawia odejść.

– Pozdrów Tarę – rzuca, a potem odwraca się i idzie w stronę Kuby.

– Dzięki – mówię bezgłośnie, żałując, że nie zamieniłem się zmianami z Marcelem.

– No ładnie – odzywa się Wojtek.

Wzdycham i odwracam się, żeby móc obrzucić go morderczym spojrzeniem.

– Co znowu? – burczę.

– Ładna dziewczyna i bardzo, bardzo zajęta.

Mam ochotę przewrócić oczami.

– Nie jestem nią zainteresowany.

– O tak, widziałem – drwi. – Jej facet miał taką minę, jakbyś ukatrupił mu pół rodziny. Postanowiłem was ponaglić, bo za chwilę mielibyśmy tutaj rozlew krwi. Koniarski z pewnością byłby bardzo zadowolony.

Ściskam palcami nasadę nosa, bo mam serdecznie dość tych bzdur.

– Nie lubimy się, dobra? – rzucam wkurzony, wyciągając spod blatu segregator. Wojtek podsuwa mi kopię formatki, którą wsuwam do odpowiedniej koszulki. – To idiota.

– On pewnie myśli o tobie dokładnie to samo.

– Pewnie tak – przyznaję.

– Powiesz, o co chodzi?

Unoszę brwi.

– Ale co mam powiedzieć? – Strugam durnia. – Znamy się i tyle.

– Byliście parą?

Wypuszczam głośno powietrze z płuc i obrzucam Wojtka lodowatym spojrzeniem, bo wolałbym, żeby nie poruszał w pracy takich tematów.

– Tak – odpowiadam bardzo niechętnie.

Wiem, co sądzi Natalia, bo przecież sam jej tak powiedziałem, ale naprawdę byliśmy w związku. Moja zazdrość nie wzięła się z powietrza. Byłem o nią cholernie zazdrosny, bo bardzo mi na niej zależało. Nie chciałem jej stracić. Nawet z perspektywy czasu wiem, że moja decyzja była idiotyczna. Uzależniłem swoje życie od innych, co było bardzo niemądre. A to wszystko tylko po to, żeby na sam koniec zostać sam jak palec.

– Patrzy tutaj – szepcze Wojtek, szturchając mnie łokciem.

Powinienem się powstrzymać, ale od razu unoszę głowę i napotykam znajome spojrzenie. Natalia spogląda na mnie przez ramię. Nie potrafię nic wyczytać z jej wyrazu twarzy. Nie wiem, co myśli. Nasza rozmowa była spokojna i neutralna, jakbym nigdy nie złamał jej serca. Z jednej strony powinienem się cieszyć, że znalazł się ktoś, kto poskładał ją do kupy, ale z drugiej… Jak widać, jej obecność wciąż na mnie działa. Nie ukrywam, że nie miałbym nic przeciwko, gdyby u niej było podobnie.

Kuba również obraca głowę i mnie przyłapuje. Obejmuje mocniej Natalię, zerkając na jej twarz. Widzę jak zaciska szczękę, bo chyba bardzo nie podoba mu się, że ona na mnie patrzy. Niespodziewanie całuje ją w policzek, a kiedy obraca się do niego, całuje również jej usta.

– Wracaj do pracy – mówi Wojtek. – Bo naprawdę przeginacie.

Zaciskam zęby i opuszczam głowę. Jestem na siebie wkurzony. Wiem, że to przez Kubę. Nie lubię go i byłoby mi po prostu łatwiej, gdyby wybrała kogoś innego.

– Nie rozumiem, dlaczego wybrała akurat jego.

– Bo nie ciebie. Proste.

Zamykam oczy i biorę kilka głębszych wdechów.

– To ja ją zostawiłem, dobra? – warczę, z hukiem zamykając segregator.

– Skoro tak było, to skąd ta nienawiść? Jest z nim nieszczęśliwa? Bije ją? Nie szanuje?

Chwytam się mocno blatu, chociaż mam ochotę go wyrwać i zniszczyć.

– Problem w tym, że jest dla niej idealny – cedzę. – Fantastyczny i najlepszy – dorzucam, przypominając sobie o słowach Natalii. – Nie mogła trafić lepiej.

– Dobra, teraz to już w ogóle nie rozumiem – stwierdza zdezorientowany. – Z czym ty masz problem?

– Powinna być z kimś innym.

– Przed chwilą powiedziałeś…

– Wiem – przerywam mu chłodno. – Wiem, co powiedziałem. Po prostu powinna być z kimś innym.

– Ta rozmowa przerasta mnie intelektualnie – mówi z rezygnacją Wojtek. – Może pogadajmy o czymś innym, co? Za tydzień przyjdzie nowy kierownik, chociaż ma się już pojawić w poniedziałek, żeby trochę się rozeznać. Milenka mówi, że gość jest w porządku.

– To dobrze. Koniarski nas prawie wykończył, dlatego przyda się miła odmiana.

– Będzie też głosowanie na zastępcę, wiesz?

Mrużę oczy, bo Wojtek dziwnie na mnie patrzy.

– I co z tego?

– Obstawiam ciebie albo Milenkę.

– To ma być głosowanie? Jesteś pewien? – pytam zszokowany. – Nie mam szans.

– Za każdym razem, gdy mamy pożar, to go gasisz, rozumiesz? Milenka jest fajna, ale to na ciebie zawsze można liczyć. Może zachowujesz się czasami jak gbur, no i dzisiaj na przykład brak ci piątej klepki, ale się nadajesz.

Parskam sztucznym śmiechem.

– Brak mi piątej klepki, tak? – powtarzam, a potem klepię go mocno w plecy. – Lepiej dwa razy zastanów się, co mówisz, bo jak dostanę to zastępstwo to masz przerąbane.

Mina mu rzednie.

– Poszukaj lepiej tej brakującej klepki.

Mrożę go wzrokiem, a on wybucha śmiechem.

– Mówię poważnie. Pewnie jest między nogami tamtej laski, co nie?

Chcę w niego rzucić segregatorem, ale szybko się ulatnia. Oddycham ciężko przez nos, bo przecież wcale nie chodzi o to, że wciąż ją kocham. Nic do niej nie czuję. Jestem tylko wkurwiony.

____

Natalia

Trzymam w dłoniach kubek z herbatą i przyglądam się plecom Kuby. Właśnie dopasowuje płytki. Nie rozmawialiśmy zbyt dużo, bo nie miał na to ochoty. Wcześniej nie chciałam naciskać, chcąc dać mu czas na ochłonięcie, ale nie odzywa się od trzech godzin – to niepokojące.

Piję wolno herbatę i milczę.

Jestem zaskoczoną sobą, bo nie przypuszczałam, że rozmowa z Szymonem będzie tak prosta i bezbolesna. Gadaliśmy o jego psie, Kacperku, czyli o wszystkim, co dotyczyło naszych nowych żyć, jakbyśmy oboje pogodzili się z przeszłością.

Odtwarzam w głowie jego uśmiech bez końca. Był taki szczery, lekko niepewny i nie mój. Nie dał mi odczuć, że jestem niemile widziana, ale sama również tego nie zrobiłam. Chciałam go znów spotkać i powiedzieć, że jestem bez niego szczęśliwa, ale te słowa nie chciały przejść mi przez gardło. Patrzyłam na niego i zastanawiałam się, czy jest szczęśliwy. Bo chcę by był. Każde z nas zasługuje na szczęście.

Mrugam, bo zauważam, że Kuba zerka na mnie przez ramię.

– Będziesz patrzeć mi na ręce? – pyta obojętnym tonem.

Obejmuję mocniej kubek i patrzę na niego z wyrzutem.

– Dlaczego ze mną nie rozmawiasz?

– Zgadnij.

– Przez Szymona? – rzucam z niedowierzaniem. – Rozmawialiśmy o jego psie!

– A co cię on obchodzi? – syczy, odwracając głowę.

– Oddałam mu piłkę.

– Widziałem.

Podchodzę bliżej, bo kompletnie go nie rozumiem. Nie ma powodów do zazdrości.

– Przecież wszystko słyszałeś – mówię z wyczuwalną pretensją. – Nie potrafiłeś mi zaufać i pójść na dział z tymi przeklętymi naczyniami.

– Musiałem mieć na niego oko.

– Ale po co? – pytam sfrustrowana, odstawiając kubek na stół. – Nie flirtował ze mną.

– Długo z nim rozmawiałaś, biorąc pod uwagę to, co ci zrobił. – Jego głos jest ostry jak brzytwa. – Powiedziałem, że nie pozwolę ci się z nim spotkać, a ty na moich oczach żartowałaś sobie z nim w najlepsze, jakby ten cały syf sprzed dwóch lat wcale nie miał miejsca.

Biorę głęboki oddech, a po chwili jeszcze dwa.

– Nie masz prawa mi tego wypominać – wyduszam z siebie.

– Najwyraźniej muszę, skoro tak łatwo o tym zapomniałaś i mu wybaczyłaś.

Zaciskam dłonie na włosach, chcąc je wyrwać. Co on wyprawia? Dlaczego sądzi, że Szymon ma jakąkolwiek siłę przebicia?

– Fakt, wybaczyłam mu, ale musiałam to zrobić, jeśli chciałam ruszyć dalej. A chciałam! Nie bez powodu o nim nie rozmawialiśmy. Musiałam pogodzić się ze stratą, a potem znowu zacząć żyć.

– Zacząć żyć? – kpi. – Już nigdy nie byłaś taka jak przedtem – mówi oschle, nagle odwracając się w moją stronę. – Zabił część ciebie, a ty nic sobie z tego nie robisz i lecisz do niego przy pierwszej, lepszej okazji! – krzyczy, energicznie gestykulując. – Jesteś moja.

Zaciskam mocno usta.

– Twoja?! – podnoszę głos. – Od kiedy stałeś się takim durniem? Nigdy nie chciałeś, żebym była twoja! Oddałam ci swoje serce. Czy to ci nie wystarcza? – Nie pozwalam mu odpowiedzieć, bo przypominam sobie o czymś. – Doskonale pamiętam, co ostatnio powiedziałeś podczas seksu.

– Chyba musiałem ci przypomnieć, z kim tak naprawdę jesteś.

Szybko przypominam sobie o czymś jeszcze. Ugryzł mnie w szyję, chociaż nigdy wcześniej tego nie robił. Owszem, uwielbia ją całować, ale… Blednę, bo nagle zaczynam rozumieć.

– Dlaczego mnie ugryzłeś?

Mruga, bo chyba go zaskoczyłam.

– Słucham?

– Dlaczego mnie wtedy ugryzłeś? – powtarzam, nie spuszczając z niego wzroku. – Nigdy tego nie robiłeś.

– Bo miałem taki kaprys – odpowiada zimno.

– Kaprys?!

Wzrusza niedbale ramionami.

– Próbuję nowych rzeczy, czy to źle?

– I akurat, dziwnym zbiegiem okoliczności, ma to związek z pojawieniem się Szymona? – drążę. – Jeśli zrobiłeś to, bo on…

– Co on? – warczy. – Skoro podobało ci się, gdy to robił, to dlaczego ja nie mógłbym tego robić?!

Otwieram usta, ale szybko je zamykam. To nie był żaden cholerny kaprys, żadna pieprzona fantazja. Zrobił to ze względu na Szymona. Boże.

– Co się z tobą dzieje? – szepczę. – Ostatnio między nami jest coraz gorzej. Powoli przestajemy się dogadywać, a ty zamiast ze mną szczerze porozmawiać, zmuszasz mnie do remontowania twojego mieszkania!

– MOJEGO mieszkania?! To jest NASZE mieszkanie, do kurwy!

– Chcesz, żeby było nasze, ale nie jest! I nie mam z tym żadnego problemu!

– Tak?! – warczy. – A kto mi ostatnio wypominał, że nie myślę o tobie poważnie?!

– Doskonale wiesz, dlaczego to powiedziałam! Myślałam, że mamy to już za sobą!

– Wszystko, kurwa, mamy!

Cofam się, bo zdaję sobie sprawę, że stoimy bardzo blisko siebie. Kuba oddycha ciężko, a jego klatka piersiowa unosi się gwałtownie w górę i w dół. Jest wściekły. Nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek był w takim stanie. To już nie jest niepokojące, ale przerażające.

Co się z nami dzieje, do cholery?

– Już nigdy więcej go nie zobaczę – mówię, całkowicie bezsilna. – Oddałam mu tę cholerną piłkę i to koniec. Widział nas i z pewnością wie, że jestem z tobą szczęśliwa. – Krzywię się. – A przynajmniej byłam jeszcze dzisiaj rano.

Kuba zaciska zęby.

– Nienawidzę się z tobą kłócić. – Wzdycha. – Za bardzo cię kocham.

Opuszczam ramiona, bo czuję się fatalnie.

– Skoro kochasz, to jak mogłeś w ogóle pomyśleć, że chcę zrobić cokolwiek za twoimi plecami?

– Bo to Szymon – mówi cicho. – Miał cię wtedy, gdy ja cię mieć nie mogłem. To cały czas do mnie wraca i nie potrafię sobie z tym poradzić, bo czuję się jak ten drugi, rozumiesz? Gdyby nie zniszczył tego, co było między wami, nie stałabyś tutaj. – Robi nieokreślony ruch dłonią. – Prawdopodobnie w ogóle nie byłoby cię w moim życiu.

– Nie ma sensu o tym myśleć w ten sposób. – Głos mi drży, a serce bije jak szalone. Kuba jest mnie niepewny, a to cholernie boli. – To przeszłość – przypominam mu.

– Kochasz mnie tak samo jak jego, czy bardziej? – pyta i brzmi przy tak żałośnie, że moje serce kurczy się z bólu. – Odpowiedz – nalega.

Podchodzę do niego i niepewnie dotykam jego twarzy. Powinnam się wściec, że pyta o takie rzeczy, bo przecież każda miłość jest inna. Nie da się kochać dwóch osób w ten sam sposób, dlatego trudno ocenić, kogo kocha się bardziej.

– Nie wątp w nas – szepczę. – Bo jeśli zasiejesz w sobie ziarno niepewności, to pewnego dnia przestaniesz mnie kochać, a tego nie zniosę. – Przełykam z trudem ślinę, patrząc na jego usta. – Kocham cię.

Nie dotyka mnie, tylko patrzy, pochłaniając każdą część mojej twarzy. Od razu widać, że bije się z myślami. Nagle wzdycha, styka nasze czoła i zamyka oczy.

– Jestem skończonym idiotą – mówi, a jego głos drży. – Bałem się, że rozmowa z nim przypomni ci, jak było wam dobrze razem i… – Otwiera oczy. – Ufam ci, ale nie ufam jemu.

– Nie musisz, bo już nigdy więcej się nie spotkamy – zapewniam go. – To był przypadek. Znaleźliśmy się w jednym miejscu w tym samym czasie, dlatego nie doszukiwałabym się tutaj drugiego dna.

– Wiem i przepraszam.

– A co do seksu… – Przygryzam wargę i wzdycham ciężko. – Rób to, co cię podnieca.

Posyła mi seksowny uśmiech.

– Gdy cię ugryzłem, zdałem sobie sprawę, że niesamowicie mnie to kręci.

Moja twarz zaczyna płonąć.

– Chyba muszę się napić – burczę.

– To też jest podniecające.

Unoszę brew.

– Co?

– Gdy czuję smak wina na twoim języku.

Opuszczam wzrok na jego usta, które chcę teraz całować. Przestaję jasno myśleć, bo wyobraźnia podsuwa mi jednoznaczne obrazy. Zwilżam usta językiem, bo chociaż gardło boli mnie od krzyków, to nagle czuję się wystarczająco podniecona, żeby zakończyć naszą kłótnię seksem.

– Nic z tego – mruczy Kuba, całując mnie krótko w usta. – Muszę się uspokoić, dlatego już dzisiaj zacznę kłaść te przeklęte płytki.

Jęczę z niezadowolenia.

– Jutro – szepcze. – Napijemy się wina i będziemy świętować nowy wystrój kuchni.

Kręcę głową z niedowierzaniem.

– Seks w kuchni?

– Gdziekolwiek zechcesz.

Moje ciało się rozluźnia, a na ustach pojawia się uśmiech.

– Kocham cię.

– Też cię kocham – mówi, a potem całuje mnie w nos.

Przymykam powieki i wsłuchuję się w serce. Nie jest w pełni spokojne, jakby istniała jeszcze jedna sprawa, która nie została poruszona. Zrzucam winę na przewrażliwienie, bo przecież Kuba zawsze był szczery. Teraz też jest.

Nie mam powodów do zmartwień.  

____

W ten weekend tylko jeden rozdział :(

elorence

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 3846 słów i 22968 znaków, zaktualizowała 31 sty o 23:13.

7 komentarzy

 
  • Szymonfanclub

    Ja już sprawdzam co chwile czy nie ma kolejnego rozdziału☺️

  • elorence

    @Szymonfanclub będzie dzisiaj ❤

  • agnes1709

    Jest niedziela, słoneczko:tadam::kolobok::D

  • elorence

    @agnes1709 wiem i niestety chyba nie mam dobrych wiadomości :( To będzie cud, jeśli dzisiaj pojawi się jakikolwiek rozdział :(

  • agnes1709

    @elorence :sad::sad::sad:

  • aile

    Nie czytałam pozostałych komentarzy, by nie kierować się opinią innych. Tak jak już pisałam we wcześniejszych rozdziałach - jestem team Szymon, dlatego liczę, że jego drogi jeszcze jakoś zejdą się z tymi Natalii. Co jak co - Kuba zaczyna mnie trochę denerwować. Coś chyba wisi w powietrzu 🤔

  • elorence

    @aile szkoda mi Kuby, ale fabuła wygląda jak wygląda :) Cieszę się, że tak wiele osób jeszcze nie skreśliło Szymona!  
    I tak, masz rację, coś wisi :(

  • Mysza

    Ale ta Nati jest głupia i ślepa. Jak na moje oko to zamiast miłości to rządzi tu seks. A Kuba robi wszystko żeby Nati była jego własnością. Z kolei ona się na to zgadza i albo potrzeba jej okulisty  albo lupy żeby to zauważyć. A Szymon to może niech o niej zapomni. Moim zdaniem zasługuje na kogoś lepszego i trochę bardziej myślącego niż Nati. Bo wszystko fajnie ale ten cały związek Nati i Kuby zaczyna robić się po prostu nienormalny i chory. Świetna część i oczywiście czekam na dalsze 😜

  • Mała Mi

    @Mysza ale co jest w ich związku nienormalnego i chorego? Kłócą się? Jak każda para. On jest zazdrosny o jej byłego? Hmm... szczerze to ma powody...
    Natalie ciągnie do spotkania z byłym? No wiadomo! Kiedyś się lubili więc to całkiem normalne, tyle, że trzeba panować nad tą "chęcią". Natalia jest postacią dla której ważny jest seks i to też nie jest nic dziwnego. Każdy jest inny, dla jednego ważne są prezenty, dla innego rozmowa, a dla Natalii ważna jest cielesna bliskość. Co do Szymona to chłopaka nosi bo sam nie wie czego chce. A chce chyba żeby Natalia czekała na niego aż on dorosnie do bycia w związku.  
    Kuby w pierwszej części nie lubiłam i nie lubiłam Natalii. Teraz wydają mi się bardziej ludzcy. Zobaczymy jak długo.

  • Mysza

    @Mała Mi Moje odczucia są zupełnie inne i niestety ale Kuba psuje tu to wszystko. W pierwszej części wydawał się nawet spoko a teraz po prostu pokazuje jaki jest. Moim zdaniem traktuje ją jak własność. Szymon doskonale wie czego chce ale nie mówi tego wprost. A Nati... Tu niby nie chce już Szymona bo wszystko skończone i to przeszłość ale jednak tu z nim miło rozmawia, tu chce mu oddać piłke Tary. A prawda jest taka że to tylko piłka i Tara może bez niej żyć. Gdy ja się rozstałam z chłopakiem i nie chciałam mieć z nim nic wspólnego to po prostu nie odzywalam się do niego, nie myślałam o nim. Żyłam już nowym życiem. Nawet jak go gdzieś spotkałam to traktowałam go jak każdego normalnego człowieka którego nie znam. I nie szuakalam sposobu na spotkanie czy kontakt z nim nawet jeżeli znalazłam coś co należało do niego. Bo to po prostu przeszłość. A Nati najwidoczniej nie zostawiła przeszłości za sobą.

  • elorence

    Odpiszę Wam w jednej wiadomości :)

    @Mysza oczywiście jest wierną fanka Szymona :) Wiem, że nie lubisz Kuby i prawdopodobnie byłabyś pierwszą osobą, która zaczęłaby klaskać z radości, gdyby Kuba i Natalia się rozstali 🤣 A co do relacji Szymon-Natalia, masz tutaj absolutną rację! Piłka nie ważna, bo to tylko piłka, a jak widać Tara absolutnie nie miała problemu, żeby bawić się nową. Natalia ma tendencję do wmawiania sobie wielu rzeczy. Tutaj wmówiła sobie, że pies tej piłki potrzebuje, całkowicie ignorując fakt, że tak naprawdę szuka sposobu, aby znów spotkać się z Szymonem.

    @Mała mi też prawda, bo kłótnia jest czymś normalnym i występuje w większości związków. Pokusiłabym się, że w każdym, ale w obecnych czasach na topie są związki udawane, a w takim trudno o kłótnię...  
    Cieszę się, że Natalia i Szymon wydają się ludzcy. Mam nadzieję, że tak już zostanie, bo zaczynam coraz bardziej się bać dalszej fabuły :) Obym niczego nie popsuła 😅

  • Mysza

    @elorence Nie psuj, nie psuj 😂 ustaw tych ludzi do pionu 😜😜

  • Mała Mi

    Witam, jak narazie super! Fajne dialogi, czuć te negatywne emocje, złość, a za chwilę jak kubeł zimnej wody i rozmawiają spokojniej, choć tematu nie zmienili. Bardzo fajny zabieg.  
    Jak narazie znacznie bardziej podoba mi się niż pierwsza część. Kube rozumiem, Natalie rozumiem i Szymona też rozumiem ;) ich stany emocjonalne są pokazane w bardzo jasny i spójny sposób (przynajmniej narazie)
    Fajnie, że pojawiły się nowe postaci i oczywiście Tara! <3 Mi kojarzy się z "Przeminęło z wiatrem".
    Spotkania z Szymonem namieszają w głowie Natalii, a za zdrosc Kuby zamiast zapobiec to wepchnie Natalie w ramiona Symona. Taka moja zabawa we wróżkę. Aczkolwiek liczę na mniej schematyczny scenariusz, bo spotkanie w sklepie było do przewidzenia, ale to na +, czytelnik czuje się jak obserwator nadchodzącej katastrofy, jak duch latający pod sufitem i obserwujący wszystko z góry ;D
    Pozdrawiam i czekam na więcej.

  • elorence

    @Mała Mi cieszę się, że Cię znów tutaj widzę :)

    Szczerze? Osobiście łatwiej mi pisać drugą część. Może wina leży po stronie "odgrzewanego kotleta", bo pierwszą część napisałam kilkanaście lat temu i potem nie potrafiłam się wczuć w historię. Teraz jest mi o wiele łatwiej :) Cieszy mnie, że póki co wszystko się spina i jest spójnie :) Koniecznie daj znać, gdy zacznie Ci coś nie grać.

    Wstyd się przyznać, ale nie znam ani filmu, ani książki 🙈 Mam na liście do przeczytania i to by było tyle :)

    "Jak duch latający pod sufitem i obserwujący wszystko z góry" - piękne porównanie :) Lubię zabawy we wróżkę i jestem ciekawa, czy zorientujesz się, o co w tym wszystkim chodzi :)

    Dzięki ogromne za komentarz! ❤

  • Mała Mi

    @elorence  
    Przeminęło z wiatrem książkę gorąco polecam. Osobiście nie polubiłam głównej bohaterki ale książka jako całość bardzo mi się podobała.  
    Będzie w ten weekend nowy rozdział?

  • elorence

    @Mała Mi tak, będzie jutro, ale znowu tylko jeden :( Coś ostatnio brakuje mi czasu - niestety.

  • AlexAthame

    Ucieczką Natalii od problemów, które sama stwarza jest alkohol, a potem sex. Ciekawe czy kiedyś zrozumie, że jej życie zależy od niej, a nie od kogoś innego. Tylko nie wiem czy ty to tak poprowadzisz, że w końcu to zrozumie.

  • elorence

    @AlexAthame ona raczej po prostu lubi pić i uprawiać seks :) Zabawne, że to właśnie cały czas powtarzał jej Kuba, że powinna skupić się tylko i wyłącznie na sobie, ale jak widać zapomniała 🙈

  • agnes1709

    Kubuś zaczyna działać mi na nerwy. Osacza ją, czy ona tego nie widzi? Nie lubiłam Szymona, ale chyba mi przeszło. Z dwojga "złego" już wolę jego, Kuba dziś pokazał, jak wkurwić człowieka :D A może jakiś inny wariant? Bo widzę, że biedulka trafia na samych dzikusów albo czubów. Masakra  :sciana:

  • AlexAthame

    @agnes1709 Kogo trzeba winić? Natalię, Szymona czy Kubę?

  • agnes1709

    @AlexAthame Życie :D

  • elorence

    @agnes1709 masz rację! "Życie" to idealna odpowiedź!

    Osacza ją, bo ma w tym cel, może niekoniecznie jest tego świadom, ale tonący brzytwy się chwyta, prawda? Kurde, czemu ja Wam w ogóle spoileruje xD

  • agnes1709

    @elorence Oj tam, zaraz spojler, ja tu nie widzę takowego ;)

  • elorence

    @agnes1709 dlatego nie będę rozwijała tematu xD

  • agnes1709

    @elorence Rozwijaj opko, bo co tydzień to zdecydowanie za rzadko. No dobra, jak każda część będzie na 40 tysi znaków, zaakceptuję weekendówki :tadam::D

  • elorence

    @agnes1709 hahaha, niestety, teraz to najprawdopodobniej będzie jeden rozdział tygodniowo 😢

  • agnes1709

    @elorence No tak, na 40000 znaków, przecież o tym mówię :lol2: Ciekawe, kiedy 1709 wkurwi autorkę i dostanie zjebę?:D Nic nie poradzę, że wciąga jak bagno, ja bym już przeczytała całość, o! :p

  • elorence

    @agnes1709 hahaha, cieszę się ❤ Oby tak zostało do końca! A 40 tysięcy znaków to za dużo xD