Za mało - Rozdział 33

Natalia

Prawie nie oddycham, gdy przyglądam się Karolinie. Próbuję wyczytać cokolwiek z jej wyrazu twarzy, ale bezskutecznie. Od kilku minut przegląda moje maile z redakcji, w której pracuje Kuba. W pomieszczeniu słychać tylko głuche klikanie myszki i ciche westchnienia. Siedzę jak na szpilkach i wykręcam sobie palce, bo nie zamierzam zaprzepaścić kariery z powodu byłego związku.

Jeśli to naprawdę pomysł Kuby... Staram się nie dopuszczać tego do siebie, bo wtedy moją głowę zalewają myśli, że może jednak nie znam tego mężczyzny; może ma więcej twarzy niż sądziłam. Dlaczego nie mógł ruszyć dalej? I dlaczego nie pozwoli mi tego zrobić?

Zaciskam wargi, bo wiem, że wkurzyłby się, gdyby dowiedział się o mnie i Szymonie.

Nawet nie chce myśleć, że moja przyjaciółka mogłaby wtrącić się w nieswoje sprawy.

Nie. Maja nie zrobiłaby tego.

Im dłużej sobie to powtarzam, tym częściej dochodzę do wniosku, że znowu mogę się mylić. Kuba też miał być inny i co?

– No dobrze – odzywa się wreszcie Karolina. Odchyla się na krześle i przenosi na mnie wzrok pełen współczucia. – Wiesz, że za tym może stać Kuba? – Unosi pospiesznie dłonie. – Nie chcę umniejszać twoich sukcesów, bo umieszczanie twoich przepisów na naszej stronie internetowej to strzał w dziesiątkę. Twoje recenzje stały się też bardziej popularne, ale nie sądzę, aby tamta gazeta były zainteresowana twoją kulinarną duszą, wiesz?

Wzdycham ciężko i spuszczam wzrok na dłonie.

– Próbuję o tym nie myśleć w ten sposób, ale... Moje kulinaria to nie jest ich content, więc sprawa wygląda bardzo podejrzanie. – Patrzę na Karolinę. – Chciałam ci to pokazać, bo nawet jeśli nie pracowałby tam Kuba, to i tak nie chcę zmieniać pracy.

– Cieszę się. – Redaktorka uśmiecha się delikatnie. – Chyba mogę odetchnąć z ulgą, chociaż dalej nie czuję się dobrze z myślą, że posądziłam cię o nieczyste intencje. Kuba postawił mnie przed faktem dokonanym. Oczywiście, życzę mu jak najlepiej, ale wolałabym się codziennie nie zastanawiać, który z moich pracowników po cichu szuka nowej pracy. Nie jestem idealną szefową, ale chyba nie najgorszą, prawda?

Unoszę kącik ust.

– Nie jest tak źle.

– To dobrze. – Wzdycha. – Jeśli chcesz, mogę osobiście porozmawiać z Kubą, bo jeszcze utrzymujemy ze sobą dziennikarskie stosunki. Nie warto palić za sobą mostów ani nikogo skreślać w tej branży.

– Nie, nie. – Czuję nieprzyjemne uczucie w żołądku, bo Kuba może źle zinterpretować intencje Karoliny. Nie chcę, żeby pomyślał, że mi zależy. – Te trzy odmowy wydają się wystarczające, a jeśli nie... spotkam się z nimi i odmówię osobiście.

Wizja wizyty w redakcji, w której mogę spotkać Kubę, jest dla mnie przerażająca. Myślę o Szymonie, ale jego obecność mogłaby wywołać niepotrzebne komplikacje. Jeszcze doszłoby do bójki i miałabym niekończące się wyrzuty sumienia.

– Zbladłaś – zauważa Karolina. – Wszystko w porządku?

Wysilam się na uśmiech.

– Tak, tak – kłamię.

Ale tak naprawdę, nic nie jest w porządku.

*

Pchamy na zmianę z siostrą wózek, w którym już stanowczo brakuje miejsca. Hania dzisiaj jest wulkanem energii, czego nie można powiedzieć o mnie. Ciągle myślę o porannej rozmowie z Karoliną. Myślę też o Szymonie, bo chociaż wczoraj się dogadaliśmy, to dzisiaj każde z nas milczy. Może wciąż się złości, tylko trochę mniej niż wcześniej. W takim momencie nie powiem mu o swoich obawach, nie powiem też o możliwej wizycie w innej redakcji. Nic mu nie powiem, bo moja ostatnia szczerość popsuła coś między nami. Nie chcę powtórki.

– Halo!

Mrugam i gapię się na siostrę, która nie ukrywa frustracji.

– Tak? – pytam głupio.

– Gdzie błądzisz myślami? Jesteśmy tu od dwóch godzin, a ty praktycznie się nie odzywasz. Mam wrażenie, że kompletnie cię nie obchodzi, że przed chwilą sięgnęłaś po zielone miski, chociaż chciałaś żółte. – Ściąga brwi i przygląda mi się uważnie. – Coś się zmieniło w twojej koncepcji na kuchnię?

Kręcę powoli głową.

– Jasne, że nie, ale... – Przygryzam wargę, bo nie wiem, czy ciągłe wywoływanie przeszłości nie wpędza mnie w większe kłopoty. – W weekend pokłóciłam się z Szymonem. – Przewracam oczami. – Może to nie do końca była kłótnia, ale dał mi mocno odczuć, że nie jest zbyt szczęśliwy z powodu mojego zachowania.

Hania przysuwa się bliżej, obrzucając mnie troskliwym spojrzeniem.

– Wiesz... może damy sobie na dzisiaj spokój? Wybrałyśmy już większość potrzebnych rzeczy. Wrócimy do tego innym razem, co? Jeszcze nie wybrałaś kuchni, więc nie musimy się z niczym spieszyć.

Kiwam głową.

– Brzmi dobrze.

– Pojedziemy do ciebie i porozmawiamy – zarządza Hania. – Opowiesz mi o wszystkim i zastanowimy się nad rozwiązaniem.

– W teorii już się pogodziliśmy.

– Twoja mina mówi coś innego – zauważa.

– Bo chodzi o Kubę – wyrzucam z siebie, zaciskając dłonie na rączce wózka.

– No tak – burczy moja siostra. – Człowiek byłby głupi, gdyby założył, że ten facet zauważy swoje błędy i odpuści – dodaje niezadowolona. – Dobra, chodźmy do tej kasy. Może znajdziemy tam również jakieś wino.

Śmieję się pod nosem, chociaż wcale nie jest mi do śmiechu. Hania przygląda mi się z troską, ale nie komentuję tego. Zawracam wózkiem, pchając go w stronę kas. Zatrzymuję się w połowie, bo słyszę dźwięk komórki dochodzący z torebki. Szybko wyciągam telefon i uśmiecham się, widząc imię nadawcy.

„Hej, co robisz ciekawego? Mogę dzisiaj wpaść? Tęsknię za tobą".

Hania zagląda mi przez ramię i dźga mnie palcem w żebro.

– Chyba nie jest tak źle, co?

Posyłam jej rozbawienie spojrzenie, ale milczę, wystukując szybko wiadomość zwrotną.

Dopiero teraz dociera do mnie, że przez cały dzień martwiłam się o nas. A Szymon naprawdę się zmienił.

Boże, to zupełnie inny mężczyzna.

____

Szymon

Rozglądam się po sali, ale chwilowo jestem nikomu niepotrzebny, dlatego wyciągam komórkę z kieszeni i odczytuję wiadomość.

„Właśnie kupujemy z Hanią dodatki do mojego mieszkania. Jak w pracy? Też tęsknię".

Zdaję sobie sprawę, że uśmiecham się jak idiota, więc szybko przywołuję się do porządku, ale zbyt późno, bo czuję mocne uderzenie w plecy.

– Z kim tak piszesz? – pyta Marcel.

Chowa telefon i podchodzę do kasy.

– Z nikim.

– Nic nie powiesz? Nic nie zdradzisz? – Uśmiecha się szeroko. – Przecież od razu widać, że chodzi o dziewczynę. – Udaje, że się namyśla. – I niech zgadnę... chodzi o tę zajętą pannę, tak? Sory, już jest wolna, a może jednak nie?

Spinam mięśnie, bo nie podoba mi się ton tego idioty. Odwracam się do niego i mrużę oczy.

– O co ci chodzi, do cholery?

Ale on nie odpowiada, tylko kładzie kartkę na ladzie i znika w kuchni. Zerkam na nią, a moje wnętrzności wywracają się na widok znajomego imienia i dopisek.

To rezerwacja na stolik dla dwojga.

Odruchowo zaciskam dłonie w pięści. Głupie myśli sieją spustoszenie w mojej głowie, ale nie robię wszystko, żeby je wyrzucić, bo Natalia by mi tego nie zrobiła. Nie spotkałaby się z nim i to na pewno nie w restauracji, w której pracuję.

Gwałtownie wyciągam komórkę i piszę, ale od razu wszystko kasuję. Nie napiszę jej tego. Zero wzmianek o Kubie. Zerkam jeszcze raz na kartkę i widzę, że rezerwacja jest na dzisiaj, akurat na mojej zmianie.

Czy ten debil robi to specjalnie?

„Średnio, bo nie przepadam za kelnerowaniem" – odpisuję szczerze Natalii, ani słowem nie wspominając o Kubie.

Nie wepchnie się między nas. Nie tym razem.

____

Natalia

Nie jestem do końca zadowolona z zakupów, bo przez moje roztargnienie nie kupiłyśmy wielu rzeczy. Mam żółte miski i kubki, ale brakuje mi talerzy, aby całość mogła tworzyć komplet. Jestem zła, bo mam nawet nieparzystą ilość sztućców – więcej widelców niż łyżek. Mogłam jednak zdecydować się na cały komplet, zamiast kupować wszystko osobno. Nie wiem również, jak liczyłam podkładki na stół. Sfrustrowana, wrzucam je na wierzch jednego z kartonów i odpycham go stopą.

– Naprawdę nie masz dzisiaj humoru – stwierdza Hania. – Powiesz mi wreszcie o Kubie i o co pokłóciłaś się z Szymonem.

Opadam na najbliższe krzesło i załamuję ręce, bo przecież niby się pogodziliśmy, a ja wcale nie czuję się lepiej. Brakuje mi ramion Szymona. Gdyby spędził tamtą noc ze mną, gdyby tylko okazał mi trochę czułości, pewnie teraz nie miałabym takich głupich myśli w głowie. Potrafiłabym też lepiej skupić się na zakupach.

– Kuba wysłał mi życzenia urodzinowe, które wcale nie były życzeniami urodzinowymi – zaczynam gorzko – bo przecież to takie trudne wysłać głupie „Wszystkiego najlepszego" bez „Cały czas o tobie myślę", „Nie przestałem cię kochać" i innych bzdur. – Biorę głęboki oddech i kładę wyprostowane ręce na stole. Gdybym mogła, bez problemu dosięgłabym drugiego krańca stołu. Zaciskam dłonie w pięści, bo naprawdę mam dość. – W sobotę było ciężko, ale dałam radę chwilowo zapomnieć o Kubie, jednak nie na długo. – Rumienię się, bo przypominam sobie o pikantnych wiadomościach, które wymieniłam z Szymonem. – Napisał do mnie ponownie, rozumiesz? Że nie może przestać o mnie myśleć, że chce się spotkać i pogadać, że przecież byliśmy szczęśliwi, że wciąż muszę go kochać... – Kręcę energicznie głową i ukrywam twarz w dłoniach. Jestem wyczerpana. – Sam zawinił, a teraz ma nadzieję, że do siebie wrócimy?

Hania siada obok i obejmuje mnie mocno ramieniem. Od razu wtulam się w nią, zaczynając płakać. Ukrywam twarz w jej bluzce, nie potrafiąc się uspokoić.

– Nie chcę, żeby pisał – wyję. – Dlaczego on nie może przestać? Dlaczego nie może... odpuścić?

– Zrelacjonowałaś to wszystko Szymonowi?

Odsuwam się od siostry i śmieję się histerycznie pod nosem.

– Oczywiście, że nie! – zaprzeczam. – Gdybym opowiedziała mu o wszystkim, prawdopodobnie kazałaby mi wyjść. – Ocieram policzki z łez. – Nie widziałaś jego miny, gdy wspomniałam o Kubie. W jednej chwili się zdystansował, całkowicie zapominając o tym, że bliżej nam do pary niż znajomych.

– Ale przeprosiliście siebie nawzajem – przypomina Hania.

– Doskonale pamiętasz, jaką szopkę odstawiła Maja na moich urodzinach. Szymon pewnie wciąż wierzy, że nie poradziłam sobie z rozstaniem. Moje sobotnie załamanie tylko to potwierdziło...

– Nie wymagaj od niego, że przymknie oko na zachowanie tego dupka. Namieszał w twoim życiu i dał namiastkę szczęścia, ale nigdy nie byłabyś z nim w pełni szczęśliwa. – Hania głaszcze mnie uspokojająco po plecach. – Nie zapominaj o tym. I nie pozwól Szymonowi zwątpić, bo idzie wam całkiem nieźle.

Zerkam na siostrę kątem oka i dostrzegam szeroki uśmiech.

– No co? – burczę.

– Jesteś w nim zakochana. On w tobie też – stwierdza, nie przestając się uśmiechać. – Widziałam na własne oczy, jak cudownie zajmuje się dziećmi, jak dobrze wychował psa, chociaż Tara jest średnio posłuszna.

Parskam śmiechem.

– Tara to prawdziwy wulkan energii.

– Skąd to imię?

– Od Tarantuli – odpowiadam.

Moja siostra wzdryga się, a ja uśmiecham się pod nosem.

– Kochasz go – powtarza. – Musisz go kochać, skoro akceptujesz jego dziwne upodobania przyrodnicze.

– Smiti jest całkiem w porządku.

– Koniec tematu – zarządza Hania. – Nie będę słuchać o jego włochatych pupilach, bo już mam gęsią skórkę. – Odsuwa się ode mnie i drapie po karku. – Brrr, nawet nie widziałam ich na oczy, a mam wrażenie, że po mnie chodzą.

Kręcę głową z niedowierzaniem.

– Jeśli nam wyjdzie, to zamieszkamy razem – mówię powoli. – Pająki również.

Hania długo mi się przygląda.

– No cóż, będę musiało jakoś to przeżyć. – Wzdryga się ponownie. – Ale ten pokój, w którym będą, musi być dobrze zabezpieczony i najlepiej zamknięty na klucz.

Opieram głowę na ramieniu siostry.

– Spokojnie, zadbam o wszystkie środki bezpieczeństwa, bo sama będę bliska zawału, mając świadomość, że te włochate, małe bestie będą mieszkać ze mną pod jednym dachem.

Będą mieszkać.

Uśmiecham się pod nosem.

Chyba przypieczętowałam właśnie nasz związek.

____

Szymon

Chodzę po sali, cały czas zastanawiając się, jak przekonać Marcela do obsłużenia stolika Kuby. Wiem, że ten dupek chce mi zrobić na złość.

Dzisiaj chyba cały świat mnie nienawidzi.

Zerkam nerwowo na komórkę, bo czuję, że powinienem być szczery z Natalią. Jeśli faktycznie Kuba znalazł sobie kogoś nowego, to...

To co? W weekend pisał do niej, że ją kocha, że tęskni, a teraz co? Jednak mu się odwidziało? Naprawdę niewiele z tego rozumiem. Mój mózg dzisiaj chyba nie pracuje prawidłowo. Na dodatek nie mam żadnej gwarancji, że wiadomość o nowym związku Kuby nie wpłynie na Natalię. Nie wiem, jak zareaguje. Nic nie wiem.

Wkurza mnie ta niewiedza.

Obsługuję stolik za stolikiem. Zbieram zamówienia, sztucznie się uśmiecham i roznoszę talerze pełne jedzenia. Dzień jak co dzień. Znoszę badawcze spojrzenia Marcela, który pewnie tylko czeka na mój niekontrolowany wybuch złości. Ale on nie nastąpi. Nie pozwolę się wyprowadzić z równowagi, ani jemu, ani tym bardziej Kubie. Nie dzisiaj.

Słyszę cichy trzask drzwi, a mój żołądek wywraca się do góry nogami. Kątem oka zauważam, że Marcel ulatnia się z sali. Zachowanie tego dupka mówi wszystko. Biorę głęboki wdech i podnoszę głowę. Wiem, że muszę do nich podejść i zaprowadzić do zarezerwowanego stolika. Niechętnie wychodzę zza kasy, zabierając ze sobą dwie karty i zbliżam się do Kuby oraz nieznajomej kobiety.

– Dzień dobry. – Nawet nie wysilam się na uśmiech. – Mają państwo rezerwację?

Kobieta rozgląda się po pomieszczeniu, a Kuba świdruje mnie wzrokiem.

– Tak. Na moje nazwisko.

Zaciskam zęby, bo Kuba nawet nie udaje, że mnie nie zna. Wcale mi się to nie podoba, jednak zduszam w sobie złość i wskazuję dłonią drogę do stolika. Siadają, a ja od razu podaję im karty i informuję, że wrócę za kilka minut. Drogę do kuchni pokonuję w ekspresowym tempie. Dopadam do Marcela i morduję go spojrzeniem.

– Obsłużysz ten stolik.

Śmieje się w głos.

– Dlaczego? Przecież to twoja strefa.

– Nie obchodzi mnie to! Dzisiaj możemy się zamienić.

– Nie ma mowy. – Marcel kręci głową z niedowierzaniem. – Nie myślałem, że jeden koleś jest w stanie aż tak wyprowadzić cię z równowagi. Wyglądasz kiepsko. I lepiej przestań tak zaciskać zęby, bo ci tak zostanie. Mama ci o tym nie mówiła?

Mam ogromną ochotę mu przyłożyć.

– Oddam ci wszystkie moje dzisiejsze napiwki, tylko, do kurwy, weź ten stolik – cedzę przez zęby. – Czy to, kurwa, wystarczy?

– Przecież oni nie są razem – stwierdza, nagle poważniejąc. – W tej chwili koleś jest kompletnie nieszkodliwy. Na dodatek przyszedł z inną panną. O co ci chodzi, stary?

– Nie mogę na niego patrzeć, rozumiesz?

– On też nie wygląda na szczęśliwego, gdy cię widzi. – Wzrusza ramionami. – Równowaga zachowana, więc...

– Marcel, kurwa – warczę. – Czy chociaż raz w życiu nie możesz zachować się jak porządny facet i pomóc?

Mierzymy się spojrzeniami. Trwa to tak długo, że któryś z kucharzy szturcha mnie w ramię i wskazuje na salę.

– Chyba twoi goście się już niecierpliwią. – Uśmiecha się ironicznie. – Za chwilę skręcą sobie karki od rozglądania się za sobą.

Wzdycham ciężko, bo wiem, że jednak będę musiał tam pójść i udawać, że wszystko jest, kurwa, w porządku. Nagle Marcel uderza mnie lekko dłonią w klatkę piersiową.

– Dobra, obsłużę ich za ciebie – mówi z rezygnacją. – I zostaw sobie te napiwki. Wiem, że potrzebujesz pieniędzy bardziej niż ja.

Jego słowa mnie zaskakują. Chcę coś powiedzieć, ale on już znika na sali. Biorę kilka głębokich wdechów, czując ulgę. Korzystam z chwilowego spokoju i wyciągam komórkę.

„Nie odpowiedziałaś na moje pytanie... Mogę dzisiaj wpaść?"

Natalia odpisuje niemal od razu.

„Jasne. Weź też Tarę, no wiesz... gdybyś chciał zostać..."

Unoszę kącik ust, a po chwili uśmiecham się do szeroko do komórki jak głupek.

„Wezmę Tarę, bo chyba będę chciał zostać".

„Frytki i wino na kolację?"

„Frytki i wino brzmią fajnie".

Już chcę dopisać jeszcze, że z chęcią nacieszyłbym oczy jej widokiem, ale powstrzymuję się, bo to chyba będzie za dużo. Wątpię też, żeby moja dzisiejsza samokontrola była w stanie oprzeć się Natalii. Potrzebuję jej bliskości, ciepła jej ciała...

Słyszę głośne chrząknięcie, więc wracam myślami do rzeczywistości. Wypuszczam cicho powietrze z płuc, chowam komórkę do kieszeni i wychodzę z kuchni, ignorując ironiczne uśmieszki kucharzy.

Na sali zajmuję się innymi stolikami, nawet nie patrząc w stronę Kuby i nieznajomej kobiety. Nie obchodzi mnie, kim ona jest i co ich łączy. Im mniej będę wiedział, tym mniejsze wyrzuty sumienia będę miał w stosunku do Natalii.

Ale to tylko moja nabożne życzenia, bo nagle podchodzi do mnie Marcel.

– Koleś średnio jest zadowolony z powodu naszej wymiany, co oczywiście głośno skomentował – parska. – Zignorowałem jego przytyki. No i ta jego Marzenka próbowała go uspokoić.

– Po co mi to mówisz? – naskakuję na niego. – Nie obchodzi mnie on i ta kobieta, kimkolwiek jest.

– Raczej nie sądzę, żeby byli razem – stwierdza, zerkając w stronę tamtego stolika, więc robię to samo. – Gdy był tutaj z tamtą panną, to iskry aż się sypały, a teraz? Totalna nuda. Rozmawiają ciągle o pracy. Zero żartów. Zero śmiechu. – Marszczy brwi. – Chyba to jakieś spotkanie biznesowe.

Częściowo oddycham z ulgą, ale ciągle coś mi nie daje spokoju, bo po co Kuba umówiłby spotkanie biznesowe w restauracji, w której pracuję? Prawdopodobieństwo, że na mnie trafi, było wysokie, a patrząc na jego zachowanie, z pewnością chciał mnie spotkać.

Pytanie: po co?

Myślał, że będę się przechwalał odnowieniem znajomości z Natalią? Przecież nie jestem idiotą.

– Dalej mnie to nie obchodzi – mówię, sprawdzając listę rezerwacji na resztę wieczoru.

– Nie udawaj, bo przecież od razu widać, że chodzisz podminowany. Obchodzi cię, że tu jest. Obchodzi cię też, że z inną kobietą. Nie rozumiem tylko, dlaczego tak jest?

Milczę, a on wciąga gwałtownie powietrze do płuc.

– No nie gadaj! Umawiasz się z tamtą panną?!

Wzdycham ciężko, przeklinając w duchu dzisiejszy dzień.

– Czy mógłbyś sprawdzić swoją strefę? Chyba...

– Stary, skończ – przerywa mi, krzyżując ramionami. – Czasami bywam dupkiem, ale jestem też człowiekiem.

Podnoszę wzrok znad listy rezerwacji i przyłapuję Kubę na gapieniu się na mnie. W jego spojrzeniu widzę złość pomieszaną z nienawiścią. Nagle do głowy wpada mi pewna niezbyt fajna myśl. Jeśli Maja naprawdę utrzymuje kontakty z tym idiotą, to prawdopodobnie powiedziała mu o mnie i Natalii, co z pewnością mu się nie spodobało. Jednak to dalej nie tłumaczy obecności tej kobiety przy jego boku, tym bardziej jeśli łączy ich tylko praca.

– Dobra – warczę. – Umawiam się z nią.

– Nie mogłeś wtedy tego powiedzieć?

Unoszę brew.

– Wtedy?

– Gdy przyszliśmy do twojego mieszkania. Ona tam była. Dlaczego już wtedy nie byłeś z nami szczery i nie powiedziałeś, że to twoja dziewczyna?

– A niby czemu miałaby być moją dziewczyną?

– Bo prawie przyłożyłeś Darkowi za to, że się do niej przystawiał. – Przekrzywia głowę i uważnie mi się przygląda. – Już tego nie pamiętasz?

– Zachował się jak dupek.

– Powiedział, że przystawiasz się do innych.

– Nie robiłem tego, do cholery – syczę cicho, rozglądając się niepewnie po sali. Nie powinniśmy w ogóle tak długo tu rozmawiać, a tym bardziej na takie tematy. – Wracajmy lepiej do pracy.

– Klienci jedzą, mamy chwilę oddechu. Porządek w kasie jest, rezerwacje częściowo odhaczone, wolne stoliki są czyste – wylicza z kpiącym uśmiechem. – Jesteś na mnie skazany.

– Super – burczę.

Dopada mnie myśl, że powinienem posłuchać Klary i nawet Bartka. Gdybym rzucił tę pracę już wcześniej, to nie wiedziałbym o Kubie. Mógłbym pojechać do Natalii bez wyrzutów sumienia. Nie musiałbym się zastanawiać, czy powinienem powiedzieć jej o spotkaniu z Kubą, czy też nie.

Patrzę na Marcela i dociera do mnie, że to koniec. Chociaż dzisiaj zachował się w porządku, to jednak nie zmienia faktu, że to wciąż dupek, którego muszę znosić. Nasze zmiany – na nieszczęście – często się pokrywają. Konrad uważa, że jesteśmy wtedy najbardziej produktywni, co nie do końca jest prawdą. Po prostu robię wszystko, żeby nie musieć rozmawiać z tym człowiekiem.

Uśmiecham się pod nosem.

– Skąd ta nagła zmiana nastroju? – pyta Marcel.

– Jutro składam wypowiedzenie.

Nie chcę, żeby to komentował, dlatego uciekam na swoją strefę, aby dopytać klientów, czy czegoś nie potrzebują.

Oprócz wypowiedzenia po głowie chodzi mi jeszcze jedna myśl i dotyczy ona Natalii. Czuję się trochę podenerwowany, ale wierzę, że tym razem będzie dobrze. Musi być.  

__________________________
Wiem, że długo mnie tu nie było i przepraszam ❤❤❤

elorence

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 3711 słów i 21896 znaków.

4 komentarze

 
  • Jola

    Twoi czytelnicy czekają cierpliwie na następne części…😊

  • elorence

    @Jola dziękuję za cierpliwość ❤❤❤

  • Agaaa

    Hm zastanowia mnie co Kuba chciał osiągnąć przychodząc z kobietą do restauracji, w której wiadomo pracuje Szymon? Coś na pewno chce w ten sposób pokazać bądź udowodnić.  
    Fajnie że nawiazałaś do tej drugiej pracy Szymona. Oczywiście ciekawość co będzie dalej...
    Brawo🙂

  • elorence

    @Agaaa Kuba łapie się wszystkiego, żeby Natalia o nim nie zapomniała :(  
    Dziękuję ❤

  • Mała Mi

    Hmm... zgadzam się z Paula92, taki rozdział, żeby coś dodać, na zapchanie. A w kwestii "spodziewania się czegos" to biorąc pod uwagę ile razy był przekładany dzień dodania nowego odcinka to chyba każdy się spodziewał, że będzie bardzo długi skoro tyle czasu nad nim pracujesz.  
    Ale oczywiście wiemy, że to Twoje dodatkowe zajęcie i nie mamy prawa oczekiwać od Ciebie czegokolwiek, możesz nawet nie dokończyć tej historii i też będzie, jakoś przezyjemy, ale co to za życie? ;)

  • elorence

    @Mała Mi oczywiście, macie prawo tak uważać, ale ja ten rozdział postrzegam jako nierozerwalną część dwóch innych rozdziałów, które będą napisane w przyszłości. Nie piszę "na żywca", tylko planuję fabułę. Moje wyobrażenia tej historii z pewnością różnią się od Waszych i jest to zrozumiałe 😊
    Tak jak napisałam poniżej: w planach było więcej scen, ale wyszło jak wyszło - pojawią się w kolejnym rozdziale.  
    Dziękuję za szczerość i pozdrawiam ❤

  • Paula92

    Nie obraz się ale nie podoba mi się ta część. Tak na prawdę mogło jej nawet nie być. Nic w sumie nie wniosła w opowiadanie i nie było nic ciekawego. Poza tym spodziewałam się czegos innego po tylu czasu czekania. Rozumiem nie zdazylas napisać dzisiaj, jutro ale wiesz ciągle obiecywanie i i tak nie danie na stronie nie jest fajne. Codziennie sprawdzać po kilka razy... Opinia jest tylko i wyłącznie moim odczuciem wiec nie bierz tego do siebie bo uwielbiam Twoje opowiadanie ale przepraszam nie to... Pozdrawiam

  • elorence

    @Paula92 przykro mi, ale zdarza się. Rozdział ma prawo Ci się nie podobać. Nie do końca rozumiem, czego oczekiwałaś, bo nigdzie nie pisałam, co będzie w kolejnych rozdziałach. Powyższy miał mieć jeszcze dwie sceny, ale przeniosłam je do kolejnego rozdziału, bo miałam na względzie długość i fakt, że dawno nic nie dodawałam.
    A co do samego dodawania rozdziałów i mojej nieobecności... Mam swoje życie i obecnie nie jest u mnie najlepiej. Kocham pisać - to nie podlega żadnej wątpliwości, ale czasami muszę zadbać o swoje zdrowie.
    Pozdrawiam i dziękuję za komentarz ❤