Za mało - Rozdział 21

Szymon

Rozmasowuję obolałe ramię. Podczas wieczornych pompek źle oceniłem odległość od łóżka i porządnie oberwałem. Chciało mi się śmiać, bo znokautowała mnie martwa rzecz… Nie potrafiłem zebrać myśli i byłem tak cholernie rozkojarzony, że dostałem nauczkę. Zazwyczaj ćwiczyłem w kuchni, bo jednak jest większa, ale nie będę paradował bez koszulki przy Natalii. Nie chcę, żeby pomyślała… Po prostu nie chcę robić na niej żadnego wrażenia.

Od wspólnej nocy w łazience minęło kilka dni. Nie jest między nami ani trochę lepiej. Natalia cały czas trzyma dystans, który zaczyna doprowadzać mnie do szału. Tylko Tara ma specjalne względy.

Sprawdzam szybko komórkę, bo rano napisałem wiadomość do Klary – to chyba dziesiąta wiadomość w tym tygodniu, a ona dalej nie odpisuje. Chciałem dać jej czas, ale już tak dawno nie widziałem Amelii, że zacząłem tęsknić.

Z drugiej strony tymczasowo mieszka u mnie Natalia. Dziewczyna, która wybrała mnie, bo nie mam dzieci. Jak zareagowałaby na Amelię? To nie jest moja córka, więc może nie byłoby tak źle?  

Dobra, koniec myślenia o Natalii.

Pochylam się, żeby podnieść karton z płytkami, gdy nagle czuję mocne uderzenie w to biedne, obolałe ramię. Prostuję się i odwracam, obrzucając Wojtka morderczym spojrzeniem.

– Czy to było konieczne?

Zamyśla się na chwilę, marszcząc brwi.

– Tak, bo wołam cię od pięciu minut. – Uśmiecha się drwiąco. – Krzysiek chce z tobą pogadać. Ostrzegam, że to może nie być miła rozmowa, bo od rana chodzi wkurzony. – Wojtek wpycha dłonie do kieszeni spodni. – Naprawdę sądziłem, że jesteście kumplami. Jeśli coś schrzaniłeś, to lepiej się popraw, bo nie zamierzam niesłusznie obrywać.

Zaciskam zęby, ponieważ doskonale znam powód wkurzenia Krzyśka. Nie sylwestrze nie wrócił od razu do pracy, bo wziął urlop. Spodziewałem się, że będzie chciał porozmawiać, ale myślałem, że zdąży ochłonąć.

– Nie masz z tym nic wspólnego – zapewniam.

– Mam nadzieję! – Stuka palcem wskazującym w moją klatkę piersiową. – W innym przypadku masz przerąbane, bo ja też potrafię być nieprzyjemny, jeśli tylko zechcę.

Przewracam oczami, tłumiąc śmiech.

– Oczywiście – mówię, udając poważnego. – Nikt nie chce z tobą zadzierać.

Wojtek zaciska usta. Postanawia mnie wyminąć, ale w ostatniej chwili decyduje się na kolejne uderzenie prosto w moje ramię. Syczę z bólu, przeklinając w duchu.

– Delikatny chłopczyk – słyszę za plecami.

Nie muszę szukać Milenki, żeby wiedzieć, o co chodzi. Jeszcze tylko kilka dni, a potem wszystko wróci do normy. Pocieszam się tym i wracam do pracy.

____

Natalia

Jestem po wyjątkowo nieprzyjemnej rozmowie z Karoliną. Bardzo nie spodobał się jej mój pomysł związany z wybraniem dodatkowego urlopu. Żałuję, że muszę wykorzystać wolne na leczenie złamanego serca, bo to oznacza kilka miesięcy harówki bez przerwy. Nie wiem, jak zniesie to mój organizm, ale teraz byłoby tylko gorzej. Nie mogłabym skupić się na pracy. Nie czerpałabym radości z kolejnych projektów z Markiem. A skoro chcę wziąć kredyt, to naprawdę muszę zabrać się do pracy. Zero marnotrawienia czasu. Zastanawiam się nawet nad czymś dodatkowym.

Opieram łokcie na stole i ukrywam twarz w dłoniach.

Muszę ogarnąć tyle rzeczy, że już sama nie jestem pewna od czego powinnam zacząć. Na pewno powinnam o wszystkim porozmawiać z rodzicami, siostrą oraz przyjaciółmi, a dopiero później planować cokolwiek i myśleć o swoim mieszkaniu.

Kładę dłonie na stole i uśmiecham się pod nosem.

Moje mieszkanie.

Całą noc o nim myślałam. Wiem, że remont skutecznie odciągnie moje myśli od Kuby. Może nawet pomoże mi się odkochać? Bezczynne siedzenie nie poskleja mojego serca.

Obracam głowę w stronę Tary, która śpi na fotelu.

Coraz rzadziej czuję spokój, przebywając w mieszkaniu Szymona. Już podczas sylwestra zauważyłam zmianę, która niespecjalnie mi się spodobała. Z jakiegoś powodu chce ze mną przebywać, co jest po prostu niepokojące. Musiałabym być ślepa, żeby nie zauważyć, jak na mnie patrzy. Nie doszukuję się żadnych dwuznaczności, ale jego zachowanie zaczyna mnie krępować.

Wzdycham ciężko i wracam spojrzeniem do kubka z zimną kawą. Znowu przygotował taką z cynamonem.

Naprawdę muszę się wyprowadzić.

____

Szymon

Siedzę naprzeciw wkurzonego Krzyśka, który opiera podbródek na zaciśniętej pięści. Nawet stąd dostrzegam zbielałe kłykcie. Nie wiem, co mu chodzi po głowie, ale całkiem prawdopodobne, że ma ochotę mi przyłożyć. W jego oczach dostrzegam tłumiony gniew.

– Rozumiem, że nie chcesz ze mną rozmawiać o pracy – odzywam się pierwszy.

– Wiem, że mam wobec ciebie dług – zaczyna bardzo spokojnie – ale sprawy z Natalią nie mogłem ukrywać przed Mają. To jej najlepsza przyjaciółka.

Oblewa mnie zimny pot.

– Jak zareagowała?

– Nie jest szczęśliwa, że Natka mieszka u ciebie.

– Pomieszkuje – prostuję.

Krzysiek wypuszcza głośno powietrze i opiera się plecami o krzesło. Zaciśniętą pięść kładzie na biurku.

– Nie wiem, czego się spodziewałeś… Nic do ciebie nie mam, a przynajmniej bardzo staram się nie mieć, ale ta sytuacja… – Kręci głową. – Natalia ma tendencję do podejmowania niewłaściwych decyzji. Z jednej strony rozumiem, dlaczego uciekła do ciebie, ale z drugiej… – Wzdycha. – Nie powinieneś przyjmować jej do siebie, więc dlaczego to w ogóle zrobiłeś?

– Potrzebowała pomocy – odpowiadam szybko.

– I tylko o to chodzi?

Kiwam głową.

– Na pewno? – drąży.

Mierzymy się spojrzeniami. Czuję się jak na jakimś cholernym przesłuchaniu. Żadne z nich nie ma prawa wtrącać się do życia tej dziewczyny. Co z tego, że to ich przyjaciółka? Nie ranię jej. Tym razem staram się otoczyć ją opieką i pomóc. Nie mam nawet zbereźnych myśli, gdy na nią patrzę, a mógłbym mieć, bo dalej cholernie mi się podoba.

– Wygadała się Natalii? – zmieniam temat.

Krzysiek marszczy czoło.

– To była bardzo trudna rozmowa, ale obydwoje stwierdziliśmy, że nie kiwniemy palcem, dopóki sama nie poprosi o pomoc. Moja żona lubi prawić długie, umoralniające kazania, ale w tym przypadku Natalia wcale nie zawiniła. Lubiliśmy Kubę i uważaliśmy, że jest dla niej odpowiedni. – Przygląda mi się uważnie. – Wiem, że ją kocha. Cokolwiek zrobił… zrobił z miłości. To nie jest w porządku, ale też chyba mogę go zrozumieć.

Zaciskam zęby.

– Wasze problemy nie są takie same – przypominam mu.

– Nie, ale kierowaliśmy się tym samym. Jeśli się kogoś kocha, to nie chce się go ranić.

Wyrzut w jego głosie wywołuje nieprzyjemny skurcz w moim żołądka.

– Nie będę z tobą o tym rozmawiał – zaznaczam, nachylając się do przodu. Opieram łokcie na kolanach i splatam dłonie. – Cokolwiek do niej czułem, to nie jest wasza sprawa.

– Leczyliśmy jej złamane serce, więc to chyba jednak jest nasza sprawa – mówi chłodno.

– Ostrzegałem Natalię, że nie nadaję się do związków. – Spinam mięśnie. – Mówiłem, że spróbujemy i… spróbowaliśmy.

– Ona cię kochała – syczy. – Bawienie się sercem…

– Nie bawiłem się jej sercem, do cholery! – Uderzam dłońmi w uda i prostuję się na krześle, rzucając chłodne spojrzenie w kierunku Krzyśka. – Chciałem ją trzymać z daleka od swojego życia, żeby oszczędzić jej cierpień.

– Nie na tym polega związek!

– Byłem samolubny, dobra? – podnoszę głos. – Chciałem ją mieć!

– I miałeś – rzuca cicho, z wyczuwalną pretensją.

Pocieram dłonią brodę, próbując zebrać myśli.

– Powinniśmy na tym skończyć – sugeruję. – Nie zrozumiesz mnie, a ja nie zamierzam się tłumaczyć.

– Trzymaj się od niej z daleka.

Prycham.

– Wiesz, że to nie zależy od ciebie? – Znowu się pochylam do przodu. – Natalia mieszka u mnie, bo tego chce. Nikt jej do tego nie zmusza. Nie śpimy nawet w tym samym pokoju. Każde z nas jest zajęte swoimi sprawami i praktycznie ze sobą nie rozmawiamy. – Mrużę oczy. – Ona nie jest zdesperowana, żeby wskoczyć mi do łóżka, a ja nie jestem dupkiem, żeby szukać wdzięczności między jej nogami. – Zgrzytam zębami. – Jesteśmy dorośli, do cholery!

Krzysiek patrzy na mnie i milczy.

Jestem wściekły, bo nie rozumiem, dlaczego jej najlepsi przyjaciele posądzają ją o desperację!

– Przestaję być zaskoczony, że o pomoc poprosiła byłego chłopaka a nie swoich najlepszych przyjaciół – rzucam, wstaję z krzesła i wychodzę, starając się nie trzasnąć drzwiami.

W uszach cały czas słyszę słowa Krzyśka: „Ona cię kochała”.

____

Natalia

Siedzę na śpiworze i, zaskoczona, wpatruję się w wiadomość od Mai.

„Nie będę już naciskać. Chciałam ci tylko napisać, że jestem. Jeśli potrzebujesz pomocy albo po prostu chcesz się wygadać… Dobrze znasz nasz adres. Dam ci tyle czasu, ile potrzebujesz”.

Nie spodziewałam się… czegoś takiego. Nie po tylu dniach milczenia. Obiecałam, że odezwę się po nowym roku, ale minęło już kilka dni i dalej nie czuję się gotowa na konfrontację. Zignorowałam nawet kilka wiadomości od Kuby, który prosił o rozmowę.

Wiem, że przyjaciółka pewnie nie zareaguje zbyt dobrze na informację o moim obecnym miejscu pobytu, ale jestem jej wdzięczna za próbę zrozumienia. To dla mnie wiele znaczy.

Coś dużego uderza w moją łydkę, więc odkładam komórkę na stolik i obejmuję ramieniem Tarę. Wtulam się w jej sierść. Pierwszy raz od dawna czuję się lżejsza. Mam tylko nadzieję, że Maja naprawdę da mi tyle czasu, ile potrzebuję, a to na pewno nie będzie kilka dni.

Tara liże mnie po twarzy, dlatego wybucham głośnym śmiechem. Ujmuję delikatnie w dłonie pyszczek psa i całuję go w mokry nos.

– Będę za tobą tęsknić, wiesz? – pytam i nagle przygryzam wargę. – Naprawdę nie wiem, jak to zrobiłaś, ale Szymon bardzo się zmienił przez ostatnie miesiące. Jest inny. – Unoszę kącik ust. – Kiedyś kręciło się wokół niego mnóstwo dziewczyn, ale teraz… – Uśmiecham się smutno. – Teraz na pewno jest ich o wiele więcej. Mam tylko nadzieję, że zrezygnował z…

Milknę, bo słyszę pukanie do drzwi. Zerkam na zegarek w kuchni – dochodzi osiemnasta. Jestem zaskoczona, ponieważ Szymon miał wrócić do domu dopiero późnym wieczorem. Wstaję z podłogi, obciągam bluzę najniżej jak się da i podchodzę do drzwi. Zerkam przez wizjer, a moje serce przestaje bić. Po drugiej stronie widzę dziewczynę z parku, tę samą, która wielokrotnie mijała mnie i Tarę. Pociągam za klamkę i zmuszam się do uśmiechu.

– Hej! – mówi pierwsza, przyglądając mi się uważnie. – Jestem Berenika. – Uśmiecha się słodko. – Zastałam może Szymona?

Nie ukrywam zdumienia.

– Nie ma go teraz – odpowiadam średnio miłym tonem, czego nawet nie potrafię wytłumaczyć. – Przekazać mu coś?

– Dawno się nie widzieliśmy, ale to pewnie przez pracę. – Berenika wybucha krótkim śmiechem. – Po prostu pomyślałam, że wyciągnę go na kolację. Cały czas powtarza, że z ogromną chęcią spróbowałby mojej kuchni. – Przewraca oczami. – Chyba przez przypadek zrobiłam sobie małą autoreklamę – dodaje konspiracyjnym tonem.

Wpatruję się w nią szeroko otwartymi oczami.

Kim jest ta dziewczyna? Spotykają się? Dlaczego nic mi nie powiedział? Przecież nie siedziałabym mu na głowie, gdybym wiedziała, że ma kogoś! Nagle zdaję sobie sprawę z jeszcze jednej rzeczy: z góry założyłam, że Szymon nikogo nie ma. Jestem tym odkryciem bardziej zaskoczona niż wizytą nieznajomej dziewczyny.

Długie włosy, duże oczy i ten śliczny uśmiech… Jak mógłby nie zwrócić na nią uwagi? Widziałam w parku jej figurę – tylko pozazdrościć. Nic nie mam do swojego wyglądu. Może te przeklęte biodra powinny być węższe, a tyłek ciut mniejszy i tyle.

Szymonowi się podobałam.

Myślę o sylwestrowej nocy, którą spędziliśmy razem. Berenice na pewno by się to nie spodobało. Mnie również już się nie podoba. Nie, gdy wiem, że istnieje inna kobieta w jego życiu.

Mrugam nerwowo, bo Berenika nie odrywa ode mnie oczu. Trudno mi cokolwiek wyczytać z jej wyrazu twarzy. Jej wzrok powoli sunie wzdłuż mojego ciała, dłużej zatrzymując się na górnej części. Przygryzam wewnętrzną część policzka ze zdenerwowania. Ciągle noszę bluzy Szymona i jakimś cudem nie ma nic przeciwko.

– Przekażę mu, że byłaś, dobrze? – wyduszam z siebie, próbując nadrobić uśmiechem.

Nagle między nami pojawia się Tara. Macha energicznie ogonem, wsuwając pysk w dłonie uradowanej Bereniki.

– Cześć, piękna!

Patrzę na ten obrazek, mając bardzo mieszane uczucia. Pies ją lubi, więc musi być w porządku. Nie mam żadnego powodu, aby nie darzyć jej sympatią.

Berenika podnosi na mnie wzrok i uśmiecha się przepraszająco.

– Kim jesteś?

W moim gardle pojawia się gula.

– Koleżanką – odpowiadam krótko. – Tymczasowo zatrzymałam się u Szymona.

– Problemy? – pyta, mrużąc podejrzliwie oczy.

Kiwam powoli głową.

– Skomplikowana sprawa.

– No cóż, bywa i tak. – Uśmiecha się beztrosko. – Proponowałam Szymonowi opiekę nad Tarą podczas jego nieobecności, ale nic nie wspominał o tobie. Pewnie chciał uszanować twoją prywatność, co świetnie rozumiem. Sama nie byłabym zadowolona, gdyby ktoś rozpowiadał o moich problemach na lewo i prawo. – Wzrusza ramionami. – Przynajmniej Tara ma towarzystwo. – Pochyla się nad psem. – Prawda, piękna?

Przełykam z trudem ślinę, zaciskając palce na klamce. Dlaczego ta dziewczyna nie chce odejść? Jeszcze nigdy nie uczestniczyłam w równie niekomfortowej rozmowie. Berenika nie uznaje żadnych granic. Traktuje mnie jak koleżankę, którą nie jestem, bo nawet się nie znamy. Sprawia wrażenie miłej, ale nic więcej.

– Wybacz! – mówi nagle, odsuwając się od psa. – Uwielbiam Tarę i ona chyba mnie też, co nie? – Nie czeka na moją odpowiedź, tylko macha niedbale dłonią. – Ale nieważne! Pójdę już, bo niepotrzebnie zabieram ci czas, skoro Szymona i tak nie ma. – Uśmiecha się ciepło. – Miło było cię poznać. Trzymam kciuki za rozwiązanie wszystkich problemów. – Poprawia długie włosy wystające z czapki. – Cześć.

– Dzięki. – Wysilam się na uśmiech. – Cześć.

Ledwo się odwraca do mnie plecami, a ja od razu zamykam drzwi i wypuszczam głośno powietrze z płuc, dalej nie wierząc w to, co się właśnie wydarzyło.

Zerkam w dół, na bluzę Szymona i dopadają mnie wyrzuty sumienia. Nie czuję się najlepiej, dlatego idę do łazienki. Przyglądam się swojej bladej twarzy i podkrążonym oczom. Nie wyglądam jak konkurencja, którą powinno się przejmować. Niby mogę odetchnąć z ulgą, ale z jakiegoś cholernego powodu nie potrafię.

Może po prostu wyobrażam sobie za dużo, a Szymon jest zwyczajnie miły? Może sam ma wyrzuty sumienia z powodu przeszłości i właśnie teraz próbuje się ich pozbyć? Może cały czas czuję na sobie jego spojrzenie, bo sprawdza, czy już mi lepiej? Może odlicza czas do mojej wyprowadzki?

W moich oczach stają łzy. Łapię za brzegi bluzy i szybko się jej pozbywam. Wrzucam ją do pralki. Opieram dłonie o umywalkę i pochylam nisko głowę.

Co ja sobie w ogóle myślałam? Dlaczego przyjechałam do chłopaka, który ma swoje życie? Wyrzucił mnie z niego dwa lata temu. Niepotrzebnie tu wracałam. Niepotrzebnie się łudziłam.

Nie skleję swojego serca przy facecie, który sam mi je złamał. To takie oczywiste!

____

Szymon

Natalia zachowuje się dziwnie. Tara chyba też to zauważa, bo uważnie obserwuje ją z fotela. Przyglądam się, jak kroi szczypiorek tępym nożem. Mam przeczucie, że nie powinienem tego komentować. Drżą jej dłonie. Zauważam gęsią skórę na odsłoniętych rękach. Dopiero teraz dociera do mnie, że nie ma na sobie jednej z mojej bluz.

– Zimno ci – mówię głośno. – Ubierz moją bluzę.

– Nie jest mi zimno.

Odchylam na chwilę głowę, bo zaczyna się robić ciekawie.

Maja się do niej odezwała? Co jej powiedziała? Oberwało mi się? Mam tyle pytań, ale wiem, że nie powinienem ich zadać, bo i tak nie usłyszę odpowiedzi.

– Coś się stało? – pytam.

Ramiona Natalii opadają nisko.

– Nie.

– To jeden z tych momentów, gdy próbujesz mnie okłamać, myśląc, że ci się to uda, tak? – Tym razem mój głos nie brzmi miło. – Nie będę potrafił ci pomóc, skoro…

Milknę, bo Natalia gwałtownie rzuca nóż i odwraca się w moją stronę.

– A kto powiedział, że oczekuję od ciebie pomocy? – pyta chłodno. – Nie mam żadnych oczekiwań wobec ciebie. – Zaciska usta. – Żadnych – podkreśla.

– Miałaś rozmawiać ze swoją przełożoną, więc podejrzewam, że nie spodobał się jej twój plan z dodatkowym urlopem, prawda?

– A któremu pracodawcy by się spodobał? – drwi, opierając jedną dłoń na biodrze. – Nie chcę o tym gadać.

Pokonuję dzielący nas dystans. Próbuje się wycofać, ale szybko obejmuję ją ręką w pasie i przyciągam do siebie. Nie jestem usatysfakcjonowany, bo opiera się dłońmi o moją klatkę piersiową. Nienawidzę dystansu, który między nami tworzy.

– Co jest grane?

Nie odpowiada, więc nachylam się nad jej twarzą i wolną dłonią obejmuję jej policzek. Wpatruję się w jasnobrązowe oczy, ale tylko przez chwilę, bo mój wzrok przyciągają lekko rozchylone usta. Czuję przyjemny dreszcz przebiegający wzdłuż moich pleców. Wystarczy, że pochylę się jeszcze trochę i wreszcie…

– Szymon – szepcze Natalia, napierając dłońmi na moją klatkę piersiową.

Dotykam kciukiem dolnej wargi, a przez moją dłoń przechodzi cholerne ciepło. Obejmuję mocniej drobne ciało i wyłączam myślenie. Nasze usta stykają się ze sobą kilka sekund później. Na początku to tylko delikatne muśnięcia, wywołujące we mnie fale gorąca – bardzo znajome i przyjemne. Tylko przy niej je czuję. Urywany oddech Natalii tylko dodatkowo mnie nakręca. Muszę to przerwać, zanim całkowicie stracę kontrolę. Opieram swoje czoło o jej i biorę głęboki wdech.

Natalia jest w szoku, ale to ona jako pierwsza dochodzi do siebie. Wyplątuje się z moich objęć, a po jej policzkach zaczynają płynąć łzy. Jestem zdezorientowany.

– Czyli o to chodzi, tak? – pyta płaczliwym tonem. – Zmniejszasz dystans, bo chcesz, żebym znowu wskoczyła ci do łóżka?

Nie potrafię wydusić z siebie słowa.

– Wiesz, co? Nie musisz nawet odpowiadać! – Łapie się za włosy. – Czego ja się po tobie spodziewałam? Minimalnego zrozumienia? Spokoju? Może odrobiny wyrzutów sumienia? – Kręci energicznie głową. – Ale ty się jednak wcale nie zmieniłeś. Wykorzystujesz każdą okazję, żeby dostać to, co chcesz!

Chcę coś powiedzieć, ale mi nie pozwala.

– Jestem głupia. Głupia i naiwna. – Ociera dłonią łzy. – Poprosiłam o pomoc faceta, któremu nigdy na mnie nie zależało. Gdyby było inaczej, pewnie nie próbowałby tanich, flirciarskich sztuczek, żeby mnie znowu uwieść! – Śmieje się histerycznie. – Boże, jestem taka naiwna!

Podchodzę bliżej, ale mi ucieka.

– Wyprowadzam się stąd – mówi głośno i idzie do łazienki.

Oszołomiony, nie potrafię się ruszyć. Nie wiem, co tu właściwie zaszło. Chciałem ją tylko pocałować i to zrobiłem. Nic więcej. Nawe nie pomyślałem, żebyśmy… Biorę głęboki wdech i obejmuję wzrokiem całe mieszkanie.

To ponad moje siły.

Natalia wraca, trzymając w rękach swoje kosmetyki. Rzuca je na fotel, a potem wyciąga torbę spod stolika i zaczyna wrzucać do niej swoje ubrania oraz inne rzeczy. Jej ruchy są chaotyczne. Co chwilę zakłada pojedyncze kosmyki włosów za ucho i nie przestaje płakać.

– Czy mogę wiedzieć, co tu się właściwie stało?

Nie uzyskuję żadnej odpowiedzi, dlatego zaciskam zęby.

– Możemy porozmawiać?

Znowu cisza.

Przecieram twarz dłońmi, bo na taki obrót wydarzeń nie byłem przygotowany. Co się stało, że Natalia zareagowała tak gwałtownie?

Nagle mnie mija, więc wyciągam szybko rękę i łapię ją za łokieć. Torba upada u naszych stóp.

– Możemy o tym porozmawiać? – naciskam.

Wyrywa się, dlatego wzmacniam uścisk.

– O czym niby chcesz rozmawiać? – pyta ostro. – O tym, co zrobiłbyś ze mną w łóżku? Co by mi się podobało? A może nauczyłeś się czegoś nowego, bo na pewno nie byłeś zbyt długo sam?

Zgrzytam zębami.

– Możesz się uspokoić? – cedzę.

– Dlaczego? – Wzrusza ramionami. – Bo pierwszy raz w życiu jestem na ciebie wściekła i nie ukrywam tego?!

– Tylko cię pocałowałem!

– Gdy byłam z Łukaszem, też mnie TYLKO całowałeś.

Przeklinam w duchu.

– Już zapomniałaś, jak wdrapałaś się na moje kolana po jednej z waszych kłótni? Nie miałaś problemów, żeby zrzucić z siebie ciuchy i próbować mnie uwieść!

Prycha.

– A miałeś coś przeciwko? Bo nie przypominam sobie, żebyś oponował.

Pociągam ją gwałtownie za łokieć. Teraz prawie stykamy się nosami.

– Do czego zmierzasz?

Odwraca wzrok.

– Natalia – warczę. Łapię ją za podbródek i zmuszam, aby na mnie popatrzyła. – Nie wyjdziesz stąd, dopóki nie dowiem się, dlaczego tak się zachowujesz.

– A obchodzi cię to w ogóle?

– Natalia!

– Masz dziewczynę, a przystawiasz się do mnie!

Jej słowa tak bardzo wytrącają mnie z równowagi, że nie oponuję, gdy bez problemu uwalnia się z uścisku i odsuwa na bezpieczną odległość. Mrugam nerwowo, bo teraz to już całkowicie nic z tego nie rozumiem.

– Mam dziewczynę? – powtarzam wolno. – Dziewczynę?

– Czy mówi ci coś imię: Berenika? – rzuca chłodno.

Zaciskam mocno powieki, bo wzbiera we mnie gniew.

– Powiedziała ci, że jesteśmy razem? – podnoszę głos.

– Powiedziała, że się spotykacie.

Kręcę głową z niedowierzaniem.

– I jej uwierzyłaś, tak? – warczę. – Uwierzyłaś przypadkowej dziewczynie, którą pierwszy raz widziałaś na oczy?

– Ale to przecież w twoim stylu!

Teraz jestem wkurwiony, chociaż wiem, że moje wkurwienie w niczym nam nie pomoże. Jeśli któreś zaraz się nie uspokoi, nie dojdziemy do porozumienia.

Opuszczam ramiona.

– Nie mogłaś po prostu zapytać? – pytam spokojniejszym tonem. – Wtedy usłyszałabyś, że ta dziewczyna się na mnie uwzięła i nie rozumie słowa „nie”. Chodzi za mną, ciągle próbuje zaprosić na randkę i nawet przekupuje Tarę cholerną kiełbasą!

Natalia nie wygląda na przekonaną.

– Dlaczego mam ci wierzyć?

– A dlaczego nie? – Wzdycham cicho. – Wmówiłem jej, że nie jestem zainteresowany żadną dziewczyną, dlatego pewnie uznała cię za konkurencję.

Przygryza wargę.

– Którą nie jestem – mówi pod nosem.

– Masz rację, nie jesteś – przyznaję.

Widzę, że Natalia zamyka oczy i próbuje odwrócić się do mnie plecami. Robię krok w jej stroną i ponownie chwytam za łokieć. Patrzę na prawy profil, nie czując się zbyt dobrze z myślą, że płacze przeze mnie.

– To był tylko pocałunek. Jeden, krótki pocałunek – wyjaśniam szeptem. – Przepraszam, jeśli cię zraniłem, bo nie zamierzałem. Ani teraz, ani… wtedy. – Na chwilę zapada między nami cisza. Natalia pociąga nosem, a z jej oczu nie przestają płynąć łzy. – Chciałem tylko, żebyś była szczęśliwa. – Biorę oddech. – Ze mną byś nie była – dodaję ciszej.

Powoli obraca głowę i nasze spojrzenia spotykają się ze sobą. Zauważam, jak drży jej dolna warga.

– Zdecydowałeś za mnie?

W jej głosie słyszę ból pomieszany z rozczarowaniem.

– Nie miałem innego wyboru.

Kiwa głową, chociaż nie wygląda, jakby cokolwiek rozumiała. Chcę się odezwać, spróbować wytłumaczyć swoje idiotyczne zachowanie, ale brakuje mi słów.

– Zostaniesz? – pytam nieśmiało.

– Nie mogę. – Odsuwa się. Tym razem puszczam jej łokieć. – A tym bardziej po tym, co teraz usłyszałam. Nawet nie chcę się nad tym zastanawiać, bo nie miałeś żadnego, cholernego prawa zadecydować za mnie. – Zaciska usta. – Kochałam cię, wiesz? Naprawdę cię kochałam, a tym mnie odrzuciłeś, nie podając nawet konkretnego powodu. Miałam cię nie zmieniać i nie zmieniłam, dlatego nie rozumiem…

– Ale ty się zmieniłaś – przerywam jej. – Nasz związek cię wykańczał.

Jej oczy robią się ogromne.

– Czyli jednak byliśmy w związku?

Marszczę brwi.

– Oczywiście, że tak.

Natalia opuszcza wzrok na moją koszulkę i przeczesuje dłonią włosy. Cała drży. Chcę ją przytulić, ale to nie jest odpowiedni moment. Już nigdy takiego nie będzie, bo za parę minut wyjdzie z tego mieszkania i nie wróci.

– Wiesz, że to niczego nie zmienia? – odzywa się po chwili, podnosząc na mnie wzrok. – Dalej kocham Kubę. – Bierze głęboki wdech. – Mam wyrzuty sumienia za każdym razem, gdy mnie przytulasz, a po dzisiaj… – Przymyka powieki i po krótkiej chwili je unosi. – Przepraszam. Nie powinnam tu przyjeżdżać i prosić cię o pomoc. To nie był dobry pomysł.

– Uważam inaczej.

– Nie rozmawiajmy już o… nas – prosi. – Czuję się cholernie przytłoczona i nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć. Byłam wściekła, bo myślałam, że zdradzasz swoją dziewczynę. Nie sądziłam, że… – Cofa się. – Nieważne. Pójdę już.

Kiwam głową, bo nie stać mnie na więcej.

Obserwuję, jak Natalia ubiera się ciepło, zakłada buty, a na koniec sprawdza zawartość torby. Moje serce bije mocno i tęsknie. Widzę ją ostatni raz. Za chwilę zniknie.

Nie żegnamy się. Ona po prostu otwiera drzwi i wychodzi.

elorence

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 4368 słów i 25997 znaków.

3 komentarze

 
  • Aneczka42

    Matko niech Szymon wreszcie wszystko powie Natalii...co czuje i co czuł wtedy... a berenika na księżyc 😈😃 i tak mnie denerwują jej przyjaciele... za bardzo się wtrącają i mam nadzieje ze Natalia wreszcie tupnie noga!
    Kurcze i teraz cały tydzień czekania na kolejny rozdział...:(

  • elorence

    @Aneczka42 niestety, może będzie trzeba czekać dłużej, bo dopadła mnie alergia kontaktowa i mam spuchnięte dłonie. Z ledwością piszę na klawiaturze 😭  
    Tak, Berenika na księżyc ❤😂

  • Aneczka42

    @elorence szybkiego powrotu do zdrowia❤️

  • elorence

    @Aneczka42 dziękuję ❤

  • Convallaria

    Ja mam jeszcze taką nadzieję, że Szymon za nią poleci i będzie prosił by wróciła do mieszkania i do jego życia.

  • elorence

    @Convallaria być może, być może 😎❤

  • NelaMotylek

    Jeśli chodzi o rozmowę Szymona z Krzyśkiem to widzę, że myślimy dokładnie tak samo i mamy takie samo zdanie na ich temat.

    O Berenice w ogóle nie będę się wypowiadać... Chyba, że ktoś mi patelnię pożyczy, to chętnie wykorzystam 😉

    Na fbu pisałaś, że jesteś ciekawa naszej reakcji na końcówkę. Powiem Ci, że prawie się poryczałam. Chwyciłaś mnie za serce całą tą rozmową, a zakończenie to po prostu... brak mi słów. Cierpię razem z Szymonem... Przeczytałam ten fragment już z kilka razy i cały czas siedzi mi to w głowie. Pochłonęła mnie ta historia i tak bardzo chcę już kolejną część.  

    ❤️❤️❤️

  • elorence

    @NelaMotylek z jednej strony cieszę się, że rozdział wzbudził tyle emocji, ale z drugiej... nie chcę, żeby czytelnicy płakali albo byli smutni - paradoks.  

    Oni wszyscy cierpią :( Jestem naprawdę bardzo empatyczną autorką 😅

    Dziękuję za cudowne słowa! ❤❤❤ Bardzo podnoszą mnie na duchu!

  • NelaMotylek

    @elorence Może to i paradoks ale gdybyś nie potrafiła słowami spisanymi w dobrą historię wzbudzić w czytelniku jakichkolwiek emocji, to nie byłoby nas tutaj. O to w tym wszystkich chodzi, aby czytelnik śmiał się do łez (jak np. w rozmowach na czacie w Perseidzie), bał się lub był zszokowany (jak np. momentami w Śnieżce), a przede wszystkim wzruszał (jak w tej historii). Emocje są najważniejsze. Kocham książki, w których jest dużo emocji, gdy nie wiesz, jak skończy się historia, gdy tak bardzo przeżywa się wszystko to, co główni bohaterowie. Dlatego tak bardzo lubię Twoje opowiadania. No i jeszcze za styl pisania 😉

    P. S. Szybkiego powrotu do zdrowia. Tęsknimy ❤️❤️❤️

  • elorence

    @NelaMotylek nawet nie wiem, co mam odpowiedzieć na ten komentarz. Bardzo, bardzo dziękuję ❤❤❤ Bardzo się cieszę, że tutaj jesteś i znajdziesz emocje w moich opowiadań!

    Powoli zacznę dzisiaj coś pisać, ale nic nie obiecuję, bo alergia tylko trochę odpuściła :(  

    Mam wspaniałych czytelników! ❤❤❤