Uzależniona od adrenaliny 2 - rozdział 16

Uzależniona od adrenaliny 2 - rozdział 16Nie wierzę, że to już koniec miesiąca miodowego i musimy wracać do domu. Te dwa tygodnie spędzone w siodle motocykla dały mi nieźle w kość. Bolące ramię – pozostałość z podstawówki i ciężkich plecaków niestety potwornie bolało. Jakoś dam radę to wytrzymać, Mateusz działa na mnie jak środek przeciwbólowy, jego dotyk koi i uspokaja. Każda noc z nim jest jak marzenie, na samo wspomnienie czuję dreszcz na plecach. Ehh koniec tego dobrego. Dzisiaj się pakujemy a jutro rano wyjeżdżamy. Nie chcę opuszczać tego miejsca, zostawię tu zbyt wiele wspomnień. Kiedyś na pewno tu wrócę. Poczułam jego ręce na sobie. Przymknęłam oczy. Po policzku popłynęła samotna łza. Pytam co się stało, patrzył w oczy. Nie odpowiadałam. Przybliżyłam się i pocałowałam go. Nie wie nawet jak jestem szczęśliwa że jest przy mnie, że mnie kocha. Całowałam go jakby miał się skończyć świat. Chciałam w tym jednym pocałunku przekazać wszystko co do niego czuję. Mąż przyciągnął mnie jeszcze bliżej i podniósł. Oplotłam go nogami, ręce zatopiły się w jego włosach o barwie piór kruka. Poczułam na plecach chłód ściany. Nie spieszyliśmy się. Ta chwila była nasza. Przerwałam pocałunek. Jego spojrzenie było pełne pytań. Wzrokiem kazałam mu iść za sobą. Wybiegłam przed dom i ruszyłam w stronę lasu. Nie miałam butów. Czułam ziemię pod nogami. Nie zatrzymywałam się. Nie oglądałam za siebie. Wiedziałam, że jest za mną. Wbiegłam na pustą przestrzeń. Klif. Środek nocy. Księżyc oświetlający wszystko. I one. Wilki. Patrzyły na mnie. Gdy przechodziłam między nimi odsuwały się na bok. Usłyszałam szelest. Mateusz stał na skraju lasu. Był przerażony. Wilki to wyczuły i ruszyły w jego stronę. Jedno moje słowo i stanęły jak wmurowane w ziemię by następnie zniknąć w mroku. Podeszłam do Matiego. Przytulał mnie jakbym miała przed chwilą zginąć.
M – Tak się bałem. One mogły cię przecież zabić. Dlaczego to zrobiłaś?  
K – Ehh prawda jest taka, że przychodzę do tego miejsca od dłuższego czasu. Kiedyś po prostu otworzyłam oczy i one były wokół mnie. Po prostu były. Chciałam pokazać ci to miejsce. Nie wiedziałam, że tak zareagują.
M – To są dzikie zwierzęta! Mogły cię zabić bez większego wysiłku, a ty tak po prostu sobie wśród nich siedziałaś? Mądra ty jesteś? Ehh nie ważne. Tak się bałem…
K – Już spokojnie nic mi nie jest. Ufam im. Chodź.
Wyciągnęłam do niego rękę. Złapał ją i dał się wyprowadzić z ciemności. Księżyc nas oświetlał. Odwróciłam się tyłem do niego i usiadłam na brzegu. Patrzyłam w niebo. Mateusz usiadł obok mnie. Poczułam jego rękę na talii.
K – Teraz słuchaj.
Naśladując wilka zawyłam do nieba. Po chwili dziesiątki głosów odezwały się wokół nas. To było takie nierealne. Znów spojrzałam na męża z uśmiechem. Był w szoku. Patrzył na mnie trochę jak na opętaną.
M – Twoje oczy… są czarne.
Mrugnęłam kilka razy usiłując przywrócić im poprzednią barwę. Chyba się udało. Chwilę siedzieliśmy w ciszy podziwiając niebo.
[Oczami Mateusza]
Patrzyła w gwiazdy jak zaczarowana. To jej świat. Chciałbym umieć w pełni ją zrozumieć. Wiem, że to pojawiło się 10 lat temu, kiedy była samotna. Chodziła do lasu dniami i nocami. Nie wiem jak ona to potrafi. Wilki nawet nie spojrzały na nią jak na ofiarę. Patrzyły na nią… jak na swoją. Z szacunkiem. Nie rozumiem tego. Trochę się jej takiej boję, ale kocham ją i akceptuję to. Niech tylko na siebie uważa.
Odgarnąłem kosmyk blond włosów ukochanej i szepnąłem jej do ucha:
M – Może dokończymy to co zaczęliśmy w domu?
Nie czekałem na odpowiedź. Gdy tylko odwróciła głowę w moją stronę wpiłem się w jej wargi. Od razu oddała pocałunek. Położyłem ją na ziemi obok siebie. Jedną ręką podpierałem się obok głowy Kamili a drugą położyłem na jej udzie. Uśmiechnęła się. Całowałem ją po szyi i wracałem do ust. Nie potrzebowaliśmy niczego więcej. Ostatni raz delikatnie musnąłem jej wargi i spojrzałem w oczy. Już niebieskie jak letnie niebo.  
K – Kocham cię.
M – Ja ciebie też. Chodź, wracajmy do domu. Jutro czeka nas długa droga.
Trzymając się za ręce wróciliśmy do domu i po przygotowaniu ostatnich rzeczy na jutro poszliśmy spać.

[Oczami Kamili]
Jechałam na R1, a Mati na TZR zaraz za mną. Mimo że nie mam prawka na takie pojemności pozwolił mi przez kilka kilometrów na niej pojeździć. W pewnej chwili drogi opustoszały, ludzie, ze względu na porę obiadową, wyparowali z ulic. Po drodze jechały pojedyncze auta. Postanowiłam to wykorzystać i postawiłam Yamahe na koło. Jechałam sporo ponad 100km/h. Mateusz został w tyle. Przejeżdżałam przez skrzyżowanie. Było zielone. Nagle po prawej stronie zobaczyłam auto jadące prosto na mnie…
M – Kamila obudź się! Kochanie wstawaj!
Obudziłam się przerażona i zalana łzami. Od razu przytuliłam się do męża.
M – Ciii spokojnie. Co ci się śniło? Krzyczałaś przez sen.
Streściłam mu koszmar, a następnie znowu się rozpłakałam. Bałam się. Nie wiedziałam co robić. Mati usiłował mnie uspokoić. Na darmo. Ukochany podniósł mnie i zaczął gdzieś prowadzić. Łzy nie pozwalały mi zobaczyć gdzie idę. Zeszliśmy ze schodów. Po chwili poczułam znajomy zapach. Mateusz wziął mnie na ręce. Poczułam, że coś pode mną jest. Pod rękami poczułam chłodny metal. Tezia. Odpalił ją. Czułam jak silnik pracuje. Słyszałam ten dźwięk. Tak bardzo znany. Przytuliłam się do niej. Serce biło zgodnie z obrotami. Otarłam łzy i położyłam rękę na manetce. Dźwięk odciny przeszył garaż. Na twarzy powoli pojawiał się uśmiech. Mąż stał obok i mi się przyglądał. Wzrok miał zamglony, jakby się zamyślił. Zobaczyłam jak wychodzi. Już miałam iść za nim, ale ujrzałam jak wraca z kaskami w ręce. Jego zielone oczy niepewnie spoglądały w moją stronę, na twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Zsiadłam z Tezi i zgasiłam silnik. Echo rozchodziło się wokoło i powoli cichło. Podeszłam do Mateusza i pocałowałam go delikatnie w policzek.
K – Dziękuję. Odłóż kaski, niedługo się najeździmy. Teraz chcę po prostu być obok ciebie.
M – Dobrze.
Mati położył kaski na półce. Gdy się odwrócił mnie już nie było. Postanowiłam się z nim podroczyć. Schowałam się w ogrodzie pomiędzy drzewami. Położyłam się na hamaku i czekałam. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.  

[Oczami Mateusza]
Nagle zniknęła. Szukałem jej wszędzie. W kuchni, salonie, łazienkach… Wszędzie pusto. W końcu wybiegłem do ogrodu. Nawet nie wie jaką wtedy ulgę poczułem. Już zasnęła. Uśmiechnąłem się w duchu. Wyglądała tak niewinnie. Anioł. I do tego mój. Na zawsze. Nie mogłem się powstrzymać. Pocałowałem ją. Na początku była zaskoczona. Gdy zauważyła, że to ja oddała pocałunek. Poczułem jak kładzie mi zimne dłonie na karku. Pragnąłem jej. Ciągle. Chcę ją. Teraz. Cały dzień kusiła mnie, nie wytrzymam dłużej. Objąłem ją i przyciągnąłem bliżej siebie. Wyczuła o co mi chodzi. Próbowała się odsunąć. Nie pozwoliłem jej, pogłębiłem pocałunek. Przestała się opierać. Przejechałem dłońmi po plecach. Zadrżała. Powoli rozbieraliśmy się wzajemnie. Poczułem jak przejeżdża paznokciami po moim karku. Moja. Tylko to słowo słyszałem w głowie. Całowałem ją po szyi, schodziłem coraz niżej. Zostawiłem malinkę na obojczyku. Chciała więcej. Serce biło mi jak oszalałe. Za każdym razem czuję się jakby to był nasz pierwszy raz. Jakbym dopiero co uzyskał pozwolenie na ten dotyk, na zabranie jednej z najważniejszych rzeczy w jej życiu. Była obdarta ze swojej upartości, tak naprawdę nie jest taka harda. Przy mnie jest porcelanową lalką. Taka delikatna. Nie chcę, żeby kiedykolwiek się potłukła, żeby jakakolwiek rysa powstała na jej szklanym sercu. Będę ją przed tym chronić ze wszystkich sił. Do końca świata i jeszcze dłużej.


____________________________________________
Wracam do dłuuuuuuugiej przerwie ;) leżenie w szpitalu obudziło wenę. Oceny zostawcie w komentarzach

Yamaha

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1557 słów i 8301 znaków.

7 komentarzy

 
  • lokikoki

    Kiedy kolejna <3

  • Misiaa14

    Piękne ♡

  • an

    super. życzę dużo zdrowia

  • Imperius

    Zaniemówiłam. Po prostu KOCHAM to opowiadanie! Życzę dużo weny i jeszcze więcej zdrówka ;)

  • cukiereczek1

    Rewelacyjna część:) czekam na kolejną:)

  • ❤czarnadama❤

    Aaa nie mogłam się doczekać  :lol2: cieszę się że nareszcie odzyskałaś wene  :kiss:  cześć świetna :rotfl:  a można wiedzieć co się stało że byłaś w szpitalu??  :sad:

  • Yamaha

    @❤czarnadama❤ kamienie w nerkach mnie pokonały

  • Tosia12283

    Super :)