To na Ciebie czekałem cz. 63

Nikola siedziała w uczelnianym bufecie w towarzystwie Wojtka. Opierając się na stoliku mięła w dłoni papierową serwetkę. Jej oczy były mętne od nadmiaru smutku. To już kolejny tydzień tego stanu.

Wojtek wpatrywał się w nią i nie potrafił przejść obok tego widoku obojętnie. Odczuwał każdą z jej emocji, które łączyły się z tymi, które towarzyszyły jemu samemu.

To nie tak miało być, to nie tak miało wyglądać. On przecież nie miał nic czuć. Miał być, trwać obok ale nie angażować w to żadnych emocji. Ale wszystko się skomplikowało do tego stopnia, że poczuł się uwięziony. Nie mógł się z tego wycofać i zrezygnować ze znajomości z nią, ale na nic więcej liczyć też nie mógł.

Zresztą nawet gdyby zdobył się na zerwanie kontaktu z Nikolą ciągle natykałby się na nią i na fragmenty jej życia. W końcu jego przyjaciółka jest siostrą człowieka, któremu Nikola oddała swoje serce.

Nigdy w najśmielszych snach nie podejrzewał, że znajdzie się w takim położeniu. Powoli zaczynał gubić się w tym wszystkim. Robił rzeczy, których normalnie by nie zrobił, ale teraz miał wrażenie jakby działał wbrew sobie. Jakby te wszystkie decyzje podejmował ktoś inny.

Odkąd dowiedział się o ciąży Nikoli, nie potrafił zrzucić z siebie tego ciężaru jaki poczuł w chwili gdy to usłyszał. To uczucie było jak jego cień, zawsze za nim. Zawsze blisko.

Gdyby mógł zrobiłby wszystko aby zaoszczędzić jej tego cierpienia, przychyliłby jej nieba, obsypałby ją złotem aby jeszcze raz zobaczyć ten uśmiech, który wprawiał w drżenie jego serce, ale rozumiał jej ból, bo najzwyczajniej w świecie, to tak nie działało.

Przez chwilę miał odwagę śmiało pomyśleć, że może on by potrafił, że może mógłby dać jej to szczęście, którego teraz została pozbawiona, ale gdy dotarło do niego, że dziewczyna w której się zakochał nosi pod sercem dziecko innego faceta, zrozumiał, że tak naprawdę od samego początku był na straconej pozycji.

Kiedy dowiedział się od Elizy o jej przyrodnim bracie, był stuprocentowo przekonany o tym, że powinna go poznać. Namawiał ją do tego.

Ale teraz gdy patrzył na przygnębioną twarz Nikoli, zaczynał tego żałować. Może lepiej by było jakby Eliza nigdy się o tym nie dowiedziała. Jakby nie miała styczności z tym człowiekiem. Chociaż Grzegorz nie był temu winien, jednak Wojtek nie potrafił o nim dobrze myśleć. Był do niego uprzedzony mimo tego, że Grzegorz w tym wszystkim był ofiarą, a nie katem.

Nie potrafił logicznie wytłumaczyć tego co czuł, ale ze zrozumiałych przyczyn nie pałał do Grześka sympatią i chyba dlatego nie powiedział Elizie o ciąży Nikoli. Był niemal pewien, że dziewczyna od razu powiedziałaby o tym samemu zainteresowanemu, pewnie namawiałaby go do walki. A jego powrotu nie zniósłby, choć cierpienia Nikoli też znieść nie może.

Zapętlał się w swoich myślach, gubił w uczuciach, błądził między prawdą, a jej brakiem. I choć wiedział, że mało kto z tego wyjdzie bez szwanku, nie potrafił się już wycofać.

Do stolika dosiadły się dziewczyny. Kinga usiadła najbliżej Nikoli i objęła ją ramieniem.

-Jak się czujesz?

Zanim odpowiedziała spojrzała przyjaciółce w oczy. Obie wiedziały o co, tak naprawdę zapytała. Nie wszyscy wiedzieli o stanie Nikoli, w zasadzie to tylko dziewczyny i Wojtek. Nie powiedziała nikomu więcej, bo nawet nie wiedziała jak miałaby to zrobić.

Choć jej samopoczucie fizyczne chwilowo było unormowane, nie można było tego powiedzieć o samopoczuciu psychicznym. Ono niestety było poważnie nadwyrężone.

-Chyba tak samo jak wczoraj i przedwczoraj.

Nikola przełknęła ślinę i nie mówiąc już nic więcej oparła głowę na dłoni. Jej telefon leżący na blacie stolika pomiędzy butelkami wody, a szklanką soku, wydał cichy dźwięk zwiastujący nadejście nowej wiadomości. Sięgnęła po niego, a gdy jej wzrok zatrzymał się na nieopisanym numerze poczuła rozlewające się ciepło wewnątrz. Tylko nie wiedziała czy z nadziei, że może się czegoś dowie, czy jednak ze strachu przed tym, że nie będą to dobre wieści. Wzięła głęboki wdech i otworzyła wiadomość.

"Powinnaś do niego pójść i przekonać się na własne oczy, co się z nim dzieje."

Zanim ktokolwiek zauważył jej reakcję, szybko zablokowała telefon i schowała go do torebki, wciskając na samo dno małej kieszonki. Znów po plecach przebiegł jej dreszcz strachu, który nie opuszczał jej od kilku dni, kiedy to dostała pierwszą wiadomość. Wokół niej było zdecydowanie za dużo wątpliwości, a stanowczo za mało pewników.

Kim był ten człowiek? Czego od niej chciał i czym tak naprawdę kierował się, pisząc do niej? Czy chciał udowodnić jej, że Grzesiek odszedł od niej po to aby zacząć na nowo żyć, a ona musiała zobaczyć to na własne oczy aby uwierzyć, czy może wręcz przeciwnie? Może on też mimo swojej decyzji, nie radził sobie z rozstaniem. Może kimkolwiek jest ten człowiek, który ukrywa się za nieznanym numerem, chce im pokazać, że oni wciąż mogą, że jeszcze mają szansę?

Biła się z myślami, zupełnie nie wiedziała co powinna zrobić. Czy oddać w obce ręce resztki swojego istnienia, powierzyć swoją nadzieję komuś kto z jakiegoś powodu wmieszał się w tą sprawę, czy może zrezygnować, poddać się rzeczywistości i skupić się na tym, co teraz jest dla niej najważniejsze.

Choć niestety, to co było najważniejsze nierozerwalnie łączyło się z tym, co właśnie utraciła. Zupełnie nie wiedziała co powinna zrobić. Ale tak naprawdę każda decyzja jaką podjęła, bądź podejmie prędzej czy później zaprowadzi ją do Grzegorza.

Chciała go zobaczyć, to było oczywiste, zwłaszcza, że on odszedł tak szybko, bez podania żadnego konkretnego powodu, bez wyjaśnienia swojej decyzji, bo tego co usłyszała od niego na odchodne, nie przyjmowała do wiadomości. I mimo ich ostatniej rozmowy, po której powtarzała sobie, że nic już od niego nie chce, nie potrafiła o nim nie myśleć. A gdzieś na dnie serca tliła się nadzieja, że to tylko zły sen, który rozmyje się w pierwszych promieniach porannego słońca.

Z całych sił starała się zignorować swój telefon. Ale te kilka wiadomości, które dostała uparcie migały jej przed oczami.

Mogła zadzwonić na ten numer, ale nie miała odwagi. Bała się, że ten ktoś zignoruje ją, po tym jak skutecznie rozbudził jej ciekawość, albo co gorsza, że powie jej coś czego słyszeć nie chciała.

Ale gdy trzy godziny później, otoczona przyjaciółmi wychodziła z uczelni, już podjęła decyzję. Choć jeszcze się do tego nie przyznała, wiedziała co zrobi. Nie miała już nic do stracenia, a teraz przynajmniej miała szansę, że zrozumie o co w całym tym zamieszaniu chodzi.

-Kinga - dotknęła ramienia przyjaciółki, zwalniając nieco. Odczekała aż znajdą się w tyle i dopiero wtedy się odezwała. - Wrócę później. - jej głos nie różnił się wiele od szeptu.

Gdy zielone oczy przyjaciółki wpatrywały się w nią, próbując zrozumieć co zamierza zrobić, szybko dodała. - Muszę coś załatwić.

-Co?

Otworzyła usta aby coś powiedzieć, ale zaraz je zamknęła, bo w głowie nie miała nic więcej prócz pustki.

-Chcesz abym poszła z tobą?

Właśnie za to ją kochała. Chociaż popełniałaby głupstwo za głupstwem, Kinga będzie stała za nią murem. Będzie wsparciem i ostoją dla jej skołatanych nerwów.

Pokręciła głową, bojąc się, że gdy się odezwie z jej oczu popłynął łzy.

-Tylko nie zrób nic głupiego. Pamiętaj, że.. - zamilkła, ale ta cisza pełna była napięcia i niewypowiedzianej troski.

-Pamiętam. - uspokoiła ją. - Wrócę na kolację. Obiecuję.

-Dzwoń gdybyś mnie potrzebowała.

-Jasne. Dziękuję. - pocałowała ją w policzek i żegnając się z resztą, odeszła w przeciwną stronę, ignorując pytające spojrzenie Wojtka. Porozmawia z nim, ale jeszcze nie dziś.

                                           ***

    Grzegorz już od trzech dni gościł Elizę. Na początku bardzo mu to pomagało, bo swoją obecnością odwracała jego uwagę od tego ciągłego rozmyślania. Niestety ten stan względnego spokoju nie trwał długo.
Szybko się przyzwyczaił do niej, a jego wyczerpany umysł znalazł sposób jak obejść różne przeszkody i uderzyć go tam, gdzie bolało najbardziej. Sam sobie robił krzywdę, ale nie miał nad tym takiej kontroli aby to powstrzymać.

Od ich ostatniego spotkania, jego ból się nasilił. A słowa, które do niego skierowała na odchodne, brzęczały mu w głowie raz za razem. Były niczym kolczasta piłeczka, która non stop odbijana w sercu, wbijała się w ciało i zadawała ból, zostawiała ślady.

Powinien wychodzić z domu, skupić się na pracy, zająć czymś umysł, ale jedyne co robił to kręcił się tylko smętnie po domu z papierosem w jednej dłoni i szklanką alkoholu, która częściej stawała się pusta, niż pozostawała pełna, w drugiej.

Cierpiał, to było oczywiste. A jego zbolałe oczy były bez życia, bez tej iskry, która jeszcze nie tak dawno je rozświetlała. Miał wrażenie jakby uszło z niego życie. Teraz gdy już jej nie było, po upływie wielu dni bez wyrazu i niezliczonych bezsennych nocy, które ciągnęły się w nieskończoność, nie był już tak pewny słuszności swojej decyzji. Odchodząc od niej był przekonany o tym, że czas uleczy jego rany, niestety nigdy wcześniej bardziej się nie mylił.

Odszedł aby ją chronić, odszedł bo wtedy wydawało mu się, że w taki sposób zaoszczędzi jej cierpienia, które mogło by ją złamać. A nikt nie zasługiwał na normalne i spokojne życie, tak jak ona. Bał się tej odrazy, którą mógł ujrzeć w jej oczach na wieści, które powinien był jej przekazać. Sto razy bardziej wolał aby go znienawidziła za porzucenie jej, niż poczuła odrazę za to co zrobił jego ojciec. Nierozsądnym było to, że wziął na siebie wszystkie jego winy. Uważał, że jego ukochana posądzałaby o kłamstwo nikogo innego jak właśnie jego.

Eliza od kilku dni obserwowała jego kiepski stan, ale już nie mogła patrzeć na to cierpienie. Różnymi sposobami próbowała go wyciągnąć z tego emocjonalnego dołka ale szybko zrozumiała że nie to najmniejszego sensu. Nie da się pomóc komuś kto tej pomocy nie chce. Patrzyła tylko w milczeniu na niego i przeżywała jego własną klęskę razem z nim.

Było piątkowe popołudnie, gdy znów siedział na balkonie i palił jednego papierosa za drugim. Na parapecie stał kubek po kawie, a na małym stoliku obok popielniczki, niska szklanka po bursztynowym alkoholu. W dłoni trzymał dopiero co otwartą butelkę piwa.

Eliza wyszła właśnie spod prysznica, miała na sobie krótkie spodenki i koszulkę na ramiączkach, w ręku trzymała ręcznik, a jej włosy były jeszcze wilgotne. Wyszła na zewnątrz i mimo dreszczu od chłodnego powietrza, jaki nią wstrząsną, usiadła na drugim fotelu i niepewnie spojrzała na brata.

-Zjesz ze mną obiad?

Grzegorz nie otworzył nawet ust. Pokręcił tylko głową zaciskając dłoń na szklanej butelce.

-Grzesiek, tak nie można. Musisz coś jeść. Śniadania też nie zjadłeś, tylko palisz i pijesz na zmianę, jak nie kawę, to tą ohydną whisky.

-Wiesz, że mi też nie smakuje? - powiedział zachrypniętym głosem. - A poza tym teraz przerzucam się na piwo, ta ohydna whisky się skończyła.

-To po co pijesz? Zrób coś z tym. Zrób coś ze sobą. Mogłeś jej powiedzieć, może inaczej to wszystko by się wtedy ułożyło.

-Jak inaczej? Jakie to miało by znaczenie? Przecież i tak jesteśmy rodzeństwem i tak.

-A może nie? Może to jest jakaś koszmarna pomyłka? Może w laboratorium ktoś pomylił próbki, takie rzeczy się zdarzają. - podniosła głos, jakby jej sprzeciw miał odmienić życia bieg.

-Oczywiście, że się zdarzają. Takie kobiety jak ona, czasem zdarzają się w czyimś życiu, po to żeby kogoś naprawić, żeby pokazać jak pięknie może być, tylko szkoda, że nie mogą zostać na zawsze.

-Nie znam jej, ale z tych strzępków waszej historii jakie dostałam, mogę wywnioskować, że..
Zamilkła w pół słowa, gdy rozbrzmiał dźwięk jego telefonu.

Ich oczy skrzyżowały się na moment. Grzesiek sięgnął po komórkę, ale gdy zauważył, że na ekranie wyświetlił się znów jakiś numer, odrzucił połączenie.

Obserwując go doszła do wniosku, że to co chciała mu powiedzieć i tak niczego nie zmieni. Na moment ukryła twarz w dłoniach.

-Sądzę, że powinieneś z nią porozmawiać. Okłamujesz ją, a ona cię kocha!

-A ty myślisz, że ja jej nie kocham? Myślisz, że mnie to wszystko bawi? Nie denerwuj mnie, dobrze? Bo zacznę żałować, że pozwoliłem ci tu zamieszkać.

-Teraz to ty się stąd mnie nie pozbędziesz, dopóki nie doprowadzisz się do ładu. - zagroziła i skrzyżowała ręce na piersi niczym mała dziewczynka.

Grzegorz spojrzał na nią spod przymrużonych powiek, zastanawiając się co powinien odpowiedzieć, ale telefon zadzwonił po raz drugi. Tym razem też odrzucił.

-Może odbierzesz? -zapytała już łagodniej,  

-Może nie. - rzucił nim na blat stolika, który wydał głośny dźwięk. Złość, którą przed chwilą wzbudziła jego siostra, zniknęła przemieniając się w nicość.

W dniu, w którym dowiedziała się o tym, że ma starszego brata, nie sądziła, że znajduje się on w krytycznym punkcie swojego życia. Poznając kogoś chyba zawsze zakładamy, że ten człowiek, który stoi przed nami, a jeszcze obcy, niepoznany, jest szczęśliwy. Nigdy nie patrzymy na niego przez pryzmat bólu, tylko przez pryzmat szczęścia, tego co jest dobre, co wywołuje uśmiech. Szczęście to nie jest miejsce docelowe. Szczęście to przejściowy stan, tylko jedna składowa naszego istnienia. Jest jeszcze cała reszta od zachwytu, przez obojętność, po rozpacz. Każdy dostaje swój pakiet w dniu narodzin i musi go wykorzystać, przejść przez to, przecierpieć to, przeżyć. Tyle, że jedni mają łatwiej bo czują wsparcie bliskich osób, inni z życiem zmagają się sami.

Grzegorz miał wsparcie swoich przyjaciół, ale jego siostra także, chciała dać mu coś od siebie. Chciała być przy nim. Pomóc mu to wszystko uporządkować. Nie mogłaby teraz wstać, odejść i nie myśleć o nim.

Ta historia, choć do pewnego czasu toczyła się poza jej życiem, teraz wysłała jej zaproszenie do uczestniczenia w niej. A odmówić nie mogła i nie tylko dlatego, że głównym bohaterem był jej brat, ale także z tego względu, że jej przyjaciel też dostał swoją rolę.

Przypomniała sobie swoje rozmowy z Wojtkiem. Wiedziała ile znaczy dla niego Nikola, wiedziała, jak bardzo chciałby być powodem jej radości w życiu, ale prawda była taka, że ona już znalazła swoje miejsce. Już odnalazła tego człowieka, który rzuciłby jej do stóp cały świat.

Otrząsnęła się z rozmyślań, kiedy Grzegorz nieco głośniej niż zamierzał, odstawił butelkę na stolik. - Piciem niczego nie załatwisz.

-Nie piciem też nie. - wzruszył ramionami.

Po raz kolejny chciała się sprzeciwić, ale wtedy rozległ się dzwonek do drzwi. Ich spojrzenia znów się skrzyżowały.

-Nie otwieraj. - powiedział oglądając się na wnętrze mieszkania.

-Nie czekasz na nikogo?

-Niby na kogo?

Rozległ się drugi dzwonek.

-A jeśli to ważne?

-Jak sobie chcesz, ale mnie nie ma. - powiedział i ostentacyjnie pociągnął spory łyk piwa prosto z butelki.

Eliza mimo wyraźnej niechęci Grześka poszła otworzyć. Pociągnęła za klamkę i stanęła oko w oko z Pawłem, który mierzył ją wzrokiem od góry do dołu. I bynajmniej nie było w nim nic przyjaznego.

-Kim ty jesteś? - już to pierwsze pytanie jakie padło z jego ust, nie zrobiło na niej dobrego wrażenia. - Co tu w ogóle robisz? Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że wy.. - machnął ręką w powietrzu, chcąc wyrazić swoje myśli.

Poczuł nieprzyjemne napięcie na myśl o tym, że Grzesiek w taki sposób mógłby radzić sobie z rozstaniem.

-Gdzie jest Grzesiek? - nie czekając na zaproszenia, wszedł do środka, nawet na nią nie patrząc.

-Może jakieś dzień dobry? - zapytała sarkastycznie.

Paweł odwrócił się gwałtownie w jej stronę jakby dopiero co ją zobaczył. Wpatrywał się w nią i zupełnie nie wiedział co ma o tym myśleć. Chyba stałby tak jeszcze gdyby nie przyszedł Grzesiek.

-Cześć. - przywitał się.

-Kim ona jest? - Kamiński w mało kulturalny sposób machnął w stronę dziewczyny, która w myślach przyłożyła mu już co najmniej cztery razy. - Nie mów, że to jest jakaś przypadkowa..

Nie dokończył bo Grzesiek mu przerwał gestem dłoni. - Uspokój się. To jest Eliza.

Na dźwięk tego imienia oczy Pawła ponownie odnalazły jej. Mierzyli się przez chwilę buntowniczo i odważnie i nie wyglądało, jakby którekolwiek z nich miało zamiar odpuścić.

-Moja siostra.

Wyraz jego twarzy zmienił się diametralnie. Wyrzucał sobie w myślach, że zachował się jak dupek, przecież gołym okiem widać jej podobieństwo do ojca. Mógł się tego domyśleć.

-Wybacz. Myślałem, że.. - podrapał się nieporadnie w czoło, spoglądając na dziewczynę spod zmarszczonych brwi.

-Coś takiego. - zakpiła. - Nie wyglądasz jakbyś myślał.

Obaj mężczyźni spojrzeli na nią zaskoczeni tymi słowami, ale ona wpatrywała się tylko w te niebieskie oczy, oczekując reakcji na swoje słowa.

Paweł poczuł się pokonany. Obejrzał się na nią jeszcze raz, a później odwrócił się do Grześka i przybierając zupełnie inny ton, zapytał:

-Rozmawiałeś z nią?

-Ty tez? - westchnął Grzesiek.

-Tak, musisz z nią porozmawiać. Bo to wszystko nie zmierza w odpowiednim kierunku. Nawet jeżeli nie możecie być razem, ona powinna znać prawdę.

Grzesiek jakby nie był tym zainteresowany, odwrócił się i wszedł do salonu. Paweł i Eliza poszli za nim.

-Jeżeli ty tego nie zrobisz, ja to zrobię za ciebie.

Na moment zapadła cisza. Grzegorz z cieniem strachu w oczach, wpatrywał się w niego.

-Nie polubiłam cię dupku - Eliza wskazała na gościa palcem, jakby to była najnormalniejsza rzecz pod słońcem - ale masz rację. Powtarzam mu to od kilku dni.

-Dupku? - Paweł ignorując ważniejszy temat, skupił się na tym jednym słowie jakim go określiła.

Grzesiek sam nie wiedział czemu, ale zaśmiał się pod nosem. Dziewczyna przewróciła oczami i już miała przystąpić do kolejnego ataku, gdy w przedpokoju rozległ się kolejny dzwonek. Wszyscy spojrzeli po sobie, ale nikt nic nie powiedział. To nieme pytanie było aż nazbyt wyraźne.

Nie zwlekając dłużej Eliza ruszyła wprost do drzwi. Nie spoglądając w judasza otworzyła je i na chwilę zamarła. Nie spodziewała się tego co właśnie zobaczyła. Wpatrywała się w szare oczy, które zmrużyły się w ocenie sytuacji i już wiedziała, że jest źle.

Nikola otworzyła usta, po czym je zamknęła, po chwili znów zrobiła to samo i z bolesnym niedowierzaniem pokręciła głową. Spuściła na chwilę wzrok i zaśmiała się gorzko aby ukryć swój ból i rozczarowanie. Szła tutaj z resztką nadziei. Kierowała się tymi wiadomościami. Pozwoliła sobie na tą wątpliwość. Ale bardzo szybko przekonała się, że kimkolwiek był ten człowiek, który zmusił ją do przyjścia tutaj, nie chciał jej dobra.

Poczuła się oszukana. Przez siebie, przez życie, przez tego człowieka, który ukrywa się za obcym numerem, przez tą dziewczynę, która podając się za przyjaciółkę Wojtka, sprawiała wrażenie miłej i sympatycznej i w końcu przez człowieka, któremu oddała swoje serce.

-Nikola. - Eliza, pierwsza się odezwała. Czuła, że powinna to zrobić bo inaczej dziewczyna stojącą przed nią, uwierzy w to co podpowiada jej zraniona wyobraźnia i odejdzie, a wtedy wszyscy stracą ostatnią szansę na rozmowę.

-Powinnam zapytać co tu robisz?

Gdyby nie to, że Eliza już z nią rozmawiała, nie poznałaby jej głosu. Był zupełnie inny niż zapamiętała. Wyprany z emocji, bezbarwny.

-Chyba przyszłam nie w porę. - jeszcze raz przesunęła wzrokiem po jej odsłoniętych nogach, po ręczniku, który ściskała w dłoniach i mokrych włosach przylepionych do szyi. To nie mogło być nic innego.

Poczuła jak żołądek niebezpiecznie szybko kurczy się i rozkurcza, co wywołało falę mdłości. Nabrała szybko powietrza aby nie pozwolić sobie na tę słabość, nie teraz i nie na oczach tej kobiety, która ewidentnie zajęła jej miejsce.

W głowie miała milion myśli. Przed oczami znów pojawiał się tekst wiadomości, którego nauczyła się na pamięć. Przez myśl przeszło jej, że to może ona jest ich autorką, w końcu zajęła jej miejsca i chciała zapewnić je sobie na zawsze.

Chciała stamtąd odejść, pogrążyć się w swojej rozpaczy i nie oglądać ich szczęścia, ale ta nieznajoma kobieta, która miała być zupełnie kim innym, złapała ją za nadgarstek i nie pozwoliła się odwrócić.

Ten gest zaskoczył ją, chciała wyszarpnąć rękę i zbiec po schodach jak najszybciej ale spojrzała na nią i poczuła ogarniającą ją dezorientację, na widok strachu malującego się w oczach kobiety.

-Ja wiem jak to wygląda, ale to naprawdę nie jest tak jak myślisz. - nie puściła jej ręki, jakby się bała, że inaczej Nikola zniknie, rozpłynie się w powietrzu.

Kolejny skurcz żołądka przypomniał jej, że nie przyszła tu po to, aby słuchać zapewnień jakiejś dziewczyny, która przywłaszczyła sobie życie, należące do niej, tylko przekonać się na własne oczy jak radzi sobie Grzesiek. A skoro zobaczyła już wszystko co chciała, a raczej czego nie chciała, a co nie pozostawia wiele miejsca na wątpliwości, zamierzała odejść.

-Nie tłumacz się. Chciałam się tylko przekonać, że on jest pewny swojej decyzji, ale biorąc pod uwagę twoją obecność tutaj - w tym momencie głos jej się załamał, w gardle poczuła rosnącą gulę, do oczu napłynęły łzy. Nie chciała tego, nie, nie teraz. Zamrugała szybko i przełamała ogarniający ją żal - chyba nie powinnam mieć wątpliwości.

-Właśnie o to chodzi, że on nie jest pewny, zresztą chyba powinniście o tym porozmawiać. - dziewczyna wyrzucała z siebie słowa niczym karabin maszynowy pociski.

Nikola czuła się co raz bardziej skołowana i rozdarta. Ta rozważna jej część kazała jej odejść, ale ta romantyczna przepełniona nadzieją, kazała stać tutaj w tym miejscu i czekać na rozwój sytuacji. To nadzieja ją tutaj trzymała. Choć nadzieja zazwyczaj wyprowadza ludzi na manowce, trzymała ją nieruchomo w jednym miejscu.

Na myśl o rozmowie z Grześkiem jej serce zabiło szybciej. Nim zdążyła zastanowić się czy aby na pewno powinna, usłyszała zbliżające się kroki. Wstrzymała oddech, bo wiedziała do kogo należą. Już się nie opierając ale jeszcze nieświadomie zrobiła krok, przekraczając próg.

Grzesiek zainteresowany, dobiegającymi do niego strzępkami rozmowy wyszedł z pokoju. Coś czego on nie potrafił nazwać, kazało mu iść przed siebie. Wszedł do przedpokoju i w jednej sekundzie zatrzymał się, jakby ktoś go zamurował.

Ich oczy od razu się spotkały, wpatrywali się w siebie tak jak wtedy ten pierwszy raz, otoczeni półkami wypełnionymi książkami. Tyle, że tym razem spojrzenia odzwierciedlały ból i rozpacz.

Nikola poczuła jak jej serce boleśnie zwalnia, w uszach słyszała tylko jego głuche dudnienie, za gardło chwycił ją żal, a do oczu niebezpiecznie szybko zbliżały się piekące łzy.

Nie wyglądał na szczęśliwego. Wyglądał okropnie. Przez chwilę zastanowiła się czy ona wygląda tak samo. Jego twarz była zmęczona. Pod oczami były cienie, których nigdy wcześniej u niego nie widziała. Na policzkach kilkudniowy zarost, a włosy zmierzwione. Nie wyglądał tak dobrze, jak sobie wyobrażała, gdy obca kobieta otworzyła jej drzwi. Nie rozumiała tego o co tu chodzi.

Przez kilka pierwszych sekund Grzegorz, nie potrafił wydobyć z siebie ani jednego słowa. Stał tylko i obserwował wszystko w milczeniu. Miał wrażenie jakby opuścił swoje ciało i obserwował całą tą sytuację z boku. I nie mógł zrobić nic poza obserwowaniem, choć w jego głowie trwał huragan myśli.

Wpatrywała się w niego z nieskrywanym bólem, zakuło go w sercu na ten widok. W lot zrozumiał, że nie udało mu się uchronić jej od tego cierpienia. Nie udało, bo ona była chodzącą rozpaczą, idealnie odzwierciedlała jego uczucia.

-Nikola. - wyszeptał zachrypniętym głosem.

Za jego plecami pojawił się Paweł, co jeszcze więcej dało jej do myślenia. Spojrzała po ich twarzach. Wpatrywało się w nią trzy pary oczu, jakby oczekiwali od niej konkretnego zachowania, konkretnych reakcji, ale przecież to ona miała niezliczoną ilość pytań do świata.

Zignorowała obecność tej dwójki i ponownie skupiła się na nim. Choć dostała naoczny dowód, niemal namacalną rozpacz Grześka, przybrała najbardziej obojętną maskę, aby tylko nie pokazać prawdy. Aby ukryć tą wyniszczającą ją bezradność. Ale czy to jest możliwe? Czy można być obojętnym wobec miłości? Czy można wyrzec się prawdziwego uczucia w takiej rozpaczy?

-Przyszłam bo chciałam dostać potwierdzenie, że jesteś pewny swojej decyzji, ale widzę że jednak niepotrzebnie się nad tym zastanawiałam. - mówiąc to spojrzała wymownie na wciąż stojącą obok dziewczynę.

Grzesiek dopiero po jej bolesnej uwadze, zdał sobie sprawę z tego o czym ona mówi. No tak, drzwi otworzyła jej obca kobieta, która do tego dopiero co wyszła spod prysznica, jak to mogło wyglądać? Oczywiście tak jak nikt nie chciał.

-Nikola ale to nie tak. - pokręcił głową, przymykając powieki, tak jakby chciał odpędzić od siebie natrętne myśli.

-Nie musisz mi się tłumaczyć, w końcu nie jesteśmy już razem. - jeszcze przez krótki moment wpatrywała się w niego, pozwalając aby przed oczami przewinęły jej się wszystkie ich wspólne obrazy, które teraz zadawały ogromny ból.

-Grzesiek - dopiero teraz odezwała się, milcząca do tej pory Eliza, czym zwróciła na siebie uwagę pozostałych - powiedz jej, porozmawiaj z nią.

-Co ma mi powiedzieć? To, że zajęłaś moje miejsce? Nie musicie mi nic tłumaczyć, tu chyba wszystko jest jasne.

-Właśnie o to chodzi, że tu nic nie jest jasne. - w głosie dziewczyny czaił się strach.

-Nikola - do rozmowy włączył się Paweł - pamiętasz jak mówiłem ci abyś nie wyciągała pochopnych wniosków? Wysłuchaj go. To jest naprawdę ważne.

-Ale.. - Grzesiek zawahał się z rozpaczą w głosie. Czuł jak traci kontrolę nad wszystkim.

-Już nie masz wyjścia. - Paweł położył mu dłoń na ramieniu i jednym spojrzeniem zachęcił do mówienia.

Grzegorz podszedł do Nikoli i bezwiednie wyciągnął dłoń do jej twarzy, ale w ostatniej chwili powstrzymał się. - Nie powiedziałem ci prawdy, bo chciałem cię chronić, ale chyba mi nie wyszło.

-Jaki ty jesteś rycerski. Nie powiedziałeś mi prawdy, bo chciałeś mnie chronić. - Zakpiła, aby powstrzymać łzy.

Mężczyzna zignorował jej złośliwość, bo w pełni ją rozumiał i kontynuował:

-Eliza - wskazał na dziewczynę, która ściskała w dłoniach jego ręcznik - to nie jest moja nowa dziewczyna, jak sobie pomyślałaś. Ona w żaden sposób nie zajęła twojego miejsca. To moja siostra. - Powiedział tak cicho, że nie był do końca pewny czy ktokolwiek słyszał jego słowa.

W pierwszej chwili Nikola poczuła jakby ktoś zadał jej bolesny cios w sam środek brzucha, w drugiej ogarnęła ją niepewność, bo najzwyczajniej w świecie nie mogła poświadczyć za to co usłyszała.

-Jaka siostra? Przecież ty jesteś jedynakiem.

-Do niedawna też tak myślałem, ale to jest prawda. Eliza to moja przyrodnia siostra.

Nikola po raz kolejny zmierzyła dziewczynę wzrokiem i nie przyznałaby się teraz do tego nikomu, ale gdzieś w głębi duszy poczuła ulgę, która zaraz została zagłuszona przez dezorientację.

-I co, dlatego mnie zostawiłeś? Bo nagle okazało się, że masz siostrę?

-Poniekąd, ale to nie chodzi o nią. - najgorsze było dopiero przed nim, Grzesiek wziął głęboki oddech i zamknął na chwilę powieki, tak jakby chciał pozbierać myśli, jakby chciał przygotować się na ostateczny cios.

Otworzył je, gdy usłyszał ciche chrząknięcie.

-Porozmawiajcie, a my zostawimy was samych. - Eliza nie czekając na odpowiedź spojrzała wymownie na Pawła.

Po chwili drzwi zamknęły się za nimi, a przedpokój nagle stał się za ciasny aby pomieścić wszystkie te myśli, pytania i emocje, które wciąż były żywe i intensywne.

Cisza jaka nagle zapanowała w mieszkaniu, stawała się nieznośna. Nikola wpatrywała się w niego zaszklonymi oczyma. Po jej policzku popłynęła pojedyncza łza. Grzesiek teraz już nieco pewniej aczkolwiek wciąż ostrożnie, podszedł do niej i ujął jej twarz w dłonie. Miała taką ciepłą i delikatną skórę, taką jak zapamiętał. Dopiero teraz poczuł jak bardzo mu brakowało jej bliskości.

-Powiesz mi? - zapytała szeptem, unosząc ku niemu twarz. Wpatrywała się w niego przesuwając wzrok między bursztynowymi tęczówkami, a ustami za którymi tak tęskniła.

Kiwnął głową i scałował gorzką łzę z jej policzka.

-Kocham cię. - Wyszeptał, a jej serce zadrżało. Intensywne ciepło rozlało się po jej wnętrzu.

-Więc dlaczego mnie zostawiłeś? - położyła dłonie na jego dłoniach.

-Bo chciałem cię chronić. Chronić przed tym okropnym bólem, który sam czuję. Chciałem abyś chociaż ty nie cierpiała, ale nie udało mi się.

-Jak mogę nie cierpieć, skoro muszę żyć bez ciebie? - zapytała, przełykając łzy. - Grzegorz powiedz proszę, powiedz co się z nami dzieje.

Nie dał jej odpowiedzi, a przynajmniej nie od razu. Walczył ze sobą ale poniósł klęskę, pochylił głowę i pocałował ją w kącik warg, później w drugi. Całował tak dotąd aż ona sama odnalazła drogę do jego ust.

Ta chwila była niemal tak wyjątkowa jak wtedy gdy ich usta spotkały się pierwszy raz, tyle, że teraz zamiast tej magii iskrzącej się w powietrzu, dostali swoje słodko gorzkie łzy, zabarwiające ten pocałunek tęsknotą i chwilowym szczęściem, płynącym z bliskości.

-Jest tyle rzeczy, które dla nas wyśniłam, których ci nie powiedziałam, które się jeszcze nie wydarzyły. - powiedziała cicho z zamkniętymi oczami, pozwalając aby jego usta zostawiały ślady na jej czole. Teraz w głowie miała tylko jeden, najważniejszy powód, dla którego tak bardzo chciała go mieć przy sobie.

-Jesteś miłością mojego życia. Najważniejszą kobietą na świecie, nie wyobrażam sobie dalszego istnienia bez ciebie, ale chyba naprawdę nie możemy żyć razem. Kochanie - połykając łzy, przycisnął usta do jej gorących warg - nie wiem co mam robić. Pogubiłem się w naszym życiu.

Jej ramionami znów wstrząsnął szloch, przyłożyła dłonie do jego ust i powiedziała:

-Nie mów tak proszę. Błagam. Powiedz mi prawdę, nie przekreślaj nas, przecież cokolwiek to jest możemy zmierzyć się z tym razem. We dwoje damy radę, ale nie odtrącaj mnie. Teraz tym bardziej mamy powód aby być razem.

Odsunął się od niej na kilka centymetrów i spuszczając głowę, pozwolił aby łzy spadły mu na koszulkę, zostawiając mokre ślady.

-Eliza, to moja przyrodnia siostra - spojrzał na nią, nagle urywając. Nikola milczała, a on był świadomy tego, że już nie ma odwrotu. Lepszego momentu nie będzie. Wszechświat nie da im lepszej okazji do wyjawienia prawdy. Zamknął oczy, bo nie chciał patrzeć na to jak prawda ją niszczy. Jak łamie się i zapada w sobie. Nie chciał tego widzieć. - Twoja też. Jesteśmy rodzeństwem.

I nagle świat się zatrzymał. Nic nie miało znaczenia. Wszystkie dźwięki świata zlały się w jeden niezrozumiały hałas, który boleśnie ranił uszy. Odsunęła się od niego na wyciągnięcie ramion i wpatrywała się w ukochaną twarz, szukając tam oznak żartu.

Wciąż trzymał dłonie na jej ramionach, tak jakby bał się, że jeśli teraz ją puści, utraci ją na zawsze.

-Co ty mówisz? Przecież ja.. - urwała nagle, nie wiedząc na czym skupić uwagę. Ze wszystkich emocji jakie wtedy czuła, na prowadzenie wyszedł strach. Wszedł jej pod skórę, wypełnił żyły, krążył w krwioobiegu aż w końcu - jak miała wrażenie - zatrzymał serce.

Spodziewała się wszystkiego. Zdrady, kogoś innego, kogoś kto zawrócił mu w głowie, zwykłej obojętności, rezygnacji, zmiany uczuć. Wszystkiego, ale nie tego.

-To nieprawda. - wyszeptała. -Nieprawda! Słyszysz?!

Wyrwała się z jego uścisku. - Chciałeś ode mnie odejść z innego powodu. Nie kłam! Powiedz mi to teraz prosto w oczy.

Grzesiek patrzyła na nią zrozpaczony. Jak można zatrzymać to nieszczęście, które właśnie się dzieje, które zadomawia się w czyimś życiu? Jak to zatrzymać albo przeżyć? Jak oddychać, aby nie pokaleczyć swoich płuc.

-No mów! - położyła dłonie na jego klatce piersiowej i mocno pchnęła, aż się zatoczył.  

-Kochanie - głos mu się łamał - to prawda. Wybacz mi, ale to prawda. Sprawdziłem wszystko.

Podszedł do niej i położył dłonie na jej ramionach. Chciał ją przyciągnąć do siebie, zamknąć w uścisku, ale ona strąciła jego dłonie.

Znów się odsunęła, zwiększając dystans i odwróciła się do niego plecami. Przyłożyła dłonie do twarzy. Było jej słabo, żołądek wariował. Brakowało jej powietrza, a jego słowa dudniły jej w głowie.

-Jesteśmy rodzeństwem? - odwróciła się i zupełnie innym głosem zapytała jeszcze raz, tak jakby ten pierwszy gdy to usłyszała nie był wiarygodny.

-Tak.  

-Nieprawda. - zaprzeczyła cicho - Nie możemy być rodzeństwem. Słyszysz? Mój tato.. Nie.

-Nikola - zmusił ją, by na niego spojrzała - ojciec mi o tym opowiedział. Dwadzieścia lat temu, ponad dwadzieścia lat temu, miał romans z twoją matką. - Te słowa uderzyły w nią ze zdwojoną siłą, przebiły ją na wskroś, zadały ból nie do zniesienia, obróciły w pył jej życie, jej istnienie, spaliły ją doszczętnie. - To właśnie przed tym chciałem cię chronić. Właśnie tego chciałem ci zaoszczędzić.  

-Ale jak? - zapytała znów spokojnie.

-Wolałem abyś mnie znienawidziła sądząc, że odszedłem do innej, niż patrzyła na mnie z odrazą i obwiniała za życie z tobą, choć znałem prawdę.

-Jak długo o tym wiesz?

-Kilka tygodni.

-Ale to nie może być prawda, słyszysz?! - jej nastrój zmieniał się jak w kalejdoskopie. Raz była krucha i cicha, na granicy wytrzymałości nie wierzyła jego słowom, by zaraz popadać w rozpacz i balansować na pograniczu szaleństwa. Znów uderzyła go w pierś. Nie przestając płakać, powtórzyła tak jeszcze kilka razy.

Wszystko znosił cierpliwie. Przyjmował każdy cios i nie pozwalał jej się odsunąć dalej niż na odległość ramienia.

-Ale jest. - Przyciągnął ją do siebie, choć ciągle się wyrywała. Przytulał ją, głaszcząc po głowie, aż się uspokoiła. Aż bez siły opadła w jego ramiona i zaczęła spazmatycznie płakać. Wtulił twarz w jej pachnące jaśminem włosy i nie potrafił powstrzymywać łez. Płakał razem z nią, nad ich życiem, nad cierpieniem, nad tym co przeżyli, czego nie było im dane doświadczyć, nad wiedzą o swoim życiu i niewiedzą. - Zrobiłem testy DNA.

To zdanie było jak gwóźdź do trumny. Dawało wiedzę, jakiej nie miał nikt. Jej szloch raz po raz łamał mu serce, rozbijał je na milion kawałków, zamieniał w pył, by zaraz od nowa zmuszać go do czucia tego samego. Nie potrafił poradzić sobie z tym przerażającym uczuciem końca. Końca, który był bolesny i powolny, który w sposób nie pozostawiający mu wiele miejsca na wątpliwości, pokazywał, że o to właśnie traci to co najważniejsze w jego życiu.

Nikola wydała z siebie rozdzierający duszę jęk, pełen zawodu i bezsilności. I gdyby nie ramiona Grześka, który ją obejmował, upadła by na podłogę. Nogi ugięły się jej, pod ciężarem wiadomości jakie właśnie dostała.

-Nikola, skarbie. - wprowadził ją do pokoju i posadził na kanapie. Ani na sekundę nie wypuścił jej z ramion, tulił ją do piersi i gładził po włosach, ocierał łzy i próbował w całym tym natłoku odnaleźć jakieś sensowe wyjście.

-Grzesiek, proszę - zacisnęła pięści na jego koszulce, podniosła na niego swoje zapłakane oczy, a on w miejscu w którym jeszcze do niedawna miał serce, poczuł pustkę. - Proszę powiedz, że to nieprawda.

-Chciałbym, tak bardzo chciałbym zrobić wszystko abyś była szczęśliwa, ale nie potrafię. Już nie. Wybacz mi to, że nie potrafiłem cię przed tym ochronić.

Od samego początku przyjął winę ojca na siebie i teraz nie zrzucił z barków jej ciężaru ani na chwilę.

-Nie rozumiesz? - odsunęła się od niego. Strach nie dawał za wygraną. - My nie możemy być rodzeństwem. Nie możemy!

Wpatrywał się w nią, próbując połączyć to wszystko w jedną, logiczną całość, ale ciągle coś mu umykało, ciągle brakowało jednego elementu tej układanki.

-Już bym wolała abyś przestał mnie kochać, abyś odszedł do innej, wszystko ale nie to. - pokręciła głową, gwałtownie łapiąc powietrze. -Boże co teraz będzie?

-Nikola? - dotknął jej ramienia.

-Nie możemy. My nie możemy, nie możemy. - wpatrywał się w nią zaniepokojony jej zachowaniem, ale ona go ignorowała. Ukryła twarz w dłoniach, jak mantrę powtarzając to jedno zdanie. - Co teraz będzie?

Niepokój jaki odczuwał, co raz bardziej uciskał mu żebra. Odgarnął jej włosy z twarzy w momencie, w którym odwróciła się do niego. Nie wiedział jak ma nazwać to co zobaczył w jej oczach.

Nie było to obrzydzenie jakiego się obawiał, nie była to złość, niechęć czy rezygnacja. To było coś co nie pozwalało mu oddychać, co utrudniało poruszanie kończynami. Co budziło ogromny niepokój.

-Co teraz będzie z nami? Z naszym..? - zamilkła nagle, a on poczuł jakby ktoś przyłożył mu ostrze noża do klatki piersiowej. Wstrzymał powietrze, aby uniknąć zranienia.

-Nikola..? – spoglądając na nią, wydawało mu się, że na jeden ułamek sekundy świat się zatrzymał, wszystko ucichło i tylko jej łzy, spływające po policzkach miały znaczenie.

-Jestem w ciąży. – wydusiła z siebie rozpaczliwym głosem, a on wypuścił z płuc wstrzymywane powietrze.

Wyimaginowany nóż tkwiący tuż przy jego klatce piersiowej zabłyszczał ostatni raz i zatopił się w jego poranionym wnętrzu, sprawiając, że wszystko co do tej pory istniało, stało się bezbolesne.

22 komentarze

 
  • Martitka

    Świetna część ☺łzy się same cisną do oczu 😭czekam na ciąg dalszy i bardzo się cieszę że wróciłaś 😘masz ogromny talent do pisania 😍

  • Nunulinkusiak

    Kochana dodaj jak najszybciej kolejna czesc.  :zakochany:  
    Po prawie roku czasu znalazlam to opowiadanie , szukalam I znalezdz nie moglam I w koncu przypomnialo mi sie na jakiej stronie bylo publikowane I przeczytalam od nowa od wczoraj I skonczylam niedawno czekam z niecierpliwoscia na dalsze losy Nicoli I Grzegorza .  <3  :napalony:  :yahoo:

  • Sensi11

    @Nunulinkusiak o jej  :zakochany: cieszę się, że jednak do nas trafiłaś :)

  • Nunulinkusiak

    @Sensi11  ja też sie ciesze . 😍😍

  • Ferdolina

    Czekałam na to jak wrócisz i zaczniesz znów publikować.  
    Każda część wywiera na mnie wielkie emocje.  
    Być może dlatego, że jestem wrażliwą osoba.  
    Mam nadzieję, że jednak Nikola i Grzegorz będą razem, że te badania i to całe zamieszanie to jedna wielka pomyłka.  
    To prawda, że Wojtek jest postacią jakby przyglądająca się z boku temu wszystkiemu.  
    Droga Sensi, życzę Ci wydania książki i czekam na kolejną część.  :-)

  • Almach99

    Warto było czekać na nowe części tego opowiadania. Cieszę się, że w końcu Grzegorz powiedział Nikoli, co się stało. Pięknie opisane uczucia, cała burza uczuć. Choc rozmiar bólu i cierpienia jaki zgotował los naszym bohaterom jest przeogromny. Dobrze, że w końcu sie spotkali i porozmawiali, niejako pod przymusem. Nie było innego wyjścia. Nie mogli tak w nieskończonośc unikac rozmowy - Grzegorz by skończył w najlepszym razie jako alkoholik, a i Nikola mogłaby się nie pozbierać, do tego jest w ciąży.
    Moim zdaniem, nadal jest miejsce i potrzeba rozwiązania kilku tajemnic (sekretów). Wypadałoby by porozmawiac z matka Nikoli na ten przykład - przecież to ona jest między innymi winowajczynią tej sytuacji. A dwa, matka nic nie zająknęła się przy pierwszym spotkaniu z Grzesiem... ciekawe.
    Testy DNA - wynik jest jednoznaczny, nie wiem czemu, ale cos mi tu nie pasuje - albo Grzes pomylil próbki, albo może tak przypadkiem Aneta gdzieś się tam zakręcila :)
    Nie do końca ogarniam postać Wojtka - na początku wydawało mi się, że jego był potrzebny by niejako wprowadzić Elizę do towarzystwa naszych przyjaciół... teraz sam już nie wiem...  
    Interesujący pomysł z spotkaniem Pawła i Elizy, ciekawe. Może być to początek znajomości... kto wie.

  • Sensi11

    @Almach99 lubię gdy komentujesz moje opowiadanie, zawsze wyczerpujesz temat do końca. :) ale teraz czytam i czytam i zupełnie nie wiem jak mam Ci odpowiedzieć na to. Poruszyłeś wszystkie możliwe wątki i związane z nimi problemy i co bym nie chciała powiedzieć, to niejako zdradzę dalszy ciąg historii zanim ją opublikuję. Więc chyba tylko podziękuję za komentarz, a porozmawiać możemy już po zakończeniu ;)  

    jeśli chodzi o Wojtka, to nie jest z nim tak, że pojawił się po to aby mogła pojawić się Eliza. Nie. Na początku gdy tworzyłam te postacie, absolutnie nie zamierzałam ich łączyć w żaden sposób, ale tak któregoś razu pomyślałam, czemu nie! i poszło. :)

  • Sensi11

    @Almach99 Każdy w tym opowiadaniu ma jakieś zadanie, jedni mniejsze, inni większe czy ważniejsze. A nasz Wojtek... hmm jego raczej określiłabym nieszkodliwym :)

  • Almach99

    @Sensi11 dziekuje za odpowiedz. Moze faktycznie skup sie Na kolejnej czesci 😃 jestem niezwykle cierpliwym czlowiekiem. Tylko czasu nie mam.

  • ja

    @Almach99 ja juz kiedyś też wspominałam o pierwszym spotkaniu Grzeska z matką Nikoli. przecież corka coś musiała matce o chłopaku opowiadać.  nie wierzę aby matka zataila przed corka Taka prawdę, pozwalając na związek z bratem. no ale cóż, myślę że niebawem prawda będzie nam wszystkim znana. pozdrawiam

  • Niutria

    Rycze jak bobr jesteś cudowna , proszę pisz jak najszybciej 😘😍❤

  • Sensi11

    @Niutria  :zakochany:

  • marTYNKA

    Ale się zbeczałam jacy oni nieszczesliwi Jezu😔 kocham twoje opowiadanie.

  • mariplosa

    Kochana jesteś wspaniałą pisarką!!! Bardzo się cieszę że wróciłaś do nas:D Ryczałam jak bóbr, uwielbiam sposób w jaki opisujesz emocje, sytuacje, wewnętrzne kołatanie serca. Mam nadzieję że Grześ i Nikola jednak będą razem, wierzę w Twoje dobre serduszko :D ;)  
    Warto było czekać  :) :przytul:

  • Sensi11

    @mariplosa Dziękuję <3 postaram się, aby Cię nie rozczarować. :)

  • gepi

    Sorry. Dodam tylko że godz. 10.30 to tutaj w europie ok 22.30 i prawie 24 godz. w powietrzu. gepi.

  • gepi

    Witam, niestety znów przesyłam to co pisze córka. "Hello. Pozwól że odpowiem na ostatni komentarz. Niestety taka jestem że czytając książkę, czy jakieś opowiadanie zapominam że to niestety fikcja literacka, ma książkach i opowiadaniach uczyłam się POLSKIEGO Więc czytam wiele opowiadań np. Roksany76, Franka42 - co do niego mam pretensję za skopanie I cz.op.Olivia, Victoria. Co do limitu np. "limit nieszczęścia" mogę tylko powiedzieć (z mojego doświadczenia) niestety niema granic. Kiedyś na studiach gadaliśmy na takie tematy i jeden Taj chcąc się chyba popisać powiedział po polsku " Jeśli ktoś ma pecha to w drewnianej świątyni kamień mu na głowę spadnie" po polsku troszkę inaczej, a co do nieszczęścia dodam iż tam daleko spotkałam Tajów którzy budują swe domostwa od wielu lat, co roku "monsun" zabiera ich dorobek życia. Co mają zrobić, gdzie iść ...? W tym przypadku masz rację - nic nie jest za darmo, za wszystko trza zapłacić. Co do opowiadania SUPER, mam nadzieję że ból minie i znów zaświeci słońce. Tego życzę Nikoli i Grzegorzowi. Dodam tylko że z powodów rodzinnych o godz. 10.30 wylatuję do RP. Mam cichą nadzieję że następny komentarz będzie z RP. Pozdrawiam i życzę tyle słonecznych dni ile mamy tutaj. Santa"

  • Fanka

    Biedni...  :cray:  
    Mam nadzieję że to wszystko jest jakąś pomyłką. Wiem iż autorka pokaże nam jeszcze pełno emocji i że słońce dla nich zaświeci  :przytul:

  • Sensi11

    @Fanka a pokażę te emocje! żebyś wiedziała :D

  • Fanka

    @Sensi11 Nie mogę się doczekać  :yahoo:

  • AnonimS

    Grasz emocjami w sposób mistrzowski . Z reguły omijam miłosne dramaty bo po  co je dokładać do tych z życia wziętych. Ale wobec tego co piszesz nie da się przejść obojętnie. Pozdrawiam

  • Sensi11

    @AnonimS Jeszcze raz poproszę!  :zakochany:  :jupi:

  • Aka

    I już wszystko wie ... To takie smutne  :cray:  cały czas m nadzieję że to się jakoś wyjaśni 😫 sposób w jaki oddajesz emocje jest niesamowity popłakałam się  :cray:  czekam na ciąg dalszy 🤗😘

  • Sensi11

    @Aka nawet sobie nie wyobrażacie ile siły dają mi Wasze komentarze. Dziękuję! <3

  • ~Miśka

    Jesteś genialna genialna pisarka to jak opisujesz ich stany emocjonalne aż samemu się to czuję i zarazem kraje serce.. Oby się to jakoś wyjaśniło ❤️❤️ do następnego 😘😘 kocham to opowiadanie

  • Sensi11

    @~Miśka Dziękuję <3 narobiłam zamieszania, to będę musiała to jakoś wyjaśnić. mam nadzieję, że podołam ;) <3

  • Marcysia

    Serce to mi wali jak mlotem za kazdym razem jak cztam.. jest mi zle i smutno bo om jest zle i cierpia.. ja caly czas jednak mysle ze to Aneta :-(

  • Sensi11

    @Marcysia Boże, jacy Wy w tych komentarzach jesteście kochani <3 Dziękuję.  
    aż mi się ciepło robi na serduchu.

  • volvo960t6r

    Super część milusio się czytało :)

  • Wera1350

    Czekałam długo na dalszy ciąg tego opowiadania, ale błagam cię weź udowodni że jednak nie są rodzeństwem. Oni muszą być razem!!
    Czekam na kolejne. 😊

  • Sensi11

    @Wera1350 no i co ja mam Ci teraz powiedzieć? 😉 co bym nie powiedziała to zdradzę fabułę. A tego nie chcemy ☺ czekaj cierpliwie, już niedługo... 😉

  • dreamer1897

    :cray: we want more, łapka do góry :)

  • Hania

    Boze czekam na kolejne ... nie moge sie doczekac . 😍😍😍😍

  • Kate1411

    Super część. Płakałam jak na każdej :) mam nadzieję, że nie będziesz nam kazała długo czekać na kolejną :)

  • ja

    Dziewczyno!!! Czy Ty chcesz, żebyśmy my zawału dostali czytając to opowiadanie??? Najważniejsze, że w końcu jej powiedział, przecież jeszcze trochę a umarli by oboje z rozpaczy. Choć i tak prawda niczego tu nie zmieniła. Ale za to cierpienie będzie miało odrobine inny, i przede wszystkim, wspólny wymiar.
    pozdrawiam. czytelniczka.

  • Sensi11

    @ja masz rację, sama prawda nie wiele tutaj zmieniła, ale "zło" ma to do siebie, że przychodzi hurtem, nie pojedynczo. Jedno wydarzenie rozpoczyna następne. To wszystko jest ze sobą powiązane. Gdyby Nikola nie przyszła do niego, nie wydarzyło by się to co ma się wydarzyć. A więc niedługo wtajemniczę Was w ich życie.
    Dziekuje :)

  • ja

    @Sensi11 czekam (nie)cierpliwie:):*

  • Lolissss

    Ja myśle ze ten ojciec wymyślił to żeby ich rozdzielić, a ten włos to jakimś sposobem byl jego samego albo elizy :/

  • zabka815

    Nareszcie prawda wyszła na jaw, och teraz to dopiero się zacznie  :cray:. Znowu cudowna część jak mi ich szkoda eh..., ale wierzę, że te opowiadanie skończy się jednak dobrze, bo cały czas nie daje mi spokoju ten telefon dzwoniący do Grześka i mam cichą nadzieję, że jednak w laboratorium się pomylili  :danss:. Czekam z niecierpliwością na kolejną część  :przytul:  :kiss: