To na Ciebie czekałem cz. 62

Deszcz padał już okrągłą dobę. Najwidoczniej nie zamierzał ustąpić, bo prognoza pogody nie była zbyt optymistyczna. Po łazienkowym oknie spływały mokre strugi.
Nikola siedziała na chłodnej podłodze i opierając się plecami o wannę, oglądała to widowisko spod przymkniętych powiek. Była blada, do ust przyciskała chusteczkę drżącymi dłońmi, na czole miała mgiełkę z potu, a w żołądku czuła bolesne skurcze.

-Masz, napij się. - do środka weszła Kinga i podała jej kubek z parującą zawartością.

-Mięta? - zapytała gdy poczuła ten zapach. - Ale nic mi nie jest. To nie choroba. - zaśmiała się, choć w jej głosie nie było słychać radości.

-Ale przynajmniej pomoże ci dojść do siebie.

Bez żadnych protestów wzięła od niej kubek i ostrożnie przystawiła do ust. Upiła łyk i poczuła jak ciepło rozlewa jej się w przełyku.

-Lepiej już? - zapytała po kilku minutach, które obie spędziły na słuchaniu bębniącego o parapet deszczu.

Nikola w potwierdzeniu skinęła głową. Wstały z podłogi i poszły do pokoju, gdzie Kinga od razu kazała jej się położyć. Gdy przykryła ją kocem usiadła obok i skubiąc róg materiału, zapytała.

-Powiesz mu?

Dziewczyna wzruszyła tylko ramionami. Sama jeszcze tego nie wiedziała. Choć przyczynę swojego złego samopoczucia poznała kilka dni temu, nadal nie mogła w to uwierzyć. Czuła się jak na kolejce górskiej. Raz wznosiła się w wyżyny nieba z tej radości, że teraz mają coś co już zawsze będzie ich łączyło, by zaraz potem z prędkością światła spadać w dół, w czarną otchłań strachu i rozpaczy.
  
Bądź co bądź Grzesiek ją zostawił, a ona nie miała zielonego pojęcia jak zareaguje na taką wiadomość.

-Chciałabym ale trochę się boję.

-Ale przemilczeć tego też nie możesz. To nie jest jakaś zwykła rzecz, której możesz się pozbyć za kilka dni. Zrobiło się poważnie i teraz trzeba to jakoś rozwiązać. - Kinga bardzo się starała nie pokazywać po sobie tego poczucia strachu i żalu, jaki miała w sobie od tego dnia, gdy o wszystkim się dowiedziały. Sprawa i tak była skomplikowana ale teraz poziom tego zamieszania wszedł na wyższy szczebel.

-Trzeba to jakoś rozwiązać? - skrzywiła się używając tego stwierdzenia. - Mówisz tak jakbym mogła zrobić coś.. coś.. - zamilkła nie wiedząc jak może to inaczej nazwać, bo słowo które miała w głowie nie chciało przejść jej przez gardło. - Nawet jeśli Grzesiek nie ucieszy się z tego, to sama sobie poradzę.

-Ale będziesz jeszcze bardziej cierpiała. Właśnie przed tym chciałabym cię ochronić. Uważam, że powinnaś mu o tym powiedzieć, ale nie rób sobie nadziei, że on wróci do ciebie, bo..

-Bo? Kinga, co ty mówisz?! Chyba nie uważasz, że dziecko to problem? Że powinnam pozbyć się.. - przerwała jej w pół zdania, machając dłońmi w powietrzu w bliżej nieokreślonym kierunku.

-Nie. - chwyciła ją za rękę, aby uspokoić jej nerwy. Nie wybaczyłaby sobie gdyby coś jej się stało przez tą rozmowę. -Oczywiście, że nie. Nie uważam, że dziecko to problem, w żadnym wypadku. Ja tylko widzę tą nadzieję w twoich oczach i nie chciałabym abyś z góry założyła, że to da wam drugą szansę.

Przez chwilę obserwowała jej twarz, a gdy zobaczyła kolejne malujące się na niej wzburzenie, szybko zareagowała.

-Oczywiście ja życzyłabym wam tego. Z całego serca, ale fakty są takie, że pomimo całej miłości jaką do ciebie żywił, zostawił cię. Odszedł i nie wytłumaczył dlaczego.


   Na dźwięk swoich słów poczuła gorzki smak kłamstwa w ustach. Miała wyrzuty sumienia, że okłamuje ją, że musi grać w grę, której zasady narzucił im ktoś odgórnie.

Z jednej strony to była dobra nowina i gdyby nie sytuacja w jakiej się znaleźli, zapewne byliby najszczęśliwszymi ludźmi na świecie, ale była jeszcze druga strona medalu. Oni byli rodzeństwem, płynie w nich ta sama krew, a to nie wróżyło nic dobrego.

Nie chciała już o tym rozmawiać. Chciała zająć i jej i swoją uwagę czymś innym. Przysunęła się do niej i mocno ją przytulając zaproponowała obejrzenie filmu.

Podczas gdy na ekranie telewizora przesuwały się obrazy, w jej głowie panował chaos, którego ona uparcie starała się pozbyć. Musiała im pomóc, tylko jeszcze nie do końca wiedziała jak.

                    ***

  Każda prawda jest lepsza od kłamstwa, ale wyjawienie jej zawsze jest trudne. Trudno jest spojrzeć w czyjeś oczy i przyznać się do czegoś, co jest zbyt ciężkie aby unieść to w pojedynkę. A jeśli te oczy należą do ukochanej osoby, od której oddzielił nas ten ciężar, to wszystko jest jeszcze bardziej skomplikowane.

Grzegorz nie miał już gdzie uciekać, stał w ślepej uliczce i nie mógł zawrócić, iść na przód też się nie dało. Jedyne wyjście jakie miał, to powiedzieć prawdę. Słowa, w które formowały się jego myśli, parzyły go w język. Czekając pod uczelnią Nikoli wiedział, że już niedługo albo poczuje lekką ulgę, gdy podzieli się swoim cierpieniem ze światem, albo prawda pogrąży go na zawsze.

Na początku siedział w samochodzie i nerwowo spoglądał na zegarek, co chwilę włączając wycieraczki aby wszystko widzieć. Im dłużej tkwił nieruchomo w jednym miejscu, tym bardziej brakowało mu powietrza w zamkniętej przestrzeni pojazdu. Wysiadł na zewnątrz i naciągając na głowę kaptur, wolnym krokiem ruszył w stronę wejścia.

Jeszcze pięć minut. Nie spieszył się, pomimo tego, że deszcz padał mu na twarz. Nie czuł zimna, nieprzyjemnego dyskomfortu, tylko strach który nagromadził mu się w każdej cząsteczce ciała. Nie miał też odwagi aby wejść do środka. Dreptał w tą i z powrotem przed szklanymi drzwiami przez które widać było cały hol. Spoglądał co chwilę w tamtym kierunku, aż w końcu zamarł w miejscu jakby nagle ktoś go zamroził.

Nikola schodziła właśnie ze schodów, na ramieniu miała zawieszoną torebkę, a pod pachą trzymała kurtkę. Mimo znacznej odległości jaka była między nimi, widział jej zmęczoną twarz, jej wyczerpane spojrzenie jakim taksowała otoczenie. Poczuł ciepło w sercu, ale zaraz przypomniał sobie po co tak naprawdę tu przyszedł. Wziął głęboki oddech i zamierzał wejść do środka aby poprosić ją o chwilę rozmowy, gdy nagle nie wiadomo skąd pojawił się ktoś przy niej.

Wysoka męska postać, którą już gdzieś widział. Bolesne ukłucie pod żebrami, nasilało się. Odwrócił się w stronę parkingu i zamierzał odejść, ale jakiś upominający go głos w głowie kazał mu się zatrzymać. Zrobił to, uniósł głowę do góry i zacisnął mocno powieki, gdy zimne krople deszczu rozbijały mu się na skórze.

Gdy ponownie odwrócił się w stronę budynku, chłopak pomagał nakładać Nikoli kurtkę. Wziął od niej chustkę i opiekuńczym gestem zawiązał ją na jej szyi. Później wskazującym palcem dotknął jej nosa i pocałował w czoło. Na to nie mógł już tak obojętnie patrzeć.
Strach jaki do niedawna czuł, zaczął się mieszać z zazdrością.

Stał zdezorientowany i nie był w stanie oderwać od nich oczu, zupełnie tak jakby to był kadr z jego ulubionego filmu. Do ulubionych na pewno nie należał, z powodu tego faceta który kręcił się przy jego ukochanej. Zacisnął dłonie w pięści, próbując się opanować. Przecież to już nie jest jego kobieta, odszedł od niej, zostawił ją, a teraz nie może zwalczyć bólu, jaki czuje na widok kogoś innego przy jej boku.

Był tak pogrążony w swoich myślach, że nie zauważył spojrzenia szarych oczu w jego kierunku. Zamrugał szybko kilka razy kiedy uświadomił sobie, że Nikola go zauważyła. O ile nie tak dawno na jej twarzy był cień wymuszonego uśmiechu, przeznaczonego dla tego człowieka, a jej oczy były przygaszone, o tyle teraz paliło się w niej żywe zainteresowanie.
Jej szare tęczówki rozbłysły radością i nadzieją, nie mógł pomylić tego z niczym innym. Serce po raz kolejny go zabolało, gdy uświadomił sobie, że za chwilę będzie musiał odebrać jej tą nadzieję.

Ruszył do przodu chcąc do niej podejść, ona zrobiła to samo, a wtedy wzrok towarzysza Nikoli padła na niego. Chłopak szczupły ale wysoki, choć nie tak wysoki jak on, zmrużył oczy jakby niezadowolony, że go tu widzi. Był jak jej cień, poruszał się szybko i nie oddalał się od niej dalej niż na wyciągnięcie ręki.

Nikola nie zważając na niego, otworzyła drzwi i stanęła z nim twarzą w twarz. Choć widzieli się zaledwie kilka dni temu, coś się w nim zmieniło. Na gorsze. Wyglądał inaczej, był bardziej przygaszony, jakby niewidoczny ciężar na jego ramionach zwiększył się. Miał przemoczoną kurtkę, z której kapała woda. Na twarzy miał krople deszczu, których część spływała z nosa na usta. Mrugnął powoli pozbywając się tym samym wilgoci z rzęs. A gdy spojrzał na nią z jego oczu wyzierała pustka i rozpacz.

-Grzesiek? - zapytała cicho, jakby nie wierzyła, że to on. Jakby do potwierdzenia tego potrzebny był jej jego głos. -Co ty tu robisz? I dlaczego stoisz na deszczu?

Ona wciąż stała pod zadaszeniem, a obok niej Wojtek, o obecności którego zapomniała, a który nie spuszczał Grzegorza z oczu.

-Chciałem porozmawiać. - powiedział tak cicho, niemal niesłyszalnie ale ona go usłyszała. I nie mogła poradzić nic na to, że obudziła się w niej nadzieja.

-To może wejdziesz tu. - skinęła głową na bok.

Mężczyzna ruszył do przodu i po kilku krokach stał obok niej. Po wyrazie jej twarzy wiedział, że czekała aż zacznie, aż powie to po co tu przyszedł.

-Mieliśmy wracać do domu. - Wojtek odezwał się pierwszy raz od początku.
Grzesiek i Nikola jednocześnie przenieśli na niego wzrok.

-Zaraz wrócimy. - odpowiedziała Nikola. - Więc co chciałeś mi powiedzieć?

Grzegorz nie odezwał się od razu, tylko znów powoli przeniósł wzrok na mężczyznę i najspokojniej jak potrafił, zapytał -Możemy na osobności?

Od razu zauważył, że nie spodobało mu się to. Chłopak zmrużył oczy i zmierzył go tak nienawistnym spojrzeniem, że gdyby się go bał pewnie poczułby nieprzyjemny dreszcz na plecach, ale jego mina nie obchodziła go w najmniejszym stopniu.  

Wojtek skrzyżował ręce na klatce piersiowej, dając dowód temu, że nie zamierza się ruszyć z miejsca. Patrzył się na Grześka z wyższością, jakby chciał dać mu do zrozumienia, że jest krok przed nim, że ma przewagę w tym, że może przy niej być cały czas.

Jego wyraz twarzy był dość wymowny. Grzegorz dodał dwa do dwóch i był niemal pewny, że on wie. O wszystkim wie, tylko zupełnie nie wiedział skąd. Przez krótką chwilę strach wstrzymał mu krew w żyłach. Zastanowił się czy Nikola też posiada tą wiedzę, ale szybko odrzucił tę myśl, bo gdyby tak było, już dawno by do niego przyszła by to powiedzieć.

Nikola chyba wyczuła napięcie między mężczyznami, bo przeniosła spojrzenie od jednego do drugiego i odezwała się do Wojtka.

-Dasz nam chwilę?

-Ale..

Uniosła pytająco brew, jakby chciała mu przekazać tym swój upór w tej sprawie. Wojtek wpatrywał się w nią przez chwilę, zrobił taką minę jakby chciał jej coś powiedzieć.  

Grzegorz niestety, nie mógł tego odgadnąć, ale ona poradziła sobie z tym bezbłędnie.

Chodziło mu o to, aby nie mówiła Grzegorzowi o tej jednej najważniejszej rzeczy. Chciał aby zatrzymała to dla siebie, aby odtrąciła go teraz, tak jak on zrobił to z nią. Zrobiło jej się nieswojo na samą myśl o tym. Spuściła wzrok jakby bała się, że ten człowiek który tak dobrze ją znał, mógł coś wyczytać z jej oczu.

Wojtek dość niechętnie ale zostawił ich samych. Wrócił do holu i oboje wiedzieli, że przez kilka minut ich rozmowy będą czuli jego wzrok na sobie.

-Cały przemokłeś. - dodała cicho, unosząc dłoń do rękawa jego kurtki. Gdy zdała sobie sprawę z tego co zrobiła, cofnęła się szybko.  

Do samego końca toczył walkę sam ze sobą. Przyszedł tu po to aby wyznać jej prawdę, aby w końcu zagrać w otwarte karty, ale widok Wojtka u jej boku, tak bardzo wytrącił go z równowagi, że nie był w stanie zmusić się do prawdy. Zadał sobie mentalny cios w żebra, bo po raz kolejny w głowie rozbrzmiały mu słowa ojca.  

-Mam nadzieję, że on dba o ciebie. - zaczął tak nagle. Nie takiej rozmowy się spodziewała.  

-I tak spokojnie to mówisz?  

-Teraz nie mam innego wyjścia.  

Pokręciła głową, próbując zebrać myśli. - Grzesiek, ale o czym ty do cholerny mówisz?  

-Chcę, żebyś wróciła do domu. - powiedział cicho, ocierając kapiącą wodę z nosa.

Dziewczyna wpatrywała się w niego i próbowała zignorować ukłucie zawodu, miała nadzieję, że powie jej aby wróciła do niego, ale on poruszył temat na który rozmawiała już wcześniej z Michałem.

-Po co?

-Bo chcę, żebyś miała coś swojego. Chce wiedzieć, że jesteś bezpieczna, że masz dach nad głową i.. - nie dokończył bo mu przerwała.

-Ale ja mam dach nad głową. Kinga się tym zajęła.

-Wiem, że ona ci pomaga, ale to nie o to chodzi.

-Nie chce tam wracać. Przecież ja sama nie opłacę tego mieszkania, nie chce tam być bez ciebie. Dla mnie wciąż to wszystko jest żywe, nie chcę.  

-Nie będziesz musiała nic płacić. - mówiąc to jedno zdanie, zignorował wszystkie jej powody jakie podała chwilę wcześniej. - Wykupiłem mieszkanie na własność. Chcę ci je dać, wszystko jest załatwione, potrzebny jest tylko twój podpis. - zamilkł nagle, czekając na jej odpowiedź.  

Widział na jej twarzy malujące się niedowierzanie. - Kupiłeś mieszkanie?  

-Tak. Planowałem to już od jakiegoś czasu. To wszystko inaczej miało wyglądać.

-Rozstaliśmy się, nic już nas nie łączy więc dlaczego chcesz oddać mi to mieszkanie? Nie rozumiem tego. - Pokręciła głową. - Nic nie rozumiem. Odchodzisz z dnia na dzień, bez żadnych wyjaśnień ale ciągle tak naprawdę jesteś gdzieś obok. Ja tak nie chcę. Jeśli zdecydowałeś się odejść, to idź, nie wracaj, a jeśli ciągle wracasz to już zostań.  

Spoglądała na niego z żywą nadzieją w oczach. Myślała, że może teraz coś się zmieniło, że być może tymi słowami dotrze do niego, przebije się przez ten mur, którym otoczył się przez ostatnie tygodnie. Przez jedną krótką chwilę myślała, że może jest dla nich jeszcze szansa, ale chwilę później wszystkie jej nadzieje rozwiały się nie pozostawiając żadnych złudzeń.

Grzesiek zniwelował dystans między nimi jednym krokiem. Chwycił ją za ręce i spoglądając jej w oczy, podkręcił głową.  

-Nie mogę. Zrozum, że tak będzie lepiej dla ciebie.  

-Nie chcę tego słuchać. - wyrwała dłonie z jego uścisku. - Nie chcę. Nic już nie chcę od ciebie. Skoro ty nie potrafisz tego skończyć, ja to zrobię.  

Patrzył na nią i nie wiedział w którym momencie to wszystko tak się skomplikowało. Gdzie popełnił błąd, za który teraz musi tak słono płacić.

-Daj mi już spokój. - wypowiedzenie tych słów wiele ją kosztowało i choć jeszcze nie dawno miała nadzieję, że jeszcze uda się ich uratować, teraz nie miała złudzeń.  

-Jestem zmęczona, chce wrócić do domu. - obejrzała się przez ramię, napotykając uważny wzrok Wojtka, który od razu zrozumiał jej niewypowiedzianą prośbę.  

-Pozwól mi odwieźć cię do domu. - cicha prośba Grześka wprawiła jej serce w dziwne drgania.  

Dlaczego on nie potrafi od niej odejść? Dlaczego najpierw cały czas przekonywał samego siebie, że tak będzie lepiej, a teraz gdy ona już nie protestuje on czuje ból i choć to nie jest łatwe, ciągle szuka z nią kontaktu?  

-Nie chcę od ciebie już nic. - jej ostatnie słowa skierowane do niego, wbiły mu się w serce sprawiając, że poczuł ból, tak wielki jakiego łącznie przez całe życie nie doznał z powodu ojca.

-Zabierz mnie stąd. - odwróciła się do Wojtka, gdy ten stanął za jej plecami. - Jestem zmęczona.  

Wojtek rozłożył parasol i sprowadził ją ze schodów wprost na deszcz. Dbał o nią, wspierał i pocieszał. Robił to wszystko co swego czasu robił Grzesiek. Teraz role się zmieniły. Teraz to on był obserwatorem najgorszego przedstawienia swojego życia. Nie miał innego wyjścia jak tylko obserwować jak miejsce u boku jego kobiety, zajmuje inny człowiek.
  
Tego wieczora Nikola po raz pierwszy została na noc u Wojtka. Było jej zupełnie obojętne gdzie ją zabierze, chciała tylko się położyć i zasnąć. Zmęczenie brało nad nią górę, dlatego nie protestował gdy jej to zaproponował.  

Dziś została pozbawiona złudzeń. Przynajmniej tak jej się wydawało. Grzegorz nie zamierzał ani jej nic tłumaczyć, ani do niej wracać. To bolało tak bardzo, że wszystkie emocje towarzyszące jej przez większość dnia, nie stały się choć odrobinę słabsze. Wszystko było wyraźne i żywe jakby działo się teraz.  

Gdy Wojtek ułożył ją w łóżku i życzył dobrej nocy, zanim wyszedł zapytała czy z nią poleży. Nie chciała być sama, nie teraz gdy w jej życiu działo się tyle sprzecznych rzeczy.  

Leżała w jego ramionach, w pokoju pogrążonym w ciemności, z szeroko otwartymi oczami. Czuła się zagubiona choć wokół siebie miała ludzi, którzy otaczali ją troską i opieką. Nie wiedziała co ma teraz zrobić. Jak ma powiedzieć Grzegorzowi o ciąży, jak ma to wszystko pogodzić. Zaraz nasunęły jej się kolejne myśli, że rodzicom też powinna powiedzieć. Może dobrze by było jakby pojechała do nich na kilka dni, odpoczęłaby, pozbierała myśli. Ale najgorsze z tego wszystkiego było to, że zaczynała wątpić w to czy Grzesiek w ogóle powinien się dowiedzieć o tym, że będzie ojcem.  

Zacisnęła mocno powieki. Wszystko było zbyt ciężkie, aby mogła teraz znaleźć jedno, najlepsze rozwiązanie. Wtuliła się w ramiona Wojtka, które były zupełnie inne niż te do których była przyzwyczajona, ale teraz dawały jej ciepło. Nie chciała już myśleć, skupiła się na rytmicznych uderzeniach jego serca, które w tym momencie były najlepszą kołysanką.  

                                    ***

Eliza w momencie, w którym dowiedziała się o istnieniu brata, ani przez sekundę nie podejrzewała, że ta sprawa może być tak skomplikowana. Drogi kilka osób przecięły się w jednym, ale nie najlepszym punkcie.
  
Gdy o tym myślała, sądziła, że po prostu go pozna, że będą się systematycznie spotykali, poznawali się, a z czasem nawiąże się między nimi więź jak między każdym rodzeństwem.  

Była zła na swoich rodziców, którzy ukrywali to przed nią przez tyle długich lat. A szczególnie na ojca, który non stop dawał jej do zrozumienia, że nie powinna kontaktować się z Grześkiem. Nie mogła tego zrozumieć. Jego podejście do własnego syna, było przez nią nieakceptowane. Była świadoma tego, że wszystko co spadło teraz na Grześka było skutkami nieodpowiedzialnego zachowania ich ojca.  

Na dobrą sprawę, Grzesiek był dla niej obcym człowiekiem. Oboje mieszkali w różnych, odległych od siebie miastach. Mieli swoje życie, pracę, domy, przyzwyczajenia. Swoich znajomych i nic wspólnego ze sobą, oprócz tej samej krwi, która płynęła w ich żyłach.  
Ale żadna z tych różnicy, nie zniechęciły jej do obecności w jego życiu. Chciała go poznać, chciała przy nim być i wspierać go teraz gdy najbardziej tego potrzebował.  

Po tym wieczorze, kiedy wyszła na miasto z Wojtkiem i spotkała jego znajomych, dotarło do niej kilka rzeczy, które nie ułatwiały tego wszystkiego. Nie mogła zrozumieć tego jak to możliwe, że jedna historia, jedne wydarzenia skutkują zamieszaniem w życiu kilku osób.  

Wojtka znała od dziecięcych lat. Wychowali się razem na przedmieściach Szczecina, gdzie mieszkała od urodzenia. Niestety jego rodzice przeprowadzili się do Warszawy, gdy ich syn skończył szóstą klasę podstawówki. Mieli wtedy po kilkanaście lat i bardzo nie podobał im się pomysł dorosłych. Bali się że odległość zrobi swoje, że z biegiem czasu o sobie zapomną, ale tak się nie stało. Mimo dzielących kilometrów ich przyjaźń przetrwała próbę. Spotykali się gdy tylko mogli i zawsze bez względu na ilość czasu jaki upłynął od ostatniego spotkania, czuli się przy sobie dobrze.  

Gdy Wojtek wpadł w tarapaty, co zmusiło go do zmiany uczelni i przeprowadzki do innego miasta, Eliza niczym starsza siostra była przy nim. Wzięła wolne w pracy i bez mrugnięcia okiem przyjechała do Krakowa i pomogła mu się tu zadomowić.  

Gdy przyjechała kolejnym razem, po raz pierwszy usłyszała o tej dziewczynie, którą poznał na uczelni. Od tamtej pory słuchała tych opowieści regularnie. Czuła się jakby oglądała jakiś film, albo czytała książę.  

Widziała zafascynowanie Wojtka jej osobą, to z jakim zaangażowaniem o niej mówił. Dostrzegała w jego oczach te iskierki zainteresowania i miała nadzieję, że właśnie teraz nadszedł ten moment, w którym jej przyjaciel poznał kogoś kto pomoże mu pozbierać się po ostatnich wydarzeniach. A gdy w końcu sama ją zobaczyła, zrozumiała, że w swojej opowieści nie pominął żadnego ważnego szczegół

Wojtek, nie był idealny. Jak każdy popełniał błędy, ale ona nie przekreślała go za to co zrobił. Nie zwątpiła w niego, nie krytykowała ani nie oceniała. Tylko była i swoją obecnością dawała mu wsparcie.  

Teraz poznając Grzegorza, usłyszała fragmenty historii, którą już znała, tyle, że nieco z innej perspektywy. Słowa Grześka uzupełniły te luki w opowieści Wojtka. Z tym, że teraz wiedziała, że ta dziewczyna raczej nie zapewni mu spokoju.  

Po ostatniej rozmowie z bratem, postanowiła przyjechać do niego i spędzić z nim kilka dni. Spodziewała się, że będzie protestował ale ona nie miała zamiaru tego słuchać.  

Taksówka, którą jechała zatrzymała się właśnie przed blokiem. Była nieco zdenerwowana ale gdzieś daleko w środku, czuła potrzebę bycia z nim. Zabrała swoje rzeczy i kilka minut później stała już przed drzwiami.  

Po chwili otworzyły się, a w progu stanął Grzegorz. Uśmiechnął się na jej widok, ale ten uśmiech nie sięgnął oczu.  

-Czy ty musisz być taka uparta? - zapytał, odbierając od niej walizkę - przecież miałaś wcześniej dzwonić, odebrałbym cię.  

-Spokojnie, poradziłam sobie.  

Westchnął ciężko i przez chwilę oboje stali w zupełnym milczeniu.  

-Wiem, że mnie tu nie chcesz - zaczęła niepewnie - ale ja po prostu czuję potrzebę bycia przy tobie. Jestem twoją siostrą i chciałabym, żebyś mógł na mnie polegać.  

-To nie jest tak, że ja cię tutaj nie chcę. To nie tak. Cieszę się, że mimo wszystko chcesz mnie poznać, że nie ignorujesz tego, że nagle w twoim życiu pojawił się obcy człowiek, który jak się okazuje jest twoja rodziną. Tyle, że to wszystko spadło na mnie w jednym momencie. Ja nie wiem co mam zacząć naprawiać jako pierwsze, nie wiem w ogóle jak się do tego zabrać.  

Nie przestając mówić, zaprosił ją do kuchni gdzie usiedli przy stole.  

-Ja nie jestem teraz sobą, nie ogarniam tego wszystkiego. I dlatego byłem przeciwny twojemu przyjazdowi tu, bo nie chcę żebyś poczuła się odrzucona, zaniedbana. Nie w taki sposób, nie na takim podłożu chciałem budować relacje z tobą.  

-Ale ja to rozumiem, jak najbardziej to wszystko rozumiem. I mimo to chcę teraz być przy tobie. - chwyciła go za dłonie przez stół - Jestem zła na ojca za to wszystko. Jest mi tak bardzo przykro, że chciałabym ci jakoś wynagrodzić jego zachowanie.

-To nie jest absolutnie twoja wina. Nie powinnaś się tak czuć.  

Przez moment zwlekała z odpowiedzią, upiła łyk herbaty, którą dla niej zrobił, a potem zapytała czy rozmawiał już z Nikolą.  

-Nie. Znaczy tak, ale nie powiedziałem jej tego. Dziwnie się czuję.

-Dziwnie?  

-Zrobiłem to co uważałem za słuszne, odszedłem od niej aby ją chronić, chciałem aby w jej życiu pojawił się ktoś kto będzie o nią dbał, kto zapewni jej bezpieczeństwo. Gdy ją spotkałem była z kimś. Widziałem go już kilka razy i słyszałem, że kręci się przy niej od kilku tygodni. Nie wiem kim jest ten gość, ale mam nadzieję, że jest jej wart.  

Eliza zmieszała się słysząc jego wyznanie. Wiedziała o kim on mówił, ale choć czuła wewnętrzną potrzebę powiedzenia mu o tym, jednak milczała.

-Ale to wszystko nie zmienia faktu, że jestem zazdrosny.  

-To się nie może tak skończyć. - to jedno zdanie powiedziała z całą pewnością, jaką nabyła po licznych rozmowach z Wojtkiem.  

Wiedziała, że takie uczucie jakie połączyło Nikolę i Grześka nie zdarza się często i każdemu. O to trzeba walczyć z całych sił. A ona nie wierzyła, że taka miłość przydarzyła im się tylko po to aby cokolwiek na tej ziemi mogło ich rozdzielić.  

-Ale tak się właśnie kończy. – odpowiedział po czym wstał i wyszedł z kuchni, zostawiając ją z głową pełną myśli i z pustym kubkiem po herbacie.

2 306 czyt.
100%4315
Sensi11

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 4676 słów i 25146 znaków, zaktualizowała 2 lip o 11:48

Komentarze (15)

 
  • AnonimS

    AnonimS 4 lipca

    Dobrze napisane.pozdrawiam
    Pytanie do administratora. 34 łapki na tak , 14 komentarzy a opowiadanie w poczekalni. Co jest grane i jakie są te kryteria przenoszenia tekstów?

  • gepi

    gepi 3 lipca ip:81161207

    Witaj. Pozwól że napiszę kim jestem, ano jestem tatą Santy. Santa obecnie jest poza zasięgiem naziemnego internetu i dlatego jak już wcześniej to robiła przesyła wiadomości na telefon i ww. Wczoraj wysłałem jej twoje opowiadanie a dziś przysłała mi odpowiedz i prośbę o opublikowanie. "Witam. Sorki że nie mogę pisać komentarza z RP. Piszę to dziś rano gdyż gdy w RP jest wieczór to tutaj ranek, jest strasznie gorąco, mimo że nauczona jestem do wysokich temperatur, tyle o sobie.Przeczytałam jednym tchem twoje opowiadanie i muszę przyznać że pokapało mi "coś" z oczu. Zastanawia mnie tzw. "przyjaźń' czy też "lojalność", gdzie w moim rodzinnym kraju jest granica, granica której przekroczyć niemożna. Piszę to dlatego gdyż Nikola i Grzegorz cierpią, np. "-Zrobiłem to co uważałem za słuszne, odszedłem od niej aby ją chronić, ... Nie wiem kim jest ten gość, ale mam nadzieję, że jest jej wart." Dalej mądra wypowiedz Elzy "-To się nie może tak skończyć." i to jest niestety ( moim zdaniem) prawda. Zapytałam się kiedyś dziewczynę w podobnej sytuacji "Co powiesz za kilka lat dziecku, jak to mu wytłumaczysz" i wiesz co, przyszła gdy była w następnej ciąży,  "miała pani rację, wyjechaliśmy za pani radą z kraju, pobraliśmy się, zaprosiliśmy kilkoro przyjaciół na nasz ślub i wiem że mój mąż przychylił by mi nieba a ja go kocham nad życie". Jeśli mogę o coś prosić - nie męcz już Nikoli i Grześka, daj im to co jest najpiękniejsze, Ich wzajemną miłość. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie czekając na dalsze losy obojga. Santa.

  • Almach99

    Almach99 3 lipca

    Warto byli czekac tak dlugo. Niezle sie losy wielkiej milosci pogmatwaly. Oboje tak bardzo cierpia, a nie maja odwagi wyznac tego co I'm ciazy Na duszy. Przykro czytac jak Nikola z Grzegorzem pograzaja sie coraz bardziej. A przyjaciele wiedza o wszystkim...

  • Kate1411

    Kate1411 2 lipca ip:4621535

    Świetna część. Kiedy możemy spodziewać się kolejnej?

  • zabka815

    zabka815 2 lipca

    Super,że do nas wróciłaś i będziemy mogli poznać zakończenie tej pięknej i wzruszające historii. Rozdział fantastyczny zresztą jak wszystkie. Już myślałam, że jednak Grzesiek w końcu jej powie, ale jak widać trzeba jeszcze poczekać, a ile to sama autorka tylko wie. Czekam z niecierpliwością na kolejną część    i jeszcze raz dziękuję , że do nas wróciłaś  

  • dreamer1897

    dreamer1897 2 lipca

    Czytać przy kawie takie opowieści to czysta przyjemność Łapka do góry!

  • volvo960t6r

    volvo960t6r 2 lipca

    Super część i miło się czytało...

  • NickToCzytelnik

    NickToCzytelnik 2 lipca ip:8331141

    Nareszcie mogę czytać to opowiadanie! Jestem bardzo ciekawy jak to się zakończy. Zastanawiam się czy coś takiego mogło by się naprawdę wydarzyć.  

  • lilio

    lilio 2 lipca ip:37248156

    niech pomylą wyniki badań czy coś i zmierzaj powoli ku końcowi bo zaczyna wiać nudą jak w telenoweli

  • Kasia11

    Kasia11 2 lipca ip:832195

    Tylko żeby nie była z wojtkiem

  • ja

    ja 2 lipca ip:37248160

    No moja droga,cudnie jak zawsze nie mogę pojąć dlaczego któryś z jego przyjaciół nie wymusi na Grzesku powiedzenia prawdy. wszyscy patrzą na nich dwoje,widzą ze to rozstanie ich "zabija", i cicho siedzą. wrrrrr Może Eliza w końcu coś wymyśli, bo dłużej tak nie można. buziaczki. pozdrawiam gorąco.  czytelniczka

  • cukiereczek1

    cukiereczek1 2 lipca

    Czekam na kolejną część z niecierpliwością 😙😙

  • Niutria

    Niutria 1 lipca ip:8320252

    Boże pisz częściej błagam ❤

  • ~Miśka

    ~Miśka 1 lipca ip:9124031

    Kocham to opowiadanie wciąż mam cichą nadzieję że pomylili wyniki badań i nie będą rodzeństwem 😘😘❤️❤️❤️

  • Fanka

    Fanka 1 lipca

    Mam nadzieję,że siostra coś doradzi Grześkowi i jakoś wszystko dobrze dla Nicoli się skończy... Z każdym słowem napisanym przez siebie,czuję się te wszystkie emocje i to co chcesz przekazać
    Kochana kłaniam się nisko i witam z powrotem