To na Ciebie czekałem cz.56

Tłok na uczelnianych korytarzach nasilał się co raz bardziej. Studenci zgromadzeni w mniejsze bądź większe grupki, przemieszczali się w poszukiwaniu swoich sal wykładowych. Nikola ignorowała cały ten gwar i szum, i pogrążona w swoich rozmyślaniach, wpatrywała się w trzymany w dłoni zeszyt z notatkami. W oczekiwaniu na dziewczyny, postanowiła trochę poczytać, ale jej zamierzenie nieco zmieniło kształt, bo na powierzchnię jej świadomości przedostały się, nie ustępujące ostatnio, obawy o jej związek. Od ostatniego czasu nie zmieniło się nic. Nic na dobre, na złe zmieniło się wiele. Dystans powstały między nimi powiększał się co raz bardziej. A na ich idealnym obrazku zaczęło pojawiać się co raz więcej rys, zadrapań i pęknięć.  
     Być może komuś z zewnątrz wydawać by się mogło, że nie ma powodu do zmartwień, bo nie kłócą się z Grześkiem, spędzają razem czas, może mają go trochę mniej niż wcześniej ale to wszystko z powodu pracy. Rozmawiają, gotują razem i sprzątają, wciąż śpią w jednym łóżku, ale w tym wszystkim jednak brakowało czegoś. Tego najważniejszego elementu, tej iskry, która łączyła ich od początku. Bez tego każdy związek się rozpadnie, wypali się od środka i zostanie tylko pusta skorupa, która w końcu popęka zamieniając się w nic nieznaczący pył.

Swoje obawy i lęki próbowała trzymać na odległość. Nie chciała doszukiwać się czegoś, czego być może nie było. Nie chciała wypowiadać słów, których się bała. Nie chciała w niego wątpić, ale podświadomie zaczynała to robić. A wiedziała, że na wątpliwości jeszcze nikt niczego trwałego nie zbudował. Grzegorz nieustannie się od niej izolował. Zamykał się przed nią ze swoimi problemami. Odrzucał jej pomoc. A ona przestała odczuwać tą pewność z jego strony, a to jest idealny początek złego.
       W chwilach największego zwątpienia, dopuszczała do siebie najgorszy scenariusz. Budując z nim swoją relację, opierała się na tym co tu i teraz, a nie na tym co było, ale w tym momencie lęk przed tym, przed czym przestrzegali ją znajomi, parzył jej żyły żywym ogniem. Grzegorz zawsze otwarcie przyznawał, że Nikola odmieniła jego życie na lepsze, że to dzięki niej zapragnął porzucić swoje kawalerskie przyzwyczajenia i ustatkować się. I do tej pory nigdy nie dał jej odczuć, że tego żałuje ale teraz wszystko powoli się obracało w złym kierunku. A jej podświadomość atakowały obrazy z jego przeszłości, z życia jakie wtedy prowadził. Jakiś cichy głos w najsłabszych chwilach, podszeptywał słowa wątpliwości, podsycał ogień jej strachu i niepewności.

Gdy trwała tak w tym letargu, dostawała wtedy chwilę jego uwagi. Przyłapywała go czasem na wpatrywaniu się w nią, w jego oczach wciąż widziała te iskierki fascynacji, ale schowane w cieniu czegoś, czego ona nie potrafiła nazwać. Wtedy dopadały ją wyrzuty sumienia. Wyrzucała sobie, że wątpi w niego, a nie powinna. Bo pomimo strachu, który towarzyszył jej co dnia, desperacko zapewniała samą siebie, że to uczucie wciąż jest, że jeszcze się tli, że nie zagasło przysypane popiołami obojętności.
Ale nawet ciągłe zapewnienia samej siebie i jego wymuszone uśmiechy, nie potrafiły uciszyć tego nasilającego się alarmu w jej głowie. Gdzieś w podświadomości czuła jakieś nieprzyjemne ćmienie zbliżających się kłopotów.  
        

      Nie od razu zauważyła, że ktoś obok niej usiadł. A gdy zdała sobie z tego sprawę zignorowała ten fakt równie szybko, nie poświęcając mu więcej uwagi. Przynajmniej tak postanowiła. Odetchnęła głęboko, odepchnęła od siebie wszystkie zadręczające ją rzeczy i gdy zamierzała skupić się na czytaniu, poczuła na sobie czyjś natrętny, uporczywy wzrok. Zanim zdążyła jakkolwiek zareagować, do jej uszu dobiegł czyjś głos. Głos, który nie był znajomym głosem, ale do obcego też nie należał.  
-Cześć, jestem Wojtek. - podniosła wzrok i zatrzymała go na wyciągniętej w jej stronę dłoni. Po chwili konsternacji przesunęła spojrzeniem w górę, zatrzymując się na twarzy człowieka, który zakłócał jej spokój.

Pierwsze co zauważyła, to niebieskie niemal krystalicznie przezroczyste oczy, śmiejące się do niej. Szybko sobie przypomniała zajście sprzed kilku dni, kiedy to idąc korytarzem wpadła na niego i późnej gdy zupełnie niespodziewanie powiedział jej cześć. Wtedy myślała że ją z kimś pomylił, bo nie zapoznawali się wcześniej, ale teraz miała pewność, że to nie była pomyłka. To było zaplanowane. On powiedział jej cześć, bo tak chciał.

I tak właśnie, powód zamieszania w damskiej części uczelni, stał teraz przed nią i niezrażony jej zaskoczeniem, z uśmiechem na ustach, które zapewne nie jedna chciałaby spróbować, czekał aż dziewczyna odwzajemni jego zainteresowanie.  

-Cześć. - Mimo wyraźnego zaskoczenia chwyciła jego dłoń. Przy krótkim uścisku zauważyła pracujące ścięgna w jego nadgarstku, po którym przesuwała się bransoletka z rzemyka. Dłoń miał ciepłą, gładką i miłą w dotyku. Jednak po chwili wróciła do jego imponującego koloru oczu. Jeszcze nie spotkała nikogo o tak jasnych tęczówkach. Przez chwilę panowała między nimi cisza, którą przerwał mężczyzna. Uśmiechnął się jeszcze szerzej i poprawiając plecak na ramieniu, powiedział:  
-To jest ten moment, w którym powinnaś powiedzieć jak masz na imię. – mówiąc to przeniósł na chwilę wzrok, gdzieś ponad jej ramię. A gdy wracał do niej zrobił to bardzo efektownie. Posłał jej powłóczyste spojrzenie spod długich i ciemnych rzęs.  

Nie mogła nie uśmiechnąć się na tę trafną uwagę, ale nie zamierzała wdawać się teraz w dłuższe rozmowy, choć absolutnie nie poczuła się urażona jego śmiałością. Po prostu, rozbawił ją jednym zdaniem.  
-Nosisz soczewki? - zapytała ni stąd ni zowąd. Kolor jego oczu tak bardzo ją zaabsorbował, że nie chciała zawracać sobie głowy jakimiś powitaniami.

Nie miała zamiaru w żaden sposób go zaskakiwać, ale odnotowała na jego twarzy chwilowe zwątpienie. Chłopak zmrużył oczy i po chwili odzyskując rezonans, uśmiechnął się.  
-Co jeśli powiem, że nie? - zapytał ostrożnie, tak jakby znalazł się oko w oko z niebezpieczną bestią, a jego życie zależało od udzielonej odpowiedzi, ale w kącikach jego ust majaczył uśmiech.
-Nic. - wzruszyła ramionami na moment spoglądając za okno, pogoda nie sprzyjała długim spacerom. Chmury były ciemne i wisiały nisko nad ziemią, roztaczając aurę przygnębienia. Jeszcze nie padał deszcz, ale to raczej było kwestią czasu. Spojrzała na ludzi przechodzących przez dziedziniec, chłopak nieśmiało objął dziewczynę i z napięciem na twarzy czekał na jej reakcję. I wtedy ją olśniło. Odwróciła się w jego stronę i mrużąc oczy, posłała mu przebiegły uśmiech.

-Nie. Nie umówię się z tobą.

Wojtek roześmiał się w głos, zwracając na siebie uwagę przechodzących osób. Spojrzał na nią, przechylając głowę na bok.  
-Nie, nie podrywam dziewczyn na kolor oczu, jeśli o to ci chodzi. - poszedł jej śladem. - Aczkolwiek musisz przyznać, że robią wrażenie, prawda? - wyszczerzył zęby w uśmiechu, a ona znów się roześmiała.

Tak, robią wrażenie, ale nie zamierzała mu tego mówić. Zeszła z parapetu, zabrała zeszyt i torebkę i nie chcąc stracić go z oczu, zaczęła iść tyłem. Chłopak zrobił taka minę, jakby chciał zatrzymać ją samym wyrazem twarzy.  
-Ej! - powiedział, wyciągając dłoń do przodu.  
-To jest ten moment, w którym powinnam już iść.  – wzruszyła ramionami, uśmiechnęła się przepraszająco i dodała - Miło było cię poznać Wojtku.  
Zamierzała się już odwrócić, gdy jeszcze usłyszała jego głos.  
-Nie wiem jak masz na imię.  
-Nie wiesz, bo ci nie powiedziałam.  
-Czy to jest objęte klauzulą poufności? – starał się przeciągnąć te kilka chwil rozmowy.  
-Ja bym lepiej tego nie ujęła. - uśmiechnęła się po raz ostatni i odwróciła, zmierzając do schodów, na dole których właśnie pojawiły się dziewczyny.  

Kinga weszła na schody i po pokonaniu trzech pierwszych, zatrzymała się. Spojrzała na Nikolę, na której ustach powoli znikał uśmiech. Zmierzyła ją wzrokiem od góry do dołu, jakby miało jej to pomóc w ocenie nastroju przyjaciółki. Zastanawiała się jak, i czy w ogóle, ma zapytać ją o relacje z Grześkiem, aby nie wzbudzać zbędnych podejrzeń.  
-Cześć. - Przywitała się i poczekała aż dziewczyna dorówna do niej na dole. - Rozmawiałaś z tym nowym? - powoli przeniosła wzrok na szczyt schodów, gdzie właśnie pojawił się wysoki blondyn.  

-Rozmawiała. – wtrąciła się Amelia, która znacząco się uśmiechnęła.
-No tak, przysiadł się do mnie. - wzruszyła ramionami, chowając zeszyt do torby.  
-A co chciał?  
-Szczerze? To sama nie wiem. Siadł obok mnie i przedstawił się. - Nikola znów wzruszyła ramionami, szczelnie otulając się bluzą. Dla niej nie miało to wielkiego znaczenia. Zaczepił ją, to zaczepił i tyle. Ona nie doszukiwała się w tym niczego nadzwyczajnego. Niestety, dziewczyny nie podzielały jej zdania. Komentowały to zajście, przerzucając się żartami. Nikola reagowała na co drugi, a Kinga milczała zastanawiając się co powinna zrobić. A gdy zostały same, uznała, że to dobry moment na rozmowę.

-A jak z Grześkiem?  
-Tak jak i było. Coś jest nie tak, tylko nie wiem co. Ostatnio jest jakiś wycofany, izoluje się ode mnie. - Kinga miała nadzieję, że powodem takiego zachowania nie jest ta kobieta, z którą go widziała.

Dziewczyna zawiesiła głos, jakby nagle odebrało jej mowę ale po chwili podniosła głowę i spojrzała z zaciekawieniem na przyjaciółkę.  
-A dlaczego w ogóle pytasz?  
-Bo widzę, że jesteś jakaś przygnębiona. Coś cię męczy. – nie czuła się dobrze z tym, że nieco minęła się z prawdą. Oczywiście faktem było to, że dziewczyna sprawiała wrażenie smutnej, ale to nie był jedyny powód tej rozmowy.  Postanowiła, że dopóki Nikola sama nic nie powie, ona też nie będzie wyciągała pochopnych wniosków.  Może to wszystko nie jest tak straszne jak wyglądało. Może nie długo samo wszystko się wyjaśni. Zwłaszcza, że Michał też nic nie wiedział o żadnej kobiecie. Chciała coś od niego wyciągnąć, ale nie wiele się dowiedziała, bo Grzesiek nie kontaktował się z nim od kilku dni. Jej ukochany uspokoił ją, że to na pewno nie jest to, o czym myśli. Chociaż wspomnienie z przed kilku dni z kawiarni, nie dawało jej spokoju, wiedziała, że Michał jest z nią szczery. Zauważyłaby gdyby chciał coś ukryć.

Dziewczyna znów pogrążyła się w milczeniu, by po chwili zupełnie niespodziewanie rzucić:  
-Może to przez ten wyjazd.  
-Przez jakiś wyjazd? - Nikola spojrzała na nią zaciekawiona.  
-Noo, do Londynu. Michał mi powiedział.  
-Grzesiek wyjeżdża do Londynu? – ta informacja zaskoczyła ją.  
-Chyba się wygadałam. Nie wiedziałaś nic?  
-Nie. - westchnęła ciężko. Było jej przykro, że o tak ważnej rzeczy dowiaduje się od osób postronnych, a nie właśnie od niego.  
-Ale może i masz rację. - Dziewczyna starała się znaleźć w tym jakieś plusy. - Pamiętam, jak ostatnio męczyło go to, że musiał jechać.  
-To aż tak go męczy to, że zwleka z tym do ostatniej  chwili? Przecież on nie jedzie tam na stałe, przecież wróci.  
-Nie wiem Kinga, ale teraz przynajmniej mam jakikolwiek punkt odniesienia. Wrócę do domu, to po prostu go o to zapytam.  
Dziewczyna uśmiechnęła się smutno bo czuła, że problem nie leży tylko w wyjeździe Grzegorza, ale nie chciała wprowadzać większego zamętu. Po chwili zupełnie zmieniła temat.  
-No to co z tym nowym? - szturchnęła ją w ramię, znacząco unosząc brwi.  
-A co ma być?  
-Podobasz mu się.  
-To było stwierdzenie czy pytanie?  
-Stwierdzenie, moja droga. Widziałam jak się na ciebie gapił.  
-Niech się gapi jak chce, ja mam Grześka.  
-To powiedz mu aby nie marnował czasu.  
-Tak zrobię, przy najbliższej okazji. – obie się uśmiechnęły.

Po rozmowie z przyjaciółką, Nikola była nieco rozluźniona. Słowa Kingi, w których zapewniała ją, że zachowanie Grześka spowodowane jest wyjazdem, nieco podniosły ją na duchu. Ale czy ona naprawdę w to wierzyła, czy po prostu chciała aby ktoś ją o tym przekonał, aby zadecydował za nią, co jest warte obaw, a co nie? Chciała mieć tą nadzieję, że to tylko ten wyjazd. Tylko i nic więcej.  

                                                                             ***

Michał trzymał w dłoni telefon i zastanawiał się co robić. Kinga, nieświadomie, przypomniała mu o tym, że jego przyjaciel ma kłopoty. Wiedział do czego Grzegorz się przygotowywał, ale nie wiedział jaki był efekt końcowy. Owszem dzwonił do niego wielokrotnie, ale on ani nie odbierał ani nie oddzwaniał, odciął się od wszystkiego a takie zachowanie mogło oznaczać tylko tyle, że wydarzyło się coś złego. Ludzie zawsze izolują się od reszty świata, gdy ich własne prywatne niebo wali się im na głowę. Było mu głupio, że tak po prostu pozwolił przestawić się na boczny tor. Sam był zajęty pracą, a po pracy Kingą, której poświęcał sporo czasu, przez co nieco oddalił się od tego zamieszania, które opanowało życie jego przyjaciela. Chciał to naprawić. Musiał z nim porozmawiać. Zastanawiał się też nad tym co powiedziała jego dziewczyna. Grzesiek nic nie wspomniał o żadnej dziewczynie. Bądź co bądź przyjaźnili się. Gdyby jego kumpel stracił zainteresowanie Nikolą przecież powiedziałby mu, gdyby pojawił się ktoś inny, przyznał by się. Nie rozmawiali zaledwie kilka dni, a on już przestał się orientować w tym wszystkim.
Postanowił pojechać do niego w przerwie obiadowej, nie uprzedzając go wcześniej, bo obawiał się, że albo nie odbierze telefonu, albo wykręci się brakiem czasu, miał tylko nadzieję, że zastanie go w biurze. Gdy zobaczył na parkingu jego auto odetchnął z ulgą. Zbliżał się już do drzwi wejściowych, gdy w przejeżdżającym samochodzie zauważył kobietę, która ukryta za okularami słonecznymi, przyglądała mu się z większym zainteresowaniem niż wypadałoby. Gdy zorientowała się, że on to widzi, szybko odjechała. Nie widział dokładnie jej twarzy, ale zarys postaci wydawał mu się znajomy. Obejrzał się jeszcze raz za siebie, ale jej już nie było. Machnął ręką na to, otworzył drzwi i wbiegł po schodach na trzecie piętro.  
Zapukał i nie czekając na odpowiedź, wszedł do środka.  
Grzegorz, który siedział na fotelu zwrócony w stronę okna, ściskał w dłoni jakieś papiery. Gdy usłyszał, że ktoś wchodzi odwrócił się szybko a jego zmęczony wzrok zatrzymał się na przyjacielu.  
Nie wyglądał dobrze. Miał cienie pod oczami, siedział skulony nad biurkiem, a jego oczy były przepełnione smutkiem. Ale przez krótką chwilę wydawało mu się, że Grzegorz odetchnął z ulgą gdy go zobaczył.  
-Nie odzywałeś się, nie odbierał świata telefonu, nie dawałeś znaku życia, więc jestem. - Powiedział spokojnie, siadając na krzesło przed nim.  
-Przepraszam. Miałem w końcu oddzwonić ale odkładałem to, bo po prostu nie wiedziałem co miałbym powiedzieć. - wzruszył ramionami bawiąc się ołówkiem.  
Michał kiwnął głową w zrozumieniu.  
-Jak ręka? - spojrzał na prawą dłoń przyjaciela, którą ten wyraźnie oszczędzał.  
-Wczoraj zdjęli mi tej szajs, ale jeszcze trochę boli. - Na dowód czego poruszał palcami by po chwili, z grymasem bólu na twarzy znieruchomieć.  
Michał krążył pośród mniej ważnych tematów, omijając ten jeden najważniejszy, tak jakby wiedział, że jego siła rażenia może być opłakana w skutkach dla wielu osób.  
-Wiesz co, nie jestem pewny, ale chyba na dole na parkingu widziałem Anetę. - ta wiadomość nie poruszyła go tak bardzo, jak za każdym wcześniejszym razem.  
-No to pewnie nie wydawało ci się.  
-I tak spokojnie to mówisz?  
-A co mam zrobić? Przecież ona ma sądowy zakaz zbliżania się, ale zupełnie się tym nie przejmuje.  
-A ty? Ty się tym nie przejmujesz?  
-Jeśli chodzi o mnie, mam to w dupie. Mnie już nic gorszego spotkać nie może.- jego słowa ociekały goryczą, a Michał chyba już znał odpowiedź na niezadane jeszcze pytanie.  
-Najbardziej boję się o Nikolę. Boję się, że jej coś zrobi. A ten zakaz odnosi się do mnie, a nie do niej. Ale w tym wszystkim i tak najgorsze jest to, że ona wie o.. - zawahał się na moment - o mnie i.. i o niej.  
-A zrobiłeś testy? - Zapytał cicho. Na co jedyną odpowiedzią było, tylko krótkie skinienie głową. Michał niemal poczuł ból, z jakim jego przyjaciel musiał się zmagać każdego dnia. Ta wiadomość, to cios dla nich wszystkich, nie tylko dla tej zakochanej w sobie dwójki, która już nie miała prawa kochać.  
-Powiedziałeś jej?  
-Nie. Jeszcze nie. Za dwa dni wyjeżdżam, zrobię to przed samym wyjazdem.  
-I co dalej?  
-Nie wiem. Nie wiem jak ja będę bez niej żył. Nie wiem. - zamknął oczy aby powstrzymać łzy i pokręcił głową. Sam jego widok sprawiał, że przyglądający mu się człowiek czuł ból.  
-Tak mi przykro. A miałem nadzieję, że to jest jakaś pomyłka, że te testy wszystko wyjaśnią.  
-Na swój sposób wyjaśniły.  
-Słuchaj, bo jest jeszcze coś.  
-Co?  
-Wiem, że to jest ciężki temat ale proponowałbym abyś załatwił go w miarę szybko, zanim ktoś cię ubiegnie. - gdy Grzesiek przyglądał mu się spod przymkniętych powiek nie wiedząc do czego zmierza, Michał szybko dokończył. - Kinga widziała cię z jakąś dziewczyną.  
Spojrzał na niego wyczekująco.  
-Z dziewczyną? - zmarszczył brwi na początku nic nie rozumiejąc.  
-W jakiejś knajpie na rynku. - Grzesiek zrobił przerażona minę. Dopiero teraz zrozumiał o czym mowa.  
-Powiedziała jej?  
-Nie. Mnie próbowała wypytać, ale sam nie wiedziałem o co chodzi. Kto to jest?  
-To jest Eliza.  
-Eliza?  
-Nieślubna córka mojego wspaniałego ojca.  
-Co? Czyli twoja..  
-Tak. Moja siostra. Nikoli też.  
Grzesiek opowiedział po skrócie, to jak się w ogóle dowiedział o jej istnieniu, a Michał jeszcze przez chwilę siedział w zupełnym odrętwieniu. Był zaskoczony tym co właśnie usłyszał. Sytuacja była bardziej skomplikowana niż mogłoby się wydawać, a rozwiązanie jej wcale nie było takie oczywiste.  

                                                                                      ***

Decyzja została już podjęta. Grzegorz nie mógł już dłużej zwlekać. Jeszcze dwa dni i prawda wyjdzie na jaw, jeszcze dwa dni i wszystko się skończy. Dwa dni i nie będzie nic. Na tą myśl, ścisnęło go w dołku, żal złapał go za gardło, a do oczu napłynęły łzy. Nie wyobrażał sobie tego, absolutnie nie wyobrażał sobie życia bez niej. W pojedynkę nie może być dalszego ciągu. Razem być, też nie mogą.  
Po rozmowie z Michałem, jeszcze bardziej utwierdził się w przekonaniu, że im wcześniej powie prawdę tym lepiej. Nie chciał aby ktoś zrobił to za niego, ale sam też nie wiedział, jak ma to zrobić. Te słowa, bolesne i cierpkie, nie chciały przejść mu przez gardło.  

Gdy wjeżdżał na parking przed blokiem, zastanawiał czy Nikola już wróciła. Miał nadzieję, że jeszcze nie. Chciał zacząć się już pakować i pomyśleć nad sposobem przyznania się do wszystkiego. Przyznania się, jak to złowieszczo brzmi. Przyznać się może ktoś, kto jest winny. On nie był. To nie on zgotował sobie taki los. To jego ojciec i jego bezmyślne zachowanie, było źródłem kłopotów w jego życiu.
Zgasił silnik, zabrał swoje rzeczy i wysiadł. Te kilka metrów, jakie dzieliło go do klatki schodowej pokonał w samotności, ale gdy już sięgał do kieszeni po klucz, usłyszał za sobą czyjeś kroki. Odruchowo spojrzał przez ramię i od razu tego pożałował.  
-Jakoś źle wyglądasz. - uśmiechnęła się najbardziej fałszywie jak tylko potrafiła.  
-Tylko tyle chciałaś mi powiedzieć?  
-Nie. W zasadzie to chciałam się zapytać czy powiedziałeś już o wszystkim swojej małolacie?  
Chciał ją zignorować i wejść do środka, zatrzaskując jej przed nosem drzwi, ale nie potrafił puścić mimo uszu jej słów.  
-Nie mów tak o niej, dobrze? - warknął przez zaciśnięte zęby.  
-A jak ją inaczej można nazwać? Tylko tak. - odparła niedbale.  
-Czego ty ode mnie chcesz?! Powiedz mi, czego chcesz?! - odwrócił się gwałtownie i niebezpieczne blisko zbliżył twarz do jej twarzy. Mierzył ją rozwścieczonym spojrzeniem i żałował, że nie jest facetem. Tak przynajmniej mógłby wyżyć się fizycznie.  
-Ciebie. - odparła, niezrażenie patrząc mu prosto w oczy. - Zawsze chciałam tylko ciebie.  
-Ale ja nie chcę ciebie. - wycedził przez zęby, odsuwając się.  
-Jeszcze trochę i zmienisz zdanie. W końcu na czyimś ramieniu będziesz musiał wypłakać swój smutek. A wiesz, ja bardzo chętnie służę pomocą. - mówiąc to, podeszła do niego i patrząc prosto w oczy oparła się na jego ramieniu.  
-Jesteś ostatnią osobą, która by się do tego nadawała. - W tej chwili tak bardzo nienawidził ojca, za to, że zdradzał matkę, że ściągnął na nich cały ten ból i jeszcze za to, że spośród tysięcy różnych przechodniów wybrał sobie właśnie ją na powiernika swoich tajemnic.  
-Chociaż byś była ostatnią kobietą na tym świecie, wolałbym być sam. Rozumiesz? - zarozumiały wyraz jej twarzy, tak bardzo wyprowadził go z równowagi, że nie analizując zbytnio tego wszystkiego, postanowił powiedzieć to co ślina przyniesie mu na język. Postanowił skłamać.  
-Na twoim miejscu nie liczyłbym na nic szczególnego. Zrobiłem badania. - na moment zapadła między nimi cisza, a on dałby sobie rękę uciąć, że jej zielone oczy przez jedną krótką sekundę rozbłysły.  
-Czyżby? - nie spodziewała się takiego zagrania z jego strony, ale była ciekawa do czego zmierza. Starała się zachować powagę na twarzy i na dowód swojej nieustraszoności podniosła wyżej podbródek. - I co te testy powiedziały ci takiego?  
-Wyszły negatywne. - serce biło mu tak mocno, że obawiał się, że Aneta je słyszy. Nie chciał aby chociaż przez chwilę podejrzewała go o kłamstwo. - Nie jesteśmy ze sobą spokrewnieni.  
Przez jej twarz przebiegł cień strachu, ale szybko to ukryła.  
-Tak? A twój ojciec twierdził co innego.  
-Ojciec to ojciec, a ja to ja.  
Uśmiechnęła się tylko, nie mówiąc już nic. Zastanawiała się dlaczego on to powiedział. Co chciał tym ugrać. Dopadły ją małe wątpliwości odnośnie skuteczności jej przyszłego planu, który zamierzała wprowadzić w życie już niedługo.  
Patrząc jak Grzegorz znika za drzwiami, szybko kalkulowała czy będzie musiała cokolwiek zmieniać, czy wszystko pozostanie tak jak to sobie wymyśliła. Gdy drzwi zatrzasnęły się zanim na dobre, a odgłos kroków na schodach ucichł, odwróciła się i poszła do swojego samochodu. Kilkoma ruchami na ekranie, wybrała czyjś numer i po chwili ciszy, warknęła do słuchawki.  
-Musimy porozmawiać. Za pół godziny będę u ciebie. - po czym rozłączyła się, ignorując próby sprzeciwu po drugiej stronie i z piskiem opon wyjechała z parkingu.  

                                                                                       ***

      Grzegorz miał już spakowane pół walizki, gdy setny raz powtarzał słowa prawdy, które sobie ułożył. Z pokoju, w którym urządził sobie małe biuro, przyniósł jej zdjęcie obłożone w ramkę. Sam je robił. Stała na dachu jednego z krakowskich wieżowców, wiatr tańczył w jej włosach, szare oczy tajemniczo wpatrywały się w obiektyw, a usta wygięły się w zmysłowym uśmiechu. Oczy mu się zaszkliły gdy dotkną opuszkami palców szybki chroniącej fotografie. Czuł jak paraliżujący ból wspina mu się po kręgosłupie, jak pełznie pod mięśniami, jak wypełnia żyły i otacza płuca. Wziął głęboki oddech i schował zdjęcie do walizki. Gdy przykrywał je miękkim materiałem koszulki, usłyszał dźwięk przekręcanego klucza w drzwiach. Nasłuchiwał przez chwilę dźwięków dochodzących z przedpokoju i bez problemu mógł powiedzieć co po kolei robi Nikola. Słyszał jak rzuca klucze na szafkę, a to oznacza, że jest czymś zaaferowana, bo zazwyczaj robi to spokojnie i o wiele ciszej, klucze sunął się po blacie i z głuchym trzaskiem spadają na podłogę. Nikola wzdycha, sięga po nie i odkłada je jeszcze raz. Tym razem spokojniej. Odstawia torbę obok nich, zdejmuje buty uderzając przy tym jednym o szafkę, energicznie rozpina zamek kurtki i woła go.  
-Grześ. Jesteś?  
Spiął się gdy usłyszał swoje imię. Gdyby się nie odezwał, znalazłaby go w przeciągu dwóch sekund. Wpadłaby tu i zaczęła by opowiadać o tym, o czym właśnie myślała, zanim on zdążył by napełnić płuca powietrzem.  
-Jestem tutaj. - nie zdążył nawet pozbierać myśli, kiedy dziewczyna pojawiła się w drzwiach. Odwrócił się, odruchowo zasłaniając ciałem walizkę, tak jakby był małym chłopcem i chciał zasłonić przed mamą bałagan jakiego narobił. Wpatrywali się w siebie przez chwilę, która wydawała się nieskończenie długa. Tak naprawdę, to była długość jednego oddechu.  
-Już wiem. - Nikola pierwsza się odezwała.  
-Co wiesz? - zapytał nie spuszczając z niej oczu.  
-Wiem, czemu się tak zachowujesz. - podeszła do niego i zanim założyła mu ręce na szyję, spojrzała na rozłożoną walizkę.  
Grzegorz na dźwięk jej słów miał wrażenie, że serce mu się zatrzymało. Szybko próbował przeanalizować możliwe sposoby, skąd Nikola mogła się dowiedzieć. Czyżby Aneta już zdążyła, naprawdę? Spiął się jeszcze bardziej, oczekując jakiegoś ataku histerii, krzyków, wrzasków, paniki. Ale nic takiego nie nadeszła.  
-Pakujesz się? - zapytała już z widocznie mniejszym entuzjazmem.  
Skinął głową w milczeniu i czekał na ciąg dalszy, a wtedy ona ujęła jego twarz w dłonie i szepnęła.
-To dlatego byłeś taki smutny? Bo wyjeżdżasz. - w jej głosie nie pobrzmiewało pytanie ale pewność. - Dlaczego mi nie powiedziałeś?  
Odetchnął z ulgą gdy zrozumiał, że ona od początku mówiła o wyjeździe. O tym, że są.. o całej reszcie nie ma pojęcia. Gdzieś w sercu poczuł mimowolnie ukłucie, sam nie wiedział czy ulgi czy rozczarowania. A może lepiej by było gdyby ktoś inny jej powiedział. Gdyby.. Nie. Skarcił się w duchu. Nie byłoby lepiej, to on musi to zrobić.
-Nie chcę wyjeżdżać ale muszę. Nie wiedziałem jak mam to powiedzieć. To aż trzy tygodnie. - powolnym ruchem nakrył jej drobne dłonie swoimi.  
-Trzy tygodnie rozłąki z tobą, to jak trzy lata. - przycisnęła twarz do jego klatki piersiowej, obejmując go w pasie. - Ale będziemy rozmawiać, szybko zleci ten czas. Martwiłam się, przez ten cały czas. Non stop mnie zbywałeś, nie chciałeś rozmawiać, bałam się, że dzieje się coś złego, a ty po prostu bałeś się tego wyjazdu. - podniosła głowę i spojrzała w te bursztynowe oczy, które tak bardzo pokochała.  
-A ja już zaczęłam myśleć, że ty... - Grzegorz obawiał się tego co chciała właśnie powiedzieć i tego, do czego te słowa mogły doprowadzić. Nie wiele myśląc, ujął jej twarz za podbródek i nachylił się do jej ust. Tak bardzo chciał się poczuć, tak jak wtedy na początku, gdy dopiero zaczynali, gdy mogli robić co chcieli i nie liczyć się z konsekwencjami.  
-Te wyjazdy źle na ciebie wpływają - powiedziała, odsuwając się od niego, tak aby widzieć jego oczy. - zawsze jest coś nie tak. Zawsze się zadręczasz i obwiniasz. I zaczynasz mieć wątpliwości, których ja tak się boję.  
-Zrozum mnie, ja chcę dla ciebie wszystkiego co najlepsze. Chcę cię chronić przed całym światem, przed każdym złem a na odległość nie jestem w stanie tego robić. Sama wiesz, przez co przeszliśmy przez Anetę. Nie chcę aby ona coś ci zrobiła. Wolałbym być tutaj, cały czas na miejscu. Z tobą.  
-Ale ona chce ciebie a nie mnie. Myślę, że z jej strony nic mi nie grozi.  
-Nie chcę nawet o tym myśleć. Ona jest naprawdę niebezpieczna i zdolna do wszystkiego. - przytulił ją, pocałował w czubek głowy i ukrył twarz w jej włosach.  
Przygryzł wargę aby uśmierzyć ból, ten który rozrywał mu serce. To są ich ostatnie wspólne dni, a on musi kłamać. Nie chciał spoglądać sobie w oczy w lustrzanym odbiciu. Nigdy nie sądził, że to powie, że tak będzie ale był tchórzem. Musiał błądzić w półprawdzie, bo najnormalniej w świecie brakowało mu sił aby stawić czoło życiu.  
To, co powiedział o Anecie nie było kłamstwem, ale do pełni prawdy brakowało jeszcze kilku rzeczy.
Wieczorem gdy leżeli już w łóżku, pierwszy raz od dłuższego czasu, położyli się razem, Grzesiek gładził opuszkami palców, jej delikatną skórę. Obserwował jak powoli otula ją sen, jak oczy jej się zmniejszają a powieki przymykają, by po chwili otworzyć się aby mogła spojrzeć w jego oczy, upewniając się, że wciąż tu jest. Patrzył jak długie rzęsy rzucają miękkie cienie na ciepłą skórę, jak klatka piersiowa powoli opada i unosi się w rytm oddechu.  
W tej chwili przepełniony był spokojem, tak jak spokojnie jest chwilę przed burzą. Oddychał miarowo i chłonął całym sobą jej obecność. Lubił takie chwile, gdy pokój pogrążony w półmroku, wypełniały ciche dźwięki muzyki, którą często włączali na noc. Lubił gdy jej ciało tak idealnie wpasowywało się w jego kształty, gdy ciasno otulając się kołdrą, ogrzewali się nawzajem. Gdy jej drobne dłonie opasały jego klatkę piersiową, a opuszki palców wędrowały w górę i dół po plecach. Te chwile będą z nim już zawsze.  

Przesunął palcami po krawędzi jej szczęki, założył spadające włosy za ucho, muskając przy tym wrażliwą skórę. Pocałował ją w zagłębieniu szyi, wdychając jej delikatny zapach.  
-Kocham cię. - powiedział szeptem ale ona i tak otworzyła oczy, wpatrując się w niego w zupełnym milczeniu. - I będę cię kochał do końca świata. Zanim cię poznałem, nie sądziłem, że czegokolwiek mi brakuje. Było mi tak dobrze, aż zjawiła świata się ty i udowodniłaś mi, że może być lepiej.  
Nikola uniosła dłoń i dotknęła jego ust. Zamilkł na chwilę, gdy delikatnie obrysowała ich kształt. Pocałował opuszki jej palców i mówił dalej.  
-Nigdy w moim życiu nie było nikogo, kogo chciałbym tak bardzo. Kogo pragnął bym ponad wszystko, pod każdym względem. A ty tak po prostu zjawiłaś się i całe moje życie wywróciłaś do góry nogami. Oszalałem na twoim punkcie. Kompletnie straciłem głowę. Ale podobało mi się to, podobało mi się to co ze mną robiłaś, to jak się przy tobie czułem, a nie czułem się tak przy nikim innym. Wyobraziłem sobie z tobą całe życie. Wszystko, od początku do końca. Tylko z tobą. I chciałbym abyś wiedziała, że zawsze będę cię kochał. Tutaj - mówiąc to, wziął jej dłoń i przyłożył do miejsca, w którym biło jego serce. - zawsze będziesz tylko ty. Zawsze.  
Dziewczyna wpatrywała się w niego przez kilka, pełnych napięcia, sekund. A później wystarczył tylko jeden ruch powiekami, jedno mrugnięcie aby jej oczy wypełniły się łzami, które zaraz potoczyły się po jej policzkach, ale zanim stoczyły się na poduszkę, nie pozostawiając po sobie śladu, Grzegorz pochylił się nad jej twarzą i scałował każdą z nich z osobna.  


__________________________________________________________
Nie będę się zbytnio rozpisywała, nie będę powtarzała w kółko tego samego. Powiem tylko jedno.
Dziękuję Wam. <3

2 068 czyt.
100%4717
Sensi11

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 5831 słów i 31737 znaków ·

Komentarze (17)

 
  • Ewcia:D

    Ewcia:D 4 gru 23:15 ip:3113458

    To jest takie piękne, szkoda tylko, że za niedługo wszystko się zmieni... Widać jak bardzo się kochają, ale wszystko i wszyscy w tej miłości przeszkadzają. Doczekałam się, czekałam długo, tak jak reszta, oczywiście w napięciu. Na końcu oczywiście wszystkie emocje wzięły górę i się popłakałam, bo ta miłość jest taka piękna, że każdy kto to czyta chciałby spotkać coś takiego Czekam na kolejną część, jestem tak bardzo ciekawa jak to się potoczy... NIGDY nie zastanawiaj się czy zakończyć kiedykolwiek pisanie, Twoja twórczość jest idealna. Wspaniale się to czyta, bo jest to prawdziwe, a nie sztuczne, emocje idealnie opisane, nic dodać nic ująć. Czekam, czekam i jeszcze raz czekam

  • mariplosa

    mariplosa 3 gru 0:55

    O rajuśku... Kolejna przecudowna część! Dzięki Bogu że dał Ci ten talent pisarski doskonale nim operujesz trzymając nas w ciągłym napięciu poryczałam się oczywiście na koniec tak się smutaskowo zrobiło aż się boję co będzie dalej... Pozdrawiam Cię serdecznie i ściskam mocno i serio jesteś wielka

  • Olinek

    Olinek 1 gru 20:30 ip:771128

    Dziękuję Ci bardzo za Twoje pisanie, ale tak mnie to już męczy te czytanie(nie w zły sposób) nie wiem jak to inaczej ująć ???? ale trzymasz wszystko w napięciu, że czuję się już niezdrowo bo za chwilę normalnie chyba wybuchnę proszę nie przedłużaj tej chwili niech się w końcu wyjaśni!!! Piszesz jak zawsze fantastycznie nie mogę się doczekać następnego rozdziału życzę weny i szybkich palców na klawiaturze( wręcz roztańczonych) ta cała Aneta to suka jakich mało niech ktoś z nią zrobi porządek niech Grześ ją zgłosi ponownie na policję wtedy będzie już miała porządne kłopoty! Serce moje biedne nie chce się dalej leczyć po informacji, że moi ulubieni bohaterzy są spokrewnieni czy nie ma cienia szansy na pomyłkę w badaniach jakąkolwiek. a ojciec Grzesia to również kawał skurczybyka ach jak ja ich nie znoszę. Pozdrawiam serdecznie i powodzenia!

  • Martaa

    Martaa 1 gru 14:35 ip:37152193

    To my dziękujemy. Ja zawsze super. Naprawdę świetnie piszesz!

  • Ferdolina

    Ferdolina 27 lis 2:08 ip:861437

    Oczywiście powiem jak każdy z czytających: wreszcie się doczekałam na kolejną część opowiadania. Mam nadzieję, że Nikola i Grzegorz będą razem i że będą jeszcze szczęśliwi.. Cześć cudowna jak każda. Na końcu prawie się poplakałam. Nikt nie lubi pożegnań. A pożegnania bolą najbardziej... Życzę weny. Pozdrawiam.

  • Mila

    Mila 26 lis 9:50 ip:9123124

    Podpisuje się pod petycja o wcześniejsze dodanie kolejnej części

  • Donka

    Donka 25 lis 13:52

    Czy jest szansa że kolejna część będzie wcześniej? Bardzo fajne opowiadanie. ????????

  • Kamiśka

    Kamiśka 25 lis 1:46 ip:107167109

    Tak naprawdę wszystko zostało już powiedziane czapki z głów za pomysły i przelanie ich na papier po raz kolejny

  • Wiktor

    Wiktor 24 lis 19:25 ip:82160125

    Witaj autorko. Część zobaczyłem w pracy, a czytam już w domu. Nie wiem co kombinujesz z nimi i Anetą, ale ja napewno przeczytam. Chyba właśnie Grzesiek wyzna prawdę że są rodzeństwem. Pozdrawiam Wiktor

  • Non

    Non 24 lis 15:27 ip:94254136

    No i się doczekałam powyłam się heee.... pięknie !

  • Gosiap

    Gosiap 24 lis 11:54 ip:188146132

    Nie wiem jak to zrobisz... ale masz zrobić ... pomylone wyniki, pomylona Anitka, pomylony tatuś, który nie mógł znieść szczęścia syna, cokolwiek... Ale oni muszą być razem, Twoja w tym głowa A tak na marginesie, jesteś mistrzynią dramatu )))

  • zabka815

    zabka815 24 lis 11:28

    Świetna część ja zawszę, warto było czekać i na kolejną też będę czekała cierpliwie . Wiem droga autorko że to jest Twoje opowiadanie , ale tak mi jest smutno, że oni nie mogą być szczęśliwi eh..... :( ale wierzę że coś ciekawego szykujesz a Anetka tak łatwo nie odpuści i mam nadzieję, że ta wspaniała miłość jednak będzie miała szczęśliwe zakończenie . Dziękuję Ci za wspaniałe emocje jakie wywołuje u mnie każda część tego opowiadania

  • cukiereczek1

    cukiereczek1 24 lis 8:26

    Czekam na kolejną z niecierpliwością !!

  • Adaś

    Adaś 24 lis 0:07 ip:788829

    Proszę wyrób się do końca grudnia :( albo do końca Listopada ... ja mam nadzieję że to jakiś okrutny żart... albo przekręt z tym rodzeństwem... zbyt traumatyczne by było dla mnie

  • volvo960t6r

    volvo960t6r 23 lis 23:04

    Kolejna część super...Czekamy na dalsze część.

  • An

    An 23 lis 21:45 ip:107167108

    Miła niespodzianka, warto czekać. Ale chciałam by wiedzieć co będzie dalej.

  • Marcysia

    Marcysia 23 lis 21:28

    Kurcze pieknie... czemu mam mieszane uczucia?? Z jednej strony mysle ze Aneta mieszla jakos przy badaniach z drugiej ze nie bedzie dla nich happy endu...