To na Ciebie czekałem cz.34

Wszyscy nagle ucichli. Nie rozumiejąc tego co się dzieje, bacznie obserwowali rozgrywającą się scenę.
Grzesiek chwycił ją za nadgarstki i nie puszczając odepchnął na odległość rąk.
-Co ty do cholery robisz?! -krzyknął, rozprostowując zaciskające się palce, na jej przegubach.  
-Czemu się złościsz? Przywitać się chciałam. - odparła ze wzruszeniem ramion, gdyby nigdy nic.  
-Gówno mnie obchodzi co chciałaś! - zrobił krok do tyłu. -Skąd ty się w ogóle tu wzięłaś?
-To wy się znacie? -Melka zszokowana tym co przed chwilą usłyszała, podeszła do nich.
-Tak się składa, że znamy się. - Aneta posłała jej uśmiech pełen jadu. - pracujemy razem.
-Nic nie mówiłaś. - powiedziała z wyrzutem, ale dziewczyna zignorowała ją podchodząc do Nikoli.
-Cześć, Aneta jestem. - uśmiechnęła się tak samo, jak przed chwilą. Choć Nikola widziała ją od zaledwie dwóch minut, wiedziała już, że ten uśmiech wcale nie jest szczery. Grzesiek zamarł z przerażenia, gdy dziewczyna chwilę się ociągała z jakąkolwiek reakcją, przenikliwie patrząc na wyciągniętą w jej kierunku rękę brunetki. Bał się, że odejdzie stąd zostawiając go tu samego i znów nie będzie chciała mu wierzyć i znów będzie musiał przechodzić przez to samo. Ale Nikola ku jego zaskoczeniu, zrobiła coś wprost przeciwnego do jego obaw.  
-Nie wiem kim jesteś i szczerze nie obchodzi mnie to. Ale dam ci dobrą radę i lepiej będzie dla ciebie jeśli ją zapamiętasz, trzymaj się od niego z daleka. - wszyscy z Grzegorzem na czele nie mogli uwierzyć w to co usłyszeli. Nikola chwyciła go za rękę i pociągnęła za sobą. Gdy przechodziła koło niechcianego gościa dziewczyna trąciła ją w ramię.  
-Uu widzę, że mamy tu małą buntowniczkę. - obracając się za nimi, zakpiła z niej. - Grzesiu a czy powiedziałeś jej o tych wszystkich panienkach za którymi uganiasz się w biurze? - krzyknęła jeszcze ale dziewczyna totalnie ją zignorowała, tylko Grzesiek obejrzał się i rzucił jej pogardliwe spojrzenie.  

Minuty płynęły jedna za drugą a Nikola nadal prowadziła go za sobą w kompletnej ciszy, w zapadającym powoli mroku. Szli przed siebie nie wiedząc gdzie idą, aż znaleźli się w miejscu, w którym mały strumień rozszerzał się, opływając niewielką wysepkę obrośniętą drzewami. Połączeniem z drugą stroną był mały uroczy mostek. Weszła tam i słysząc ich kroki dudniące na starych deskach, poczuła pod powiekami piekące łzy. Jej pewność siebie właśnie dobiegła do swej granicy. Schowała twarz w dłoniach i rozpłakała się w głos. Grzesiek stał jak oniemiały i nie wiedział co zrobić, czuł jak jego serce kraje się z bólu jakiego doznał gdy spojrzał w jej załzawione oczy.
-Grzesiek proszę cię, powiedz, że ona kłamała. Powiedz, że oprócz mnie nie ma żadnych innych dziewczyn. Słyszysz? - mówiła łamiącym się głosem. - Proszę, powiedz coś. Ja nie chcę aby znowu było to samo. Powiedz, że mnie nie skrzywdzisz. Proszę. - chwycił ją za dłonie, odsłaniając tym sam zapłakaną twarz, patrzył chwilę w milczeniu zanim pochylił się nad nią i dotykając wargami jej gorących ust, rozwiał wszelkie wątpliwości.  
-Nigdy nie było i nigdy już nie będzie, żadnej innej kobiety, która byłaby ważniejsza od ciebie. To ty zajmujesz miejsce w moim sercu i choćby nie wiem co się stało,  jakby nasze życie dalej się potoczyło, to się nie zmieni. Rozumiesz? - Otarł spływające  po policzkach łzy i zamknął w najczulszym z możliwych, uścisków, a on poczuła jak powoli się uspokaja.  

Nie wiedzieli ile czasu tak siedzieli na tych deskach małego pomostu, z nogami w ciepłej wodzie, która cicho płynąc, obmywała ich stopy. Grzegorz nadal obejmował ją i gładził po policzku. Na jej szczęściu zależało mu o sto razy bardziej niż na swoim. Dlatego tak bardzo bolało go serce, kiedy ona była nieszczęśliwa i zapłakana. Naprawdę chciał ją chronić przed całym tym złem, ale w niektórych przypadkach po prostu był bezsilny, co go niezmiernie irytowało.
Gdy opowiedział jej wszystko o Anecie, od początku do końca, długo siedziała w milczeniu, tak jakby przetrawiała wszystkie te informacje, aż w końcu mocniej się do niego przytulając, zapytała.  
-Gdyby nie było mnie spotykałbyś się z nią?
-Czemu pytasz?
-Bo chcę wiedzieć.
-Nie wiem co by było gdyby. Jesteś teraz i to jest najważniejsze. Kiedy ciebie nie było moje życie było inne, ja byłem inny, wszystko było inne. A teraz nie wiem i nie chcę się nad tym zastanawiać, po co skoro mam ciebie? - uniosła głowę do góry, spoglądając mu w oczy. Naprawdę mu na niej zależało. Może komuś jego słowa wydałyby się śmieszne, puste i nic nie znaczące ale dla niej były wartościowe i prawdziwe i to ta pewność, pozwalała jej zachować spokój wiedząc, że ona zawsze będzie dla niego ważna.  

Gdy wracali na kemping było już po dwudziestej trzeciej. Z daleka zobaczyli palące się ogniska, wypoczywających, tak jak oni, ludzi ale też bez problemu odnaleźli swoje. Nie byli w stanie ocenić ile osób przy nim siedzi ale gdy tylko podeszli bliżej, zauważyli swoich znajomych przy samochodzie na parkingu. Bez słowa skierowali swoje kroki właśnie tam.
-O jesteście już. - Kinga pierwsza ich zauważyła. -I jak tam? - zapytała, spoglądając na przyjaciółkę.  
-Dobrze. - dziewczyna od razu chwyciła ją w ramiona.
-I co teraz zrobimy? - zapytał Paweł.
-A co, mamy zrobić? Przecież nie wyjedziemy stąd. -Nikola odparła, pewnie unosząc głowę.  
-Chcesz zostać? - zapytał Michał, a wszystkie spojrzenia skierowały się właśnie na nią.  
-A wy nie?
-No chcemy, ale chcemy też, żeby wszyscy się tu dobrze czuli. A z nią chyba będzie ciężko. - gdy Kinga skończyła wypowiadać te słowa, podeszła do nich Lena, która opierając się o auto, uśmiechnęła się do Nikoli.
-Jakaś akcja była jak poszliśmy? - zapytał Grzesiek, obejmując Nikole.
-Człowieku, myśleliśmy, że oczy sobie wydrapią. - Michał machnął ręką.
-Aż Lenka musiała je uspokajać.  
-Co się działo?  
-No co? Amelia znowu zapytała czy wy się znacie, choć wcześniejszą odpowiedź na pewno słyszała, a Aneta z jeszcze większym jadem odpowiedziała, że pracujecie razem. Oczywiście nie omieszkała dodać kilku ciekawych szczegółów.  
-Jakich szczegółów? - zapytał przerywając przyjacielowi.
-Nie będę tego nawet powtarzał, bo Nikola znowu się zdenerwuje ale wszyscy wiemy, że to co ona gada jest nie prawdą.
-Co mówiła? - wtrąciła Niki, bardziej wtulając się w jego ramiona. Gdy zauważyła skrzywioną minę Michała, ponagliła go. - no mów.  
-Żebyś mogła obrać najlepszą taktykę powinnaś wiedzieć wszystko. -mówiąc to spojrzał na dziewczynę, która ze spokojem kryła się w ramionach jego przyjaciela.
Zanim Michał zaczął mówić, Kinga pochyliła się w jej stronę i szepnęła jej do ucha coś, co nie było dane usłyszeć nikomu innemu.  
-Ufasz mu, prawda? Więc pamiętaj, że to tylko jej słowa, to wszystko nieprawda.  
-A więc, zaczęła tłumaczyć, że od samego początku ją faworyzowałeś, że cały czas obserwowałeś, uśmiechałeś się, jakieś dwuznaczne uwagi rzucałeś.- Grzesiek zacisnął mocno szczęki.
-Faworyzowałem ją - zakpił - chciałaby, ona chyba nie wie co to oznacza. Od samego początku ten durny pomysł przydzielenia mi asystentki, nie podobał mi się. Wiedziałem, że z tego nie wyjdzie nic dobrego.  
-No dobra, i co dalej mówiła?
-Melka się do niej rzuciła, że czemu jej nie powiedziała, coś gadała o jakiś zdjęciach, że Aneta widziała was na zdjęciu a nie przyznała się jej, że zna cię.  
-Jakie zdjęcie?  
-Nie wiem, nie rozumiałem ich dobrze.- Michał wzruszył ramionami.  
-Mi się wydaje, że ona mogła widzieć was na jakimś zdjęciu u Amelki. - Lena podzieliła się z nimi swoimi spostrzeżeniami. - przecież ona przychodziła do niej do domu, a wiem to, bo mówiła mi ostatnio. I pewnie tam mogła zobaczyć jakąś fotkę z imprezy czy z czegoś.  
-Więc jeśli to co mówi Lena, jest prawdą oznacza, że Aneta jest psychopatką i że to wszystko świadomie zaplanowała. - Michał pół żartem pół serio podsumował jej osobę.  
-To, że ona ma coś z głową to akurat wiadome było od początku.  
-Więc co robimy? - zapadła cisza, a Nikola dałaby sobie rękę uciąć, że wszyscy patrzą się na nią i oczekują odpowiedzi.  
-A co mamy robić? - wzruszyła ramionami - chyba nie przyjechaliśmy tu po to, aby rozbić namioty i wrócić do domu. - wszyscy się roześmieli.
-Pewna jesteś, że chcesz z nią przebywać w jednym miejscu? - Grzesiek spojrzał jej w oczy szukając odpowiedzi.  
-Tak, z tobą dam radę. - uśmiechnęła się do niego ciepło.  
-Przepraszam was, przecież mogłam wypytać Melke kim jest ta dziewczyna, i wybić jej z głowy ten wyjazd tu. - przez większość czasu milcząca dotąd Lena, odezwała się spoglądając na jej znajomych.
-Lena daj spokój, a skąd ty miałaś wiedzieć? Z tego co mówiliście to nawet Amelia nie wiedziała, że ona zna Grześka. A poza tym myślisz, że dałabyś radę odwieść ją od tego pomysłu?
-Mogłabym was przecież ostrzec.  
-Nie zadręczaj się tym bo to naprawdę nie twoja wina. -Nikola objęła dziewczynę ramieniem.
-Zresztą gdyby Amelia wiedziała o wszystkim, to sama wybiła by jej ten pomysł z głowy, przecież ona przyjeżdżając tutaj też pewnie widziała dla siebie korzyść. - choć nikt nie powiedział tego na głos, wszyscy wiedzieli, że temat jest już skończony a decyzja została podjęta.  
-To co idziemy?
-Idziemy. - odpowiedzieli jednym głosem.
-Gitarę brać? - Zapytał Michał.  
-Brać. - znów wszyscy odezwali się jednogłośnie.  
-Nikoli też weź. - Kinga uśmiechnęła się widząc jej minę. -No co? Chyba po to ją wzięłaś, żeby grać?
-Mogłam nie brać, bo Michał i tak ma swoją.  
-To nic nie szkodzi, abyś ty też grała.  

Nic już nie mówiąc zeszli z parkingu. Z każdym krokiem, który przybliżał je do namiotu i co raz bardziej pozwalał na rozpoznanie sylwetki Anety, wyłaniającej się z pomarańczowego blasku ognia, Nikola czuła co raz mocniejszy ucisk na żołądku. Wzięła głęboki wdech i uświadamiając sobie, że cały czas ma przy sobie Grześka odprężyła się, siadając na pniu drzewa, centralnie na przeciwko brunetki, która mierzyła ją nienawistnym spojrzeniem. Postanowiła nie zwracać na nią uwagi i tym bardziej nie zaprzątać sobie głowy jej pomysłami.  

Mając u boku prawdziwych przyjaciół, spędzała właśnie całkiem miły wieczór, aż ciężko było uwierzyć, że jeszcze nie tak dawno była zdenerwowana i z niechęcią patrzyła na to wszystko, a teraz miała w sobie dość siły aby ignorować obecność Anety, jej ciągłe spojrzenia i uśmiechy do Grzegorza, i  tym samym nie dać wyprowadzić się z równowagi. Razem z Michałem grała na gitarze i śpiewała. Co jakiś czas wyłapywała spojrzenia tych najważniejszych oczu, na co odpowiadała uśmiechem i wydawało się, że była spokojna. Była bo nie wiedziała, że jutro Aneta znowu zacznie swoje przedstawienie..  

Większość dnia spędzili poza polem kempingowym. Byli na plaży, chodzili po okolicznych straganach z pamiątkami, odpoczywali i byli naprawdę zadowoleni, że przez ten cały czas tylko jeden raz minęli się z Anetą, która posłała swojej rywalce mrożące krew w żyłach, spojrzenie a do Grześka zrobiła maślane oczy, zupełnie tak jakby tego potrzebował do przeżycia kolejnych minut.

Gdy powoli dzień dobiegał końca, znów postanowili rozpalić ognisko i tego ostatniego wieczoru bawić się najlepiej jak tylko to możliwe, bez względu na towarzystwo. Tym razem dziewczyny zostały przy namiotach a chłopaki poszli po drewno. We trzy siedziały na pniach i rozmawiały gdy podeszła do nich Amelia. Nikola wstrzymała oddech, przez chwilę spodziewając się ataku złości ze strony koleżanki ale jedyne co usłyszała, to ciche westchnięcie i pytanie.
-Mogę z wami posiedzieć? - przez chwilę panowała cisza, choć dziewczyna usiadła już między Leną a Kingą. Znów miała wrażenie, że dziewczyny czekają na jej odpowiedź, ale zanim z jej ust wydobyły się jakiekolwiek słowa, Amelia znów się odezwała.
-Przepraszam. Ja nie miałam pojęcia. - urwała szybko jakby nagle pożałowała swojej szczerości.  
-Gdzie zgubiłaś swoją koleżankę? - w głosie Leny słychać było kpine.  
-Pewnie zaraz tu będzie. -przyznała niechętnie.
-Nieważne, trudno jakoś zniosę jej towarzystwo. - Nikola uważnie obserwowała blondynkę gdy wypowiadała te słowa. Może to było z jej strony nieco złośliwe ale jak na jeden weekend to miała już dość tego, że ciągle ktoś a w zasadzie któraś dziewczyna uważała, że ma jakiekolwiek prawa do Grzegorza. Choć momentami i ją nachodziły takie myśli, że ona też nie ma żadnych praw do tego mężczyzny, który jednym spojrzeniem potrafił sprawić, że serce wyrywało się do szaleńczego biegu, ale jednak przez te uwierające świadomość myśli, przebijał się jego ciepły głos zapewniający, że jest ważna.  

W jej oczach ujrzała coś co wcale jej nie uspokoiło ale nie potrafiła dokładnie tego nazwać.  
Nie minęło sporo czasu gdy w kręgu wygasłego ogniska, a które już niedługo znów miało rozbłysnąć ciepłym płomieniem, pojawiła się Aneta. Bezceremonialnie usiadła na pniu, nieco dalej od zgromadzonych tam już wcześniej dziewczyn i z perfidnym uśmiechem na ustach wbila wzrok w Nikole. Dziewczyna spojrzała na nią niechętnie a później odwróciła spojrzenie. Nie miała ochoty na jakąkolwiek rozmowę z nią, ale niestety dziewczyna nie odczytała prawidłowo tego znaku.
-Nie rób takiej miny jakbym ci wyrządziła największą krzywdę na świecie. - gwar otoczenia, przerwał nagle jej ostry głos.
-Do mnie mówisz? - Nikola ponownie odwróciła głowę, obdarzając ją nieprzyjaznym spojrzeniem.
-Tak, do ciebie. Co mnie one obchodzą? - z pogardą machnęła ręką w kierunku Leny i Kingi. - To ty latasz za Kilianem jak jakaś napolana małolata. - uśmiechnęła się szyderczo.
-Możesz się ode mnie odwalić? - Kinga nie przebierała w środkach.  
-A ty masz swojego Michałka to go pilnuj. - warknęła do brunetki. - jak tak patrzę na ciebie, to nie wiem co on w tobie widział. - zmierzyła ją pogardliwym spojrzeniem. Kamińska od razu zerwała się na równe nogi, to samo zrobiły dwie jej przyjaciółki, które siedziały obok.  
-Co, może ty byś była lepsza?  
-A chcesz się przekonać? - Aneta podniosła się i podchodząc w stronę dziewczyn spojrzała na każdą z nich z wyższością.
-Nawet o tym nie myśl. - zagroziła, zaciskając z wściekłości szczęki.
-Bo co? - Aneta nadal ją prowokowała.  
-Bo powyrywam ci wszystkie kudły. - każde słowo, powoli i wyraźnie cedziła przez zęby. Niechciana w tym towarzystwie dziewczyna, zrobiła minę jakby nic nie robiła sobie z tego ostrzeżenia ale jednak nic się nie odezwała.
-Możesz dać sobie na wstrzymanie? - Nikola próbowała zachować spokój. Wiedziała, że Aneta tylko je prowokuje a utrzymywanie emocji na wodzy było w tym momencie trudne.
-A ty nie rób sobie wielkich nadziei, bo możesz się rozczarować. - zielone oczy przepełnione nienawiścią i złością, znów zwróciły się w stronę Nikoli.  
-Ciekawe kto pierwszy. - dziewczyna chciała ją ominąć i odejść ale ta chwyciła ją za ramię, mocno wbijając palce w ciało.  
-Od kiedy Grzesiek gustuje w takich cnotkach? Ile ty masz lat dziewczynko, żeby nie wiedzieć, że on woli doświadczone kobiety a nie takie niewiniątka, jaką ty tu udajesz. - puściła mimo uszu wszystkie jej słowa.  
-Puść. - spojrzała wymownie na jej dłoń zaciśniętą na jej ramieniu.
-On i tak będzie mój. - Aneta zignorowała ostrzegawcze słowa swojej rywalki, jednocześnie mocniej wbijając palce w jej ciało, zadając tym samym większy ból.  
Nikola nie zastanawiając się nad tym co robi, poddała się impulsowi i z całych sił skupiła się nad tym aby odepchnąć przeciwniczkę. Aneta nie spodziewając się takiego ruchu, zachwiała się na nogach a ostatecznie nie mogąc złapać równowagi upadła siadając na ziemi. To ją rozwścieczyło. Nikola posłała jej pogardliwe spojrzenie i odwróciła się z zamiarem odejścia i to był błąd. Nim usłyszała jakikolwiek dźwięk ostrzegający ją przed atakiem poczuła jak Aneta złapała ją za włosy, związane w kucyk, i mocno pociągnęła w swoją stronę. Dopiero teraz do jej uszu zaczęły dobiegać wszystkie dźwięki otoczenia i krzyk dziewczyn, które nie wiedziały jak je rozdzielić, zupełnie tak jakby ktoś przekręcił pokrętło od regulacji głośności. Aneta drugą rękę chciała przycisnąć jej  do szyi ale kierowana bólem Nikola, odwróciła się i z celnością godną zawodowego pięściarza, wymierzyła jej siarczysty policzek. A ona już nie mogąc zapanować nad własnymi emocjami zaczęła okładać ją pięściami gdzie popadnie, Nikola najpierw skupiała się na obronie, osłaniając twarz rękami, tym samym odpierając atak, ale gdy kolejny cios przedarł się przez jej ochronną barierę, boleśnie uderzając w policzek, najpierw poczuła nowy przypływ siły a ból miał nadejść dopiero później. Przez ułamek sekundy spojrzała swojemu agresorowi prosto w oczy i wymierzyła drugi ale tak samo celny cios, tylko tym razem prosto w szczękę, której twardość poczuła pod swoimi kostkami. Aneta poczuła w ustach miedziany smak, podniosła dłoń do obolałego miejsca i spojrzała na krew, spływającą z jej palców. Ciężko było powiedzieć czy coś jeszcze może ją bardziej rozwscieczyć, bo znów rzuciła się z pięściami na stojąca obok dziewczynę, wydając przy tym nieokreślone bliżej dźwięki. Nikola tym razem zareagowała natychmiastowo, odpychając ją od siebie.

Wracający właśnie chłopaki najpierw usłyszeli piski i krzyki, dopiero później zobaczyli szarpiące się dziewczyny. Gdy Grzesiek w dwóch bijących się postaciach rozpoznał Nikole, zdołał wyrzucić z siebie tylko jakieś przekleństwo i rzucając drewno, puścił się biegiem w kierunku namiotów. Gdy dobiegł na miejsce chwycił Nikole za ramiona i odciagnął ją od Anety, ale to nic nie dało bo brunetka zrobiła krok w ich stronę i znów chciała uderzyć, ale nie udało jej się to bo Michał, który pojawił się tam zaraz po swym przyjacielu złapał ją za ręce i unieruchomił w silnym uścisku, czekając aż się uspokoi.

Gdy upłynęło kilka sekund, które dla nich wszystkich wydawały się być długimi godzinami Grzesiek, wciąż trzymając w objęciach Nikole, która tak naprawdę ani razu się nie wyrywała, jęknął nie wierząc własnym oczom.
-Boże, dziewczyny.
-Puść mnie! - Aneta warknęła do Michała, próbując odsunąć się ale on nadal trzymał ją mocno.  
-Widzisz - tym razem przeniosła wzrok na zszokowanego jeszcze Grzegorza - co mi zrobiła ta idiotka? Ona ma coś z głową! Człowieku co ty w niej widzisz? Rzuca się na ludzi jak jakaś wariatka!  
-Jasne. Gdybyś nie zasłużyła to byś nie dostała. - niespodziewanie odezwała się Amelia.
-Zamknij się! Ty akurat masz tu najmniej do gadania! - Aneta wrzasnęła na nią.  
-Nie zamknę się, dziewczyny widziały wszystko i wiedzą kto zaczął. Co ty wyprawiasz? Jak ty się zachowujesz? Ty na głowę upadłaś? -Amelia była naprawdę wkurzona wyczynami przyjaciółki.
-A ty może jesteś taka normalna? Biegasz za nim jak jakiś piesek - mówiąc to skinęła głową w stronę Grześka, przestała się szarpać aby mentalnie dokopać dziewczynie, która uważała ją za bliską sobie osobę. - a on nawet nie spojrzy na ciebie. Woli tą idiotke, która myśli, że on zaangażuje się w ten cały popaprany związek a prawda jest taka, że jemu zależy tylko na jednym.  
Na moment zapadła cisza, której nikt nie potrafił przerwać, ale Aneta nie zamierzała jeszcze zakończyć swojego przemówienia. Tym razem spojrzała w bursztynowe oczy Grzegorza, który już nie trzymając Nikoli stał z nią ramię w ramię.
-A ty myślisz, że ja nie wiem jaki ty jesteś? Odkąd zaczęłam pracę z tobą zdążyłam się nasłuchać od życzliwych osób, historyjek z twojego życia. - zakpiła. Teraz spojrzała na Nikole.
-Także nie łudź się mała przeleci cię i tyle będziesz go widziała, tacy jak on się nie zmieniają. Ja na twoim miejscu nie liczyłabym na wielką miłość. - sądząc po jej minie chciała coś jeszcze powiedzieć, ale Nikola skutecznie jej to uniemożliwiła, wprawiając wszystkich tym samym w szok. Wzięła głęboki oddech i uderzyła ją w twarz. - wszyscy wydali z siebie jęk zdziwienia, Grzesiek znów chwycił ją chcąc zapobiec kolejnej szarpaninie ale ku jego zdziwieniu obie dziewczyny stały spokojnie. Aneta powoli podniosła wzrok na dziewczynę, mierząc ją nieprzyjaznym spojrzeniem poprzez pasma czarnych włosów, które opadły jej na twarz podczas bójki.  
-Coś jeszcze chcesz powiedzieć? - Spokojnym głosem zapytała ją Nikola.
-Tak, myślę, że znalazłoby się coś co by zaciekawiło was wszystkich.
-Zamknij się w końcu! - Grzesiek krzyknął tak głośno, że stojące obok niego dziewczyny drgnęły ze strachu. -Kiedy ty w końcu dasz mi święty spokój? Kiedy znikniesz z mojego życia i zrozumiesz, że nie chce mieć z tobą nic wspólnego? Ile razy jeszcze mam ci to powtórzyć, żebyś przyjęła to do wiadomości? Przegięłaś teraz. Miej świadomość tego, że zrobię wszystko aby zakończyć naszą współpracę. O ile tak to można nazwać. I módl się aby przenieśli cię do innego działu a nie wywalili całkiem.
-To ty się módl, żebyś dalej miał tą prace.  
-Co powiedziałaś? - patrząc na nią, nie wierzył własnym uszom.
-Twoja dziewczyna pobiła mnie i to z twojego powodu. - wzruszyła niedbale ramionami.  
-Jeśli utrata pracy ma być ceną jaką mam zapłacić za to abym więcej nie musiał cię oglądać, to jestem w stanie zrezygnować już dziś. - nie spodziewała się usłyszeć takich słów, dlatego też nie wiedziała co powiedzieć, stała i tylko w milczeniu patrzyła jak obiekt jej przesadzonych westchnień, chwyta za rękę inną dziewczynę i odchodzi. Michał zdając sobie sprawę z tego, że dziewczyna w końcu się uspokoiła puścił ją powoli, uważając na to aby znów nie doznała ataku szału. Wszyscy po kolei odchodzili za Grześkiem i Nikola, ale tylko Kinga zatrzymała się po zrobieniu jednego kroku.
-Jeszcze jedno. - zrobiła mine jakby przypomniała sobie o czymś ważnym. Odwróciła się, zwracając na siebie uwagę wszystkich zgromadzonych w tym najdalej oddalonych juz Grześka i Nikoli, i niespodziewanie, tak jak jeszcze niedawno przyjaciółka, uderzyła Anetę w twarz. - wiesz za co. Prawda? - nie czekając na odpowiedź, chwyciła swojego ukochanego za rękę i odeszła, odnajdując tylko uśmiech swej przyjaciółki.  

Ten wieczór nie był jednak taki jak z wcześniejszego założenia miał być. Wpłynęły na to zarówno popołudniowe wydarzenia jak i to, że teraz padał deszcz. Pogoda popsuła się tak nagle jak humor Nikoli, po której policzkach spływały łzy jedna za drugą zupełnie jak krople deszczu po szybie samochodu, w którym właśnie siedzieli z Grześkiem.
Uderzający o dach deszcz miał w sobie coś hipnotyzującego, coś co w połączeniu z czułym dotykiem Grzegorza, który cały czas tulił ją do siebie, pozwalało jej się uspokoić. Choć najpierw wymogło na niej fale łez, gdy opuszczało ją nagromadzone napięcie.  
-Ja nie wiem co mi się stało. Nigdy tak nie robiłam. Nigdy z nikim się nie biłam. Ja.. och. - wtuliła się w jego ramiona gdy łzy kolejny raz napłynęły jej do oczu.
-Kochanie - szepnął jej do ucha - przecież nic się nie stało. To znaczy stało się ale nie powinnaś się tym tak zadręczać. To ja powinienem cię przepraszać, to moja wina, bo ona uwzięła się na mnie ale ty niestety też na tym cierpisz. - uniósł delikatnie jej podbródek do góry i spojrzał uważnie na nią. Po niedawnej bójce nie było śladu poza tym jednym otarciem na policzku, przed którym nie zdołała się obronić. Skóra w tym miejscu była zaczerwieniona, ale nawet to miało zniknąć po kilku dniach. Aneta wyglądała gorzej, miała cały zaczerwieniony policzek od uderzeń dziewczyn, opuchnietą i pękniętą wargę, a do tego nadal pluła jadem na wszystkich wokół, nawet na Amelie, która została z nią aby pomóc doprowadzić się do porządku.
Nie chcąc zadawać jej bólu, pogłaskał ją po policzku tuż pod tym miejscem.  
-Przynajmniej dobrze się broniłaś. - mrugnął do niej, całując ją w czubek nosa. Dziewczyna skrzywiła się ale nie potrafiła zbyt długo powstrzymywać uśmiechu. Przez łzy jej oczy nabrały bardziej intensywnej barwy, patrzyła na niego szarymi niemal stalowymi tęczówkami i pozwalała by kąciki jej malinowych ust lekko się unosiły.
-Wiesz, to nawet urocze jest, że biłaś się o mnie. - posłał jej łobuzerski uśmiech, ten który najbardziej uwielbiała i przysunął usta do jej rozgrzanej skóry w zagłębieniu szyi, a potem długo przytulał i gładził po plecach. Gdy w końcu deszcz się uspokoił, a na niebie zaczęły pokazywać się pojedyńcze gwiazdy, dziewczyna podniosła głowę z jego ramienia i spoglądając mu w oczy, które w nocy wydawały się jaśniejsze, powiedziała.  
-Chcę już wracać do domu. - uśmiechnął się tylko i odpowiedział szeptem.  
-Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem. - a potem pochylił się i złożył na jej ustach delikatny pocałunek.

Zegar wskazywał 1:15 gdy byli już w Krakowie. Odwieźli wszystkich i właśnie ruszali spod domu Kamińskich. Przez chwilę panowała miedzy nimi cisza a każde z nich patrzyło przed siebie, gdy nagle odezwali się oboje w tej samej chwili.
-Grzegorz.
-Nikola.
Spojrzeli po sobie i zaczęli się śmiać.
-Dobra, ty pierwsza.
-Nie, ty.
-Kobiety mają pierwszeństwo.
-Tym razem ci pozwalam.
-No dobra. Tak sobie pomyślałem, że może nie chcesz jeszcze wracać do domu. - zamilkł na moment tak jakby czekał na jakikolwiek znak od niej.
-Może i nie chce, ale co w związku z tym?
-No więc skoro nie chcesz, to może miałabyś ochotę spędzić w moim towarzystwie jeszcze trochę czasu.  
-Jakiś konkretny plan masz na tą noc? - spojrzał na nią nieco spięty, ale rozluźnił się widząc iskierki w jej oczach. Tylko droczyła się z nim.
-Tak, mógłbym zrobić coś dobrego do jedzenia, a potem moglibyśmy obejrzeć jakiś film.
-Będziesz gotował dla mnie o pierwszej w nocy? - zaśmiała się.
-Jeśli masz takie życzenie. - nie odpowiedziała mu od razu, zamilkła na chwilę, mierząc go roziskrzonym wzrokiem.
-Chętnie, spędzę z tobą jeszcze trochę czasu. - uśmiechnęła się i wbiła wzrok w ciemność miasta migającą za szybą.
-Cieszy mnie to. - nie odwracając oczu od rozpościerającej się przed maską auta ulicy, odnalazł jej dłoń i powoli splótł jej palce ze swoimi. Na co ona zareagowała przyspieszonym biciem serca. Uwielbiała gdy ją dotykał. Zawsze miał taką ciepłą i przyjemną w dotyku skórę, że gdy odsuwał się od niej czuła trwający ją od środka niedosyt.
-A ty, o co chciałaś zapytać?
-Już o nic.
-Dlaczego?
-Wstrzeliłeś się idealnie w moje myśli.  
-Czasem mi się zdarzy. - uśmiechnął się tak, że jej serce zerwało się do galopu.

Gdy dotarli do domu, odswieżyli się po podróży i mimo tego, że dochodziła druga w nocy, zabrali się za przygotowywanie bardzo późnej kolacji albo bardzo wczesnego śniadania. A raczej Grzegorz zabrał się do pracy, bo nie pozwolił Nikoli pomóc sobie a w zamian za to, posadził ją na blacie kuchennym, wręczył lampkę wina i co chwila obsypując jej twarz pocałunkami, napawał się widokiem jej zgrabnych nóg, które wystawały spod przydługiej koszulki.  
A teraz leżeli na jego wielkim łóżku i rozmawiali, od czasu do czasu tylko spoglądając na telewizor, aby odnaleźć wątek w filmie.
-Więc co zrobisz? -dziewczyna podłożyła pod głowę rękę i przyjrzała mu się spod rzęs.
-Pójdę do kierownika i poproszę o przeniesienie jej do kogoś innego.
-Powiesz, że się pobiłyśmy?  
-Ja tam bym tego bójką nie nazwał. - uśmiechnął się. - nie wiem, zobaczę co ona zrobi. Nawet jeśli ktoś ode mnie z pracy dowie się o tym, to żadnych konsekwencji nie wyciągnie bo niby jak? Więc nie bój się wszystko będzie dobrze. - przysunął się aby pocałować ją w czoło.  
-A jak zwolnią cię?
-Nie chcę się przechwalać czy coś ale ja naprawdę jestem dobry w tym co robię, więc nie zwolnią mnie ot tak. Musieliby mieć konkretny powód a jeśli już taki by się znalazł to próbowaliby pewnie jakoś inaczej to rozwiązać. Myślę, że zwolnienie mnie to jest ostatnia rzecz jakiej by chcieli. A nawet jeśli by to zrobili, to znajdę sobie pracę gdzie indziej. Nie przejmuj się tym bardziej niż ja.  
-Nie chcę żebyś miał przeze mnie problemy.  
-Nie będę miał, zobaczysz że wszystko będzie dobrze.  
Znów się pochylił i zanim ona zdążyła cokolwiek powiedzieć, zamknął jej usta pocałunkiem. Nie protestowała. Delikatnie dotknęła jego twarzy i pozwoliła by ten przyjemny dreszcz rozszedł się po całym ciele, wprawiając w drżenie najdelikatniejsze struny jej duszy. Grzesiek delikatnie, nie chcąc jej przestraszyć położył dłoń na jej udzie i zaczął powoli głaskać jej gładką skórę. Z każdym następnym ruchem sięgał co raz dalej ale jednak nie dotknął jej majtek, których fragment wystający spod podwiniętej koszulki tak bardzo kusił. Czując jak po jego ciele powoli przechodzi dreszcz odsunął się od niej. Zauważyła to. Wpatrywała się w niego chwilę przygryzając dolną wargę.
-Jak tak robisz, to normalnie w lędźwiach mi się gotuje. - powiedział szeptem, uśmiechając się tak jakby był speszony swoim wyznaniem.
-Wiesz, że to się kiedyś stanie? - zapytała, zaskakując go swoimi słowami.
-Wiem. - chciał tego i to bardzo i z każdą kolejną chwilą widział, jak bardzo chce tego ona.    
-I co wtedy? - przełknął ślinę słysząc jej podniecający szept.  
-A jak myślisz? - zapytał, ale ona wzruszyła tylko ramionami.  
-A co byś chciała wtedy? - zadał kolejne pytanie, ale ona tym razem uśmiechając się znów wzruszyła ramionami.
-Powinnam to wiedzieć?  
-Masz prawo nie wiedzieć. - założył jej pasmo włosów za ucho, po czym znów zapytał. - A chcesz w ogóle tego?
-Chcę.
-Boisz się?
-Denerwuję się, trochę.
-Nie ma czego, naprawdę. Gdy przyjdzie ten odpowiedni moment zapomnisz o strachu. - jego głos był jak balsam na jej uszy.
-A ty chcesz? - zapytała, choć wiedziała jaka jest odpowiedź.
-I co ja mam ci teraz powiedzieć?  
-Prawdę.  
-Jak powiem, że nie chcę to pomyślisz, że nie pociągasz mnie, że mi się nie podobasz, a jak powiem, że chcę to pomyślisz, że chodzi mi tylko o jedno i że cię wykorzystam.
-Powiedz po prostu prawdę. - uniosła dłoń do jego policzka, na którym był już cień zarostu.
-Chcę. - patrzył jej przy tym prosto w oczy. -Chcę się z tobą kochać ale nie chcę cię skrzywdzić. Jesteś dla mnie najważniejsza i dlatego twoje szczęście stawiam ponad swoim. Chcę, żeby to co się miedzy nami wydarzy było dla ciebie czymś pięknym, czymś niezapomnianym ale przede wszystkim chcę abyś była pewna, bo tego nie na da się cofnąć. - Nikola nie odpowiedziała nic, tylko pocałowała go a potem nim znów się odezwała, zapadła chwila milczenia.          
-Zdejmiesz koszulkę? - jej pytanie spotkało się z jego zdziwieniem, za którym gdzieś tam z tyłu kryło się rozbawienie.
-Czy ty wiesz o co mnie prosisz?
-Wiem. - odpowiedziała pewnie, co mu się spodobało.
-Dlaczego? - teraz przeniósł dłoń do jej twarzy, wodząc kciukiem od policzka do kącika ust i z powrotem, tak jakby chciał poznać fakturę jej skóry.
-Bo lubię na ciebie patrzeć. Jesteś taki idealny. - szepnęła, nie była zawstydzona, wręcz przeciwnie czuła w sobie odwagę jakiej dawno nie czuła. Nie czekając na jego reakcję, usiadła i chwytając za brzegi T-shirtu, przesunęła dłonie po jego brzuchu,  na jego twarzy pojawił się uśmiech, który sprawiał że po jej ciele przebiegł dreszcz. Grzegorz idąc w jej ślady, usiadł i nie przestając patrzeć jej w oczy, zdjął koszulkę, którą zaraz potem rzucił na podłogę. Wpatrywali się w siebie bez słowa. Tak samo jak i jej, tak i jemu pociemniały oczy z pożądania. Wystarczyło, że tylko raz spojrzał na jej rozchylone usta a ona wiedziała co teraz się stanie. Zdążyła tylko wziąć głęboki wdech gdy jego usta przywarły do jej, spragnionych pocałunku, warg. Wplątał palce w jej pachnące włosy, jednocześnie przyciągając ją do siebie, tak aby usiadła mu na kolanach. Całował ją tak, jakby zaraz miał skończyć się świat. Jakby to była ostatnia rzecz jaką może zrobić. Przechylił się na bok układając ją delikatnie na poduszce, ani razu nie odrywając od niej ust. A potem sam pochylił się nad nią, unosząc się na łokciach aby nie przydusić jej za bardzo swoim ciężarem. To wtedy oddychając szybko, spojrzał jej prosto w oczy. Nikola przez tych kilka sekund miała wrażenie, że właśnie zajrzał w głąb jej duszy i zobaczył wszystko czego chciała, pragnęła i potrzebowała...  
Później bardzo powoli, pochylił głowę i znów ją pocałował ale zupełnie inaczej niż poprzednio. Teraz czuła niemal bolesne napięcie w dole brzucha, które nasilało się z każdym dotykiem jego gorących ust. Gdy obsypywał jej skórę drobnymi pocałunkami czuła, jak jej ciało upomina się o więcej. Błądziła dłońmi po jego plecach, napawając się dotykiem jego skóry, bliskością jego ciała. Gdy jego usta stały się nieco bardziej natarczywe, z jej gardła wydobył się cichy pomruk, który sprawił, że przez jego ciało przeszedł dreszcz. Chociaż pragnął jej tak bardzo jak jeszcze nigdy dotąd, pilnował się aby nie przekroczyć tej granicy, aby nie zrobić jednego kroku za dużo.
Kiedy myślała, że dłużej nie zniesie tego napięcia, on zrobił coś co na chwilę pozbawiło ją oddechu. Przywarł do niej biodrami, tak aby poczuła jak bardzo jej pragnie. Poruszył się raz a potem drugi, ale delikatnie tak, żeby nie zadać jej bólu, a gdy poczuł jak dziewczyną wstrząsa delikatny dreszcz, a zaraz potem unosi nogę i zaciska uda na jego biodrach, zalała go fala gorąca. O niczym teraz nie marzył tak bardzo jak o tym aby zrzucić z siebie jeansy, pozbawić ją tych seksownych majteczek i kochać się z nią całą noc. Ale wiedział, że to jeszcze nie czas, to jeszcze nie jest odpowiednia pora, jeszcze nie teraz. Ona w tym wszystkim jest najwazniejsza. Wiedział, że musi się mieć na baczności.  
Gdy on znieruchomiał, ukrywając twarz w zagłębieniu jej szyi, ona sama nie wiedziała czy ma otwarte oczy czy nie, zamrugała kilka razy aby powoli odzyskać ostrość widzenia. Ich klatki piersiowe, unosiły się i opadały szybko, jej nogi nadal ściskały jego biodra, jego gorący oddech przyjemnie drażnił jej skórę, a ona znów czuła ten niedosyt. Poczuła jak Grzegorz unosi głowę, zamrugała kilka razy i dopiero teraz z mgły pożądania zaczęła wyłaniać się jego twarz.  
-I jak? - zapytał ochrypłym głosem.
-To jest to o czym mówiliśmy? - zapytała łapiąc oddech.
-Nie, to jest dopiero początek...

***
Grzegorz siedział wygodnie rozparty w fotelu, przed biurkiem kierownika i bacznie przyglądał mu się w oczekiwaniu na jakikolwiek odzew. Janek, bo tak miał na imię jego przełożony, westchnął i poruszył się niepewnie.
-Nie wiem co powiedzieć. Jestem zaskoczony, nigdy nie skarżyłeś się na nią, więc sądziłem, że dogadujecie się.  
-Nigdy się nie skarżyłem, bo uważałem, że jak będę ją ignorował to odpuści, myślałem, że jakoś wytrzymam te kilka miesięcy ale ona ostatnio przegina a ja nie mam zamiaru dłużej tego tolerować.  
-Więc czego ode mnie oczekujesz?
-Chcę, żebyś przeniósł ją do kogoś innego.
-Do kogo ja ci ją przeniosę? Przecież wiesz, że wszyscy są zajęci.
-No to nie wiem co z tym zrobisz. Od samego początku wiedziałem, że asystentka - stażystka to zły pomysł.  
-Nie mogę ci nic obiecać, wiesz, że u nas z przenoszeniem jest ciężko. W sumie to jest trochę dziwne. - zamilkł na chwile, a Grzesiek zmarszczył brwi nie rozumiejąc do czego zmierza jego rozmówca. -no wiesz, Aneta jest atrakcyjną kobietą, nie jeden z naszego biura dałby wiele aby być na twoim miejscu. - poirytowany jego słowami Grzegorz westchnął.  
-To sobie ją zabierzcie, wtedy zobaczycie jaki to miód.
-Nie próbowałeś tego inaczej rozwiązać?
-To znaczy jak?
-No wiesz, dać jej to czego chce. - powiedział niepewnie.
-Żartujesz? Gdybym chciał jej dać wszystko czego ona chce, zrobiłbym to dawno a nie przychodził do ciebie.  
-No dobra okej, nie denerwuj się. - podniósł ręce w geście poddania. - szukam tylko rozwiązania.
Grzesiek stał już przy drzwiach gdy usłyszał te słowa, był zły, że nie uzyskał od przełożonego takiej pomocy, na jaką liczył. Odwrócił się aby dodać jeszcze coś, co właśnie teraz przyszło mu na myśl.  
-To znajdź normalne rozwiązanie, bo inaczej.. - zamilkł na moment.
-Bo inaczej co?
-Podziękuję za dalszą współpracę.  
-No chyba sobie żartujesz. - Janek obruszył się tak jakby groźba utracenia najlepszego pracownika, podziałała na niego jak kubeł zimnej wody.
-Nie, nie żartuję. - odpowiedział i wyszedł, nie czekając na jakikolwiek dalszy rozwój sytuacji.  

Aneta po raz kolejny tego dnia, przemierzała długi biurowy korytarz. Świadomość tego, że czterej panowie w tym Janek, znajdujący się na linii horyzontu, z zachwytem wlepiają w nią oczy, sprawiała, że prezentowała swe wdzięki z jeszcze większą dumą. I nawet fakt, że od ostatnich wydarzeń, Grzesiek nie odezwał się do niej ani słowem, nie zmienił tego. A złość która zrodziła się podczas bójki z Nikolą, zniknęła tak jak opuchlizna pod wpływem zimnych kompresów i otarcia ukryte pod mocnym makijażem. Teraz skupiona była tylko na knuciu kolejnych intryg. Gdy mijała przeszklone drzwi kadr, uśmiechnęła się zalotnie do wspomnianych wcześniej panów, po chwili do jej uszu dotarł dźwięk otwieranych drzwi i głos kierownika.
-Anetka - poczekał aż dziewczyna spojrzy na niego - wpadnij do mnie jak będziesz wolna.
-Już jestem wolna.  
-Tym lepiej. - posłał jej uśmiech i puścił przodem do swojego gabinetu, gdy szła przed nim kręcąc biodrami w rytm swoich kroków, nie mógł oderwać od niej oczu. Przebywając blisko niej czuł się jak nastolatek, aczkolwiek chyba zapominał, że jest już po czterdziestce, że to jest jego podwładna a w domu czeka żona.  
-Siadaj proszę. - wskazał jej fotel, zamykając drzwi. I zanim sam usiadł, rzucił jednoznaczne spojrzenie na jej długie nogi, które ukazały się gdy krótka spódniczka podjechała w górę przy siadaniu.  
-Chciałem z tobą porozmawiać. - zaczął niepewnie, czując że nie może skupić wzroku na jednym punkcie, tylko błądzi po całym jej ciele. Zauważyła to, uśmiechnęła się usatysfakcjonowana. Przyjrzała mu się spod przymrużonych powiek, nie był taki zły. I choć nie był Grześkiem, który był jej głównym celem, nie oznaczało, że chwilowo nie może zboczyć z trasy. Do rzeczywistości przywołał ją głos przełożonego.
-Może się napijesz czegoś?
-Wodę poproszę. Więc o czym chciał pan ze mną porozmawiać? - uśmiechnął się na to określenie tak jakby użyła go pierwszy raz, choć tak naprawdę nigdy nie zwróciła się do niego po imieniu.
-Wiesz o tym, że Grzegorz nie chce już z tobą pracować?
-Obiło mi się to o uszy. - uśmiechnęła się i strzepnęła ze spódnicy nieistniejący pyłek.  
-Masz coś do powiedzenia w tej sprawie? - mimo wdzięków jakie dziewczyna mu prezentowała starał się zachować zdrowy rozsądek.    
-Czy ja wiem. - wzruszyła niedbale ramionami. Sprawiała wrażenie wyluzowanej.  
-Grzegorz skarżył się na ciebie i stwierdził, że nie jest zadowolony ze współpracy z tobą.
-Może za mało się staram. - ożywiła się nagle, posyłając mu olśniewający uśmiech. Choć doskonale wiedziała co chciał jej przez to powiedzieć, z premedytacją odebrała jego słowa opacznie.
-Nie to miałem na myśli. - Janek, który zawsze był pewny siebie, urodzony po to aby zajmować stanowisko kierownika, zawsze umiejętnie zarządzał swoim działem i doskonale odnajdywał się wśród swoich współpracowników, przy tej dziewczynie czuł się niepewny, tracił zdrowy rozum i zimną krew.
-Nie to miałem na myśli.  
-Więc co?
-Z jego słów wywnioskowałem, że ingerujesz w jego prywatne życie, narzucasz mu się. - zamilkł gwałtownie.
-Co? Trzydziestoletni facet poskarżył się na swoją asystentkę, która chce mu dać niezapomniane wrażenia? Zabawne.
-Z tego co wiem, on ma dziewczynę - bezbłędnie zaobserwował, że na te słowa po jej twarzy przebiegło coś na kształt gniewu. - i najwyraźniej nie jest zainteresowany twoimi wrażeniami.  
-On jest dziwny, woli jakąś gówniarę ode mnie. - teraz mówiła, tak jakby zapomniała już, że wciąż rozmawia ze swoim przełożonym. - nie jeden facet dałby wszystko aby być na jego miejscu, a on marudzi jeszcze. - niespodziewał się usłyszeć od niej takich słów, jej otwartość i niepohamowana pewność siebie zaintrygowały go.  
Westchnął ciężko i najwyraźniej puścił wodze fantazji bo porzucił oficjalny ton i podobnie jak ona zaczął mówić, tak jak nie wypada mówić przełożonemu do pracownicy.
-Nie dręcz go, on naprawdę cię nie chce. Nie stawiaj naszej firmy w kłopotliwym położeniu, bo nie chcemy tu żadnych konfliktów a już na pewno nie podoba nam się wizja utracenia najlepszego pracownika. - dziewczyna nic się nie odezwała tylko bacznie mu się przyglądała, gdy wstał od biurka okrążył je i usiadł na blacie po jej stronie, dość blisko niej.  
-Nie dręcz go - powtórzył z uśmiechem na pełnych ustach - w zamian możesz mnie podreczyć.  
-Tak?  
Skinął głową na potwierdzenie jej pytania. Teraz już nie ukrywał się i bezceremonialnie spoglądał w jej dekolt.  
-Z tego co wiem, ty masz żonę.  
-A on ma dziewczynę.  
-Dziewczyna to nie żona.
-Ale i to związek i to związek. Nie znam jej, ale doszły mnie słuchy, że on się w nią zaangażował. Więc nie psuj ich idylli. - sięgnął po jej dłoń i dał znak aby wstała, później obejmując ją w talii, obrócił zamieniając się z nią miejscami, usadzajac ją w końcu przed sobą, tam gdzie przed chwilą sam siedział.  
-Czyli mam rozumieć, że aby ochronić jego związek, który na dobrą sprawę w każdej chwili może się rozpaść, wystawiasz na próbę własne małżeństwo? - przechyliła na bok głowę, tak że jej czarne lśniące włosy spadły kaskadą z ramienia. - No no, cóż za szlachetny czyn. - pokiwała głową, chwytając w palce brzegi jego marynarki.  
-Nie twierdzę, że nie widzę w tym korzyści dla siebie. - mruknął tuż przy jej uchu.
-Nie spodziewałam się niczego innego. -zaśmiała się, przygryzając wargę.  
-No więc sama widzisz. - wzruszył ramionami a pozniej delikatnie musnął wargami jej skórę. Dziewczyna pozwoliła mu na kilka chwil przyjemności, drocząc się z nim i zwodząc go. Gdy kierowany już tylko pragnieniami zacisnął dłonie na jej pośladkach, uznała, że jak na jeden raz wystarczy. Powstrzymała go przed kolejnym pocałunkiem i zeszła z biurka. Rozczarowany tym Janek spojrzał na nią głodnym wzrokiem.  
-Nie uciekaj już. - złapał ją za rękę ale dziewczyna umiejętnie wyswobodziła się.  
-Muszę już iść. Ale obiecuję, że przemyślę twoją propozycję. - mrugnęła do niego i nim zniknęła za drzwiami, wygładziła ubranie i odeszła pozostawiając za sobą tylko dźwięk obcasów na podłodze...

Sensi11

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 8233 słów i 44352 znaków.

24 komentarze

 
  • Emila

    Ej!!!  On znieruchomial a nią wstrząsnął dreszcz dostali orgazmu? Ile Grześ będzie musiał się powstrzymywać?????

  • fuuun

    @Emila mam nadzieje ze juz w nastepnej czesci zrobi dla niej cos romantycznego i juz nie bedzie musial czekac a nie, tyle gada zamiast przejsc do rzeczy, jak oboje tego chca i sa pewni :// tylko czekac na nastepna

  • sdeded

    kiedy nastepna ?

  • Sensi11

    @sdeded jak napisze to dodam.

  • sdeded

    @Sensi11 czy to bedzie w tym tyg? :(

  • Sensi11

    @sdeded oczywiście, to będzie nawet za chwile. ;)

  • Sensi11

    łał nie spodziewałam się aż takiej radości, ale dziękuję za te Wasze komentarze, jestescie kochani <3 nawet nie wiecie ile dodajecie mi tym siły. :) teraz mam wenę, więc bede pisała, w nadchodzącym tygodniu na pewno się coś pojawi. a co do losów bohaterów hmm powiem tylko tyle, że dopiero teraz zaczyna się prawdziwa historia.... ;)
    pozdrawiam, Sensi.

  • Lolol

    @Sensi11 mam nadzieje Ze bedzirsz pisac jak najwiecej :) fajnie gdybys miala czas  pisala cos na zapas, ze jak nie maz weny to dodajesz to co napisalas juz, zeby zostawiac naas w hmm.. Niepewnosci? XD w kazdym badz razie fanka nr1 pozdrawia i z niecierpliwością czeka na kolejna czesc!! :)

  • MadziaZniecierpliwiona

    @Sensi11 wspaniałe!!! Z niecierpliwością czekam na dalsze losy bohaterów !!! Jestes mega !!! <3

  • Ferdolina

    @Sensi11 ten Grześ to za dużo gada w takich chwilach. Mam nadzieje ze w końcu przestanie gadać tyle i da ponieść się emocjom...bez zbędnych słów.  
    Na prawdę masz talent do pisania i mam nadzieje ze będziesz pisać. Pozdrawiam :-)

  • Diana

    Well done!! ;) czekam na kolejne! Prosze, ogarnij cos szybko ;) wchodze co kilka dni z nadzieja, ze cos sie pojawi ;) ahhh ten Grzegorz, chyba sama troche sie zakochalam haha :D

  • Me

    Lepsze niz niejedna ksiazka ktora czytalam <3

  • Misiaa14

    Mega !! ♡♡♡

  • slowgirl

    Czekam na kolejne. Wiesz może kiedy tak mniej więcej się pojawi? Mam nadzieje ze zrobią "ten pierwszy krok do przodu". Kocham to normalnie. Błgam dodawaj częściej gdy masz czas. <3

  • mariplosa

    Wspaniałe!!! Pięknie opisane sceny i ta przy ognisku i ta w domu i jeszcze z przełożonym hmm zastanawiam się  czy Amelia  i Aneta nadal sie będą przyjaźnić w zaistniałej sytuacji. A może obydwie zmienia obiekt westchnień? Długo kazałaś czekać ale efekt cudowny:* :)
    Czekam na dalsze losy bohaterów mam tylko nadzieje że nie karzesz znów tyle czekać ;) :) pozdrawiam :*

  • anonim:*

    No nareszczie  :beek:  Super, kolejne jak najszybciej  :rotfl:

  • Czekoladowytorcik

    Suuupcio :) nie mogłam się doczekać ;) co tu dużo mówić?? Zajebiście napisane ;*       pozdrawiam ;)

  • volvo960t6r

    Cudowna część Super :)

  • Ferdolina

    Oczywiście kolejna część pierwsza klasa. Super, że Nikola ufa Grzesiowi.  
    Pewnie jeszcze wiele się wydarzy, ale gratuluję pomysłowości i oczywiście czekam na następną część.
    Pozdrawiam :-)

  • Lool

    Boskie jak zwykle ;)  Dumna jestem z Nikoli, że pokazała tej małpie Anecie gdzie jej miejsce. Niestety wiadomo, że nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa, no ale... Plus taki, że może chociaż Amelia da Grześkowi spokój? Marzyć zawsze można. Mam nadzieję, że nie planujesz w przyszłych częściach rozdzielać naszych gołąbków :*
    Pozdrawiam ;)

  • Wiktor

    Witaj. Sensi część rewelacyjna. Świetnie opisałaś bójkę dziewczyn. Janek będzie chyba miał takie seksy, że przez pół roku będzie pamiętać. Spanie w biurze lub na wycieczce nie jest za wygodne hahaha. Sensi dziękuję za część. Pozdrawiam Wiktor

  • Pina

    Kocham to za mało powiedziane . Każdą kolejną częścią jestem oczarowana, i kazdej następnej chcę jeszcze bardziej. Jestem uzależniona od Grzegorza i Nikoli, a jeszcze bardziej od relacji jaka miedzy nimi panuje.  <3  <3

  • Sensi11

    Chcieliście bójkę dziewczyn, macie bójkę. ;) mam nadzieje, ze mi sie udało. :)

  • Lolol

    @Sensi11 maam nadzieje, ze jak masz wene, to napiszesz teraz szybko kolejne czesci!! A poyem mozd nowd opowiadanie o podobnym temacid? Byloby suoer :) mam nadzieję (i prosbe :D) zebh bylo jak nakszybcien kolejna czesc!! ;)

  • Chrumkacz

    Janek ma przerąbane jak w "ruskim czołgu" , coś mi się zdaje ,że ta Anetka  gotowa iść p trupach do celu. Ona powinna znajdować się już w kaftanie bezpieczeństwa :D

  • Matylda

    Super !!!  :D  :bravo:

  • marTYNKA

    Kocham cudeńko :yahoo:  jesteś Wielka Kobieto!!

  • monikaa

    Wena wróciła! ;) Świetne *-* Czekamy na dalsze części ;)

  • Piekna

    Jestes po prostu niesamowita zaglądałam tyle razy i sie doczekalam  <3  :bravo:

  • malinowa15

    To było boskie ❤❤❤

  • Imperius

    Nareszcie!!! Cudowne *-*... jak zwykle ;) Miejmy nadzieję, że ta su*a nie zniszczy związku Grzegorza i Nikoli. Z niecierpliwością czekam na next <3 Życzę weny :*

  • Kamilka889

    O cholera

  • ❤czarnadama❤

    @Kamilka889 krótko, zwięźle i na temat  :lol2:

  • Kamilka889

    @❤czarnadama❤ dokładnie  :D  :D