To na Ciebie czekałem cz.37

Ta jedna chwila, w której ich spojrzenia przenikały się wzajemnie, przeciągała się w nieskończoność. Cisza, która ich spowijała dudniła głucho w uszach, a powietrze między nimi wydawało się delikatnie drgać, co zniekształcało obraz. Grzegorz na jedną krótką chwilę przymknął oczy mając nadzieje, że gdy je otworzy wyraz twarzy Nikoli zmieni się, co ułatwi mu odczytanie jej nastroju. Przez myśl przemknęło mu setki możliwych reakcji dziewczyny na usłyszane wieści, od szału przez histeryczny płacz, po stoicki spokój i zakończenie znajomości, ale tej której chciał najbardziej doświadczyć, nawet nie odważył się zatrzymać przed oczami choćby na nanosekundę.  

-Wiem o wszystkim. - jej głos przerwał ciszę.  

Grzegorz przełknął ślinę próbując złożyć jakąś sensowną odpowiedź, ale w głowie miał tylko pustkę. O ile wcześniej jej głos wydawał się być balsamem na jego uszy, o tyle teraz zmienił się jego ton o sto osiemdziesiąt stopni.  

-Co ty sobie do cholery wyobrażasz? - posłała mu chłodne spojrzenie, odkładając torbę na stojący obok fotel.  

-Nikola ja.. - chciał coś powiedzieć, ale po tych dwóch słowach zwątpił we wszystko, zakładając z góry, że tłumaczenie nie ma już sensu.  

-Co ty? Co, do cholery ty? Co ty sobie w ogóle myślałeś? Sądziłeś, że się nie dowiem? Ja nawet nie jestem w stanie zrozumieć twojego zachowania.

-Ja ci to wytłumaczę. - stanął przed nią, próbując dotknąć jej dłoni.

-Co ty chcesz mi tłumaczyć? - odsunęła się od niego jeszcze dalej, odtrącając wyciągnięte ręce. - I teraz? A gdzie ty byłeś wcześniej? Kim ja w ogóle dla ciebie jestem?

-Jesteś dla mnie najważniejsza, ale ja.. to wszystko..

-Najważniejsza? - przerwała mu. - Gdybym była najważniejsza to powiedział byś mi o wszystkim, a nie ukrywałeś to. - zrobiła rozzłoszczoną minę. - Chyba po to mnie masz, żebym mogła cię wspierać. Tak? Jak do mnie przyczepił się ten psychopata to byłeś ze mną cały czas, chroniłeś mnie, przyjeżdżałeś nawet w środku nocy, a jak sam masz problemy to odsuwasz mnie od wszystkiego. Wszyscy wiedzieli tylko nie ja. Może chciałabym razem z tobą stawić czoło tym problemom, ale ty mi na to nie pozwalasz, bo po co? Ja tak nie chcę, rozumiesz?  

-Poczekaj, powoli bo chyba nie rozumiem. Jesteś na mnie zła, bo.. - zamilkł na moment, chcąc aby to ona dokończyła, wyprowadzając go jednocześnie z błędu.  

-Bo mi nic nie powiedziałeś. - wrzasnęła, a on choć oczekiwał odpowiedzi, drgnął. Wszystko powoli zaczynało mu się układać w logiczną całość. I ta całość, chyba mu odpowiadała. - Ukrywałeś wszystko przede mną.  

-I tylko za to?  

-Tylko za to. - znów dała się ponieść emocjom. - A za co niby jeszcze?  

Spojrzała na niego uważnie i nagle ją olśniło. Przekrzywiła głowę, zmrużyła oczy i podpierając się jedną dłonią pod bok, drugą wskazała na niego.  

-Ty chyba nie myślisz.. - zamilkła na moment, by po chwili wyrzucić z siebie słowa z prędkością karabinu maszynowego. - Ty chyba nie myślałeś, że uwierzyłam w to i przyjechałam, żeby zrobić ci awanturę z tego powodu?

Grzesiek nie powiedział nic, tylko delikatnie, prawie niezauważalnie wzruszył ramionami.

-Myślałeś tak. - sama sobie odpowiedziała. - Grześ, proszę cię. Ja nie znam jej zbyt długo ale dla mnie to jest wystarczające aby wiedzieć, że ona kłamie. Jak ty mogłeś pomyśleć, że ja w ciebie zwątpię? Ja przecież.. - posłała mu najczulszy uśmiech, a on poczuł jak jego serce budzi się do życia.  

-Bałem się, że ty.. że nie uwierzysz mi. Że będziesz się bała. - dziewczyna zrobiła krok w jego stronę, nadal miała czułość malującą się w szarych tęczówkach. Wyciągnęła dłoń w jego stronę i delikatnie opuszkami palców dotknęła jego policzka. Grzesiek chwycił ją za rękę i ucałował jej wnętrze. Przymknął na moment powieki, wdychając zapach jej skóry, a gdy znów otworzył oczy chwycił ją w ramiona i zaczął całować po twarzy. Między tymi żarliwymi pocałunkami powiedział jedno zdanie, które nieodwracalnie zmieniło ich życie.

-Boże jak ja cię kocham.  
Nie dał jej czasu ani możliwości na odpowiedź, tylko chwytając jej twarz w dłonie, przywarł swymi ustami do jej. Całował jakby to była ostatnia rzecz jaką może zrobić w życiu. Dziewczyna na początku zaskoczona, dość szybko zaczęła odwzajemniać jego czułości. W jej głowie toczyło się tornado olbrzymich rozmiarów, składające się ze wszystkich możliwie pozytywnych uczuć. Od szoku, przez niedowierzanie aż do euforii nie mającej końca. Gdy w końcu odsunęła się od niego na tyle by móc mu spojrzeć w oczy, wzięła głęboki wdech, który przywołał wszelkie wątpliwości.  
Przyglądała mu się chwilę nim szeptem zapytała.
-Co powiedziałeś?
Na jego twarzy pojawił się delikatny, czuły uśmiech. Odgarnął jej włosy z twarzy i całując w nos odpowiedział:
-Powiedziałem, że cię kocham.
-Poważnie?
-Najpoważniej jak tylko można.
-Dlaczego?
-Bo tak miało być?
-Dlaczego ja? Przecież jest tyle..
-Bo to miałaś być ty? Odkąd zjawiłaś się w moim życiu wszystko się zmieniło. Ja się zmieniłem. Na lepsze. To twoja zasługa i jestem ci bardzo wdzięczny za to.
-Ale przecież ja nic nie zrobiłam.  
-Wystarczy, że jesteś. - pochylił się do przodu, tak że ich twarze dzieliło kilka centymetrów i czule pogłaskał kciukiem jej policzek.
-I co teraz będzie?
-My będziemy. My, kochanie.  
-Nie wiem co mam powiedzieć. - nie potrafiła ukryć swojego zaskoczenia. Z jednej strony Grzegorz był dla niej bardzo ważny, niby czuła do niego coś czego na początku nie chciała czuć, niby czekała na to, marzyła i śniła o tym aby usłyszeć to co w końcu usłyszała, ale z drugiej strony teraz nie wie co ma ze sobą zrobić. Nie wiem nawet jak powinna na to zareagować. Prawda chyba jest taka, że choć usłyszenie tego było jej marzeniem, teraz nie potrafiła w nie uwierzyć, bo najtrudniej jest przyjąć do wiadomości słowa, które zawsze chcieliśmy usłyszeć.

Resztę dnia i cały wieczór spędzili razem. Siedzieli teraz na balkonie, wsłuchują się w odgłosy miasta a Grzegorz trzymał ją w ramionach tuląc czule do siebie.
-Nadal nie wierzysz? -zapytał całują ją w czoło.
-Chyba już bardziej. - zaśmiała się. - Chociaż to nie jest tak, że nie wierzę, tylko ja po prostu jestem zaskoczona. I nie chcę żebyś pomyślał, że ja nie.. że ja..
-Ciii. - położył palec na jej ustach. - Nie denerwuj się, nie musisz mi teraz obiecywać złotych gór, zresztą nie musisz mi nic obiecywać. Ja chcę tylko abyś po prostu była, a na całą resztę przyjdzie czas. - po raz kolejny obdarzył ją tym czuły uśmiechem.
-A ja chcę abyś miał we mnie wsparcie. Chcę ci pomagać zawsze kiedy będziesz potrzebował mojej pomocy, rozumiesz? Nie chcę abyś ukrywał przede mną swoje problemy, tylko dlatego aby mnie chronić od tego.
-Rozumiem co chcesz mi powiedzieć. - zaśmiał się lekko i pokiwał w zamyśleniu głową.  
-To dobrze, choć mam szczerą nadzieją, że takich problemów jak teraz nie będziesz miał już nigdy.
-Też mam taką nadzieję, ale co by się nie działo, damy radę. Poradzimy sobie ze wszystkim. - w odpowiedzi dziewczyna pocałowała go, a później oboje odwrócili wzrok w stronę zachodzącego słońca, które kąpało miasto w swej pomarańczowej poświacie.

Dni mijały dzień za dniem, Nikola z Grzegorzem spędzali razem możliwie dużo czasu, uczyli się siebie nawzajem z jeszcze większą pasją, ale nie zabrakło też tych smutnych chwil, które niosły za sobą zmartwienia. Mijał już trzeci tydzień gdy Grzegorz był na przymusowym urlopie. A to oznaczało, że w tej całej popapranej sprawie z Anetą nie było żadnego postępu, a przynajmniej on tak to odbierał bo przez ten cały czas nie dostał ani jednego telefonu z firmy, czy choćby jakiekolwiek wieści z policji. Nic. Wszyscy milczeli jakby całej sprawy nie było, jedynie Ewa dzwoniła do niego i nieustannie pocieszała i oferowała swoją pomoc, zapewniając, że niedługo na pewno wszystko się ułoży. Niedawno nawet zaprosiła jego i Nikolę na kolację, do siebie i swojego męża. Mimo różnicy wieku Nikola dość łatwo odnalazła się wśród jego znajomych, a z samą Ewą przypadły sobie do gustu.  
Choć Grzegorz wokół sobie miał przyjaciół, bo i Michał z Kingą, wspierali go jak mogli, i nawet Paweł mimo wcześniejszych chwilowych uprzedzeń i  swojej nieobecności w kraju, nie zostawiał przyjaciela, czuł jakby zatrzymał się w miejscu. Był im wszystkim za to bardzo wdzięczny ale męczyło go to zawieszenie, pomiędzy tym co się wydarzyło a tym co jeszcze może się wydarzyć. Wydawało mu się, że Anetę zdążył już poznać dość dobrze ale jednak teraz zaczynał w to wątpić, bo od całej tej afery nie miał z nią kontaktu, a takie milczenie było do niej zupełnie niepodobne.  

Któregoś ciepłego wieczoru, przygotowania kolacji, którą nieodmiennie chciał zjeść z Nikolą, przerwał im dzwonek do drzwi. Grzegorz podniósł głowę i spojrzał pytająco na dziewczynę, która wytarła szybko dłonie i powiedziała, że otworzy. Lecz po chwili wróciła z dziwnym wyrazem twarzy.
-Kto to?
-Aneta.
-Kto? - na dźwięk jej słów, wychylił się spoglądając do przedpokoju. -Aneta? Po cholerę ona tu przyszła? - Niby wiedział, że jej wizyta jest nieunikniona, momentami nawet jej oczekiwał, ale gdy teraz w końcu to wyobrażenie się zmaterializowało czuł się co najmniej zaskoczony.
-Może chce ci coś powiedzieć? - zamilkli oboje na chwilę, ale ich nieme rozważania przerwał kolejny dzwonek. - Idź otwórz, a mnie tu nie ma. - nim zdążył zareagować, Nikola zniknęła za drzwiami pokoju.  
Niechętnie ale podszedł do drzwi, otworzył je i oparł się o ścianę dając jej tym samym do zrozumienia, że nie ma zamiaru zapraszać jej do środka.  
Przez kilka pierwszych sekund przyglądała mu się, powoli przywołując na twarz uśmiech, którego tak nie znosił, a dopiero później rzuciła krótkie, cześć.  
-Czego chcesz?  
-Mogę wejść? - wskazała na drzwi.  
-Nie.  
-Tu będziemy rozmawiać?  
-Nie musimy rozmawiać wcale. - wzruszył ramionami, chcąc wrócić do środka i zatrzasnąć jej drzwi przed nosem.  
-Grzegorz Grzegorz. - dotknęła jego dłoni, czego się nie spodziewał. Spojrzał na nią z odrazą, na co się zaśmiała. - Musimy porozmawiać. - powiedziała już poważnym głosem.
-Masz minutę. - odsunął się z progu i pozwolił jej wejść do środka. Dziewczyna z triumfem malującym się na twarzy minęła go i zatrzymała się dopiero w salonie.  
Rozejrzała się po wnętrzu jakby była klientką dewelopera i dopiero po chwili odwróciła się do niego.
-Ładnie tu masz.
-Tylko tyle chciałaś mi powiedzieć? - przyjrzał jej się uważnie. Była ubrana w krótką letnią sukienkę, ładnie uczesana, umalowana i uśmiechnięta i absolutnie nie wyglądała na nieszczęśliwą ofiarę gwałtu.  
-Jak sobie radzisz?  
-Z twoim idiotycznym oskarżeniem? Fantastycznie, pomijając fakt, że nie mogę pracować, że wszyscy w biurze uważają mnie za winnego, a ciebie za biedną, nieszczęśliwą i pokrzywdzoną Anetkę, to jest całkiem nieźle. - jego głos pobrzmiewał kpiną.  
-A widzisz, mogłeś temu zapobiec.  
-Możesz mi powiedzieć dlaczego to zrobiłaś?  
-Po to aby pomóc ci, podjąć decyzję. Powiedzmy, że trochę cię ukierunkować.  
-Mnie ukierunkować? A to ciekawe. Ty zdajesz sobie sprawę z konsekwencji twojego idiotycznego oskarżenia? Co ja ci takiego zrobiłem, że tak mi zatruwasz życie?
-Wolisz ją a nie mnie. - odpowiedziała prosto z mostu, robiąc poważną minę.  
-To kogo wolę, nie jest twoją sprawą.  
-Co ona takiego ma czego nie mam ja? - Nikola na dźwięk tych słów wstrzymała oddech, była bardzo ciekawa odpowiedzi Grzegorza.  
-Ona ma wszystko co najlepsze, ona sama jest najlepszym co mogło mnie spotkać w życiu. A ty nawet się do niej nie porównuj. - rzucił ostro, na co zirytowana wywróciła oczami, a dziewczyna schowana w sąsiednim pokoju odetchnęła z ulgą. Podejrzewała, że tyle dla niego znaczy, ale podejrzewać a usłyszeć to w takiej sytuacji, to zupełnie dwie różne rzeczy.  
-Okej. Więc co teraz?  
-Jak to co? Masz się do wszystkiego przyznać. Oboje doskonale wiemy, że łżesz. Zresztą nie tylko my.
-I kto ci uwierzy? - zadrwiła a on poczuł jak kończy mu się cierpliwość. Gdy nie odpowiedział, z zadowoleniem uśmiechnęła się i kontynuowała.  
-Przyszłam do ciebie z propozycją.
-Mianowicie?
-Oczyszczę cię z wszelkich zarzutów jeśli ją zostawisz. - w pierwszej chwili Grzegorz, nie był pewny czy dobrze usłyszał.  
-Zawsze chciałam zająć jej miejsce, więc teraz gdy w końcu nadarzyła się ku temu okazja, to jeszcze możesz na tym skorzystać. - posłała mu promienny uśmiech, a on ze złości zacisnął zęby aż na twarzy uwydatniły mu się kości. Nikola schowana za drzwiami pokoju znów wstrzymała oddech.  
-Wynoś się stąd!  
-Czyli rozumiem, że nie jesteś zainteresowany? Jak chcesz. - wzruszyła ramionami i z miną obrażonej pięciolatki wyszła z mieszkania. Po chwili rozległ się hałas zatrzaśniętych drzwi.  

Nikola odczekała chwilę po czym wyszła. Oparła się o ścianę i obserwowała Grzegorza, który bez słowa chwycił ją w ramiona.

Kończyli jeść kolacje gdy przełykając ostatni kęs, zapytała.  
-Zrobisz coś z tym?
-Sam nie wiem. A co twoim zdaniem powinienem?  
-Nie wiem, pójść do szefa i powiedzieć mu wszystko?
-A czy on mi uwierzy? Przecież nie mam na to żadnego dowodu.
-Tak wiem, ale może chociaż spróbujmy.    
-Może. Nie wiem. - chwycił jej dłoń i gdy chciał ją pocałować, rozległ się kolejny dzwonek do drzwi.  
-Boże, kogo znowu tam niesie? - tym razem od razu wstał. Sekundę po przekręceniu zamków i otworzeniu drzwi, mieszkanie wypełniło się niezrozumiałymi wrzaskami Amelii. Dziewczyna minęła go i nie milknąc ani na chwilę, zatrzymała się dopiero tuż przed kuchnią, z której właśnie wyszła Nikola.  
-O co ci chodzi?  
Przez jej krzyk zlewający się w jedno, zdołało się przebić pytanie mężczyzny, który wydawał się być zniecierpliwiony.  
-O co mi chodzi? I ty masz czelność pytać się o co mi chodzi? Jak mogłeś?!
-Ach no tak. - Nikola westchnęła krzyżując ręce na piersi.
-No to już wiemy o co chodzi. - Grzegorz ciężko westchnął uciskając nasadę nosa.  
-Amelia, ucisz się proszę. - podniósł dłoń tak jakby każdy najmniejszy szmer rozsadzał mu głowę.  
-Co, ciężko się słucha prawdy?
-Prawdy? Ty nie wiesz jaka jest prawda. Jesteś zwykłym pionkiem w grze Anety, dałaś się nabrać, a teraz ona tobą manipuluje jak większością osób w moim biurze. A poza tym skoro już przychodzisz w jej obronie to dlaczego dopiero teraz? Czy ty wiesz, że to minęło już trzy tygodnie?  
-Daje sobą manipulować? Bo przyszłam w jej obronie, to od razu jestem pionkiem w jej grze? - zapytała z oburzeniem, pomijając odpowiedź na ostatnie jego pytanie.
-Amelia nie bądź śmieszna. - tym razem Nikola się odezwała - ona wcale nie potrzebuje niczyjej pomocy.  
-A ty się nie odzywaj! Ty też poleciałaś na słodkie oczka i dajesz się wykorzystywać, a on jest zwykłym...
-Przypominam ci, że do niedawna ty też leciałaś na te słodkie oczka. - zmierzyła ją wymownym spojrzeniem.
-Dzięki Bogu przejrzałam na oczy.
-Świetnie. To teraz przejrzyj jeszcze raz i zrozum, że to Aneta wykorzystuje ciebie. Nie tknąłem jej nawet palcem i ty doskonale o tym wiesz, tylko odganiasz od siebie tę myśl niczym natrętną muchę.
-Chcesz mi powiedzieć, że niby nie zgwałciłeś jej? Wiesz w jakim ona stanie była jak ją zobaczyłam następnego dnia? Wiesz w jakim ona jest stanie teraz?
-Może ktoś inny ją wykorzystał ale to na pewno nie byłem ja. A poza tym wiem w jakim ona jest stanie, jakieś pół godziny temu, była tu i jak na moje oko to prezentuje się całkiem nieźle jak na ofiarę gwałtu. - ten ostatni jego argument pokonał wszystkie jej. Dziewczyna zamilkła zdezorientowana i spoglądała tylko na stojącą przed nią parę.
-Po co tu była? - w jej głowie toczyła się gonitwa myśli. Czyli Aneta okłamała ją, że chodzi do psychologa.
-Złożyć mi pewną propozycje.  
-Jaka?  
-Że oczyści mnie z wszelkich zarzutów jeśli zostawię Nikole i będę z nią. -na dłuższą chwilę zapadła cisza. Nikola z Grzegorzem obserwowali ją oczekując jakiejś  reakcji, a ona z trudem przetwarzała usłyszane przed chwilą słowa.  
-Mało tego, ona wprost przyznała, że nie tknąłem jej palcem, ale zastrzegła sobie od razu, żebym niczego nie próbował bo mi i tak nikt nie uwierzy.  
-Więc przestań zgrywać jej ochroniarza, bo ona tego nie potrzebuje.  
-I Amelia proszę cię przejrzyj w końcu na oczy. Aneta to jest manipulantka jakiej świat nie widział. Ona wie co zrobić, żeby namieszać człowiekowi w głowie.  
-Czyli chcesz powiedzieć, że ty jej nie..-patrzyła na niego a w jej oczach błysnęły łzy. Cała jej złość z jaką tu przyszła, nagle gdzieś wyparowała.
-Ja jej nie skrzywdziłem. Nie tknąłem jej palcem. Ona to wszystko wymyśliła aby mnie zdobyć, od początku tak było. Ale, że ja jej nie chciałem to teraz będzie się mściła.
-Zresztą chyba masz przykład z ogniska. Wtedy już pokazała kim dla niej jesteś.  
-A dlaczego ja mam wierzyć wam a nie jej? Każdy zwyrodnialec zawsze wypiera się tego co zrobił. - Amelia sprawiała wrażenie, jakby na siłę szukała ostatniego argumentu, który dałby jej wygraną,ale chyba powoli sama przestawała wierzyć w swoje powodzenie.  

Słowo, którego użyła do opisania jego osoby, zirytowało go, ale zacisnął szczęki cierpliwie czekając aż się uspokoi. Nie mógł teraz wydobyć z siebie niechęci jaką zawsze czuł do tej dziewczyny, a jedyne co znalazł to współczucie i żal. Po prostu było mu jej żal, teraz oboje padli ofiarami jej intrygi, z tym, że on doskonale zdawał sobie z tego sprawę, a Amelii, która błądziła między prawdą a kłamstwem trzeba było dopiero to uświadomić.   
-Amelka, ja wiem że jest ci ciężko ale taka jest prawda. Aneta cię okłamuje. Pogrywa na twoich uczuciach.
-Dlaczego ja zawsze muszę być taka naiwna? - przełknęła łzy.
-Melka daj spokój, nie obwiniaj się bo to nie ma sensu, tylko po prostu uwolnij się od niej. - dziewczyna nic nie powiedziała, tylko pokiwała głową i wyszła.  

Stali tak jeszcze przez chwilę w zupełnym milczeniu, by po chwili znów odnaleźć się w swoich objęciach.  
-Kiedy to wszystko się skończy? - westchnął cicho, chowając twarz w jej włosach.  
-Mam nadzieję, że już niedługo.  

Następnego dnia, Grzegorz zadzwonił do szefa i poprosił o spotkanie. Chciał być dobrej myśli, tak jak Nikola, ale jednak coś twardo trzymało go przy ziemi.  
-Idziesz ze mną, prawda? - zapytał gdy zaparkował auto przed wielkim biurowcem.  
-Nie, chyba poczekam na ciebie.  
-Nie, idziesz ze mną. - wyciągnął rękę i posłał jej czuły uśmiech.

Zanim zapukał do drzwi gabinetu pocałował ją w czoło a chwilę później siedzieli przed biurkiem.
-Słucham państwa. - starszy mężczyzna uśmiechnął się do niej.
-Chodzi o Anetę. - choć biorąc to na logikę, można było się domyślić, że wizyta Grzegorza jest powiązana z aferą, w roli głównej z Anetą, ale jednak przez twarz starszego mężczyzny przebiegł cień. Odchrząknął a jego głos już nie był tak miły jak na początku.   
-Słucham.  
-Wiem, że wysłał mnie pan na urlop bo zostałem oskarżony o gwałt. Oczywiście to, że ja tego nie zrobiłem nikogo nie obchodzi, ale prawda jest taka, że ja jej nie tknąłem, mało tego ona wczoraj była u mnie i w pewien sposób przyznała się do kłamstwa.  
-W pewien sposób?   
-Złożyła mi propozycję, że oczyści mnie z wszelkich zarzutów jeśli zostawię Nikolę - gestem głowy wskazał na siedzącą obok dziewczynę, która z każdą chwilą czuła się co raz bardziej spięta. - i oczywiście jeśli zwiąże się z nią.
-Może pan to jakoś potwierdzić? - Dunin wydawał się być nieporuszony tym co właśnie usłyszał.  
-Ja to mogę potwierdzić.  - Nikola się wyprostowała.  
-Jak?
-Normalnie. Słyszałam jej słowa, ona mnie nie widziała.  
-A macie to państwo nagrane?  
-Nie. A same słowa nie wystarczą?  
-Proszę pani, same słowa nie wystarczą. Równie dobrze pani Aneta też tak mogła by zrobić.  
-A czy ona właśnie tak nie zrobiła? - Grzegorz czuł się zirytowany. - czym ona to potwierdziła? Niczym. Po prostu rzuciła jakieś kretyńskie oskarżenie, bez żadnego dowodu a  wszyscy jej uwierzyli.
-To nie jest to samo. - Dunin poczuł jak traci grunt pod stopami. Wstał od biurka, chwytając teczkę z dokumentami. -Bardzo państwa przepraszam ale spieszę się.  

Nim się zorientowali znów znaleźli się na korytarzu, a drzwi bezpardonowo zostały zatrzaśnięte im przed nosem.  
-No i to by było na tyle jeśli chodzi o kulturalną rozmowę.
-Co za dupek - Nikola była naprawdę zdenerwowana.  
-Nie przejmuj się kochanie. Chodź idziemy stąd.
Wyszli z biura, wprost w słoneczne promienie. Oboje czuli się zawiedzeni, rozgoryczeni i najnormalniej w świecie bezsilni, ale nie poddadzą się, choćby nie wiadomo co, nie pozwolą Anecie zniszczyć sobie życia.

Sensi11

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 3983 słów i 21532 znaków.

27 komentarzy

 
  • patkaaaa

    kiedy kolejna?:)

  • Sensi11

    @patkaaaa pisze się właśnie ;)

  • Bulinka

    @Sensi11 Dzięki za wspaniałą wiadomość. Powodzenia w pisaniu.

  • Martaa

    Uwielbiam. Bardzo wciągająca opowiesc. Mam nadzieję że nie trzeba będzie długo czekać na kolejną część

  • Imperius

    Rewelacja! Ambrozja dla czytelnika!!! Z zapartym tchem czytam każdy rozdział. Czekam na kolejną dawkę raju :) WENY!!!

  • Tadzik101

    Jedyne opowiadanie z tej kategorii ,które mi się podoba :)  
    W prawdziwym życiu chyba każdy z nas chciałby mieć osobę w ,której miałby oparcie gdy wszystko nagle się sypie. Zastanawiam się co będzie jak ten haj hormonalny pomiędzy Grzegorzem a Nikolą powoli zacznie przygasać ? Tak za 3 -5 lat ich związku... Czy proza życia nie zabije ich uczuć ? Na razie mimo komplikacji wszystko jest fajnie ale co potem ? :)

  • Iga88

    No i warto było tyle czasu czekać :* cudeńko :* oczywiście czekam na kolejne rozdziały :) :)

  • Piekna

    Rewelacja po prostu wspaniale i to słowo Boże jak ja cię kocham super po prostu super <3

  • misiuchaxd

    I  <3 YOU :D bardzo się cieszę, że Grześ w końcu wyznał Nikoli uczucia :) czekam na następną część. Liczę na jak najszybszy powrót i dużo weny.. a mam jeszcze pytanie.. dużo będzie jeszcze części? :D

  • paulaaxdxd

    Genialne :* kocham to opowiadanie <3

  • Sensi11

    Dziękuję za to, że wciąż jesteście, moze nie w tak licznym gronie ale najwytrwalsi są ;) dziękuję za wszystkie opinie, za te negatywne też. :)

  • lolis

    @Sensi11 a zastanawialas sie nad kolejna czescia? kiedy bedzie, fabula itp? :)

  • Lolis

    Oni muszą mieć jakiś plan na anete, np grzesiek ją zaprosi a niki nagra ją jak mowi ten swój plan XD

  • Majka9484

    Cześć 38.. pół roku później? :)

  • Mhn

    Najgorsza cześć

  • Sensi11

    @Mhn może uzasadnisz swoją wypowiedz?

  • Czikita

    @Sensi11 nuuda nic nowego.  
    Wczesniejsze czesci byly fascynujace. A ta 2/10 poczatek spoko a resta chujowa jak barszcz

  • Sensi11

    @Czikita dziękuję za opinie, nikogo do czytania nie zmuszam. Niestety wszystkich się zadowolić nie da, ale na szczęście są jeszcze tacy, ktorym się to podoba.

  • Wiktor

    Witaj. Cześć świetna. Uwielbiam jak piszesz. Pozdrawiam Wiktor

  • mariplosa

    :jupi:  Jak ja się cieszę że wróciłaś do nas :):* część... Rewelacja..Grześ  wyznający uczucia  Nikoli...mmmm...

  • Misiaa14

    Ona musi wycofać oskarżenie....cudowne *-*

  • niezgodna

    Warto było czekać. super część.

  • Natusik

    Nareszcie jej to powiedział :D Świetne jak zawsze i rozdział nie potrzebuje słów uznania by mógł się poczuć zajebistym gdyż on już jest zajebisty <3 Nie mogę się doczekać kolejnej. <3 :* :)

  • an

    Warto było czekać :) ciekawie co będzie dalej

  • Bulinka

    Dzięki. Sprawiłaś mi ogromną radość w piątkowy poranek.  Grześ wyznający uczucia Nikoli. I ona  delikatna, wrażliwa a jednak stanowcza i zdecydowana, jest dla niego oparciem w tej ciężkiej sytuacji. Rozdział  bardzo emocjonalny. Pozdrawiam. Niech wena cię nie opuszcza.

  • cukiereczek1

    Kochana czekałam na tą część tak długo ale warto było. :) rewelacyjna część już czekam na kolejną  :*

  • Barbie

    Boże nareszcieeeee :D Ty nawet nie wiesz ile ja na to czekałam i licze na jakieś zbliżenie mocniejsze pomiędzy Nikolą a Grześkiem hahah

  • Lolis

    Ja tu zbieram sid do pracy a tu taka mila niespodzianka!! Kocham!!

  • Ferdolina

    Nareszcie wróciłas!  super i jest kolejna część.  Wyznał ze kocha Nikole. Super. No to oby imsie wszystko ułożyło.

  • Czekoladowytorcik

    Powiedział jej to !! Powiedział!! Jak dobrze ;) tylko jeszcze ta Aneta... Nienawidzę tej postaci w tym opowiadaniu. Ale oni sobie poradzą:) Bo jak nie oni to kto ? ;) Te wszystkie emocje to ja przeżywam razem z nimi. Na sercu cieplej, oddech też wstrzymuje. ;) I za kolejną częścią nie chce tyle czekać :( to opowiadanie nie może się szybko skończyć.. Muszę się jeszcze dzieci doczekać ;) pozdrowionka ;)

  • Pina

    Łaaaa nareszcie jest  :yahoo:  Czekałam i sie doczekałam, cudowna część, mam nadzieje ze szybko wyjaśni się to całe nieporozumienie z gwałtem i wredna Aneta dostanie nauczkę za swoje kłamstwa.  
    <3

  • volvo960t6r

    Cudowna część.. Cieszę się że wróciłaś do pisania :)

  • Ewcia:D

    Jest! Jest! Jest! Jest! Jest! Nowa część! Grzesiek wyznał jej, że ją kocha, no już lepiej być nie może... W sensie z nimi, bo z Anetą to już inna sprawa... Super część, tęskniłam za tym opowiadaniem, super, że już jesteś! ;)