To na Ciebie czekałem cz.36

Janek stał oparty o ścianę i bez słowa przyglądał się Anecie, która przed chwilą zachodziła się od płaczu a teraz jak gdyby nigdy nic stała spokojnie i uśmiechała się do niego.
-Co ty do cholery wyprawiasz? - zapytał zszokowany jej zachowaniem.
-Nic.
-Nic? Kogo ty chcesz nabrać na tą marną historyjkę? Przecież wszyscy wiemy, że on palcem by cię nie tknął, a ty teraz odstawiasz jakąś szopkę i wmawiasz mu gwałt? Taka zafascynowana nim jesteś a chcesz go do pudła wsadzić?  
-Ależ, ja nie chcę go do pudła wsadzić. Jaki wtedy miałabym pożytek z niego?- wzruszyła ramionami jakby była mowa o zwyklej błahostce.
-Więc co do cholery, chcesz tym osiągnąć?  
-A jak myślisz? - uniosła brew.
-Chcesz go szantażować? - wycedził przez zęby, szczególnie akcentując ostatnie słowo.
-Oj tam, od razu szantażować. Nie używajmy tak poważnych słów. Po prostu dam mu wybór, a to jak potoczy się sprawa, jest ściśle powiązane z tym jaką on decyzję podejmie.
-Ty jesteś wariatką. Słyszysz siebie?! Nie dość, że oskarżasz go o coś czego nie zrobił, to jeszcze chcesz go szantażować, bo tego inaczej nie da się nazwać. Zdajesz sobie sprawę z tego, że chcąc oskarżyć kogoś o to, trzeba mieć niezbity dowód a za fałszywe posądzenie, też można oberwać?
-Trzeba mieć niezbity dowód i ja taki mam.  
-Ciekawe jaki?  
-Taki. - mówiąc to, podniosła dłonie do góry i odwróciła wnętrzem do niego, tak aby jego oczom ukazały się sine ślady, które sam jej pozostawił. -Jak myślisz, skąd to się tu wzięło? -mężczyzna zaniemówił. Stał nieruchomo i wpatrywał się w jej ręce. Był w szoku. Po dłuższej chwili podniósł dłonie i przetarł sobie nimi twarz.
-To jest..?  
-Tak, to jest to, o czym myślisz.
-O nie. Ja nie dam się w to wrobić. - pokręcił głową, cofając się o krok. - nie wrobisz, mnie w żaden gwałt, sama tego chciałaś!
-Zamknij się, kretynie! Co ty mnie obchodzisz? Dzięki tobie teraz mogę go zdobyć. Nikt nie wie, że to ty zrobiłeś. Mam zaświadczenie lekarskie, że w przeciągu ostatnich dwudziestu czterech godzin odbyłam stosunek, tutaj - znów pokazała nadgarstki - mam dowód, że użyto przeciwko mnie siły. Czego więcej mi potrzeba? - uśmiechnęła się zadowolona.  
Minęła dłuższa chwila, nim stojący przed nią mężczyzna odzyskał zdolność mówienia.  
-To o czym mówisz, wciąż nie wystarcza, żeby ktoś poniósł karę, zwłaszcza za to czego nie zrobił.
-Ty naprawdę jesteś idiotą. - zirytowana wywróciła oczami. - nie rozumiesz, że ja nie chcę aby w jakikolwiek sposób, go karano? Po prostu gdy w końcu będziemy sami, zaproponuje mu mały układ i albo zostanie oczyszczony z wszelkich zarzutów albo nie.
-Nie licz na to, on na to nie pójdzie. nie jest taki głupi.
-Wiem, że nie jest. Dlatego ty musisz zrobić wszystko, aby Grzegorz zmienił zdanie. - położyła mu dłonie na ramionach i uśmiechnęła się zalotnie.
-Ja?
-Tak, ty. W końcu na moim ciele można znaleźć twoje DNA. Wystarczy tylko na policji, wymienić inne nazwisko, niż Kilian. A wtedy wszystko będzie się zgadzało. - pogładziła go po ramieniu. - i cała firma się dowie, że masz romans z podwładną, że nie przyznałeś się do tego, nawet wtedy gdy twój najlepszy pracownik wpadł w tarapaty. A twoja urocza żonka, nie będzie zachwycona. - ostatnie słowa wyszeptała. A on w końcu ocknął się z tego letargu, zrzucił z ramion jej ręce i powiedział przez zaciśnięte zęby.
-Zamknij się! My nie mamy żadnego romansu. To był tylko jeden głupi raz. Więc nie wyobrażaj sobie zbyt wiele! I nawet nie myśl o tym, żeby.. - przerwała mu w pół słowa.
-To ty nawet nie myśl o tym, aby komuś powiedzieć. Bo wtedy ja też wyjawię całą prawdę. I zobaczymy kto wyjdzie na tym lepiej. - nie dając mu dojść do słowa, odwróciła się i odeszła w stronę pokoju, za drzwiami którego miała odegrać dalszą część przedstawienia. Janek nie pozwolił sobie ani na sekundę ociągania, choć był zaskoczony jej niezachwianą pewnością siebie, musiał teraz iść za nią, i w przeciągu kilku sekund zadecydować czy przyznać się i utracić żonę ale oczyścić z wszelkich podejrzeń pracownika, czy dać się wciągnąć w jej grę, toczącą się na jej zasadach i cały czas ryzykować, każdym słowem...

Grzegorz siedział z głową schowaną w dłoniach. W pokoju panowała idealna cisza i tylko gdzieś w głębi pomieszczenia słychać było cichy szloch Anety, która w pełnym napięcia milczeniu wymieniała spojrzenia z Jankiem, który czuł się jakby ktoś przyłożył mu nóż do szyi. Nagle Grzesiek zerwał się na równe nogi, niemal wywracając krzesło, na którym siedział, odwrócił się w stronę Anety, która siedziała na kanapie i gniotła w palcach chusteczkę.
-Co ty w ogóle pieprzysz?! - wrzasnął na całe gardło, a ciężkie echo odbiło się głucho od ścian. Takiej reakcji, nie spodziewał się nawet sam Dunin, który podskoczył przestraszony.  -Jaki gwałt? Ty jesteś nienormalna, myślisz, że ktoś ci w to uwierzy? Nie dam się w to wrobić! - Janek z przerażeniem,  podniósł głowę i spojrzał na niego. Nie całe dziesięć minut temu powiedział dokładnie to samo.  
-Nawet palcem cię nie tknąłem, i ty dobrze o tym wiesz! Dlaczego kłamiesz?!
-Ja nie kłamie. - zapłakała, spuszczając głowę. -Ja nie chciałam tego, zmusiłeś mnie..
-Przestań! Już nie mogę tego słuchać! Dziewczyno co w ciebie wstąpiło? Kiedy ty w końcu dasz mi święty spokój?! - Z każdą chwilą był co raz bardziej zdenerwowany. Nie obchodziło go to, że krzyczy na całe gardło a temu wszystkiemu przysłuchują się jego przełożeni.  
-Panie Grzegorzu, niech się pan uspokoi. - dopiero teraz szef wstał zza biurka i podszedł do niego chywytajac go za ramię, a Aneta jakby właśnie na to czekała, zaniosła się płaczem i wtuliła w ramiona Lewickiego.
-Jak ja mam się uspokoić, skoro ona rujnuje mi życie? - zapytał już ciszej.  
-Przecież z tego musi być jakieś sensowne wyjście.  
-Wyjście jest tylko jedno, ona musi się przyznać, że kłamie. - Grzesiek spojrzał najpierw na Dunina, później na dziewczynę, której zapłakane oczy błyszczały w sztucznym oświetleniu a gdy miał przesunąć wzrok dalej, odezwała się.
-Do czego mam się przyznać?  
-Do tego, że kłamiesz. Powiedz do cholery, jak było naprawdę. - wycedził przez zaciśnięte zęby.  
-Mam opowiedzieć wszystko po kolei?- zapytała, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że gra na zwłokę.  
-Masz powiedzieć prawdę, a nie to co sobie wymysliłaś.  
-To co powiedziałam jest prawdą. - Grzesiek poczuł jak opuszcza go cierpliwość. Pokręcił  głową z niedowierzaniem, przymykajac na moment oczy.  
-A ty dlaczego nic nie powiesz? - gdy tak nagle spojrzał na Janka, ten spiął się modląc się w duchu aby nie musiał mówić tego o czym wie.
-A co mam jeszcze powiedzieć? Czy tu można coś jeszcze dodać?
-Tak, właśnie ty możesz dodać. Dlaczego nie powiesz, że to ty poprosiłeś mnie o to abym ją odwiózł? Dlaczego nie powiesz, że prosiłem cię o przeniesienie jej do kogoś innego?
-A jakie to ma w tym wszystkim znaczenie? Skąd ja mam wiedzieć, dlaczego tak naprawdę nie chcesz z nią pracować? Może to już nie był pierwszy raz? - Janek mając nadzieje, że odwróci od siebie uwagę, wzruszył ramionami. Mówiąc to wszystko tylko raz spojrzał mu w oczy.
-Ty poważnie mówisz? - wbrew pozorom Grzegorz był bardzo spokojny, ale to chyba była jak cisza przed burzą. -Ciebie też już przeciągnęła na swoją stronę? Jaki nie pierwszy raz?! Ty słyszysz co mówisz? Jej tylko o to chodzi. Gdybym wcześniej to zrobił, tej całej sprawy by nie było. -wszyscy spojrzeli na niego z malującym się zaskoczeniem na twarzach. Na chwilę zapadła niczym niezmącona cisza, zupełnie tak jakby nikt nie wiedział jak ją przerwać.
-Czy coś pan sugeruje? - odwrócił się gdy usłyszał głos szefa.  
-Wiem jak to żałośnie zabrzmi z punktu widzenia faceta ale Aneta odkąd zaczęła tu pracować robi wszystko aby zaciągnąć mnie do łóżka. - mówiąc to spojrzał na nią i z satysfakcją odnotował, że nie spodziewała się takiego zagrania. -Dlatego powiedziałem, że tak jak zasugerował kierownik, gdybym zrobił to wcześniej jej by tu nie było.
-Daruj sobie, czasu już nie cofniesz. -  
Grzegorz chwycił się palcami za nasadę nosa i zamykając oczy wziął głęboki wdech, chcąc poskromić falę złości, która w nim wzbierała.  
-Co ja mam zrobić, żebyście mi uwierzyli? - opuścił zrezygnowany ręce, gdy jego poprzedni komentarz nie spotkał się z odzewem.
-Niech pan to udowodni.
-Jak do cholery? No jak, skoro wy wierzycie w każde jej słowo a na mnie patrzycie jak na największego zbrodniarza?! - znów odwrócił się w jej stronę i robiąc jeden krok, znalazł się przy niej, chwycił ją za ramię i pociągnął ku górze, tak aby wstała.  
-Czego ode mnie chcesz? No powiedz czego ode mnie chcesz?! - potrząsnął nią oczekując odpowiedzi. -Co mam zrobić, żebyś dała mi spokój? - jego ucisk nie osłabł nawet wtedy gdy dziewczyna znów zaczęła płakać, a na swoich ramionach poczuł silny ucisk dłoni szefa.
-Niech pan ją puścić. - nakazał o dziwo spokojnie. korzystając z chwili zwątpienia Grzegorza, odsunął go od niej.  
-I co teraz będzie? - zapytał zrezygnowanym głosem.  
-Na razie mamy słowo przeciw słowu. Musimy to jakoś wyjaśnić.  
-Ja mam dowody. -Aneta zerwała się na równe nogi i pokazała sine nadgarstki. A Janek odruchowo rozluźnił supeł krawata.  Grzesiek patrzył na nią bez wyrazu, tak jakby był nafaszerowany lekami uspokajającymi i wszystkie bodźce ze świata zewnętrznego docierały do niego z opóźnieniem.
-W dupe sobie wsadź te dowody. Skoro taka spragniona jesteś zrujnowania mnie, to byłaś u lekarza? Chyba powinno dać się zbadać czy odbyłaś stosunek ostatnio. - po twarzy Anety przebiegł cień satysfakcji, już za chwilę miała wziąć nad nim górę ale on dość szybko się zreflektował wątpiąc w tą linie obrony. - zresztą to bez różnicy bo nie wiadomo z kim się później widziałaś.  
-Pani Aneta ma takie zaświadczenie. - Dunin podszedł do biurka i podał mu kartkę. Grzesiek poczuł jak cierpnie mu skóra na plecach. Nie tego się spodziewał.
-To jeszcze nic nie znaczy. - odłożył dokument gdy w natychmiastowym trybie powrócił do moralnego pionu. - z każdym mogłaś to zrobić.  
-Ale zrobiłam to z tobą, a raczej ty ze mną.  
-Możemy zrobić jakieś badania, DNA czy coś. Wtedy  wszyscy zobaczą, że to nie ja. A może naprawdę ktoś cię wykorzystał a ty teraz na mnie się mścisz. Co? Kto to zrobił? - Janek wyprostował się z przerażeniem, czekając na jakiekolwiek słowa siedzącej obok dziewczyny ale głos znów zabrał jego podwładny.  
-Zresztą jakoś nie mogę sobie wyobrazić aby ktoś cię zmusił do seksu. - zakpił a ona poczerwieniała ze złości. Chciała coś odpowiedzieć ale szef uciszył ją gestem ręki.  
-Wszyscy się uspokójmy i zastanówmy się nad tym od początku.  
-Nad czym tu się zastanawiać? Ona kłamie. Łże jak pies i myśli, że coś tym ugra.  
-To samo mówi pani Aneta - zauważył Dunin - ona też twierdzi, że pan kłamie.  
-Kogo pan dłużej zna? Mnie czy ją?  
-Ale to nie ma nic do rzeczy, moja pracownica zgłosiła mi taki problem a ja nie mogę tego zlekceważyć.  
-No tak, najlepiej jest zrujnować niewinnego człowieka bo jakaś idiotka wymyśliła sobie gwałt.  
-Jeszcze nikt pana nie zrujnował. - mężczyzna podniósł nieco głos ale Grzegorz wcale się tym nie przejął.  
-Jeszcze. Dziękuję za przypomnienie. - znów przeniósł wzrok na tą, której już nigdy nie chciał oglądać.  
-Zgłosiłaś to na policje? - dziewczyna przez długą chwile wpatrywała się w niego, nie wiedziała do czego zmierza tym pytaniem. -Zapytałem się chyba o coś.  
-Nie, nie zgłosiła tego na policję. - zamiast niej odpowiedział szef.
-Dlaczego? No dlaczego nie, kurwa?! - znów podszedł do niej ale tym razem nie dotknął jej.
-A dlaczego panu tak zależy na tym? - mężczyzna nie ukrywał zaskoczenia.
-Ona wie co robi. Zwleka ze zgłoszeniem, bo wie że im dłużej tym ciężej będzie mi się wybronić z tego, bo badania będę niemożliwe.  
-Myślisz, że ja chcę ci narobić jeszcze większych problemów? Lubiłam cię a ty..
-A ja to wykorzystałem. To chciałaś powiedzieć? Jesteś żałosna. Jesteś pieprzoną intrygantką, niedobrze mi się robi jak na ciebie patrzę. - rzucił z obrzydzeniem. Podszedł do niej i opierając się o kanapę, pochylił się nad nią i powiedział przepełniony złością. - Nie myśl sobie, że tak po prostu odpuszczę. Udowodnię wszystkim, że jestem niewinny a ty pożałujesz tego, że w ogóle przyszło ci do głowy wpaść na tak kretyński pomysł. Znajdę tego kto ci to zrobił - chwycił ją za nadgarstek i odwrócił go- bo sama sobie tego raczej nie zrobiłaś. -Tylko po to go znajdę żeby udowodnić wszystkim, że jestem niewinny. - wyprostował się i ostatnie spojrzenie rzucił na Janka, który pobladł ze strachu.  
-Wychodzę. - nie czekając na jakąkolwiek reakcje ze strony przełożonych chwycił za klamkę i otworzył drzwi ale na moment zatrzymał go głos szefa.
-Co pan robi?
-Wychodzę. Nie będę tu siedział i słuchał tych pieprzonych kłamstw. - zatrzasnął za sobą drzwi tak mocno, że głuche echo przez kilka sekund niosło się po długim korytarzu.  


Gdy wyszedł z klimatyzowanego biura,  gorące i ciężkie powietrze uderzyło go w twarz, zupełnie tak jak przed chwilą to absurdalne oskarżenie. Nie pozwoliło mu to zebrać myśli. Poszedł do samochodu, wsiadł ale wysoka temperatura w jego wnętrzu była nie do zniesienia.  Otworzył wszystkie okna i oparł głowę o zagłówek. Wiedział, że Aneta jest intrygantką ale nigdy nie spodziewałby się tego co go dziś spotkało. Targany złością uderzył pięścią w kierownicę. Nie wiedział co ma teraz zrobić. Czuł się jak zwierzę złapane w sidła. Miotał się, kręcił we wszystkie strony. Tam gdzie sądził, że powinien był otrzymać pomoc zderzył się z kolejnym zarzutem i niedomówieniami. Była jeszcze druga strona, jego przyjaciele i ukochana Nikola. Wiedział, że od nich otrzymałby wsparcie ale nie chciał obarczać ich swoimi problemami a poza tym, obawiał się reakcji Nikoli. Teraz gdy myślał o tym, władał nim większy strach, nie o siebie lecz o nią. Wiedział, że sam się z tego jakoś wybroni ale najgorsza była świadomość, że Nikola, najważniejsza, najcudowniejsza istota na tym popranym świecie mogłaby w niego zwątpić. Czy zniósł by to? Czy przeżył by to, gdyby zrezygnowała z niego z tego powodu? Już samo to pytanie wywoływało ból.  Na odszukanie odpowiedzi, nie mógł się zdobyć. Odpalił silnik i wyjechał na ruchliwą ulice. Błądził po mieście, kluczył, mimo weekendu zatłoczonymi ulicami, a podmuchy wiatru wpadały do środka przez wciąż otwarte okna. Robił wszystko aby tylko nie myśleć o tym co sprawiało ból. Ale czy tak się długo da? Skoro teraz sama świadomość tego wszystkiego raniła go. Nie chciał wracać do domu. Objechał całe miasto wzdłuż i wszerz chyba trzy razy, byle tylko nie wracać tam gdzie zostanie sam ze swoimi myślami. Wiedział, że tam jego pewność pomyślnego rozwiązania problemu, która zaraz po wyjściu z biura i tak osłabła, roztrzaskałaby się o puste ściany.  

Gdy zapadał zmrok, stał na kolejnym parkingu na obrzeżach miasta. Oparty o maskę auta, z dłońmi zaciśniętymi w pięści stał nieruchomo wpatrzony w migoczące światła latarni. Mimo późnej pory, wciąż było duszno, powietrze wydawało się być ciężkie i lepkie, a to zwiastowało tylko burzę. Stał tak długo, aż daleko przed sobą, tuż nad linią horyzontu, ciemne burzowe niebo rozjaśnił pojedynczy błysk, chwile po tym z chmur wydobył się złowrogi pomruk natury. Stał tak nawet wtedy gdy ciepły front został zastąpiony chłodnym powietrzem, którego podmuchy energicznie zderzały się z jego ciałem. Dopiero wtedy wziął głęboki wdech, potem drugi i kolejny. Burza zbliżała się wielkimi krokami, wiatr był co raz silniejszy ale jemu zdawało się to nie przeszkadzać. Dopiero pierwsze krople deszczu rozbijające się na jego opalonej skórze, zdołały przywrócić go do rzeczywistości. Wsiadł do auta nim spadła na niego ściana deszczu.
  
Nie wiedział jak się znalazł w domu. Był psychicznie zbyt obolały aby skupiać się na takich rzeczach. Padało całą noc. Obudził się przed piąta nad ranem. Gardło miał zaschnięte jakby pił przez cały ubiegły dzień, ale nie pił choć przez chwilę wydawało mu się to niezłym pomysłem na odwrócenie uwagi od całej tej chorej sytuacji. Wieczorem odpisał Nikoli na wiadomość, od ręki wymyślając zgrabne kłamstwo, że zatrzymał go ważny projekt, który spadł na jego barki po tym jak kto inny go zawalił. Wyklepał na szybko te słowa i miał nadzieje, że dziewczyna nie będzie się niczego dopytywać. Na koniec przeprosił i obiecał, że odezwie się gdy się z tym obrobi. Nie protestowała, choć wydawała się być zawiedziona. On niestety był w gorszym nastroju, naprawdę nie chciał jej okłamywać ale co innego mógł teraz zrobić? Pytanie było tylko takie, kiedy się do niej odezwie i co będzie dalej?  

Deszcz nie przestawał padać ani na chwilę. Wstał, nie mogąc już znieść ciągłego przewracania się w łóżku z boku na bok. Wybierał się dziś normalnie do pracy, choć wiedział, że nie będzie to normalny dzień, ale do wyjścia miał jeszcze trzy godziny. Wziął prysznic, wypił kawę, wypalił trzy papierosy i między czasie kilka razy wybierał numer Michała, ale za każdym razem gdy wystarczyło dotknąć tylko zielonej słuchawki aby nawiązać połączenie, wątpił we wszystko i odkładał telefon. I tak przez półtorej godziny, aż w końcu po upływie tego czasu, po brzegi wypełnionego wahaniem i ciężkimi, jak ołów, myślami jego przyjaciel, zupełnie tak jakby przywołał go telepatycznie sam zadzwonił. Przez chwilę z niepewnością spoglądał na migający ekran, co powinien teraz zrobić? Co w ogóle mógł mu powiedzieć?  
-Tak? - powiedział niemal szeptem.
-Nie obudziłem cię? - nie czekając na odpowiedź, zaczął mówić dalej - słuchaj stary, mam wrażenie, że coś jest nie tak. Wczoraj tak nagle wyszedłeś, wiem że wezwał cię szef ale nie odezwałeś się później a to do ciebie nie podobne. Odwiozłem Niki tak jak prosiłeś, ale..
-Dziękuje.
-Grzesiek co się dzieje? Stało się coś? - cisza jaka odpowiedziała mu po drugiej stronie, tylko utwierdziła go w tym przekonaniu.
-Stało się. Jeśli to się nie wyjaśni, będę miał poważne problemy.  
-Ale o czym ty mówisz?  
-Przepraszam, ale nie chce mi się teraz o tym mówić, muszę sobie wszystko sam w głowie poukładać.  
-A co z Nikolą?  
-O niczym nie wie, zajmij się nią.
-Nic z tego nie rozumiem ale okej.
-Odezwę się niedługo. Cześć. - rozłączył się zanim znów spadłaby na niego lawina pytań.

Po kolejnej porcji katowania się najróżniejszymi wizjami reakcji Nikoli, z lekką ulgą odnotował fakt, że w końcu zegar wskazuje odpowiednią godzinę na wyjście do pracy. Dopalił kolejnego papierosa, już nawet nie liczył, który to, przerzucił torbę z aparatem przez ramię, po drodze zgarnął klucze i wyszedł. Na szczęście deszcz już nie padał, ale niebo nie wskazywało na powrót słonecznej pogody. Jadąc, obserwował na szybie pojedyncze krople deszczu, które pod wpływem dużej prędkości znikały pozostawiając za sobą jedynie nikły ślad i zastanawiał się czy w biurze już wszyscy wiedzą. Czuł się niepewnie, gdy w windzie, ze wstrzymanym oddechem obserwował zmieniające się piętra w małym okienku. Nie wiedział czego może spodziewać się za drzwiami ale to czego najbardziej teraz pragnął to, to aby nie było Anety. Wyszedł na korytarz i z ulgą zauważył, że nikt nie zwraca na niego większej uwagi niż zazwyczaj. Minął kilku znajomych, w tym Ewe, która przywitała go z uśmiechem, co oznaczało, że o niczym nie wie, i pospiesznie zamknął za sobą drzwi. W pokoju był sam. Oba biurka były puste, nic nie wskazywało na to aby ktoś tu dziś był. Chcąc maksymalnie skupić się na pracy, odstawił torbe, i usiadł za biurkiem włączając jednocześnie komputer. Nie nacieszył się zbyt długo swą samotnością, bo już po chwili do drzwi rozlego się pukanie, jedyne czym mógł się cieszyć wciąż było to, że nie jest to Aneta, bo ona nigdy nie puka zanim wejdzie. Zaprosił gościa. A gdy w progu ujrzał szefa, wiedział że nic dobrego z tego spotkania nie wyniknie. Dunin, nigdy nikogo nie zaszczycał swą obecnością z byle powodu, miał od tego kierowników działu. Ba! zazwyczaj nie można było go spotkać o tak wczesnej porze w biurze, no ale przecież zawsze mógł przyjść do niego chociażby po to aby powiedzieć, że wczorajsza awantura była zwykłym nieporozumieniem, ale jego mina wyraźnie mówiła aby się nie łudzić.  
-Dzień dobry. - przywitał się, podając mu dłoń.
-Witam.  
-Wiedziałem, że tu pana znajdę. - Grzegorz miał ochotę powiedzieć, że nie należało to do najtrudniejszych rzeczy ale przemilczał to, czekając na ciąg dalszy. Dopiero teraz zauważył, że szef trzyma w dłoni jakąś kartkę.  
-Długo myślałem nad tym, co się wczoraj wydarzyło i wydaje mi się, że na razie będzie lepiej jeśli..- zamilkł na chwile, podając mu ową kartkę, Grzegorz wykorzystał tą chwilę i zapytał.
-Zwolnienie?
-Nie, tylko urlop.  
Mężczyzna obrzucił wzrokiem dokument i z drwiną zapytał.
-To jest jakiś żart?  
-Nie. Tak będzie lepiej, dopóki sprawa się nie wyjaśni.
-Dla kogo będzie lepiej? Bo chyba nie dla mnie. Trzy tygodnie? Widzę, że wszystko już za mnie zaplanowaliście, tylko brakuje mojego podpisu.  
-Pani Aneta też tyle dostała.  
-Gówno mnie obchodzi pani Aneta. - nie obchodziło go to, że rozmawia ze swoim szefem i wypadałoby wykazać się większą kulturą osobistą. - Dziękuję, nie skorzystam. - przesunął papier po blacie biurka.
-To nie jest propozycja, to jest rozkaz.- powiedział ostro. - Proszę to podpisać, wrócić do domu i zastanowić się jak rozwiążemy tą sprawę. Nasza firma jest najlepszą w mieście, nie mogę sobie pozwolić na to aby przez czyjeś nieprzemyślane zachowanie popsuła się nam renoma.
-Sugeruje pan, że to ja jestem temu winien? - czuł jak z każdą chwilą, traci cierpliwość.  
-Sugeruje, że powinien pan odpocząć i zacząć panować nad swoimi emocjami.  
-A co z moimi projektami?  
-Te które mogą zaczekać do pana powrotu, zaczekają a te, które nie mogą, przejmie drugi fotograf.  
-Nie wierzę w to co słyszę. - mówiąc to pokręcił głową, ale nie sprzeciwiał się już więcej, sięgnął po długopis, podpisał się w wyznaczonym do tego miejscu i zabierając swoje rzeczy wyszedł. Dopiero teraz gdy zdenerwowany do granic możliwości, szybkim krokiem przemierzał korytarz, z mijanego tłumu wyłapał kilka przykłuwających uwagę spojrzeń. Starsza pani z księgowości patrzyła na niego z oburzeniem, kolega z tego samego działu z litością godną pożałowania, Łukasz z furią, nad którą ledwo panował, i w końcu młoda recepcjonistka, która tylko posłała mu pokrzepiajacy uśmiech, który mówiłby coś w rodzaju "nic więcej nie mogłam zrobić". Zignorował to wszystko, zostawił za plecami i czym prędzej odjechał spod biura. Nie doceniał zdolności Anety, a to był błąd, bo jak widać ona radzi sobie z tym o wiele lepiej niż on..

A ona nie poddawała się w dążeniu do  swojego chorego celu. Miała wszystko zaplanowane w najdrobniejszych szczegółach, a przynajmniej tak jej się wydawało. Najważniejsze dla niej były dwie rzeczy. Pierwszą było to aby odwlekać w nieskończoność moment, w którym musiałaby zgłosić to na policje, a drugą aby o tym wszystkim jak najprędzej dowiedziała się Nikola. I dlatego kolejny raz postanowiła posłużyć się Amelią. Zadzwoniła do niej już wczoraj, późnym wieczorem aby wzbudzić większe podejrzenia. Jej była już przyjaciółka nie odebrała, co w zasadzie wcale jej nie zdziwiło. Dlatego też dzisiejszego ranka popijając kawę i ciesząc się urlopem postanowiła zrobić to jeszcze raz. Amelia dopiero za drugim razem odebrała.
-Po co dzwonisz? - przywitała ją oschle. Minęła chwila nim Aneta się odezwała, musiała przybrać odpowiedni ton głosu jak na skrzywdzoną kobietę przystało.
-Chciałam z tobą porozmawiać.
-To jest coś jeszcze o czym mogłybyśmy porozmawiać? - zadrwiła.
-Uwierz, że jest.  
-Wątpię. Wydaje mi się, że ostatnio dość jasno wyraziłam się chyba, prawda? Więc nie przychodzi mi do głowy, nic co zmusiłoby mnie do zmiany zdania.
-Nadal jesteś na mnie zła za tamto? - gdy dziewczyna milczała, ta wykorzystała to i kłamała nadal. - przykro mi, że tak się zachowałam. Naprawdę. Bo teraz gdy.. gdy jestem.. bo teraz gdy potrzebuje wsparcia prawdziwej przyjaciółki, nie mam nikogo. Przepraszam. - Amelia była zaskoczona tym co usłyszała, tylko westchnęła cicho. - Mogłybyśmy się spotkać?
-Nie wiem, jakoś ciężko mi uwierzyć w twoją przemianę.  
-Proszę, bardzo mi zależy na tym. - mówiła łamiącym się głosem.
-Co ci się stało, tak w ogóle? - po chwili zorientowała się co słyszy w słuchawce - ty płaczesz? Aneta proszę cię, nie wmówisz mi, że tak bardzo ubolewasz nad naszą kłótnią.
-To też mnie boli, ale stało się coś o wiele gorszego i po prostu nie chce sama teraz być. Ale skoro nie chcesz ze mną  gadać, rozumiem. Masz prawo.
-Co się stało? Aneta, co się stało?  
-Amelka.. - zaszlochała.  
-Jesteś w pracy?
-Nie, nie chcę już tam pracować.  
-Więc gdzie jesteś?
-W domu.
-Dobra, za godzinę przyjadę.  
-Dziękuję ci. - udawała dotąd aż usłyszała sygnał zakończonego połączenia. Potem uśmiechnęła się triumfalnie i poszła do łazienki aby przygotować się na ciąg dalszy przedstawienia.

Półtorej godziny później Amelia siedziała przed nią na kanapie i wpatrywała się w nią niewidzącymi oczyma, a Aneta zmiętą chusteczką ocierała łzy, które jakimś cudem zdołała jeszcze z siebie wycisnąć. Włożyła na siebie stary dres, włosy pozostawiła w nieładzie a na twarzy brakowało makijażu, to musiało wzbudzać podejrzenia.
-To jest jakiś pieprzony żart? - zapytała  w końcu, rozglądając się dookoła. - Co, my jesteśmy w Mamy cię? Wkręceni? Czy jeszcze jakieś inne cholerstwo?
-Nie, nic z tych rzeczy. - zaszłochała. - to jest prawda, Grzesiek mnie zgwałcił-wydusiła z siebie i głośno zapłakała.  
Amelia nie mogła w to uwierzyć. Nawet nie wiedziała czy chciała. Przecież to było niemożliwe, on taki nie jest.
-To jest niemożliwe. O czym ty w ogóle mówisz? Przecież on taki nie jest, Aneta.  
-Widać nie znasz go tak dobrze jak mówisz  
-Fakt, on zawsze lubił panienki ale nigdy nie słyszałam, żeby którejś z nich coś zrobił.  
-No właśnie, nie słyszałaś a czy jesteś pewna, że tak nie było? - gdy dziewczyna nadal milczała, Aneta postanowiła nadal grać. - powiedział, że to za to co zrobiłam na ognisku, za to, że obraziłam Nikole. Ja wiem, że źle się wtedy zachowałam ale to chyba nie był powód do tego aby.. aby.. - po jej policzkach znów pociekły łzy, które sprawiły, że Melka choć wciąż targana emocjami, doskoczyła do niej i mocno przytuliła. Brunetka odetchnęła z ulgą, gdy dziewczyna gładząc ją po plecach zaczęła uspokajać.  
-Byłaś na policji?
-Nie.
-Czemu? - odsunęła ją lekko od siebie aby spojrzeć jej w twarz. Ta wzruszyła tylko ramionami.
-Nie chcę. Co mi z tego?
-Skoro on się wypiera tego, to trzeba czym prędzej zgłosić na policje. Nie może mu to ujść na sucho. - Aneta kryjąc się za swoją maską z łez, była z siebie dumna, że Amelka połknęła haczyk. Chwilę powiadomienia policji odwlekała jak tylko mogła. W zasadzie to nawet nie zależało jej na tym aby to zgłosić, jedyne co teraz chciała to skontaktować się z Grzegorzem.  
-Zadzwoń teraz. - dziewczyna podała jej telefon.
-Co? Nie. Po co?
Dziewczyna nie czekała na jej reakcje tylko sama wybrała odpowiedni numer i nim Aneta się zorientowała, ta rozmawiała już z policjantem. Wyciągnęła rękę po telefon ale dziewczyna odsunęła się dalej.  westchnęła ale zrezygnowała z dalszych prób odwiedzenia jej od tego pomysłu.  
-Dzień dobry. Proszę pana chciałam zgłosić.. gwałt. Nie, nie ja, moja koleżanka i.. - głos po drugiej stronie przerwał jej, dziewczyna w skupieniu odpowiedziała na kilka pytań a na koniec podała adres i odłożyła telefon.  
-Nie martw się kochana, wszystko będzie dobrze.
-Boję się.  
-Wszystko będzie dobrze. - Amelka nie wiedziała co będzie dalej, ale nie chciała zostawiać przyjaciółki samej, a najgorsze jest to, że nawet przez chwilę nie pomyślała, że Aneta po prostu kłamie.  

Gdy pojawiła się policja, nadal zapłakana opowiedziała wszystko jeszcze raz. Na stwierdzenie o braku jakichkolwiek dowodów w mieszkaniu opowiedziała kolejną łzawą historyjkę, o tym że nie miała zamiaru zgłaszać tego na policję, nie chciała też pamiętać tego co się wydarzyło więc nie zastanawiając się nad wszelkimi dowodami, po prostu posprzatała mieszkanie. Starsza kobieta, która zadawała więcej pytań niż jej młodszy kolega, patrzyła na nią z troską. Na odchodne powiedzieli, że nie sądzą aby teraz wiele dało się zrobić. Posłali jej ostatnie spojrzenie i zniknęli za drzwiami. Amelia już wiedziała co musi zrobić. Obiecała, że wróci jeszcze wieczorem i wyszła.  Aneta z ulgą odetchnęła gdy zamknęła drzwi za swoim gościem.

Melka z kolei nie mogąc znaleźć sobie miejsca przez resztę dnia, w końcu poddała się i zadzwoniła do Leny. Opowiedziała jej wszystko i na wstrzymanym oddechu czekała na jakąkolwiek reakcje.
-Poważnie mówisz?  
-Oczywiście, że poważnie. Na początku sama nie chciałam w to wierzyć ale jak zobaczyłam w jakim ona jest stanie to byłam w szoku.  
-Nie wiem co powiedzieć. Ciężko mi w to uwierzyć.
-To uwierz. - Amelia najwyraźniej oczekiwała podzielenia jej zdania.
-Nie no proszę cie, dziewczyno chyba w to nie wierzysz? Sama widziałaś jak ona się zachowywała na mazurach. Nie. Ja w to nie wierze. Poza tym Grzesiek ma Nikole. On jest w nią wpatrzony jak w obrazek. Na pewno by jej tego nie zrobił.  
-No tak, mogłam się tego spodziewać że mi nie uwierzysz. Zobaczymy jak sam winny będzie się tłumaczył. - nim Lena zdążyła w ogóle pomyśleć nad odpowiedzią, jej przyjaciółka rozłączyła się bez pożegnania. A ona wpatrywała się jeszcze chwilę w ekran i szybko zadecydowała, że powinna zadzwonić do Kingi. Niestety jej numer był zajęty, bo rozmawiała właśnie z Nikolą.
-No ale stało się coś? - zapytała.
-Nie. Znaczy chyba nie. Nie wiem. Wczoraj gdy byliśmy u was, Grzesiek wyszedł bo szef go wezwał. Późnym wieczorem dopiero napisał mi, że przeprasza ale ma ważny projekt do zrobienia i odezwie się jak trochę się obroni. No i nie odzywa się nadal. - westchnęła cicho.
-Niki, może faktycznie nie ma czasu. Wiesz, przecież jak bardzo jesteś ważna dla niego. Wątpię aby chodziło o coś innego. Cierpliwości, na pewno jest bardzo zajęty.
-Sama nie wiem. Jakieś dziwne myśli mi po głowie chodzą.  
-No to się uspokój bo jeszcze zaczniesz jakies głupoty wymyślać. Może wieczorem zadzwoni.
-Może masz racje.  
-Za chwilę Michał ma przyjechać do mnie, zapytam go czy Grzesiek się z nim nie kontaktował, ale jestem pewna, że nic specjalnego mi nie powie.  
-Wątpię czy on w ogole ci coś powie.
-Nikola.  
-Dobra dobra, już przestaje. Muszę zbierać się do pracy.
-Aa to jednak idziesz dziś?
-Idę idę.
-No ok, to ty leć a jak coś będę wiedziała to ci napisze.
-Ok, dzięki. Do zobaczenia.
-Trzymaj się mała.  
Gdy tylko skończyła rozmawiać, rzuciła telefon na łóżko i pobiegła otworzyć drzwi. Na jej twarzy pojawił się uśmiech ale zaraz nieco przygasł gdy dokładniej przyjrzała się swojemu mężczyźnie. Wydawał się być nieobecny, jakby był myślami gdzieś daleko stąd.
-Stało się coś? - zapytała gdy usiedli na kanapie w salonie. Michał objął ją w pasie i przyciągnął do siebie.  
-Sam nie wiem. Dzwoniłem do Grześka, czułem że coś jest nie tak. I faktycznie, ma jakiś problem.
-Jaki? Co się stało? - podniosła głowę z jego ramienia aby przyjrzeć mu się uważnie.
-Nie wiem właśnie. Nie chciał mi powiedzieć. Poprosił tylko bym zajął się Nikolą i powiedział, że niedługo się odezwie. Coś mi tu nie gra.
-Wiesz, że Niki do mnie dziś dzwoniła i to samo powiedziała?  
-Rozmawiał z nią?  
-Nie, napisał tylko wiadomość, że ma ważny projekt do zrobienia i odezwie się jak skończy ale ona w to nie wierzy.  Też uważa, że coś jest nie tak.  
-Nie wiem co powinienem zrobić. Czy może pojechać do niego czy.. - przerwał w pół zdania gdy rozległ się dźwięk jego telefonu. Wyjął komórkę z kieszeni i zaskoczony spojrzał na wyświetlacz.
-Lena? - zapytał dotykając zielonej słuchawki.
-Cześć. Co robisz? Jesteś może u Kingi bo nie mogę się do niej zadzwonić. Wcześniej zajęte teraz nie odbiera. - wyraźnie było słychać, że jest zdenerwowana.  
-No jestem teraz u niej. Gdzie masz telefon? - zapytał spoglądając na nią, nie odsuwając jednocześnie komórki od ucha.
-Na górze mam.
-Zostawiła w..
-Dobra, słyszałam. Możesz mi ją dać?
-Jasne. - zrobił dziwną mine ale oddał jej telefon.
-Wiesz o Grześku? - zapytała od razu. Kinga wyprostowała się i spojrzała na Michała.
-Co wy wszyscy z tym Grześkiem? O co chodzi?
-Aneta oskarżyła go o gwałt.  
-O cholera. Poważnie? - Kinga zatkała sobie usta dłonią. Gdyby stała z pewnością musiałaby właśnie usiąść.
-Poważnie. Amelia do mnie zadzwoniła i zaczęła te swoje wywody. Nie bardzo wiedziałam co mam zrobić więc zadzwoniłam do ciebie. Jak myślisz Nikola wie?
-Nie wie, na pewno nie. Pół godziny temu rozmawiałyśmy i nic nie mówiła.  
-Biedna. Szkoda mi jej ale ja nie wierze w to. Grzesiek taki nie jest, na pewno by tego nie zrobił.
-A wiesz gdzie on teraz jest, co się z nim dzieje?
-Nie wiem. Tylko tyle Mela mi powiedziała.
-Dobra, muszę na razie kończyć. Później zadzwonię. Aa i nie mów nic Nikoli.
-Okej. To pa.
-Co się stało? - zapytał Michał, widząc niedowierzanie i szok w jej zielonych oczach.
-Miałeś rację. On ma problem, poważny problem.  
-Jaki? No mów.
-Aneta oskarżyła go o gwałt.
Michał poczuł się jakby ktoś uderzył go w twarz. To było zbyt silne uderzenie aby mógł od razu powrócić do rzeczywistości.

Pół godziny później. Oboje z Kingą stali pod jego blokiem i natarczywie dzwonili. Ona domofonem, on na telefon. Ale Grzesiek uparcie nie dawał znaku życia. Domyślił się, że jego przyjaciel już wie jeżeli za wszelką cenę próbuje się z nim skontaktować. Ale nie chciał teraz nikogo widzieć. Zastanawiał się tylko czy Nikola wie. W absolutnym skupieniu wpatrywał się w ekran telefonu. I czekał aż wszystko w końcu się uspokoi. Po dziesięciu minutach nieprzerwanych prób skontaktowania się z nim, w końcu zapadła cisza. Po chwili tylko przyszła jedna wiadomość.
"Wiem co się stało. Ja pierdole, nie wierzę w to. Wszystko się wyjaśni, zobaczysz jeszcze. Wiem, że jesteś w domu ale jak będziesz chciał pogadać to wal jak w dym. Aa i spokojnie, Nikola o niczym nie wie."

Ostatnie zdanie przeczytał kilka razy i sam nie wiedział czy powinien przyjąć to z ulgą czy nie. Może lepiej byłoby gdyby Nikola znienawidziła go już teraz i odeszła, niż miałby trwać w takim zawieszeniu nie wiadomo jak jeszcze długo. Zablokował telefon i odsunął go od siebie. Był wdzięczny Michałowi za zrozumienie. Wiedział, że zawsze może na niego liczyć.  
Snuł się po domu do późnego wieczoru, aż w końcu poddał się i napisał do Nikoli tylko jednego smsa po czym wyłączył telefon. Tęsknił za nią tak bardzo, że chciał aby o tym wiedziała. To uczucie było tak silne, że nie mógł się skoncentrować na niczym innym ale z drugiej strony, też nie chciał jej zobaczyć bo wciąż obawiał się jej reakcji.  
Położył się do łóżka licząc na to, że szybko zaśnie. I tak też się stało, ale tak jak ostatnio, nie dane mu było przespać całej nocy. Tym razem obudził się przed czwartą i nie zmrużył już oczu do samego rana. Przewracał się z boku na bok, zamykał powieki na siłę, zmuszając się do snu. Na nic wszystko się zdało. Przez ten cały czas miał przed oczami Nikole. Wstał o stałej porze, tak jak zwykł wstawać gdy chodził do pracy. Otworzył drzwi balkonowe i z nikłą ulgą odnotował, że niebo jest błękitne a słońce zaczyna przygrzewać. Poszedł pod prysznic i zrobił sobie kawę. Nie jadł tylko palił więcej niż zwykle. Nie dane mu było pozostanie sam na sam ze swoimi myślami. Bo gdy tylko zegar wybił siódmą trzydzieści, do drzwi rozległo się głośne i zdecydowane pukanie. Kimkolwiek był jego gość nie użył dzwonka, nie odchodząc od poręczy balkonu, spojrzał w bok. Pukanie nie ustawało, z cichym westchnieniem odstawił kubek do połowy wypełniony kawą, wiedział kto go odwiedził. Poszedł do drzwi i nie spoglądając w judasza, otworzył je. Nie pomylił się. Żołądek mu się ścisnął, podchodząc aż do gardła.  
Przed nim stała para policjantów. Kobieta starsza i wiekiem i stopniem, i mężczyzna na oko około trzdziestopiecioletni, który za to był od niej wyższy o całą głowę. Przedstawili się ale on tego nie słyszał. Z ich krótkiej wypowiedzi do jego uszu dotarło tylko tyle.  
-...komenda miejska policji. Pan Grzegorz Kilian? - zapytała kobieta. Jej ton głosu i wyraz twarzy mówiły, że jest do niego niezbyt przychylnie nastawiona choć próbuje to ukryć. W sumie to nie dziwne. Naoglądała się przedsawienia Anety, więc teraz jej żałuje.  
-Tak, to ja.
-Został pan oskarżony o gwałt na nijakiej Ane...
-Wiem. - przerwał jej szybko, nie chcąc nawet słuchać tego imienia.
-Tym lepiej. Pójdzie pan z nami.
-Moment. - nie czekając na jakąkolwiek reakcje ze strony mundurowych, cofnął się wchodząc w głąb przedpokoju, zaskoczony policjant zrobił za nim krok, zupełnie tak jakby miał przed sobą zbiega. Ale Grzegorz zignorował jego zachowanie, wziął z szafki portfel, telefon i klucze, włożył buty i wyszli na korytarz. Drogi na komisariat nie pamiętał. Był zdenerwowany, cały czas błądził myślami od Nikoli, której bardzo było mu żal, do Anety, której teraz jeszcze bardziej nienawidził.  
Ocknął się dopiero w małym pokoju przesłuchań, gdy za biurkiem przed nim, usiadł policjantów, który go tu przywiózł. Kobieta stał pod ścianą obok i nic nie mówiła, tylko przenikliwie go obserwowała.
-No dobrze. - zaczął policjant, kładąc przed sobą kartkę papieru. -na początek ustalmy kilka rzeczy. Pani Aneta jest pana współpracownicą?
-Moją asystentką dokładniej, choć w naszej firmie odrabia tylko staż.
-Hmm dziwny sposób na odrobienie stażu ale cóż.
-Też mi się to nie spodobało, gdy tylko dowiedziałem się, że szef przydzielił mi asystentkę.
-Dobrze, przejdźmy do sedna sprawy, więc co pan robił w sobotę wieczorem, między godziną dwudziestą pierwszą a dwudziestą trzecią?
-Byłem na bankiecie firmowy. - odpowiedział tylko tyle ile uważał, za słuszne słysząc pytanie, gestem ręki policjant zachęcał go do dalszego mówienia.  
-Około godziny dwudziestej drugiej postanowiłem już wracać. Pożegnałem się ze znajomymi z pracy i wyszedłem na korytarz, stał tam kierownik mojego działu z żoną i właśnie Aneta. Jako, że znam żonę kierownika chciałem się z nią pożegnać, podszedłem do nich i wtedy przełożony zapytał się, czy wracam już do domu, przytaknąłem, wtedy on jeszcze zapytał czy nie odwiózłbym jej do domu.
-Jej, to znaczy poszkodowanej? - przerwał mu policjant, nie spodobało mu się to określenie, ale skinął głową.
-Nie przypadł mi ten pomysł do gustu, próbowałem się jakoś z tego wykręcić ale kierownik powiedział, żebym potraktował to jako polecenie służbowe.  
-Więc dlatego się pan ostatecznie zgodził?
-Nie do końca, po części zrobiłem to ze względu na panią Anie, żonę kierownika, ona nie wiedziała o konflikcie pomiędzy mną a Anetą, nie chciałem wyjść w jej oczach na skończonego palanta, więc się zgodziłem. - na dźwięk jego słów policjantka skrzywiła się tylko.  
-Że tak pozwolę sobie wtrącić, przed dobre wychowanie narobił pan sobie kłopotów. -Grzesiek nie skomentował tego, ale wiedział że była to prawda. -Proszę dalej.
-Wtedy mi się wydawało, że Aneta jest kompletnie pijana. Stała oparta o ścianę, momentami nie mogąc utrzymać się na nogach. Poszła za mną gdy się zgodziłem, a raczej gdy się nie sprzeciwiłem. Zjechaliśmy windą, wsiedliśmy do mojego auta, poprosiłem ją o adres i pojechaliśmy.
-Czy poszkodowana coś mówiła, podczas drogi?  
-Na początku nie ale później im bliżej byliśmy jej domu zaczęła gadać jak najęta ale ja ją ignorowałem więc w końcu sama zrezygnowała. Gdy dotarliśmy pod jej blok, sądziłem że wysiądzie i pójdzie, ale ona zapytała czy pomogę jej i zaprowadzę ją do mieszkania, nie spodobało mi się to ale wiedziałem też, że inaczej nie da mi spokoju a poza tym nie była trzeźwa, nie wiadomo co jej mogło strzelić do głowy, nie chciałem jej mieć na sumieniu. Zgodziłem się. Zaprowadziłem ją na górę, oddałem klucze i chciałem wyjść wtedy ona rzuciła mi się na szyje i chciała mnie pocałować ale odsunąłem się. Powiedziałem, żeby nie zaczynała znowu wszystkiego od początku na co ona powiedziała, że chciała mi podziękować. Więc odparłem, że wystarczyło powiedzieć tylko dziękuję, choć i bez tego bym przeżył. Zaproponowała mi drinka ale odmówiłem, zignorowała to i zaczęła coś mówić, że nareszcie jesteśmy sami, że nikt się nie dowie co się tutaj wydarzy.
-Czyli zaproponowała panu seks? -Grzegorz skinął głową. - co pan jej na to odpowiedział?
-Że nikt się nie dowie, bo nic się nie wydarzy. Powiedziałem, że wychodzę i tak zrobiłem.  
-Wtedy pojechał pan do domu?
-Nie, pojechałem do mojej dziewczyny. - przez krótką chwile zastanawiał się jak ją nazwać, ale szybko uznał że tak będzie najlepiej.
-Czy ona mogłaby powierdzić godzinę pańskiego przyjazdu?
-Tak. - odparł bez namysłu, choć nie chciał tego aby wplątano ją w tą sprawę.  
-Czy jest pan w stanie powiedzieć ile czasu spędził pan w mieszkaniu poszkodowanej?
-Nie wiem, trzy cztery minuty.
-Dobrze, czy później miał pan jeszcze kontakt z nią?
-Następnego dnia po południu, zadzwonił do mnie szef żebym przyjechał do biura bo musi ze mną porozmawiać. Nie wiedziałem o co chodzi, bo nie chciał mi przez telefon nic wyjaśnić więc pojechałem.
-Co było na miejscu?
-W jego gabinecie siedział kierownik i zapłakana Aneta, na mój widok dostała jeszcze większej histerii. Szef powiedział mi, że oskarżyła mnie o gwałt.  
-Jak pan na to zareagował? - zapytała w końcu kobieta.
-A jak mogłem zareagować? Na początku myślałem, że to jakiś żart a później wkurzyłem się.  
-Pokrzywdzona twierdzi, że szarpał ją pan i groził jej. - policjant spojrzał na nią z nieodgadnioną miną ale ona to zignorowała.
-Raz złapałem ją za ramie i kazałem przestać kłamać. I nie grozilem tylko powiedziałem, że dowiem się kto za tym stoi i udowodnię wszystkim, że jestem niewinny.
-Czyli nie przyznaje się pan do zarzucanego mu czynu?
-Nie, jestem niewinny. Mówiłem, że nic jej nie zrobiłem.  
-Wie pan, że ona robiła badania. I jest niezbity dowód na to, że wtedy faktycznie z kimś współżyła?
-Wiem, raczej sama sobie tych siniaków na nadgarstkach nie zrobiła, ale jaki macie dowód na to, że to właśnie ja zrobiłem? Nie zrobiliście mi żadnych badań, żadnego DNA, więc mamy tylko słowo przeciw słowu.  
-Widzę, że jest pan dobrze zorientowany w przebiegu śledztwa na kogoś kto jest oskarżony o gwałt. - kobieta mierzyła go ostrym wzrokiem.
-Każdy idiota by się tego domyślił. Idąc takim tokiem myślenia,  pierwszego lepszego przechodnia można o coś takiego oskarżyć. - nie obchodziło go to, że być może zachował się niegrzecznie. Ta baba ewidentnie trzymała stronę Anety, dlatego irytowała go tym od samego początku.  
-Dobrze, wróćmy do tematu - policjant posłał koleżance jedno spojrzenie i ponownie spojrzał na Grzegorza. -Na początku wspomniał pan o konflikcie między wami. Może pan o tym opowiedzieć?  
Grzesiek skinął tylko głową. I zaczął mówić. Powiedział wszystko, co uważał za słuszne. Gdy policjant załatwił z nim wszystko w tym kwestie badań, powiedział na koniec.
-Na razie to wszystko, może pan wrócić do domu ale proszę nie opuszczać miasta, odezwiemy się jeszcze do pana.
-Nie aresztujecie mnie? - zapytał zaskoczony.
-A chce pan? - policjant zaśmiał się krótko. -Na chwilę obecną nie mamy dość dowodów na pana niekorzyść. Więc póki co jest pan wolny.  

Spodziewał się zupełnie czegoś innego, ale przecież nie będzie się upierał. Wrócił czym prędzej do domu, nie zamykając nawet za sobą drzwi. W przeciwieństwie do poranka, teraz czuł ulgę ale nie na tyle dużą aby miał odwagę powiedzieć o wszystkim Nikoli. Wiedział, że powinien ale odsuwał od siebie tę myśl w nieskończoność. Usiadł na chłodnej podłodze balkonu i włączył telefon. Miał kilka nieodebranych połączeń od Michała i nawet od Pawła, kilka wiadomości. Nikola też dzwoniła ale nie zamierzał do niej oddzwaniac, przynajmniej nie teraz. Jedyne co teraz z wielką ochotą by zrobił to pojechałby do Anety i zmusił ją do powiedzenia całej prawdy, ale nie sądził aby wizyta u niej, miała mu pomóc tak bardzo jak mogła zaszkodzić.  

Nikola spojrzała niecierpliwie na zegarek, dochodziła trzynasta a on nadal milczał. Zrezygnowana wybrała numer przyjaciółki.
-I jak tam? Rozmawiałaś z Michałem? - zapytała gdy tylko usłyszała głos Kingi.
-Tak. Dobrze, że dzwonisz bo musze ci coś ważnego powiedzieć.  
-Coś z Grześkiem?  
-Tak, ale nie denerwuj się.  
-Mów.
-Niki, zanim cokolwiek usłyszysz pamietaj jak bardzo jesteś dla niego ważna. Jemu naprawdę na tobie zależy. I nie wierz we wszystko co ci przyjdzie do głowy.
-Kinga do cholery mów o co chodzi. - dziewczyna tylko cicho westchnęła a Nikola już wiedziała, że to co usłyszy zwali ją z nóg.

A teraz jechała miejskim autobusem do niego i w myślach przeklinała to miasto i te korki. Wysiadła pospiesznie i zaczęła biec w stronę jego osiedla. Na szczęście nie było ono zbyt daleko od tego przystanku. To co usłyszała od Kingi sprawiło, że na moment zaniemówiła ale musiała się z nim zobaczyć. Najpierw pojechała do jego biura, tam powiedzieli jej, że jest na urlopie więc musiała wrócić do jego mieszkania. Dlatego zmarnowała tyle czasu, ale teraz mając przed sobą wyłaniający się ten blok ruszyła pewnie przed siebie, serce biło jej jak szalone. Na szczęście drzwi na klatkę schodową były otwarte, więc nie musiała ani do niego dzwonić ani czekać na kogoś kto by wychodził. Wbiegła po schodach na odpowiednie piętro i gdy stanęła przed drzwiami jego mieszkania wzięła głęboki wdech. Nacisnęła dzwonek ale nie doczekała się żadnego odzewu z drugiej strony. Zrobiła to jeszcze kilka razy, między czasie pukając do drzwi. Grzesiek skrzywił się na myśl, że znów ktoś czegoś od niego chce, miał nadzieje że nikt nie wpadnie na to aby po prostu otworzyć drzwi, bo przecież nie zamknął je na klucz.

Gdy zrezygnowana zaczęła szukać telefonu w torebce, przeszło jej przez myśl aby po prostu nacisnąć klamkę. Zrobiła tak i poczuła jak kamień spada jej z serca. Drzwi delikatnie się uchyliły, pchnęła je ostrożnie nie wiedząc czego ma się tu spodziewać, ale gdy tylko weszła do przedpokoju spadła na nią fala bodźców mobilizujących do działania.  
-Grzegorz. Grzesiek! - zaczęła nawoływać jego imię, sprawdzając po kolei każdy pokój.  
A on gdy usłyszał jej głos, nie mógł uwierzyć własnym uszom. Był pewien, że to albo Michał albo Paweł, ale nie ona. Zanim doszedł do siebie i odzyskał zdolność mówienia Nikola znalazła go sama. Wpadła na balkon i zatrzymała się metr przed nim. I tak o to stała, taka piękna niemal idealna, wpatrywała się w niego swymi niesamowitymi oczyma, a wiatr delikatnie tańczył w jej długich włosach, niosąc do niego jej zapach. Jego serce boleśnie obijało się od ścian klatki piersiowej a on poczuł jakby niewidzialna ręką zaciskała mu się na gardle, uniemożliwiając oddychanie,  gdy zdał sobie sprawę, że nie może wyczytać z jej oczu zupełnie nic. Patrzył na nią a ona na niego i nie wiedział czy to jest koniec czy może początek.

Sensi11

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 9112 słów i 49567 znaków.

63 komentarze

 
  • xStraySoulx

    Z niecierpliwością czekalam na kolejną część, ale jeśli autorka nie jest osoba dotrzymującą słowa to przykro mi, ale dalsze wypatrywanie cudu nie ma sensu. Opowiadanie wzorowane na 50twarzach Greya z kilkoma zmianami, które okazały się być bardzo dobre pomimo bardzo kiepskiego wzoru. Podziwiam tych, którzy są wytrwali i będą czekać- ja niestety do aż tak cierpliwych nie należę. Dziękuję za poprzednie części, życzę weny i pozdrawiam

  • Sensi11

    @xStraySoulx Okej rozumiem Twoje zdanie, wszyscy jak wiemy się niecierpliwili a ja kolejny raz przeciągała termin publikacji. Nie zmuszam nikogo do czekania, aczkolwiek nie cieszę się z tego, że postanowiłaś przestać czytać moje opowiadanie. Dziękuję za opinię, aczkolwiek z komentarzem, że opowiadanie jest wzorowane na 50 twarzach Grey'a się nie zgodzę. Jakby ktoś miał jakieś wątpliwości czy coś, to z chęcią wszystko wyjaśnię, to opowiadanie nie jest wzorowane na Greyu. To jest mój pomysł, i choć może komuś się wydawać co innego, prawda jest jednak inna. a co do wyżej wymienionej książki, to nie przeczytałam żadnej z jej części. Dziękuje.

  • lolis

    kurde, jeszcze nie ma :(

  • Sensi11

    Opowiadanie będzie, tylko tak jak mówiłam ja je piszę na bieżąco więc, w ostatniej chwili wpadł mi do głowy pomysł więc musiałam zmienić troche kolejność wydarzeń.

  • an

    @Sensi11  będziemy czekać tyle ile trzeba :) ale z chęcią bym już czytała

  • Barbie

    @Sensi11 czyli kiedy możemy spodziewać się nowej części? Pozdrawiam ;)

  • Bulinka

    @Sensi11 Super, nie mogę się doczekać. Już mnie aż skręca z ciekawości co tam wymyśliłaś. Pozdrawiam i natchnienia twórczego życzę.

  • keejt

    @Sensi11 to kiedy dodasz? Bo nie mogę się juz doczekać! Xd

  • Olek

    @Sensi11 weź dodaj w końcu bo trochę wkurzajace jest

  • Krycho

    Kurde czemu nie ma kolejnej części  :whip:

  • Barbie

    Kiedy pojawi się kolejna część? Miała być w tamtym tygodniu

  • Aniak

    Trafiłam tu wczoraj i całe opowiadanie przeczytałam jednym tchem. Czekam na cd. Pozdrawiam autorkę i pozostałe czytelniczki ;-)

  • keejt

    O ktorej będzie część?

  • lolis

    oo jutro mija 2 tyg, ja sie nie moge doczekac kolejnych czesci. tylko dla nich nie spie i sprawdzam czy cos dodalas, to one nadaja sens i (hehe) wartosc moim wakacjom :)

  • Barbie

    @Sensi11 jak Ci idzie pisanie? Jutro mija termin 2 tygodni i omg zabrzmiało to tak dziwnie hahaha a tak na serio to z niecierpliwością czekam na dalszą część

  • Milka

    Sensi11 jak ci idzie pisanie bo nie mogę  się doczekać

  • Misiaxdxdxd

    już nie mogę się doczekać nowej części!!!

  • keejt

    Nowa część za tydzień? Nic się w sprawie daty nie zmieniło prawda?

  • Bulinka

    Jestem tu i ja, razem z pozostałymi czekam na ciąg dalszy. Cierpliwa jestem a w przypadku Twojego opowiadania naprawdę warto czekać. Tylko ciekawość mnie zżera co zaserwujesz nam dalej. Cieszę się że wracasz.

  • Sensi11

    wracam! :) tak jak mówiłam. za dwa tygodnie będzie nowa część :) mam nadzieję, że nad tu jesteście i że nie zniechęciliście się tym czekaniem. :)

  • Annn

    Jesteśmy!!!

  • mariplosa

    @Sensi11  tak  tak jesteśmy i czekamy cierpliwie:D  Cieszę się że już wróciłaś  :)

  • Ferdolina

    @Sensi11 no czekamy czekamy! cały czas. Dawaj następną część :-)

  • Wiktor

    @Sensi11 Witaj. Zaglądamy. Siedzimy cichutko i czekamy. Fajnie,że wracasz. Pozdrawiam Wiktor

  • monikaa

    Sensi, wiesz, ze opowiadanie parę dni temu miało swoja pierwsza rocznicę? :D

  • Sensi11

    @monikaa oj chyba jeszcze wcześniej niż kilka dni, bo tutaj zaczęłam publikować kilka miesięcy po rozpoczęciu, bo wcześniej przecież byłam na swoim blogu. no ale co racja to racja, już minął rok. aż sama się dziwię, że tyle mi to zajęło a to jeszcze nie koniec, no ale.. :)

  • Aliss

    Za jaki czas bedzie nowa część?

  • Dzena

    Może by tak kolejna część??

  • Ferdolina

    A my dalej czekamy i czekamy na kolejną część. Codziennie sprawdzam czy czegoś nie ma :-)

  • Sensi11

    @Ferdolina rozumiem wasze zniecierpliwienie ale uprzedzałam, że to trochę potrwa. :) spróbuję coś zacząć ale nie róbcie sobie zbędnych nadziei. jak będę miała gotową cześć to dam Wam wczesniej znac :)

  • TwojaFantazja

    Doskonale rozumiem Twoje obowiazki, jednak codziennie sprawdzam czy moze jednak udalo Ci sie cos dodac. :) Pozdrawiam. :)

  • honksiu

    Hej Sensi ;) I jak ci idzie pisanie? bo ja juz nie moge sie doczekac az w koncu wrocisz! <3

  • Ankaskakanka

    Jak nauka? Wszystko poprawione? Samo 4 i 5 ? :D ja to zazwyczaj mam 3 a 3 miesiace przed koncem roku szkolnego poprawiam wszystko jak najlepiej o mam 4 i 5. Wiec jest git i widzę że nie tylko ja tak robię :D

  • Sensi11

    @Ankaskakanka haha wiesz, czasem chciałabym wrócić do tego wieku gdzie mogłam tam robić, niestety maturę juz dawno mam za sobam ;)

  • Barbie

    Wiesz już kiedy coś dodasz?

  • Kamilka889

    Świetnie , jak idzie ci pisanie kolejnego rozdziału?

  • Sensi11

    to znowu ja, niestety tym razem nie mam dla Was najlepszych wieści. Wiem, że w tym tygodniu miał być nowy rozdział, ale niestety nie mam czasu na pisanie :( mam przed sobą dwa bardzo ważne egzaminy, które odbędą się pod koniec czerwca i teraz powinnam maksymalnie skupić się na nauce. Mimo tego, że uwielbiam pisać nie mogę poświęcić mojej szkoły dla pasji, z której mam tylko satysfakcję. Muszę porządnie przygotować się do tych egzaminów, więc na jakiś czas zrobię sobie przerwę w opowiadaniu.. nie mówię, że to jest koniec. Nie, to nie jest koniec, możecie być spokojni. Jeszcze mam do opisania kilka ważnych kwestii w życiu Nikoli i Grzegorza, więc nie bójcie się, jeszcze wrócimy do nich ;) wiem, że większości z Was, zapewne mój pomysł się nie spodoba, ale przykro mi nie mam innego wyjścia. Musicie uzbroić się w cierpliwość i poczekać te kilka tygodni. Chociaż, nie musicie bo nie chcę nikogo do niczego zmuszać, ale nie ukrywam, że byłoby mi bardzo miło gdyby po moim powrocie znów spotkała się z Waszym pozytywnym odzewem. W wolnym czasie, o ile będę taki miała postaram się coś pisać, ale nie obiecuję, że będzie to szybko. Możecie tutaj zaglądać co jakiś czas aby orientować się w sytuacji, gdy będzie miało się coś pojawić, napiszę wcześniej. Więc, przepraszam za kolejne zamieszanie i dziękuję za uwagę. Pozdrawiam Sensi :)

  • lalalips

    @Sensi11 nie ma problemu. Powodzenia z nauką ;)

  • Sensi11

    @lalalips dziękuję ;) próbowałam pogodzić pisanie z nauka, no ale nie wyszło. Albo byłam nauczona albo mialam napisana nowa część.

  • Julka21

    @Sensi11 ja bede czekac!  Uwielbiam je wiec poczekam chodzby dwa miesiace.  Zycze zdania egzaminow!  Powodzenia!

  • Wiktor

    @Sensi11 Witaj Sensi11!!!. Nie przejmuj sie poczekamy. Na takie opowiadanie warto poczekać. Na pierwszym miejscu jest szkoła i egzaminy. Nie można ciągnąć kilka srok za ogon naraz. Ale jak się obrobisz, to szybciutko tu do nas wracaj. My będziemy czekać za tym plastikowym ekranem. Trzymam kciuki za egzaminy!. Pozdrawiam Wiktor

  • Ferdolina

    @Sensi11 oczywiście czekamy i życzymy udanych egzaminów :-)

  • mariplosa

    @Sensi11 powodzenia w egzaminach :) i spokojnie poczekamy bo warto  :)

  • CebulowaKrólewna

    @Sensi11 Ja też poczekam ... :hi:

  • Barbie

    @Sensi11 kiedy dodasz kolejny rozdział? <3

  • Piekna

    Opowiadanie jak zawsze pierwsza klasa  :bravo: kiedy mozna sie spodziewać kolejnej część

  • Sensi11

    @Piekna nastepna część będzie w przyszłym tygodniu, bo w tym już niestety nie zdążę.

  • Barbie

    Kiedy kolejna część. Pozdrawiam ;)

  • cukiereczek1

    Czekam na kolejną część z niecierpliwością:)

  • Kamilajestemztad

    Dziewczyno! Pisząca  jako Sensi11! Zobacz ile osób  do ciebie pisze, komentuje kolejne części, a ty się  marnujesz. Jako dobry czytelnik uznaje Cię  mianem Najlepszej autorki opowiadań  na Lol'u + dodaje Cię  do mojej 10 ulubieńców tutaj :rotfl:

  • Sensi11

    @Kamilajestemztad bardzo bardzo dziękuję :* :)

  • Barbie

    Jak Ci idzie pisanie? <3 Mam nadzieję że te wszystkie komentarze dodają Ci weny KC <3 :*

  • MartynaOpowiadania

    O mój boże...nie wiem jak, ale Grzesiek musi się wybronić! Przecież on tego nie zrobił, ohh ale ta dziewczyna mnie denerwuje....grunt, że Nikola jest przy Grześku :D czekam na kolejną część, ta jest cudna jak zawsze

  • Ferdolina

    Nic dodać nic ująć. Oczywiście kolejna część świetna. Oby Nikola uwierzyła Grzesiowi i żeby było wszystko ok. Pozdrawiam i czekam na następną cześć. :-)

  • Ferdolina

    Nic dodać nic ująć. Oczywiście kolejna część świetna. Oby Nikołaj uwierzyła Grzesiowi i żeby było wszystko ok. Pozdrawiam i czekam na następną cześć. :-)

  • Chrumkacz

    Super ! :) Twoje opowiadanie czyta się jak dobrą książkę a właściwie kolejny jej fragment . I znowu mam niedosyt po przeczytaniu tej części :D

  • Sensi11

    @Chrumkacz Dziękuję :)

  • Chrumkacz

    @Sensi11 Polecam się na przyszłość ...  :hi:

  • mariplosa

    Hmm..strasznie się zrobiło...Nikola powinna go wspierać... Kocha go to powinna ufać. Mam nadzieje ze to ich bardziej scali:) Świetna cześć :)

  • Sensi11

    no wiec dziękuję za Wasze komentarze i za cierpliwość ;) oczywiście będę Was informowała o tym jak mi idzie pisanie ale nie obiecuje, że będzie to jeszcze przed majówka. Po prostu nie wiem czy się wyrobie.

  • Olkafasolka

    @Sensi11 fani w ciebie wierza!!!! ;) życzę weny i powodzenia :)

  • Barbie

    @Sensi11 Mogłabyś Nas informować o tym jak Ci idą prace z 37 rozdziałem czy już zaczęłaś i takie tam KOCHAM <3

  • Czekoladowytorcik

    Jak tak wgl można?? Czy Ty myślisz?! Przerywać w takim momencie ?? Pff. Jestem zła. ( było by fajnie jak Nikola wesprze Grzesia, i będę tworzyć razem taką superaśną (?) parkę ????☺ ) nadal foch.. ???????????? ????

  • MrRother

    Nie wierzę.. Po prostu nie wierzę! Jestem poirytowany i wściekły że w ogóle przerywasz w takim momencie! idę się zabić.. Dobra, a tak na poważnie - świetnie to mało powiedziane.. Nie znam słów by opisać to co czuję w tej chwili. Twoje opowiadanie nie ma sobie równych, to zapewne wiesz ;) I nie wiem jak ty to robisz ale pisz tak dalej. To co się ze mną dzieję podczas czytania kolejnej  i następnej części, nie umiem, nie potrafię tego zrozumieć. Dziękuje Ci za to.. Życzę wytrwałości w pisaniu i czekam na kolejną część. Powodzenia!

  • Sensi11

    @MrRother oczywiście, że wiem to wszystko ale dziękuję i proszę o więcej takich komentarzy, to naprawdę mi pomaga w pisaniu :)

  • monikaa

    Dlaczego w takim momencie przerywasz? ;__; Jak ja jutro będę funkcjonować? Xd Opowiadanie rewelka. Nie wiem co pisać, bo brak mi słów. Tylko czekać na ciąg dalszy, który mam nadzieję będzie za parę dni. :D