Z pamiętnika... w prześwitującej koszulce na wycieczce

Z pamiętnika... w prześwitującej koszulce na wycieczceTo była czerwcowa wycieczka z uczniami mojej szkoły do Krakowa. Pojechałam tam jako opiekunka.
W ogóle na wycieczce była atmosfera, nazwijmy to nieco erotyczna. Chłopcy w ukryciu spożyli jakiś alkohol i z dolatujących strzępów rozmów wywnioskowałam, że opowiadali sobie sprośne kawały...
Ja miałam na sobie spódnicę znacznie krótszą niż zazwyczaj nosze w szkole i... mam wrażenie, że zostalo to odnotowane...

Natomiast wieczorem, kładąc się spać, założyłam mocno prześwitującą koszulkę nocną. Aż drżałam z podniecenia, bo wyobrażałam sobie, że w nocy mogą do mnie chłopcy zapukać pod byle pretekstem - a to ktoś np. zasłabł, albo cokolwiek i wtedy... otworzę im drzwi tak ubrana, że praktycznie będą mogli zobaczyć moje cycki...
Do tego stopnia mnie to podniecało, że długo nie mogłam zasnąć...

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 156 słów i 853 znaków, zaktualizowała 11 sie o 17:15.

4 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Bobywolf

    Kontynuuj, posiadli cie?

  • Historyczka

    @Bobywolf widzę, że Twoja wyobraźnia podppowiada Ci gotowy scenariusz... :)

  • Bobywolf

    @Historyczka moja wyobraźnia zawsze krąży wokół ciebie

  • TakiJeden

    Dobrze znam takich hultajów i wiem jakie mogą mieć fantazje i pomysły, mając tak seksowną nauczycielkę.
    Zaobserwowali, że na hotelowym korytarzu zainstalowane są przeciwpożarowe czujniki dymu. Dym z papierosa, głośny alarm i wybiegająca z pokoju przerażona historyczka w krótkiej prześwitującej nocnej koszulce. Na taki właśnie widok czekali i teraz mogą podziwiać ukryte dotychczas intymności.

  • Janjerzy

    Pani Profesor, z opiekuńczego obowiązku, wypada wyjść z sypialni i sprawdzić, czy podopieczni już udali się na spoczynek. Prognozuję, że żaden chłopiec nie zasnął, bo wszyscy rozmyślali,  co Pani Profesor włoży na siebie na noc

  • Janjerzy

    Szkoda, że uczniom nic się nie wydarzyło, a może wreszcie jednak...