Pamiętnik Marty cz. 2 Prysznic

Tu właśnie odkrywam swą kolejną słabość, mój fetysz - pragnienie bycia podglądaną.
Pamiętam, że ukształtowało się ono chyba, gdy mieszkałam w akademiku. Okazało się, że zamieszkiwał tam też pewien chłopak, który upodobał sobie podglądanie studentek pod prysznicem... Był wysoki, grał pono w koszykówkę, jak się później dowiedziałam - miał na imię Paweł. Pawełek zwykł robić "nachwyt" przy ściance prysznica i zaglądać z góry do kabiny kapiącej się dziewczyny.  
Gdy pierwszy raz, kątem oka spostrzegłam, że coś z góry gapi się na mnie - poczułam się jak sparaliżowana, jednak o dziwo wstyd nakazywał mi udać, że tego nie spostrzegłam. Szybko owinęłam się w ręcznik i czmychnęłam. Przez długi czas nie odwiedzałam prysznica, jednak po pewnym czasie zorientowałam się, że ta scena mnie niezwykle podnieca, wręcz poczułam pragnienie bycia podglądaną w kąpieli. Przez kilka tygodni jednak Pawełek nie zaglądał do  prysznica, gdy się kąpałam, może jakaś studentka go wystraszyła?  
Jednak wreszcie się pojawił. Dostrzegłam kędzierzawą czuprynę. Dreszcz przeszedł moje ciało. Czułam wstyd, w końcu obcy chłopak widział mnie kompletnie nagą. Mimo to podniecenie robiło swoje. Delektowałam się myślą, że rozochocony gówniarz ogląda sobie moje obfite piersi, że widzi moją, niczym nie osłoniętą, myszkę...
Ręce mi drżały podczas mycia. Cała drżałam. Jednak przymykałam oczy i wyobrażałam sobie, że to ten Pawełek myje mi piersi.
Najwyraźniej mu się spodobało. Chyba nawet mnie zaczął śledzić, bo od wtedy, za każdym razem, gdy szłam pod prysznic, spotykało mnie podglądanie przez koszykarza.
Z czasem rozkręcałam się i myłam coraz staranniej moje piersi i pisię. Wręcz bawiłam się swoimi cycuszkami.
Natomiast po jakimś czasie, przyszło mi do głowy, że najbardziej podniecę Pawła, gdy zacznę się pieścić... Tak też zaczęłam się bawić. W sposób możliwie najbardziej erotyczny dotykałam swoich kul... ściskałam je, ugniatałam, głęboko przy tym wzdychając. Zdradzę, że wyobrażałam sobie przy tym, że to koszykarz "maca" moje "bimbały"... Wkrótce potem zjeżdżałam ręką do mojej broszki, którą zaczęłam intensywnie pocierać. Wtedy moje westchnięcia przemieniały się w przytłumione stęknięcia. Kątem oka zerkałam na Pawełka, sprawdzałam, jak bardzo go to nakręca? Odniosłam wrażenie, że chłopak ma minę, jakby zagryzał wargi. Mobilizowało to mnie do śmielszych poczynań. Wsunęłam paluszek do mojej norki i zaczęłam ją penetrować.
- Aaaa... aachhh... - wzdychałam wówczas głośniej, nie zaniechując kontrolowania tego co się dzieje z młodzieńcem. Tymczasem okolona kędzierzawą czupryną twarz, najwyraźniej purpurowiała.
Paluszek zintensyfikował swą misję, prowadził ofensywę regularnych ruchów frykcyjnych.
A ja regularnie jęczałam:
- Aaaa... aaaa... chłopcze... co ty mi wyczyniasz... - szeptałam, jakby kierując przekaz do Pawła.

Potem gdy mijałam koszykarza na korytarzu akademika, patrzyłam mu się w oczy i uśmiechałam, zaś on uciekał wzrokiem. Myślałam sobie wtedy - widzisz durniu, gdybyś nie był tak nieśmiały, nie musiałbyś mnie podglądać, mógłbyś zaprosić mnie na randkę...

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 592 słów i 3344 znaków, zaktualizowała 17 lut o 9:14.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto