Z pamiętnika Marty - frywolna suknia wieczorowa 5

Z pamiętnika Marty - frywolna suknia wieczorowa 5Teraz przed lustrem wykonuję kolejną frywolną akcję. Wsuwam dłoń w rozcięcie sukni, po czym gładzę swoją nagą skórę. Oczywiście fantazjuję, że to ten bawidamek – pan Kazimierz wpycha łapę tam, gdzie nie trzeba. - Ojej! Panie Kazimierzu! Nie uchodzi w taki sposób adorować damę… - W tym momencie sunę dłonią w głąb, aż pod pierś, ruchy są coraz bardziej namiętne… natarczywe… - Ach! Panie Kazimierzu! Pozwala sobie pan stanowczo na zbyt dużo! Niepoprawny z pana uwodziciel… - No i w tym momencie następuje kulminacja. Chwytam się dziarsko za pierś. - O Boże! Nie! Jak pan może się tak do mnie dobierać!

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 113 słów i 649 znaków, zaktualizowała 9 lut o 17:04.

5 komentarzy

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Chaosik

    Gdyby dane mi było zobaczyć panią na balu w takiej sukni, zaprosiłbym panią do tańca, podczas którego, przypadkiem oczywiście, rozpiąłbym to zapięcie z przodu. Musiałaby pani się do mnie wówczas mocno przytulić by przypadkiem te piersi nie wyskoczyły na wierzch. :)

  • Historyczka

    @Chaosik cóz za zmyślny, bałamutny podstęp! Faktycznie... mogłabym się tylko przytulać...

  • Lucjusz

    Ach panie Kazimierzu! Pan wie, że ja mogę tylko protestować!

  • Historyczka

    @Lucjusz Panie Lucjuszu! W punkt! Dokładnie... w punkt!

  • Historyczka

    No tak... to zapięcie mogłoby się rozpiąć w najmniej oczekiwanym momencie...

  • izabela

    Pięknie by było jakby to zapięcie się rozpięło.

  • Janjerzy

    Chciałbym być Henrykiem i Kazimierzem w jednej osobie, może dobierał bym się do Pani Marty nieco inaczej, wolniej...