Z pamiętnika Marty. Impreza. Namówiona przez naiwną koleżankę

Z pamiętnika Marty. Impreza. Namówiona przez naiwną koleżankęSpotyka mnie takie wydarzenie.
Moja młodsza koleżanka z pracy, również nauczycielka, polonistka - Paulina, nieco łatwowierna i naiwna, poznała chłopaka, Pawła. Jest nim wprost oczarowana, zakochała się od pierwszych spotkań po uszy. Chce, żebym go też poznała i dlatego zaprasza mnie na imprezę, która zorganizowana jest w willi na skraju miasta, w której mieszka Paweł. Daję się zaprosić. Jako osoba samotna liczę, że może poznam tam jakichś mężczyzn...
Paulina krzyczy mi do słuchawki, że to będzie ekstra wieczór, więc żebym się wystroiła w coś wieczorowego... Zależy mina tym by się spodobać, więc rzeczywiście zakładam bardzo elegancką i seksowną kieckę.
Jakież jest moje zdumienie!
Okazuje się, że obie z Pauliną jesteśmy jedynymi kobietami na tej imprezie. Okazuje się, że tylko my się odstrzeliłyśmy, a chłopcy są wręcz w dresach. Okazuje się, że ten Paweł, wybranek serca Pauliny, to nie dość, że gówniarz, kilka lat od niej młodszy, to jeszcze to jakiś typ spod ciemnej gwiazdy... A jego koledzy... jeszcze gorzej!

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 187 słów i 1091 znaków, zaktualizowała 21 lis 2022.

3 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Ania69

    Byłam na podobnych  domówkach :)

  • Historyczka

    @Ania69 i jak się owe domówki kończyły? możesz zdradzić?

  • Ania69

    @Historyczka :mogę :)

  • Historyczka

    Ppp
    Paulina, pipa... proponowała przyjęcie... przecie pojawia się perspektywa... puknięcia przyjemnej podlotki, prostolinijnej pannicy podczas potańcówki, przed - palcówką, potężnym penisem przytulną pochwę... powabną i pożądliwą pizdę...

  • TakiJeden

    Co powiesz na propozycję takiej zabawy językowej?
    Podejmiesz się Ty, lub ktoś inny, kontynuacji?

    "P jak Paulina.
    Piękna polonistka Paulina, pewnego pięknego, październikowego popołudnia, poznała przystojnego Pawła,
    Początkowe, przyjazne posiedzenia, przeszły prawdziwą przemianę.
    Paweł pragnął puknąć, przelecieć ponętną Paulinę, podczas piątkowej popijawy.
    Przemek, przyjaciel Pawła, posiadał piękny, poniemiecki pałacyk pod Poznaniem.
    Paweł przyjechał podrasowanym Peugotem, po Paulinę, punktualnie pięć po piętnastej.

  • Historyczka

    @TakiJeden doskonałe!

    Paulina, pipa... proponowała przyjęcie... przecie pojawia się perspektywa... puknięcia przyjemnej podlotki, prostolinijnej pannicy podczas potańcówki, przed - palcówką, potężnym penisem przytulną pochwę... powabną i pożądliwą pizdę...

  • TakiJeden

    @Historyczka  
    Podniecona Paulina pozwoliła Pawłowi pięciokrotnie przeorać pizdę prężną pytą.
    Potem pieściła parówę palcami, piersiami...próżne przedsięwzięcia. Pokurczony penis Pawła przedstawiał przykry przykład porażki.
    Paulina, potraktowana perfidnie, pierdolnęła podwojami, pozostawiając pośród pomiętej pościeli przygnębionego Pawła.

  • Historyczka

    @TakiJeden podziwiam, doprawdy mistrz słowa, poezja :)

  • TakiJeden

    @Historyczka  
    Taki komplement z ust niezmiennie podziwianej przeze mnie Autorki, to prawdziwy miód na serce.
    Dziękuję i pozdrawiam.   <3

    Myślę, że już pora zakończyć tę słowną zabawę. A więc...

    Przemek pozazdrościł  Pawłowi przelecenia pięknej pedagożki.  
    Poprosił przyjaciela - „Przekaż Paulinie pozdrowienia...ponadto propozycję pikantnego party”
    Paweł, poruszony przewrotnym pomysłem, powiedział - „Pierdolony, pojebany pizdolizie...posiadam pierwszeństwo pukania polonistki, Porzuć poroniony pomysł.”
    Przemek postanowił przemyślanie poszukać poznanianki. Przeczesał ponad połowę Poznania, przedmieścia, przedsiębiorstwa, parki, puby...przepytywał policjantów. Próżne, parudniowe poszukiwania.
    Paulina prawdopodobnie pożegnała Poznań, pożegnała Polskę.
    Podobno przemierza piechotą peruwiańskie pampasy.
      <3