Z pamiętnika Marty. Molo

Z pamiętnika Marty. MoloROBOCZE - AUTOBUS

Wracałam właśnie autobusem z Warszawy, dosiadł się do mnie chłopak, na oko młodszy o parę ładnych lat. Czułam, że wpadłam mu w oko. Może zwrócił uwagę na mój elegancki strój? Pod wpływem tego wzroku wygładzałam dopasowaną, ołówkową spódnicę. Dostrzegałam jego wzrok na moim dekolcie. Cienka bluzeczka opinała mój biust, zdradzając jaki wzór ma koronka mojego stanika.
Ech, chłoptasiu. - Myślę sobie. - Gdybyś widział, jaki to seksowny biustonosz... Jak zgrabnie obejmuje moje piersi.
Być może młodzian o tym właśnie pomyślał, bo głęboko westchnął, jakby marzył - ech zobaczyć, co tam się kryje pod tą bluzką!
Uśmiechałam się do niego. W ten sposób najwyraźniej go ośmieliłam, bo mnie zagadał.
- Czy może pani Marta? Historyczka z ogólniaka?
- Owszem. - Znów uśmiechnęłam się. - Przepraszam, ja nie kojarzę... - Zastanawiałam się, czy powiedzieć "ciebie" czy "pana". Wybrałam to drugie.
- A ja chodziłem do technikum. A panią kojarzę, bo koledzy mówili...
- Koledzy mówili? - Zaintrygowało to mnie. - Co takiego?
- Ano, że... że... jest pani najatrakcyjniejszą nauczycielką w szkole... - powiedział cicho.
Zatkało mnie. Nie spodziewałam się takiej odpowiedzi. Bardzo mnie to zbudowało.  
I najbardziej cycastą babką w szkole - dodałam w myślach - może rzeczywiście niejeden dojrzewający młodzian miał polucje nocne przeze mnie...
- Ach... - udałam, że zawstydziłam się jeszcze bardziej niż na prawdę - Na prawdę, nie wiem co powiedzieć.
Znów wygładzałam spódnicę, ściągając tam jego wzrok i możliwe, że skłaniając do refleksji - a co pani nauczycielka ma pod tą spódnicą?  
A zdziwiłbyś się chłoptasiu - myślę - nawet nie wiesz jakie mam pończochy, cieliste, z szerokimi manszetami...
- Na prawdę, sadzisz, że uważają mnie za atrakcyjną? - staram się niec prowokować.
- Na bank! Nawet nie wie pani jakie rzeczy o pangadają?! - wypsneło się
- Doprawdy? A jakie? - drążę celowo, stara się odgadnąc co gówniarzemogą sobie o mnie mysleć? Że pewnie chceileby mnie mieć?W ich języku to pewnie wulgarniej - jak mnie wyruchać? Ale co mowią? Jak? Ale z niej sztuka? Ma wielkie cycki?
Chlopak chwilę się zastanawia,
- No teraz to ja się wstydzę mówić...
A ja jestem żywo zainteresowana. jakby go tu podejść?
- To niech pan choć wskaże obszary, w jakich toczą się te rozomwy.
- Hmm... no wie pani jak to jest... jak chłopakom buzują hormony.
- No tak... a więc tematy damsko-męskie... - Postanowiłam go zaskoczyć. - Czyli możliwe , że nawet prowadzili rozmowy w ty duchu, że fajnie byłoby mnie zaliczyć?
Odruchowo znów zaczęłam gładzić spódnicę.
Chłopak był zmieszany. Patrzył na mnie, jakby mówił - A jak ja bardzo chciałbym panią zaliczyć!
Wyobraziłam sobie, że mlodzian kładzie mi dłoń na kolano. Ależ ta mysl mnie zelektryzowała!
A co, gdyby pchał ją pod moją spódnicę!  
Ale wadomo, że to tylko fantazje.
Gdy chłopak ochłonął, zdawkowo rzucił tylko:
- Ale się pani zna na chłopakach...
- A więc miałam rację... aż ciekawa jestem którzy to mówili...
- A tam byli tacy... taka grupka, słuchali metalu i grali w kosza.
Aż mnie ciarki przeszły. Kojarzyłam ich: Adrian, Czarny, Sopel i inni. Zawsze bałam się ich. Raz nawet pzyśnilo mi się, że zaciągnęli mnie do toalety chłopców i tam zgwałcili.
Bardzo mocno wrył mi się w pamięc ten sen. Długo miałam taki obraz przed oczami, że Czarny i Adrian trzymają mnie opartą o umywalkę, a Sopel unosi mi do góry spódnicę, zdziera majtki a potem wchodzi we mnie... a ja to widzę w odbiciu lustra...

Pomyślałam sobie - ciekawe co o mnie mówili? - upaliłbym taką sikorkę? czy może - Marta - zruchania warta?

- Tak... kojarzę ich doskonale. Zapadli mi w pamięć. - Specjalnie nachylam się w stronę młodzieńca, żeby miał idealny wgląd w mój dekolt.

Widzę, że korzysta z sytuacji. Gapi się wmoje półkule jak sroka w kość.
Co gówniarzu? - Myślę -miałbyś ochotę zobaczyć moje melonki - nagie? Pewnieś ciekawy jak wyglądają, gdy wyłaniają się właśnie z tej czarnej koronki stanika? Oj, na pewno chciałbyś! Zobaczyć jakie są jędrne. Popatrzeć na moje sutki...

Chłopak czerwienił się i chyba drżał.
- No tak... - dukał - te chłopaki to chyba chuligani... Nic pani... nic pani nie zrobili?

Czyżby coś wiedział?
- Czy oni coś mówili?
- No coś tam, coś tam...

- Chwalili się że podglądali panią pod prysznicem. Na wycieczce szkolnej.


***
Doskonale pamiętam te wakacje. Byłam potwornie zmęczona rokiem szkolnym; łobuziaki z klasy, w której miałam wychowawstwo, wyjątkowo dali mi się we znaki. Dlatego postanowiłam porządnie zresetować się, czyli wypocząć nad morzem, oczywiście polskim morzem. Doskonale sprawdziły się do tego samotne długie spacery nad brzegiem morza, lub na molo. Pewnego dnia założyłam śliczną białą (jak ja kocham ten kolor) sukienkę, spod której dyskretnie spoglądał na świat również biały, koronkowy staniczek. Wietrzna pogoda spowodowała, że moja kiecka zaczęła bawić się "w żagiel". Niczym żagiel okrętu, który wówczas zawitał do portu. Właśnie w takiej, kłopotliwej nieco sytuacji, na molo zaczepili mnie dwaj mężczyźni, na oko, w okolicy pięćdziesiątki. Mili i kulturalni. Prawnik i przedsiębiorca prowadzący jakieś drobne biznesy, jak się później okazało. Od razu stało się jasne, że próbują mnie poderwać. Zaprosili mnie na kawę, a ja oczywiście odmówiłam, zgrywając niedostępną... Ale oni nie odpuszczali. Obsypywali mnie komplementami, że mam fantastyczną figurę, żartowali o mojej sukience, która "chce mnie opuścić"... Koniec, końców, wylądowaliśmy na obiedzie... Panom dopisywały humory, piliśmy czerwone wino...
Wreszcie, po jakiejś godzinie, pan biznesmen, ni stąd ni zowąd z głupia frant zaproponował, żebym poszła z nimi do łóżka! Żebym z obu nimi się przespała!

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 1106 słów i 6073 znaków, zaktualizowała 24 cze o 8:24.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • takisobie

    No cóż, piękna kobieta i młodsza zawsze się nam podoba

  • Historyczka

    @takisobie I od razu, po godzinie, proponujecie, żebym poszła z wami do łóżka...?

  • takisobie

    @Historyczka A to już zależy od charakteru, niektórzy są bardzo bezbośredni

  • Historyczka

    @takisobie w sumie już na molo mogli mi powiedzieć że chcą mnie zaliczyć i zaproponować, żebym poszła z nimi za płot i podwinęła sukienke...

  • takisobie

    @Historyczka W moim przypadku troszkę by to potrwało zanim bym zaproponował

  • Historyczka

    @takisobie a ile? 20 minut? i dopiero wtedy zaproponowałbyś, żebym zrobiła ci ustami dobrze...

  • takisobie

    @Historyczka Nie no, najpierw space brzegiem morza, odstawienie Twojej Osoby na nocleg, spotkanie na drugi dzień, spędzenie dnia razem, jakaś kolacja, winko i może wtedy coś...

  • Historyczka

    @takisobie no tak... nie ma to, jak być zdobywaną...

  • Janjerzy

    Też dałbym się złowic na taką sukienkę, zwłaszcza na molo