Pamiętnik Marty cz. 1

Pomyślałam sobie, że skoro tyle osób pisze pamiętniki, to dlaczego ja mam nie napisać?
Ale chciałabym, aby ten był wyjątkowy - uwzględniał tylko jeden aspekt mojego życia - erotyczny. W końcu erotyka w moim życiu odgrywa tak ważną rolę...

Od kiedy pamiętam, zawsze uwielbiałam się podobać mężczyznom, jakbym chciała ich zachęcać – „posiądźcie mnie”… Dlatego właśnie bardzo dbałam o wygląd, szczególnie – strój. Koniecznie chciałam być elegancka i kusząca. Co nie znaczy, że zakładałam mini o przesadnie skąpej długości, czy bluzki z dekoltami do pępka. O nie! Dalece obca była dla mnie taka „dziwkarska wulgarność”, tym bardziej że nie przystoiła ona również elegancji… Dlatego miast króciuchnej kiecki wolałam zakładać długie spódnice, z wysokim rozcięciem, dyskretnie odsłaniające moje udo, miast nachalnego dekoltu, wolałam czasem bluzeczkę z niesfornym guziczkiem, zbyt często się rozpinającym, tylko po to, by wykazać z jak misternej i seksownej koronki uszyty jest biustonosz.
Od zawsze też dbałam o wyszukane wyroby, noszone tam, czego nie widać, gdyż skrywa to spódnica… czyli pończochy i majtki, a także pas do pończoch. Jakąż frajdę sprawiała mi rozmowa z mężczyzną i świadomość, że on nie wie co noszę pod spódniczką…  I że nawet nie wie, jak bardzo chciałby wiedzieć! A są to często stringi z delikatnej koronki jak mgiełka! Tudzież nie mniej finezyjne manszety pończoch z misternymi wzorkami.
To dlatego, tak szybko podniecałam się, podczas rozmowy z mężczyznami…
Zawsze starannie malowałam usta i pazurki, nigdy nie zapominałam o biżuterii, by także w ten sposób podkreślić swą urodę i nadać jej jeszcze bardziej kobiecy charakter.

Kolejnym atrybutem mojego erotyzmu, była fascynacja pewnego rodzaju aspektem przemocy. Od zawsze podniecała mnie myśl, że jestem zdobywana, nagabywana, brana bez pytania mnie o zgodę…
Może to efekt czasów szkolnych, gdy jako pierwsza w klasie zaczęłam nosić biustonosz… Chłopcy uwielbiali „strzelać” mi ze stanika. Z czasem pozwalali sobie na coraz więcej. Wytypowali mnie i Anię, jako dwie najatrakcyjniejsze dziewczyny w klasie i na nas skupili swe niecne poczynania. Urządzali sobie na nas „napady” – czyli chwytali którąś z nas i zaciągali w ustronne miejsce, najczęściej do toalety dla chłopców, po to, by tam się nad nami poznęcać, czyli – jak to określali – „zmacać”.
Oczywiście piszczałyśmy wniebogłosy, wzywając ratunku, rzecz oczywista, zazwyczaj – nadaremno.
Oczywiście, mimo wyrażanej całej rozpaczy, w głębi ducha byłyśmy arcyszczęśliwe, że to my zostałyśmy wybrane – nasze koleżanki niewątpliwie nam zazdrościły. Zaś my, prowadzone, jak cielątka na rzeź, doskonale zdawałyśmy sobie sprawę, co nas spotka – że niecierpliwe łapki nabuzowanych hormonami chłopaków wedrą się dosłownie wszędzie… I pod nasze bluzeczki… i pod nasze spódniczki… Nie będziemy ich w stanie powstrzymać, gdyż nasze dwie słabe, dziewczęce  rączęta, przegrają zmagania z kilku parami młodzieńczych łapsk… Które nie spoczną po pokonaniu naszych bluzeczek i spódniczek… dostaną się także, pod nasze staniczki i… majteczki…
Wszystkie nasze wypukłości, a także wszelkie zakamarki, zostawały solidnie spenetrowane...  
Niektórzy chłopcy okazywali się być delikatni, ale niektórzy - ani trochę. Ci potrafili dać się nam we znaki... Ściskając... i wciskając... Ugniatając... a nawet szczypiąc...
Mogłyśmy jedynie popiskiwać i pojękiwać...
Jednak na koniec, mimo że nieco obolałe i w pogniecionych spódniczkach i wymiętych bluzeczkach, wracałyśmy z tych miejsc - przeszczęśliwe...

Paradoksalnie, podobna sytuacja spotkała mnie dużo później, gdy już byłam początkującą nauczycielką. Dziewczynki poskarżyły mi się, że chłopcy rozpinają im staniki, wciągają do męskiej toalety… Postanowiłam zareagować i wytropić nicponi. Gdy weszłam do WC dla chłopców, nagle zgasło światło! Schwyciły mnie jakieś ręce w silnym uścisku. Nie miałam pojęcia jak zareagować, zaskoczenie odebrało mi głos, wiec nawet nie pisnęłam – w przenośni i dosłownie. Oszołomiona nie zareagowałam, gdy jakieś zwinne ręce rozpięły, przez bluzkę, mój stanik!
Usłyszałam potem chichot i tupot nóg i w jednej chwili zostałam tam sama.
Wychodziłam z męskiej toalety z rozpiętym biustonoszem… czułam się taka upokorzona… i to przez gówniarzy… ale i podniecona.
Na drugiej przerwie znowu tam poszłam… Ciągnęło mnie jak ćmę do ognia… I znów powtórzyła się scena. Zgasło światło. Znów poczułam chwyt kilku par rąk, jednak tym razem wydobyłam z siebie głos.
- Przestańcie... - z przerażeniem spostrzegłam jednak, że ton tego głosu nie brzmiał przekonująco.
Odpowiedział mu chichot.
Tym razem nie rozpięli mi stanika... Za to poczułam, że coś dzieje się z moją spódnicą! Tak. Zadzierają mi ją!
Poczułam się, jak przed laty, gdy chłopcy zaciągali mnie do swego kibla, by mnie tam dotykać, czy jak mówili - "zmacać"...
Miałam nadzieję, że teraz, wobec nauczycielki, nie dojdzie do takiego aktu naruszenia cielesnego.
Z jednej strony, potwornie się tego bałam, lecz z drugiej... przypomniało mi się to samo uczucie co niegdyś... Niezwykle podniecające... Poczułam dziwne pragnienie, że chcę tego... Chcę poczuć ich dłonie na swym ciele. Mało tego. Chcę, żeby były niedelikatne!
Jednak na to się nie odważyli, przez chwilę trwali bez działania, jakby nie wiedzieli, co ze mną zrobić. Aż wreszcie, w pewnym momencie jeden odważył się - chwycił moje majtki i szarpnął je w dół. Poczułam, że opadły do kostek.
Nic nie oddałoby tego wstydu, który nagle poczułam. Stałam oszołomiona, gdy oni wybiegli z łazienki. Tych kilka sekund, gdy z powrotem naciągałam majtki na tyłek i przywracałam do ładu zadartą spódnicę, wydawały mi się wiecznością. Byłam niemal pewna, że zaraz zobaczą mnie uczniowie i nauczyciele z podciągniętą kiecką i gołą cipką...
Uczuciu upokorzenia, wręcz poniżenia, dorównywało jednak potężne podniecenie...

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 1091 słów i 6274 znaków, zaktualizowała 17 lut o 9:13.

3 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Historyczka

    Uwaga! To opowiadanie piszę na bieżąco, co jakiś kwadrans dodaję nowe kwestie, więc nie myślcie, że skończyłam... :)

  • HeheheCO

    Interesujące. I bardzo ciekawe, w sumie jak wszystkie twoje opowiadania.

  • Historyczka

    @HeheheCO Dziekuję! A co ciebie tu najbardziej zaciekawiło?

  • HeheheCO

    @Historyczka nie ma co! No, ogólnie to twój styl pisania jest bardzo oryginalny, przez co ciekawy.

  • Jakub

    kapitalnie oddany klimat...