,,Mięso" cz. 54

Cz. 54


Melasia nie spodziewała się wiele po Kućku. Od zawsze zresztą uważała go za Boidudka i płochą dupę. To ona musiała utrzymywać ich przy życiu, robić zakupy, bo on tylko potrafił się mazgaić. Najbardziej denerwowało ją to, że odkąd staruszka zostawiła ich samych, Kućko wcale nie potrafił wziąć się w garść. Miesiącami wręcz czołgał się po ziemi snując plany, co zrobić ze swoim życiem, aby nie zwariować. Choć tak naprawdę był temu bliższy, niż śmierć umierającemu na raka.
Pomysł Melasi, aby utworzyć kolejny zakład pogrzebowy był nie do pomyślenia. A w szczególności, gdy poznał jej cel. Chciała, aby ten zakład chował tylko niemowlaki i dzieci do piątego roku życia. Dla Kućki to było za trudne. Wciąż sugerował jej, że powinni znaleźć poczciwą pracę, bo środki na ich koncie z każdym dniem malały. Choć tak naprawdę, to gdyby żyli oszczędnie, to starczyłoby im do późnej starości.
- Skąd wiesz, czy się niczego nie domyślą? Przecież niektórzy rodzice chcą się pożegnać ze swoim dzieckiem, zanim trafi do piachu.
- No, to się pożegnają u nas w zakładzie. Jaki problem? Zrobimy kilka kukiełek, które powkładamy do trumien i wszystko. Proste!
- No właśnie, nie takie proste- protestował.
- Ludzie! Kućko! Przestań być takim mięczakiem. Nie rozumiesz, że takie mięso będzie dużo droższe i zarobimy przy tym więcej kasy?
Kućko maszerował w tę i z powrotem. Wciąż bał się pomysłu Melasi. Co gorsza, nie chciał już ćwiartować ludzi. Ani żywych, ani umarłych. Chciał zacząć żyć normalnie i znaleźć sobie normalną kobietę, którą będzie mógł kochać. Powiedział kiedyś o tym Melasi, a ta stanęła przed nim oburzona.
- A ja? Już ci nie wystarczam?
Z obawy przed całkowitą kapitulacją, rozebrała się do naga i w mig doskoczyła do rozporka Kućki. Ten nie bardzo wiedząc, jak zareagować, bo nie spodziewał się niczego takiego i zaskoczony swoją reakcją pozwolił jej dokończyć swojego dzieła. Melasia zadowolona, że udało się jej go przekonać, postanowiła częściej sprawiać mu przyjemność.
Czego nie robi się dla mięsa?
I wszystko szłoby dobrze, gdyby nie jeden mały szczegół. Po trzech latach niepewnego interesu Melasia zauważyła, że coś się w niej zmieniło. Zaczęła myśleć inaczej i od jakiegoś czasu, coś zaczęło się dziać z jej ciałem. Za późno uświadomiła sobie, że skoro jest już kobietą, bo miała te siedemnaście lat, to takie zabawy mogły doprowadzić tylko do jednego.
Po badaniach okazało się, że była w piątym miesiącu ciąży.
Kućkowi początkowo nie spodobał się ten fakt, jednak nic nie mogło zmienić stanu rzeczy, że będzie ojcem.
Ojcem mordującym inne małe dzieci.
Ojcem, który będzie miał dziecko z Melasią.
Karlicą, która nie była wyższa od metrowego płotu dla kurczaków…

Ewelina31

opublikowała opowiadanie w kategorii thriller, użyła 532 słów i 2914 znaków.

1 komentarz

 
  • AnonimS

    Nie wiem co napisać. Mam mieszane uczucia.... Łapka i Tak

  • Ewelina31

    @AnonimS Już bliżej końca, niż dalej...