,,Mięso" cz. 53

Cz. 53


Starszej kobiecie w podomce bardzo podobał się dom mężczyzny. Wciąż nawet wspominała cudowną noc, której wcale się nie powstydziła. Może i na początku było nieco niezręcznie, ale potem stanął na wysokości zadania i dopełnił się w niej. Zanim jednak do tego doszło, zniknął na pół godziny w łazience, zapewne szprycując się czymś na potencję, co wcale jej nie przeszkadzało. Jej samej rozebranie się zajęło kilkanaście minut, ze względu na ból nogi. Ale gdy już wyszedł, leżała posłusznie pod kołdrą bawiąc się swoją kruszynką. Sama chciała być na tyle gotowa, aby doszła, zanim mogłoby jej się znudzić.
I działo się wiele, choć bardzo wolno…, bardzo, bardzo wolno…, na tyle wolno, że sama nie zwracając uwagi na ból nogi dosiadła go…
A wtedy było szybciej…
- Nie potrafię opisać swojego szczęścia- szeptał jej na ucho zażywając jedną pastylkę, po drugiej. Nie spodziewał się, że jego serce zacznie tak szwankować po tym wyskoku. Na całe szczęście miał obok siebie równie opuszczoną osobę, która najwyraźniej nigdzie się nie spieszyła.
- To był najlepszy ruch, na jaki mogłeś się postarać- odrzekła głaszcząc jego ramię.- Może i nie był to Mont Everest, ale dla mnie wystarczy.
Zaśmiał się.
- Byłem w jaskini lwa.
- Raczej patyczkowej- wybuchła śmiechem.
- Starość ma jednak swoje plusy.
- Nawet nie wiesz, ile.
Z samego rana, aż kusiło ich, aby powtórzyć numer z wieczora, ale jemu skończyły się tabletki, a ją bolała noga. Po za tym, z niewyspania oboje byli nieco podpuchnięci, tak, że zamiast stykać się ustami, natrafiliby tylko na worki pod oczami.
Oboje zdali sobie sprawę, że jednak lepiej jest działać nocą, bo po ogromnym wysiłku, przeszli z zadyszki, do przyjemności.
- Prawie nam się wywinął- szepnęła przypominając sobie minę mężczyzny po trzydziestce, który zataczając się na chodniku, zapewne wracał do domu, po wcześniejszej libacji i nie spodziewał się tak dziwnej pary. Ona kulała, a on sapał…
- Jak myślisz? Szukają go?
Nie spojrzała na niego, ale i nie przestała masować jego ramienia.
- Skoro po pierwszej w nocy nikt go nie szukał, to i teraz nie będą.
- Cóż- wzruszył ramionami.- Przynajmniej my będziemy mieli z niego korzyść.  
Po głębokim namyśle, jaki wstąpił w mężczyznę, zaczął się nagle wiercić w łóżku.
- Wiesz, kogoś mi przypominasz.
Staruszka podniosła się nieco podpierając ramieniem, aby nie upaść.
- Kogo?
Mężczyzna wyraźnie wahał się, ale w sumie, to nie miał nic do stracenia.
- Tą kobietę z wody. Tą, co ją wyłowili.
Oboje zamilkli. Setki myśli przelatywały im przez głowę, ale żadna z nich wydawała się nie być na miejscu. Zupełnie, jakby nagle na bezludnej wyspie pojawiły się setki homarów. Niby normalne, ale…
Znali się zaledwie kilkanaście godzin, a już zdążyli ,,zdobyć” mięso. Co prawda, wciąż się chłodziło w zamrażalce, ale fakt samego mięsa, był nazbyt oczywisty. Zupełnie, jak jego pytanie.
- A nie wygadasz się?- Zapytała.
- A niby, komu? Zresztą, przecież podzielamy swoje zainteresowania i jest nam dobrze. Uważasz, że zdradziłbym się z tym, gdybym ci nie zaufał? A i ty sama nie zdradziłabyś się, gdybyś mi nie zaufała. Skarbie, siedzimy w tym bagnie razem- zaśmiał się.
- Ale dla mnie, to był tylko czysty biznes.
- A dla mnie wyszukany smak potrawy.
Tym razem zaśmiali się oboje.
- Kto wie? Może nawet cała ci się oddam- wzruszyła ramionami, przy czym wyglądała bardzo dziewczęco. Do póki nie zaczęła kuleć i o mało nie grzmotnęła na podwinięty dywan.
- Na to liczę- odparł i złapał się za serce, zanim zdążył do niej podejść. Byłby szybszy, jednak rytm jego serca wciąż jeszcze nie był równy.
Kiedy emocje już nieco opadły, staruszka odetchnęła pełną piersią, zanim wyjawiła mu swoją tajemnicę.
- Tak, to byłam ja. A raczej osoba, która miała mnie bardzo przypominać. Nie żyła już, zanim ją ustylizowałam na moje podobieństwo. Nawet przefarbowałam jej włosy- zamilkła.
- Uciekasz przed kimś?- Zapytał z autentycznym zainteresowaniem.
- I tak i nie.
A potem opowiedziała mu całą życiową historię.
- Teraz już wszystko wiesz.
- Wiesz, zastanawia mnie tylko jedno. Co oni bez ciebie zrobią? Nie pozabijają się czasem nawzajem?
Po minie, jaką zrobiła wywnioskował, że nie raz już o tym myślała.
- Mam nadzieję, że nie. Nauczyłam ich przecież, że rodzina jest zawsze najważniejsza.
- Ale ona nie była twoją córką.
- No właśnie. Dlatego czasem, aż tyle myślę.

Ewelina31

opublikowała opowiadanie w kategorii thriller, użyła 854 słów i 4653 znaków.

1 komentarz

 
  • AnonimS

    Hm... zaskakujący zwrot akcji

  • Ewelina31

    @AnonimS  :dancing: