,,Mięso" cz. 38

Cz. 38

Witaj.
Nawet nie masz teraz pojęcia, ile ja teraz podróżuję. Tłoczę się, czym popadnie w przeróżne miejsca, w poszukiwaniu moich chwastów. I choć mam im miejsca zamieszkania, to jednak trudno jest się czasem wkupić w ich łaski. Nie każdy chce pomagać. A ten nieraz, co chce, nie jest na mojej liście.
Czasami tak sobie myślę, czy nie powinnam tego wszystkiego przerwać i udawać, że nic się nie stało. Nikt nie przypuszcza przecież, kim tak naprawdę jest i jakie geny w sobie nosi. Z jednych, to nawet porządni ludzie są. Nie każdy maltretuje swoje dzieci. Kilkoro z nich jest przykładnymi rodzicami i nawet bardzo dobrze im się wiedzie.
Tych zostawiam na później.
Nie mogę przecież zniszczyć chwastu, który, mimo, iż kiedyś przeszkadzał, teraz stał się przydatny. Nic nie zmienia jednak faktu, że wciąż posiadają moje geny.
Ci wszyscy, to są moje dzieci.  
Moja krew, moje nasionka.
Po prostu ja.
Zrozum, nie zależy mi na ich dzieciach, bo to jest już krew wymieszana. Biorę tylko pod lupę osoby powstałe wyłącznie z moich jajeczek.
Nie było łatwo zdobyć takie informacje, ale przecież nie szukałam ich od dzisiaj. Od lat zgrabnie śledziłam ich poczynania i wiem bardzo dokładnie, która kobieta i kiedy urodziła z moich jajeczek.
Moje dzieci.
A chwasty należy wyplenić.
Zanim zajmą cały ogródek.
Bo potem, nie będzie już, co ratować…
                                                  Maja 28 sierpnia 2016r.

Ewelina31

opublikowała opowiadanie w kategorii thriller, użyła 250 słów i 1436 znaków.

1 komentarz

 
  • AnonimS

    Paranoja :P . Powiem Ci Autorko że ta opowieść jest wciągająca. Z jednej strony łatwo się przyczepić do kanibalizmu ale to pułapka na powierzchownego czytelnika. Trzeba odrzucić stereotypy i skoncentrować się na podtekstach. Mam odczucie że pisanie tego typu opowiadań męczy psychikę autora. Popraw mnie jeśli się mylę.

  • Ewelina31

    @AnonimS Nie męczy. Po postu z natury lubię tajemnice ;) . Dla mnie nic, co jest czarne, nie jest tylko kolorem. Równie dobrze może to być cień demona, albo zwykle wylany atrament...