,,Mięso" cz. 49

Cz. 49

Kućko już kolejny tydzień szwędał się po domu w poszukiwaniu dla siebie porządnego zajęcia. I choć to, co robił w żaden sposób nie można było nazwać porządnym, to jednak starał się jak mógł, aby zagłuszyć wewnętrzne podszepty.
Melasia w domu nie robiła praktycznie nic. Rano, jak co dzień chodziła do szkoły, gdzie nie zwracano jeszcze uwagi na fakt, że nie odprowadzała ją staruszka. Każdy był wciąż zaabsorbowany faktem wyjęcia topielca z wody. Nikomu, bowiem nie przyszło nawet do głowy, że tym topielcem mogła być ciocia Gerda.
Kućko nie przypuszczał nawet, jak wielkie emocje skrywa w sobie Melasia. Nie domyślał się, że jego przybrana młodsza siostra może po cichu planować powrócenie do ich ostatniego zajęcia. Miała na oku nawet kilka osób, w skład, których wchodziła jej znienawidzona koleżanka z klasy. Już świerzbiły ją dłonie, aby móc odkroić od jej kości, to śliczne i trochę tłuste mięsko. Korzyść byłaby dla niej niewyobrażalnie wielka. Kućko znów zająłby się transportem towaru, a ona mogłaby wyłapywać inne mięso.
Jedynie, czego nie wiedziała, jak zrobić, to przekonanie Kućka do powrotu wśród żywych. Widziała, jak łazi po domu i kilkakrotnie zmywał umyte już wcześniej naczynia. Robił pranie, choć nieraz wkładał po dwa razy te same rzeczy, które już były wyprane.
Prasował ubrania.
Mył podłogi.
Ostrzył noże.
Melasia z tęsknoty przypatrywała się, kiedy Kućko ostrzył każdy z noży po raz enty. Robił to bardzo starannie i długo. Wpatrywał się w każdy nóż z osobna, jakby miał doszukać się w nim najmniejszych oznak nieprzydatności. Albo, jakby przygotowywał je do większego zadania, na które miała nadzieję Melasia go wkrótce przekonać.
Nikt, bowiem nie oprze się ludzkiemu mięsu, które raz kiedyś skosztował.
Melasia o tym wiedziała, bo sama tęskniła za tym smakiem. Sama od tamtej pory nie zjadła niczego, co nie zawierałoby tego składnika. I był tylko jeden pomysł, aby do tego powrócić.
Sama musiała kogoś zabić.
Tylko, kogo?
Zanim, jednak ułożyła sobie w głowie swój mroczny plan, wyskoczyła po szkole na plac zabaw trochę się porozglądać. Zanim zacznie cokolwiek poważnego planować, chciała pooglądać swoje OKAZY, które mogłyby się nadać na jej trofeum. Niebo nie było pochmurne, choć zakrawało na deszcz. Ale zaryzykowała.
Ciocia Gerda też przecież zawsze miała swój plan…

Ewelina31

opublikowała opowiadanie w kategorii thriller, użyła 457 słów i 2482 znaków.

1 komentarz

 
  • AnonimS

    Ok . Mam nadzieję że na koniec zrozumiem he.he. dziś stagnacja oni nie umieją się pozbierać złego etap przejściowy.

  • Ewelina31

    @AnonimS  ;)