Realny Sen cz. 54 EPILOG

Epilog
***
3 lata później...
***  
Wstałam rano gdy słońce zaczęło wdzierać się przez zasłonki w oknie. Przetarłam lekko oczy ręką żeby się rozbudzić. To łóżko jest zdecydowanie lepsze od mojego starego, no i jest większe. Kuba nie oszczędzał przy wyborze... Twierdzi, że to jedno z najważniejszych rzeczy w domu. Mieszkam z nim już rok a codziennie mnie czymś zaskakuje. Tak naprawdę to nigdy nie jest nudno.  
Wstałam z łóżka i już chciałam wyjść z sypialni gdy nagle w progu pojawił się mój mężczyzna.
- A moja piękna kobieta gdzie się wybiera?- spytał z uśmiechem  
- Do ciebie- odpowiedziałam a on mnie objął żebym mogła się wtulić. Pocałował mnie delikatnie w czoło co wywołało uśmiech na mojej twarzy.  
- Głodna?  
- Jak wilk- powiedziałam i już chciałam go minąć żeby iść do kuchni ale mnie zatrzymał.   
- Usiądź na łóżku i poczekaj chwilkę- nim zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć jego już nie było.  
Nagle dziwnie się poczułam i odruchowo zasłoniłam usta ręką jakbym zaraz miała wymiotować.  
- Kruszynko poczekaj jeszcze troszkę. Zrobimy tacie niespodziankę.- powiedziałam cicho i pomasowałam brzuch. Kuba jeszcze nie wie, że jestem w ciąży i boję się mu o tym powiedzieć. Co jeżeli mnie zostawi? Co jeżeli ucieknie? Nie planowałam tego ale stało się. Będę musiała mu o tym powiedzieć bo prędzej czy później i tak sam się domyśli, że coś jest na rzeczy.  
Po chwili wrócił Kuba i spojrzał na mnie zaniepokojony.
- Wszystko dobrze?- spytał podchodząc z wielką tacą jedzenia
- Kochany. Zrobiłeś nam śniadanie? - spytałam zmieniając temat a on się uśmiechnął i podłożył tackę przede mną na łóżku.  
- Pewnie, że tak. Uwielbiam to dla ciebie robić.- powiedział i się uśmiechnął.  
Zaczęliśmy jeść. Jedzenie było naprawdę pyszne ale znowu zrobiło mi się nie dobrze. Szybko wstałam i pobiegłam do łazienki. Pewnie teraz Kuba pomyśli, że mi nie smakowało...  
- Kochanie co się dzieje?- słyszałam jak krzyczy i idzie w moim kierunku. Z tego wszystkiego zapomniałam zamknąć drzwi ale już było za późno. Kuba stał obok mnie a ja nachylałam się nad umywalką.  
- Co się stało? Nie smakowało ci?- spytał zmartwiony kładąc rękę na moim ramieniu.
- Nie no coś ty. Jedzenie było pyszne
- W takim razie co jest?- No i co ja mam teraz zrobić? Powiedzieć mu czy nie powiedzieć...
- Kuba ja...- zaczęłam ale strach tak bardzo mnie sparaliżował, że nie wiedziałam jak to ubrać w słowa.  
- Skarbie nic się nie stało po prostu zrobię coś innego. Spokojnie.
- Nie Kuba to nie chodzi o jedzenie. Kuba ja jestem...- Kuba wyraźnie się zmartwił a mi łzy napłynęły do oczu.
- Ej kochanie. Czemu płaczesz? Co się dzieję?- spytał a ja zamiast coś powiedzieć wzięłam jego rękę i położyłam na swoim brzuchu. Spojrzałam mu w oczy. W pierwszej chwili chyba nie wiedział o co mi chodzi ale nagle poczułam jak sztywnieje i się spina. Zamurowało go. Zaczęłam się bać, że zaraz zacznie krzyczeć albo co gorsza wyjdzie bez słowa...
- Jestem w ciąży- powiedziałam łamiącym się głosem i zamknęłam oczy a łzy spłynęły mi po policzkach.  
Kuba przez dłuższą chwilę nic nie mówił ani nie reagował ale gdy zaczął poruszać ręką spojrzałam na niego.
- Naprawdę?- spytał ciągle w szoku
- Tak- odpowiedziałam niepewnie a on nagle ożył.
- O rany będę miał dziecko, będę miał małego dzidziusia, cholera będę tatą... Ludzie będę tatą!- zaczął wykrzykiwać z radości tuląc mnie do siebie i całując w usta.  
- Znaczy, że się cieszysz?- spytałam zdziwiona
- Czy się ciesze? No pewnie, że się cieszę.  Kochanie będziemy mieli dziecko dlaczego płaczesz? - spytał szczęśliwy. Tak bardzo się cieszę, że tak zareagował.  
- Jesteś niesamowity- powiedziałam i rozpłakałam się na dobre ale tą razą z radości.  
- Skarbie nie płacz. Będzie dobrze naprawdę.- Kuba nagle kucnął przede mną a ja nie wiedziałam co on zamierza.  
Podwinął moją bluzkę tak, żeby było widać już lekko wystający brzuszek. Zaczął go masować ręką aż nagle przełożył swoją głowę do niego. Jego włosy zaczęły mnie łaskotać przez co zaczęłam się cicho śmiać.  
- Halo? Haaaaaloooo, jest tam ktoś?- zaczął mówić co jeszcze bardziej mnie rozśmieszyło.
- Halo maleństwo to ja twój tata. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że jesteś- powiedział a mnie to bardzo rozczuliło. Mam wspaniałego mężczyzne. Nie wiem jak mogłam pomyśleć, że by uciekł. Kuba zachował się bardzo dojrzale.
Po chwili wstał i wziął mnie na ręce.  
- No to teraz już ci nawet nie dam wstać z łóżka- powiedział i położył mnie na łóżku w sypialni.
- Kochanie to tylko ciąża i to początek. Mogę normalnie wszystko robić- powiedziałam i usiadłam na krawędzi łóżka.  
- O nie. Nawet mowy nie ma. Trzeba dbać o naszego małego juniora.
- Skąd wiesz, że to będzie chłopiec?- spytałam z uśmiechem a Kuba się położył a ja się w niego wtuliłam.
- No jak to skąd? Powiedział mi...- odpowiedział mi mój ukochany z bananem na twarzy
- A to ciekawe bo mi się wydaje, że to będzie dziewczynka.
- Mylisz się skarbie. Bedzie chłopiec.
- Dziewczynka
- Chłopiec  
- Dziewczynka...
Zaczęliśmy się przekomarzać a ja poczułam się senna. Tej nocy mało spałam bo musiałam często wstawać do łazienki. Oczy zaczęły mi się zamykać i nim się obejrzałam zasnęłam w ramionach mojego ukochanego.
***
Gdy się obudziłam Kuby nie było obok mnie.  Na stolilu nocnym leżała kartka "Kochanie jestem w sklepie bo zabrakło kilku rzeczy. Zanim się obudzisz ja już będę w domku ale na wszelki wypadek to piszę żebyś się nie martwiła. Kocham cię :*"  
- No to nie zdążyłeś bo już wstałam- powiedziałam sama do siebie z uśmiechem.  Zegarek wskazywał godzinę 16:00. No to trochę pospałam... Ale skoro tak długo spałam to gdzie jest Kuba? Tak długo w sklepie? Postanowiłam do niego zadzwonić ale włączała się poczta.
Nie ma co się martwić na zapas... Napewno zaraz się pojawi.  
Zeszłam na dół do kuchni żeby zrobić sobie coś do jedzenia. Postawiłam na grzanki z serem. Szybko zabrałam się do roboty. Zajęło mi to trochę czasu a Kuba nadal nie wracał. Zadzwoniłam jeszcze raz ale znowu włączyła się poczta.  
Zjadłam przygotowane grzanki i z kubkiem herbaty usiadłam przed telewizorem. Zaczęło się ściemniać więc zaczęłam się martwić.  Co się z nim dzieję?  Dlaczego jeszcze go nie ma? Już dawno powinien być... Zadzwoniłam jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz ale za każdą razą to samo... A co jeżeli się rozmyślił? Może już nie chce tego dziecka... Co jeżeli zostanę z tym wszystkim sama... Co jeśli się przestraszył i odszedł...?  
Najgorsze myśli chodziły mi po głowie i czułam, że zaraz oszaleje.
Nagle usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi więc szybko tam poszłam. Całe szczęście to był Kuba... Nim zamknął drzwi wpadłam w jego ramiona a on zatoczył się do tyłu.  
- No hej rybko. Przepraszam, że tak długo i że się nie odzywałem ale telefon padł- powiedziałam a ja cicho odpowiedziałam  
- Jesteś
- No pewnie, że tak. Stało się coś?- spytał spokojnie
- Bałam się, że odszedłeś, że jednak nas nie chcesz...
- Roksi o czym ty mówisz? Nigdy nie odejdę. Będę zawsze rozumiesz? Kocham cię a wiadomość o dziecku była najpiękniejszą jaką usłyszałem.- Kuba zamknął drzwi i zaprowadził mnie do salonu. Poszedł do kuchni żeby zanieść zakupy a po chwilo był obok mnie.
- Kochanie pamiętasz jak poznałaś moją mame?- spytał a ja nie wiedziałam do czego zmierza
- Tak. To było takie niespodziewane.- odpowiedziałam zaczynając sobie przypominać.  
- Czemu pytasz?- dodałam po chwili a Kuba zaczął się stresować.  
- Pamiętasz jak potem szliśmy do szkoły i rozmawialiśmy o przyszłości?
- No tak...- powiedziałam widząc jak bardzo się stresuje ale nie miałam pojęcia dlaczego...
- Rozmawialiśmy wtedy o małżeństwie... Wspólnym życiu. Powiedziałaś wtedy, że w przyszłości chciałabyś być moją żoną- gdy to powiedział zaczęłam się domyślać o co może chodzić i teraz to ja zaczęłam się stresować. Czy on chce mi się oświadczyć???
- Już dawno powinienem był to zrobić ale jak powiedziałaś mi o maleństwie stwierdziłem, że nadszedł ten moment.
- Kuba co ty...
- Ćśś...- Kuba nagle ukląkł przede mną i czułam jak w tym momencie szybko bije mi serce.  
- Roksano czy zechcesz uczynić mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną?- spytał a mnie zamurowało. Nie byłam w stanie nic powiedzieć a Kuba coraz bardziej się denerwował.  
- Tak- odpowiedziałam szczęśliwa a on wstał i podniósł mnie do góry. Pocałował mnie w usta cały rozradowany i zaczął kręcić się w kółko ze mną na rękach. Objęłam go za szyję szczęśliwa. Kuba założył mi na palec śliczny pierścionek z małym diamencikiem. Tak piękny, że nie mogłam oczu oderwać. To dlatego nie było go tyle czasu...
Tak, to ten mężczyzna z którym chcę spędzić resztę życia. Kocham go najmocniej na świecie.  
KONIEC
***
Tak kochani to już koniec. Jeszcze raz dziękuję za wszystko i widzimy się niedługo kiedy wrócę do Was z nowym opowiadaniem, które już tworzę. Pozdrawiam <3

nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1791 słów i 9402 znaków.

2 komentarze

 
  • ihateschool

    Całe opowiadanie było poprostu genialne nie można było się oderwać gratulacje i oby tak dalej ! <3 ;)

  • nasiaaa

    @ihateschool naprawdę bardzo dziękuję 😍

  • cukiereczek1

    Rewelacyjna opowieść szkoda że to koniec już !! ???????????????? czekam na jakąś kolejną opowieść

  • nasiaaa

    @cukiereczek1 dziękuję kochana :* właśnie się tworzy