Realny sen cz. 36

***
Roksi
***
- Może na przykład o tym, że jesteś moją siostrą!- powiedział a mnie zmroziło. Co on bredzi? Jaką siostrą!?
- Co ty gadasz?! Dobrze się czujesz? Nie jestem twoją siostrą!- krzyknęłam ciągle w szoku. Skąd w ogóle taki pomysł... przecież my nie możemy być rodzeństwem, to nie możliwe.  
- Tak? Bo twoi rodzice mówią co innego! Nie wierze, że nic nie wiedziałaś.  
- Jak moi rodzice!? Kiedy? Skąd miałam wiedzieć!
- Jak to nie wiedziałaś!? Nie udawaj
- Do cholery skąd miałam wiedzieć!? Dlaczego miałabym cię oszukiwać!? Po co? Nie to nie możliwe, to nie może być prawda.- krzyknęłam i upadłam na ziemie skulając się w kulkę. Piotrek widząc to chyba trochę się uspokoił, usiadł z powrotem na murku. Rozpłakałam się a oprócz mojego szlochania nie było nic słychać.  
- Roksana spokojnie- powiedział. Jak ja mam się uspokoić? Nigdy wcześniej nie czułam się tak okropnie. Moi rodzice okłamywali mnie całe życie... Ani słowem nie wspomnieli, że mam brata, pozwolili na to, żebym chodziła z Piotrkiem chociaż doskonale wiedzieli, że jesteśmy rodzeństwem. Kiedy zamierzali nam to powiedzieć? Na ślubie? A może wcale bo po co?
- Jak mam być spokojna!?- powiedziałam patrząc na niego wzrokiem pełnym łez. Odwrócił wzrok co jeszcze bardziej zabolało. Nie wierze w to co się dzieje. Jak to możliwe? Dlaczego to akurat nas spotkało!?  
- Wiem co czujesz, dowiedziałem się, że moi rodzice są tak naprawdę mi obcy. Moja dziewczyna to moja siostra a przyszli teściowie to moi rodzice, o których nie miałem pojęcia.- powiedział i oparł łokcie na kolanach zakrywając twarz dłońmi.  
- Ja naprawdę o niczym nie wiedziałam...- powiedziałam cicho.  
- Teraz to wiem, przepraszam, że tak się zachowałem i myślałem, że też mnie okłamywałaś.
- Myślisz, ze chciałabym chodzić z własnym bratem?- spytałam równie cicho nie wiedząc co dalej powiedzieć. To wszystko jeszcze do końca do mnie nie dotarło.  
- Przepraszam, że dowiedziałaś się w taki sposób i jeszcze ta dziewczyna.- nic nie odpowiedziałam. Siedziałam i płakałam nie wiedząc co teraz. Jak spojrzę swoim rodzicom w oczy? Czy będę potrafiła? Dlaczego oni mi to zrobili? Dlaczego ukrywali coś tak ważnego?  
- Co zamierzasz? Co teraz będzie?
- Nie mam pojęcia. Na razie chcę się uspokoić a potem jeszcze nie wiem.  
- Tylko się nie upijaj to i tak nic nie daje a wręcz jest jeszcze gorzej- powiedział a ja na niego spojrzałam pytającym wzrokiem.  
- Od paru dni nie śpię a jak już zasnę to co chwilę się budzę, pije co w niczym nie pomaga. Z rodzicami nie jestem w stanie gadać, nie potrafię. Uciekam z lekcji a większość czasu spędzam w swoim pokoju. Nie popełniaj tych samych błędów. damy rade zobaczysz- odpowiedział na moje nawet nie zadane pytanie. Widać, że jemu również jest ciężko.
- Brakowało mi ciebie ale nie bylem w stanie napisać. Myślałem, że...- powiedział a z oczu zaczęły mu płynąć łzy.  
- Tak wiem. Przysięgam, że nic nie wiedziałam. Jestem w szoku... Jak oni mogli?- rozpłakałam się na nowo a on do mnie podszedł i mnie przytulił. Brakowało mi tego, bardzo.  
Piotrek pogłaskał mnie po głowie co sprawiło, że się lekko uspokoiłam.  
- Idź do domu, pogadaj z rodzicami, niech ci wszystko wyjaśnią.- powiedział a na samą myśl o tym zesztywniałam ze złości.
- Nie chce ich teraz widzieć. Okropnie mnie zranili. Zniszczyli mi wszystko.- powiedziałam załamana.
- Tak rozumiem ale co zamierzasz? Błąkać się nie wiadomo ile? Gdzie pójdziesz, co zrobisz? Nie masz wyjścia musisz wrócić do domu.  
- Nie chce. Wszyscy mnie okłamali, jeżeli się okaże, ze nawet babcia wiedziała...- powiedziałam nie chcąc kończyć zdania. Mówiłam jej o wszystkim, żaliłam się. Nie chce się zawieść nawet na niej.  
- Najchętniej to bym wróciła do domu i zaszyła się w samotności.  
- Ale nie masz jak- odpowiedział. W sumie to nie do końca prawda...
- Są autobusy, zawsze mogę złapać stopa  
- Nawet nie myśl, że pozwolę ci wsiąść z kimś obcym do samochodu- powiedział od razu i wiem, że mówi szczerze. Sama nawet bym się nie odważyła.
- No to zostaje mi autobus.- powiedziałam nie widząc innej opcji.
- Serio chcesz to zrobić?
- A dlaczego nie?- spytałam wstając.  
- Mogę cię o coś spytać?- spytał a ja kiwnęłam głową na tak.
- Co teraz z nami? Z naszą relacją? Mam do ciebie mówić siostra?- spytał na co leciutko się uśmiechnęłam. Będzie to co najmniej dziwne mówiąc do byłego chłopaka bracie no ale...
- A jak chcesz braciszku?- spytałam na co i on się delikatnie uśmiechnął.
- Nie, może na razie zostańmy przy imionach potem się zobaczy co ty na to?
- Ja jestem za- powiedziałam i go przytuliłam.  
Postanowiła jednak wrócić do domu babci. Pożegnałam się z Piotrkiem i niechętnie zaczęłam iść w drogę powrotną. Szłam powoli bo niezbyt mi się spieszy. Muszę pomyśleć co im powiem. "Hej mamo, tato właśnie się dowiedziałam, że mój chłopak to mój brat wiecie coś o tym?" To chore...  
Mimo, że nie miałam aż tak daleko do domu szłam z godzinę. Wybrałam jak najdłuższą drogę i do tego szłam żółwim tempem. Chciałam pobyć trochę sama, dopiero teraz tak naprawdę do mnie doszło co się wydarzyło. Do tej pory myślałam, że to jedynie zły sen z którego zaraz się obudzę i wszystko będzie w porządku. Ale niestety... Sen okazał się rzeczywistością. Nigdy tego nie zapomnę.
Weszłam do domu po cichu. Jednak rodzice i tak mnie usłyszeli, zaraz byli przy drzwiach.  
- Już wróciłaś?- spytała mama
- Jak widać- powiedziałam oschle na co się zdziwili. Chwilę potem przyszła babcia zainteresowana sytuacją.  
- Stało się coś?- spytała babcia. Nie no skąd... Nic się nie stało. Wszystko jest super.  
- Wiedziałaś?- spytałam
- Wnusiu ale o czym?  
- O tym, że mam brata. Jest nim Piotrek.- powiedziałam. Rodzice od razu posmutnieli, mama zaczęła płakać a tata spuścił głowę do dołu. Nic nie mówili przez chwilę. Babcia była w szoku co oznacza, że nie wiedziała.
- Jak to brata? Piotrek? Przecież to twój chłopak.  
- Już nie. Mój brat o którym nie miałam pojęcia. - powiedziałam zdenerwowana z oczami pełnymi łez. Mówiąc to patrzyłam na rodziców.  
- Dobrze się bawiliście?- spytałam
- Było nam ciężko. Nie chcieliśmy żeby tak wyszło.- powiedział tata
- Lepiej było to przemilczeć tak? Nie no cudownie.  
- Nie chcieliśmy cię zranić. Też nie wiedzieliśmy jak ci to powiedzieć a jak zaczęłaś się z nim spotykać...
- Wtedy było nam powiedzieć albo dużo dużo wcześniej.
- Z tatą stwierdziliśmy, że lepiej będzie jak nigdy się nie dowiecie. Byliśmy młodzi baliśmy się, że nie poradzimy sobie z małymi bobasami. Z bólem serca oddaliśmy Piotrusia do adopcji. jego rodzice od dawna marzyli o dziecku.
- Nie chce tego słuchać.- powiedziałam i pobiegłam do małego pokoiku gościnnego. Zamknęłam się od środka i rzuciłam na łóżko. Zaczęłam płakać. Coś czuję, że to będzie długa noc.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Hejo :) Jak się podobała nowa część? Piszcie co sądzicie.

nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1413 słów i 7297 znaków.

2 komentarze

 
  • cukiereczek1

    Oo się porobiło czekam na kolejną z niecierpliwością :* :)

  • nasiaaa

    @cukiereczek1 dziękuję kochana moja :*

  • Caryca

    Jedno pewne umiesz komplikować bohaterom życie , nie torturuj ich zbytnio:) poza tyn brawo!!!!!!!!!!!!:)

  • nasiaaa

    @Caryca dobrze dobrze :) tylko chce żeby się coś działo :) ale wezmę twoje uwagi pod uwagę :) dziękuję