Realny sen cz. 41

BARDZO WAŻNA INFORMACJA NA DOLE :) PROSZĘ PRZECZYTAJCIE  
***
Roksi
***
Gdy kończyła się przerwa postanowiłam przejść się do chłopaków zobaczyć co z nimi. Mam nadzieję, ze mój plan wypalił i udało mi się ich pogodzić.  
Zapukałam do drzwi pytając czy wszystko w porządku ale nikt mi nie odpowiedział.  
- Ej chłopaki nie bądźcie na mnie źli. Wszystko okej?- spytałam ponownie ale znowu odpowiedziałam mi cisza. Powoli otworzyłam drzwi kluczem. W środku było bardzo duszno, nie mam pojęcia kto zamknął okno bo ja je otworzyłam zanim zamknęłam chłopaków.  
Max leżał na ziemi z zamkniętymi oczami natomiast Kuba siedział bezwładnie na krześle. Ogromnie się przestraszyłam. Co ja zrobiłam!? A jeżeli ich udusiłam!?
Szybko podbiegłam najpierw do Maxa i delikatnie nim potrząsnęłam wołając i krzycząc lecz zero reakcji.  
- Kuba! Co się stało Kuba!?- krzyknęłam podbiegając do mojego drugiego przyjaciela ale również nie odpowiedział. Byłam tak spanikowana, że w pierwszej chwili nie wiedziałam co mam zrobić. Potem jednak zaczęłam sprawdzać czy oddychają zaczynając od Maxa. Ogromnie się przestraszyłam jak okazało się, że nie oddycha. Szybko podeszłam do Kuby. Gdy sprawdzałam po kolei czynności życiowe nagle usłyszałam cichy chichot.  
Odwróciłam głowę w stronę Maxa i zobaczyłam, że siedzi zadowolony na ziemi i patrzy w moją stronę. Nie wiedziałam o co chodzi ale po chwili Kuba również otworzył oczy i zaczął się śmiać. Wtedy zrozumiałam, że ta cała akcja to był jeden wielki żart z ich strony.  
- Jesteście okropni!- powiedziałam i również zaczęłam się śmiać
- Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie- powiedział Max a ja przypomniałam sobie, że zrobiłam im dokładnie to samo a oni chcieli się tylko na mnie odegrać.  
- Mam rozumieć, że u was już wszystko okej? Koniec tych dziecinnych kłótni?- spytałam patrząc na każdego po kolei a oni zgodnie pokiwali głowami.  
- Na początku tylko chcieliśmy się polać ale stwierdziliśmy, że i tak nam to nic nie da i daliśmy sobie spokój. Pogadaliśmy spokojnie i jakoś to wyszło dzięki tobie Roksi.- powiedział Kuba i aż miło mi się zrobiło. Udało mi się ich pogodzić co mnie cieszy chyba najbardziej.  
- No to co? Idziemy świętować?- spytałam  
- No pewnie, jest co!- powiedział Max i razem z Kubą wyszliśmy z pomieszczenia. Zamknęłam drzwi i oddałam klucz woźnej tłumacząc się, że przypadkiem znalazłam go na korytarzu. Nie dość, że skończyłam wojnę między chłopakami to jeszcze dostałam pochwałę od wychowawczyni za znalezienie klucza, który tak naprawdę ukradłam. Coraz lepszy ten dzień muszę powiedzieć. Obym tylko nie zapeszyła.  
Wyszliśmy we trójkę ze szkoły i najpierw udaliśmy się na "małe" zakupy. Kupiliśmy dużo soków, coli itp a dodatkowo chipsy, żelki, czekolady i wiele, wiele innych. Zdrowe to nie będzie ale jakoś trzeba uczcić zwycięstwo.  
Po zakupach skierowaliśmy się nad małe jeziorko żeby posiedzieć. W między czasie dałam znać znajomym z klasy żeby wpadli.  
Puściliśmy sobie muzykę z telefonu i rozłożyliśmy bluzy na trawie żeby usiąść. Po chwili usłyszałam śmiechy i zobaczyłam moją klasę idącą w naszą stronę z wielkimi, wypełnionymi po brzegi torbami.  
- No siema wszystkim- powiedział Szymon a zaraz po nm reszta osób zaczęła się witać i rozkładać obok na trawie.  
Zabawa przednia, dużo śmiechu, tańca, amatorskiego śpiewania i ganiania się wzdłuż jeziorka.  
Nawet dowiedziałam się, że ktoś załatwił trochę alkoholu żeby dodatkowo się napić. W pewnym momencie wszyscy zaczęli tańczyć a, że nieliczni w naszym towarzystwie tylko naprawdę to umieją to na siebie wpadaliśmy. Nagle poczułam, że to ja na kogoś wpadłam. Tym kimś był Kuba który promiennie się do mnie uśmiechnął. Skinieniem zaprosił mnie do tańca. Spletliśmy ze sobą swoje dłonie i zaczęliśmy tańczyć. Kuba okazał się niesamowitym tańcerzem. Ma takie płynne ruchy jakby miał to we krwi. Reszta klasy zaczęła nam klaskać i gwizdać ustawiając się w małe kółko tak żebyśmy byli na środku. Muzyka była naprawdę bardzo skoczna więc pod koniec lekko się zmęczyłam co sprawiło, że się potknęłam. Wylądowałam w ramionach Kuby co wywołało wiele gwizdów zadowolenia ze strony innych. Miał tak blisko twarz, że pomyślałam, że zaraz mnie pocałuje na oczach wszystkich. Tak się nie stało, Kuba postawił mnie powoli na ziemi i się uśmiechnął.  
- Nie będę na nic nalegać ani się narzucać dlatego tego nie zrobiłem chociaż bardzo chciałem- powiedział tak cicho żebym tylko ja usłyszała. Miałam wrażenie, że czytał mi w myślach.  
Spojrzałam na niego a on się uśmiechnął i odszedł kawałek dalej.  
- Chcesz coś do picia?- spytał będąc przy napojach  
- Chętnie- powiedziałam podchodząc a on podał mi kubek z sokiem. Sam również nalał sobie trochę. Staliśmy tak przez chwilę aż podeszła do nas Laura z Maxem.
- A co to za podpieranie ścian- Spytała  
- Nie wiem czy wiesz ale tu ścian nie ma- powiedział Kuba z uśmiechem i odłożył Kubek na trawę. Ja swój też postawiłam i zaczęliśmy wszyscy tańczyć. Nie wiem ile już tam byliśmy ale już dawno było po południu i po naszych planowych lekcjach. Zobaczyłam, ze mam nieodebrane połączenie od mamy ale nie przejmując się tym zbytnio odłożyłam telefon.
- Nie ładnie tak mamie nie odpisywać- powiedział stojący za mną Max.  
- Nie chce psuć sobie humoru.  
- Starzy czasem działają na nerwy ale nie przejmuj się.  
- Tak, szczególnie jak ci nie powiedzą, że twój chłopak to twój brat- powiedziałam sama nie wiem dlaczego. Nie planowałam tego mówić, to wyszło tak samo z siebie. Max strasznie się zdziwił.  
- No to faktycznie słabo. Przykro mi ale nie przejmuj się tym teraz- powiedział a ja się do niego uśmiechnęłam. Wziął mnie pod ramie i poszliśmy poszaleć z innymi.  
dobrze, że jutro  sobota i nie trzeba będzie wcześniej wstawać. Coś czuję, że jak wrócę do domu będę tak padnięta, że od razu pójdę spać.  
Bawiliśmy si tak jeszcze dłuższy czas i niektórzy powoli zaczęli się wykruszać. Zostało tak naprawdę kilka osób. Zaczęliśmy sprzątać śmieci i pozostałości po zakupach. Na szczęście niedaleko jest zbiornik na śmieci więc wszystko zaczęliśmy tam nosić.  
- Ej słuchajcie ja spadam bo rodzice mnie zamordują- powiedział Max i się zmył
- Ja też lecę późno już- dodał Michał i wszyscy sobie poszli. Takim oto sposobem zostałam sama z Kubą. Posprzątaliśmy do końca i akurat zaczęło się robić ciemno.  
- Ty też chcesz się zmyć do domu?- spytał podchodząc do mnie  
- W sumie to nie spieszy mi się a tobie?- spytałam z uśmiechem  
- Nie, raczej nie- powiedział co w sumie bardzo mnie ucieszyło.  
- To co robimy?- spytałam wrzucając ostatnie śmieci
- Może kino?
- Nie wzięłam pieniędzy- powiedziałam smutna
- Na mój koszt- powiedział i ruszyliśmy w stronę kina
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Hej miśki ;( pewnie pomyslicie, że znowu olałam sprawę dlatego tyle nie było części alee to nie prawda. Część byłaby dużo wcześniej. Pisałam na telefonie i nagle pod koniec się zaciął i wyrzucił mnie ze strony a opowiadanie zniknęło. Drugi raz bylo to samo a potem miałam biwak i wczoraj wróciłam z gorączką. Ale teraz wakacje więc biorę się do pracy. Piszcie co myślicie na temat nowej części. Część krótka ale obiecuje dłuższe

nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1435 słów i 7637 znaków.

4 komentarze

 
  • cukiereczek1

    Rewelacyjna część czekam na kolejną z niecierpliwością dodaj coś szybko :* :)

  • nasiaaa

    @cukiereczek1 dziękuję ślicznie kochana :*

  • Malawasaczka03

    Extra! ;* <3

  • nasiaaa

    @Malawasaczka03 dziękuję ślicznie :*

  • Caryca

    Wspaniała część....

  • nasiaaa

    @Caryca dziękuję bardzo :*

  • nastolaka

    CUDOWNE:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:* kiedy next ?

  • nasiaaa

    @nastolaka a kiedy byś chciała :*

  • nastolaka

    @nasiaaa najlepiej jeszcze dzisiaj:*:*:* ale pewno nie dasz rady to błagam proszę jak najszybciej plis:*:*:*:*:*:*:*;);):):)

  • nasiaaa

    @nastolaka dobrze :*