Realny sen cz. 31

***
Roksi
***
Wchodzę do łazienki i zdejmuję niewygodne ubrania rozmyślając nad rozmową rodziców. O co im mogło chodzić? Co by wyszło na jaw? Ich słowa chodzą mi po głowie jakby ktoś stojąc za mną powtarzał mi je w kółko do ucha. Może tylko dramatyzuję. Gdyby coś się stało powiedzieli by mi, przecież to moi rodzice. Myję się szybko i przebieram w wygodne ciuchy. Wychodzę z łazienki i schodzę na dół do kuchni. Tam spotykam mamę robiącą sobie herbatę.  
- Jak było na basenie?- spytała lekko zdenerwowana.
- Super, przez to pływanie trochę zgłodniałam.- odpowiadam zaglądając do lodówki.  
- Zrobiłam sałatkę jeżeli masz ochotę.
- Mamo stało się coś?- pytam zmartwiona jej zachowaniem i wyjmuję miskę z sałatką.  
- A to już mama nie może sałatki zrobić?- pyta i delikatnie się uśmiecha.  
- Oj mamo doskonale wiesz, że nie o tym mówię.- odpowiadam wzdychając.  
- Nic się nie stało, naprawdę- odpowiada i idzie z herbatą do salonu. No to dużo się dowiedziałam...  
Nakładam sobie sałatki i idę z nią do swojego pokoju. siadam na łóżku biorąc po drodze laptopa. Przeglądam wszystkie portale społecznościowe bo trochę powiadomień mi się nazbierało. Biorę do ręki telefon z zamiarem zadzwonienia do Piotrka, muszę się dowiedzieć czy to był on bo nie daje mi to spokoju. Może i dramatyzuję ale nie wytrzymam jak się nie dowiem. Wybieram jego numer i wciskam zieloną słuchawkę. Czekam chwilę ale nikt nie odbiera. Dzwonie drugi raz ale jest to samo. No co jest? Czemu on nie odbiera przecież mieliśmy pogadać...  
Ja: odezwij się :( tęsknię :(- piszę i odkładam telefon. Może by tak coś obejrzeć...  
Szukam czegoś ciekawego w internecie ale nie mogę się skupić bo ciągle zaglądam do telefonu czy przypadkiem nie odpisał. Telefon jak na złość milczy... Żadnego sms, żadnego przychodzącego połączenia, NIC!
Kończę jeść sałatkę i odkładam talerz. Nagle dzwoni mój telefon a ja nawet nie patrząc kto dzwoni, szczęśliwa odbieram połączenie.  
- Cześć kochanie, martwiłam się dlaczego nie odbierałeś?- Mówię do słuchawki  
- Dlaczego się martwiłaś przecież widziałyśmy się jakieś dwie godziny temu- pyta roześmiana Laura. To wcale nie Piotrek...  
- Eh... to ty- wzdycham opadając ponownie na łóżku
- Też się ciesze, że cie słyszę- odpowiada śmiejąc się
- Myślałam, że to Piotrek- mówię zrezygnowana na co ona przestaje się śmiać
- No domyślam się, mnie byś kochanie nie nazwała. Stało się coś?
- a jak ci powiem nie uznasz, że jestem wariatką?- pytam bo sama bym siebie tak nazwała w tym momencie.  
- Ja już uważam, że nią jesteś mała... No i się wydało...- odpowiada i tym samym poprawia mi humor.  
- Ty nie jesteś lepsza.
- No ja wiem bo my takie dwie wariatki. teraz mów co się stało i dlaczego masz humor jakby ktoś umarł.
- Jak wracałam z basenu wydawało mi się, że widziałam Piotrka ale jak zawołałam to nie zareagował. Teraz nie odbiera ani nie odpisuje. - mówiąc to czuję jak do oczu napływają mi łzy.  
- Oj miśka ty wariatko... To pewnie nie on a nie odbiera bo nie ma czasu albo nie wiem telefon mu padł. Każdy ci to powie nie ma co martwić się na zapas.- Może ma racje?  
- Ty nie wiesz jak to jest... Nie masz chłopaka- mówię a ona nagle milknie.  
- Jezu Laura przepraszam... nie chciałam, przepraszam jestem zdenerwowana- mówię po chwili, przesadziłam. Dla Laury to drażliwy temat...  
- Nie no spoko, rozumiem. Proszę cię nie martw się na zapas. Odezwie się a ty robisz z wideł igłę.- mówi a ja się uśmiecham.  
- Mówi się robisz z igły widły wariatko.- odpowiadam z delikatnym uśmiechem.  
- No przecież mówię, jak ty mnie słuchasz- odpowiada i po chwili śmiejemy się. dobrze mieć taką przyjaciółkę. Nie ważne, że znamy się krótko ale wiem, że mogę na niej polegać i, że zawsze mnie wesprze gdy będę potrzebowała pomocy. Jak to się mówi? Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.  
- No już, głowa do góry bo ci korona z głowy spadnie księżniczko.- mówi
- Dziękuję, jesteś najlepsza.  
- Ktoś musi- mówi i wybucha śmiechem.
Rozmawiamy jeszcze dobre pięć minut po czym się rozłączam. Odkładam telefon na półkę nie widząc żadnej wiadomości od Piotrka. Włączam sobie jakąś komedie ale po chwili zmęczona zasypiam.  
***
Piotrek
***
Zszokowany i załamany wychodzę z domu tych debili. Rodzinka siebie warta. Jak ona mogła mi to zrobić, dlaczego mi nic nie powiedziała... Ciągle kłamała. Ja ja naprawdę kochałem... ona potraktowała mnie jak zabawkę... I jeszcze jej rodzice, kolejni udani ludzie... też kłamali i to o wiele dłużej. Mam dość... Dlaczego to do cholery mnie spotkało... Nikomu tego nie życzę, nie chce mieć z nimi nic wspólnego. Żałuję, że się w niej zakochałem, żałuję, że spytałem czy będzie moją dziewczyną.  
- Piotrek!- słyszę głos, poznałbym go wszędzie... To ona... Nie odwracam się, nie reaguję tylko idę dalej.  
- Piotrek!- krzyczy znowu a ja mam ochotę podejść do niej i jej wszystko wygarnąć ale nie mam na to siły. Dość mam wrażeń na dziś.  
Chyba uznała, że to pomyłka i to wcale nie ja idę. Bardzo dobrze bo jakoś nie mam ochoty ani jej oglądać ani słuchać. Widząc ją pewnie bym się rozkleił i nie wytrzymał. Tak wiele dla mnie znaczy... A nie, sory pomyłka. Tak wiele dla mnie znaczyła. Teraz ja już nie wiem kim ona jest, dla mnie nie istnieje. Nienawidzę kłamstwa, to chyba najgorsze co może być. Nie mówię tego wcale bo znalazłem się w takiej sytuacji. nigdy nie lubiłem kłamstwa a kłamcy byli dla mnie skreśleni na starcie. Nie sądziłem, że można być tak wrednym i tak zakłamanym.  
Jadę autobusem do swojej miejscowości bo zrobiło się późno. Nagle dzwoni mi telefon. Wyjmuję go z kieszeni a na ekranie widnieje imię dziewczyny, z którą chciałem spędzić resztę życia. nie odbieram ale dzwoni drugi raz. Potem przychodzi sms:  
Roksana: Odezwij się :( tęsknię :(- dobry żart ale jakoś nie mam nastroju. Do swojego miasta dojeżdżam gdy jest już prawie ciemno. Nie zamierzam na razie wracać do domu. Muszę pomyśleć, pobyć sam, upić się, cokolwiek. Chodzę ulicami nie wiedząc nawet gdzie chce dojść. Idę do parku i siadam na jednaj z ławek.  
***
Roksi
***
Wstaje rano i przeciągam się na łóżku. Pewnie mama była u mnie w nocy bo laptop jest na stoliku a ja leże na pościelonym łóżku. Wstaje i idę do łazienki się ogarnąć. Myje twarz i smaruję ją kremem a następnie rozczesuję włosy. Zaplatam sobie na głowie dwa francuzy i wracam do pokoju. Z szafy wyciągam granatową sukienkę w kolorowe kwiaty i zakładam na siebie. Sięga mi przed kolana i ma rękawy do łokci. Kiedyś ją dostałam od chrzestnej ale na sobie mam ją może trzeci raz. Nie przepadam z sukienkami ale czasem lubię się wystroić. No bo jaka dziewczyna nie chce czasem poczuć się jak księżniczka. Jeszcze tylko zamek, karoca i książę na białym koniu. A pro po księcia... Ciekawe czy Piotrek się odezwał. Podchodzę do stolika nocnego i biorę telefon ale niestety nie ma żadnej wiadomości. No nic, na pewno się odezwie, jak nie teraz to potem. Myśl pozytywnie Roksana bo psychika ci siądzie, mówię do siebie w myślach i z szafy wyjmuję czarne buty na koturnie. Biorę je do ręki i schodzę na dół. Zostawiam je na korytarzu i idę do kuchni gdzie zastaje rodziców.  
- Hej.- witam się z nimi i robię sobie herbatę.  
- Córcia wybierasz się gdzieś, że się tak wystroiłaś?- pyta tata z uśmiechem
- Nie, nie mam żadnych planów.
- No to może mała, rodzinna wycieczka na miasto. Co wy na to?- proponuje mama na co ja i tata się zgadzamy.  
- No to jemy śniadanie i się zbieramy.  
***
Wracamy dopiero wieczorem. Zmęczeni ale szczęśliwi. Super się bawiłam, dawno nigdzie nie wychodziliśmy a teraz spędziliśmy cały dzień razem. Byliśmy w kinie na jakiejś bajce przy czym śmialiśmy się do łez, spacerowaliśmy po mieście, byliśmy w parku trampolin gdzie wyskakałam się za wszystkie czasy. Musimy częściej organizować takie wycieczki.  
Wchodzę do swojego pokoju i się przebieram. Zmęczona kładę się na łóżku i zaglądam do telefonu. Przez to wszystko zapomniałam sprawdzić czy przypadkiem Piotrek nie napisał. Niestety nie ma żadnej wiadomości. Szukam go na facebooku a gdy widzę, że jest dostępny od razu do niego piszę. Uśmiecham się jak widzę, że odczytał. Zaraz wszystko mi wyjaśni, powie dlaczego się nie odzywał. Radość mija gdy widzę, że się wylogował. Nie mam pojęcia o co chodzi. Dlaczego on mnie ignoruje... Zrobiłam coś nie tak? Jest na mnie zły?  
Dzwonie do niego, pisze sms ale bez skutku. Zrezygnowana odkładam telefon i ze łzami w oczach kładę się.  
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Hej Wszystkim :) Jak się podobała nowa część? Piszcie co sądzicie. Tak wiem długo mnie nie było ale święta i nie było jak dodawać. Wybaczcie mi :(

nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1692 słów i 9113 znaków.

2 komentarze

 
  • Caryca

    Rewelacyjna  część   czyli tajemnicza    Brawo:)

  • nasiaaa

    @Caryca dziękuję ślicznie :) starałam się :)

  • cukiereczek1

    Czekam na kolejną z niecierpliwością dodaj coś szybko :* :) :*

  • nasiaaa

    @cukiereczek1 dziękuję kochana :* :* :*