Realny sen cz. 39

***
Roksi
***
Dojechaliśmy do domu. Weszłam do środka i udałam się do swojego pokoju. Wzięłam suche, czyste ubrania i poszłam pod prysznic. Po umyciu jeszcze chwile stałam w kabinie i pozwoliłam żeby gorąca woda spływała po moim ciele. Zamknęłam oczy chcąc się zrelaksować.  
Nie wiem ile tak stałam ale nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
- Kochanie wszystko w porządku?- spytała mama. Pewnie zastanawiali się dlaczego tak długo woda się leje. Może myśleli, że się utopiłam...
Zakręciłam wodę i wyszłam z kabiny. Ubrałam się i wyszłam z łazienki. Zobaczyłam zmartwioną mamę stojącą zaraz przy drzwiach.  
- Nie. Nic nie jest w porządku i wiesz to- powiedziałam idąc do siebie do pokoju.  
Weszłam do pokoju i zamknęłam drzwi za sobą. Zaczęłam pakować książki na jutro. Jeszcze wypadałoby wziąć lekcje z wczoraj i dziś. W tym celu postanowiłam napisać do Laury.  
Ja: Hejo, podałabyś mi lekcje?
Niespodziewanie dostałam odpowiedź od kuby.  
Kuba: No hej. Podałbyś* Ja chłopcem jestem Roksi ;) Chętnie poczekaj chwilkę.  
Ja: Sorki miało być do Laury. Pomyliłam numery ;)  
Kuba: A ode mnie lekcji nie chcesz? :(
Ja: jak masz czas to możesz wysłać ;)
Kuba: Hmmm... no nie wiem zastanowię się :)
Ja: :0
Kuba: Nie powiem z czym mi się to skojarzyło xd
Ja: zboczuch hahaha  
Kuba: chodziło mi o śpiewanie mały zboczuchu hahaha  
Ja: tak, jasne. To jak z tymi lekcjami?  
Kuba: Już ci wysyłam. A propo... dlaczego cię w szkole nie było?
Ja: wizyta u babci :(  
Kuba: Oj coś widzę, że się nie udała :(  
Ja: A żebyś wiedział. opowiem jutro.  
Kuba wysłał mi lekcje, które szybko przepisałam. Postanowiłam położyć się spać. Jutro szkoła jeszcze, trzeba się wyspać. Marne szanse, że mi się uda no ale warto spróbować. A jak się nie uda to zawsze można odespać w weekend.  
Zdążyłam zasnąć a odezwał się mój telefon.  
Bartek; Dotarłaś do domu? :) - Nie spodziewałam się, że napisze do mnie o tej godzinie. Już trochę późno.  
Ja: Tak i właśnie spałam :)
Bartek: O kurczaki... przepraszam, że cię obudziłem :( wybacz  
Ja: Kurczaki? :)  
Bartek; No takie małe, żółte :)
Ja: haha idź spać, dobrze ci to zrobi :) - napisałam i odłożyłam telefon.  
***
Kuba
***
Gdy Roksi do mnie napisała nie ukrywam lekko się zdziwiłem ale i ucieszyłem. Martwiłem się dlaczego nie chodziła do szkoły bo we wtorek nie wyglądała na chorą ani nic.  
Ciekawe co takiego się stało na wyjeździe, że momentalnie posmutniała. Pewnie coś z tym całym Piotrkiem. Jestem tego niemal pewien.  
Odrabiając lekcje spojrzałem na kalendarz i zobaczyłem, że jutro imieniny obchodzi Roksana. No ładnie... i nie pochwaliła się. Pewnie sama nie pamiętała. Już ja jej przypomnę. Kupie jakieś ładne kwiatki a najlepiej cały bukiet, do tego czekolada, najdroższa i najlepsza i życzenia do tego. Mam nadzieje, że się spodoba. Jutro trzeba będzie wcześniej wstać żeby ze wszystkim zdążyć.
***
Rano wstałem wcześniej niż zawsze i szybko się ogarnąłem. Założyłem lepsze ubrania niż zwykle i zszedłem na dół do kuchni. Tam zastałem mamę robiącą kawę. Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się.  
- Co to dzisiaj za święto, że mój syn się tak wystroił?  
- Oj tam od razu wystroił.  
- I wylał na siebie całą butelkę perfum- powiedziała uśmiechając się
- Serio aż tak czuć?- spytałem zestresowany na co ona zaczęła się śmiać. Teraz zobaczyłem, że sobie ze mnie żartuje.  
- Mam nadzieje, że jest tego warta- powiedziała nalewając napój do kubka.  
- Oj tak.- odpowiadam i biorę łyka coli z lodówki.  
- Ja idę. Jeszcze mam coś do załatwienia.- powiedziałem zakładając plecak na plecy i wyszedłem z domu. Pierwsze kroki skierowałem do kwiaciarni. Na moje szczęście była otwarta.  
Wszedłem do środka i uderzył mnie mocny zapach kwiatów. Do tego stopnia, że lekko zakręciło mi się w głowie.
- W czym mogę pomóc?- spytała starsza kobieta za ladą.  
- Potrzebny mi bukiet.- powiedziałem podchodząc do niej
- Na jaką okazję?- spytała uśmiechnięta.  
- Przyjaciółka ma imieniny
- Ach tak...- powiedziała i zaczęła chodzić po kwiaciarni. Oglądała różne bukiety i wiązanki aż w końcu zdecydowała się na jeden.
- Ten będzie idealny- powiedziała podając mi go.  
- Piękny. Poproszę go. Ile płace?- spytałem wyjmując portfel.  
- Skoro dla przyjaciółki to zrobię zniżkę o połowę- powiedziała i mrugnęła do mnie okiem.  
- Dziękuję pani- odpowiedziałem i zapłaciłem za bukiet.  
Następny przystanek sklep. Wędrowałem miedzy szafkami aż w końcu natrafiłem na czekoladki, czekolady itp. wybrałem jedną dużą czekoladę i skierowałem się do kasy kiedy nagle zobaczyłem Roksanę. Ona nie może mnie teraz zobaczyć. Schowałem się za jedną półką i poczekałem chwilę aż sobie pójdzie. Gdy byłem pewien, że nigdzie jej nie ma wyszedłem z ukrycia.  
- Buuu- powiedział ktoś za mną. Tak się zląkłem, że o mało nie wypuściłem bukietu z rąk. Odwróciłem się za siebie i zobaczyłem Roksanę roześmianą od ucha do ucha.  
- Roksana, hej... Co za miła niespodzianka- powiedziałem speszony.  
- Ukrywasz się przed kimś?- spytała śmiejąc się
- Ja? No coś ty...- odpowiedziałem żeby nic nie podejrzewała.  
- Śliczny bukiet. Dla kogo?- spytała zachwycona.  
- Dla kuzynki, ma urodziny- powiedziałem to co pierwsze przyszło mi do głowy.
- Na pewno się ucieszy- powiedziała
- Tak myślisz?- spytałem sprawdzając co myśli na temat bukietu
- Jestem tego pewna. Bukiet jak i czekolada super prezent- powiedziała. No to mam pewność, że jej się spodoba.  
- Super- powiedziałem
- Ja idę do kasy, idziesz?
- No pewnie- odpowiedziałem i podeszliśmy do kas. Gdy tylko wyszliśmy ze sklepu postanowiłem nie czekać dłużej i zaczepiłem Roksanę. Wyjąłem bukiet zza pleców razem z czekoladą. Roksana zdziwiona stała nieruchomo.  
- Wszystkiego najlepszego z okazji imienin- powiedziałem wręczając jej prezent.
- Co? Jakich imienin?- spytała zdziwiona. wiedziałem, że nie pamietała
- Twoich głuptasie- powiedziałem śmiejąc się
- No tak zapomniałam. Ale skąd ty...?- spytała w szoku  
- Kalendarz. Prezent się podoba?
-Bardzo ale nie wiem czy mogę go przyjąć.
- Dlaczego?- spytałem
- Bo to dla twojej kuzynki- powiedziała śmiejąc się  
- Żadnej kuzynki po prostu spanikowałem, nie chciałem zniszczyć niespodzianki.  
- Super prezent dziękuję, ja sama zapomniałam, że mam imieniny a tu proszę taka niespodzianka- powiedział wzruszona a ja ją przytuliłem.  
- No to jak? Idziemy do szkoły?- spytałem odsuwając się a ona kiwnęła głową.

nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1263 słów i 6677 znaków.

1 komentarz

 
  • cukiereczek1

    Rewelacyjna część czekam na kolejną z niecierpliwością dodaj coś szybko kochana . :* :) <3

  • nasiaaa

    @cukiereczek1 dziękuję kochana  :* moja wierna czytelniczka