Realny sen cz. 38

***
Roksi
***  
Minęło jakieś 15 minut odkąd wyjechaliśmy a w samochodzie panuje kompletna cisza. Żadne z nas się nie odezwało, ani ja ani rodzice. Nigdy tak nie było. No ale teraz wszystko się pozmieniało.
- Babcia nam powiedziała, że byłaś spotkać się z starą klasą. Jak było?- powiedziała mama siedząc z przodu od strony kierowcy. Pyta jakby nic się nie wydarzyło. Co on myśli że ja już o wszystkim zapomniałam? jeśli tak to jest w błędzie.  
Nie odpowiedziałam na pytanie na co po chwili westchnęła.  
- Porozmawiasz z nami?- spytała  
- A co chcecie porozmawiać o starej klasie? Dobrze, było super, świetnie się bawiłam. Już? Koniec tematu?- powiedziałam. Normalnie nigdy bym się tak nie odezwała do rodziców. Teraz jednak to jest ode mnie silniejsze.  
- Kochanie dobrze wiesz, że nie o to chodzi.  
- Nie? To coś się stało?- spytałam sarkastycznie. Nic nie odpowiedziała więc rozmowę uznałam za skończoną. Włożyłam słuchawki do uszu i puściłam swoją ulubioną muzykę. Zamknęłam oczy i spróbowałam zasnąć. W nocy mało spałam a jutro jeszcze trzeba iść do szkoły.  
***
Piotrek
***
Idąc za radą jaką sam dałem Roksanie postanowiłem na spokojnie porozmawiać z rodzicami. Nie tymi co mnie oddali lecz tymi prawdziwymi, którzy byli ze mną tak naprawdę od początku, wychowywali i troszczyli się o mnie. Mam cholernie dosyć sytuacji jaka jest teraz w mim domu. W końcu jednak nadejdzie czas na rozmowę, nie można jej wiecznie odwlekać.  
Wyszedłem z pokoju i postanowiłem zejść na dół do salonu gdzie obecnie rodzice pewnie oglądają telewizję.  
Usiadłem na przeciwko ich na kanapie.  
- Możemy pogadać?- Spytałem a tata wyłączył telewizor. Przez chwilę nikt nic nie mówił bo nikt z nas nie wiedział jak zacząć rozmowę. W końcu odważyłem zacząć pierwszy.
- Dlaczego?- jedno proste pytanie a tyle znaczy.
- Dlaczego nie powiedzieliśmy?- spytał tata a ja pokiwałem głową, żeby potwierdzić.  
- Baliśmy się, że nam nie wybaczysz, że się od nas odsuniesz... Nie chcieliśmy cię stracić. Nie przewidzieliśmy, że tak to wyjdzie, że Roksana i ty...- powiedziała mama i zauważyłem jak w jej oczach zaczynają zbierać się łzy.  
- To i tak kiedyś wyszłoby na jaw. Nie prościej było powiedzieć? Zamierzaliście ukrywać to do końca życia?
- Chcieliśmy ci powiedzieć tylko nie wiedzieliśmy jak- odpowiedział mi tata.
- No i wolałbym chyba dowiedzieć się od was a nie od nich.- powiedziałem. To, że dowiedziałem się w taki sposób też zabolało.  
- Nie mieliśmy pojęcia, że ci powiedzą. Od zawsze chcieliśmy mieć z tatą dziecko ale nie wychodziło. Postanowiliśmy adoptować a jak dowiedzieliśmy się, że jedna rodzina w okolicy chce oddać dziecko do adopcji nie wahaliśmy się ani chwili. Byłeś i jesteś naszym ukochanym synem baliśmy się z tatą, że jak ci powiemy będziesz chciał szukać swoich prawdziwych rodziców, będziesz chciał ich poznać a my pójdziemy w odstawkę.- powiedziała mama płacząc. Słuchając jej sam zacząłem płakać mimo, że mówi się, że chłopaki nie płaczą. pod wpływem emocji szybko do niej podszedłem i mocno przytuliłem.
- Zawsze byliście i jesteście moimi rodzicami. Nie jest ważne, że biologicznie tak nie jest. Tamci mnie oddali jak zabawkę, wy mnie przygarnęliście i pokochaliście jak swoje własne. Zajmowaliście się i troszczyliście. kocham was.- powiedziałem tuląc do siebie mamę a po chwili dołączył się tata. Chwilę tak siedzieliśmy próbując opanować emocje.  
***
Roksi
***
Obudziłam się jak ktoś zaczął pukać w szybę. Otworzyłam oczy i aż się przestraszyłam. Za szybą samochodu stał jakiś chłopak ubrany w czarną, dużą bluzę i się na mnie patrzył. Rozejrzałam się dookoła i stwierdziłam, że rodziców nie ma w samochodzie a ja jestem na stacji benzynowej. Spojrzałam na chłopaka jeszcze raz a on nie spuszczał ze mnie wzroku. Widać, że jest przejęty. Pokazał rękoma żebym mu otworzyła szybę. Chwilę się wahałam no bo przecież gościa nie znam. Jego strach wymalowany na twarzy sprawił, że jednak otworzyłam.  
- Bogu dzięki jednak żyjesz- powiedział a ja zdezorientowana na początku nic nie powiedziałam.
- No tak żyję. Czemu miałabym nie żyć?- spytałam przecierając oczy ręką.
- Wyglądałaś na martwą. Podjechałem przed chwilą zobaczyłem samochód. Blokował mi wjazd więc postanowiłem poprosić kierowce żeby przestawił samochód. Kierowcy nie było za to byłaś ty i przysięgam, że wyglądałaś jakbyś nie żyła. Przestraszyłem się i postanowiłem jakoś ci pomóc. Jedyne co mi przyszło to pukanie w szybę.- powiedział tak szybko, że aż mu brakowało momentami tchu.  
- Spokojnie nic mi nie jest. Po prostu spałam.- powiedziałam żeby go uspokoić. Postanowiłam otworzyć drzwi bo głupio tak gadać przez szybę.  
- Zawsze jesteś taka blada jak śpisz czy po prostu nic nie jadłaś?- spytał uśmiechając się krzywo. Miło, ze się mną zainteresował i postanowił pomóc. Nie wiele jest ludzi którzy decydują się na coś takiego. W dodatku jest nawet przystojny, mimo tego, że zmókł. Na dworze trochę pada a on stoi i moknie przeze mnie, mimo to uśmiecha się.  
- Nie jadłam. Przepraszam, że przeze mnie jesteś cały mokry.- powiedziałam widząc jak grzywka powoli zaczyna mu opadać na oczy a kaptur nic nie daje.  
- To nic takiego. powinnaś coś zjeść bo serio zaraz zejdziesz.  
- Zjem, zjem, obiecuję.- powiedziałam zaskoczona jego troskliwością.  
- No nie wiem czy mogę ci zaufać- odpowiedział z uśmiechem na co również się uśmiechnęłam.
Nagle on z szerokiej kieszeni bluzy wyjął batonika i mi podał. Nasze dłonie się zetknęły a ja poczułam jak lodowate ma dłonie.  
- Oj bez przesady sama sobie coś kupie. Na pewno ci zimno. Idź się ogrzać.- powiedziałam
- Chodź ze mną. Wypijemy po kubku gorącej herbaty tu w barze.- powiedział na co się zdziwiłam. Przecież on mnie wcale nie zna.  
- No nie wiem. Lada chwila mogą przyjść moi rodzice. Jesteśmy w drodze do domu.- powiedziałam przypominając sobie, że ich nie ma.  
- No ie daj się prosić. Tylko na chwile.- powiedział robiąc słodkie oczka co mnie rozśmieszyło.  
- A co chcesz dopilnować żebym coś zjadła?- zażartowałam ale jemu chyba serio o to chodziło.
- No pewnie, szkoda żeby taka ładna dziewczyna się głodziła.- powiedział. Nie chcąc żeby dłużej stał na deszczu postanowiłam się zgodzić. Wyszłam z samochodu i poczułam jak kapie na mnie deszcz. Szybko weszliśmy do środka i rozejrzałam się dookoła. Przy jednym stoliku siedzieli moi rodzice. Jedli jakieś kupione kanapki.  
Podeszłam do baru a wraz za mną... No właśnie nawet nie spytałam jak ma na imię. Trzeba będzie to nadrobić.  
- Herbatę dla tego pana poproszę. Dla mnie też.- powiedziałam do pani za ladą a ona się uśmiechnęła i skinęła głową zapisując na kartce.  
- Co robisz? To ja powinienem postawić ci herbatę- powiedział patrząc na mnie.  
- Wyprzedziłam cie. Po za tym to forma przeprosin, że tak zmokłeś przeze mnie.
- Oj daj spokój wysechłbym.- powiedział na co ja się uśmiechnęłam.
- Roksana jestem- powiedziałam wyciągając do niego dłoń.
- Bartek. Miło mi- powiedział potrząsając moją dłonią a kobieta podała nam dwa kubki z herbatą.  
- Ja zapłacę- wyrwał się pierwszy i podał pani banknot.  
- Ej no! Ja miałam postawić ci herbatę- powiedziałam rozbawiona tą sytuacją.  
- Oj patrz, wyprzedziłem cie- powiedział cytując moje zdanie sprzed chwili.  
Wypiliśmy razem herbatę gadając przy okazji i opowiadając o sobie. Fajny z niego koleś. Okazało się, że jest rok starszy ode mnie, gra w piłkę nożną no i mieszka niedaleko.  
Mogłabym rozmawiać z nim tak dłużej bo naprawdę było bardzo przyjemnie ale niestety przeszkodzili nam rodzice.  
- Roksana musimy jechać.- powiedziała mama podchodząc do nas.  
- To moja mama. Musze iść- powiedziałam do Bartka
- Spotkamy się jeszcze?- spytał uśmiechając się.
- Ja bardzo chętnie i dziękuję za herbatę i troskę- powiedziałam wstając.  
- Jak mogę się z tobą skontaktować?
- Daj telefon zapisze ci mój numer- powiedziałam z uśmiechem i wpisałam do jego telefonu mój numer.
Bartek puścił mi sygnał żebym mogła zapisać sobie jego numer. Gdy już zapisałam wyszłam z baru machając mu.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Hej wszystkim :) Jak się mają moi czytelnicy? :) Co sądzicie o nowej części? Podobała się? :) Piszcie co sądzicie

nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1605 słów i 8656 znaków.

1 komentarz

 
  • cukiereczek1

    Czekam na kolejną z niecierpliwością :* :) :*

  • nasiaaa

    @cukiereczek1 dziękuję kochana :*