Wielkanoc. Marta i strażacy. (Wersja ilustrowana) cz. 38

Wielkanoc. Marta i strażacy. (Wersja ilustrowana) cz. 38Matka Marty zagadała się pod kościołem z koleżankami. Spóźniona pospiesznie wracała do domu. Jakże się zdziwiła, gdy tylko otworzyła drzwi!

Ujrzała swoją córkę z rozpiętym stanikiem, zadartą do góry spódnicą, obściskiwaną przez dwóch mundurowych. Córka jęcząc, wykrzykiwała:

– Tak… aachh… Od początku chciałam wam dać… od początku chciałam się puścić… Tak! Jestem dziwką!

Rodzicielka, podobnie jak Marta, była zgrabna, obdarzona pokaźnym biustem i zmysłem eleganckiego ubierania się.  
Miała na sobie czarne kozaczki na szpilce, czarne pończochy i długą, fioletową spódnicę. Liczyła sobie czterdzieści osiem wiosen, lecz wyglądała na znacznie mniej. Zaś podpitym i rozochoconym strażakom wydała się jeszcze młodsza i nad wyraz atrakcyjna...

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 141 słów i 805 znaków, zaktualizowała 15 kwi 2020.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Historyczka

    A co z kolei wy panie na to - na obsciskiwanie przez dwóch mundurowych????