Wielkanoc. Marta i strażacy. (Wersja ilustrowana cz. 23)

Wielkanoc. Marta i strażacy. (Wersja ilustrowana cz. 23)To ich sprowokowało, podniecony Mieczysław sięgnął jeszcze raz po sikawkę.
– Patrz młody i ucz się, jak prawdziwie podlewa się panny! Przytrzymaj mi tę gołąbeczkę.
Sam złapał kobietę za jedną rękę, za drugą schwycił ją Antoni. Nauczycielka piszczała w niebogłosy, z wielkim trudem ukrywając, że sprawia jej to nie lada przyjemność. Starszy strażak włożył sikawkę pod spódnicę i patrzył swej ofierze prosto w oczy.
– Nie! Nie! Błagam! – prosiła historyczka.
Miecio był jednak nieprzejednany.
– Żeby rola była płodna, trza ją podlać. Najlepiej w samą bruzdę. Ha ha!
W tym momencie Marta poczuła na udach uderzenie strużki zimnej wody.
– Ojej! – pisnęła przerażona.
– Znaczy się, trafiłem! – Zarechotał strażak. – Zobaczmy! Trzymaj Antoś dobrze naszą sikorkę!

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 134 słów i 832 znaków, zaktualizowała 8 kwi 2020.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • enklawa25

    :przytul: super  :bravo: pisz dalej